Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ leon_123

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 45
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,136
Najnowszy Użytkownik: Albert08
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Historia mojego małżeństwa
Zdradzona przez mężaWitajcie
Wczoraj pisałam z osobami na czacie i postanowiłam opisać swoją historię. Czytałam Was od jakiegoś czasu. Na wstępie
zaznaczę, że nie wiem czy doszło do zdrady. Mąż twierdzi, że nikogo nie ma, a jak będzie miał to mi powie. Jednak jego
zachowanie może coś sugerować: zablokowany telefon, pozmieniane hasła, powroty o różnych porach, zachowanie i
odzywki do mnie uwłaczające godności kobiety, ale od początku.
Poznaliśmy się przez internet w lutym 2013. Ja miałam 32lata on 34. Ja po krótkim burzliwym związku, on 2 lata po
rozwodzie z byłą żoną, która utrudniała mu kontakt z córką, ale to długa histora, która tak naprawdę do tej pory trwa. Mimo, że tamto dziecko nie chce go znać. Od początku o tym wiedziałam. Myślałam, że skoro coś przeżył to będzie umiał docenić to, że ktoś jest inny, że może się starać, troszczyć o drugą osobę. Po krótkiej znajomości zamieszkaliśmy razem u niego (po 10 dniach). Moje mieszkanie po paru m-cach zostało wynajęte i jest nadal wynajmowane. Oboje pracowaliśmy, ja prowadziłam dom, zajmowałam się wszystkim, pranie, sprzątanie, gotowanie, rachunki. On w sumie nie miał żadnych obowiązków. Z rozrywkami było słabo, bo oboje lubimy spokój. Jedynie jeździliśmy na rodzinne imprezy. Czasami byłam zła, że siedzi długo przed komputerem lub ogląda telewizję, ale jakoś to znosiłam. Chociaż po roku myślałam, żeby go zostawić, ale jakoś było mi szkoda czasu jaki mu poświęciłam. Po prawie 2 latach okazało się, że jestem w ciąży, chociaż zawsze myślałam, że nie mogę mieć dzieci. Okazało się, że ciąża obumarła na początku, musiałam mieć zabieg. Trudno mi było to przeżyć, tymbardziej, że był to czas przed Bożym Narodzeniem. On nie chciał o tym rozmawić, nawet kazał nikomu nie mówić, bo nie ma o czym. Po jakimś czasie zaczął wypominać, że miałam złego lekarza. Kiedyś stracił dziecko, bo podobno było chore... Wtedy też zaręczyliśmy się. Jego pytanie brzmiało 'Czy kiedyś zostanę jego żoną...' Żyliśmy dalej. Po 7 miesiącach znowu się okazało, że jestem w ciąży. Czy się cieszył? Nie wiem, bo nie widziałam jego reakcji, powiedziałam mu przez telefon. Wtedy też pomyślałam, że może byśmy wzięli ślub, dla dziecka. Zorganizowałam wszystko z rodzicami. On w tym w sumie nie uczestniczył. Akceptował wszystko. Nie było wesela tylko obiad z rodzicami i jego siostrą z rodziną. Tydzień po ślubie trafiłam do szpitala na 1,5m-ca z zagrażającym porodem przedwczesnym, musiałam leżeć. Wcześniej jeździliśmy 300km robić amniopunkcję, żeby wiedzieć czy dziecko na pewno będzie zdrowe, bo on kaleki nie będzie wychowywał... W szpitalu przeleżałam z przerwami prawie 3m-ce. Jak nie byłam w szpitalu to mieszkałam u swoich rodziców. On w tym czasie zaczął remont łazienki.
W marcu 2016r. urodziłam córkę, udało się donosić ciążę do terminu. Wróciłam do domu z dzieckiem. Po porodzie miałam problem z ręką, myślałam, że to wina znieczulenia ale okazało się, że to zapalenie pochewek ścięgien. przez 11m-cy chodziłam z bólem, do czasu zabiegu. Muszę przyznać, że dzięki jego znajomościom udało się go załatwić. Ja zajmowałam się dzieckiem, domem, on pracował. Poza pomocą przy kąpieli nie pomagał mi, czasem siedział z małą w nocy jak sam nie spał. Po chrzcinach zostaliśmy u jego rodziców na wsi (tam była impreza, bo oni ją zorganizowali). Byla taka sytuacja, że jego ojciec zaczął się ze mną kłócić, a poszło o to, że śpię do 11, ale nikt nie pomyślał, że w nocy zajmuję się 3m-cznym dzieckiem. Jego ojciec na mnie krzyczał, a on stał i się słowem nie odezwał. Wtedy coś we mnie pękło... Przekonałam się, że nic dla niego nie znaczę. Nadarzyła się okazja i wróciłam wcześniej do domu, on został jeszcze 2 tygodnie. Później było tak samo. Zero zainteresowania dzieckiem, mną... Zaczęłam mu mówić, że go nie kocham, myślałam, że to coś zmieni, że on się w końcu obudzi. Jednak sam mi w końcu powiedział, że mnie nie kocha, dodatkowo zaczął to okazywać. Nigdy nie był jakoś wylewny, ale wtedy zaczął okazywać swoją obojętność. Przychodził do domu ani 'cześć' ani jak minał dzień tylko 'co do jedzienia'. Ja zaczełam mówić ' dla ciebie nie ma'. To szukał po szafkach, lodówce, potrafił zjeść to co dla dziecka kupiłam. Dziecko mu się pcha na kolana a on włącza komputer, zakłada słuchawki i człowieka nie ma. Czasami było lepiej jak poszedł do dodatkowej pracy i wracał późno. Zaczęły się kłótnie, głównie z mojej strony. Albo krzyczałam, albo jak mówiłam spokojnie to leciały mi łzy. Nie potrafiłam nad tym zapanować, a on nie rozumiał, że to emocje. On ich nigdy nie okazywał. Ten jego spokój też podnosił ciśnienie. Nigdy z dzieckiem jak była mała nie wyszedł z wózkiem na spacer, bo to obciach, bo jeszcze go ktoś zobaczy. Pobawić się w domu to góra 2 minuty, bo on nie umie. Pieluchę zmienił jej raz, i to przy mojej pomocy... Było jeszcze wiele sytuacji, które powodowały, że coraz bardziej oddalaliśmy się od siebie. Ja skakałam do niego z rękoma, kiedyś go niechcący podrapałam, bo chciał mi w nocy wyrwać córkę, którą chciałam uspokoić. Złapałam za rękę a on ją wyrwał i został ślad. Po tym powiedział, że to koniec między nami. Niedawno usypiałam dziecko, prosiłam, żeby ściszył telewizor, to nie chciał, to powiedziałam, że to mój telewizor, więc chciałam wyłączyć, to wyrwał mi pilota i chciał w niego rzucić. Mówię 'rzucaj' rzucił, trafił obok w ścianę. Niestety dziecko to widziało... Teraz jestem na takim etapie, że się wyprowadzam, czekam tylko jak się lokatorzy wyprowadzą. On na majówkę wyjechał z córką do swoich rodziców, nie kontaktujemy się. Podejrzewam, że jego matka się nią zajmuje, bo on naprawia jak zwykle samochód. Ciągle sama z dzieckiem, wszystko sama załatwiam. Jak trzeba było złożyć dokumenty do przyjęcia do przedszkola to chodziłam dwa razy bo mu ciężko było się podpisać. Siedziałam w domu z dzieckiem to według niego nic nie robiłam tylko spałam. A wszystko się samo robiło. Zawsze miał ciepły obiad. Jak wracał z 2 zmiany to czekałam na niego... I tylko pytał kiedy do pracy wrócę, a co z dzieckiem? to odpowiadał, że się nianię wynajmie, albo moi rodzice się zajmą bo jego daleko... Po porodzie nie schudłam, bo się okazało, że mam chorą tarczycę, leków nie mogę brać bo się fatalnie po nich czuję. On mnie przestał akceptować taką jaką jestem. Na bliskość nigdy nie narzekał, miał kiedy chciał...Mam dość tej całej szarpaniny, obojętności i złośliwości. Posprzątam to za chwilę pójdzie zrobi syf z głupim uśmieszkiem, że mieszkanie to nie muzeum. Nie wymagałam wiele. Jak umiesz zrobić bałagan to posprzątaj po sobie. Brudne ubrania z siebie zdjął to rzucił gdzie stał. A ja miałam chodzić i za nim sprzątać. Po pierwszych urodzinach córki zepsuł się piekarnik, prosiłam, żeby naprawił, obiecywał, w końcu zaczął pytać czy będę z niego korzystać, a on się od nieużywania zepsuł? Dopóki był na piedestale było dobrze. Pojawiło się dziecko i przyszła proza życia i czar prysł. Wszystko o co poprosiłam było albo nie, albo zaraz albo później. Nic z własnej inicjatywy nie zrobił. Nawet nie przyszedł normalnie porozmawiać przed ślubem, że się boi, a teraz mówi, że nie miał nic przeciwko, czyli tak naprawdę było mu obojętne. Tylko mnie się pytał czy się nie rozmyślę. Tak wygląda w skrócie historia mojego małżeństwa... Boję się samotności, ale wiem, że muszę to zrobić dla siebie i spokoju dziecka, a chciałam dla niej normalnego domu i rodziny... Niedawno znalazłam pisma sądowe jego byłej żony. Rozwiodła się z nim, chociaż to ona go zdradzała. Poznała innego ułożyła sobie życie. Do tego stopnia, że jej mąż chce przysposobić córkę mojego męża. A jemu to na rękę...Gdyby było dobrze nie szukała by wrażeń. Było tak samo poprzednio, zero zainteresowania rodziną. Żebym wcześniej znalazła te pisma to bym się zastanowiła czy się z nim wiązać. 'Gdyby człowiek wiedział, że się przewróci to by się 3 dni wcześniej położył...' Jedno życie go nic nie nauczyło i drugie również. On może znowu pozna kogoś, będzie znowu udawał biednego nieszczęśliwego misia. Ja się na to nabrałam... Może kolejna będzie mądrzejsza i się szybciej na nim pozna...
Przepraszam za długi opis, ale to i tak duży skrót...
Pozdrawiam
Komentarze
dirty dnia maj 05 2019 12:56:01
Czy w Waszym związku było coś pozytywnego? Coś kiedyś Was łączyło ? Jeśli tak to co?
Oczywiście opis obecny odzwierciedla stan zniechęcenia jednak coś spowodowało ze się zaczęliście spotykać - pytanie co Was łączyło ? Radość, fascynacja czy ..?
Zastanawiające jest Twój opis - w sensie emocjonalnym opisujesz ludzi mieszkających pod jednym dachem ... właściwie obcych, a za moment piszesz, ze miał dostatecznie dużo bliskości - kiedy chciał. Ten opis Waszej seksualności nazwanej bliskością - jakoś jest jaskrawym kontrastem w tej historii. Obcość i bliskość - kiedy chciał ?
To bliskość czy kopulacja?
Czym dla Ciebie jest bliskość ? Jakiej bliskości doświadczyłaś wcześniej jako dziecko, w innych relacjach? Bliskości czy używania ?
Wasz związek o relacja czy wyłącznie obsługa, służenie ???
Wcześniejsze związki Twoje jak wyglądały, jak wyglądał dom rodzinny ? Zanim dotrzesz do odpowiedzi na dziś - poszukaj trochę we wczoraj.

Yorik dnia maj 05 2019 15:42:45
Myślałam, że skoro coś przeżył to będzie umiał docenić to, że ktoś jest inny, że może się starać, troszczyć o drugą osobę.

Dużo jest takich osób, które tak pomijając fakty sobie życzeniowo myślały i nawet myśliwymi nie zostały;

Po krótkiej znajomości zamieszkaliśmy razem u niego (po 10 dniach).

smiley miłość od pierwszego wejrzenia ? smiley

Chociaż po roku myślałam, żeby go zostawić, ale jakoś było mi szkoda czasu jaki mu poświęciłam.

Gdy inwestycja nie wypali, to się ją dofinansowuje jeszcze bardziej i czeka na cud ? smiley
Wtedy też pomyślałam, że może byśmy wzięli ślub, dla dziecka.

pytałaś go kiedykolwiek czy chce mieć jeszcze dzieci ? czyli dla niego kłopoty?
chyba to Ty bardzo chciałaś;

Zaczęłam mu mówić, że go nie kocham, myślałam, że to coś zmieni, że on się w końcu obudzi. Jednak sam mi w końcu powiedział, że mnie nie kocha, dodatkowo zaczął to okazywać.
Ja zaczełam mówić ' dla ciebie nie ma'.
Zaczęły się kłótnie, głównie z mojej strony. Albo krzyczałam, albo jak mówiłam spokojnie to leciały mi łzy.

Ja skakałam do niego z rękoma, kiedyś go niechcący podrapałam, bo chciał mi w nocy wyrwać córkę, którą chciałam uspokoić. Złapałam za rękę a on ją wyrwał i został ślad. Po tym powiedział, że to koniec między nami.

To bardzo jasny przekaz, obojętność lub agresja, jakiego efektu oczekiwałaś?
Pojawiło się dziecko, nie dość, że zabrało całą uwagę to jeszcze babie odwaliło i wygryza z gniazda ?

Żebym wcześniej znalazła te pisma to bym się zastanowiła czy się z nim wiązać. '

czyli, gdybyś wiedziała, ze go żona zdradzała a potem się rozwiodła ? smiley

On może znowu pozna kogoś, będzie znowu udawał biednego nieszczęśliwego misia. Ja się na to nabrałam...

Nabrałaś? a czemu się nabrałaś ?

dirty,
To bliskość czy kopulacja?

myślę, ze to mogła być nawet miłość smiley

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Jezus jest miłością
www.efcharisto.bulok.info
Moja smutna historia
Sekrety mojego męża
To już koniec małżeństwa.
SMsy i Kawki mojego z koleżanką z pracy gdy byłam w ciąży
Historia jak każda inna...
moja historia
Moja historia
Zdrada po 23 latach małżeństwa a 25 znajomosci
Moja smutna historia
zdrada, kłamstwa, koniec małżeństwa
typowa historia
Po 43 latach dobrego małżeństwa
Miesiąc szczęśliwego małżeństwa.
Historia jak z telenoweli wenezuelskiej
11 lat małżeństwa trójka dzieci
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Intercyza,umowny pod...
Mąż zdradził i twier...
obupulne zdrady na w...
Moja smutna historia
Co dalej robic
Zdrada czy oszustwo,?
zmęczona walką
Sekrety mojego męża
Co dalej?
Zdrada z rehabilitantem
Historia mojego małż...
Zmiana orientacji se...
Prostytutki, klamstw...
Interesujące info - ...
Zdrada po 17 latach ...
Głupota
To już koniec małżeń...
Co dalej?
2 miesiace po, co ma...
Proszę o radę
Zdradzony z 5 faceta...
Zdrada emocjonalna a...
po 25 latach ...a je...
po 35 latach - mąż s...
10lat...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
24/05 19:38
Poczciwy, awaria bazy była, czytaj w komunikatach

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info