Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 36
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,875
Najnowszy Użytkownik: Abc
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Moja historia
Zdradzona przez mężaWitajcie,

Dowiedzialam sie o zdradzie meza ponad roku temu. Emocje juz opadly a bylo ich sporo. Wiele postow, ktore tu czytalam dotyczy problemu zostac czy odejsc. Ja wybaczylam i odeszlam. Odeszlam, nie z powodu jego ( zaplanowanego niestety ) kontaktu fizycznego z inna kobieta, poprzedzonego kilkoma miesiacami internetowego flirtu - tylko z powodu klamstwa.
Piramidy klamst, ktora zaslaniala ta bezmyslna zdrade. Oboje po 40, moj byly maz chyba tylko metrykalnie, chociaz to wlasnie jego chlopiecy urok ujal mnie 10 lat temu.
Jak to jest z ta druga szansa ? Nie dalam jej - wiecie dlaczego ? Bylismy " w zasadzie szczesliwi " nie mielismy zadnych problemow - a moze wlasnie odkad przestalismy miec jakiekolwiek problemy ( ktore zwykle ja rozwiazywalam )moj byly maz poczul wiatr w skrzydlach. Radosny byl jak skowronek, a ja czulam ze cos jest nie tak.... pytalam czy jest szczesliwy - "oczywiscie Kochanie" - caly czas bylam "kochaniem, kocham Cie" - na kazdym kroku, ale .... jakos tak bez przekonania ostatnio to brzmialo. Nawet smsa ze zdradzieckiego randez-vous dostalam, ze mnie kocha. Dzis mam juz do tego dystans. Moja intuicja nie dawala mi spokoju. Uciszal wszystkie moje pytania "wszystkie pary tak maja po 10 latach" - no tak, ja szukalam dziury w calym, marudna, przepracowana baba. Za to moje kilka srednich krajowych dobrze sie wydawalo... Byly wczesniej rozmowy o jego sklonnosci pornografii, ktora mnie ranila - "alez to wogole bez znaczenia..." Konto na portalu randkowym odkryte tuz po zdradzie "nie ma nic z Toba wspolnego"
Burdel w wyszukiwarce internetowej "chcialem tylko zobaczyc co to za budynek"..... nazbierlo sie troche tych drugich szans.....A ja jeszcze kilka miesiecy przed zdrada pytalam prowokacyjnie czy nasze malzenstwo przetrwa ten slynny siodmy rok ? - " alez oczywiscie Kochanie". Juz z nia wtedy pisal. A mogl NAM dac druga szanse - np. powiedziec mi " kurcze , nie wiem , cos chyba jest nie tak, z nami, nudze sie, denerwuje mnie to, ty mnie denerwujesz , zrobmy cos z tym zanim bedzie za pozno" . Ja , naprawiaczka swiata zrobilabym wtedy wiele dla tego malzenstwa, wiecie, to takie moje naiwne myslenie... Zamiast tego po fakcie otrzymalam litanie o tym " ze tak sie dzieje jak partner czuje sie niekochany, nudzilem sie, zobojetnialas mi "wszyscy mezczyzni tak po prostu maja jak widza mloda laske" i - absolutny hit - "jak chcesz to tez mnie mozesz zdradzic i bedziemy kwita" Nie umial poradzic sobie z moja reakcja, przeczekiwal tlumiac zlosc i udajac ze wszystko jest dobrze, ale stawial mi warunki " zdrada moze byc szansa ale trzeba chciec, a Ty nie potrafisz sie uspokoic "
Ale w koncu sie uspokoilam.
Dotarlo do niego dopiero jak po raz pierwszy spakowalam sie i wyjechalam. Byly placze szlochy i straszenie samobojstwem."bo inne zony wybaczaja" "tyle nas laczy, myslalem , ze kiedys razem bedziemy sie z tego smiac". Zrobilby wszystko zeby mnie odzyskac. Niestety ratowanie pacjenta ma sens przed zgonem, a nie po.
Nie bedziemy sie juz smiac z niczego RAZEM.

Bede smiac sie z kim innym, kto byc moze mnie nie oszuka.

Zdrada to niestety koniec niewinnosci w zwiazku. A utrata niewinnosci bywa bolesna ;-) Powodow zeby zostac jest conajmniej tyle, ile tych, zeby odejsc. Odeszlam, bo moglam, bo nie musialam zostawac.
Dzis to ja jestem ta "niedobra" bo "dobra zona"wybacza. I wiecie co ? Jest mi to juz kompletnie obojetne.

Pozdrawiam i pisze to, zebyscie wiedzieli, ze bol mija...

B.


Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Roza88 dnia wrzesień 02 2018 18:23:04
Gratulacje odwagi i siły.
Tak jak piszesz nie ma niewinności tej świadomości posiadania kogoś na kogo można zawsze liczyć tak żyć się nie da. Przepraszam ze pytam ale macie dzieci? Mi jest żal mojego synka nie ma nawet 2 latek 😦

poczciwy dnia wrzesień 02 2018 18:28:00
Bree
Dokonałaś wyboru, który nigdy nie jest łatwy. Najgorsze co można zrobić to bezrefleksyjnie stać w rozkroku.
I wiesz co? Nie jest ważne czy ten wybór był dobry czy zły, bo tego tak naprawdę nigdy się nie dowiesz. Ważne jest, że był bardzo świadomy.
Świadomy wszystkich konsekwencji, ale i zalet owego.
A to, że ból mija to "oczywista oczywistość" ważne aby po tym bólu nie pozostała przeciągająca się pustka i poczucie winy.
Wszystkiego dobrego.

bree dnia wrzesień 02 2018 19:21:57
Roza88 - nie, nie mamy dzieci, nie wiem co bym zrobila , gdybysmy je mieli...
nie, tak sie nie da zyc...to bardzo trudne


poczciwy- masz racje, wybor nie byl wcale latwy i zero jedynkowy... ja poprosilam mojego meza zeby sie wyprowadzil. Nic nie zrobil w tym kierunku, a ja nie jestem typem "wywalajacym na zbity pysk" dalam mu czas, no to funkcjonowalismy pod jednym dachem" w rozkroku " - to bylo jak ciagle otwieranie tej rany, zycie na gruzach tego domu w ktorym moj maz "zdetonowal ladunek wybuchowy". To byl koszmarny czas, zanim znalazlam sobie lokum - nie jakiekolwiek, tylko takie, jakie mi sie podoba. Jestem okropnie podatna na wzbudzanie we mnie poczucia winy, nie bylam "dobra corka", nie bylam "dobra zona". To teraz bede dobra dla siebie. Pierwszy raz w zyciu.
To malzenstwo moglam utrzymac, z cala pewnoscia - w dluzszej perspektywie kosztem mojego zdrowia psychicznego. Nie wiem , czy bym miala poczucie wygranej. Nie wiem. Moj maz pragnal tylko jednego - zeby wszystko bylo jak dawniej. Analiza przyczyn zdrady i funkcjonowania naszego zwiazku byla dla niego nie do przejscia. Nie chcial o tym mowic - "mezczyzni tak maja jak mloda dziewczyna sie rozbierze " itd...
A tak sie nie da..... wiesz, jak sie dowiedzialam, przez pierwsze tygodnie czulam sie fizycznie i psychicznien unicestwiona. Moj maz bardzo dlugo bagatelizowal moj bol - "nie umiesz sie zachowac, ludzie widza, robisz przedstawienie , terror, dam Ci czas ale musze widziec , ze sie starasz, znowu zaczynasz ". raz sie zapytal "jak sie z tym czujesz" "- z czym ? ""no z tym, ze przelecialem ta panienke?"
No i przede wszystkim wypieral sie tego "przelecenia" do ostatniej kropli krwi...
Tego nie da sie opisac. Potem przyszla czarna rozpacz.
Moj byly maz staral by sie napewno bardzo, jak juz wspomnialam - zaczal jak spakowalam walizke, tylko nie wiem jak dlugo by ten "miesiac miodowy " potrwal , on lubi szybko zapominac o nieprzyjemnosciach. A ja - ja bym uschla, jak usycha niejedna zona.
Trudno, wybralam z wszystkimi konsekwencjami. Nawet jezeli moj maz uwaza, ze to ja swoja nieustepliwoscia i bezwzglednoscia ( masz serce skute lodem) rozwalilam "takie piekne malzenstwo"....
mam nadzieje, ze zamiast pustki i poczucia winy ja znajde spokoj a on szczescie

Pozdrawiam smiley

poczciwy dnia wrzesień 02 2018 20:18:09
Nie każdy potrafi unieść ten krzyż jakim jest zdrada.
Jeśli jesteś pewna, że Ty należysz do tego grona to chwała Ci za to, że nie próbowałaś oszukiwać samej siebie. Gratuluję konsekwencji i chłodnej oceny sytuacji. Nie każdy tak potrafi.

amor dnia wrzesień 02 2018 23:36:46
"jak chcesz to tez mnie mozesz zdradzic i bedziemy kwita"

do wielu z nich chyba nie dochodzi, że takie słowa po zdradzie, to jak zdradzenie nas po raz drugi; bo to jasny sygnał czystego egoizmu; tego, że ważniejsze jest dla nich, w tym momencie, uciszenie własnego poczucia winy, niż pomoc nam w ucieszeniu naszego bólu; to w sumie komunikat "nie ważne jaką Ty zapłacisz cenę za mój spokój, ważny jest mój spokój"; jasny sygnał egoizmu i braku miłości; stajesz i mówisz nie daje sobie z tym rady i otrzymujesz odpowiedź (a właściwie kolejne potwierdzenie): "nie kocham Cię", jestem tylko ja, ja, ja i ważny jest mój spokój;
nic cennego nie straciłaś; więc decyzja jak najbardziej zasadna;tym bardziej jeśli nie trzymały Cię żadne inne poważniejsze zobowiązania;

Nie wiem , czy bym miala poczucie wygranej. Nie wiem

nie w tym jest sęk, aby wygrać utrzymanie status quo;

Moj maz bardzo dlugo bagatelizowal moj bol

jaśniejszych sygnałów nie potrzeba, by sprawa była jasna;

mam nadzieje, ze zamiast pustki i poczucia winy ja znajde spokoj a on szczescie

czemu się obawiasz, przy takich sygnałach, czy podjęłaś dobrą decyzję?
masz święte prawo zawalczyć o własne życie i zdecydować kogo chcesz obdarowywać miłością i zaufaniem;
dlaczego miałabyś darować najcenniejsze rzeczy komuś, kto ich nie docenia? komuś, kogo nie dorasta do istoty związku i komuś, kogo nie stać na wymianę, i kto przy otrzymywaniu za friko, tylko karlał i malał?; to dopiero byłby brak miłości, również z Twojej strony;
dałaś mu teraz właśnie więcej, niż na to zasługiwał; co z tym zrobi, to już jego wybór;

Komentarz doklejony:
*komuś, kto nie dorasta do istoty związku i komuś, kogo nie stać na wymianę, i kto przy otrzymywaniu za friko, tylko karlał i malał?;

Yorik dnia wrzesień 03 2018 00:55:29
Nie smuc sie, to nie byl twoj rodzony synek. Zawsze mozesz adoptowac nastepnego. Tylko sie dobrze zastanow czy takiego ukladu potrzebujesz. Pamietaj ze ma on swoje konsekwencje.

Zahira dnia wrzesień 03 2018 07:13:53
Jestem okropnie podatna na wzbudzanie we mnie poczucia winy, nie bylam "dobra corka", nie bylam "dobra zona". To teraz bede dobra dla siebie. Pierwszy raz w zyciu.


Jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa?

Ja wybaczylam i odeszlam.


Chyba nie do końca smiley jeszcze coś męczy,żal no i dodałabym to poczucie winy smiley

mam nadzieje, ze zamiast pustki i poczucia winy ja znajde spokoj a on szczescie


No i jest odpowiedź smiley skąd to poczucie winy? i pustki?
Winisz siebie za to ze spakowałaś walizki i uciekłaś? bo to nie twój problem i ty sie z tym szarpać nie będziesz?

Moj maz bardzo dlugo bagatelizowal moj bol - "nie umiesz sie zachowac, ludzie widza, robisz przedstawienie , terror, dam Ci czas ale musze widziec , ze sie starasz, znowu zaczynasz ". raz sie zapytal "jak sie z tym czujesz" "- z czym ? ""no z tym, ze przelecialem ta panienke?"


Może nie bagatelizował,ale nie rozumiał...nie wiedział i nie widział co się z tobą dzieje...to samo było z moim byłym nie raz słyszałam "ogarnij sie kobieto" z tym tekstem "przeleciałem panienkę" to chociaż w dziób dostał?smiley

pisze to, zebyscie wiedzieli, ze bol mija...


Uczymy się z nim żyć,przyzwyczajamy,akceptujemy i słabnie...no chyba że rana jest rozdrapywana...

Ile jesteś czasu po rozstaniu?

bree dnia wrzesień 03 2018 08:02:32
Zahira,
Tak. Zle doswiadczenia.... pierwszy raz w zyciu stanelam zdecydowanie po swojej stronie i powiedzalam "dosyc" , w procesie bolesnej terapii odzyskuje generalnie prawo do poczucia krzywdy, wolnosc od poczucia winy i odpowiedzialnosci za innych, w tym za krzywdzicieli. Jak sobie to uswiadomilam to obudzil sie wypierany gniew, zal i zlosc.

masz racje - "wybaczyc" to pewnie za duzo powiedziane - zaakceptowalam to ...nie chce niczego rozdrapywac.

Wiesz , nie winie siebie swiadomie - mysle , ze to wynika z mojego DDA i wdrukowanego schematu postepowania i myslenia. Bez demontazu tego dziedzictwa staloby sie to, o czym poczciwy napisal - "ważne aby po tym bólu nie pozostała przeciągająca się pustka i poczucie winy" -bo tak wlasnie funkcjonuje DDA-owska matryca. A pustki nie czuje. Ulge czuje. I zmeczenie, to fakt. To trwalo ponad rok.

Nie, on nie rozumie mojego bolu. Albo to wypiera. Jego zdaniem nic sie nie stalo. "Inne zony wybaczaja". Wiec coz, bedzie musial poszukac sobie innej zony smiley


Yorik, do adopcji polecam psa ze schroniska. Trudno o wierniejszego towarzysza smiley

amor, ....dziekuje smiley

Romanos dnia wrzesień 03 2018 08:44:57
Bree...
Większość z nas, odchodząc od kogoś, kto nas zdradził, zastanawia się choćby krótko, czy może jednak nie trzeba było jeszcze (lub w inny sposósmiley "zawalczyć".
I OK, to chyba normalny odruch; "lubimy"myśleć o "niezrealizowanych scenariuszach"...
Ma żal? Heh... jemu po prostu trudniej pogodzić się z tym, że podjęłaś decyzję o rozstaniu, bo mimo wszystko nie był na to przygotowany. Da sobie radeee... smiley

Yorik dnia wrzesień 03 2018 10:14:21
Bree,
Yorik, do adopcji polecam psa ze schroniska. Trudno o wierniejszego towarzysza smiley

To też chyba zależy od charakteru smiley
Do serca przytul psa, weź na kolana kota......a potem zobaczysz, co jeszcze się trafi smiley

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Życie na emeryturze
www.andre1152.bulok.info
moja historia
Moja smutna historia
typowa historia
Historia jak z telenoweli wenezuelskiej
Piekna bajka, straszna historia
Moja terapia.
Moja dziwna historia
Moja historia.
Taka moja mała historia
Historia jakich pewnie wiele
Niekończąca się historia przez 14 lat
Historia jak każda inna...
Moja historia
historia zdradzonej akt 3
Historia jak wiele tutaj :(
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie radzę sobie - po...
Zalamana
10 lat z Kobietą i 6...
Mieliście rację
Jak wybaczyc i odzys...
Szukam miłości
moja historia
Zrozumieć faceta
nadzieja matka glupi...
Sanatorium
Oszukuje mnie czy mo...
Oszukana
Potrzebuje porozmawi...
Rehabilitacja?
Po rozwodzie
Jestem masochistka!!!
Kolega z pracy. Brat...
Czy dociekać prawdy?
Ukrainka
Zdrada i jego kłamst...
Potrzebna rada
Co prawda nie zdrada...
Prawie 4 lata po zdr...
Pozwoliłam wrócić, a...
Moja historia
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
18/09 13:06
Dawis, > opis przeniesiony do historii;

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info