Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 2 zobacz kto)
~ Rozalia
~ tata

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 58
Użytkownicy Online: Rozalia

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,948
Najnowszy Użytkownik: Oszukana37
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Mieliście rację
Więcej opisów zdrad tego użytkownika
Zdradzeni
Mieliście rację
Zdradzony przez żonęRok temu opisałem wam swoją porażkę

http://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=5442.

Było wiele komentarzy, z wieloma się nie zgadzałem. Jednak muszę przyznać... mieliście rację, choć ja postanowiłem zaryzykować i jakoś to wszystko posklejać, ale do tanga trzeba dwojga.

Więc co się wydarzyło przez ten rok? Po zeszłorocznych przejściach postanowiłem jakoś odbudować nasz związek. Widziałem wiele zaniedbań z mojej strony i chciałem to jakoś zmienić. Spędzaliśmy sporo czasu razem, starałem się co jakiś czas kupić żonie jakiś prezent, coś wartościowego albo zupełnie banalnego jak kwiaty. Starałem się z nią rozmawiać, słuchać tego co mówi, dzielić się własnymi problemami.

Jakiś czas po tamtym poście który tu zamieściłem, okazało się, że żona przeniosła swój WhatsAppa na firmowy telefon, do którego nie miałem dostępu. Zapytałem jej po co to robi, więc oznajmiła mi, że jest to jej niezbędne w pracy. Była to bzdura, bo w jej pracy nie wolno korzystać z komunikatorów. Powiedziałem, żeby sobie przemyślała to i zdecydowała co dalej. Postanowiła usunąć komunikator i znowu było przez jakiś czas różowo.

Jakiś czas później zauważyłem, że ciągle korzysta z Sympatii. Stwierdziła, że nie jest to nic złego, bo ma tam przyjaciół. Moja odpowiedź była jedna. Sympatia to nie portal do szukania przyjaciół zajmujących się gotowaniem, albo robieniem zdjęć motylkom, to portal dla ludzi szukających miłości lub sexu. Nie chodzi się do burdelu po to, by oglądać obrazy na ścianie. Na sympatii przestałą się logować, choć wydaje mi się, że założyła inne konto.

Zimą zaplanowaliśmy wspólny wyjazd w góry na jeden dzień. W piątek moja Pani miała wolne, siedziała w domu. Wieczorem przyszedł sms - "Szkoda, że mnie tak wystawiłaś i nie mogliśmy się spotkać". Następnego dnia byłem zdecydowany się rozstać. Przecież to niewątpliwie efekt jakiś kolejnych gierek. Porozmawialiśmy i jak głupi znowu dałem się ugłaskać. To jakiś gość, chciał ją na kawę zaprosić do galerii, ale nie pojechała. No fakt, nie pojechała bo rzeczywiście siedziała w domu. W każdym bądź razie mnie przeszło.

Jednak z każdym tygodniem nasze relacje słabły. Choć się starałem, zapraszałem, usiłowałem wyciągnąć gdzieś i wlać w nasz związek choć odrobinę szaleństwa, ona była zmęczona, znudzona, nie miała czasu, ochoty itd. Sex też stał się... wymuszony. Raz w miesiącu na odczepne i spadaj.

Tuż przed wakacjami złapała jakiegoś focha. Nie wiem o co, choć między innymi o to, że ja ją ograniczam i staram się sprawdzać. Może i było trochę w tym racji, ale sprawdzałem coraz rzadziej. Niełatwo jest odzyskać zaufanie. Ona powinna o tym wiedzieć, bo sprawdzała mnie przez kilka lat. Ja raczej przypisywałem to jakiemuś kryzysowi związanemu z wiekiem. Chciałem jej pokazać, że ciągle jest piękna i atrakcyjna.

Pojechaliśmy na wakacje i w romantycznym miejscu dałem jej wymarzony pierścionek z brylantem. Nie wiem co mnie podkusiło i zaproponowałem skromny ślub kościelny bo religia była dla niej zawsze ważna i wiem, że tego jej brakowało. Pierścionka nie przyjęła i odmówiła ślubu. Stwierdziła, że zależało jej na tym kilka lat temu, a teraz już nie potrzebuje. Teraz ma swoje plany i chce je realizować. Poczułem się... jak zbędny dodatek do jej życia. Następnego dnia powiedziała, że pierścionek może przyjąć, ale na ślub się nie zgadza. Dałem jej bo w sumie nie znaczył dla mnie nic. Zacząłem się zastanawiać, gdzie w tym wszystkim jestem ja i moje miejsce.

Ponieważ żona miała nieco więcej urlopu, postanowiła pojechać na tydzień w góry. Ja zostałem w domu i w pracy. Rozmawialiśmy codziennie, pisaliśmy wiadomości, wysyłaliśmy zdjęcia. Krótko mówiąc, miało się ku lepszemu. Pewnego dnia nie mogłem znaleźć jej zdjęcia więc zalogowałem się na jej konto na komputerze bo zdjęcia się synchronizują same. Po chwili synchronizacji znalazłem zdjęcie jakiego szukałem i... zdjęcie penisa i faceta. Nie, nie z jej pokoju. Ktoś jej to wysłał a ona przez nieuwagę zapisała w bibliotece zdjęć. Znowu zrobiłem awanturę i znowu jakoś mnie przekupiła. Stwierdziła... że to moja wina !!! Bo ja ją sprawdzam a zdjęcie było specjalnie pozostawione by się przekonać czy ja ją sprawdzam. Bardziej idiotycznego tłumaczenia nie słyszałem i bardziej głupiego człowieka niż ja, udający że w to wierzę, też.

Kilka dni później bańka pękła. Ni z tego ni z owego, moja żona stwierdziła, że szukać czegoś w jej telefonie i ją ograniczam. Wylogowała swoje konto na komputerze i zmieniła swoje kody na telefonie. Przy okazji powiedziała mi to co mi powiedziała na wakacjach. Że ona ma swoje życie, swoją pracę i swoje plany. Nie może pozwolić sobie na takie ograniczenia ani na kontrolę z mojej strony. Jeśli mi się nie podoba, to ona może się wyprowadzić. I wiecie co, wtedy przejrzałem na oczy, coś we mnie pękło.

Przestałem się interesować tym co robi, nie mam ochoty z nią rozmawiać ani nawet jej dotknąć. Brzydzę się nią i wstydzę się z nią gdziekolwiek pokazać. Choć ona usiłuje udawać, że jest normalnie, mnie przestało to interesować. Wylądowałem u psychologa. Staram się teraz odnaleźć samego siebie. Dziesięć lat byłem tresowany jak małpa w zoo po mojej zdradzie. Dziesięć lat walczyłem o to, by mi wybaczyła. Kolejny rok, rok po jej zdradzie walczyłem o nasz związek. Ale teraz mam już dość. Chyba czas się rozstać i chyba czas przyznać wielu z was.... cholera - mieliście rację.

W przyszłą sobotę mija kolejna, 11 rocznica naszego ślubu cywilnego, a ja mam ochotę uciec gdziekolwiek. Nie wiem nawet co mam zrobić w ten dzień. Nie jestem ślepy, widzę, że blokada telefonów miała dać jej wolność i bezpieczeństwo. Widzę, bo pisze, koresponduje choć ja nie wiem z kim i nawet jak widzę że coś pisze, staram się nie wchodzić. Nie chcę, żeby widziała nawet to, że mnie to może interesować.

Teraz muszę nauczyć się żyć bez niej, muszę przygotować się na to, żeby jej powiedzieć idź sobie. Muszę nauczyć się być brutalny, bo mieszkanie jest moje i to ona musi się z niego wynieść i zostawić dziecko ze mną. Dziecko (ma 14 lat) które zaczęła zauważać kilka tygodni temu. DOtychczas ograniczałą się do kupienia mu ubrać i zagonienia do nauki. reszta była na mojej głowie. Nie interesowało ją co dziecko robi, czym się martwi ani czym intereseuje. Było tak samo zbędnym dodatkiem do jej życia jak ja.... No ja byłem potrzebny jak trzeba było dać pieniądze na życie, posprzątać i coś załatwić bo księżniczce się nie chciało. Ostatecznie w nagrodę mogła mi raz w miesiącu dać... ale nie częściej.

Jeszcze raz wam przyznaję, mieliście rację.

Ten wpis powstał... raczej ku przestrodze tym, którzy chcą walczyć o swój związek za wszelką cenę. CHyba nie zawsze warto.
Komentarze
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
dirty dnia wrzesień 17 2018 10:19:01
Sottas ... jasne to gdybanie teraz ... czy za wszelka cenę, czy wtedy gdy popełniamy te same błędy i w życiu zamieniamy się rolami? Gdy jedna strona zabiega trochę zagłaskujac ta druga. W tej relacji przez ostatni rok z tego co piszesz nadal ustawiłes się w roli proszącego, dbającego, zabiegającego - partnerstwa zabrakło.
Teraz faktycznie na wyrabiało się chyba tak, ze aż przelało.

lamur dnia wrzesień 17 2018 10:28:10
Ja bardzo dziękuję za ten wpis. On jest w dużej mierze dla mnie.

Yorik dnia wrzesień 17 2018 11:06:27
Wystarczyło by abyś pominął, jak to się zaczęło, taki mały szczegół, miałbyś komentarze, jaka to z niej puszczalska wredna baba;
Po takim czasie chyba już wiesz że tego nie udźwignęła, zniszczyłeś jej wartości więc o co ma dbać?; Ustaliliście warunki na jakich ze sobą jesteście?
Mam wrażenie, że szuka zapomnienia w innych facetach bo z Tobą jest;

amor dnia wrzesień 17 2018 11:06:47
Ten wpis powstał... raczej ku przestrodze tym, którzy chcą walczyć o swój związek za wszelką cenę. CHyba nie zawsze warto.

pomijając to czy wart, czy nie warto, bo to różnie może być;
to zobacz jaką Ty przyjąłeś strategie walki; z tego co opisujesz wynika, że to Ty zabiegałeś; Ty walczyłeś; a gdzie w tym była ona?

postawa w wynikająca z 34 kroków, którą wielokrotnie podaje się tutaj na zetce jako podstawę jakiegokolwiek dalszego działania, jasno wskazuje na to jaką pozycję należy zająć, aby dać sobie z związkowi szansę;

Ty zrobiłeś wszystko na odwrót;
co więcej, podjąłeś swoją wewnętrzną decyzję o walce, nie mając jeszcze do tego żadnych realnych podstaw;

34 kroki mówią jasno o tym, że należy się odsunąć emocjonalnie; grzecznie i stanowczo; traktować drugą osobę jak zupełnie obcą nam dopóki ona sama nie nie ocknie się;
mówi o tym by odciąć maxymalnie dawanie jakiejkolwiek bliskości do czasu, aż ta druga osoba nie poczuje w sobie braku tej bliskości, czy naszego zaangażowania; nie zacznie jej tego brakować, aż do bólu; bo tylko wtedy doceni wartość tego co otrzymywała;
i nie chodzi w tej postawie o chamstwo, robienie złośliwości, tylko o zaczęcie życia swoim życiem, wywracanie wszystkiego do góry nogami, a o odcięcie się;
o jasne pokazanie, że tej osobie, że z tym co zrobiła zostaje sama; i życie sobie spokojne, radośnie na ile się da, dopóki to od tej osoby nie wyjdzie, zawalczenie o relację; bo wtedy ta osoba ma szansę przemyślenia tego, co było przyczyną jej zdrady i pojęcia pracy nad zmianą tego; jak przepracuje swój problem i przyjdzie do Ciebie z konkretami, wtedy ewentualnie (jeśli ktoś chce i plany mu się w międzyczasie nie zmieniły) można zacząć rozmowę o spróbowaniu zbudowaniu czegoś od nowa razem;
a zobacz co Ty zrobiłeś; wszystko na odwrót;
ona nie poniosła żadnych konsekwencji; nic nie musiała przemyśleć; o nic nie musiała zawalczyć, tak by miało to dla niej wartość;

nie przepracowała nawet przyczyny tego dlaczego zdradziła; najprawdopodobniej niskiego poczucia własnej wartości (które możliwe, że ma, skoro podnosi je sobie na tego typu portalikach), a Ty już dałeś (wewnątrz siebie) Wam szansę;
na jakiej podstawie? własnej życzeniowości? zatrzymywania wszystkiego na siłę?
jak nie krzykami, to uległością i mizianiem?

Komentarz doklejony:
postawa z 34 kroków, to postawa emocjonalnego chłodu, aż do czasu odmrożenia jej przez drugą stronę;
z zaznaczeniem by nie generować dodatkowych krzywd i budowania dodatkowych murów oddzielających osoby i budzących lęki,które wielokrotnie są później nie do przejścia, tylko postawa która mówi o tym, by zwyczajnie grzecznie się odciąć, dać odczuć chłód emocjonalny osobie, która nas krzywdzi; pokazać jasno, że przy takim postępowaniu, nie ma już dostępu do naszych emocji;

Komentarz doklejony:
Dziesięć lat byłem tresowany jak małpa w zoo po mojej zdradzie.

jedyne co miałeś zrobić po zdradzie, to dojść do tego z czego wynikła, i nad tym popracować;
wejście w zamianę ról kata i ofiary, było już nadgorliwością;
budowaniem uzależnienia, a nie odbudowywaniem tego co jest istotą związku; było budowaniem związku na uwikłaniu i uzależnieniu , a nie tym co kluczowe dla dobrej relacji, czyli miłości

Yorik dnia wrzesień 17 2018 11:42:21
amor,
ona nie poniosła żadnych konsekwencji; nic nie musiała przemyśleć; o nic nie musiała zawalczyć, tak by miało to dla niej wartość;

ona właśnie dobrze przemyślała wszystko, właśnie odsunęła się emocjonalnie i widać, że nie ma ochoty lub nie jest w stanie wracać; nie widzi w nim już faceta, została chyba z wygody lub z powodu dziecka; Czy jego odsunięcie się w tej sytuacji coś by zmieniło czy było by jej na rękę?

Sottas dnia wrzesień 17 2018 11:48:56
Oczywiście macie racje. Zrobiłem wszystko nie tak i teraz czas chyba zająć się sobą. Najgorsze, to niskie poczucie teraz własnej wartości, niestety na własne życzenie. W związku ze zdrada i w związku z tym, że dałem się tak wmanewrować.

Cóż, życie musi się toczyć dalej. Ja teraz mam wybór albo do końca żyć w tym bagnie albo spróbować z niego wyjść. Może się uda, a może nie. Dziękuje wam za wszelkie komentarze nawet te które bolą. W tej chwili chyba tylko otrzeźwienie pozwoli mi stanąć na nogi.

amor dnia wrzesień 17 2018 11:51:39
Yorik
ona właśnie dobrze przemyślała wszystko, właśnie odsunęła się emocjonalnie i widać, że nie ma ochoty lub nie jest w stanie wracać; nie widzi w nim już faceta, została chyba z wygody lub z powodu dziecka;

nie zmienia to faktu, że weszli w uwikłanie; a to jest decyzja obojga;

a ona dodatkowo dowartościowuje się w pusty sposób na portalikach typu sympatia i zbieraniu zdjęć penisków do kolekcji niczym trofeum;
czyli chyba jednak nie wszystko sobie dobrze przemyślała, skoro nadal tkwi i krąży cyklicznie w roli kata i ofiary jednocześnie, nie potrafiąc się z tego kręgu wyrwać;

Komentarz doklejony:
Sottas
Najgorsze, to niskie poczucie teraz własnej wartości, niestety na własne życzenie.

bo niepotrzebnie uzależniasz swoją wartość od rzeczy, czy zdarzeń, zewnętrzych;
wartością jesteś Ty; Twoja istota, Twój rdzeń; to, że jesteś jedną i niepowtarzalną taką, a nie inną konstrukcją/istotą we wszechświecie; na całą resztę wpływ masz ograniczony;a do tego jest zmienna w zależności od przepływu sił zewnętrznych; pokora słowo klucz;nie na wszystko masz wpływ;

błędy popełniamy po to abyśmy się na nich uczyli; bez nich nie mógłbyś się rozwijać i dojrzewać;
nie pozwól na to, aby to poczucie spadało; kluczowym jest abyś odzyskał poczucie własnej wartości, bo bez tego nie zbudujesz nigdy żadnej dobrej relacji; a spadło już pewno nieźle, po tym jak sam zdradziłeś i całkiem możliwe, że to właśnie popchnęło Cię do tej nadgorliwości; a teraz to już pewnie spadło na łeb na szyję;

nie musisz wiedzieć wszystkiego od razu; pewnych rzeczy trzeba doświadczyć;

Sottas dnia wrzesień 17 2018 12:50:59
Masz racje ale wydaje mi się, że po tego typu przejściach większość ludzi ma niskie poczucie własnego ja. starałem sie robiłem wszystko a jednak zostałem wyrzucony na śmietnik. Wiem i powtarzam sobie, że to nie prawda i pokaże że poradzę sobie sam ze sobą, z domem i wszystkim co zostaje na mojej głowie. Wewnątrz jestem trochę tym przerażony ale muszę dać radę. Ale takie myśli czasem przychodzą - zrobiłaś tak bo ze mną jest coś nie tak. Ale podobno z czasem jest coraz lepiej.

Yorik dnia wrzesień 17 2018 13:21:48
Sottas, a dałeś jej jasno do zrozumienia, że Twoja pokuta się dla Ciebie skończyła ? No ile można?
Zapytaj ją czego chce, jakie ma plany na życie i jakie wyznaczyła Ci w nim miejsce;

amor,
a ona dodatkowo dowartościowuje się w pusty sposób na portalikach typu sympatia i zbieraniu zdjęć penisków do kolekcji niczym trofeum;

no nie każdy kolekcjoner to filatelista i nie każdym hobby można się mężowi chwalić smiley

Sottas dnia wrzesień 17 2018 14:03:24
Haha ... mówisz jak mój psycholog. Spytał: 10 lat ? Przecież za zabójstwo są krótsze wyroki !!!

Wracając do meritum. Ciężko odpowiedzieć na Twoje pytanie. Argument: rbo ty kiedyśr1; przestał być aktualny, choć w sytuacji podbramkowej usiłowała mi wmawiać, że jej postępek by następstwem itd. Tak pytałem jej, a może raczej chciałem jej dać do zrozumienia, że powinna podjąć decyzje czego chce w życiu dalej. Jasno to określiła. Jest jej praca, są jej marzenia których nie mogła dotychczas realizować. Ja kiedys zrezygnowałam z wyjazdu do USA dla Ciebie (to jak się poznaliśmy 16 lat temu) a teraz nie mam zamiaru rezygnować z niczego dla Ciebie.

Może ja coś nie rozumiem, ale tu nie ma o mnie ani słowa nawet między wierszam. Widzę tu tylko rjar1;.

Już kiedys jej tłumaczyłem, nie oczekuje cudów. Chciałem poczuć się po tym wszystkim choć trochę ważny w jej życiu i choć trochę kochany. Tymczasem kończy się tym, daj pieniądze, posprzątaj, załatw bo to nie koje mieszkanie, nie mój problem, bo ja nie mogę bo mam pracę. A ja kurde nie mam... lewituje na leżaku.

Krótko mówiąc, brak jej związku ze mną, z domem, z dzieckiem ma związek na zasadzie obowiązków ona ma obowiązek kupić mu coś a on ma obowiązek się uczyć. Krótko mówiąc ma dość wygodne życie i bie dziwie się, że nie warto było się męczyć i je zmieniać.

Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Straż Fałkowice
www.osp-fakowice.bulok.info
Bo mieliśmy kryzys
Żona i kochanka uważają że coś ze mną nie tak.. mają rację ?
Mieliście rację. Zdradzony drugi raz.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Potrzebuje porozmawi...
Jak się zemścić?
zdradzony, załamany ...
nie.do końca zdrda
Moje życie z patolog...
Znów
Odszedł
Nadziej na lepsze
Zdradzony chyba na w...
Nie radzę sobie - po...
Prezent na 10 roczni...
Kolega z pracy. Brat...
Zdradzony
Stara się ale ja mu ...
Zdrada?
Wojowniczka
Zdradzona poraz drug...
Zdrada czy dać druga...
10lat razem i...
Mąż zdradzał mnie z ...
Chce zdradzic
Odszedł do starszej ...
Zdradziła mnie dla z...
Zdradzona i wciąż os...
Nie spodziewal sie...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Mariusz69
02/11 22:09
/join Awaria2

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info