Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 9 zobacz kto)
~ Baja78
~ wisnia
~ Franz-
~ Mariusz69
~ dominikaa
~ Gunia40
~ kylu
~ parejo
~ Tobey

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 27
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,463
Najnowszy Użytkownik: Dorcia
Ankieta
Co było/jest najtrudniejsze po zdradzie?

Strach przed powtórną

Dalsze kłamstwa

Spadek samooceny

Brak skruchy, dalsze poniżanie

Wybaczenie

Odrzucenie

Brak bliskości, intymności, odraza fizyczna

Strach przed zarażeniem, ciążą

Strach "jak ja sobie poradzę" sam/sama

Bezsilność

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
dlaczego ja?
Zdradzona przez mężaNigdy nie pomyślałalabym,że będę sie udzielać na takim forum....Kto jak kto,ale w moim 13letnim związku zdrada w ogolę nie wchodziła w grę. Z mężem znaliśmy się od czasów liceum, to byla nasza pierwsza miłość, to co nas spotkało bylo cudowne...Związek rozwijał się powoli, najpierw przyjażń, mnóstwo rozmów, spotkań a seks dopiero po 2 latach. Spowodowane to było jego chorobą zakaźną , którą udalo się w końcu wyleczyć.W łóżku zawsze było nam cudownie, mieliśmy podobne temperamenty i doskonale się rozumieliśmy. po 5 latach wzięliśmy bajkowy ślub i nadal było cudownie...Nie pamiętam momentu kiedy zaczęliśmy się od siebie oddalać,ale to był chyba okres kiedy mąż otworzył działalność gospodarczą. Oprócz pracy biurowej doszła własna dzialalność. Ja przez cały czas pracowałam jako pracownik administracyjny w urzedzie. Mąż coraz później zaczął wracać z pracy, coraz częściej się upijał i odsuwał ode mnie. Pojawili się nowi koledzy którzy strasznie mu doradzali w sprawie firmy, poza tym jego despotyczna mamusia, której zabrałam ukochanego synusia. Przestał się mnie radzić w sprawach firmy, słuchał kolegów i mamusi. Bolał mnie to i nie wiedzialam co się dzieje....Zaczął mnie oskarżać ze dzieci nie mamy, że kariera jest dla mnie najważniejsza, chociaż tak wcale nie było....Coraz częściej zaczął z nimi wychodzić na piwo, miałam wrażenie ze w towarzystwie innych rozkwita...W końcu przyszła moja choroba....Okazało się ze mam guzy w piersiach i jestem nosicielką genu BRCA1. Na szczęście okazało się że guzy nie były złośliwe ale w przyszłości jestem w 90% narażona na nowotwór piersi bądź jajników. Byłam tym przerażona, potrzebowałam wsparcia a mąż jakby nie mógł się odnaleźć w tej sytuacji, rzucił sie w wir pracy a ja zostałam z tym sama. Pamiętam jak dwa tyg. po mojej operacji poszliśmy na wesele , byłam pewna ze sie mną zaopiekuje a on bawił sie jak kawaler. szalał na parkiecie i pił do upadłego...wróciliśmy wtedy osobno...pozniej kłótnia, przeprosiny i w sumie co impreza to taki schemat. w końcu zaczęliśmy żyć wg, zasady razem a jednak osobno - oboje pochłonęliśmy się pracy, każde miało swoich znajomych i coraz trudniej nam sie rozmawiało... jednakże cały czas się kochaliśmy i trudno było podjąć decyzje o rozstaniu....i nagle bach jestem w ciąży.....
Marzyliśmy o dziecku od dawna wiec radości nie było końca. myślałam ze znowu nam będzie dobrze, ze dziecko nas zbliży do siebie i w sumie na początku tak było. z każdym dniem było coraz gorzej.... przestał ze mną sypiać, nie jeździł na badania, nie dotykał brzuszka i w ogóle przestał sie nami interesować a na koniec wyprowadził do matki.....i zaczai pić.Boże co ja przeżyłam.....nie wiedziałam co sie dzieje....jeździłam do niego prosiłam, krzyczałam, chciałam wiedzieć o co chodzi a on nic.....
pod koniec 6-go m-ca wylądowałam w szpitalu- zagrożenie poronieniem. leżałam 3 tyg i na szczęście nie urodziłam. odwiedzał mnie w szpitalu ale miałam wrażenie ze to nie moj maż, pytałam o co chodzi. żeby mi cokolwiek wyjaśnił. powtarzał, ze wiecznie go krytykuje a on sobie z tym nie radzi... Ja w szpitalu potrzebuje wsparcia a on sobie nie radzi i użala nad sobą. niby sie nami interesował ale swoja uwagę skupiał na sobie....po wyjściu ze szpitala wrócił do domu, ale nic sie nie zmieniło. postanowiłam przeczekać ze względu na ciąże...którejś nocy strasznie sie opił i zostawił na wierzchu telefon....jak zaczęłam czytać esemesy z jakąś niunia o 10 lat od niego młodsza to pękło mi serce....nie dość ze miał romans to ona również byla w ciąży.....termin tydzień po mnie.... wpadłam w szal zaczęłam wrzeszczeć a on głupio sie tłumaczył.....ze jednorazowa przygoda, ze ona do niego pisała bo nie radziła sobie z ciążą a on jej wielce pomagał.....
a ja.........30 tc znowu szpital, skurcze i ból brzucha. chciałam umrzeć w tym szpitalu. zawalił mi sie caly świat, dlaczego ja???dlaczego mój maż tak mnie skrzywdził, mnie i nasza córkę?po 2 tyg wyszłam ze szpitala, obecnie 33 tc przykuje leki na podtrzymanie ale córcia walczy....pomimo tych stresów jest dzielna i podtrzymuje mnie przy życiu.
On twierdzi ze żałuje, chce wrócić i naprawić wszystko ale ja nie chce go widzieć....jak osoba która kocha pod wpływem alkoholu robi takie rzeczy??był pijany i nie wiedział co robi tak się tłumaczy....Oboje znamy ta dziewczynę - młoda , zgrabna i chętna.... Bał się mi spojrzeć w oczy i dlatego tak uciekał, wiedział zę jak mi powie to z nami koniec. ona załamana ciążą on tez i tak zaczęli esemesować i nawiązała się miedzy nimi relacja. Najgorsze jest to,że ja to przeczytałam....dla niego to niby znaczenia nie miało, ze to ja jestem najważniejsza.....Tylko ze przez swoje zachowanie opuścił mnie w ciąży, pozostawił samą sobie z ciążą zagrożoną a oni mieli siebie....Uzalał się w tych esemesach ze jestem wielka pani, egoistka, że mam wygórowane wymagania i znęcam się psychicznie nad nim.Z kolei ona ideał - żadnych wymagań......Siedzę i piszę to i łzy mi płyną....Córcia wierci się w brzuchu. Teraz powinnam być radosna i z utęsknieniem oczekiwać na dziecko a jak jest....Boję się o nią, boję się że się załamię i nie dam rady urodzić...On mi pisze żebym mu dala szanse, że to naprawi,że się pogubił ale ja mu nie wierze....Tak się cieszyliśmy z tego dziecka a co on zrobił??Jak można tak skrzywdzić kobietę w ciąży?czasem jak mi pisze takie czułe smsy to mam ochotę napisać przyjedz, bo pragnę żeby nas przytulił, pragnę bezpieczeństwa i zapewnienia ze nie jesteśmy same...Po tylu latach taki cios i to w takim momencie. Wiem że nie jestem w stanie mu wybaczyć, ale teraz marzę o spokoju, ciężko nie myśleć o tym ale boję się o córkę. Mam nakaz leżenia ale jestem u siostry bo sama w mieszkaniu nie dałabym rady, chyba bym się zapłakała. on siedzi u mamusi, która i tak broni synusia....
Boję się bardzo się boje wszystkiego. Porodu, depresji, ze wkrótce w nią popadnę bo już sobie nie radzę z emocjami, później czy dam radę z takim maleństwem... Boże dlaczego ja??przecież kiedyś było nam tak dobrze.........
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
apologises dnia grudzień 02 2017 19:09:13
Co z najbliższymi? Gdzie twoi rodzice,przyjaciele? Potrzebujesz wsparcia i spokoju, może pomocy psychologicznej, ale myślę,że czasu bez niego i myślenia o nim najbardziej.

zrozpaczona13 dnia grudzień 02 2017 19:48:31
Rodzina i przyjaciele jak najbardziej mnie wspierają i pomagają, ale najgorsze są noce bo wtedy najwięcej się myśli i wtedy najbardziej brakuje bliskości....

hurricane dnia grudzień 02 2017 19:53:49
Najbardziej potrzebny Ci teraz spokój, jak najmniej emocji, dzieciątko jest najważniejsze i Twoje zdrowie.
Powinnaś sobie zrobić od niego wolne i od podejmowania decyzji, to nie teraz, bo Twój stan Ci na to nie pozwala.
Możesz sobie popłakać, zadawać pytania dlaczego, ale czy to teraz cokolwiek zmieni? czy pomoże? nie...
Wcale Ci się nie dziwię, że mu nie wierzysz, że nie masz poczucia bezpieczeństwa, które jest takie ważne, szczególnie w Twojej sytuacji.
Mąż w takiej chwili powinien być oparciem, z resztą nie tylko w takiej, w ogóle.
Również z tego powodu z kimś się wiążemy, żeby był dla nas oparciem, dawał poczucie bezpieczeństwa, był obok kiedy tego najbardziej potrzebujemy.
Jak zaczyna go brakować, to mamy wrażenie że wali się nam świat, coś się kończy.
Tym bardziej że byliście ze sobą tyle czasu, od liceum, znam to, bo miałam podobnie, jak skończyło się moje małżeństwo, myślałam, że skończyło się życie.
Czas pokazał, że wcale tak być nie musi.
Wbrew wszystkiemu żałowałam, że wtedy nie miałam dzieci - tak sobie myślałam, że miałabym dla kogo żyć.
Ty masz i na tym tylko i wyłącznie się powinnaś skupić.
Masz kogoś obok, kto Ci może pomóc?

zrozpaczona13 dnia grudzień 02 2017 20:24:30
rodzina i przyjaciele pomagają, ale i tak sama muszę się z tym zmierzyć i przetrawić. Zastanawiam się czasem czy on jest zdrowy psychicznie....Czy normalny człowiek potrafi tak żyć i oszukiwać przez tyle czasu?
Najbardziej żal mi córci bo jeszcze się nie urodziła a już ma tak ciężko....

apologises dnia grudzień 02 2017 20:38:44
Na pewno uważasz go z tym piciem za zdrowego? U niego w domu wszystko było aby ok?

Komentarz doklejony:
Jak tylko źle się czujesz wchodź na naszego czata

zrozpaczona13 dnia grudzień 02 2017 21:05:43
apologises- Masz rację, wychowywał się w rodzinie alkoholowej, ale zawsze był świadomy jak alkohol może zniszczyć życie rodziny i dzieci. Zawsze był silnie związany z matką

apologises dnia grudzień 03 2017 09:52:34
Myślę że nigdy nie był świadomym wpływu alkoholizmu ojca i wszystkich mechanizmów. Teraz jawnie wyszło to bagno z niego. Wyszłaś za mąż za człowieka z bardzo chorymi emocjami.

zrozpaczona13 dnia grudzień 03 2017 11:03:09
apologises Na pewno to że w domu był alkohol i nie miał wzorca ojca do naśladowania wpłynęło na jego psychikę. Pomimo trudnej sytuacji, dodatkowo choroby dał radę i nie stoczył się i dużo też osiągnął. Nigdy nie ukrywał problemu ojca, wiele rozmów przeprowadziliśmy na ten temat. Bardzo też pragnął dziecka i zawsze sądziłam, że odnalazłby się w tej roli. dlatego teraz tak trudno mi to wszystko zrozumieć, jak mógł tak zawalić, na całej linii. Czy to po prostu była kwestia czasu jak to z niego wyjdzie to co przeżył w domu rodzinnym. Czy on po prostu był dobrym aktorem i grał przez całe życie. Początkowo myślałam,że to syndrom Piotrusia Pana, dużego chłopca, który boi sie odpowiedzialności, ale teraz to sama już nie wiem....Niby jestem po studiach z resocjalizacji ale nie mam pojęcia jak wytłumaczyć jego zachowanie...

apologises dnia grudzień 03 2017 11:12:26
A o syndromie dda słyszałaś? Psychologia dopiero czerpie z dorobku AA. Trochę inaczej opisuje to co bardziej przystępnie określa się np jako dziecko we mgle, kozioł ofiarny itd.
Miłość zaślepia, chce leczyć to na co nie ma wpływu, pozbawia trzeźwego osądu.

zrozpaczona13 dnia grudzień 03 2017 12:17:29
Bardziej myślałam o roli bohatera rodziny. Jako najstarszy z rodzeństwa opiekował się wszystkimi i pomagał matce w prowadzeniu domu. Lekko nie mieli, ale nigdy nie narzekał na swój los. Nawet mi to imponowało że wszystko potrafił zrobić i był bardzo pracowity. Bardziej niepokoiła mnie jego silna więź z matką, która zawsze dawała mi odczuć, że zabrałam jej syna. Staram się to wszystko zrozumieć, pojąć rozumowo....ale prawda jest taka że prawie 35 letni facet - nie mężczyzna zachował się jak gnojek, na której nie można polegać.....

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Związek Żołnieży Wojska Polskiego
zzwp-kolo24.bulok.info
Dlaczego myśli powracaja? /Nadia14
dlaczego,czy jestem aż tak zła?
Dlaczego on to zrobił
dlaczego to zrobiłam?
Dlaczego?
Dlaczego zdrada tak boli?
dlaczego
Potworna męka-DLACZEGO?
dlaczego my kobiety zdradzamy...
dlaczego??
Dlaczego?
dlaczego?
Dlaczego ???
DLACZEGO ZDRADA TAK BOLI ?
dlaczego zdradzałam???
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Kiedy to nastąpi
Nie ma nic gorszego ...
My story...
14 lat minelo...
Jutro koncze - szesc...
Zdrada, ciąża, zemsta?
Co dalej....
Miesiąc szczęśliwego...
Historia jak z telen...
Zdradzona / martyna9334
Łan kozie death czyl...
dlaczego ja?
Byłem naiwny
Czy są tu jakieś poz...
Nie ma innej drogi
nie umie z tego wyjść
Wciąż razem
Może warto wybaczyć?...
Odszedł do mojej sio...
Scops - dwa lata po ...
Zdrada
Zdradzony przez dzie...
Zdrada na stare lata ;)
Refleksje przed Rozw...
Zdrada nie zdrada
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

NowaJa
15/12 10:42
34 kroki są mi pomocne dopiero teraz w obliczu rozstania i utrzymania się na obranej ścieżce- wcześniej były niepomocne. Dlatego- fajnie- dzięki smiley

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info