Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ leon_123

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 53
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,786
Najnowszy Użytkownik: bluegreensea
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Oszukany przez życie
Zdradzony przez żonęZnaliśmy się 20 lat, od 19 byliśmy razem, 18 lat małżeństwem. Troje dzieci (trzy dziewczyny, najstarsza córka żony z pierwszego małżeństwa). Jak to w życiu bywa, były dobre i złe chwile, ale do tej pory je potrafiliśmy przetrwać, nie jakieś krytyczne, problemy o podział obowiązków, wzajemną pomoc, wychowanie dzieci, itp. Od wakacji 2017 mieliśmy mało czasu dla siebie, bo każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na remont domu, nazbierało się sporo usterek do poprawy. Wiedziałem że za mało czasu spędzamy tak tylko dla siebie, powtarzałem żonie że w końcu musi być czas tylko dla nas, ale ciągle tego czasu nie było, albo ona miała zajęcia albo ja. W połowie stycznia powiedziała że wyprowadza się do drugiego pokoju, bo często jest w kontakcie z najstarszą córką, która spodziewa się lada chwila dziecka, wydzwania do niej, jakby trzeba było w nocy jechać do niej to pojedzie i w związku z tym nie chce przeszkadzać, nie ma sensu abyśmy oboje zarywali noce. W tamtej chwili nic nie przeczuwałem, bo nieraz było tak że spaliśmy oddzielnie, mam w pracy nieraz dyżury całodobowe i jak wiedziałem że w nocy będą dzwonić, mam jakieś prace do wykonania to sam proponowałem aby spać oddzielnie bo nie wyśpi się jak w nocy będę się kręcił, pracował. Ale jak pytałem potem czy wraca do mnie to zawsze mówiła że nie, jest jej dobrze jak jest sama, potrzebuje samotności, odpoczynku, po dwóch tygodniach zaczęła mówić że nie wróci do mnie i ten jej nieobecny wzrok jak na mnie patrzyła, jakby mnie nie było, jakby patrzyła przez mgłę, tak patrzyła na mnie 19 lat temu jak była we mnie zakochana. Próby pytań co jest nic nie dawały, zawsze odpowiedź że nie będzie ze mną, że coś w niej umarło, że ona już nie potrzebuje związku, że się wypaliła, że możemy na razie tak mieszkać oddzielnie dopóki się nie odkujemy z forsą, bo finansowo ostatnio się posypało, ale razem już nie będziemy bo ona potrzebuje czegoś innego. Po miesiącu takiej sytuacji, po wszelkich nieskutecznych próbach rozmowy, dojścia co jest grane, powiedziałem że w takim układzie nie ma sensu się męczyć, a takie dalsze życie jest bez sensu, że jak sobie wyobraża takie życie pod jednym dachem a oddzielnie, i wyprowadzam się, wynajmę coś sobie. Spłynęło to po niej. Tak samo szokiem dla mnie było jak okazało się że wcześniej już poinformowała wszystkich (dzieci i swoją mamę-mieszka razem z nami)że jest między nami źle i nie będziemy już razem, że potrzebuje czegoś innego, chce być szczęśliwa a to co między nami było to umarło. Wiadomo, nikt nie jest bez winy, miała prawo mieć do mnie pretensje o pewne rzeczy, że za mało jej pomagałem i wspierałem, tak samo ja miałem do niej takie same, ale uważałem że nie jest to powód do rozpadu związku, że wszystko można naprawić, zmienić, trzeba tylko rozmawiać, szukać wyjścia, tak jak do tej pory, w końcu te 19 lat byliśmy razem, nauczyliśmy się żyć ze swoimi wadami, może się myliłem i już faktycznie się wypaliła i miała dość. Żadnej próby podjęcia naprawy, nawet szansy na próbę naprawy. Wyprowadziłem się na początku marca, myślałem że może taka faktyczna rozłąka coś zmieni(w międzyczasie wcześniej jak byliśmy w oddzielnych pokojach, to wykonywaliśmy swoje obowiązki, wspólne sprawy załatwialiśmy razem). Dalsze próby dowiedzenia się co jest nawet jak zamieszkałem oddzielnie nic nie dały, kontakt był ale bez żadnych emocji, jeździłem po swoje rzeczy, też to samo. W końcu 25 marca powiedziała mi że ma kogoś, że z nim pisze, że chce z nim spróbować związku (to żeby mi powiedziała wymogła na niej najmłodsza córka, bo ciągle się dopytywałem, przeczucie mi też to mówiło, pamiętałem ten wzrok jak na mnie patrzyła gdy pytałem się czy wróci). Mój świat legł całkowicie w gruzach. Twierdzi że to nic takiego, że tylko z nim pisze, że on ją tylko wspiera, że ona nie chce już żadnych związków, ale potem w rozmowach wychodzi że chce z nim być, że chce tego spróbować, że jest szczęśliwa, że teraz to już by jego skrzywdziła a między nami wszystko skończone. Nie chcę wnikać dokładnie od kiedy to trwa(na pewno ciąża córki i wyjście do innego pokoju to był pretekst) ani co naprawdę zaszło, nigdy nie śledziłem żony, ufałem jej, nie chciałbym się zranić jeszcze bardziej, na pewno zakochani są, bo to dzieci odkryły na jej telefonie pełne uczuć smsy, serduszka, itp między nimi.
Nie mogę zrozumieć jak ktoś może rozwalić czyjś związek, w sieci łatwo naobiecywać cudów, może być fajnie spotykać się z kimś, trudniej zbudować coś przez tyle lat. On jest z daleka, pracuje gdzie indziej, ale jak pisałem od kiedy to jest i w jakiej faktycznie formie nie chcę już wiedzieć. Żona zmieniła się bardzo, schudła, zaczęła chodzić na siłownię, przemodelowała całe swoje życie. Teraz mnie nie potrzebuje już, dzieci odchowane, najstarsza zabezpieczona finansowo, pozostałe córki za rok i dwa lata wyjdą z domu na studia, dom wyremontowany, ja fakt, trochę się zapuściłem, muszę schudnąć.
Jedno podkreśla tylko niezmiennie-ze mną już nie będzie, to umarło. Nie odcięła się całkowicie, bo chce mi pomóc przez to przejść, abym sobie z tym poradził, bo wie jak mnie skrzywdziła(mam takie smsy od niej). Ja byłem i jestem gotów jej wybaczyć, kocham ją, brałem całą winę na siebie, byłem skłonny godzić się na wszelką formę związku aby tylko być razem. Rozum zaś mówi że to faktyczny koniec, czas zmieni wszystko, nie będzie potem już czego naprawiać. Czas leczy rany. Ciężko z tym żyć, po tylu latach, to jakby faktycznie umarła najbliższa sercu osoba. Rozpacz ogromna, ból olbrzymi, sami wiecie. I co bym nie robił, jak sobie nie tłumaczył nie wiem czy kiedykolwiek się z tym pogodzę. Ona jest szczęśliwa, bo znalazła swoje szczęście, mój budowany przez tyle lat świat umarł. Nie potrafię tego zrozumieć
A i mamie i dzieciom (dopóki same nie odkryły) nie mówiła o innym, tylko że to ja jestem winny, że razem się wypaliliśmy, miała pretensje że powiedziałem o tym jej mamie, ale jej mama jak każda matka jest za swoim dzieckiem.
Jutro idę na rozmowę do adwokata, nie będę z nią walczył, i tak ledwo żyję a walka wykończyła by wszystkich. Powiedziałem że dam jej rozwód bez orzekania, niech będzie szczęśliwa. I poczekam 3 lata na to aby przejęła mój obowiązek kredytowy na dom, wszystko jej zostawiłem, wziąłem tylko osobiste rzeczy i samochód który jest w kredycie. W formie alimentów płacę nadal raty frankowe za dom. Jak przejmie kredyt na siebie, zrzeknę się wszystkiego, niech da to dzieciom.
Adam1313
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
telimena dnia kwiecień 08 2018 18:45:48
Adam, zachowaj przede wszystkim szacunek do siebie. Jakkolwiek zadecydowałeś.Najgorsze jest błaganie o miłość człowieka dla którego już nic nie znaczysz. W takiej sytuacji najlepiej odejść z honorem, co też widzę czynisz. Nie daj się jedynie oskubać finansowo, szkoda Twojej pracy.
Mam podobny długi staż wspólnego życia z mężem. Doskonale wiem co teraz czujesz, bo przezywam to samo. Pocieszam się ,że czas działa na moją korzyść, czasem mam wrażenie że życie toczy się obok mnie, jak jakiś film w którym odgrywam rolę, daję sobie odczuwać wszystkie emocje ( a jest ich cała masa), bo mam do nich prawo. Tobie Adamie także radzę dać być emocjom jakie odczuwasz, pozłościć się, popłakać cokolwiek co się teraz w Tobie, dać temu ujście.

Adam1313 dnia kwiecień 08 2018 19:29:01
Jak nie błagać, jak dalej kocham, wczoraj znów poległem, kilka dni wytrzymałem i co, napisałem, bo wytrzymać bez niej nie mogłem. Mam nadzieję że to będzie coraz rzadsze i czas pomoże. Finansowo to i tak jestem w gorszej sytuacji, bo dzieci z nią, płacę raty jako alimenty, tak się dogadaliśmy, spłacam pozostałe 2 kredyty które braliśmy, a dom jest źle podzielony bo 1/2 na jej mamę a 1/2 na nas, czyli de facto mi 1/4, a powinno być po jednej trzeciej, ale nikt o tym nie myślał jak budowaliśmy i nie zależy mi, nieraz dla tego związku poświęciłęm kupę kasy, pieniądze są ważne ale je można zarobić, co innego jest ważne w życiu. 4 lata i się odkuję, jak tylko nie będzie mi robić problemów i przejmie kredyt na dom, bo w nim zostaje z mamą, nie mam zamiaru płacić do emerytury, ona o tym teraz nie myśli.Rozstajemy się niby na spokojnie, przynajmniej z jej strony, jej łatwo bo to ona ma kogoś, ja przeżywam wszystko.

NowaJa dnia kwiecień 08 2018 20:47:28
Hej Adam1313,

Wiesz, to co przenika z całego Twojego postu, to dobroć dla żony, mimo wszystkiego co zrobiła, wielkie serce dla niej, klasa, szacunek. Wynika z tego, że jesteś dobrym i przyzwoitym człowiekiem, tym bardziej nie rozumiem, kiedy takim ludziom przytrafiają się tak smutne historie.
Myślę że powinieneś być teraz tak dobry dla siebie samego jak byłeś/ jesteś dla żony, potrzebujesz teraz tego...
Nie wiem czy mam prawo doradzać i oceniać, bo jestem po prostu osobą która przeżyła podobną historię rok temu. Poczucie, że najbliższa osoba właśnie w pewnym sensie już "umarła" i olbrzymi ból niesprawiedliwości i niezrozumienia- dlaczego, obwinianie siebie, chronienie jego, kochanie mimo wszystko, to wszystko znam, da się przeżyć i jest "życie po życiu" smiley

Mogę tylko napisać, że dasz sobie radę, pamiętaj że sinusoida emocji - smutek, żal, złość a potem trochę lepiej i znowu źle- to coś naturalnego i nie wiń siebie za to co przeżywasz. To minie, wszystko mija. I dasz sobie radę bo jesteś silny. Dopiero teraz przekonasz się jak bardzo.
I tak jak kiedyś pisałam Tobie- stań się niezależny od niej, odsuń się, może zapewniając że jesteś otwarty na rozmowę, naprawę, powrót, ale jeśli ona nie zatęskni, nie dostrzeże co może stracić, to ....trudno. Czasami trzeba się po prostu pogodzić z tym co przynosi los...i rób jak Ty sam czujesz.
No i korzystaj ze wsparcia które dadzą Ci inni ludzie, to bardzo pomaga przez to przejść. Plus sprawy logistyczne- adwokat, bo też i o swoje finanse trzeba dbać. Ona kogoś ma, wsparcie, a Ty liczysz tylko na siebie...

Romanos dnia kwiecień 08 2018 20:58:34
Płacz, błaganie, prośby z Twojej strony - obawiam się - działać będą wprost odwrotnie...
Twoja żona po prostu przestałą widzieć w Tobie mężczyznę.
Może widzieć w Tobie wspaniałego przyjaciela, kumpla, ojca swoich dzieci, ale mężczyzny nie widzi.
Seneka napisał był: "Rób swoje i nie miej nadziei"
Więc zachowaj sie jak facet i nie proś i nie błagaj.
Rób swoje, pokazuj jej co traci, ale na nic nie licz.

W55 dnia kwiecień 08 2018 21:00:58
Oj Adam ,Adam ,a ty aby nie za miękki jesteś w stosunku do niej z tymi kredytami i zobowiązaniami. To kochas za chwilę będzie mieszkał w twoim domu za twoje pieniądze .Ty faktycznie idź do tego adwokata bo chyba ona zostawi cię w spodenkach.Przez 4 lata zamierzasz orac za cenę niewiadomego spokoju? Bo ty kochasz ,no ta miłość dość droga jest ,wg.mnie.

normalnyfacet dnia kwiecień 08 2018 21:20:37
Stosuj metodę 34 kroków pomaga. Ty teraz musisz być silny, zimny i obojętny wobec niej. Jeśli będzie miała problem nie pomagasz, z nią minimum kontaktu teraz Ty i dzieci na pierwszym miejscu. Sprawy finansowe przez adwokata na papierze jeśli będzie robiła problemy to ją poinformuj że wprowadzisz się z powrotem. Wiem - nie chcesz walczyć ale musisz zadbać o siebie z myślą o dzieciach. Pamiętaj to ona opuściła waszą rodzinę i to całe miesiące temu, to ona stała się obca wobec Ciebie a z obca osobą nieraz postępuje się obcesowo i czasem Ty będziesz musiał tak postąpić. Upewnij się czy ona dotrzyma słowa z alimentami żeby nie było tak że będziesz płacił kredyt i alimenty.

Nick

dnia kwiecień 08 2018 21:23:32
Adam !
To nie tak !

Owszem, może się wypaliła , może na stare lata chciałaby przeżyć druga młodość .
Ale nie po Twoim trupie !

Chce odejsc - jej decyzja .
Ale nie rezygnuj z siebie , z Twoich praw, Twojego dorobku.

Chcesz się poświecić dla realizacji jęk zachcianek ?
Nie masz takiego obowiązku , a nawet i prawa do samounicestwienia .

Żadnych układów , żadnego pójścia na "rękę" bo Ci przetrąci nie tylko rękę ale kręgosłup .

Chce alimenty ?
To płac alimenty , ale nie kredyt za mieszkanie które Ci zabierze.

Potem okaże się , ze będziesz dłużnikiem , "alimenciarzem" a mieszkanie i tak "jej się należało ".

Ty zostaniesz w skarpetkach z plakietka alimemciarza, mieszkał w jakiejś norze.a ona z mieszkaniem jako jej własność , samochodem za który Ty płaciłeś , dziećmi zimdokrtynowani przeciwko Tobie a kochas ... może tan może inny - to akurat nieważne .

Chce odejsc - to niech poszuka sobie lokum.
Ona nie Ty.
Chce kasy - to dom na sprzedaż a alimenty na jej konto z dokładnym opisem ( jeżeli dzieci będą z nią ). Jeżeli dzieci zostaną z Tobą to niech ona płaci alimenty Tobie.

Nie musisz walczyć , po prostu trwać tam gdzie jesteś i odciąć się od niej .

Nie walcz o nią ale zadbaj o siebie o swoje życie .

Masz dzieci, będzie miał wnuki - masz dla kogo żyć .

Ona niech sobie układa życie z fagasem którego zna z internetu i randek na bzykanko.
Powodzenia jej życz . Będzie jej bardzo potrzebne.

Nie musisz walczyć żeby zwyciężyć , pobić ale po to żeby obronić SIEBIE i dzieci.
Dzieci wymogły na nie prawdę , warto dla nich przeżyć .
A Twoje decyzje finansowe prowadzą Coebie na sam dół .
Oszukała Ciebie - jej wina.
Ale jeżeli Ty dasz siebie wyzyskać - to będzie Twoja wina.

Nie masz siły się chandyczyc - niech się tym zajmie adwokat, przynajmniej do czasu aż dojdziesz do siebie.

Nie daj się !
Bo jesteś na drodze do zamieszkania po mostem.

normalnyfacet dnia kwiecień 08 2018 21:23:43
Dokładnie jak napisał W55, nie wiem jaką ratę płacisz ale alimenty pewnie były by mniejsze i dlaczego to Ty masz się martwić o kredyt? czy ona o tym myślała? czy też z góry założyła że to Ty spłacasz?

Yorik dnia kwiecień 08 2018 21:57:52
Jak przejmie kredyt na siebie, zrzeknę się wszystkiego, niech da to dzieciom.

Idź do prawnika, przedstaw sytuację, bo miękkie pipy na ogół same sobie komplikują życie a potem płaczą;
Kobieta jest bezwzględna i na haju, jak suczka w rui a Ty tego nie widzisz.
Jesteś pewien, że jak jej wszystko zostawisz to da to dzieciom, czy najpierw siebie ustawi w nowym związku?

timoti dnia kwiecień 08 2018 22:12:42
Adam1313 jak przeczytałem Twoją historie to pierwsza myśl jaka mi się nasunęła była taka, że Wasze rozstanie mogło być już dawno zaplanowane. Dzieci dorosłe, jeszcze tylko natyrałeś się przy remoncie domu i "doniewidzenia". Ona zaczęła dbać o siebie, wyszczuplała, czuje się atrakcyjniejsza. Wszystko gotowe na rozpoczęcie nowego etapu. Bardzo wygodny moment na takie posunięcie.
Ty jeszcze w tym wszystkim serwujesz jej "łatwy start" na nowej drodze życia zostawiając dom. Ten samochód pewnie jest wspólny i wejdzie w kwestie rozliczenia a auto za kilka lat pójdzie na złom - również niezbyt sprytna zagrywka. Wyprowadziłeś się i płacisz za wynajem, zamiast mieszkać w swoim domu. Jeśli żona chce mieć luz to niech weźmie ten ciężar finansowy także na siebie. Zaoszczędzony czas i energię poświęć na odzyskanie "blasku" - siłownia, hobby.
Przelicz jaki miałeś wkład finansowy w wybudowanie domu i spróbuj wycisnąć z tego jak najwięcej dla siebie. 1/4 domu należy do Ciebie więc przynajmniej w takim zakresie uzyskaj rekompensatę. Dzieci masz prawie dorosłe więc alimenty szybko się skończą. Za jakiś czas gdy wyjdziesz z tego bagna docenisz, że masz środki aby zadbać o swoje potrzeby. Nie myśli obecnymi kategoriami. Ty nie zostawiasz tego domu żonie i dzieciom, Ty zostawiasz go tylko i wyłącznie żonie. Jeśli one go kiedyś odziedziczą, to będzie dopiero za kilkadziesiąt lat i tak będzie spłacony przez nią i mamusię. Nawet jeśli dom jest duży i któreś z dzieci postanowi zamieszkać w nim po studiach z matką, to może dorzucić kilka złotych do utrzymania, nie zbiednieje, przed nimi całe życie. Ty masz już swoje lata i musisz zacząć budować wszystko od zera. Powodzenia

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Życie na emeryturze
www.andre1152.bulok.info
Zdrada przez kobiete
Zdradzona przez męża
życie toczy się dalej...
Zdradzona przez męża
Zdrada sprzed 21 lat zatruła życie / hakaa /
oszukana przez 10 lat
Zdradzony przez dziewczynę którą kochałem
Moje życie rozpadło się jak domek z kart gdy się dowiedziałam.
zdrada przez telefon
zdradzony przez dziewczynę w 2 letnim związku
Zdrada przez internet
Rok czasu zdradzony przez żonę
seks przez internet
zdradzony przez zone
Niekończąca się historia przez 14 lat
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Potrzebuje porozmawi...
Jak on mógł...
Zdradził i żałuje
10 lat zniszczone
Zdrada przez kobiete
Po 43 latach dobrego...
Czy moj maz mnie zdr...
3 miesiące po zdradzie
Moja smutna historia
Taka dobra kochająca...
Zdrada.6dni temu run...
Zdrada czy dać druga...
Zdrada emocjonalna p...
Rozstanie z narcyzem...
Zdrada dowiedziałam ...
Ile razy można dawać...
Niech mnie ktoś zast...
Zdradzona przez męża
Zraniona
Zdrada na stare lata ;)
Czy to zdrada?
Chyba znów potrzebuj...
Jak to się skończy?
Masochista
chce mnie wyrzucić
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

kochanek
21/07 22:26
Magda1, czekam smiley

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info