NieOddycham | 00:52:37 |
Urzekajaca444 | 01:02:07 |
Crusoe | 01:24:01 |
Jess | 01:26:48 |
#
poczciwy | 02:40:40 |

Z góry przepraszam za chaotyczny tekst i dosyć długi a o błedach nie wspomne ..
Pierwszy raz mnie zdradził po 4 miesiacach bycia razem - jednorazowy wybryk po alkoholu z jego wczesnijsza dziewczyna ... dowiedziałam sie pół roku pozniej jak byłam z nim w ciazy - wybaczylam - mowilam jakos to bedzie , bedzie dziecko , ułozy sie - nie omieszkam wspomniec ze kajał sie przy tym niesamowicie - nawet była proba samobojstwa z jego strony ...
nastepne pare lat bylo usłane kolcami ... niby ok . ale dziecko , obowiazki jak to uwarzał go przytłoczyły - zawsze mlody , przystojny piekny - teraz dziecko , narzeczona ( w miedzy czasie sie oswiadczyl) , zarabianie na rodzine ... miałam w miedzy czasie jakies podejrzeania co do jego relacji z kobietami - ale nigdy nie zlapalam za reke ... az do czasu ...
po 4 latach bycia razem .... nastały u nas gorzkie czasy - czesto wspomionał ze sie dusi , ze sie meczy , ze nie tak sobie wszystko wyobrazał - a ja skakałam nad nim zeby tylko mu dogodzic - kochalam - chcialam by byl szczesliwy - bysmy my byli szczesliwi , zaczeło sie psuc konkretnie .. mniej seksu , ciagłe jego zmeczenie , reagował na nas ( mnie i córke ) wiecznie obrazona mina. Az nie wytrzymałam - sprawdziłam jego bilingi - znalazłam numer- 300 smsów miesiecznie , kilkadziesiat polaczen .... do niej .. jak sie pozniej okazało - probował mi wmowic ze to kolezanka , ze poznał w pracy ... ze potrzebuje kontaktu z kobieta - bo ona rozumie nasze problemy ( jeszcze wtedy nie wiedziałam ze rozumie tak bardzo ze mu **** dawała po kiblach w dyskotece) odezwalam sie do niej - utwierdzała mnie w przekonanaiu ze sa tylko "kolezenstwem" ze switnie sie rozumieja bo ona ma tez chlopaka ich wsp[olnego znajomego co mnie uspokoiło .. ( przeciez swinstwa nie zrobi koledze) i tak zaczela sie przyjazn z jego kochanka - ktora radzila mi ( !!!!!) co powinnam czynic z moim facetem .. ze potrzebuje wiecej swobody ze , go za bardzo na smyczy trzymam itd itd .
az nie odkrylam lewej karty od tel do niej ....
znowu jazda moj placz ze mnie oszukał , rozmowa, przysieganie ze wiecej mnie nie oklamie ze zalezy mu na nas itd ... cuda na wianku ...
a w miedzy czasie jej odezwy ze ona mnie zdradza z nia i ze mnie nie kocha!!
postanowilam mu nie mowic ... byłam czujna ...
pare miesiecy pozniej załzylam dyktafon w jego samochodzie by upewnic sie ze na pewno mnie nie zdradza i co uzyskałam -- ostre bzykanie jego z nia !!!!! z rozmowy przed bzykaniem i po wynikało ze to nie ich pierwszy raz ... ze to trwało od poczatku ....
ich znajomosci ...
załamałam sie ...
po prostu wpadła w szał .. krzyczałam , biłam , nie moglam sie opamietac - byłam wtedy potworem - wstydze sie swoich zachowan w tamtej chwili - ale byly tym spowodowane ze on ciagle mi wmawial urojona zazdrosc o nia , ze powinnam sie leczyc bo sobie zdrade uroiłam i itd ...