| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:22:44 |
JamesTon | 00:22:47 |
Crusoe | 00:32:44 |
#
poczciwy | 01:11:32 |
NieOddycham | 02:57:03 |

Witam,
To będzie roche rada, a trochę prosba o komentarze. Najpierw opowiem moją skrócona wersję zyciorysu malżeńskiego. troche to będzie schematyczne ale wydaje sie ważne, bo do zdrady doprowadza splot zdarzeń i zyciorysów.
Jestem 16 lat po slubie. Obydwoje jestesmy z trudnych domów. Ja wychowalem sie bez ojca, który zbyt wcześnie umarł, ona wychowała sie w domu alkoholowym. To chyba dlatego, nie umieliśmy byc razem wiele lat.
Ale od początku. Gdy sie poznalismy byłem po powrocie z Anglii i prowadziłem własna firmę, równolegle kończyłem studia. Ona/zona zaczynala studia. Pobralismy sie gdy ja byłem już magistrem, a ona chyba na 3/4 roku. Nie było wielkich fajerweków, była potrzeba szczęścia, poszukiwanie siebie... Ale nie było ekstazy. Szare mi sie to jakie wydaje teraz gdy to piszę. Śmialismy sie razem, kohaliśmy, bawilismy, chodzilismy na koncerty, był fan. Moja zona twierdzi jednak, ze nie bylo w nas milości.
Nasza milość przyszła z czasem. Były wielkie chwile gdy rodziły sie dzieci, dojrzewalismy. Nasza miłość rodzila się tak, że uczyliśmy sie siebiei, rozwijaliśmy uczucie w czasie bycia ze sobą... A oto jak bylismy.
Jak pisałem na początku, życie zawodowe zacząłem od firmy. Potem postanowiłem zrezygnować z firmy, bo zadałem sobie pytanie "Ile kosztuje godzina z dzieckiem?". Wyszlo mi, że warto zrezygnować ze sporej kasy by nie przegapić waznych chwil. Ale wkrótce rozmocząłem studia podyplomowe, co trwało 2 lata. Miałem kolejne alibi by w domu nie być. Studia były mi potrzebne by zarababiac lepiej. Ale po studiach byłem cały happy, że juz bedę w domu. Wkrótce zacząłem budowe domu, trwalo to dwa lata. Znowu dla dobra rodziny nie miałem czasu by z nia być. Ale wybudowałem i zamieszkalismy. Byłem cały happy, że już będę dla rodziny. Wkrótce otworzyłem firme z przyjacielem... Nasze rozmowy ze wspólnikiem były biznesowe i prywatno-osobiste. Kiedyś powiedziałem do niego, że "bardzo chciałbym byc w domu i dla domu, ale ta moja nadaktywność... no nie ma jak ani kiedy" A on odpowiedział mi: "chcesz byc w domu? serio? NO TO BĄDŹ!" Wróciłem do domu po tej radzie, która sprowadziła mnie do reala. Jetaem na etacie, mam troszke inwestycji i troszkę oszczędności ale wrócilem do domu odkładając zyski na pólkę. Wtedy nie zgadniecie co sie stało... Moja zona nie mogła uwierzyć, że ja jestem dla rodziny i w domu na serio. Natychmiast mocno wzięla się za swój doktorat. Była w domu ale nieobecna. Księzki, pisanie, konsultacje, biblioteka, konsultacje... konsultacje..,. cdn bo juz późno