Landexpzglosy | 01:28:17 |
JamesTon | 02:10:47 |
P1501 | 03:08:15 |
Rognar | 05:59:37 |
#
poczciwy | 06:46:57 |

Kochani, zgodnie z obietnicą nakreślę parę słów o losach w moim związku. Całą historię opisałam w temacie Zdrada najwyższych lotów. Teraz jest jej zakończenie r11; mam nadzieję. Wiele się wydarzyło od mojej ostatniej informacji tutaj. W skrócie powiem:
Przetrwałam. Splot sytuacji i zwrotów akcji spowodował, że nie powiedziałam jej mężowi o ich romansie. Właściwie los sam zdecydował, że najprawdopodobniej się dowiedział. W każdym razie ****na kopnęła mojego Pana w przysłowiowe 4 litery na początku stycznia, a ostateczny cios zdała jeszcze raz na koniec stycznia. Tłumaczyła to tym, że potrzebuje czasu, że ma wyrzuty sumienia, że jej dziecko bardzo kocha ojca a jej męża.itp. Dla mnie jest jasne. Dostała to co chciała. Zabawiła się, a teraz ma mojego Pana w głębokim poważaniu. Pan długo nie dawał za wygraną. Chodził struty i zdeptany. Tak jest właściwie do dziś. Były z jego strony próby nawiązania z nią kontaktów, spotkań r11; bez skutku. Padło nawet z jego strony pytanie do niej: masz kogoś? Spotykasz się z kimś?. To jest najpiękniejsze. Kochanek pyta kochankę- mężatkę czy kogoś ma. Tak, ma męża!
Widzę zmiany na lepsze jeśli chodzi o jego postawę dla mnie. Zauważył mnie. Przytula, głaszcze. Nawiązuje kontakt.
Dziś patrzę jednak na niego innym okiem. Boli jak cholera. Wiem, że zawsze pozostanie dla mnie zdrajcą i kłamcą. Próbuję żyć ze świadomością co zrobił i nigdy nie zapomnę. To bardzo trudne. On nie wie, że ja wiem o jego ekscesach. Nie wiem czy kiedykolwiek mu powiem. Może będzie taka okazja. Póki co to jest moja wiedza i nie podzielę się nią z kłamcą.
Jestem czujna nadal. Obserwuję i cóż mogę powiedzieć. Moje życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Teraz to ja się zastanawiam co dalej i czy chcę.
Jedno jest pewne. Czuję się na pozycji wygranej. Myślę, że wszyscy zdradzacze w pewnym momencie będą przegranymi. Zniszczy ich kłamstwo i matactwo. A zapewniam, że taki człowiek spokojnego snu nie ma. Ile razy były nocne mary w wykonaniu mojego Pana. Pobudka w środku nocy i dłuuugie godziny łażenia po domu, wałkowania się z boku na bok. Nie dlatego że ma wyrzuty sumienia. Bo jasnym jest że ich nie ma. Tylko dlatego, że wplątał się w jakieś g..wno z którego musiał znaleźć rozwiązanie.
Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali na tym forum.; musiek, milord, jakich wiele, lilliand. Jesteście dzielni:)) Będę tutaj zaglądać i jeśli przyda się moja skromna osoba, aby komuś pomóc i wesprzeć to jestem do dyspozycji.
Myślę ciepło o wszystkich cierpiących z powodu zdrady. Znamy ten ból i rozpacz. Czas nie leczy ran. Jedynie je zabliźnia. ale one bolą do końca życia i dają znać o sobie.