Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 49
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,166
Najnowszy Użytkownik: Vanbahl
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Czy można uwierzyć po zdradzie?? /Lutiola/
Zdradzona przez mężaWitam, jestem ponad rok po zdradzie....
Nasza historia tu klasyk gatunku,10 letni staż małżeński, mąż nowa praca, w domu dzieci, obowiązki, ja po pracy biegnąca po dzieci, potem zdjęcia pozalekcyjne z dziećmi, w weekend pranie i sprzątanie, tatuś wiecznie zapracowany, zmęczony, dużo wyjazdów służbowych, szkolenia, awantury że go nie ma... A w pracy inna mężatka, też matka dwójki dzieci, nieszczęśliwa, nie kochająca męża, ale za to chętnie wysłucha, zrozumie, pocieszy, zaczęły się wieczorne smski, rozmowy w pracy.. głupia żona czyli ja nic nie zauważyła, ale jej mąż coś wyczuł i próbował ratować, niestety bez skutku, w końcu odezwał się do mnie, znalazł mnie na Facebooku i napisał o zażyłości naszych małżonków. Szok totalny, depresja, psychiatra, leki, on zaprzeczył, ona też, że są tylko dobrymi kolegami, a jej mąż jest chorym zazdrosnikiem, głupia uwierzyłam. Poszliśmy na terapie, zaczęło się wszystko układać, uwierzyłam że do niczego nie doszło, że to był tylko flirt. Pewnego pięknego dnia (po 4miesiacach)znowu odzywa się tamten małżonek, tym razem przesyła dowody zdjęcia ich korespondencji oraz że już wie że że sobą spali bo ona się przyznała. Nie pół roku wcześniej, ale dopiero teraz, kiedy my byliśmy na terapii i ja zaczynałam wychodzić na prostą i myślałam że wszystko co złe już za nami.'..on poszedł z nią do łóżka. Wywalilam z domu, poczułam się wolna i wreszcie szczęśliwa. Przyjeżdżał po dzieci, było ok, ale zaczął pisać, dzwonić, obiecywać, plakac, po miesiącu pozwoliłam wrócić, urlop, sielanka, potem ciąża, radość że będzie Nowy początek.... i wtedy się zaczęło.....zaczęło do mnie docierać co tak na prawdę zrobił, myślałam że w ciąży, hormony szaleją, ale po porodzie było to samo i jest nadal, wszystkie obrazy, dręczą okropnie, co robili, że obiecywał że zrobi dla niej wszystko, nieważne że w końcu nie zrobił i błagał o szansę, ale boję się że to mnie wykonczy....
zaraz po fakcie kiedy się dowiedziałam, wrzuciłam go z domu, ale po miesiącu pozwoliłam wrócić. Na dzień dzisiejszy mieszkamy, rozmawiamy, pomagamy sobie, czekamy na terapię, ale śpimy osobno. On bardzo się stara, zarówno po względem pomocy w domu i stara się mnie wspierać. Dopiero niedawno odwazylam się lub po prostu byłam na to gotowa przeprowadzić poważną rozmowę o sprawach które nurtowaly mnie przez cały czas, i do których moja wyobraźnia dorobiła sobie całą ideologię. Z tego co usłyszałam, dla niego było to mniej skomplikowane. Dopiero teraz po roku czasu przyznał mi się że to on zakończył romans i powiedział jej że z nią nie będzie.... Ona tyko się rozplakala a potem napisała smsa (którego widziałam) że jest skur...... Wiem że liczyła że będą razem gdyż wyczytałam to później z ich korespondencji. On twierdzi że zrozumiał co zrobił i jak bardzo mnie skrzywdził i że do końca życia musi żyć z ta świadomością.
Mówi się że facet wraca zawsze do żony bo tam jest stabilizacja i wie czego może się spodziewać, ale po sobie wiem i tu wyczytałam także że to ciągłe wzloty i upadki i naprawdę bywa ciężko bo taka sytuacja wiąże sie z tyloma emocjami, że tak na prawdę lepiej byłoby odejść. I tu moje pytanie czy to że zgadza się na to (moje traktowanie, płacze, żale) i pomimo wszystko nadal chce być razem, że poczeka, może świadczyć o tym że zrozumiał... nie wiem czy zaufam, ale chciałabym mu wierzyć....
Komentarze
Strona 1 z 8 1 2 3 4 > >>
murka dnia sierpień 11 2018 05:04:32
Czy można uwierzyć po zdradzie. Oczywiście że można jeśli tego chcesz. Tylko że przed zdradą też wierzyłaś i jakby zonk smiley tak na serio to są to nasze pobożne życzenia. Przed zdradą, że jesteśmy tacy wyjątkowi że wszędzie dookoła to się zdarza ale nie nam, a po zdradzie, że tak nas kochają, tyle znoszą i tak wiele do nich dotarło, że już nigdy więcej to się nie powtórzy. I w jednym i w drugim przypadku nasza wiara ma znikomy wpływ na rzeczywistość. Gdzieś tam motyl zatrzepocze skrzydłami i całe nasze matematyczne wyliczenia szlag trafi smiley Ale jest jeden plus tego co przeżyłaś, wiesz już że niemożliwe nie istnieje i nic nie jest nam dane na zawsze, a związek to nie pralka że możesz sobie wykupić gwarancję na rok, dwa albo trzy lata. Być może już zawsze będziesz jak chodzący sejsmograf niestety.

Mazuta dnia sierpień 11 2018 06:38:22
A chcesz mu wierzyć?
Możliwe że on zrozumiał, niestety tego nigdy się nie dowiesz bo nie masz możliwości zajrzeć do jego głowy ale to co robi, jak się zachowuje może świadczyć o tym że coś tam do niego dociera.
Ale jak już wiesz niczego nie można być pewnym. I może właśnie ta świadomość może sprawić że wasz związek teraz będzie bardziej dojrzały, a nie oparty na waszym wyobrazeniu żyli długo i szczęśliwie.

poczciwy dnia sierpień 11 2018 06:59:01
Jedno jest pewne. Zdrada zawsze odciska piętno zarówno na zdradzonym jak i zdradzającym. Bez względu na zakończenie tej historii konsekwencje tego co się wydarzyło w Waszym życiu już zawsze będziecie ponosić.
Czasu się cofnąć nie da, resetu również zrobić, trzeba żyć z tym do śmierci.

dirty dnia sierpień 11 2018 09:55:15
Pozostanie w relacji, związku po zdradzie nie jest sielanką i coś o tym wiemsmiley.
Kiedyś na forum, ktoś to ładnie ujął, na pytanie czy jest ze swoją żoną nadal... odpowiedział, że wczoraj byli, a czy dziś są ... jeszcze nie rozmawiał dziś z żoną. Po latach uznaje, że ta definicja trochę obrazuje również moje życie. To nie jest złośliwość i szpila ale symboliczne pozbycie się idealizmu... na całe życie... zaufanie (kopciuszek i takie tam opowieści o królewnach) = idealizacja, a ręka pod topór...
Tak naprawdę nigdy nie wiemy co będzie jutro. Realny wpływ mamy tylko na siebie ale wychowaliśmy się na pewnych mitach, romantycznej miłości do grobowej deski, nie biorąc pod uwagę, że czasem relacje są tylko na jakiś czas.
Jasne gdy są dzieci to kulturowo, emocjonalnie jest to większe spoiwo ale również zagrożenie, że dla mitów stworzymy sobie i partnerowi piekło ale nie odejdziemy bo... i tu milion powodów na czele z wielką miłością...
Terapia to nie gwarancja sukcesu, choć jestem gorącym orędownikiem jej, jednak tylko wtedy, gdy jest realizowana w wolności i wyborze własnym.
Rozumiejąc wszystkie Twoje hamulce... warto postawić sobie pytanie sięgające w głąb po co go wpuszczałaś do domu, by go teraz odtrącać? Poszukaj głęboko dlaczego?
Dlaczego go odsuwasz? Bo to kara? Bariera psychiczna? Wpuszczenie w poczucie winy? Plan na odbudowę - to rozpisz go ponownie bo pytanie do czego doprowadzi.
Filmy w głowie, myśli, wspomnienia dręczą, nie jestem sam od nich wolny uwierz, ale każdego dnia uczę się stymulować siebie by na nich nie pozostać, by nie dać się im rozwinąć. To jest wybór , tak jak to czy jesteś dziś w tej relacji. Ja nie wykluczam, że kiedyś wstanę rano i powiem dość już nie chcę... ale gdy pokusa wkręcenia się w dół masakra dopada mnie bardziej niż zwykle... staram się odwrócić to .. bo to można zrobić.
Każdy związek to wzloty i upadki. Każdy to ciągła praca.. idealizacja powoduje, że wydaje nam się, że to tylko motyle w brzuchu to ten fakt powoduje, że spłycamy realacje i budzimy się obok kogoś po kilku latach... ale on jakby nie nasz... a może już "leżymy w jakimś trójkowym układzie" bo nie założyliśmy wzlotów, upadków, pracy, przyjaźni - samo miało przyjść. Po zdradzie - właściwie nie zmienia się nic, zyskujemy tylko większą świadomość realności życia. Rozstajemy się z hasłem zaufanie wyidealizowanym do granic możliwości, stawiamy sobie pytanie co dalej i jak to osiągnąć (normalnie ślubny / ślubna to już przecież do grobowej deski) i nad tym pracujemy. Jak nie wybieramy roli OFIARY w związku, w swoim życiu to stymulujemy swoje myśli, wybory i skupiamy się na dziś - pracując pracując...
a co będzie jutro... zobaczysz podejmiesz decyzję jutro... ale by nie było tak, że nie ma wczoraj, dziś ani perspektyw na decyzję na jutro... stagnacja z pupą na gębie ofiary płaczącej nad swoim życiem...

Deleted_User dnia sierpień 11 2018 23:14:06
Murka, Mazuta, Poczciwy i Dirty..... to są chyba najbardziej pozytywne i pełne wsparcia słowa jakie przeczytałam odnośnie mojej sytuacji. Dzisiaj akurat miałam słaby dzień. Dirty odpowiadając na Twoje pytanie dlaczego najpierw przyjęłam a teraz odrzucam.... wtedy działałalismy w silnych emocjach oboje, on że chciał wrócić ja że się zgodziłam, mało tego byłam taka szczęśliwa że zgodziłam się na dziecko i tego nigdy nie będę żałować . Przez pół roku było cudownie ale potem pojawiły się problemy z mojej strony. Zaczęło docierać do mnie co się wydarzyło. Może to działały hormony, nie wiem. Teraz, przez kilka dni jest dobrze a potem coś mi przyjdzie do głowy znowu zaczynam wątpić że nam się uda i nachodzą mnie żale czemu mnie to spotkało.... nie chce tego, nie chce tych ciągłych hustawek... chyba oszalalam!!

Ancyk dnia sierpień 12 2018 07:15:42
To trudny czas dla Ciebie.Nie zapomnisz ale z uwagą bedziesz się przyglądać zachowaniu męża. Wtedy zobaczysz. Bliskość lub znów oddalenie. To drugie to zły znak.
Piszesz nocą. Męczy Cię ta sytuacja. Dlaczego wróciły do Ciebie wspomnienia tak nagle?

Deleted_User dnia sierpień 12 2018 08:20:49
One wróciły gdzieś w połowie ciąży kiedy zaczęło mi się wydawać że mój mąż już przestał się starać i znowu wraca nasze "stare" życie. Ja się zamknęłam w sobie a on schodził mi z drogi, mówił że nie chciał mnie denerwować w ciąży. Z tego wszystkiego robiłam sceny, żałowalam pochopnej decyzji o powrocie, o dziecku a on nic nie mówił, wiem że wtedy brał antydepresanty... teraz kiedy rozmawiamy szczerze mówi że nie mógł znieść myśli jaka krzywdę mi wyrządził i że mógł mnie stracić. Teraz mój dzidziuś ma 3 miesiące, jest dla nas cudem i szczęściem największym, ale myśli ciągle krążą. Czekamy na terapie, mam nadzieję że uda nam się przepracować złe emocje i nauczymy się dobrej komunikacji. On chce całkiem zmienić nasze życie, wybudować dom, a ja nawet nie potrafię się tym cieszyć. Zaczęłam nawet myśleć że lepiej byłoby nam osobno ale on nie chce o tym słyszeć, bo uważa że osobno będzie mi gorzej i jeszcze będą cierpiały dzieci. Czasem mi go żal, nie chce do twego wracać, chce się cieszyć tym co jest ale to jest silniejsze ode mnie.... strasznie to przykre...

Mazuta dnia sierpień 12 2018 09:26:23
Teraz wszystko jest w twojej głowie. Musisz przepracowac zdradę, najlepszym wyjściem jest zaakceptowanie tego co się stało. Dopóki tego nie zrobisz nie będziesz potrafiła sobie z tym poradzić.
Można cieszyć się życiem po zdradzie można stworzyć fajny związek. Ale potrzeba na to czasu pracy i wytrwałości. Nie stanie się to w miesiąc rok czy dwa. To długi etap w którym będą wzloty i upadki ale wydaje mi się że warto.

Deleted_User dnia sierpień 12 2018 09:51:46
Też tak chcę myśleć i w to wierzyć.... smiley

dirty dnia sierpień 12 2018 10:32:07
Lutiola jestescie ze sobą - takiego wyboru na dziś dokonaliście. W oczekiwaniu na terapie jednak próbujcie zestawiać swoje światy. Jak nigdy właśnie teraz one potrzebują zestawienie, płaszczyzny która będzie je zbliżać. Dziecko choć to cudowny dar daje trochę naturalnego kopa, przedłuża relacje lecz trochę ja oddala od Was (chodzi i takie zainteresowanie, koncentracje na Was) a tego mocno potrzebujecie teraz.
Zestawienie światów - to przeciwwaga do odtrącenia. To pasje, czas, rozmowy, wspólne doświadczenia niekoniecznie wyłącznie te ważne ale codzienne. Z tego rodzi się później bliskość.
Czas oddalania, odtrącenia w dłuższej perspektywie będzie pogłębiał przepaść między Wami.
Wy na nowo musicie prócz przepracowania, polubić siebie, Wasz wspólny czas... zbudować nowa podstawę pod głębsza relacje - jeśli dziś mówisz jednak chce??...

Strona 1 z 8 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Towarzystwo trzeźwości
www.btt.lajt.info
jak zaufać po zdradzie /klakow/
Po zdradzie
Prawie 4 lata po zdradzie nadal w tym samym miejscu
zamęczałam po zdradzie? To ja straciłam szanse?
Jak podniesc sie po zdradzie?
3 miesiące po zdradzie
4 lata po zdradzie, nowy zwiazek i...
6 tygodni po zdradzie..
Mąż wrócił po zdradzie
NIE WARTO CIAGNAC ZYCIA PO ZDRADZIE
Nie można uwierzyć
(Prawie) pół roku po zdradzie
Bo po jego zdradzie się nie starałam /gorolka/
nie bójcie się_13 msc. po zdradzie męża
Jak poprowadzić to dalej po zdradzie
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie wiem co robić
zdrada tuż po roczni...
Mąż zdradził i twier...
Zdrada po 10 latach ...
Zdrada
rozpadam się
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Proszę o radę
Niewierna
Co dalej?
niekończąca się hist...
Zdrada po 17 latach ...
Zdrada Narzeczonego
Czy to już zdrada??
Zdrada emocjonalna a...
Intercyza,umowny pod...
Zdrada
To już koniec małżeń...
Zdrada na stare lata ;)
po 35 latach - mąż s...
Co dalej robic
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info