Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ eon

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 55
Użytkownicy Online: Michal88, Kano

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,957
Najnowszy Użytkownik: Kano
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Zdrada i jego kłamstwa - czy można odbudować to co było ?
Zdradzona przez mężaWitam. Mąż zdradził mnie po 12 latach szczęśliwego małżeństwa i ciągle obawiam się, że to się nie skończyło... Zacznę jednak od początku...
Poznałam mojego męża kiedy byłam jeszcze w liceum. Był moim pierwszym i jedynym facetem. Jest o kilka lat starszy ode mnie, więc miał przede mną kilka dziewczyn, jednak nie było to nic poważnego. Od razu strasznie zakochaliśmy się w sobie i byliśmy praktycznie nierozłączni. Po 4 latach znajomości kiedy byłam na studiach wzięliśmy ślub. Jesteśmy małżeństwem od 14 lat. Mamy dwoje wspaniałych dzieci. Nasze małżeństwo uważam za niezwykle udane, byliśmy ze sobą naprawdę blisko, bardzo się wspieraliśmy we wszystkich trudnych sytuacjach, no i codziennie wspólne wieczory, rozmowy, wyjazdy wakacyjne i weekendowe całą rodziną ale też tylko my we dwoje, itd. Mąż był co prawda bardzo zapracowany, ale kiedy był w domu to chętnie poświęcał czas dzieciom, pomagał mi w sprzątaniu, robił śniadanka i przynosił mi do łóżka. Mieliśmy też bardzo udane życie seksualne r30; ogólnie zanim to wszystko się zaczęło uważałam, że nie może być lepiej.
Jakieś trzy lata temu mój mąż zmienił pracę. Byłam strasznie z niego dumna bo to było naprawdę niezłe stanowisko w najbardziej prestiżowej firmie w naszym mieście, no i pieniądze też niezłe. Musiał jednak pracować więcej no i niestety zdarzały się delegacje służbowe, początkowo rzadko, potem gdzieś raz na miesiąc.
Wiosną 2016 roku zauważyłam, że on zaczyna się zmieniać. Niby wszystko ok, ale jakby jakiś taki bardziej nerwowy się zrobił. Częściej robił coś sam, a to musiał coś zrobić w garażu, a to chciał wyjść na siłownię. Jakby normalne rzeczy, ale było tego coraz więcej. Do tego dołączył telefon służbowy, który nosił ciągle w kieszeni i chodził z nim nawet do kibla i pojawiła się blokada na telefonie prywatnym. Kiedy pytałam co się dzieje zawsze powtarzał, że wszystko ok, że ja jakaś przewrażliwiona jestem, że przecież to, że nie przytulamy się przez cały wieczór to nie znaczy, że coś się zmieniło albo, że ma dużo pracy i stresów. Sama też próbowałam to sobie wmawiać aż pewnego dnia po imprezie u znajomych, na której sporo wypił nazwał mnie Kamilą... a ja mam na imię zupełnie inaczej. Kilka dni później znalazłam też u niego w portfelu ( w miejscu gdzie zawsze było moje zdjęcie) wizytówkę owej Kamili. Okazało się, że jest to tak jakby jego koleżanka z pracy. Tak jakby bo nie pracowała z nim bezpośrednio, tylko w filii t e j same j firmy w sąsiednim mieście no i na innym stanowisku. Wiem, że mój mąż musiał dość często bywać w tej filii ale kontaktów służbowych to z tą panią nie miał, bo pracowali na zupełnie różnych stanowiskach. Dowiedziałam się, że ona mieszka w tym samym mieście, ma męża, a jej córka chodzi do tej samej szkoły co nasze dzieci. Zaczęłam sprawdzać bilingi jego telefonu prywatnego. Było tam trochę połączeń i smsów z nią. Gdy zapytałam powiedział, że to tylko koleżanka z pracy i owszem były sytuacje, że się kontaktowali ale to nic ważnego, on już nie pamięta o czym rozmawiali, no i kategorycznie zaprzeczył jakoby miało ich coś łączyć. Nie miałam twardych dowodów więc postanowiłam mu wierzyć. Układało nam się dobrze, nadal dużo się kochaliśmy, mieliśmy swoje plany, a połączeń i smsów z nią z telefonu prywatnego więcej nie było. Tylko ten jego telefon służbowy nie dawał mi spokoju. Sytuacja wysypała się dopiero na początku lata 2017 roku. Mąż pewnego popołudnia pracował w domu korzystając z naszego laptopa. Dostał wtedy jakiś telefon i musiał pilnie wyjść i nie wylogował się z poczty. Zupełnie przypadkiem wzięłam tego laptopa i przeczytałam tam kilkanaście wiadomości od niej . Wszystko stało się jasne r30; wyglądało to tak jakby żyli w jakimś związku, z którego mój mąż próbuje się wyplątać. Ona pisała, że bardzo go kocha i że zasługują na siebie. Namawiała, że powinni być razem. Pisała też, że rozumie jego decyzję, że rodzina jest dla niego najważniejsza, że przeprasza, że wpakowała mu się w życie. Byłam w kompletnym szoku. Kiedy przyszedł do domu poinformowałam go o swoim odkryciu i kazałam się wynosić. Najpierw zszokowany wyszedł, ale wrócił po godzinie i zaczął się tłumaczyć. Powiedział, że trwało to około roku. Czasami się spotykali na kawę lub obiadek, głównie jednak kontaktowali się telefonicznie. Mówił, że poznali się w pracy i zaprzyjaźnili się po prostu, dobrze im się rozmawiało, jednak ona się zakochała i zaczęła oczekiwać czegoś więcej z jego strony, dlatego on postanowił to skończyć. Przez kilka dni zbierałam myśli. Mąż przysięgał, że nic do tej kobiety nigdy nie czuł i że więcej się z nią nie skontaktuje.
Postanowiłam mu wierzyć, choć nie było łatwo. Były bardzo udane rodzinne wakacje, mój mąż bardzo się starał, ale mnie dręczyło, że musi być coś jeszcze. Tuż po wakacjach w firmie męża zmieniali telefony służbowe. Przed oddaniem starego mąż zrzucał z niego jakieś prywatne zdjęcia do naszego komputera. Raz gdy byłam sama w domu postanowiłam je przejrzeć... i znalazłam wśród nich nagrany telefonem filmik, na którym on i ta jego rtylko koleżankar1; uprawiają seks.
Wtedy całkiem zawalił się mój świat. Kazałam mu wynosić się z domu. Spał wtedy w samochodzie pod domem a na drugi dzień już został w domu i nie chciał się wynieść. Powiedział, że w ubiegłym roku kilka razy mówiąc mi, że jedzie w delegację służbową zabrał ją do hotelu na seks. Nie umiał mi wyjaśnić dlaczego to nagrali, mówił, że wcześniej oboje sporo wypili. Mąż kilka tygodni spał na kanapie i błagał o szansę. Jakoś nie umiałam wyrzucić go z domu i przekreślić naszego całego życia dlatego w końcu uległam. Pogodziliśmy się i postanowiłam dać mu szansę. Po kilku tygodniach jednak okazało się, że to jeszcze nie koniec tej historii, bo przypadkowo znalazłam w łazience telefon, nie prywatny, nie służbowy tylko zupełnie inny! Od razu przyszło mi do głowy, że to do kontaktu z nią bo odkąd pogodziliśmy się mąż zdjął blokadę z telefonu służbowego i prywatnego. On oczywiście zaprzeczył a telefon był wyłączony i zupełnie czysty, także dowodów zdrady brak. Minęło kolejnych parę tygodni i sytuacja z telefonem się powtórzyła. Tym razem niestety prawda była brutalna. Była tam ich korespondencja z kilku dni. Ona ciągle pytała o mnie i miała pretensje o to, że on ze mną jest, że poświęca mi czas, że jej nie odpisuje itp. On czasami pisał z nią tak zwyczajnie co słychać, czasami prosił w tych smsach żeby dała mu spokój ale były też takie smsy, że o niej myśli i tęskni. Wyszłam z tym telefonem z domu w środku nocy. On dosłownie szalał, że to nie tak jak myślę, że mnie kocha, że zabije się jeśli odejdę. Spędziłam tę noc u siostry, której o wszystkim powiedziałam, a rano napisałam do tej jego kochanki i zażądałam spotkania. Przyjechała skruszona, płakała i przepraszała. Przyznała się do tego, że to ona chciała tego związku, że on od początku mówił jej, że z nią nie będzie, że rodzina jest dla niego najważniejsza. Tłumaczyła się , że jest od lat nieszczęśliwa w swoim małżeństwie i w moim mężu upatrywała szansy na lepsze jutro, że była gotowa w każdej chwili wyjść z domu z jedną walizką, gdyby tylko on tego chciał. Aż mi jej się szkoda zrobiło. Do tego doznałam szoku, że mój mąż zdradził mnie z kimś takim. Pierwszy raz widziałam ją z bliska - niska, niezgrabna, zniszczone włosy i cera, wielki nos. Stwierdziłam, że owszem mam już od kilku lat parę kilo więcej niż kiedyś, ale przy niej wyglądam jak lalka. Nie mogę zrozumieć co w niej widział. W gadce też nie wydała się jakaś szczególnie inteligentna. Reasumując to nasze spotkanie, powiedziała, że między nimi wszystko się skończyło już wtedy na początku lata a teraz był to tylko taki kontakt telefoniczny, przyjacielski a te jej pytania o mnie to po prostu zazdrość z jej strony. Prosiła mnie, żebym dała swojemu mężowi szansę. Przysięgała, że więcej się z nim nie skontaktuje i postara się unikać i jego i mnie. Powiedziałam jej, że miałam ochotę skontaktować się z jej mężem i np. pokazać mu nagranie, które miałam. Błagała bym tego nie robiła, bo choć go nie kocha, to mają córkę i nie chce niszczyć jej rodziny. Nie zrobiłam tego bo fakty są takie, że nie chciałam się wtrącać w ich rodzinę. Dość, że moja wisiała na włosku.
Po przemyśleniach i wielu rozmowach i zapewnieniach ze strony mojego męża po raz kolejny dałam szansę.
Było mi ciężko, bo miałam wciąż straszne poczucie krzywdy, ale było też dobrze bo oboje bardzo się staraliśmy, żeby było jak dawniej. Znowu były miłe wspólne wieczory, wyjazdy i dużo seksu. Naprawdę byłam na dobrej drodze do wybaczenia mu tego co zrobił r30; tylko niestety znowu znalazłam telefon. Był zablokowany, więc niczego nie przeczytałam ale nie obchodziło mnie to wtedy. Znowu się z nią spotkałam, choć teraz uważam to za błąd. Już nie była taka skruszona, a w ręcz przeciwnie ogarnęłą się i powiedziała, że był to kontakt tak samo z jej strony jak i z jego choć tylko koleżeński. Potwierdziła co prawda jego wersję, że ten kontakt wrócił kilka dni wcześniej gdy spotkali się przypadkowo gdzieś pod firmą i że nic nie było między nimi tylko popisali przez kilka dni. Przyznała, że wiedziała, że nic z tego nie będzie ale miała jakąś przyjemność z tego, że on z nią pisze. On bardzo mnie przepraszał, mówił że sam nie wie dlaczego znowu wszedł w ten kontakt, że ten lewy telefon sprawił sobie bo po tym przypadkowym spotkaniu zaczęła strasznie wydzwaniać na służbowy i prywatny a on nie chciał, żebym to widziała i denerwowała się. Miałam dość tych tłumaczeń, nie wierzyłam już w nic, zaczęłam sama pakować jego rzeczy. Dojrzewałam do decyzji o całkowitym rozstaniu... ale dwa dni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Byłam załamana. Choć wiedziałam, że chcę tego dziecka to pojawiło się ono chyba w najgorszym momencie mojego życia. Mój mąż to nawet się ucieszył, przekonywał mnie, że to oznacza, że musimy być razem, że to będzie nowy początek, że teraz on już nigdy nie zrobi nic tak głupiego. W tej sytuacji trudno mi było myśleć o rozstaniu. Wiedziałam, że go potrzebuję. Pomyślicie pewnie, że bardziej głupim i żałosnym nie można być bo nie dość, że wciąż daję szansę facetowi, który zdradza i oszukuje, to jeszcze dałam sobie zrobić dziecko.
Były znowu między nami ustalenia i jego obietnice. Minęło 6 miesięcy. Zmienił pracę, choć nie prosiłam o to, bo wiedziałam jak lubi swoją. Ta nowa praca jest nieco mniej płatna i mniej prestiżowa, ale twierdzi, że zrobił to dla mnie, żeby za wszelką cenę uniknąć możliwości spotkania z nią. Zaczęliśmy planować przyszłość, mąż namawia mnie na budowę domu, podjął już pewne kroki. W związku z nową pracą został skierowany na kilkutygodniowy staż w innym mieście. W tym okresie przyjeżdża tylko na weekendy. Ciężki to dla mnie czas bo nie dość, że tęsknię i ja i dzieci to ciąża już daje mi się we znaki i zwyczajnie ciężko mi bez niego.
Tuż przed jego pierwszym wyjazdem zaczął się jakoś dziwnie zachowywać. Tłumaczył, że martwi go ten cały staż, po którym czekają go egzaminy, że to zupełnie coś innego niż robił do tej pory no i że nie chce wyjeżdżać i zostawiać mnie teraz samej z dziećmi. Ja jednak przeczuwałam, że coś innego jest na rzeczy i jak zwykle intuicja mnie nie zawiodła. Jak był w domu w weekend dwa tygodnie temu znowu, tym razem w kuchni, znalazłam kolejny telefon. Po prostu weszłam a on jakoś tak dziwnie się zachowywał. Najpierw udałam, że niczego nie zauważyłam a później gdy spokojnie oglądał telewizję po prostu zabrałam go z tej skrytki i zamknęłam się w łazience. Oczywiście to znowu była ona, choć z innego numeru (za każdym razem kiedy coś znalazłam to były to różne numery). Miał tam dosłownie setki nie odebranych połączeń od niej i mnóstwo smsów, w których ona pisała, że jest chu...m, że siedzi ze mną w domu podczas gdy ona czeka na jakąś wiadomość. Pytała czy ze mną sypia, czemu nie może do niej zadzwonić, pisała, że powinien być z nią a nie ze mną. Typowy bełkot zazdrosnej kochanki. Nie czytałam wszystkiego bo mój mąż zorientował się i zaczął dobijać się do łazienki. Schowałam ten telefon a on dosłownie zaczął wywalać rzeczy z szafek żeby go znaleźć. Wszystkie opisane wcześniej sytuacje staraliśmy się rozwiązywać tak, żeby odbywało się to poza dziećmi. Rozmawialiśmy czy też kłóciliśmy się kiedy ich nie było w domu albo to my wychodziliśmy porozmawiać. Tym razem jednak nie wytrzymałam i zrobiłam ostrą awanturę, którą niestety słyszał nasz 13 letni syn. Wtrącił się i powiedział, że wie co tata robi, że wie iż trwa to już od ponad dwóch lat i że go za to nienawidzi. Później długo rozmawialiśmy i syn powiedział mi że wiele razy widział jak tata pisze smsy, widział jak chowa ten lewy telefon, słyszał wielokrotnie jego rozmowy telefoniczne z nią, również takie, w których mój mąż krzyczał na nią żeby dała mu spokój, że ma żonę i dzieci i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Strasznie dzieciak się z tym męczył. Bał się powiedzieć coś i dla mnie i dla niego. To chyba jest najgorsze ze wszystkiego co do tej pory w tej sytuacji się wydarzyło. Myślałam, że to są sprawy między nami, że ja oberwałam swoje ale chociaż ochroniłam dzieci przed tym syfem... a tu się okazało, że mój syn chyba wcześniej coś tam wiedział niż ja sama.
Oddałam wtedy ten telefon mężowi. On od razu zniszczył go i kartę, po czym posprzątał ładnie wszystko no i chciał rozmawiać. Ja jednak nie byłam w stanie zmusić się do rozmowy z nim. Całe szczęście, że nazajutrz musiał znowu wyjechać. Oczywiście ciągle dzwonił i pisał, błagał o szansę, już ostatnią, ale na odległość jakoś tak łatwiej było mi odmówić. Przyjechał w piątek wieczorem choć prosiłam by tego nie robił. Spędził cały weekend w domu, poświęcił bardzo dużo czasu córce. Syna nie było w domu bo wcześniej już miał zaplanowany wyjazd z moją siostrą i kuzynami w góry. Może to i lepiej. Próbował wielokrotnie porozmawiać też ze mną. Tłumaczył się podobnie jak wcześniej, że to ona zaczęła. W jednym z ostatnich dni jego pracy w poprzedniej firmie ona przyjechała do jego biura bo dowiedziała się, że się zwalnia. Podobno rozmawiali tylko chwilę bo ją wyprosił, ale znowu zaczęła wydzwaniać. Mąż przyznał, że ten kontakt to tak wracał co jakiś czas na kilka dni, i że nie było nic więcej poza tymi telefonami i smsami, że czasami tak trochę pogadali po koleżeńsku i wtedy było ok, ale później znowu zaczynała z tymi oczekiwaniami to on próbował to kończyć, a wtedy ona znowu zaczynała szaleć r11; wydzwaniała na prywatny po kilkadziesiąt razy dziennie, podobno też groziła, że coś zrobi sobie albo dla mnie. Powiedział, że zdaje sobie sprawę, że jest to jakieś chore, co ja też muszę przyznać, bo z tego co widziałam to ona wydzwaniała i pisała dosłownie przez cały dzień, jakby poza tym nie miała swojego życia. Napisałam do niej. Nawrzucałam jej, że chce się puszczać z facetem, którego żona jest w ciąży. Okazało się, że ona o tym fakcie nic nie wiedziała. Była w szoku i wściekła na mojego męża że jej o tym nie powiedział. Napisała mi, że on też dla niej zniszczył życie, że ona zgodziła się na kontakt bo sądziła, że nas łączy tylko wspólna opieka nad dziećmi. To nawet zabawne bo sama go o to prosiłam, żeby w razie jakiegoś przypadkowego spotkania nie informował jej ani o ciąży ani o innych rzeczach dotyczących naszego życia. Jak widać, posłuchał.
Mąż znowu błaga mnie o szansę, nadal chce budować nasz dom i tworzyć rodzinę. Twierdzi, że zrobi wszystko co zechcę. Przede wszystkim też chce naprawić relację z synem. Nie wiem co mam teraz zrobić. Poprosiłam żeby wyprowadził się chociaż na jakiś czas żebym mogła się ogarnąć sama ze sobą ale on nie chce się na to zgodzić, twierdzi, że wtedy tylko oddalimy się od siebie i będzie jeszcze trudniej odbudować nasze relacje, no i że właśnie teraz jest mi szczególnie potrzebny, że nie mogę zostać sama. Jestem teraz w ósmym miesiącu ciąży, od dwóch tygodni ciągle płaczę, nie mogę spać i jem tylko ze względu na mój stan. Nie umiem wybaczyć mężowi. Ciągle zastanawiam się, czy to wszystko co mi powiedział o ich związku to prawda. Czy to możliwe, że dwoje dorosłych ludzi, którzy przez niemal rok mieli ze sobą romans, później przez kolejny rok co jakiś czas kontaktują się ze sobą wyłącznie telefonicznie jedynie dla pogadania i popisania bez jakiegokolwiek kontaktu fizycznego? A może sypiali ze sobą przez cały czas tylko ja dawałam się tak łatwo wkręcić? Czuję się dosłownie jak śmieć. Nie rozumiem jak on mógł od początku w ogóle zadać się z tą kobietą, zainteresować się nią, poświęcić jej tyle czasu i mnie z nią zdradzić, a przede wszystkim nie rozumiem jak mógł oszukiwać mnie przez tak długi czas? I dlaczego to nie skończyło się zwłaszcza kiedy zaszłam w ciąże? Boże, jak pomyślę jacy byliśmy kiedyś szczęśliwi... Czego mu brakowało? On nie potrafi odpowiedzieć. Twierdzi, że miał wszystko...
Mam nadzieję, że ktoś zechce to przeczytać. Wiem, że jest tego dużo i sporo w tym chaosu. Czy ktoś może mi poradzić czy możliwe jest wyjście na prostą po czymś takim? Wiem, że można żyć ze świadomością bycia zdradzonym przez ukochaną osobę bo żyję już z tym ponad rok, ale czy to kiedyś przestanie boleć? Bardzo chciałabym dać mężowi tę ostatnią szansę ale boję się, że znowu będzie to samo i że to się nigdy nie skończy. Z drugiej strony kocham go naprawdę bardzo, tęsknię za nim cały czas i nie wyobrażam sobie, że mogę już z nim nie być r30;
Błagam Was o jakąś radę, wsparcie bo nawet nie mam z kim o tym porozmawiać. Pozdrawiam
Komentarze
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Mazuta dnia sierpień 22 2018 05:23:22
Ile tych ostatnich szans chcesz dać?
Zastanawiam się po co załatwiał lewy telefon zamiast zmienić nr żeby nie mieć z nią kontaktu skoro to ona tak mu się narzuca?
Wiem że chcesz mu wierzyć, że masz ciągle nadzieję że to ona chce z nim być a nie on z nią. Ale coś tu jest nie tak. Przez rok nie potrafi zerwać z nią kontaktu chociaż nie chce żeby on był?
No cóż będziesz chciała uwierzysz ale czy warto, czy potrzeba ci takich emocji?
A wyjście na prostą po tylu kłamstwach będzie bardzo bardzo trudne. Wszystko powinno odbywać się teraz na twoich zasadach. A on powinien być przejrzysty. Boisz się powtórki no cóż wygląda na to że jest ona bardzo prawdopodobna. Twojemu mężowi chyba podoba się takie podwójne życie, z jednej strony żona rodzina a z drugiej kochanka która cały czas daje mu do zrozumienia że jest dla niej ważny. A to lechta jego ego.
Dużo pracy przed wami i wydaje mi się że sami nie dacie rady tego ogarnac. Może wizyta u psychologa? Wspólna terapia? Wprowadź 34 kroki bo chyba na miękko chciałaś nad tym wszystkim przejść. A niestety temat zdrady i dalszego wspólnego życia trzeba przepracowac.

Romanos dnia sierpień 22 2018 08:38:51
Wierzysz w co chcesz wierzyć i masz nadzieję na to, na co chcesz mieć nadzieję...
Może warto zapytać siebie samą czy nadal śnię i czy chcę sie naprawdę obudzić nawet jeśli to bolesne?
Uderzyło mnie pierwsze zdanie "...po 12 latach szczęśliwego małżeństwa".
Dla kogo "szczęśliwego"?

dirty dnia sierpień 22 2018 08:43:42
By dać komus szanse on musi na nią zasługiwać. Skazujesz siebie na poczucie bycia kołem zapasowym. Twój mąż wielokrotnie złamał warunki zwolnienia warunkowego.
Wszystko może pozornie wyglądać na piękne jednak pytanie jest takie - jak będziesz się czuła. Gdzie jest element konsekwencji w Twoim postępowaniu? Gdzie jesteś Ty w życiu Twojego męża? Nie wiedział jak się poczujesz gdy dowiesz się poraz 18 o ukrytych kontaktach?
Może łatwiej zaakceptować życie w trójkę ze świadomością, ze nie jesteś ta jedyna a85; (Przepraszam taka ironia by zmusić Cię do smutnej refleksji).
Są takie momenty, gdy trzeba powiedzieć dość... jasne wszystko można próbować ratować, dźwigać ale jesteśmy ludźmi nic nie zniknie z głowy, z serca, ze świadomości, ze ktoś rezygnował z nas mimo tego, ze już się wydało i zapewniał, ze tego nie zrobi nigdy więcej.

Komentarz doklejony:
Pytanie oczywiście brzmi czego Ty chcesz? Wersja jak w bajce ??... raczej nie istnieje. Jeśli mimo wszystko zdecydujesz, ze odpuszczasz mu grzechy (to Twoje życie i masz do tego prawo) wtedy pewnie mimo opini zewnętrznych podpowiemy jak spróbować reaktywować, pudrować - zwal jak zwał, Was i ostrzec przed konsekwencjami (co już częściowo zrobiłem).
Jeszcze jedna rzecz - może banalna ale na Twoim etapie (a byłem dokładnie na Twoim etapie) wydawało mi się, ze muszę podjąć decyzje już teraz na zawsze... nic bardziej mylnego decydujesz każdego dnia, dziś nie odchodząc możesz zawsze to zrobić jutro (jednak tu również jest pokusa oszukania siebie, niby decyzji w zawieszeniu; pozorna siła, pozorna decyzyjność, pozorne wyjście z twarzą wyłącznie przed sobą i swoim ego by ukryć zranienie i poczucie koła zapasowego).

poczciwy dnia sierpień 22 2018 09:18:19
Powiedz mi jakim cudem mąż ma Cię szanować skoro sama tego nie potrafisz zrobić? Nie szanujesz siebie i oczekujesz aby inni to robili.
Twój mąż po raz "n" Cię okłamuje w ten sam bezczelny i perfidny sposób a Ty po raz "n" po krótkiej chwili przechodzisz nad tym do porządku dziennego. To nie ma prawa się udać.
Czy dziecko jak popełni błąd i nie poniesie za to konsekwencji będzie miało świadomość, że źle zrobiło i wyniesie naukę na przyszłość?
Konstrukcja jest dokładnie ta sama jak u dorosłych. Tak działa nasza psychika, podświadomość.
Zacznij działać rozważnie a nie emocjonalnie bo w przeciwnym razie ta karuzela będzie nabierać tylko rozpędu dopóty dopóki z niej nie spadniesz obijając się tak, że już nie będziesz mieć siły się podnieść.

Crusoe dnia sierpień 22 2018 10:47:12
Beta odpowiada Ci takie życie? Kim ty jesteś dla męża? Bezwolnym popychadłem które zawsze ustąpi. Na po,cząstek poinformuj męża ku.. wny o sytuacji, nawet przy niej. Wtedy zobaczysz jak to ona była nieszczęśliwa w małżeństwie, jak kocha Twojego gwiazdora i czy ta walizka naprawdę jest spakowana i gotowa do drogi. Ty już nie masz nic do stracenia, cierpisz, syn ojca nienawidzi, maluszek cierpi z Tobą. Na miękko niczego nie ugrasz. Bądź twarda to może się uda, ale będzie ciężko. smiley

beta19834 dnia sierpień 22 2018 23:45:50
Kochani! Dziękuję za Wasze komentarze. Niektóre słowa bolą i choć sama sobie też wiele razy je powtarzałam, to napisane przez kogoś innego nabierają trochę innego wymiaru.
Chciałabym odnieść się do niektórych komentarzy:
Mazuta r11; masz rację r11; każda szansa, którą do tej pory dałam mężowi miała być tą ostatnią i z każdą zmarnowaną prze niego szansą poczułam się jeszcze gorzej. Tak, chcę mu wierzyć mimo wszystko, ale na razie nie wierzę. Ciągle mam z tyłu głowy myśl, że pewnie nie wiem wszystkiego. Czasami myślę, że wnikanie co dokładnie było, kiedy i dlaczego jest bez sensu bo nic mi teraz takie informacje nie dadzą, jednak chyba nie umiem inaczej. Mój mąż deklaruje, że mogę go sprawdzać praktycznie na wszystkich płaszczyznach, mówi, że mogę robić mu rewizję osobistą żeby sprawdzać czy nie przemyca telefonu, sprawdzać jego telefon, że rozmawiać ze znajomymi przez telefon może na głośniku żebym wszystko słyszała itp. Wiem już jednak z doświadczenia, że jeśli będzie chciał powrócić do tego kontaktu to znajdzie sposób, po prostu będzie bardziej ostrożny. Pytanie tylko czy znowu dam mu ten kredyt zaufania... Co do pomocy psychologa...cóż... nigdy nie chciałam korzystać z tego typu porad. Kilku moich znajomych ma złe doświadczenia i może stąd moja niechęć. To, że jestem na tym portalu to też duży krok, kiedyś śmiałam się z tego, że ludzie zwierzają się sobie w internecie... teraz mam wrażenie, że to było w innym życiu. Mój mąż powiedział, że jeśli bardzo mi zależy to pójdziemy na terapię, ale jego nastawienie do tego jest o wiele bardziej sceptyczne niż moje.
Romanos r11; celnie uderzasz, choć myślę, że już się obudziłam. Nie rozumiem jedynie twojego powątpiewania w 12 lat naszego szczęśliwego małżeństwa. Rzeczywiście byliśmy dobrym, szczęśliwym małżeństwem zanim to wszystko się zaczęło, układało nam się super, kłótnie były sporadyczne i o drobiazgi z życia codziennego. Cudowne dzieci które przysparzały nam moc radości przez całe lata. W łóżku super, on też tak zawsze twierdził, kiedy chciał wtedy miał, zawsze miałam też dużą inicjatywę i pomysły. Niestety, to nie dla mnie zaproponował nagrywanie seksu. Powiesz, że gdyby małżeństwo było szczęśliwe to nie byłoby zdrady. Dużo czasu poświęciłam na dociekanie dlaczego to się stało. On zawsze powtarzał, że ja nie zawiniłam, ani nie popełniłam nigdzie błędu, że to on się pogubił. Trochę to było tak, że dopadł go kryzys wieku średniego. Jak zaczął tamtą pracę akurat kończył czterdziestkę. Tam poznał sporo ludzi, zaprzyjaźnił się z kilkoma chłopakami nieco młodszymi od siebie, mającymi bardzo luźne podejście do życia i niejedno za uszami. Zaczęło się wspólne imprezowanie na tych delegacjach i oprócz tego jakieś tam męskie wypady prywatnie od czasu do czasu a to siłownia, a to rybki, a to znów jakaś impreza. Nie chciałam mu tego ograniczać choć nie zawsze byłam zadowolona. Wiedziałam, że przez całe lata rzadko chodził gdzieś sam i nawet cieszyłam się, że ma tylu nowych kolegów. A on chyba chciał być trochę tak jak oni, wtedy pojawiła się tamta, zaczęły się najpierw tylko rozmowy, czasami kawki, później smski i jakoś poszło... Nie tłumaczę go, jego wina jest niepodważalna, po prostu mniej więcej taka zmiana zaszła w nim przed zdradą.
Dirty r11; często w tej mojej popieprzonej sytuacji myślałam o sobie jak o kole zapasowym. Mąż powtarza, że absolutnie tak nie jest, że nigdy nie brał pod uwagę możliwości odejścia do niej, zawsze chciał być tylko ze mną. Mówi, że zrozumiał co zrobił, że ona do pięt mi nie dorasta i tak dalej. Ponure myśli jednak wciąż krążą mi po głowie, że on może tęskni do niej tylko po prostu nie chciał psuć ułożonego życia, które wiedliśmy. Żona zawsze czekająca z utęsknieniem, w domu zawsze wyprane, ugotowane, posprzątane. Dzieciaki śliczne, zadbane, grzeczne, prymusy w szkole, istny powód do dumy, uwielbiające wręcz swojego tatusia. Tak, ma wiele do stracenia. Piszesz o tym zaakceptowaniu życia w trójkę. Nawet kiedyś powiedziałam do męża, oczywiście była to ironia, żeby może zaprosił ją do nas, ja też się z nią zaprzyjaźnię i nie będą musieli mnie oszukiwać. Powiedziałam ostatnio mężowi, że nawet jeśli dam mu szansę to może zdarzyć się tak, że nie poradzę sobie z tym i po prostu się rozstaniemy, ale masz rację, że mam jakieś takie dziwne poczucie, że muszę podjąć decyzję jak najszybciej i nie będę mogła jej cofnąć...
Poczciwy r11; rzeczywiście chyba przestałam się szanować i z pewnej siebie kobiety, którą kiedyś byłam stałam się żałosną istotą. On to chyba wykorzystał. Wiem, że jest świnią, oszukał mnie tyle razy tak bezczelnie patrząc mi w oczy. Nie mogę znieść tego, że ten wspaniały człowiek, który był dla mnie wszystkim, okazał się tak podłym, zwykłym kur....em. Jednocześnie nie potrafię przestać go kochać, choć chciałabym znienawidzić. Bardzo mądrze piszecie o tym, żeby nie dawać szansy rna miękkor1; i działać rozważnie, tylko ja cholera nie wiem jak to się robi! Widzę, że błędem było dawanie mu szansy bez konsekwencji, tylko myślałam wtedy, że mój ciągły żal, sprawdzanie itp. to dla niego są te konsekwencje. Teraz widzę, że konsekwencje tego ich romansu poniosłam tylko ja. Ale czy tak naprawdę mogłam zrobić coś, żeby on więcej nie wszedł w kontakt z nią? Błagam poradźcie mi jak być mądrzejszą.
Crusoe r11; nie odpowiada mi życie zdradzanej i oszukiwanej żony, nie tego chciałam i ciągle wierzyłam, że to się skończy. Dziękuję za Twoją radęsmiley.Wiele razy myślałam o tym by poprosić o rozmowę jej męża i powiedzieć mu wszystko co wiem. Uważałam jednak, że nie chcę wchodzić z butami w czyjąś rodzinę i być może niszczyć życia jakiemuś dziecku, pomimo że ona nie miała skrupułów. Przede wszystkim, choć jej nienawidzę, to wiem, że nie ona jest tu najbardziej winna, tylko mój mąż, który mnie zdradził, oszukał i utrzymywał z nią kontakt. Nie ważne czy bardziej chciała tego ona czy on. O tym, że ona była gotowa na jeden gest mojego męża odejść od swojego wiem od niej samej, bo powiedziała mi o tym przy naszym pierwszym spotkaniu. Mało tego była nawet gotowa zostawić dziecko. To ona powiedziała, że od dawna jej się z mężem nie układa, że każde z nich ma swoje sprawy, nie spędzają ze sobą czasu i tak naprawdę są ze sobą dla dziecka i wspólnego majątku. W dodatku powiedziała mi, że ona chyba wie jak ja się czuję bo kiedyś mąż też ją zdradził, z tym, że już wtedy było między nimi źle i nie zrobiło to w ich związku większej różnicy. To są jej słowa. Teraz sama nie wiem czy warto jeszcze temu jej mężowi cokolwiek mówić. Szczerze to jest mi nawet teraz bardziej głupio, co ja mu powiem, że dlaczego nie odezwałam się jak dowiedziałam się o wszystkim już rok temu. A u nich to naprawdę musi być jakoś dziwnie skoro on po takim czasie nadal o niczym nie wie. W dodatku w tym czasie kiedy ona i mój mąż mieli ze sobą kontakt to ona całymi dniami wisiała na telefonie. Jak to możliwe, że tamten niczego nie zauważył, skoro nawet ja r11; najgłupsza i najbardziej naiwna z żon zawsze coś wyczułam.
Czytam te Wasze komentarze już po raz trzeci i łzy leją mi się po twarzy... Wyjaśnię jeszcze, że za każdym razem gdy dałam mężowi szansę, to pomimo że są dzieci, kierowałam się własnymi uczuciami. Próbowaliśmy dalej dla nas. Teraz jednak myślę, że gdyby nie ciąża to tym razem bym odeszła bo miarka się już przebrała. Decyzja o rozstaniu byłaby ostatecznością. Nie wyobrażam sobie jednak, że urodzę dziecko a jego wtedy przy mnie nie będzie. Tworzyliśmy wspaniałą rodzinę we czwórkę (oczywiście zanim on się sk...wił). Nasze dziecko, które już niedługo się urodzi przecież też na to zasługuje.
Proszę piszcie szczerze co myślicie. Naprawdę bardzo tego potrzebuję. Jeszcze chyba nigdy nie rozsypałam się tak bardzo jak teraz. Od dwóch tygodni wstaję z łóżka tylko dla moich dzieci. Tych w domu i tego w brzuchu. Dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam.

poczciwy dnia sierpień 23 2018 08:34:10
tylko myślałam wtedy, że mój ciągły żal, sprawdzanie itp. to dla niego są te konsekwencje.

To co napisałaś powyżej to sa konsekwencje...ale dla Ciebie nie dla niego i dobrze, że to zauważasz. On nic nie stracił za każdym razem kiedy Cię oszukiwał wracał jak gdyby nigdy nic bo wiedział, że nie może mu się stać krzywda.
Czasem dopóki ktoś nie dotknie dna, nie zrozumie nic a tym samym nie będzie mógł wyciągnąć wniosków, mieć motywacji do zmiany siebie, do pracy nad własnym Ja.
Rozumiem Twój stan, albo inaczej - staram się zrozumieć bo masz do czynienia z recydywistą, ja tego nie doświadczyłem, dlatego, że szybko uciąłem, czy dobrze? to się okaże pewnie za jakiś czas.
Nie ma dobrych wyborów w takiej sytuacji. Każdy z nich niesie za sobą jakieś konsekwencje, co prawda inne, ale tak samo wymagające.
W pewnym momencie będziesz musiała sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteś w stanie żyć w ciągłym strachu, czy będziesz umieć zaufać, czy będziesz umieć się czuć szanowana, doceniana, podziwiana w tym związku. Tych pytań jest wiele więcej i na wszystkie trzeba będzie spróbować znaleźć odpowiedź.

Daxa dnia sierpień 23 2018 09:02:07
Bezczelnie romansowal przy synu, nie przeszkadzała mu jego obecność . Teraz ciągle błaga i przeprasza - no taka recydywa. Bo jesteś w ciąży to musisz mu przebaczyc bo jak dziecko bez ojca się wychowa?Zastanawia mnie choć nie powinien ciągle ukrywany telefon ale to już nie ma znaczenia. On gdyby czuł pokorę i wstyd dawno by wyrzucil kartę a nie wtedy gdy zlapałas go za rękę . Czekał na kontakt z nią to takie podniecajacesmiley. Teraz po zlapaniu go powiedzialabym jej mężowi. Dlaczego? Jak się oddalili niech się rozwiodą bo widocznie oboje sie męczą . Nie twoja sprawa jaka jest prawda bo wtedy od jej męża mogłabyś usłyszeć prawdę . Oni się boją konsekwencji a wtedy by się okazało czy jest odporny na kontakt z nią bo ona by zaatakowala go z podwójna wsciekloscia. Terapia psychologiczna dla Ciebie i dla syna on niech sam idzie nie swoją . A potem wspólną ewentualnie. 34 kroki to strzał w 10. Stosuj bezwzeględnie dla swojego komfortu psychicznego

ustka dnia sierpień 23 2018 14:09:15
Podpisuje sie pod tym,co piszą moi poprzednicyMUSISZ bezwzglednie poinformować o tym jak najszybciej jej meża.Ona dzieki Tobie stworzyła sobie komfortową sytuacje nie informowania jej meza,obiecała,że skończy znajomosc jednak tego nie zrobiła!W pewnym stopniu przyczyniłaś sie do przedłużenia tego romansu!Zobaczysz,że Ci ulży choć w małym stopniu.Cierpisz wiem jak to jest!Jesteś młoda dasz rade,musisz to przerwać,abyś sama sobie mogła spojrzeć w oczy,i żeby Ci Twoj syn nie powiedział jak mi kiedyś moj" nie pchaj sie w ramiona faceta,ktory Cie poniżył i upokorzył"Kartke,z tym tekstem nosiłam przez 3 lata,tyle dojrzewałam do tego,aby zdrajce wreszcie zostawić!Musisz być konsekwentna i zdecydowana!My też budowaliśmy dom,a on przez cały czas romansował!Takie typy nie zmieniają sie zapamietaj.Wiem,że ro brzmi brutalnie,ale taka jest rzeczywistość,Ile razy wchodziłaś już do tej samej rzeki?Liczyłaś?dałaś mu tyle szans,że głowa mała!Niby sie kajał,a jednak wracał do niej!Znam te teksty,że to tylko koleżanka,też ironizowałam jak Ty zaproś ja do naszego domu,to razem bedziemy sie przyjaznić,ale nigdy tego nie zrobił,wiadomo dlaczego!I ja jak zobaczyłam na kogo mnie zamienił,to w szoku byłam,ale w obu przypadkach okazało sie,że nie wyglad jest tu najważniejszy!Mamy wiele wspolnego ze sobą,a jeszcze na budowe może chce wziaść kredyt?Nie godz sie na to!W drodze kolejne dziecko,ale co chcesz mu fundować od malenkosci zestresowaną matke?Myslisz,ze dzieci nie czują napiecia miedzy rodzicami?dopiero to przeżywają!A chyba ich dobro jest najważniejsze!Jesteś młoda z tego co piszesz atrakcyjna dasz rade!Ja wiem,że niektore wpisy bolą,ja też te gorsze chcialam pominać,ale własnie w nich jest ta gorzka prawda,ktorej nie chcemy dostrzegać!Trzymaj sie!obyś podjetej decyzji nigdy nie żałowała!pozdrawiam seerdecznie!

Yorik dnia sierpień 23 2018 14:36:42
Nie uważam, że ktokolwiek ma prawo mieszać komuś obcemu w życiu, szczególnie nie znając nigdy czyjejś sytuacji do końca; ale jeśli faktycznie z Tobą na coś się umawiała i nie dotrzymała słowa dalej mieszając, wiedząc jakie mogą być konsekwencje, zero skrupułów.

Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Ignacy Wyssogota
www.iza-praca.bulok.info
Zdrada
Czy to zdrada
Zdrada?
Zdrada męża z koleżanką z pracy
Zdrada
10 lat z Kobietą i 6 x zdrada
Co prawda nie zdrada ale w przyszłości możliwe /Marso96/
Zdrada po 23 latach małżeństwa a 25 znajomosci
Zdrada przez kobiete
Zdrada czy dać druga szansę
Zdrada.6dni temu runął mi świat .
Zdrada emocjonalna poczucie krzywdy
Zdrada dowiedziałam się po 2 latach
Czy to zdrada?
Zdrada zagranicą
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Czy to zdrada
Oprogramowania szpie...
nie.do końca zdrda
Zdrada czy dać druga...
Moje życie z patolog...
Zdrada na stare lata ;)
Potrzebuje porozmawi...
Zdrada
Nadziej na lepsze
Jak się zemścić?
zdradzony, załamany ...
Znów
Odszedł
Zdradzony chyba na w...
Nie radzę sobie - po...
Prezent na 10 roczni...
Kolega z pracy. Brat...
Zdradzony
Stara się ale ja mu ...
Zdrada?
Wojowniczka
Zdradzona poraz drug...
10lat razem i...
Mąż zdradzał mnie z ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zdradzona7
19/11 20:52
Awaria czata

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info