Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ eon

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 55
Użytkownicy Online: Michal88, Kano

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,957
Najnowszy Użytkownik: Kano
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
moja historia
Zdradzony przez żonęMoja historia...
Po 12 latach dość nieudanego małżeństwa (nakierowanego całkowicie na "obsługę" żony, skupionej na nauce i pracy, nie zajmującej się domem, mną, bardzo powierzchownie dziećmi, seks bardzo rzadko, średnio udany) nasza równia pochyła, która zaczęła się jakieś sześć lat temu, dobiła dna. Co nas łączyło? Długo uczucie. I dzieci. I nadzieja, że któraś rozmowa zadziała i "będzie lepiej". Coraz częściej mówiłem o rozwodzie, coraz częsciej dochodziło do sprzeczek, a nawet sporadycznie awantur, w tym przy dzieciach.
Aż na początku czerwca usłyszałem "Jestem zakochana. Mam kogoś. Wyprowadź się".
No ale uczucie? Dzieci? Przysięga? Nadzieja na poprawę? Kto to jest? "Nic nie powiem".
I zaczęły się dwa najgorsze miesiące w moim życiu. Schudłem 15 kg. Nie spałem. Osiwiałem.
Chyba zrobiłem podstawowy błąd: zacząłem walczyć. O żonę (kocham), o rodzinę (dzieci są dla mnie najważniejsze w życiu), o naprawę - z pełną świadomością, jak źle było między nami. Poruszyłem niebo i ziemię, rodziny, najbliższych przyjaciół. Zadbałem o siebie. Stopniowo dowiadywałem się najgorszego. Aż zyskałem pewność. To klient mojej żony, młodszy od niej trzy lata, kłopoty z prawem. Tak, uprawiali seks, u nas w domu, w samochodzie, w lesie. Nigdy jej, dżentelmen, nie zaprosił do siebie. Dał jej to, czego, jak twierdzi, nie miała ode mnie: zainteresowanie, czułość i seks. Zapomina tylko, że ja jej to wszystko dawałem, ale stopniowo przestałem, nie dostając niczego w zamian. W łóżku nie zdążyliśmy się odnaleźć. Sprzedała mu większość naszych "tajemnic". Okłamywała mnie perfidnie. Okłamywała też jego i ich wspólnych przyjaciół. Namawiali się wspólnie, jak mnie wykurzyć z domu, on ją "weźmie z dziećmi", jak podzielić nasz majątek, bym poszedł z torbami. "Ja nie mogę bez niego żyć!" - odpowiadała na moje próby rozmowy.
"Udało się". Pod presją zerwała z nim. Romans trwał dwa miesiące.
W międzyczasie posypało mi się życie. Zrezygnowałem z jednej pracy, by mieć więcej czasu dla dzieci. Potem pojawiły się inne kłopoty: zdrowie (pobyt w szpitalu), wypadek samochodowy...
Ja całe wakacje z dziećmi na wyjeździe, ona nie, bo się boi rodziców, bo się boi teściów, bo ma dużo pracy, bo jest zmęczona. Teraz wciąż mieszkamy razem. Nie ma dnia spokoju między nami. Żona próbuje mnie upokorzyć, wyzywając od najgorszych, rzucając wulgaryzmami, wypominając nieudany seks. Przerzucając winę za wszystko na mnie. O sobie mówi "popełniłam błąd, każdy może popełnić błąd." Romans jej zdaniem to "dawno i nieprawda" i żebym przestał się czepiać. Różnie to znoszę, czasem cierpliwie czekam, co dalej. Czasem wybucham. Wybuchy oczywiście obracają się przeciwko mnie.
Mnie wspiera rodzina i garstka przyjaciół, która wie. I wiara. Która każe przebaczyć i nie pozwala ani oddalić żony, ani opuścić rodziny. Czyli daje siłę, ale trzyma w szachu przed oczywistą decyzją. Ale też byłem świadkiem cudu i wiem, że to, co zdaje się niemożliwe, staje się rzeczywistością.
A żona? Ona "nie wie". Chce rozwodu. No, gdybym jeszcze się zachowywał normalnie... Ale przecież nie będzie oszukiwać siebie, dzieci, mnie i rodziny. Nie oszukuj, odpowiadam. I nie wierzę w to "zerwanie". Jeśli już, to na chwilę, żeby "uporządkować sprawy", i z powrotem.
Ja chcę separacji i żeby to ona się wyprowadziła. Dostęp do dzieci pełen. Chciała to zrobić, ale zmieniła front. Teraz to ja znowu mam się wyprowadzić i do dzieci mogę przychodzić, kiedy chcę. Mam się gdzie wyprowadzić. Miałbym do kogo, gdybym chciał. No i zaczęła kontratak. Dyskredytuje mnie, gdzie może. Okłamać mnie to dla niej nadal bułka z masłem.
34 punkty znam, nie wszystkie mnie przekonują, nie wszystkie pasują do nas. Wiekszość staram się stosować. Jak nie stosuję, to tylko się podkładam żonie.
Ona 32 lata, bardzo atrakcyjna. Ja 38 o innych zaletach pewnie niż uroda. Dwie córki (11 i 2 lata). Rewelacyjne dziewczyny, bardzo udane.
Ja jeszcze nie wiem, czego chcę. Pożądam i czuję obrzydzenie. Kocham i nie chcę widzieć na oczy. Obiektywnie patrząc wiem, że to koniec i nie ma o co walczyć. Subiektywnie czuję, że wszystko jest możliwe, a przede wszystkim, że to bardzo świeże i trzeba czasu, żeby ogarnąć wzrokiem te ruiny i spaloną ziemię.
Mam też taką - głupią, przyznajcie - myśl, że ona mnie kocha. Znam ją dobrze, bo naprawdę byłem na niej skupiony przez te wszystkie lata, nie jest to niemożliwe. Ale pewnie jestem naiwny.
Moja żona jest adwokatem.
Przesrane, co? Sam jestem sobie winien? Nie zachowuje się jak mężczyzna? Takie myśli mi zaszczepia ona. Nieskutecznie (jestem dość odporny, znam swoją wartość, wiem, co mogę zaoferować kobiecie, choć oczywiście są momenty, kiedy samoocena spada w dół).
Co Wy na to?



Komentarze
Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
ottohetman dnia wrzesień 04 2018 19:18:06
Wydaje mie sie że źle pojmujesz walkę o małżeństwo żle interpretujesz wiare. Myslisz ze wiara najpewniej katolicka każe ci trwac w tym i dać sie upokarzać. Tak sobie wmowiles bo ci wygodniej ze strachu. Wmowiles sobie ze strachu ze jestes herosem. Nic bardziej mylnego. Poczytaj sobie Pismo Święte kto oddala swoją żone popelnia grzech chyba ze robi to w przypadku popelnienia przez nią nierządu. Masz kawe na ławe. Boisz sie odejść a ona cie upokarza bo ty sie sam poniżasz i nie szanujesz. I odziwo to ty jestes nie fer w stosunku do swojej wiary bo sie nie szanujesz. Jak ktos chce odejsc to niech odejdzie. Nie tkwij w tej sodomii. Sory nic Cie nie usprawiedliwia ze pogłębiasz bałagan chociaz myslisz że robiszto ze szlachetnych pobudek to bardzo sie mylisz. Przemysl to wszystko zadnym Herosem nie jestes ale nueszanującym sie sługusuem ktoremu coś sie wydaje ktory coś sobie wmówil i tkwi w bagnie. Musisz sie z bagna wydostac przy pomocy odcięcia sie od tego ktory robi bagno. Mozesz to nazwac rozwodem. Nic tu sie nie zmieni dzieki twojej walce. Nie bądz naiwny.

Romanos dnia wrzesień 04 2018 19:33:23
No atary... Potrzebowala by ja ktos (znaczy Ty) "wyprowadzil na ludzi" i jak juz to zrobil to przestal byc potrzebny...
Zbieraj "kwity" i walcz...
Nie zrobisz tego to predzej lub pozniej ona Ciebie ,wy....a bez mydla".

lamur dnia wrzesień 04 2018 19:56:03
ottohetman - dziękuję za te słowa, bardzo się z nimi utożsamiam, to ważne, kiedy ktoś pisze tak otwartym tekstem - może to rzeczywiście strach... Co do Pisma Świętego - znam oczywiście ten fragment, tam jest prawdopodobnie (nie jestem oczywiście specjalistą) błąd w tłumaczeniu, w oryginale sens jest "nawet w przypadku nierządu" - to jest ewangelia kierowana do gminy żydowskiej, oni mieli mojżeszowy list rozwodowy i chodziło o podkreślenie nierozerwalności węzła małzeńskiego. Aczkolwiek Kościół dopuszcza osobne życie małżonków.

Romanos - niestety tak to trochę wygląda, "murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść". Ale walcz, czyli? Zbierac kwity i składac pozew? O separacje? O rozwód?

Romanos dnia wrzesień 04 2018 20:04:07
Tak. Pozew i rozwod. Z jednej strony, skoro ona jest adwokatem, moze Ci sie wydawac (a i ona moze tak sugerowac) ze rozwod to bedzie "droga przez pieklo".
Z drugiej strony, jesli bedziesz mial na nia mocne "kwity" mozesz ich uzyc rowniez do tego, zeby w razie czego zniszczyc jej reputacje.
A reputacja w zawodzie adwokata jet raczej potrzebna...
Wybacz, ale mam wrazenie ze najbardziej prawdopodobna jeat wojna na ktorej "nie bierze sie jencow". I na to sie niestety przygotuj...

poczciwy dnia wrzesień 04 2018 20:29:38
Witaj lamur,
Żal patrzeć na kolejnego gościa, który został w tak bezczelny i perfidny sposób potraktowany.
A teraz będzie mniej miło. Faktycznie jak zauważyli moi przedmówcy to co w tej chwili robisz to nie walka a wręcz dawanie jej dodatkowych argumentów, że z mężczyzny już u Ciebie mało zostało.
Złota zasada powtarzana jak mantra na tym portalu - chcesz żeby Cię inni szanowali to szanuj siebie. Ty tego nie robisz więc i nie oczekuj, że żona będzie Cię szanować.
Ona odpłynęła i na ten moment jedyne co musisz to ratować siebie, uciekać w sensie mentalnym z tego pseudo związku, dokonać szybkiego cięcia.
Na ten moment Ciebie w jej życiu nie ma a jeśli jesteś to tylko w postaci przeszkody na drodze do jej szczęścia. Na nic wspomnienia Waszych miłych chwil, momentów. To nie zadziała a wręcz odniesie odwrotny skutek.
Poczytaj sobie dostępne tu historie. To jest pewien schemat, który się powtarza.
Jeśli chcesz jeszcze kiedykolwiek odzyskać żonę i rodzinę, choć szczerze w to wątpię (po ochłonięciu i zobaczeniu skali gruzowiska) to teraz musisz się odciąć od czynnika, który Cię świadomie rani, krzywdzi i poniża.
Powodzenia!

lamur dnia wrzesień 04 2018 20:45:54
Kwity mam, gdybym chciał jej zaszkodzić, to na pewno to mogę zrobić, jesli chodzi o reputację. A teraz ona zbiera materiał na mnie. Głównie dyskredytuje. Chodzi po sąsiadach, spotyka się ze wspólnymi znajomymi (którzy wiedzą)... Nadrabia stracony na romans czas (mam pełną dokumentację), nagle zaczęła poświęcać czas na dzieci (no, głównie młodszą, ze starszą ma słaby kontakt)...

Komentarz doklejony:
Poczciwy - i Tobie dziękuję, bo znowu czuję, że to w dziesiątkę. Ale szybkie ciecie to po prostu wyprowadzka (i zostawiam dzieci), czy pozew i walka? Bo w wlace korzystniej dla mnie nie porzucać rodziny i dzieci...

Deleted_User dnia wrzesień 04 2018 21:06:51
Ona Cie nie kocha. Ona Cie nie uwaza nawet za mezczyzne. No to jak masz kwity to dobrze. Teraz musisz to dobrze rozegrac. jak dobrz epojdzie to reputacje tez jej zniszczysz. Pewnie za jakis czas jej przejdzie z tamtym gosciem bo kobiety takie sa. Kieruja sie emocjami ty jej tego nie dawales to sobie wziela od kogos innego. Musisz je zaszkodzic bo inaczej ona zaszkodzi tobie. to juz jest wojna albo ty albo ona. Plusem jest to ze niedlugo jej przejdzie i zrozumie co zrobila.

Romanos dnia wrzesień 04 2018 21:07:22
A sasiedzi to durnie ktorzy szybciej uwierza jej slowom niz temu co sami ewentulnie widzieli lub slyszeli?
Obserwuj to co robi, zebys nie byl zaskoczonyb ale sam rob swoje i to tak, zeby ona jak najmniej wiedziala...
I jak najszybciej pozew. Niech ma jak najmniej czasu na urabianie srodowiska.

lamur dnia wrzesień 04 2018 21:28:10
Separacja czy rozwód? Wyłącznej winy nie wywalczę. Zostaje więc walka o dzieci. Też nie będzie łatwo - różne okoliczności tu wchodzą w grę. Sama sobie na pewno nie poradzi z dwójką (jest pracoholiczką i musiałaby mieć do pomocy nianię na 20 godzin), a już na pewno nie z wychowaniem, bo nie ma o tym pojęcia (jest z domu księżniczką).

poczciwy dnia wrzesień 04 2018 21:33:44
lamur,
przeczytaj moją historię, ja się wyprowadziłem dopiero później składałem pozew o rozwód. Za równo tydzień mam czwartą i zarazem ostatnią rozprawę. Mam respekt przed sądem, ale nie wyobrażam sobie innego rozstrzygnięcia jak na moją korzyść. Rozwód zawsze w trakcie trwania procesu ( aż do ogłoszenia wyroku) możesz zmienić na separację i odwrotnie - nawet kilka razy. To Twoje prawo.
Także nie ma się co zastanawiać tylko wytaczać ciężkie działa...

Komentarz doklejony:
Jeszcze jedno
Bo w wlace korzystniej dla mnie nie porzucać rodziny i dzieci...

Tutaj masz rację, ale jeśli masz papiery na to by wykazać, że wyprowadzka nie była przyczyną rozpadu tego małżeństwa a tylko skutkiem to nie masz się o co martwić.
Dlaczego uważasz, że nie masz szans na wyłączną winę?

Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Ignacy Wyssogota
www.iza-praca.bulok.info
Moja historia
Moja smutna historia
typowa historia
Historia jak z telenoweli wenezuelskiej
Piekna bajka, straszna historia
Moja terapia.
Moja dziwna historia
Moja historia.
Taka moja mała historia
Historia jakich pewnie wiele
Niekończąca się historia przez 14 lat
Historia jak każda inna...
Moja historia
historia zdradzonej akt 3
Historia jak wiele tutaj :(
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Czy to zdrada
Oprogramowania szpie...
nie.do końca zdrda
Zdrada czy dać druga...
Moje życie z patolog...
Zdrada na stare lata ;)
Potrzebuje porozmawi...
Zdrada
Nadziej na lepsze
Jak się zemścić?
zdradzony, załamany ...
Znów
Odszedł
Zdradzony chyba na w...
Nie radzę sobie - po...
Prezent na 10 roczni...
Kolega z pracy. Brat...
Zdradzony
Stara się ale ja mu ...
Zdrada?
Wojowniczka
Zdradzona poraz drug...
10lat razem i...
Mąż zdradzał mnie z ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zdradzona7
19/11 20:52
Awaria czata

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info