Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 55
Użytkownicy Online: Maxj

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,978
Najnowszy Użytkownik: Zmieszana
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Nie znałam własnego męża
Zdradzona przez mężaWitam wszystkich! Piszę, ponieważ chciałabym poznać Wasze zdanie, co byście zrobiły na moim miejscu. Z moim mężem poznaliśmy się ponad 8 lat temu, od 5 lat jesteśmy małżeństwem. Mamy 5 letniego synka i obecnie jestem w 8 miesiącu ciąży. Będzie dziewczynka
. Niby wszystko tak świetnie się ułożyło. Zacznę od początku. Z mężem nigdy nie byliśmy idealną parą. Mąż od zawsze nie radził sobie z emocjami, stosował przemoc słowną w stosunku do mnie, był wulgarny, pesymistyczny, często marudził i nie doceniał tego co ma. Często mnie krytykował, rzadko mówił komplementy, często słyszałam je od osób trzecich, ale nie od męża, mimo iż jestem bardzo atrakcyjną kobietą. Był bardzo o mnie zazdrosny, zupełnie nie mając do tego podstaw, ponieważ świata poza nim nie widziałam. Posiadał oczywiście zalety, był osobą pracowitą, aktywną, zaradną, uważałam go zawsze za oddanego i wiernego. Najlepiej układało nam się w sferze intymnej, tutaj często słyszałam komplementy i nawet po 8 latach mieliśmy cały czas na siebie ochotę. Kilka razy odchodzilam od męża, często mnie zawodzil, nie odwiedzał w szpitalu gdy byłam chora, stosował przemoc słowną, czego nie wytrzymywalam, jednak gdy przychodził, przepraszał, obiecywał poprawę to do siebie wracaliśmy. Bardzo go kochałam. W trakcie rozstań dzwonił i mi przypominał że ciągle jestem jego żoną, więc muszę być mu wierna, co dla mnie było oczywiste. Zawsze mówił że kocha tylko mnie i tylko ze mną chce być. Niestety ponad miesiąc temu poznałam prawdę o swoim mężu. Znalazłam jego drugi telefon, a w nim liczne smsy z ponad 20 "kobietami". Smsy wulgarne, erotyczne, nagie zdjęcia, nawet mój mąż kilku osobom wysłał swoje nagie zdjęcia. Robił to przez ok. 2,5 roku. Nawet po tym gdy do siebie wracaliśmy. Z wieloma z nich spotkał się w realu, z między 5-10 umówił się na seks w aucie. Wystarczyło że napisał "hej piękna, jesteś boska" a one za to dawały mu co chciał. Jestem w szoku. Nie znałam własnego męża. Te osoby nie były nawet zbyt atrakcyjne, normalnie chyba by na nie nie spojrzał. Nie rozumiem o co chodzi. Tak mu ufalam, byłam pewna że nigdy mnie nie zdradzi, a on robił to w tak obrzydliwy sposób i przez kilka lat. Robił to głównie gdy pracowałam a on miał wolny dzień. Gdy rozmawialiśmy o tym, powiedział że nawet dobrze ze wkoncu się o tym dowiedziałam, że miał tego dosyć, że nie wie dlaczego to robił, bo miał wszystko w domu. Mówił że teraz znalazł się na samym dnie i wie że już nigdy tego nie powtórzy. Mówi że jest seksoholikiem, że wszystko zaczęło się gdy był dzieckiem, miał 12 lat i zginął mu ojciec. Okazało się że od początku znajomości mnie okłamywał, mówiąc że odkąd jest ze mną nie ogląda pornografii, a jednak oglądał. Teraz chodzi do psychologa i seksuologa, nie chce się wyprowadzić, bo mówi że to też jego mieszkanie i chce być z nami, że nas kocha. Niedługo przyjdzie na świat córeczka i nie wyobraża sobie rozstania. Ja już złożyłam pozew o rozwód, brzydze się tym co zrobił, to zupełnie wbrew moim wartościom, ciągle nie potrafię tego zrozumieć, to obrzydliwe. Mam jednak małe wątpliwości, bo są dzieci, wkoncu kupiliśmy mieszkanie. Poza tym teraz bardzo się mną opiekuje, gotuje, sprząta, itp... Co byście zrobiły na moim miejscu? Może wkoncu powinnam pomyśleć o sobie...? Tylko że to uczucie które wciąż we mnie jest i przywiązanie do niego utrudnia mi odejście... No i dzieci... Jestem ciekawa Waszego zdania. Pozdrawiam
Komentarze
poczciwy dnia listopad 23 2018 11:47:13
Monis,
Twój mąż tyle razy Cię oszukiwał, upokarzał, wykazywał brak szacunku, że może faktycznie dobrze się stało, że się dowiedziałaś? Inaczej może dalej tkwiłabyś w przekonaniu, że może kiedyś się zmieni. Otwarły Ci się oczy. Lepiej późno niż wcale.
Stara się teraz? To świetnie niech się stara, do tego niech dorzuci przyznanie się w sądzie i wzięcia winy na siebie ograniczając do minimum Wasz czas i nerwy.
A później...zobaczysz czy dalej będzie się starać. Papierek do niczego nie jest Ci potrzebny. Nie musisz od razu zamykać na klucz furtki. Kto wie...może za rok, dwa zobaczysz jego realną zmianę. Jeśli oczywiście traktuje terapię poważnie a nie chodzi na nią jako pro-forma. Wielu sił życzę.

monis_1 dnia listopad 23 2018 12:18:04
Dziękuję za odpowiedź i radę. Mąż mówi że w sądzie do wszystkiego się przyzna i na to liczę. Nie chciałabym przypominać sobie tych strasznych smsów. Poczekamy, zobaczymy, bo z nim nigdy nie wiadomo. Tylko ciężko jest nie myślec o tym wszystkim gdy ciągle jest przy mnie. Z drugiej strony pomaga mi, już nie wiem co jest lepsze. Martwię się też o synka.

Hestia dnia listopad 23 2018 16:20:50
Witaj monis_1

Ciężka ta Twoja historia i trochę przypomina mi moją gdy czytam

Mąż od zawsze nie radził sobie z emocjami, stosował przemoc słowną w stosunku do mnie, był wulgarny, pesymistyczny, często marudził i nie doceniał tego co ma. Często mnie krytykował, rzadko mówił komplementy


Znalazłam jego drugi telefon, a w nim liczne smsy z ponad 20 "kobietami". Smsy wulgarne, erotyczne, nagie zdjęcia, nawet mój mąż kilku osobom wysłał swoje nagie zdjęcia


To klasyka osoby sfrustrowanej,haremowego i przemocowca.
Moja intuicja mówi mi, że jak tylko mu rychło wybaczysz to wszystko zacznie się od początku.
Zastanawiam się czy nie jesteś aby uzależniona od tego człowieka ponieważ biernie przyjmując jego obelgi, słowa krytyki człowiek nie zauważa nawet kiedy zwyczajnie zaczyna się z tym oswajać i przyjmuje takie traktowanie jako część jego osobowości.
A to naturalne i normalne nie jest.
Nikt nie ma prawa uwłaszczać naszej godności,poniżać nas,wyzywać ni stosować żadnej przemocy słownej jak wspomniałaś, ponieważ tu zaczyna się piekło.

Znajoma powiedziała mi kiedyś: "piekło nie jest wtedy, kiedy znajdziesz się w czarnej d... . Piekło jest wtedy, kiedy obijasz się jak w bębnie od pralki - góra, dół, góra, dół, aż oszalejesz". Coś w tym jest. A na pewno każdy toksyczny związek tak wygląda. Uzależnienie od silnych emocji następuje także na poziomie biochemiczny. A i Ty kilka razy już od męża odchodziłaś.

I to:

Znalazłam jego drugi telefon, a w nim liczne smsy z ponad 20 "kobietami". Smsy wulgarne, erotyczne, nagie zdjęcia, nawet mój mąż kilku osobom wysłał swoje nagie zdjęcia. Robił to przez ok. 2,5 roku. Nawet po tym gdy do siebie wracaliśmy. Z wieloma z nich spotkał się w realu, z między 5-10 umówił się na seks w aucie. Wystarczyło że napisał "hej piękna, jesteś boska" a one za to dawały mu co chciał. Jestem w szoku.


Jednorazowy wyskok z jakiś tam jego powodów...może, ale on zdradzał Cię 2,5 roku o ile nie od zawsze to tak jakby wziął 9 calowy sztylet i wbił Ci go w plecy, swojej żonie aż po rękojeść. Kiedy Ty krzyczysz z bólu i przerażenia wynikającego z faktu, że on Twój najbliższy przyjaciel, mąż,ojciec Twoich dzieci dźgnął Cię nożem,on wielce przeprasza stara się jakby chciał rzec -Przepraszam, czy mogłabyś szybko to przeboleć?

Cudzołóstwo uderza w niezwykle wrażliwe i podatne na zranienia miejsca w sercu powodując niewyobrażalny ból i uraz. Niszczy ono zaufanie i poczucie własnej wartości, a zimne ostrze zdrady przecina więzy miłości. Tylko kochana osoba znająca nasze najgłębsze radości, lęki, nadzieje i sny może nas tak głęboko zranić. Pornografia połączona z cudzołóstwem rani niezwykle głęboko.
Odbudowa zranionego małżeństwa wymaga pracy obojga małżonków. TY, kiedy jesteś na to gotowa (a nie kiedy jesteś zmanipulowana, czy wpędzana w poczucie winy), musisz znaleźć w sobie siły do przebaczenia mężowi. Mąż musi natomiast udowodnić Tobie, że możesz mu zaufać i powinien być gotowy towarzyszyć Ci w procesie uzdrawiania. Mąż musi dokonać wyboru pomiędzy małżeństwem a swoją dumą musi dać Ci wolność w wyrażaniu przez Ciebie gniewu i bólu.
Powtórzę więc jeszcze raz prawdę, która sprawdza się niestety w 100% przypadków. Jeśli jesteś w trochę popsutym związku z normalną, empatyczną,troskliwą,szanującą Cię osobą , to można taki związek naprawiać. Nie zawsze się uda, ale jakaś szansa jest. Czasami warto próbować. Ale związków gdzie są znamiona przemocy psychicznej się NIE NAPRAWIA. Z nich się ucieka, i to w tempie ekspresowym, aż się kurzy, bez oglądania się za siebie.

Koniecznie zrób sobie rozrachunek czy dźwigniesz na siebie wszystko to co dotychczas przeszłaś plus to teraz z poznaniem jego drugiego oblicza Casanovy.
Co do dzieci,dzieci mają przejmować dobre wzorce z domu i widzieć szanujących, kochających się rodziców.
I podstawowe pytanie które sobie powinnaś zadać -Czy to na pewno o takiej formie relacji marzysz? Czy uważasz, że nie zasługujesz na coś więcej?

Pozdrawiam Cie cieplutko i życzę mądrych decyzji.smiley

monis_1 dnia listopad 23 2018 17:15:56
Witaj Hestia! Dziękuję że poświęciłaś czas, żeby mi odpisać. Tak naprawdę to zgadzam się z Tobą. Od dawna wiedziałam że mój związek nie wygląda tak jak bym tego oczekiwała. Ciągle żylam w strachu, bałam się że dzisiaj znowu coś nie będzie pasować mojemu mężowi, że znowu mnie obrazi. Gdy płakałam to mnie przedrzeźniał, gdy chorowalam to był nerwowy że musimy siedzieć w domu, no i ta ciągła krytyka. A jednak stale coś mnie do niego ciągnęło. Tłumaczyłam że ma po prostu trudny charakter i może kiedyś się zmieni. Mówił że mnie kocha i przepraszał. Najśmieszniejsze jest to że cenilam w nim głównie wierność i oddanie. Alkohol pił rzadko, na imprezy nie chodził, czasami spotykał się z kolegami. Głównie wychodzilismy razem. Zawsze był przeciwnikiem zdrad, krytykował ludzi którzy to robią. No i ta chemia między nami... Dlatego to o czym się dowiedziałam jest dla mnie tak wielkim szokiem. Boli też to że gdy się rozstaliśmy to tak bardzo prosił o szansę, a gdy mu ją dałam to dalej mnie zdradzał. Nie ogarniam tego. Przecież mogliśmy to dawno zakończyć. Wpuścił do mojego świata coś czego się brzydzę, czego zawsze byłam przeciwnikiem. Nie chcę być tego częścią. Czasami mam jednak wątpliwości, ponieważ boję się samotności, zwlaszcza że niedługo pojawi się na świecie drugie dziecko. To nie tak miało być.... Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam

Hestia dnia listopad 23 2018 19:45:32
monis_1

Trafił Ci się niezły okaz osoby zaburzonej która karmi się Twoim złym samopoczuciem i jeździ na Twoich emocjach.

Ciągle żylam w strachu, bałam się że dzisiaj znowu coś nie będzie pasować mojemu mężowi, że znowu mnie obrazi.


Ta umyślna cisza czasami jest formą biernej agresji. Jest to określony sposób wyważonej komunikacji, gdzie cisza odgrywa istotną rolę. Ma na celu kontrolowanie i osłabianie drugiej osoby lub jej pozycji.Jest to forma manipulacji.
To, co odróżnia milczenie manipulacyjne od spontanicznej ciszy to intencja. Każdy, kto stosuje strategię polegającą na ukrywaniu się pod brakiem słów, robi to, aby kontrolować drugą osobę.Cisza sama w sobie jest bardzo niejednoznaczną formą wyrazu. Zazwyczaj ofiara zaczyna czuć się zdezorientowana lub niespokojna. Nie wie, co myśleć i spędza dużo czasu i energii emocjonalnej, zgadując, co oznacza każda cisza. Czuje się niepewnie i wątpi w każdy krok, jaki podejmuje.

Gdy płakałam to mnie przedrzeźniał, gdy chorowalam to był nerwowy że musimy siedzieć w domu, no i ta ciągła krytyka.


Wypisz wymaluj mój były psycho-mąż.Najpierw mi dowalał a potem mówił ,że żartował albo padały słowa z pogardą "teraz się jeszcze porycz "
Gdy byłam chora kazał mi się wyprowadzać bym go nie zaraziła

A jednak stale coś mnie do niego ciągnęło


Na przekór wszystkiemu,znosząc jego humorki i dokuczania? Wiesz, tak sobie myślę ,że to karmienie w głowie mitu, że "wielka miłość" zmieni wszystko.Może jeśli będę bardziej się starała to ,to czy tamto.Takich ludzi chyba jednak nic nie zadowoli.

Prawdziwa miłość zmieni wszystko. Tak, ale do niej trzeba dojrzeć i na pewno nie poznaje jej się po intensywności emocji. Emocje mogą i muszą w miłości rzecz jasna się pojawić, ale OBOK takich podstaw, jak wierność, wsparcie, bezinteresowność, cierpliwość, odpowiedzialność, dobroć, empatia, a przede wszystkim wolność. Nic, co odbiera wolność, nie może być nazwane miłością.

Czasami mam jednak wątpliwości, ponieważ boję się samotności, zwlaszcza że niedługo pojawi się na świecie drugie dziecko


Pakowanie się czy trwanie w związku w ucieczce przed pustką nie jest obrym rozwiązaniem.
Jeśli karmimy się przekonaniem, że nasze życie będzie "pełne" dopiero wtedy, kiedy będziemy MIEĆ faceta, znajdujemy się w grupie ryzyka. Dużo zdrowiej, kiedy mamy własny system wartości, pracę, przyjaciół, zainteresowania i poczucie autonomii. Wtedy, nawet jeśli wpakujemy się w jakieś szambo, mamy do czego wracać i o co walczyć.
A dzieci są rewelacyjną motywacją do zmian ku lepszemu.
Nie chciałabym Cię nakłaniać do swojego toku myślenia ale sygnały które opisałaś w relacji z mężem nie wróżą nic dobrego.Za dużo złego..

To nie tak miało być....


Dawno temu...rozeszłam się z pierwszym mężem,ojcem moich córek.Jakoś tam wyszło ,że oboje mając już swoje życia nie braliśmy rozwodu.8 lat
W końcu pomyślałam czas upożądkować papiery.Po 8 latach od rozstania z mężem wzięliśmy rozwód.P
Popłakaliśmy się i stwierdzili " To nie tak miało być"
Tak,że Moniś nawet czas,ostudzenie emocji,brak uczuć nie pozbędzie Cię tego odczucia ,że "nie tak miało być"
Chyba ,że zawalczycie o to małżeństwo na Twoich warunkach.Szczerze wątpię.
2,5 roku oszukaństwa,życia na dwa fronty z różnymi kobietami to nie przypadek.
Natury nie oszukasz.
Ale tą odpowiedź znajdź sama w sobie.Nie kieruj się słabostkami ,że samotność która jest niejednokrotnie wybawieniem od złych relacji,czy też obroną w imię dzieci.
Powtórzę dzieci potrzebują kochających się rodziców,ciepła domowego ogniska,pięknych wzorców jak szlachetność,lojalność,odpowiedzialność które im przekażecie.
Zastanów się czy potraficie jeszcze wspólnie im to dać.

Ściskam mocno

monis_1 dnia listopad 23 2018 20:44:10
Hestia we wszystkim masz rację. Mimo że obecnie czuję się strasznie przygnębiona to wierzę że bez niego dam sobie radę. Mam rodzinę i przyjaciół na których mogę liczyć. Jednak każdy ma swoje życie, więc na pewno na początku nie będzie mi łatwo. Najbardziej przeraża mnie ta samotność i pustka. Chociaż to dziwne, bo zanim o wszystkim się dowiedziałam to myslalam że bez niego będzie mi łatwiej. A teraz mam chwile zwątpienia. Może to przez to że te nowe fakty odebrały mi siły i chęci do wszystkiego. Trudno mi na razie podnieść się. W tej całej historii zastanawia mnie jeszcze ta jego niby choroba. Faktycznie dużo wskazuje na to że może jest chory, ale czy taka osoba traci zupełnie rozum? Jest ze mną a za chwilę zapomina że ma żonę, rodzinę, że mnie kocha...? Taka osoba nie ma w ogóle świadomości? To bardzo mnie dziwi. Nawet jeśli jest chory to mi to nie pomoże. Za dużo widziałam. Czuję się jakbym straciła swojego męża, wciąż trudno mi pogodzić się z tym że właśnie on był w stanie zrobić te wszystkie rzeczy. Minął już ponad miesiąc a ja wciąż nie mogę sobie z tym poradzić.
Fakt że on nie chce się wyprowadzić też nie pomaga mi zapomnieć i nie myślec o tym wszystkim. No i jest taki miły, szkoda że tak późno i ciekawe na jak długo...
Ściskam

impac1 dnia listopad 24 2018 09:33:30
Monis1

Z mężem nigdy nie byliśmy idealną parą. Mąż od zawsze nie radził sobie z emocjami, stosował przemoc słowną w stosunku do mnie, był wulgarny, pesymistyczny, często marudził i nie doceniał tego co ma. Często mnie krytykował
no w sumie niezly poczatek...

W trakcie rozstań dzwonił i mi przypominał że ciągle jestem jego żoną, więc muszę być mu wierna, co dla mnie było oczywiste. Zawsze mówił że kocha tylko mnie i tylko ze mną chce być.
taka psychopatyczno psychofaża potrzeba kontroli i poczucia wlasnosci. Krotko mowiac "mi mozna sie bzykac z innymipanienkami ale tobie nie, przeciez jestesmy malzenstwem"... ale z drugiej strony "przeciez w trakcie rozstania nie bylismy razem wiec musialem sprobowac czegos innego" oczywiscie zeby sie przekonac ze Ty jestes najlepsza i nie mozecie sie rozstac. I tak w kolko i w kolko... Rollercoaster i jazda bez trzymanki.

Jest to tez rodzaj taktyki polegajacy na prowokowaniu sporow i klotni po to by sie wyprowadzic by "przemyslec czy ten zwiazek ma sens, bo bardzo sie na Tobie zawiodl i teraz musi pobyc sam ze swoimi myslami". Oczywiscie w czasie rozstania hulaj dusza, piekla nie ma i jazda na calego, a po powrocie danie Wam kolejnej szansy tylko "pamietaj musisz sie zmienic i jeszcze bardziej o Was zawalczyc".

Acha, i zeby bylo jasne bo pewnie masz takie mysli: ON SIE NIE ZMIENI I SWOJA MILOSCIA GO NIE WYLECZYSZ... to tak zebys miala pelen obraz.

No i czytaj co pisze Hestia bo sie calkowicie z nia zgadzam

3maj sie


Związek z psychopatą to gra, w której nie ma miłości. Psychopata potrzebuje osoby, która bezgranicznie go "pokocha". Bez względu na wszystko.
Jedynym rzeczywistym elementem toksycznej relacji jest manipulacja. Psychopata doskonale wie, że oddanie jakie mu serwujesz jest efektem jego sukcesu. Sukcesu w manipulacji. Również doskonale zdaje sobie sprawę, że mimo iż wydaje Ci się, że go kochasz - przemawia przez Ciebie zmanipulowany umysł. Owszem - odpowie Ci swoją grą aktorską, pokaże Ci to, co w tym momencie chciałabyś zobaczyć. Pokaże Ci troskliwego i wrażliwego partnera, który myśli o Tobie dzień i noc. Doradzi Ci, gdy go o to poprosisz, przytuli na dobranoc, a gdy otworzysz oczy powie, jak bardzo Cię kocha. Jednak za tą osobą, kryje się człowiek, który wie, że wciąż z nim jesteś ponieważ tak dobrze udało mu się Ciebie zmanipulować. Tak moja droga. Te słowa powinnaś zapamiętać.

Psychopata wie, że jesteś z nim tylko i wyłącznie dlatego, że udało mu się Ciebie zmanipulować. 


On doskonale wie, że wcale nie jest tak wspaniałym człowiekiem, jak Tobie się wydaje. Wie, że tak naprawdę nie daje Ci niczego. Jest świadom tego, że nie ma niczego do zaoferowania. Jedyne co, to udało mu się dobrze rozegrać manipulację w momencie, gdy zaczęliście się spotykać. Wtedy, gdy Cię poznał. Patrzyłaś na niego i myślałaś : to niesamowite, ten człowiek jest całkowicie zaabsorbowany moją osobą, nie ma żadnych granic, jest niczym otwarta książka. On też na Ciebie patrzył i wiedział, że to Ci się spodoba. Wiedział, że oczekujesz kogoś, kto będzie prawdziwy, kto nie będzie niczego ukrywać i opowie, co tak naprawdę go w życiu boli. Przecież ciężar życia można podzielić na dwoje. To chciałaś usłyszeć, prawda? Oddanie to dla Ciebie synonim miłości. On też to wiedział. Potrzebował człowieka, który weźmie na swoje barki wszystko co mu się rzuci. Nawet gdyby miał dostać tym po twarzy - i tak to weźmie i będzie nieść dalej. Im twardszy masz charakter, tym trudniej było mu Ciebie złamać i tym bardziej musiał się napracować, by dopiąć swego. Ale gdy już to zrobił wiedział, że będziesz przy nim tkwić tak mocno, że nikt nie będzie w stanie mu Ciebie zabrać. Będziesz oddana w każdym tego słowa znaczeniu, a to zagwarantuje mu bezpieczeństwo.

Wtedy będzie mógł kłamać, stosować kolejne gierki i dalej manipulować Twoim umysłem, a będzie to robić z coraz większym rozmachem, ponieważ teraz nie trzeba być już ostrożnym. Ty mu służysz. Dla Ciebie poczucie bezpieczeństwa jest synonimem oparcia, tego, że możesz polegać na drugiej osobie. Psychopata nie potrzebuje oparcia. On potrzebuje oddania, służalczości i to dla niego jest definicją bezpieczeństwa. Gdy partnerka jest na tyle omotana, że on może bez żadnych konsekwencji pokazać swoją prawdziwą twarz - czuje się bezpiecznie. Bezpieczeństwo dla psychopaty to harmonia posiadania i kontroli. Jesteś pionkiem w grze, jeśli można Cię ustawić w dowolnym miejscu na planszy - psychopata może spać spokojnie. Nie zauważyłaś tego, ale psychopata zupełnie inaczej zachowuje się gdy Ty jesteś w pobliżu, a inaczej - gdy Ciebie nie ma. Nie szpiegujesz go i nie masz informatorów, którzy powiedzą Ci kim jest Twój ukochany. Możesz to jedynie odkryć przypadkiem lub po zakończeniu związku. Z reguły tak jest, że gdy zamkną się drzwi waszego "wspólnego" świata zaczynasz przypominać sobie pewne rzeczy i zauważać szczegóły, których do tej pory nie widziałaś. I dziwnie wszystko układa się jedną całość, co jest aż przerażające. Myślisz, że normalni ludzie planują swoje związki? No właśnie. 

Psychopata kreuje obraz, iluzję osoby, którą Ty chcesz widzieć. Za tą maską nie ma nikogo, kto byłby podobny do Twojego ukochanego męża, narzeczonego, czy chłopaka. Jest ktoś Ci zupełnie obcy. Osoba, która wie, że Tobie się wydaje, że kochasz. On to wie. Wie i odpowiada na Twoją iluzję. "Ta nasza miłość", "To, że tak mnie kochasz", "Dziewczyno Ty naprawdę mnie kochasz". Nie kochasz. Poświęcasz się - owszem, wkładasz swój wysiłek - owszem, bronisz go choćby inni siłą wkładali Ci w oczy prawdę - jak najbardziej. Jednak zdecydowanie wolisz, gdy ktoś wtyka Ci w nie kłamstwa. Bo te kłamstwa brzmią, jak prawdziwa miłość. 

Zobacz, jak dalece zmanipulowany musi być umysł, który nie odróżnia poświęcenia od miłości. Jak dalece niezdrowa musi to być relacja i jak mocno bazująca na kontroli. Gdyby psychopata wiedział, że faktycznie jest dobrym człowiekiem, ma Ci coś do zaoferowania i że rzeczywiście dał Ci coś od siebie - czy musiałby Cię kontrolować? Czy to byłaby jedyna forma posiadania Cię? Ludzi się nie posiada, z nimi się jest. Można równocześnie kogoś posiadać i z nim nie być. Być obok. Co łączy dwoje ludzi? Łączą ich emocje. W relacji z psychopatą nie ma emocji. Jest symulacja. Jak sądzisz, dlaczego Twoje emocje obijały się o ścianę? 

Hestia dnia listopad 25 2018 14:31:04
Moniś.

Czuję się jakbym straciła swojego męża, wciąż trudno mi pogodzić się z tym że właśnie on był w stanie zrobić te wszystkie rzeczy


Zazwyczaj ból zadany przez osobę najbliższą jest tym największym bólem.
Najgorszy ból powoduje nieświadomość, dlatego należy po prostu usiąść i spróbować dotrzeć do źródła konfliktu,porozmawiać.Powinnaś też widzieć jego zmiany i to nie tylko te dotyczące zdrad, że jest zwyczajnie czysty ale i sposób traktowania Cię o czym wspomniałaś na początku ,że zawsze miało miejsce.

Kłótnie i łzy w niczym nie pomogą. Jeżeli jednak rozmowa nie przyniesie zamierzonych efektów, warto zadać sobie 3 pytania.
Czy da się rozwiązać problem? Jeżeli nie , czy mogę pogodzić się z sytuacją? Czy jestem w stanie po prostu odejść? Niezdecydowanie sprawia, że nadal tkwimy w związku, który zaczyna robić się toksyczny, dlatego szczera odpowiedź na nie jest bardzo ważna.
Odzyskanie zaufania do zdradzającego partnera jest niezwykle trudnym i długim procesem. Zaburzone zostało poczucie bezpieczeństwa osoby zdradzanej, czyli jedna z podstawowych potrzeb.
Jednak na pewno nie zasługujesz na nerwy i stres, dlatego powinnaś nawet w najtrudniejszych chwilach starać się myśleć przede wszystkim o sobie i dziecku, które ma się wkrótce pojawić na świecie.Potem podejmiesz decyzje co z tym zrobić.

monis_1 dnia listopad 25 2018 18:43:27
Zawsze gdy pytam o przyczyny zdrad to mąż mówi o chorobie, że on sam tego nie rozumie, bo w domu miał wszystko. To są jego słowa. Dla mnie to niezrozumiałe. Tak jak już wcześniej pisałam, czy choroba powoduje że człowiek całkowicie traci mózg, świadomość i uczucia? Doznaje amnezji i nie ma sumienia?
Trudno mi się z nim rozmawia, ponieważ gdy tylko pomyślę o tym co robił to robi mi się niedobrze, wiem że nigdy tego nie zrozumiem i nie wybaczę. Więc to wszystko nie ma już sensu.
Pisałam też o tym, że mój mąż teraz zaczął się starać i być dla mnie i synka milszy niż zawsze. Jednak już nie raz ujawnił swój prawdziwy charakterek, nawet po tym wszystkim. On też na dłuższą metę nie dałby rady ze mną. Nawet wczoraj gdy miał już dosyć mojej kolejnej docinki to celowo mówił o tamtych osobach w sposób, który miał sprawić mi przykrość. A rano jakby nic pyta o śniadanie, o plany na dzień i chce mnie przytulić. Ta sytuacja jest nie do zniesienia. Staram się go unikać.
Jest we mnie wiele nienawiści, przez to kim był przez te kilka lat, jak mnie oszukiwał i upokarzał. Czuję też żal, że odebrał mi pełną rodzinę, może nigdy nie było z nim łatwo, to uczyłam się życia z jego charakterkiem i miałam jeszcze nadzieję, że wymarzona córeczka odmieni go. Teraz wszystko przepadło.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Szczęście
www.extraordinary1.bulok.info
Obrzydzenie do własnego ojca. Nie wiem, co robić...
jak można nie kochać własnego dziecka
Zdrada no oczach własnego chłopaka
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Koleżanka
ustalanie ojcostwa
zdrada jak jedna z w...
Po rozwodzie
Nie radzę sobie - po...
Potrzebuje porozmawi...
Brutalna zemsta
Zdradzona :(
Prosze o pomoc. rade
Zdrada psychiczna
Czy to zdrada
Zdrada męża z przyja...
Narzeczona mnie zdra...
Nie znałam własnego ...
jak udowodnic zdrade?
nie.do końca zdrda
Oprogramowania szpie...
Zdrada czy dać druga...
Moje życie z patolog...
Zdrada na stare lata ;)
Zdrada
Nadziej na lepsze
Jak się zemścić?
zdradzony, załamany ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
02/12 20:44
/join Awaria

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info