Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Użytkownicy Online: kotek575, Crusoe

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,923
Najnowszy Użytkownik: agnieszka93
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Nie radzę sobie - poradźcie coś, proszę.
Zdradzona przez mężaWitajcie. To mój pierwszy post tutaj. Czytam Was już od niemal pół roku, mnóstwo tu mądrych ludzi, mądrych słów mnóstwo pada, myślałam, że sama sobie poradzę, ale chyba mi nie wychodzi. O zdradzie dowiedziałam się ok 5 m-cy temu. Jesteśmy małżeństwem od 17 lat. Mamy dwójkę dzieci. Mąż był nieostrożny, zostawił włączony komputer (nasz wspólny) z otwartą skrzynką mailową. Zobaczyłam korespondencję, wielotygodniową. Kobieta odezwała się po kilku latach, wspominali, jak było im wspaniale, jednoznacznie wynikało, iż uprawiali sex (stało się to kilka lat temu, mąż nawet nie jest w stanie określić, kiedy dokładnie). Pisał jej, że wciąż o niej myśli, wciąż ma na nią ochotę. Jakieś dwa lata temu popełnił podobny błąd, zostawił włączony komputer i zobaczyłam maile, do kobiet z jakiegoś portalu randkowego. Zapewniał, że w realu do niczego nie doszło, że z żadną się nigdy nie spotkał. A teraz okazało się, że jednak się spotkał, że kłamał. No i ogromnie żałuje, to był ten jeden raz, reszta to "tylko" wirtualna zabawa. Po tym, jak te pół roku temu odkryłam prawdę, zerwał tę znajomość, zlikwidował konto. Ten jeden raz to również nic nie znaczący epizod. Ot sex i tyle. Twierdzi, że skończył z tym wszystkim właściwie już dawno temu, nie zamierzał już nic takiego robić, po prostu kobieta po latach napisała, więc odpisał, potem znów odpisał i... tak codziennie odpisywał. Aż zobaczyłam. Bardzo się teraz stara, nie chce stracić mnie i rodziny, zawsze mnie kochał i kocha nadal, to było głupie, sam nie wie, czemu to robił, nie wiedział, że mnie krzywdzi, że to nie w porządku - tak się z tego tłumaczy. Odchorowałam to, ostatnie święta wielkanocne (bo wtedy się dowiedziałam) to był koszmar, mój organizm zareagował natychmiast, oprócz psychiki, siadło mi zdrowie. Postanowiliśmy być razem. Dość szybko wróciliśmy do "normalności". Tzn mąż wrócił, bo ja wariuję. Co jakiś czas mam kryzys, szaleję z bólu, ze złości, z bezradności, że nie da się cofnąć czasu. Mam wrażenie, że nie potrafię być osobą zdradzoną. Nie potrafię zaufać, wybaczyć, nie potrafię zaakceptować. Bywa wspaniale. Ale są dni, kiedy nie daję rady. I widzę, że mąż zaczyna tracić cierpliwość. Ja się wtedy odsuwam, blokuję, milknę. On czuwa, stara się mi pomagać, ale czasem też się wycofuje. Potem następuje mój wybuch, płacz, żal i wszystko wraca do normy. I tak w kółko. Nie umiem normalnie funkcjonować, gdy jest w miarę dobrze. Ciągle boję się, że wrócimy do starych nawyków, do obojętności. Boję się, że gdy mąż zobaczy, że jest już ok, przestanie się starać, zacznie znów spędzać czas przed monitorem komputera, że nie będzie zauważał mnie w swoim życiu (bo tak właśnie było, żyliśmy obok siebie, ja w domu z dziećmi, kompletnie sama - bo zdecydowaliśmy, że chwilowo zrezygnuję z pracy - on całymi dniami w pracy, wieczorami przy komputerze). Nie byłam wtedy doskonałą żoną, byłam również dość wycofana, obojętna, potwornie zmęczona. Potrzebowałam go, jego uwagi, nie miałam jej. Sama nie potrafiłam też mu jej dawać. Mąż zaczyna mi wypominać, że go oszukuję, że to nie fair. Postanowiliśmy być razem, a ja co jakiś czas mam wątpliwości, nie potrafię zapomnieć, zacząć żyć normalnie, szczęśliwie, rozpamiętuję. No nie potrafię... Jesteśmy też od siebie uzależnieni zawodowo. Razem prowadzimy firmę. Ja sama nie wiem, po co piszę. Muszę, bo nikomu nie mówiliśmy o naszym problemie. Potrzebuję się wygadać, nie wiem, jak to wygląda z boku. Mój mąż to fajny facet, wierzę, że mnie kocha. Ale ja nie potrafię o tym wszystkim zapomnieć. mam wrażenie, że nasz związek może przetrwać tylko wtedy, gdy będzie idealny. Gdy mój mąż będzie idealny. A doskonale wiem, że to niemożliwe. Radzę sobie zupełnie sama, z pomocą męża, mam wrażenie, że nieudolnie. Że za szybko. Że kiedyś okaże się, że poszłam złą drogą, albo źle to wszystko przepracowałam (nie przepracowałam) i skończy się to porażką. Jak to wygląda?
Komentarze
Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Mazuta dnia wrzesień 20 2018 11:56:50
Wygląda tak jak byście zamietli problem pod dywan, że jakoś się ułoży. Nie ma ideałów to pewne, nie ma małżeństw idealnych. A ty tak naprawdę nie podjelas decyzji co dalej bo ciągle masz wątpliwości. Jedno jest pewne nie będzie już tak jak kiedyś ale to chyba dobrze bo to jak było nie doprowadziło do niczego dobrego.
Masz prawo być smutna nie radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami ale musisz rozmawiać z mężem. On musi wiedzieć jakie to w tej chwili jest dla ciebie trudne i ciężkie.
Pomysl o sobie, jakieś zajęcia na które nigdy nie miałaś czasu, coś co sprawi tobie przyjemność.
I chyba najważniejsze musicie porozmawiać o tym co się stało ale tak żeby to była wasza ostatnia rozmowa. Zaakceptuj zdradę czasu nie cofniesz a nie warto żyć przeszłością. Rusz do przodu z nową karta może nie czysta bo jednak pewna lampeczka będzie już zawsze ale niech sobie tam świeci z tyłu a ty żyj.

vieviorka dnia wrzesień 20 2018 12:03:14
Właśnie zastanawiałam się, czy nie zmienić tematu na "Czy można tak po prostu wrócić do normalnego życia w związku?". Rozmawiamy, dużo, nasze życie teraz to niekończące się rozmowy. Które kończą się łzami. Ja mam wrażenie, że chciałabym, by mojego męża spotkała kara. Bo wydaje mi się, że tylko ja ponoszę konsekwencje. Nie mam pojęcia, jaka kara...

Mazuta dnia wrzesień 20 2018 12:18:00
Dla niego kara będzie to że codziennie będzie patrzył na osobę która skrzywdzil. A może za dużo tych rozmów? Może kręcicie się w kółko i te rozmowy tak naprawdę nie przynoszą nic nowego?
A według ciebie normalne życie w związku jak wygląda?

Yorik dnia wrzesień 20 2018 12:45:46
Jesteśmy też od siebie uzależnieni zawodowo. Razem prowadzimy firmę.

Zamiotłaś sprawę pod dywan, on tym bardziej; nie wiesz co się stało;
Spróbuj się usamodzielnić poczujesz się bezpieczniej;

vieviorka dnia wrzesień 20 2018 13:52:34
My to przegadaliśmy. Tak porządnie i, jak się jemu wydawało, ostatecznie. A ja wywlekam. Wciąż, w kółko. Gdy już myślę, że jest ok, że zbliżam się do zaakceptowania przeszłości, przypominam sobie, ile lat to trwało. Jak skupiał się nie na mnie, a na nich. I to na tyle obrzydliwe i nie w porządku, że wracam do punktu wyjścia.

Yorik, to byłby przełom, który zmieniłby nasze życie całkowicie. To moja firma, ale nie funkcjonowałaby bez niego, uzupełniamy się. I dzieciaki musiałyby się wtedy dowiedzieć, a póki nie będziemy mięć całkowitej pewności, w którą stronę iść, nie chcę ich w to mieszać. Wydaje mi się, że nie powinny wiedzieć, jeśli miałoby zostać tak, jak jest, czyli rodzina w komplecie.

Ja go chyba zamęczam. Każde jego krzywe spojrzenie, każdy, normalny w sumie, odruch, który miewają ludzie w momencie niezadowolenia, złości, odbieram jako atak na mnie. Jako przejaw braku sympatii do mnie. Od razu widzę go zmierzającego w tamtym kierunku. I robię awanturę. Taką wielką, do bólu. To chyba chore. Ale wydaje mi się, że wtedy się nie stara, że zacznie się to samo. Czuję się jak wariatka, która zatruwa mu życie.

Komentarz doklejony:
Mazuta, no przede wszystkim szacunek. A zdrada to brak szacunku.


amor dnia wrzesień 20 2018 14:11:14
to było głupie, sam nie wie, czemu to robił, nie wiedział, że mnie krzywdzi, że to nie w porządku - tak się z tego tłumaczy

jak to nie widział, że w taki sposób może skrzywdzić osobę, która mu ufa?
jakiś niedorozwinięty jest?

jeśli nie wie czemu to robił, to jaką Ty niby masz teraz mieć pewność, że znów tego nie zrobi?
na jakiej podstawie?
na jakiej podstawie w takim momencie dałaś mu szansę? własnej życzeniowości? wiary w cuda?
skoro nie wie dlaczego to zrobił, to jakim cudem ma tego nie zrobić po raz drugi, jak nawet nie wie z czym ma się zmierzyć w sobie ?

I widzę, że mąż zaczyna tracić cierpliwość.

boroczek...
jeśli kogoś, kogo kochasz, nieświadomie byś skrzywdziła i widziałabyś jak ta osoba z tego powodu cierpi, to ile byłabyś w stanie zrobić, aby tej osobie pomóc choć złagodzić jej udrękę?
nie potrafiłabyś wykrzesać z siebie, tak podstawowej rzeczy jak cierpliwość?

jaki problem jest w znalezieniu w sobie cierpliwości?
z natury jest osobą niecierpliwą, szybko się zniechęcającą? jak to wygląda względem rzeczy, które chce osiągnąć na których mu zależy?

Komentarz doklejony:
I robię awanturę. Taką wielką, do bólu. To chyba chore.

chore, jak chore, ale na pewno niewiele wnoszące dobrego;
to takie szarpanie się w kółko z samym sobą; niepotrzebne, bo potem najprawdopodobniej wbijasz się tym w poczucie winy i z automatu zaczynasz go tłumaczyć, albo nadrabiać, rekompensować mu; a to tylko Cie oddala od rozwiązania tej sytuacji; a i on dostaje sprzeczne komunikaty;

potrafisz sobie znaleźć jakiś inny, zdrowszy sposób na odreagowanie tych negatywnych, złych emocji?

Yorik dnia wrzesień 20 2018 14:21:06
Wydaje mi się, że to nie była tylko ta jedna skoro od dawna szukał na portalach randkowych a to że nie pamięta od kiedy tzn, że od zawsze.

To, że nie wiedział, że to nie w porządku i że odbierzesz to jako krzywdę to zwykła bezczelność;
Znajdź sobie kogoś na sex spotkania, ukrywaj to i jak się wyda, powiedz mu, że nie wiedziałaś, że może mu to jakkolwiek przeszkadzać;
zgodnie z jego podejściem nie powinno być to nie w porządku, wręcz to naturalne; więc korzystaj smiley
On dopiero zrozumie, jak cierpisz i o co Ci chodzi, gdy na własnej skórze poczuje; Jakie poniósł konsekwencje za wieloletnie podwójne życie?? żadnych; Baba się popiekli i jej przejdzie;

To dlatego podświadomość Tobą tak rzuca, bo wiesz, że idiotkę z Ciebie robi, ale zaklinasz rzeczywistość na siłę.
Możesz ustalić ile lat to robił, tyle samo powinien teraz znosić Twoje jazdy, taka cena smiley
A tak w ogóle, to dla Twojego zdrowia nie jest dobrze tak funkcjonować, zaraz będzie pół roku. Odsuń się od niego lub idź na jakąś terapię;

vieviorka dnia wrzesień 20 2018 14:52:01
Yorik, nie no ja nie chcę tak długo cierpieć smiley Bo te jazdy mnie wykańczają, one nie są celowe, ja po prostu wariuję. Czuję się jak kretynka robiąc takie awantury. Bo on jest teraz naprawdę dobrym mężem. Ale przeszkadza mi fakt, że dopiero teraz. Że nagle zdał sobie sprawę, że można. Że żona też może być partnerką.

Amor, kubeł zimnej wody na moją głowę... On tłumaczył, że to było jak oglądanie filmu erotycznego, tylko że przekroczył pewną granicę, wchodził w kontakt osobisty (wirtualny, wg niego raz tylko w realu). I to dla mnie też niepojęte, że w tym wszystkim można nie brać pod uwagę partnerki. Że to złe, najgorsze, co można jej zrobić. Kiepsko nam się układało czasem, naprawdę było tak... nijak. Ale to nie jest usprawiedliwienie. A jeśli to wynika z większych/innych potrzeb seksualnych? Ja już biorę pod uwagę każdą ewentualność. Bo on był zawsze, i jest, mądrym i dobrym człowiekiem. Cierpliwość? Brak mu takiego spokoju, który chciałoby się widzieć u towarzysza kłótni, który to raczej wyciszyć burzę powinien.

Negatywne emocje odreagowuję ucieczką. Jadę przed siebie, staję gdzieś, siedzę i myślę. W samotności. Wspólnie doszliśmy do tego, że bardziej pomagają mi rozmowy, niż ucieczki, bo potem trudno mi wrócić. Ale tych drugich też potrzebuję. Boże jakie to wszystko skomplikowane. Ja go kocham. Naprawdę go kocham. Nie tak ślepo. Bo ma mnóstwo wad, jak ja. Nie jestem naiwną, niedojrzałą dziewczynką. Stuknęła mi już czterdziestka smiley Ale nie mogę znieść tego, że był taki głupi. Że robił to wszystko tak po prostu. Wokół toczyło się normalne, czasem trudne życie, a on uciekał w coś takiego. To nie jest tak, że to robił ciągle, codziennie. To, wg niego, było kilka takich momentów na przestrzeni kilkunastu lat. Po których przychodziły pewnie jakieś wyrzuty sumienia (chcę wierzyć, że były). Potem za kilka lat powrót i ten jeden najgorszy raz (wiem, że nie wiadomo, czy jeden). Potem na kilka lat koniec, aż do marca tego roku. Boli mnie, że tak łatwo było mu wrócić do tego. Wystarczyło, że się odezwała. Nie mogę mu wybaczyć, że, jeśli już czuł, że musi odpisać, to nie napisał "przepraszam, ale mam żonę, nie powinniśmy się kontaktować". No w moim idealnym świecie, właśnie tak by się to potoczyło. Tzn już wcześniej inaczej by się toczyło, ale skoro już musiało się kiepsko dziać, to tak powinna się ta znajomość zakończyć. A może ja jednak jestem głupia i naiwna? Jak tak siebie czytam, to dochodzę do wniosku, że sama nie wiem, czego chcę. Może się wstydzę? Może brak mi odwagi? A może nie wyobrażam sobie życia bez niego? Nie wiem.

amor dnia wrzesień 20 2018 15:05:30
On tłumaczył, że to było jak oglądanie filmu erotycznego, tylko że przekroczył pewną granicę, wchodził w kontakt osobisty (wirtualny, wg niego raz tylko w realu). I to dla mnie też niepojęte, że w tym wszystkim można nie brać pod uwagę partnerki.

czyli potrafi bez mrugnięcia okiem potraktować drugiego człowieka przedmiotowo, tylko po to aby zaspokoić swoje potrzeby;

bo nie tylko w takim układzie Ciebie potraktował zdawkowo;

jak to się ma do tego Twojego stwierdzenia?:
Bo on był zawsze, i jest, mądrym i dobrym człowiekiem.

gdzie w tym jest ta jego mądrość i dobroć?

vieviorka dnia wrzesień 20 2018 15:40:35
Amor, w tym nie ma smiley Poza tym jest. Cholera jasna... Potraktować to zupełnie oddzielnie? Da się tak? Ja wiem, że to raczej kumpla można tak traktować, nie partnera. A odciąć i postawić kreskę? Jakby był kimś innym. Pewnie uważasz, że zwariowałam.

Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Jezus jest miłością
www.efcharisto.bulok.info
zdradzana z prostytutkami. Prosze o wsparcie i cenne rady
Ratować to czy dać sobie spokój?
Prosze o porade
Jak sobie poradzić z myślą, że się kogoś zdradziło?
Prosze o rade
Prosze o pomoc
Jak sobie z tym poradzić?
Proszę o poradę
jak znalesc w sobie siłe ?
Proszę nie róbcie głupstw
Jak poradzić sobie z Jego zdradami?
Poradzcie mi jak sobie dalej radzic
Proszę o pomoc i porade
proszę o pomoc !
Proszę pomóżcie
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Odszedł
Cnotka - nie wiedzia...
Nie radzę sobie - po...
Odszedł do starszej ...
Mieliście rację
Co teraz?
Rok po slubie / Mari...
Zdrada męża z koleża...
Bo kiedy to robiłam ...
Mąż zdradzał mnie z ...
Potrzebuję rady
czy mozna wybaczyc.....
Potrzebuje porozmawi...
Kolega z pracy. Brat...
Potrzebuję POrady
Zdradzona
Nie spodziewal sie...
Rok w związku, rozcz...
Zablokował facebook
nie wiem co robić po...
Skomplikowany związe...
Dmucham na zimne
Moje życie z patolog...
Flirt żony
Zdrada
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
18/10 16:06
Nowaja- Załóż temat przez Nawigacja > Dodaj zdradę. To nie jest miejsce na opis.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info