Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 3 zobacz kto)
~ Zahira
~ tata
~ eon

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 54
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,945
Najnowszy Użytkownik: on311
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
...Nieświadomka...
Zdradzona przez mężaWitam,
Na początku chciałabym tylko powiedzieć ze nie jestem najlepsza jezeli chodzi o pisanie, wiec wybaczcie jezeli moja opowiesc bedzie dosc nieskladna.
Jestesmy ze soba od 6 lat, oboje dorosli (ja mam prawie 31 lat, on 36), 5 lat zwiazku zanim sie pobralismy co wydawalo sie dobra decyzja- zakochani, szczesliwi, nigdy sie nie klocilismy... ehhh..

Anyway, 4 lata zwiazku- on sie oswiadcza; ja wniebozieta bo juz chcialam nastepnego kroku. I tu zaczyna sie problem- slyszal moja rozmowe z przyjaciolka kiedy mowilam ze jezeli sie nie oswadczy to bede musiala odejsc zeby sie przekonal jak wyglada zycie samemu- dodam ze dowiedzialam sie o tym stosunkowo niedawno- czyli na pelnej nieswiadomce za niego wyszlam.
Ponad rok pozniej w koncu slub (Maj 2017)- zorganizowany calkowicie przez mnie- on byl zbyt zajety praca zeby cokolwiek zrobic (co teraz wyglada na to ze podswiadomie po prostu nie chcial slubu). W kazym razie, slub moich marzen, male wesele, w gorach, tylko najblizsi- rodzina i kilkoro przyjaciol. Wszyscy plakali, bo tak szczerze sobie przysiegalismy... hehehe takie absurdalne sie to teraz wydaje.
On mial ciagle obawy ze po slubie wszystko zmieni sie z mojej strony- przestane o niego dbac, byc niezalezna itd. Coz, nic takiego nie mialo miejsca, ciagle jestem dobra zona.
W kazym razie, pod koniec stycznia tego roku, swiat wali mi sie na glowe- przyjaciolka mowi mi ze rzucil sie na kolezanke w pazdzierniku- obie mieszkaja pietro wyzej wiec widzimy sie codziennie. Ja wyjechalam wtedy do siostry na kilka dni, on postanowil wypic kilka drinkow, kolezanka zeszla do niego zapytac o jakas glupote co jest calkowicie normalnym zachowaniem bo zyjemy doslownie jak rodzina; ona z lampka wina a on z drinkiem zaczeli rozmawiac o glupotach. Dodam ze nie postrzegalam jej nigdy jako zagrozenia dla naszego zwiazku- przez lata zadnych glupich tekstow, zartow itd. Jej naprawde wierze, bo opowiedziala mi o calej sytuacji.
W kazdym razie, moj maz w ktoryms momencie zaczyna opowiadac durne zarty z podtekstem, chwali sie srodkiem ktory podkreca libido, proponuje jej zeby sprobowala w tym momencie (ewidentnie zmierza do jednego), a potem sie na nia rzuca. Ona byla na tyle trzezwa ze go powstrzymala, on jej na to ze teraz nie bedzie rownowagi, bo on chcial a ona nie. W kazdym razie uwolnila sie od niego i wyszla. Na drugi dzien on poszedl do niej zeby powiedziec ze przesadzil dzien wczesniej- nie przeprosil bo jest na to zbyt dumny.

Ja dowiaduje sie 4 miesaice pozniej- on akurat wyjechal, a dziewczyny zebraly sie na odwage zeby mi powiedziec. Kidy wrocil, oczywiscie zrobilam awanture- on na to ze nic nie pamieta z tego wieczoru, za duzo wypil itd. Na pytanie dlaczego poszedl tam na drugi dzien zeby powiedziec ze przesadzil skoro nic nie pamieta, odpowiada ze czul ze zrobil cos nie tak. Tydzien spania na kanapie, patrzenia na pieklo przez jakie przechodze i moich blagan przekonuje go w koncu do przyznania sie- ciagle jedyna wymowka jest alkohol, nic wiecej nie ma mi do powiedzenia.
Od tamtego czasu troche bardziej sie staral, troszke wiecej poswiecal dla nas... i tak powolutku wpuscilam go do lozka, a wszystko tak jakby wrocilo do normy... tyle tylko ze nie wrocilo z mojej strony, cos we mnie peklo a ja nie mam pojecia jak to skleic i czy w ogole powinnam- i tak sobie zyjemy do dzisiaj, w ogole o tym nie rozmawiajac. Nie myslcie, ze nie zdaje sobie sprawy ze robie zle- wiem ze powinnam o tym rozmawiac, ale my przezylismy 5 lat zwiazku bez rozmowy hehe. Teraz to do mnie dociera- my sie nie klocilismy bo nie rozmawialismy, przez 5 pieprzonych lat.

To oczywiscie nie koniec problemow- dochodza jeszcze sprawy finansowe- otoz moi kochani, miesiac po slube uslyszalam ze skoro teraz jestesmy malzenstwem, to niewazne ktore z nas placi za nasze utrzymanie (zapomnial dodac ze jest ok o tyle to zawsze jestem ja). Nie mowie ze calkowicie nas utrzymuje, bo on czasem daje mi pieniadze, ale nigdy nie wiem kiedy i czy w ogole dolozy sie do utrzynamia domu. Od poczatku pokazalam mu ze jestem niezalezna i nie potrzebuje jego pomocy, i to chyba byl moj blad. Dodam tylko ze kwestia wspolnego konta zakonczyla sie swierdzeniem ze "mozemy otworzyc ale czy ja bede na nie wplacal to juz inna sprawa" (on probuje rozwijac swoja firme of dwoch lat wiec wszystkie pienadze pakuje w to). Kiedy powiedzialam mu ze ja po prostu musze wiedziec jak zarzadac pieniedzmi jezeli tylko ja nas utrzymuje (poruszylam ten temat po 3 miesiacach bez grosza od niego), on mi na to ze mnie nie stac na to zeby nas utrzymac (a co robie przez ostanie miesiace) i ze to on jest mezczyzna wiec ja nie powinnam nas utrzymywac.

To wszystko sklada sie na chec spakowania walizek, i zabranie sie z tego burdelu.

Wiem ze musze z nim porozmawiac, tylko nie wiem jak to zrobic...

Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
heartofdarkness dnia czerwiec 03 2018 18:42:13
Penny, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to brak rozmowy - naprawdę 5 lat i żadne z Was tego nie dostrzegło? Co Was łączy, wspólne pasje, dzieci? Skąd to przekonanie o "szczęściu"? Druga rzecz to jego chęć zdrady - tutaj ukłon w stronę przyjaciółki że w to nie poszła. Niemniej jednak jest to wskaźnik że on już się rozgląda za "skokiem w bok". Nie macie innego wyjścia jak przede wszystkim porządnie przepracować tą całą sytuację - brak rozmów nie doprowadzi Was do niczego dobrego. Porozmawiajcie o Was, o Waszym uczuciu, o tym co dalej. Powodzenia!

Mazuta dnia czerwiec 03 2018 19:08:00
Penny jak można żyć że sobą i nie rozmawiać? To takie zamiatanie problemów pod dywan. I jeżeli nie przerobicie tego tematu to twoje pęknięcie nigdy nie zacznie się sklejac. Trzymanie w sobie doprowadzi tylko do tego że w pewnym momencie będzie dla ciebie za dużo i wybuchniesz. Nie dopuśc do tego.

Penny dnia czerwiec 03 2018 19:40:12
Wyobrazcie sobie ze faktycznie mozna zyc bez rozmowy o zwiazku- zadno z nas nie jest zbyt wylewne, nikt nas nigdy nie nauczyl rozmawiac o uczuciach- tego czlowiek uczy sie od rodzicow- coz, nas nie nauczyli. Nawet kiedy probowalam z nim romawiac, on bardzo szybko zbywal wszystko zartami badz wymowka ze jest zbyt zmeczony na takie rozmowy.
Obawiam sie wiec ze jak porusze ten temat, po raz kolejny pusci to mimo uszu badz ja nie bede w stanie mu wyjasnic o co mi wlasciwie chodzi- wiec jak dotad zamiatanie pod dywan bylo najlepsza metoda... wiem, wiem- to nie jest rozwiazanie.

heartofdarkness- naprawde myslisz ze on rozglada sie za skokiem w bok? ja do teraz widzialam to jedynie jako jednorazowy wybryk...

heartofdarkness dnia czerwiec 03 2018 19:43:24
Penny, uwierz, nie da się bez rozmowy. Jeśli tego nie potraficie to może warto byłoby pomyśleć o terapii?
Być może to był jednorazowy wyskok, mam tylko jedno pytanie - skąd on wie o środkach podkręcających libido? Rozmawialiście o tym? Czy Tobie też proponował ten środek?

Penny dnia czerwiec 03 2018 20:05:44
tak, myslalam o terapii- teraz mysle ze poinnismy na nia pojsc jeszcze przed slubem zeby zrozumiec co miedzy nami jest.
BTW dzieci nie mamy a poczucie szczescia bralo sie stad ze rozumielismy sie prawie bez slow na codzien.
Co do srodkow na libido, kiedys kupilismy z czystej ciekawosci; skad on wiedzial- nie mam pojecia...

Mazuta dnia czerwiec 03 2018 20:10:33
Penny jeżeli macie być razem musicie nauczyć się rozmawiać. Wiem rozmowy i uczuciach nie są łatwe ale są konieczne bo za 5 lat zorientujesz się że tak naprawdę nie znasz człowieka z którym żyjesz.
Ciekawe o czym jeszcze o nim nie wiesz?

Penny dnia czerwiec 03 2018 20:23:42
Mazuta podejrzewam ze nie wiem o wielu rzeczach, ale czlowieka podobno nie da sie do konca poznac.
Im wiecej nad tym sie zastanawiam, tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze jemu bylo po prostu wygodnie byc ze mna- cieply domek, wszystko podane na tacy, zorganizowane i zaplacone... Powaznie nie przesadzam, chociaz wiem jak to brzmi.
Po roku zwiazku mnie zostawil- podobno dlatego ze mnie nie kochal. Po tygodniu byl z powrotem, do teraz nie wiem z jakiego powodu skoro mnie nie kochal. Ale ja to sobie wszystko przetlumaczylam na swoje, ze musi jednak mnie kochac skoro wrocil... I tak sobie do teraz w tym tkwie.

poczciwy dnia czerwiec 03 2018 20:48:02
Po roku zwiazku mnie zostawil- podobno dlatego ze mnie nie kochal. Po tygodniu byl z powrotem, do teraz nie wiem z jakiego powodu skoro mnie nie kochal. Ale ja to sobie wszystko przetlumaczylam na swoje, ze musi jednak mnie kochac skoro wrocil... I tak sobie do teraz w tym tkwie.


Ot tak sobie odszedł twierdząc, że nie kocha a później wrócił i Ty to tak puściłaś mimochodem? A może on w ogóle nigdy Ci nie mówił, że Cię kocha skoro
zadno z nas nie jest zbyt wylewne, nikt nas nigdy nie nauczyl rozmawiac o uczuciach


Trochę pachnie niedojrzałością Was oboje.
Masz to szczęście i komfort, że nie doszło do najgorszego, ale wydarzyło się na tyle dużo, że zaczęłaś dostrzegać, że jednak nie jest tak idealnie jak wcześniej Ci się wydawało. To dobry moment, żeby popracować prewencyjnie nad sobą, związkiem, ale...do tanga trzeba dwojga a z tego co czytam wg Twojego męża nie ma problemu bo nic wielkiego się nie wydarzyło.
Tyle, że jeśli tak to zostawisz/zostawicie to gwarantuję, że następnym razem już się wydarzy, a na pewno nie będzie mieć oporów żeby pójść o krok dalej.

Penny dnia czerwiec 03 2018 21:07:17
Poczciwy, masz racje- w zasadzie bardzo rzadko mowimy sobie ze sie kochamy, jezeli w ogole... Milosc podobno okazuje sie czynami a nie slowami. Po tym jak wrocil to zapewnial ze mnie kocha, podobno rozstanie mu to uswiadomilo...
Emocjonalnie najpewniej oboje jestesmy niedojrzali, co jest konsekwencja tego jak wygladalo nasze dziecinstwo. Tylko ze czlowiek nie zdaje sobie sprawy z tego dopuki nie znajdzie sie w takiej sytuacji, a teraz nie potrafimy sobie z tym poradzic.
Ja po prostu sama nie wiem czy mam w sobie wystarczajaco sily zeby mu znowu uwierzyc i zaufac- wychodze dokladnie z tego samego zalozenia, nastepnym razem nie bedzie mial oporow zeby pojsc krok dalej, wystrczy tylko trafic na taka ktora bedzie zainteresowana.

poczciwy dnia czerwiec 03 2018 21:39:11
Napisz coś więcej o tym Waszym dzieciństwie bo to może być istota problemu.

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Jakub Jankiewicz
www.jakubjankiewicz.lajt.info
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Odszedł
nie.do końca zdrda
Znów
zdradzony, załamany ...
Nadziej na lepsze
Potrzebuje porozmawi...
Zdradzony chyba na w...
Nie radzę sobie - po...
Prezent na 10 roczni...
Kolega z pracy. Brat...
Zdradzony
Stara się ale ja mu ...
Zdrada?
Wojowniczka
Zdradzona poraz drug...
Zdrada czy dać druga...
10lat razem i...
Mąż zdradzał mnie z ...
Chce zdradzic
Odszedł do starszej ...
Zdradziła mnie dla z...
Zdradzona i wciąż os...
Nie spodziewal sie...
Zazdrosna...
Cnotka - nie wiedzia...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Mariusz69
02/11 22:09
/join Awaria2

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info