Landexpzglosy | 01:36:40 |
JamesTon | 02:19:10 |
P1501 | 03:16:38 |
Rognar | 06:08:00 |
#
poczciwy | 06:55:20 |

Czytałam niektóre wpisy i jest mi wstyd za siebie coraz bardziej.Dlaczego -zaraz wyjaśnię.Może zacznę od początku.Jestem starsza od mojego męża o 8 lat.Pomimo tej różnicy wieku , bardzo kochaliśmy się i wydawało mi się wtedy ,że Nam na pewno się uda.Doczekaliśmy się trójki najfajniejszych dzieciaków pod słońcem.Darzyłam mojego męża nie tylko miłością ale i bezgranicznym zaufaniem.Chyba nawet jemu bardziej ufałam i wierzyłam niż sobie samej.I tak życie sobie płynęło-raz z górki raz pod górkę.Ja jestem typem gaduły, bardzo spontaniczna, okazująca uczucia, mój mąż przeciwnie- milczący,małomówny , skryty.Nie okazywał zbytnio uczuć, nie zwierzał się , ale jak to ja tłumaczyłam to stresującą pracą.Ale powoli do sedna.Kiedy nastąpiły bardzo ciche dni, kiedy już miałam dość jego oziębłości względem siebie i dzieci kiedy zaczęła we mnie kiełkować myśl o rozstaniu okazało się ,że mój mąż ma kochankę i nawet chyba to by mnie tak nie zdziwiło- przecież ja jestem starsza-kiedy okazało się, ze jego przyjaciółka jest starsza ode mnie o 6 lat.I za to się teraz wstydzę , ja starałam mu się wybaczyć i pozwoliłam zostać z nami , wierząc,że to było chwilowe.Minął jakiś czas - pomimo tego piekła jakie było we mnie, wielkiej rozpaczy,żalu i upokorzenia, próbowałam żyć z nim dalej.Nie będę dodawać,że już nigdy i tym podobne ple,ple.A więc -wracając do przerwanego wątku, minęło 4 miesiące i okazało się ,że on dalej z nią się spotyka a dodatkowo zarejestrowany jest na tych wszystkich randkowych portalach i pisze z wszystkimi ryczącymi pięćdziesiatkami.Wyrzuciłam go z domu dopiero teraz kiedy nie wrócił na noc bo był u tej swojej samotnej"panienki".Jest mi wstyd za siebie bo pomimo tylu upokorzeń z jego strony jest mi bardzo,ale to bardzo ciężko.Nie potrafię poradzić sobie sama z sobą, nie potrafię jeść, nie potrafię spać- dobrze,że są dzieci bo muszę się nimi zająć.Żal jaki odczuwam nie pozwala mi oddychać. Nie wiem czy jakby chciał wrócić to czy nie przyjęłabym go z powrotem- czy jest to normalne?Czy nie sądzicie ,że jednak to ja powinnam się leczyć? Poradzicie wy wszyscy zdradzeni.