Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 52
Użytkownicy Online: leszek266

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,490
Najnowszy Użytkownik: Sal
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Jeszcze nic się nie stało (?), a poradzić sobie z tym nie sposób
Zdradzona przez mężaCzytając dużo historii z forum , zastanawiam się czy zawracanie Wam głowy jest na miejscu , bo może w moim przypadku naprawdę nic się takiego nie stało , a ja po prostu złą i roszczeniową kobietą jestemr1;.
Jeśli tak jest, proszę abyście bez zbędnych uprzejmości rspuścili mnie po rynnier1; ;-).
Historia banalna :
Małżeństwo od 20 lat. Takie któremu się zazdrości -żadnych kredytów, problemów, apartament i dwa mieszkania w dużym mieście, posiadłość nieopodal małego miasteczka w turystycznej lokalizacji. Liczne podróże. Oboje atrakcyjni, wykształceni, ja nie musiałam nigdy pracować, więc zaangażowana charytatywnie, moderator znanej platformy, wolny strzelec tworzący coś i sprzedający od czasu do czasu na przysłowiowe waciki, zajmująca się schorowanymi rodzicami i teściami, nasz dom na tip top wkrótce pojawia się dziecko - idealna córka piękna , mądra, dobra, najlepsza uczennica, olimpijka przedmiotowa, pianistka, plastyk jakby tego było mało wyczynowy sport i to wszystko sama z siebie , żadnego przymusu z naszej strony. Obrazek idealny, gdyby nie zdrowie, moje konkretnie-najpierw dwa poronienia na wczesnym etapie i ja udająca, ze taka natura, ze mnie to nie obeszło , a potem chłoniak w remisji o którym długo nikomu nie mówiłam bo po szybkim uderzeniowym eksperymentalnym leczeniu przeszedł w remisję i mimo ze zniszczył organizm siedzi cicho już kilka lat.
Rysa na szkle pojawiła się według mnie 3 lata temu, według męża dużo wcześniej.
Ja ekstrawertyczka , choleryk jak coś miałam na wątrobie to urządzałam awanturę i dla mnie było po sprawie. Nie rozumiałam , że dla niego tak nie jest, że on w sobie wszystko kumulował. 3 lata temu zaczął się odsuwać, nie reagować na moją złość, pomyślałam , że wreszcie mnie rozumie, że dojrzał. A jemu przestało zależeć. Zaczął popadać w depresję, ale uznał , że to jeszcze nie etap na leki, zaczął biegać. Wtedy umarł mu ojciec , a on zamiast opaść na dno - odżył, a ja przestałam istnieć. Telefonu i komputera nie chował, bo ja mam ( miałam)obsesję uczciwości i nigdy bym nie sprawdziła, zresztą chyba mu nie zależało czy się dowiem czy nie.
W końcu przyciśnięty do muru zaczął sypać : najpierw ze powie jak będzie gotowy i mam czekać, ale nie dałam za wygraną- powiedziałam, ze jeśli chce to możemy się rozstać , że aby było dobrze naszej rodzinie nie musimy być razem. Że damy radę. Odważna byłam albo głupia- taka zagrywka va bank. A on się ucieszył i mówi, że aż mu głupio , że w tym wieku (45) się zakochał jak uczniak. Nie wiem skąd wzięłam w sobie siłę albo mądrość ale od razu wzięłam jego twarz w dłonie spokojnie spojrzałam współczująco w oczy i powiedziałam, że jeśli jest pewien, że ją kocha, a do mnie nic już nie czuje to chcę aby wiedział, że ja chcę jego szczęścia, i jeśli ma mu je dać tamta kobieta , to niech tak będzie. Nie zrobię mu żadnych problemów.
Był w szoku, spodziewał się wyrzucania ciuchów przez okno i biegania z tasakiem. Nie wie, że ja byłam w szoku nie mniejszym. I wtedy pierwszy raz od dawna szczerze porozmawialiśmy. Powiedział ,że brakowało mu czułości, uwagi, sexu , ze myślał że uważam go za nieudacznika i już nic do niego nie czuję. Ja nic nie widziałam, nie jestem wylewna, za to energiczna i szybko popadająca we frustracje jeśli coś nie idzie po mojej myśli, myślałam, że po tylu latach związek tak wygląda: sporadyczny sex, obowiązki i proza życia, motyle dawno uleciały i jest się kumplami pod jednym dachem. Nigdy nie przestałam go kochać ale nie czułam potrzeby okazywania tego na każdym kroku. No i znalazła się wśród jego podwładnych pare lat młodsza rozwódka z dzieckiem. Ani ładniejsza, ani mądrzejsza za to spokojna, miła, ciepła, rozumiejąca, pocieszająca.
Po naszej rozmowie doszedł do wniosku, ze to wszystko to brak komunikacji i zrozumienia, i chce wszystko zacząć od nowa tym razem pracując nad związkiem, ja zapytałam czy z nią spał, powiedział, że nie. Chociaż to nie było dla mnie tak ważne , zaangażowanie emocjonalne uważam za dużo gorsze. Poprosiłam tylko abym nigdy nie znalazła dowodów ze było inaczej. Jeśli skłamał dla mojego komfortu , to niech to nigdy nie wypłynie. Jego grzech jego sprawa , niech mnie tym nie obciąża , od czego są spowiednicy i psychoanalitycy . No i zaczęliśmy nowe życie , najpierw pół roku miesiąca miodowego, sex 2 razy dziennie wspólne zajęcia, wyjazdy, sielanka , ale i permanentna kontrola małżonka,kolejne półtora roku to niemal idylla przeplatana spięciami- zawsze z mojej winy. Spięcia są coraz ostrzejsze, nie mogę sobie poradzić z własnymi uczuciami, zdążą mi się popadać w histerię o pierdoły, często robię z igły widły. Sądzę, że powinien bardziej docenić moją postawę, bardziej się starać, okazywać jaki to jest szczęśliwy, ale to moje -nieznane dotąd uczucia, rozum mówi , że sama jestem sobie winna, że nie dbałam wystarczająco o niego skoro szukał pocieszenia, a skoro został to ja powinnam być mu wdzięczna. Mój stan psychiczny przekłada się na zdrowie, dołączają się nowe choroby jako skutki leczenia , tylko patrzeć jak świństwo które we mnie siedzi znów zacznie siać spustoszenie. Psycholog powiedział, ze ja wszystko wiem, a to jest 50% sukcesu reszta to praca nad sobą. Tylko kurczę jakoś mi nie wychodzi. Co robię źle? Jak iść dalej? Zaufanie nigdy nie wróci, prawda?
Komentarze
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
poczciwy dnia maj 22 2020 09:07:14
Arnika,
Przechodzisz terapię psychologiczną z tego co piszesz i bardzo dobrze; to dobry kierunek;
Myślę, że kluczem jest odpowiedź na pytanie, czym on kierował się zostając z Tobą?
Dlaczego dokonał takiego wyboru skoro chwilkę wcześniej deklarował miłość do innej?
Dlaczego Ty zatem pozwoliłaś mu zostać w takiej sytuacji?Czy naprawdę tak niewiele Ci do szczęścia potrzeba? A może to strach przed nowym nieznanym? Może wygoda?
Wygląda na to, że dostatnie życie uśpiło czujność Was obojga;
Jednak zdrada, nieważne czy emocjonalna czy fizyczna jest takim momentem, który w piękny sposób potrafi ukazać braki związku, popełnione błędy;
Dojrzali ludzie naprawdę potrafią zrobić z tego pożytek; To jednak wymaga trochę pracy, wysiłku i zaangażowania;
Jeśli zdecydowaliście się dalej wspólnie ciągnąć ten wózek to musicie porządnie przepracować to co się wydarzyło, ale oboje, nie tylko Ty.

aster dnia maj 22 2020 09:12:16
Za jego zdradę wzięłaś winę na siebie i Ty się starasz bo pewnie zawsze tak było, on chyba niekoniecznie musi się starać w końcu zrobisz to za niego.
Jak to było u Was czy wyszystko brałaś na siebie każdy kłopot, trudniejszą sytuację w Waszym życiu sama rozwiązywałaś, byłaś tą silniejszą?
Przede wszystkim zacznij od tego żeby nie obwiniać się za to co się stało.

Arnika dnia maj 22 2020 10:06:16
Dziękuję za odzew. Poczciwy sądzę , że został z kilku powodów, z wygody, przyzwyczajenia, wrodzonej niechęci do konfrontacji, poczucia obowiązku, świadomości, ze zostawienie poważnie chorej żony dla innej słabo by wyglądało w środowisku , ale deklarował i wciąż podtrzymuje, że nigdy nie przestał mnie kochać tylko to uczucie przybladło przez mój rzekomy brak zainteresowania nim , a skupienie się na wszystkim innym. Śmieszne troszkę jest to ze libido ja miałam większe i wolałam sexu nie uprawiać w ogóle niż robić to raz na tydzień, tak mi byli łatwiej, a ostatecznie okazali się ze mu to nie odpowiadali. Ale nigdy nie mówił co jest nie tak tylko zrozumienia szukał u innej. Ostatecznie po kilku tygodniach kiedy stwierdził , ze nasz mowy związek i to jak realizuje jego i nasze potrzeby są szczere zaczął mówić ze teraz jest idealnie tak jak chciał, ze wie ze tamta kobieta jest w pracy wiec niejako zrobiona na wynos, zadbana, ubrana , uśmiechnięta i flirtująca, jak bombonierka w celofanie. Jest samotna matka i szuka partnera wiec się stara, w związku z nią szybko dopadła by ich proza życia . Problemy z jej dzieckiem już sporym aby zaakceptować ze musi się dzielić matką. Widzi tez ze jej atrakcyjność jest powierzchowna, ze nie ma specjalnych zainteresowań, nie jest oczytana o troszkę dziecinna. To ostatnie ujmujące jest na krótka metę , choć mój mąż ze mną dominująca osobowością może tęsknić za wymagająca opili sierotką.
A ja czemu chciałam aby został? Pewnie z podobnych powodów , stabilizacja, plany, wygoda, strach , mam teraz 42 lata , nie wiem ile jeszcze będę żyła może kilka może kilkanaście, nie wiem czy w dobrej formie czy coraz gorszej, raczej z nikim innym już sobie relacji nie ułożę , zresztą poczułam, że go tracę odkryłam, że mi na nim zależy całkiem mocno.
Ja staram się być chodzącym ideałem, pesymistka z natury a staram się promieniować szczęściem i optymizmem, czuła i wyrozumiała, staram się taka stać a nie grać rolę, ale Czasem, tylko czasem mnie to wykańcza. On jest czuły, uważający, troskliwy, hojny, ale oczekuje ze mu powiem co i kiedy ma robić, da mi gwiazdkę z nieba śle muszę dać mu znać że jej chcę. On okazuje uczucia dotykiem ja potrzebuję słów. Jestem elokwentna i potrafię zmanipulować każdego tak ze nawet jak nie chce lub wcale nie myśli potrafi powiedzieć coś co potwierdzi moja teorie i jeszcze w nie uwierzy. Nie miałam pojęcia ze to umiem i odruchowo robię. On biedak jest powściągliwy i nie radzi sobie w słownych potyczkach.
On chyba faktycznie dojrzał teraz, a ja będąc dojrzała cała młodość teraz chyba dziecinnieje. Na przekór chce być rozpieszczana, zaopiekowana i nie musieć podejmować walki i decyzji. Nie wiem jak mądrze pracować teraz tylko mi się chce być nagradzaną bo czuje, że nikt nigdy tego nie robił.

Yorik dnia maj 22 2020 10:20:25
Zobaczyłaś że świat niekoniecznie musi kręcić się wokół ciebie a twoje problemy to nie czyjeś. Roszczeniowość faktycznie czuć, i koncentrację na sobie i swoich wyobrażeniach. Ciężko powiedzieć kto bardziej nie dbał o relacje, ale gdy ktoś w końcu odpuszcza to nie bez powodu.
Pewnie też dotarło, że paczek w maśle nie tylko nie będzie miał wacików ale i chleba.
Kto miał większe korzyści z tego związku, ty czy on? Kto tak naprawdę wypisał się pierwszy z tego związku uważając że wszystko za nic się należy ? Kto się pierwszy odsunął bo bliskość nie była ważna ? Na czym był oparty ten związek z tobą, na zobowiązaniach ?

poczciwy dnia maj 22 2020 10:22:29
zresztą poczułam, że go tracę odkryłam, że mi na nim zależy całkiem mocno.

Normalna reakcja. Klasyczna rywalizacja o samca.
Tyle, że nie do końca świadoma.
Ostatnio, w którymś z wątków Yorik poruszył tę kwestię.To nic innego jak Twoje urażone ego się odezwało. Traciłaś "swojego" faceta na rzecz innej. Teraz za wszelką cenę chcesz udowodnić jemu, ale i sobie, że jesteś więcej warta niż tamta.
Mam takie nieodparte wrażenie, że chcesz jak najszybciej pozbyć się problemu, zapomnieć o nim, traktować tak jakby nic się nie wydarzyło i żyć dalej.
Tylko, że tak się nie da. Będzie to Cię zjadać powoli od środka.
Zamiecenie pod dywan nie sprawi, że problemu nie będzie. Zostanie tylko zakamuflowany na chwilkę może dwie, ale powróci ze zdwojoną siłą.
Nie usprawiedliwiaj go. Nie tędy droga. Ty masz swoje do przepracowania a on swoje. Niech każdy weźmie odpowiedzialność za swoje.

Arnika dnia maj 22 2020 10:27:22
Aster tak właśnie jest zawsze ja byłam lokomotywą a on płynął z prądem. Dziś twierdzi , że to taka taktyka, ze to jest kontrolowany spływ, ze omija mielizny . Nigdy nie musiał o nic walczyć , podczas gdy ja walczę całe życie. Walczę z sukcesem dodam, bo dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, w sferze nauki, finansów, w imieniu krewnych i znajomych potrzebujących czasem pomocy , a czasem cudu, sama powinnam już nie żyć, a zadziwiam lekarzy, przeszłam chemię, a nikt tego nie zauważył. Powiedziałam mu fakcie jak już wiedziałam ze będzie nieźle i zaczęłam leczenie przeprogramowujace moje węzły chłonne . Potraktowałam to jakby to była grypa, a nie śmiertelna choroba , a on to łyknął jak rybka robaka. No w końcu żyje czyli to nic takiego, nie. Ale sama do tego doprowadziłam to nie mogę mieć pretensji. A on jest gotowy zrobić i dać mi wszystko tylko musi wiedzieć co, a ja nie umiem mu powiedzieć czego chcę, bo przecież nie mogę ciagle o coś prosić , w moich oczach by to było jak żebranie. Kiedy by mu się znudziło ? kiedy poczułby się jak dawca? Mam mętlik w głowie.

aster dnia maj 22 2020 10:39:56
Arnika chronisz go i strzeżesz, nie dajesz mu się wykazać, on czuje się wykastrowany, jego słowa o tym świadczą.
myślał że uważam go za nieudacznika

Odpuść sobie daj sobie wytchnienie niech inni coś zrobią, wyluzuj.
teraz tylko mi się chce być nagradzaną bo czuje, że nikt nigdy tego nie robił

A po co Ci to?
Sama siebie nagradzaj za to, że jesteś.

Yorik dnia maj 22 2020 10:53:47
To ostatnie ujmujące jest na krótka metę , choć mój mąż ze mną dominująca osobowością może tęsknić za wymagająca opili sierotką.

na długą, bo w końcu może poczuje się docenionym samcem nie tresowanym przez samicę.
Ja staram się być chodzącym ideałem, pesymistka z natury a staram się promieniować szczęściem i optymizmem, czuła i wyrozumiała, staram się taka stać a nie grać rolę, ale Czasem, tylko czasem mnie to wykańcza.

Czyli to jest właśnie przyjęta rola, inaczej by nie męczyła. Sztuczna jesteś.

Jestem elokwentna i potrafię zmanipulować każdego tak ze nawet jak nie chce lub wcale nie myśli potrafi powiedzieć coś co potwierdzi moja teorie i jeszcze w nie uwierzy. Nie miałam pojęcia ze to umiem i odruchowo robię.

Spróbuj to zrobić z nami smiley
Nie jesteśmy elokwentni ale fałsz i manipulację czujemy na kilometry;

cziken dnia maj 22 2020 11:47:11
Yorik,
Spróbuj to zrobić z nami
Nie jesteśmy elokwentni ale fałsz i manipulację czujemy na kilometry;

smiley dobre smiley

Arnika,
Z tekstu pisanego idzie wiele wyczuć, czego w rozmowie nie widać. Może to być jednak mylące, ale skoro opieramy się tylko na tekście to moje spostrzeżenia są podobne do powyższych komentarzy - nie widziałaś jego potrzeb (lub źle je interpretowałaś), patrzyłaś tylko na siebie i wymagałaś pełnego zrozumienia Twoich nerwów i potrzeb itp. Może zabrakło rozmowy, wytłumaczenia... nie wiem. Dodatkowo mąż oczywiście musi czytać w myślach - niektórzy tak po prostu nie potrafią, są innymi ludźmi niż Ty i Twoje wyobrażenia nie muszą być prawdą. Twój mąż jest spokojny, opanowany, zamknięty w sobie - nie masz POJĘCIA co on czuje, a jestem pewien, że bardzo długo targały nim emocje i nerwy. Może i trwa to nadal, a Ty już się zniechęciłaś i dalej masz pretensje, że czegoś tam Ci nie daje.

Żeby nie było - w żadnym wypadku nie pochwalam kłamstwa w związku, jednak wygląda na to, że Twój mąż w pewnym punkcie przemyślał swoje zachowanie i się opanował.

Oczywiście nie znam Twojego męża, interpretuję to, co czytam i porównuję do wielu sytuacji życiowych i ludzi jakich znam. Uważam jednak, że Twój mąż zrozumiał swój błąd, może i nawet zrozumiał Ciebie albo po prostu chłodnie skalkulował, co ma więcej zalet i wad, ale to nie będzie trwało wiecznie jak razem nie dojdziecie do porozumienia.

Arnika dnia maj 22 2020 12:49:10
Zobaczyłaś że świat niekoniecznie musi kręcić się wokół ciebie a twoje problemy to nie czyjeś.

Wiesz Yorik ja nigdy nie miałam złudzeń , wręcz przeciwnie zawsze robiłam wiele dla innych nie myśląc o sobie, nie było to dla mnie poświęcenie ani nie oczekiwałam niczego w zamian. Wychodziłam z założenia, ze jeśli ktoś ma problemy , a ja mogę pomóc to pomagam. Naiwnością byłoby oczekiwać, ze inni zrobią to samo dla mnie , ale cichutka nadzieja była to fakt, ale dotyczyło to tylko mojego męża Bo jeśli chodzi o małżeństwo to nie powinno być tak ze pomaga się sobie nawzajem, ze między innymi po to jest żeby móc na siebie liczyć?

Pewnie też dotarło, że paczek w maśle nie tylko nie będzie miał wacików ale i chleba.

Pączek nie musi się tym martwić -na szczęście( córka jest znakomicie zabezpieczona) większość nieruchomosci jest moja, mam też oszczędności sprzed małżeństwa trafnie zainwestowane dzięki czemu nie musiałabym (gdybym nie była w stanie ze względu z stan zdrowia ) pracować do końca życia .

Kto miał większe korzyści z tego związku, ty czy on? Kto tak naprawdę wypisał się pierwszy z tego związku uważając że wszystko za nic się należy ? Kto się pierwszy odsunął bo bliskość nie była ważna ? Na czym był oparty ten związek z tobą, na zobowiązaniach ?

1 Och byłam pewna, że po równo. Prowadzenie domu, wychowywanie dziecka, wszystkie przyziemne życiowe sprawy, opieka nad jego rodzicami włącznie z byciem opiekunką i pielęgniarką na jakimś etapie bo miałam poczucie ze zatrudnianie obcej osoby podczas gdy ja nie pracuje zawodowo to równoznaczne z brakiem uczuć , szacunku I pracowitości, częsta wydatna pomoc w pracy zawodowej męża , dbanie o niego na każdej płaszczyźnie , Ale jak się okazało zabrakło w tym gestów które według mnie to tylko ozdobnik a nie treść , a on nie powiedział mi ze dla niego są niezbędne , szkoda ze tak późno
2 z tym wypisaniem się to nie jestem pewna
3 odsunięcie -fakt miało miejsce Stopniowo od samego początku milimetr po milimetrze, ale widziałam to jako normalną rzecz mnóstwo pracy, proza życia , brak sił żeby celebrować uczucie - wina 50% na 50%.
4 a czy każdy związek oprócz uczuć nie jest oparty na zobowiązaniach? Takie jest życie , decydując się na wspólne toniemy wręcz w zobowiązaniach .

Komentarz doklejony:
Aster piszesz
chronisz go i strzeżesz, nie dajesz mu się wykazać, on czuje się wykastrowany, jego słowa o tym świadczą.

To szczera prawda chronię i wyręczam mam to wdrukowane jak podstawowy program , jestem chora jak nie kontroluję sytuacji, nie mam pojęcia skąd to mam i jak się tego pozbyć, zakichana matka Polka kwoka z pisklętami to moja najgorsza wada. Ale jestem tez na tyle mądra ze wychwalam go pod niebiosa za osiągnięcia za realizacje pewnych rzeczy. Jest uzdolniony i pracowity ale nie wierzy w siebie i co gorsza nie wierzy kiedy go chwalę Kiedy mówię ze podziwiam jakby moje słowa to byli za mało . Ten brak pewności siebie to zasługa jego matki kobieta wolaka młodszego synka a starszy to był zawsze ten co to sobie poradzi. Nigdy mu nie powiedziała ze go kocha, ze jest z niego dumna, nie przytuliła nie pomogła jak miał problemy. I on teraz oczekuje ze ja ją zastąpię będąc równocześnie i matką i gospodynią i kochanką, moje role mi nie przeszkadzają ale dziecko mam jedno matkować mężowi nie chcę.

Odpuść sobie daj sobie wytchnienie niech inni coś zrobią, wyluzuj.


To najtrudniejsze, nie wiem jak to zrobić, chyba muszę się przykuć do kaloryfera .

Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Jak sobie z tym poradzić
Nie radzę sobie - poradźcie coś, proszę.
Ratować to czy dać sobie spokój?
Jak sobie poradzić z myślą, że się kogoś zdradziło?
Jak sobie z tym poradzić?
jak znalesc w sobie siłe ?
zdradzona czy jeszcze nie?
Ile jeszcze będę to znosić?
Jak poradzić sobie z Jego zdradami?
Poradzcie mi jak sobie dalej radzic
Zradzony ale jeszcze nie rozwiedziony
porno i masturbacja czy cos jeszcze ujrzy swiatlo dzienne
Nie radzę sobie sam ze sobą
nie umiem sobie poradzic
wątpliwości - nie potrafię sobie poradzić. ..
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
zdradziła, nie wyjaś...
Zdrada emocjonalna z ex
"Nie moge tego kontr...
Flashbacki
Zona pod przykrywką
Anonse erotyczne
Świat mi sie zawalił
Zdradzony po 20latach
Odeszłam po raz drug...
Zdrada psychiczna
Nie daje rady - c.d.
Co robić?
17 lat razem i 3 lat...
COVID-SZCZEPIONKI-G5...
Zdrada zony
Czy zdradza?
42 lata razem, kogoś...
Wypalam się...
czy to już tylko zdrada
dom, dziecko, kredyt...
Zdrada na masaz erot...
Przyjaciel Narzeczonej
Nie wiem już co robić
Mąż zdradza mnie z i...
Zdrada na poligonie?
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zgredek
19/06 00:01
A co u poile? wszyscy zapomnieli o chyba najdłuższym wątku na forum

Archiwum
Reklamy
Masaż Bielsko-Biała
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info