Landexpzglosy | 01:44:57 |
JamesTon | 02:27:27 |
P1501 | 03:24:55 |
Rognar | 06:16:17 |
#
poczciwy | 07:03:37 |

Kiedy go poznalam wlasnie zakonczylo sie moje malzenstwo i jak sie okazalo jego rowniez. Moj zwiazek trwal 5 lat, jego 8. Rozstali sie z nienawiscia, on caly czas opowiadal, jaka to ona byla materialistka, ze nie chciala pracowac, ze ja utrzymywal, ze ona tylko wydawala pieniadze na ciuchy, ze nie czytala ksiazek, ze zerwala wszystkie przyjaznie dla telewizora, ze wolala telewizor niz kochac sie z nim podczas gdy ja i moj ex maz rozstalismy sie pokojowo. Milosc spadla na nas jak grom z jasnego nieba. Bylo tak cudownie. Wyprowadzilam sie do niego do Hiszpani, kupilismy dom, oswiadczyl mi sie, caly czas powtarzal, ze jestem kobieta jego zycia. Codziennie mnie zapewnial ze mnie kocha. Kiedy pojechalam do polski zobaczyc sie z rodzina okazalo sie ze mnie zdradzil ze swoja byla zona. Ze poszedl do niej do domu i mnie z nia zdradzil podczas gdy ja pisalam maile i smsy jak bardzo tesknie... Dowiedzialam sie 2 tygodnie temu. A bylo to 3 miesiace temu. Powiedziala mi o tym ona. On sie wypieral, przysiegal na nasza milosc, ze ona klamie, ze jest falszywa ze ona chce nas rozdzielic. Klekal blagal zebym mu uwierzyla. Uwierzylam, ale zapytalam sie jej dlaczego mnie oklamala. Pokazala mi jego smsy do niej. To byla prawda zdradzil mnie z nia, a potem pisal jej ze za nia teskni, ze jest bardzo ladna. Nie wiem jak mam dalej zyc... Wpadlam w furie, wyrzucilam go z domu, dalam mu w twarz, za wszystko, za wszystkie falszywe obietnice, za klamstwa, za przysiegi na nasza milosc. Nie wiem jak mogl mnie tak dlugo oszukiwac i klamac mi prosto w oczy. Nie radze sobie ze soba. Teraz mnie blaga o wybaczenie, mowi, ze przeciez sie kochamy, ze mnie kocha ponad wszystko. On jest dla mnie calym zyciem, nie moge bez niego zyc. wybaczylam mu juz po 5 dniach jak sie uspokoilam. Pozwolilam wrocic do domu. On twierdzi, ze to nic nie znaczylo, ze ona go sprowokowala, ze nie przyznal sie bo nie chcial mnie zranic i nie chcial mnie stracic. Nie wiem czy dobrze zrobilam wybaczajac mu. Boje sie ze zrobi to wiecej razy kiedy znowu pojade do Polski o gdziekolwiek... Jak dalej zyc? Jak znow cieszyc sie miloscia? Czy kiedykolwiek wroci nasze szczescie?