Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 51
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,233
Najnowszy Użytkownik: Kabuz88
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Najgorszy rok...2019
Zdradzony przez żonęMoje małżeństwo miałoby we wrześniu już 13 lat. Szczęśliwa liczba. Zaczęło się psuć już 3 lata temu kiedy to małżonka zauroczyła się w innym. Walczyłem o miłość i wygrałem. 3 lata trwała moja radość. W tym roku żona powiedziała że mnie nie kocha i że chce się rozstać. Jakoś żyliśmy koło siebie przez pół roku. Wstępnie rozmawialiśmy o tym że kiedyś nastąpi rozstanie. Mimo wszystko ja cały czas walczyłem żeby znowu zaczęła mnie kochać. Ostatnio jednak nakryłem ją na kłamstwach i zdradzie. Za nasze pieniądze jeździła do Warszawy do kochanka i jakby nigdy nic wracała do domu i ze mną współżyła. Złamało mi to serce bo jestem niezwykle wiernym facetem. Nigdy nie chciałem jej zdradzić nawet jak było ciężko. Jak miała depresję sam karmiłem cały dom a w domu zmagałem się z rozbitą kobietą. Liczyłem że uda się to naprawić i być dalej razem. Wina leży po każdej stronie, ale nigdy nie przestałem jej kochać. Nawet teraz ciężko mi jest jej nie przebaczyć tak bardzo ją kocham. Nie wiem jak się poskładać w całość.
Boje się że stracę syna mimo że mówi że nie będzie ograniczać mi do niego dostępu. Boje się że będę sam.
Komentarze
Strona 1 z 8 1 2 3 4 > >>
Tajnylogin dnia lipiec 25 2019 06:51:33
nie wiem co mam robić.... psysocholog mówi żeby odpuścić, wziąć życie w swoje ręce bo niestety ja jestem ofiarą w tym związku. Zawsze byłem pantoflem i zwracałem uwagę na to co robi i myśli małżonka, ale mimo to moje hobby zniszczyło ten związek. Ona tez nigdy nie ciągnęła tego związku żeby było lepiej, ale akceptowała mnie. Moja wina że przez wiele lat byłem obecny w domu ale w ogóle się nie przykładałem, żeby coś w nim zrobić. Po pierwszym kopniaku w tyłek wziąłem się za siebie i bardzo dużo zmieniłem. Sprzątam, gotuje, ćwicze, dbam o wygląd... inwestuje w siebie... zajmuje się domem i kocham. Sam na pewno się rozwinąłem od czasu pierwszego kochasia, ale dlaczego nadal chce z nią być. Boję się opuśić swoja strefe komfortu, boje się być samotnym mężczyzną. Nie piłem, nie biłem, kochałem, dogadzałem...ale siedziałem przy komputerze.

poczciwy dnia lipiec 25 2019 07:51:24
Walczyłem o miłość i wygrałem. 3 lata trwała moja radość.

Oto powód dlaczego ponieśliście porażkę.
Dlaczego to Ty walczyłeś o tę miłość? A ona co robiła? Sam walczyłeś?
Czyli de facto jej miłość do Ciebie nie była wolnym wyborem a wymuszeniem. Na takich podstawach to nie miało się prawa udać. Dziś masz to jak czarno na białym.
Psychika ludzka jest tak zbudowana, że czym bardziej się starasz w takich sytuacjach tym bardziej jesteś nieszanowany przez druga stronę.
Popełniłeś wtedy błąd. Źle to rozegrałeś od samego początku.
psysocholog mówi żeby odpuścić, wziąć życie w swoje ręce bo niestety ja jestem ofiarą w tym związku.

O ile z pierwszą częścią zdania się zgadzam to o drugiej powiem tylko tyle - zmień terapeutę.

Źle interpretujesz swój wkład w udział rozwalenia tego małżeństwa.
Bierz odpowiedzialność za to co Twoje, nie rób z siebie ofiary, ale też nie kajaj się za coś za co nie jesteś Ty odpowiedzialny.
Swoje będziesz musiał przepracować w odpowiednim czasie.
Na dobry początek lektura forum.

normalnyfacet dnia lipiec 25 2019 08:24:07
Z tego co piszesz Wam nigdy nie było po drodze jesteś pewny że ona Ciebie kochała? a czy Ty ją kochasz? bo myślę że raczej tak jak napisałeś:
Boje się że będę sam.

Zrobiłeś błąd jaki wielu robi - założyłeś obrączkę i przestałeś się starać. Zaniedbania w małżeństwie jesteś winien ale to ona podjęła decyzję o zdradzie i kłamstwach. Napisałeś:
Boję się opuśić swoja strefe komfortu, boje się być samotnym mężczyzną.
ona też boi się opuścić strefę komfortu jaką ma w małżeństwie stąd kłamstwa gdyby nie miała obaw jej postawa byłaby jasna.
Wstępnie rozmawialiśmy o tym że kiedyś nastąpi rozstanie.

I dlatego ta gadka że kiedyś coś tam ale nie dziś, Tobie to pasowało bo dawało względne poczucie bezpieczeństwa i trwania małżeństw. Chociaż to ułuda - Waszego małżeństwa nie ma i to od dawna, jesteś w nim sam ona jest z Tobą do momentu złapania nowej gałęzi ups miłości. Ale jeszcze nie jest pewna na czym stoi. Bo widzisz (nie wiem ile macie lat) co innego bzykanko a co innego wziąć kobietę z dzieckiem i stworzyć "stały" związek. Ciekawe jak się teraz ona zachowuje, pewnie na zasadzie - przecież mówiłam że Ciebie nie kocham to o co chodzi. I w sumie ma rację - złożyła deklarację ale nadal z Tobą sypiała to dla Ciebie było ok, do przyjęcia tak?
Nawet teraz ciężko mi jest jej nie przebaczyć tak bardzo ją kocham

To nie miłość to strach a Ty jesteś jeszcze na takim etapie że żadne rady do Ciebie nie trafią psycholog ma rację a Ty wszedłeś na forum bo może ktoś powie walcz o nią i Ty to zrobisz gdyż Ty tego chcesz ale ona nie i z tym masz problem.
... psysocholog mówi żeby odpuścić, wziąć życie w swoje ręce bo niestety ja jestem ofiarą w tym związku.

I ma rację Ty jesteś ofiarą bo to co teraz się dzieje Ciebie boli nie ją i ją nie będzie bolało bo was od lat nie ma, to co zaczęło się 3 lata temu trwało cały czas tylko Ty tego nie widziałeś. I na Twoim miejscu nie byłbym pewien że tamto to było "tylko" zauroczenie że wtedy już nie byłeś zdradzany.
Zrób jak mówi psycholog.

dirty dnia lipiec 25 2019 09:37:23
Strach może dodatkowo lub bardziej emocjonalna zależność?
Dlaczego oddałeś się tak żonie - określiłeś to mianem zwracania uwagi ale rozumiem jako formę pewnego podporządkowania ? Z czego to wynika ?
Jak rozumiem w momencie gdy obudził się w Tobie lek o związek przejąłeś inicjatywę ?

Tajnylogin dnia lipiec 25 2019 10:19:48
Dlaczego to Ty walczyłeś o tę miłość? A ona co robiła? Sam walczyłeś?
dlaczego ja, bo to ja spierdoliłem nic nie robiąc.. praca-dom-praca-dom i ciągle komputer z chwilą na seks. Teraz to widzę, i nigdy już tak kobiecie nie zrobię.
Z tego co piszesz Wam nigdy nie było po drodze jesteś pewny że ona Ciebie kochała? a czy Ty ją kochasz?
Kochała, jak ktoś zarzucał mi ciągłe siedzenie przed komputerem to wstawiała się za mną wiedząc że jest to złe. Mam nawet wrażenie że kochała mnie bardziej niż ja ją. Dla mnie żona stała się częścią życia, przyzwyczaiłem się do tego że mam do kogo się przytulić i podzielić się czymkolwiek chcę, że mam kogo złapać za cycka brzydko mówiąc. Dopiero jak mam coś stracić czuje jak bardzo ją kocham.. no chyba że to jest tylko lek przed nowością, przed życiem bez niej.
I dlatego ta gadka że kiedyś coś tam ale nie dziś, Tobie to pasowało bo dawało względne poczucie bezpieczeństwa i trwania małżeństw. Chociaż to ułuda - Waszego małżeństwa nie ma i to od dawna, jesteś w nim sam ona jest z Tobą do momentu złapania nowej gałęzi ups miłości
pasowało, ale dawało nadzieję że może znowu uda się tak jak 3 lata temu. Poprawię jeszcze te rzeczy, które zawadzały teraz i będziemy szczęśliwi. Natomiast nie chodzi o to czy by się udało czy powinienem w ogóle się starać... chodzi o to że zdradziła mnie i bezczelnie kłamała w oczy jeszcze zanim się rozstaliśmy. Ja nigdy bym tak nie zrobił bo szanuje partnera ponad wszystko. Dla mnie najgorszą rzeczą jest skrzywdzić kogoś tak bliskiego.
Bo widzisz (nie wiem ile macie lat) co innego bzykanko a co innego wziąć kobietę z dzieckiem i stworzyć "stały" związek. Ciekawe jak się teraz ona zachowuje, pewnie na zasadzie - przecież mówiłam że Ciebie nie kocham to o co chodzi. I w sumie ma rację - złożyła deklarację ale nadal z Tobą sypiała to dla Ciebie było ok, do przyjęcia tak?
mamy 37 lat, razem jak pisałem 18. Jej nowy facet wie że ma dziecko. Sam ma córkę i narzeczoną, która podobno jest koszmarem dlatego ma depresje i inne pierdolety. Jeżeli chodzi o jej zachowanie to jak domyśliła się że coś wiem to sama podjęła temat. Nadal jest dla mnie wsparciem bo przeprasza i przytuli jak jest mi ciężko, widzi że cierpię. Tylko, że to daje otuchę tylko na chwilę. Cały czas myślę o tym jak się przed nim rozbiera, jak pod nim/ na nim itd leży.... obrzydza mnie to, a mimo to nie mogę przestać o tym myśleć i chodze jak zombi... podobno facetowi nie przystoi, ale płacze jak bóbr jak już mój chory mózg po raz enty myśli o tym samym.
Ty wszedłeś na forum bo może ktoś powie walcz o nią i Ty to zrobisz gdyż Ty tego chcesz ale ona nie i z tym masz problem.
Nie chodzi mi do końca o to. Chciałbym poznać doświadczenia w takich sytuacjach, jak sobie poradzić z bólem z myślami. Może ktoś był tak jak ja chorobliwie zakochany.... ja nadal chce jej wybaczyć i być z nią dalej ...to jest chore i ja to wiem. Wiem że jej już nie zaufam tak jak kiedyś, ale nadal bym się starał to robić.
Strach może dodatkowo lub bardziej emocjonalna zależność?
Dlaczego oddałeś się tak żonie - określiłeś to mianem zwracania uwagi ale rozumiem jako formę pewnego podporządkowania ? Z czego to wynika ?
Strach na pewno. Moja samoocena jest na poziomie bliskim zeru. Oddałem się tak ponieważ taki po prostu jestem. Spokojny, emocjonalny. To jest także moja pierwsza miłość, pierwsza osoba z którą współżyłem ( wiem że to głupie ale jedyna), nie było mi dane mieć więcej związków, a podczas małżeństwa nie dopuszczałem takiej myśli..
Jak rozumiem w momencie gdy obudził się w Tobie lek o związek przejąłeś inicjatywę ?
3 lata temu tak. teraz już mniej. Wprost powiedziała mi że nic z tego nie będzie. Nie kocha mnie, jest nieszczęśliwa , że całe życie uszczęśliwia innych i teraz czas na uszczęśliwienie samego siebie. Starałem się z tym pogodzić, ale z tyłu głowy miałem to że może się uda to przejść i wzmocni to nasz związek. W głowie miałem ułożone że póki nie mam w rękach pozwu to jeszcze jest szansa( wiem że to nie mądre bo robiłem sobie sam nadzieję). Niestety zdrada dla mnie jest jak nóż w plecach. Ciężko mi z tym że najlepsze szczęście jakie mnie spotkało zrobiło mi coś takiego.

poczciwy dnia lipiec 25 2019 11:17:45
Autorze,

Błądzisz i to bardzo. Jesteś chyba nadal w szoku mam nadzieję, bo Twoja postawa póki co daleko pada od choć odrobiny rozsądku w tym wszystkim.
Wiesz co znaczy stawiać granice? Wiesz co to znaczy godność? Stanowczość?
Dlaczego uznałeś, że postawa biednego misia przyniesie Ci więcej korzyści niż postawa stanowcza, człowieka umiejącego stawiać granicę,prawdziwego samca, dbającego o rodzinę, ale nie kosztem siebie? Miłość wymaga stanowczości! W miłości musi być równowaga. Jeśli byłeś ( jak Ci się wydaje, bo to kwestia do rozstrzygnięcia) tylko dawcą a Twoja małżonka biorcą to jakim byłeś dla niej wyzwaniem?
Idziemy dalej:
Kochała, jak ktoś zarzucał mi ciągłe siedzenie przed komputerem to wstawiała się za mną wiedząc że jest to złe.

Naprawdę uważasz, że miłość polega na takich powierzchownościach?
Mam nawet wrażenie że kochała mnie bardziej niż ja ją.

A skąd to przekonanie? Możesz jakoś to uargumentować?
Dla mnie żona stała się częścią życia, przyzwyczaiłem się do tego że mam do kogo się przytulić i podzielić się czymkolwiek chcę, że mam kogo złapać za cycka brzydko mówiąc.

To, że stała się częścią Twego życia w zasadzie jest naturalne, ale przyzwyczajenie a być może i uzależnienie plus strach przed nieznanym bardzo często jest mylony z miłością.
Poprawię jeszcze te rzeczy, które zawadzały teraz i będziemy szczęśliwi.

Czyli znów tylko Ty się starałeś i miałeś coś do poprawy? Jakie ona miała zadania?
Co ona miała do zrobienia aby pomóc uratować te małżeństwo?
To ona narozrabiała i postawiła na szali Wasz związek i sprytnie przerzuciła na Ciebie odpowiedzialność za to. A Ty jak potulny piesek przytaknąłeś temu.Widzisz absurd?
Mam wrażenie, że zrobiłbyś wszystko godząc się nawet na jakieś ochłapy szczęścia żeby tylko ona do ciebie wróciła. Gdzie w tym dostrzegasz miłość?
Jaką masz definicję miłości?
Ja nigdy bym tak nie zrobił bo szanuje partnera ponad wszystko.

Wszystko strasznie upraszczasz. Nie ma to nic wspólnego z realnym spojrzeniem na otaczający nas świat. Idealizujesz.
Nadal jest dla mnie wsparciem bo przeprasza i przytuli jak jest mi ciężko, widzi że cierpię. Tylko, że to daje otuchę tylko na chwilę. Cały czas myślę o tym jak się przed nim rozbiera, jak pod nim/ na nim itd leży....

Wybacz, ale nie wierzę w to co czytam. To jest właśnie godzenie się na te ochłapy. Świadomie dajesz jej przyzwolenie na krzywdzenie Cię.
To klasyczna manipulacja polegająca na sprytne ubranie krzywdzenia w altruizm.
Zobacz jak mi przykro, przepraszam Cię, że taka jestem, ale to jest silniejsze ode mnie. Musisz to zaakceptować. To nie moja wina....
Dostrzegasz to?
Chciałbym poznać doświadczenia w takich sytuacjach, jak sobie poradzić z bólem z myślami. Może ktoś był tak jak ja chorobliwie zakochany....

Przede wszystkim jak najszybciej powinieneś zmienić sposób myślenia i swoją postawę do niej, jeśli jeszcze chcesz wyjść z tej sytuacji z godnością.
Ciekawe co sądzisz o sobie stając przed lustrem goląc się?
Powtórzę się; w moim mniemaniu nie ma to nic wspólnego z miłością, na którą się powołujesz...
Moja samoocena jest na poziomie bliskim zeru. Oddałem się tak ponieważ taki po prostu jestem.

Dostrzegając to w takim razie powinieneś wiedzieć na czym się teraz skupić i nad czym popracować w pierwszej kolejności.
Nie kocha mnie, jest nieszczęśliwa , że całe życie uszczęśliwia innych i teraz czas na uszczęśliwienie samego siebie.

To akurat jest klasyka w wykonaniu osoby zdradzającej. Racjonalizowanie własnych wyborów bo sumienie nie daje spokoju.
Ciężko mi z tym że najlepsze szczęście jakie mnie spotkało zrobiło mi coś takiego.

Zacznij ciężką pracę nad sobą to i czytając te brednie, które wypisujesz za rok będziesz się łapać za głowę.
Ogrom pracy przed Tobą więc pora zakasać rękawy i zacząć od teraz!
Zapoznaj się z 34 krokami, po prawej stronie forum.

amor dnia lipiec 25 2019 11:30:30
dlaczego ja, bo to ja spierdoliłem nic nie robiąc.. praca-dom-praca-dom i ciągle komputer z chwilą na seks. Teraz to widzę, i nigdy już tak kobiecie nie zrobię.

to jest bardzo fajne, że Ty dostrzegasz swój udział w wydarzeniach, bo wielu od tego ucieka;
problem w tym, że pomimo iż dostrzegasz, to ciągle tkwisz w takiej samej postawie życiowej; samo przyznanie "zawaliłem coś", to troszkę mało, aby wyjść z problemu;
trzeba jeszcze dojść do tego z jakiego powodu zawaliłeś i to zmienić;

co Ci daje ta postawa, ze tak jej się kurczowo trzymasz?

Tajnylogin dnia lipiec 25 2019 11:39:38
Podejrzewam, że brednie. Dla mnie to nowa sytuacja i raczej słabo sobie z nią radzę. 3 dzień po poważnej rozmowie z nią. 3 dzień po dowiedzeniu się o zdradzie. Wiem, że nie mam godności i godzę się na ochłapy i najdziwniejsze jest że mi to wystarcza. Wiem, że to jest złe, ale nie umiem sobie z tym poradzić. Narazie smiley
Mam nawet wrażenie że kochała mnie bardziej niż ja ją.
A skąd to przekonanie? Możesz jakoś to uargumentować?
to ona okazywała mi miłość przez wszystkie lata, wspierała, tyrała, opiekowała się mną.... zaczynam zauważać że znalazłem sobie wygodne gniazdko i ciężko mi z niego wyskoczyć i rozwinąć skrzydła. Ja nie wychodziłem z inicjatywą np. bezinteresownego przytulenia czy powiedzenia kocham cię. To ona zawsze to robiła i ja faktycznie czułem się kochany i bezpieczny w związku. Dopiero po pierwszym kryzysie zauważyłem, że ona też tego potrzebuje. Człowiek uczy się na błędach, ale już teraz to nie wystarczyło. Jaki pisał ktoś wyżej" to od początku nie mogło się udać" i temat trzeba było zakończyć 3 lata temu. Reguły przeczytałem i zastosuje. Faktycznie trochę na litość chciałem ją brać. Czyli co zapomnieć, zająć się sobą i mieć na nią wyrąbane.

Komentarz doklejony:
problem w tym, że pomimo iż dostrzegasz, to ciągle tkwisz w takiej samej postawie życiowej; samo przyznanie "zawaliłem coś", to troszkę mało, aby wyjść z problemu;
trzeba jeszcze dojść do tego z jakiego powodu zawaliłeś i to zmienić;

co Ci daje ta postawa, ze tak jej się kurczowo trzymasz?
co daje .. pewnie tylko ukojenie nerwów ( praca itd). Trochę już to ogarnąłem. Wole iść na siłkę, na spotkanie na mieście, ale jak nie ma co robić w domu to zajmuje się swoim hobby. Dla mnie to normalne bo przecież każdy jak się nudzi to robi swoje, a ani ja ani one nie należymy do typów prowadzących ludzi za sobą tym samym na to wygląda że nie prowadziliśmy siebie tylko wybieraliśmy zajęcia związane z naszymi hobby.

poczciwy dnia lipiec 25 2019 12:28:33
Dla mnie to nowa sytuacja i raczej słabo sobie z nią radzę.

Oczywiście, że nowa i gwarantuję Ci, że każdy kto znalazł się na tym portalu nie urodził się z gotowością do tego, że będzie potrzeba mierzyć się z takim wyzwaniem.
My staramy Ci się otworzyć oczy na pewne mechanizmy, które od lat uruchamiasz, a których nie jesteś w stanie dostrzec, mało tego one działają destrukcyjnie na Ciebie i otoczenie mimo, że wydaje Ci się inaczej.
Wiem, że nie mam godności i godzę się na ochłapy i najdziwniejsze jest że mi to wystarcza.

Coś ściemniasz i chyba podświadomie sam siebie oszukujesz. Gdyby te ochłapy Ci wystarczały to nie pojawiłbyś się tutaj z opisem swojego problemu tylko dalej trwałbyś w iluzji szczęśliwego życia, którą tworzyliście.
Pada na tym portalu nie raz hasło: Chcesz aby inni Cię szanowali? Szanuj siebie!
To czysta prawda. A teraz przeanalizuj swoją postawę pod tym kątem i odpowiedź na to pytanie samo się pojawi.
Udowodnione jest poprzez wieloletnie obserwacje specjalistów z zakresu psychologii i psychiatrii, że w sytuacjach poważnego kryzysu w związku kiedy jedno przekroczyło znacznie granicę tylko stanowcza reakcja, postawienie granicy i konsekwentna postawa może uratować relację, a jeśli nie relację to chociaż siebie aby móc spokojnie spojrzeć kiedyś w lustro.
To co Ty robisz to grzebanie tej relacji i kastracja siebie przy okazji.

mietek dnia lipiec 25 2019 12:33:36
Przede wszystkim przestan sie kastrowac wmawiajac sobie ze jestes cokolwiek winny jej zdrady, skoro jej cos nie pasuje, ty jej w czyms odpowiadasz to jest masa innych srodkow komunikacji a nie nadstawianie krocza innemu, jak jej nie pasujesz to niech robi awantury, trzaska talerze w kuchni, ale nie szuka boczniaka na bzykanie, jestes poraniony po ciose zaserwowanym przez twoja jeszcze zony, ale dla ciebie najwazniejsze na teraz to zrozumienie ze jej nie ma jako partnerki, to zdradliwa qurew, szukajaca bolca na prawo I lewo od minimum 3 lat, zrozum ze toto nie kwalifikuje sie ani do malzenstwa ani do jakiegokolwiek zwiazku, nadskakiwanie jej, szukanie jej wybaczenia to osikowy kolek waszego zwiazku, ona od minimum 3 lat cie nie szanuje, a po twoich obecnych akcjach zacznie toba totalnie pogardzac, nie znam waszej sytuacji majatkowej ale o ile lokum gdzie mieszkacie jest twoje, spakoj qurewne I wyslij do jej boczniaka, wcale nie jest powiedziane ze ja przyjmie do siebie, bo co innego bzykanie naiwnej qrewny skoro pcha sie na bolca, a co innego zycie z wiarolomnom pod jednym dachem, o ile lokum jest na nia szukaj kata do siebie, zabezpiecz co mozesz z majatku, dowody, prawnik I jak najszybciej rozwod z jej winy z uwagi na jej lajdactwo, musisz sie zabezpieczyc zeby nie podala cie o alimenty na siebie
KONIECZNIE zrob badania na wszelkie choroby przenoszona droga plciowa
Jeżeli jednak zdecydujesz dać szansę, to tylko o ile ona walczy o zwiazek co najmniej rowno z toba, konczy wszelki kontakty z boczniakami I postaw warunki:
1. Ma Ci przedstawić zaświadczenie od ginekologa, że nie jest w ciąży.
2. Ma Ci przedstawić wyniki badań na wszystko, co przenosi się drogą płciową - grzyby, drożdże, bakterie, w tym kiła i rzeżączka, wirusy -  ze szczególnym naciskiem na HIV, HPV i WZW.

Strona 1 z 8 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Najgorszy dzień w życiu
Najgorszy dzień życia !
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Podejrzenie zdrady
Byłem szczęśliwy
I co dalej...
Nie śpij, bo Cię okr...
Jak z tym skończyć
Zdradziła mnie żona ...
nie wiem co mam zrobić
Samotna Mama
wciąż głupia
Ratować to czy dać ...
Bezradna
Naiwność /Silent/
Zdrada po 17 latach ...
Zdradzona
rok po zdradzie nie ...
To było nieuniknione?
No to i moja historia
Zdradziłem wirtualnie
Historia jak wiele t...
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
Zdradzona przez czat
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

isteata
06/10 22:27
Jeśli ktoś stosuje aż tak mocne zabezpieczenia (linie papilarne + hasło i nie jest szpiegiem z KGB czy CIA), to wszystko jasne, że ma wiele do ukrycia przed partnerem.

Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info