

#
poczciwy | 01:21:28 |
Aga104 | 01:35:52 |
Crusoe | 02:41:44 |
JamesTon | 04:15:03 |
Landexpzglosy | 12:08:30 |

Witam,
mój mąż pracuje w Norwegii od ślubu czyli 3,5roku z tym, że pracuje 2 miesiące i przyjeżdża na 2miesiące do domu więc widujemy się dosyć często.
Dzisiaj weszłam na jego pocztę (ma zapamietane hasło na moim laptopie), chociaż wcześniej mi się to nie zdażyło. Zobaczyłam mail potwierdzający przedłużenie "członkostwa" na stonie, na której ludzie robią to przez kamerki internetowe na video czatach. Profil mojego męża powstał w maju i w prafarencjach miał zaznaczone, że szuka par i kobiet z okolic miasta, w którym mieszka w celach videochatu, znajomości w realu a nawet stworzenia zwiąku:(
Widziałam też, że czatował z kobietami (dodam tylko, że na zdjęciach są zupełnie nagie) z Oslo (on mieszka godzinę drogi od).
Niestety nie wiem czy zdradzał mnie tez w realu, ale tak naprawdę czy to jest istotne? Czy zdrada przez internet to nie zdrada?Boli jak cholera, więc dla mnie to zdrada taka jak inne...
Nie wiem co robić - napisałam mu na skypie, że widziałam to wszystko, wyzwałam go od najgorszych, wyłączyłam tel i skypa, więc nie wiem co on na to, nie mam ochoty teraz z nim gadać...
Dodam tylko, że nie był to "pierwszy raz", poniewaz tuz po ślubie dostawał smsy od jakiś lasek z porno czatu typu "tęsknię z za tobą" itp., ale wtedy powiedział mi, że chciał ściągnąć jakiś film na komórkę i zaczął dostawać smsy z tego numeru, no i oczywiście zakochana po uszy uwierzyłam w każde słowo:(
Proszę poradźcie mi co powinnam zrobić - jak to potraktować? Jestem naprawdę załamana, ryczę od 5godzin i nawet nie mam z kim teraz o tym pogadać...