Landexpzglosy | 02:00:28 |
JamesTon | 02:42:58 |
P1501 | 03:40:26 |
Rognar | 06:31:48 |
#
poczciwy | 07:19:08 |

Znamy się od 8 lat.
Ja wiecznie uśmiechnięta, głośna, i on ciągle poważny stonowany...
Jesteśmy małżeństwem od ponad roku i rodzicami 5 miesięcznego cuda.
Zaczęło się wszystko pieprzyć jak zaszłam w ciążę. W między czasie budowaliśmy dom.
Myślałam, że jest przemęczony, że nowa sytuacja go stresuję.
Praca budowa ciążą i moje humorki przecież idealna nie byłam nie jestem i nie będę.
Z dnia na dzień było coraz gorzej. Ciche rozmowy przez telefon, jakieś tajemnice, drugi numer. Po przeprowadzce do domu myślałam, że wszystko wróci do normy, będziemy mieć więcej czasu dla siebie itp.. Było gorzej, późne powroty do domu czasem nie wracał do domu na noc.
Pytałam chciałam rozmawiać ale zawsze to ja szukam dziury w całym, ja mam jakiś problem a on potrzebuje wolności.
Latem pojawiło sie dziecko, niestety w nim nie zmieniło się nic. Nie interesuję się, nie pomaga przy małej w sumie rzadko kiedy jest w domu żeby się nią zająć a jak już jest.. no właśnie jak już jest to mamy meksyk istne tornado emocjonalno słowne.
Kłócimy się o wszystko. Mam wrażenie,że mu przeszkadzamy. Zaczęłam szczerze z nim rozmawiać co mnie boli z czym sobie nie radzę i jakie mam obawy.
Zostałam wyśmiana jak powiedziałam, że miło będzie jak się nami zainteresuje, że chciałabym wiedzieć gdzie jestw nocy jak nie ma go w domu i wprost zapytałam czy kogoś ma.
Po tym pytaniu od kilku dni mój mąż robi mi jazdy o wszystko. W święta był to już jasny sygnał, że jednak kogoś ma. Cały dzień w Wigilie go nie było zjawił się wieczorem gdyby nigdy nic pojechaliśmy do rodziny, jednej i drugiej. Przy mojej rodzinie zachowywał się jak anioł sama go nie poznawałam, pomyślałam że może cos przemyślał, że te święta będą przełomowe. W drugi dzień świąt u jego rodziny polał się alkohol i się zaczęły wyzwiska w moją stronę. Pierwszy raz usłyszałam, że jestem suką, nie potrafię zająć się dzieckiem i ogolnie jestem jego pomyłką życiowa. Spakowałam siebie i mała bez słowa wróciłam do swojego domu.
Dziś on też wrócił powiedział, że go ograniczam i że ma tydzień urlopu i on musi odpocząć.
Powiedziałam, że jeśli dalej tak będzie to chcę rozwodu. Takie życie to nie życie i oboje się męczymy a dziecko cierpi. Chciałam z nim porozmawiać niestety tylko ja chciałam. Usłyszałam że jak będę chciała rozwodu to on mnie zniszczy i zabierze mi dziecko.
Sama nie wiem czy to zdrada. Czuję że kogoś ma bo po co byłby mu potrzebny inny numer.
Stałam się dla niego problem, dziecko w sumie też.
Sama nie wiem co mam robić boję się, że moje dziecko będzie miało do mnie żal o to że nie walczyłam o pełną rodzinę dla niej.
W pojedynkę ciężko budować normalną rodzinę..
Rozmawiać z nim? próbować o to walczyć?
Jakie on ma szanse na zabranie mi dziecka.
Pogubiłam się i sama już nie wiem co o tym myśleć.
Pomocy
Cytat
W pierwszej kolejności porzuć myślenie życzeniowe i idealizm;
Nic nigdy samo się nie naprawi;
Już wtedy powinnaś postawić wyraźną granicę;
Gość jest na tyle pewny siebie i chyba Ciebie, że nawet specjalnie nie kryje tego, że Cię nie szanuje;
Cytat
Takie poczucie winy chyba towarzyszyło każdemu kto musiał podjąć tak trudną decyzję; niewątpliwie jednak nie usprawiedliwia to bezczynności;
Czym dłużej będziesz tkwić w tej bezczynności i liczyć na cud nawrócenia tym będzie gorzej;
Jeśli chcesz faktycznie realnie zawalczyć o rodzinę to najpierw zacznij walczyć o siebie; postaw wyraźną granicę temu brakowi szacunku; odseparuj się od niego emocjonalnie a być może i fizycznie; niech straci swoją pewność siebie i poczuje zagrożenie;
Priorytetem teraz jesteś Ty i dziecko, jeśli czujesz zagrożenie dla Was nie wahaj się iść na policję, będzie to z pewnością dla Ciebie jakiś punkt zaczepienia, z własnego doświadczenia wiem, że w takiej sytuacji to jest dobre rozwiązanie, choć wiele mnie to kosztowało, mój niewierny też miał mnie zniszczyć, nastawił dzieci przeciwko mnie i próbował zrobić ze mnie chorą psychicznie. Ewidentnie Twój mąż też będzie chciał z Ciebie wariatkę zrobić, stąd takie zachowanie jego wobec Twojej rodziny, będą w nim widzieć anioła, więc czego Ty chcesz?
Cytat
Prędzej będzie miało żal, że pozwoliłaś na takie życie dla Was.
Tyle zmian na przestrzeni powiedzmy 2 lat: slub, budowa domu, dziecko.
Jak bardzo oboje tego wlasnie chcieliscie? Moze on "chcial" bo czul presje z Twojej strony i nie mial odwagi powiedziec: "wyhamuj kobieto!"
Jesli do tego doszly jeszcze jakies klopoty (Ty podejrzewasz zdrade, ale to wcale nie musi byc to) to autentycznie moze miec dosc co oczywiscie wcale nie usprawiedliwia jego braku szacunku do Ciebie.
Dziecko nie ukrywam zaskoczylo nas oboje.
Do niczego nie byl.zmuszany. raczej jestem z tych osob ktorre rozmawiaja. Szukam zlotych srodkow i kompromisow.
Niestety z moim mezem ostatnoo nie da sie nic znalezc.
Najbradziej mnie boli stosunek jego do dziecka.
Kto nosi w Waszym malzenstwie spodnie?
Ja nie chce go bronic. Zastanawiam sie tylko dlaczego tak desperacko ucieka. Wiesz, moze powinnas pozwolic mu na ten tydzien urlopu. Odpocznie (cokolwiek to bedzie znaczylo) od Was i wtedy zdobedzie sie na odwage, by z Toba porozmawiac.
Ryzyka zdrady bym sie nie obawial, bo jeli to inna kobieta to zapewne juz dawno Cie zdradzil, a jesli to nie kobieta to na tym urlopie nie zdradzi.
Komentarz doklejony:
Napisalas, ze znacznie pogorszylo sie miedzy Wami, gdy zaszlas w ciaze.
Moze on nie chcial dziecka (na tym etapie Waszego zwiazku) i poczul sie "zlapany we wnyki" przez Ciebie.
A potem to juz poplynelo... Piekielny kolowrot codziennosci: praca, dom, rodzina, praca, dom, rodzina, praca...
-Ale Ty chlopie musisz byc szczesliwy, ze masz to wszystko
-No... MUSZE
Zeby miec dziecko potrzeba 2 osob. Byl przy robieniu. Ciezko minzrozumiec ze dorosly czlowiek i moze miec jeszcze z tym problem.
Dziś znowu nie wrócił do domu...
To nie jest argument...
Coraz silniejsze mam wrazenie, ze Tobie bardziej zalezalo na dziecku wiec go "delikatnie przekonalas".
Jeszcze te teksty w stylu ,że ją zniszczy jak ona odejdzie, no debil... o_O
Po co się bawić w takie gierki, nie wiadomo ile to przeżywać czy się tam wyniszczać od środka jak będzie tak dalej robił mając wszystko w czterech literach to trzeba sobie po prostu podziękować za takie małżeństwo i iść w swoją stronę z życiem.
Pies już trącał ten dom czy tam wspólne majątki to zawsze można podzielić no albo niech on sobie to bierze i spłaca.
No po co tak się męczyć?
Komentarz doklejony:
Tego kwiatu pół światu ,a i z dzieckiem znajdziesz sobie kogoś potem z głową na karku ,a nie między nogami.