Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 8 zobacz kto)
~ Baja78
~ wisnia
~ Franz-
~ Mariusz69
~ dominikaa
~ kylu
~ parejo
~ Tobey

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 31
Użytkownicy Online: wisnia, matrix

Zarejestrowanch Uzytkowników: 12,463
Najnowszy Użytkownik: Dorcia
Ankieta
Co było/jest najtrudniejsze po zdradzie?

Strach przed powtórną

Dalsze kłamstwa

Spadek samooceny

Brak skruchy, dalsze poniżanie

Wybaczenie

Odrzucenie

Brak bliskości, intymności, odraza fizyczna

Strach przed zarażeniem, ciążą

Strach "jak ja sobie poradzę" sam/sama

Bezsilność

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Wciąż razem
Zdradzona przez mężaMęża poznałam chwilę przed maturą ponad 10 lat temu. Nie zrobił na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Taki typ cwaniaczka na pierwszy rzut oka.😁 Szpanował na potęgę szczególnie z alkoholem. Dodam ,że ja wtedy nie zwracałam szczególnie uwagi na mężczyzn, wolałam książki i naukę. Byłam potocznie zwaną
Kujonką. Spoliczkowałam go kiedy zaczął się delikatnie rzecz ujmując niestosowanie zachowywać w stosunku do mnie. Kolejnego dnia na mój widok oblał się rumieńcem wstydu. 😁No i na tym myślałam, że zakończy się ta burzliwa i dziwna znajomość. Po dwóch tygodniach nagle do mnie napisał czy nie chciałabym pójść z nim na wesele jako osoba towarzysząca.
Początkowo dostał kosza bo nie chciałam iść gdziekolwiek z kimś kogo nie znałam. Na odczepnego też mu tak powiedziałam, że musiałabym go poznać no i zamiast dać sobie spokój pewnego weekendu się u mnie pojawił w domu. Zaczął przyjeżdżać coraz czesciej, żebym go lepiej poznała i zgodziła się pójść na wesele. No i się zgodziłam. Jak to mówią od wesela do wesela. 😁Po trzech miesiącach się oświadczył, a po 5 byliśmy już po ślubie. Straciłam głowę zupełnie, po prostu się zakochałam, pierwszy raz w życiu i tak na zabój. Miałam inne plany, inne cele, studia, pierwszą prace, mieszkanie w dużym mieście. Zostawiłam wszystko w przeciągu kilku miesiecy bo i zmieniło się wszystko. Był moją pierwszą miłością. Mąż jest starszy 9 lat ode mnie i jak to mówiła moja Mama z" niejednego pieca chleb jadł". Dlatego ze współżyciem wolałam poczekać. Głównie z obawy bo to miał być mój pierwszy raz, ale również dlatego, że chciałam poczekać i zostawić coś tak wyjątkowego w tych czasach dla Męża najlepiej. No i zostawiłam. Pierwszy raz współżylismy dwa tygodnie przed ślubem. Mąż się śmiał zawsze, że to tak asekuracyjne jakby się nie spodobało to jeszcze dać sobie czas na ucieczkę. 😁 Było jak w bajce, żyliśmy przez pewien czas jak we śnie. No ale niestety kiedyś trzeba się obudzić. Moje przebudzenie było dość brutalne. To moja wina, nie znaliśmy się tak naprawdę wogóle, nagle dwoje obcych ludzi zamieszkało razem i zaczęły się problemy. Byłam młoda, głupia, strasznie naiwna jeszcze. Myślałam, że jeżeli żyjemy razem to tak naprawdę razem. Nie ma sekretów, tajemnic, przysłowiowego trupa w szafie. Okazało się że Mąż nigdy nie był w takim normalnym związku jak na moje poczucie wartości zakładało. Myślał, że każde będzie żyć swoim życiem, a łączyć nas będzie głównie łóżko i się zdziwił. Dość szybko przyłapała go na pierwszym kłamstwie. Niewinnym, z perspektywy czasu patrząc, ale istotnym bo podważyło to moje zaufanie do niego. No, a później poszło lawinowo. Okazało się, że ma dość spore długi zrobione za kawalerskiego życia, o których nie raczył mnie poinformować. Bo to według niego nie była moja sprawa. Chciał je spłacić sam bo sam je zrobił. Nigdy nie zrozumiem męskiego honoru i dumy. Pierwszą kłótnię mieliśmy za sobą i jakby nie było o co tylko o pieniądze. Mój Mąż to straszny bałaganiarz nic nie wyrzuca nie chowa. Tak trafiły w moje ręce pisma o zadłużeniu. Później to nagle się zaczęło zmieniać, hasło w komputerze w telefonie. Tak zrobiłam to, chciałam się przekonać z kim mam wkońcu doczynienia, komu poświęciłam życie i z kim je spędzę. Przeszukałam jego rzeczy. Jest na tyle przewidywalny, że złamałam hasła. No i to co znalazłam wcale mi się nie spodobało. Miał widoczny problem zakończenia pewnych tematów i znajomości przed ślubem. Zmiany podejścia z życia kawalera na bycie Mężem. Prowadził rozmowy na różnych komunikatorach społecznych o tematyce erotycznej, ale co mnie zabolało bardziej również osobistej. Prowadził podwójne życie te realne i te wirtualne. Ja nie należałam do żadnego z tych światów. Dzielił sie z tymi kobietami informacjami prywatnymi, na tyle był z jedną mężatka związany emocjonalnie od kilku lat, że nawet wysłał jej nasze zdjęcie ślubne. Porażka. Złamałam się bo jak można układać sobie życie z kimś innym,a będąc w jakiejś emocjonalnej chorej relacji z innymi. Strasznie mnie to zabolało. Na jaw wyszło tyle nowych faktów, że nie nadążałam. Jezu w co ja się wpakowałam . Minęło zaledwie pół roku od ślubu , a dla mnie już było po małżeństwie. Do wszystkich tych kobiet zadzwoniłam, zdobyłam się na odwagę, może głupotę, chciałam poznać prawdę, a jednocześnie dowiedzieć się co robię źle, czego mi brakuje, czego nie umiem mu dać. Przełamała upokorzenie i z chęci walki o swoje małżeństwo słuchałam opowieści od obcych kobiet o własnym Mężu, którego wogóle nie znałam. Nie wiem skąd wzięłam na to siłę. Dowiedziałam się strasznie dużo chyba, aż nadto. Kobietę z którą miał najlepszą relację, znał od kilku lat. Uprawiali cyber seks, ale była dla niego czymś w rodzaju spowiednika. Mówił jej niemal, że o wszystkim. Co mnie strasznie boli i po dzień dzisiejszy. To ja chciałam takiej relacji między nami, być mu nie tylko kochanka, żona, ale i przyjaciółką. Mi nie okazał tyle zaufania co jej. Pomijając fakt zdrady wirtualnej i relacji ciągnącej sie za długo. Dla mnie zaczynając z kimś nowe życie powinno zakończyć się definitywnie poprzednie jego etapy. On tak nie potrafił nie dostrzegał w tym zła, problemu. Reszta panienek, choć było ich trochę to zwykle..... Z uprzejmości nie dokończę. W związku z tą sytuacją spotkałam się nawet z jego byłą dziewczyną, która potwierdziła mi, że żadne z nich nie potrafiło żyć tak naprawdę razem. On miał kogoś na boku, ona też. Ba nawet ślub planowali, ale się rozstali kolejny raz. Potem nagle usłyszała, że się żeni to myślała, że robi jej to za karę, że się posłużył mną, żeby wyrównać ich rachunki. Po tym wszystkim i ja nawet tak zaczęłam myśleć o sobie. Dużo się zmieniło zaczęło układać w całość. Nie tylko mnie tak potraktował i tak zrobił w jajo. Ciężko mi było, ale najgorsze, że dalej szukałam nie jego winy w tym, a swojej i innych. Byłej dziewczyny bo pozwoliła na życie obok siebie, a nie ze sobą. Miał jakieś chore relacje wiecznie, nic normalnego w moim odczuciu. Może stąd to, że i mnie tak potraktował. Podjęłam walkę o swoje małżeństwo, ale nie obyło się bez kary. Kilka dni nocował w pracy zanim wogóle zechciałam go wysłuchać. Wrócił skruszony, a ja przespałam się z nim i wyrzuciałam za drzwi. Chciałam, żeby się poczuł jak i ja, wykorzystany i zdradzony. Mam nadzieję, że tak właśnie było. Dużo żeśmy rozmawiali wkoncu tej nocy. No i w sumie wydawało mi sie, że zapamięta tą lekcje na całe życie. Jasno określiłam swoja wizję związku, swoje cele, wkońcu przestałam się bać powiedzieć cokolwiek. Tą całą sytuację, która się zdarzyła Mąż zrzucił w sumie na mnie. Bo twierdził, że zrobił to głównie w celu znalezienia inspiarcji i nowości do naszego łóżka. Byłam młodą mężatką, seks stanął przede mną otworem, nie bałam się próbować nowych rzeczy i zrobił to niby, żeby spełnić moje oczekiwania, zaczął szukać inspiracji. Słabe było to tłumaczenie. Skończyło się tym, że wkońcu dałam mu drugą szansę, ale na moich warunkach. Zero kontaktu ze światem zewnętrznych pokus, czyli brak kont na jakichkolwiek portalach. Zakończenie dziwnych znajomości raz na zawsze. Mój mąż to dorosłe dziecko alkoholika więc podejrzewam, że ten brak zaufania i zamknięcie w sobie wynikało w dużej mierze też z tego powodu. Więc zaczął uczestnicząc w spotkaniach z psychologiem. Stwierdziłam, że problem jest dużo głębszy i sama nie dam rady magicznie go wyleczyć swoją miłością do niego. Mimo , że dużo dawałam z siebie nie dostawałam dużo w zamian, takie minimum, nie potrafił okazywać uczuć na zewnątrz. No i to bardzo dużo dało, te wizyty u specjalisty. Trwały dwa lata i tyle też było dobrze. Zaczął się otwierać, inaczej mnie traktował. Zdecydowaliśmy się na założenie rodziny i po jakimś czasie pojawił się na świecie nasz syn. Czas mijał rutyna, problemy, szara rzeczywistość. Ja się bardzo zmieniłam pod jego wypływem. Z osoby otwartej zmieniłam się w zamkniętą. Doskwierał mi brak rozmów, zainteresowania moja osobą. Przestałam już mu o tym mówić, dopominać się czegokolwiek. Nie przestałam kochać, ale przestałam reagować. Wtedy historia się powtórzyła teraz już z żywą osobą. Znalazł sobie młoda koleżankę ze studiów, nową powiernicze. Zaczęły się sms, telefony, ukrywanie wszystkiego. Czyłam, że się coś dzieje. Nie maialam już oporów, żeby sprawdzić telefon. No i moje obawy się potwierdziły. Może nie był to jeszcze romans , ale wszystko do tego prowadziło niestety. Wszystkiemu zaprzeczył z początku. Usłyszałam wtedy największą w świecie głupotę. Bo potrzebował rady co ma zrobić i jak mi wynagrodzić to, że zapomniał o rocznicy. Nie zapytał koleżanek mężatek tylko gòwniare, której najdłuższy związek trwał tyle co numerek z kolesiem. Znowu glupia czułam się winna. Pytałam dlaczego nie potrafi się otworzyć przede mną, a z kimś innym potrafi nawiązać świetny kontakt, silną więź. Podejrzewam, że gdyby dziewczyna była zainteresowana czymś więcej niż pisaniem to by doszło do najgorszego. Nie byłoby już naszej rodziny. Znowu płacz, pretensję, żal. Dużo już wycierpiałam. Pewnie gdyby nie syn już byśmy byli po rozwodzie. Teraz sytuacja była bardziej skomplikowana, byliśmy rodziną. To już nie były żarty, w grę wchodziło już nie tylko nasze życie. Sytuacja więc powiedzmy, że został zażegnana. Tak jest i po dzień dzisiejszy. Jestem już z Mężem ponad 10 lat. Pojawiło się drugie dziecko w naszym życiu. Pula ryzyka wzrosła i odpowiedzialność za innych. Niby teraz jest doborze, ale ciągle mnie prześladuje strach, że to tylko chwilowe, że miłość też otrzymujemy tylko na chwilę. Nie żałuje, że dałam nam szanse. Dzięki temu mam cudowną rodzinę, którą każdy chciałby mieć. No, ale ciągle się boję. Nie sprawdzam go nie kontroluje. Dużo się zmienił, został ojcem. Lecz ciągle męczy mnie te poczucie strachu, że znowu zacznie szukać gdzie indziej i znajdzie pokrewną duszę. Bo ja dla niego mimo wielu starań nią nie jestem.
Często sama w sytuacjach podbramkowych jak mi brakowało jego wsparcia, chciałam też mieć kogoś kto mnie wysłucha. Tylko nie potrafiłam i dalej nie potrafię. Odrazu cofam się w pamięci i jak dociera do mnie mój ból, wtedy nie umiem. Chyba dlatego chcę to wkońcu z siebie wyrzucić i zostawić za sobą. Czuje, że to już na to pora, żeby wkońcu się przestać bać. Czy każdy związek musi być zawsze taki trudny? Czy każdemu towarzyszy ten sam strach co i mnie? Jednego jestem pewna, nigdy nikomu nie wolno sobie odpuścić. Jeśli kochacie walczcie o miłość, szukajcie błędów nie tylko w partnerze, taż w sobie. Każdemu należy się druga szansa, a jeżeli w grę wchodzą dzieci to już wogóle. Powodzenia wszystkim w trudnej sztuce miłości.
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
apologises dnia listopad 30 2017 08:00:12
Przyznam się, że nie dotrwałem do końca Twojej historii. Tak się zastanawiam jak można zawierzyć i na ślepo żyć z obcym sobie człowiekiem? Jak łatwo przywdziać różowe okulary? Byliście z dwóch różnych światów.
Zwalanie winy ? Ciekawa sprawa. Oprócz oczywistych rzeczy jak konta na portalach, na pewno niczego nie masz sobie do zarzucenia?

Zahira dnia listopad 30 2017 08:37:48
Jakie głupie są te młode dziewczyny,ślub po 5 miesiącach znajomości smiley te cwaniaczki to chyba najgorszy typ faceta,mam alergię na takich smiley
Odgrzewana herbatka nie smakuje najlepiej,druga szansa?
Czy każdemu towarzyszy ten sam strach co i mnie?

To nie zniknie,cały czas będziesz żyć w strachu, aż cie zeżre od środka każde jego wyjście,wyjazd,spóźnienie uśmiech do innej,spojrzenie na inną kobietę będzie wywoływać lęk,inaczej jest przy pierwszej szansie,inaczej już przy drugiej,drugą gorzej się przechodzi.
Każdemu należy się druga szansa, a jeżeli w grę wchodzą dzieci to już wogóle.

Tak,3 i 4 itd: bo to sztuka trudnej miłości smiley chrzanić taką miłość...

poczciwy dnia listopad 30 2017 08:46:15
Sama sobie zgotowałaś ten los można rzec. Ślub po pięciu miesiącach znajomości - wybacz, ale to najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś, świadcząca o Twojej naiwności.
Już po pierwszym razie powinnaś te relację zakończyć, dlaczego? Ponieważ Twój facet nie poszedł do innej szukać szczęścia dlatego bo nie dostał tego od Ciebie, bo rutyna, szara rzeczywistość; to po prostu taki typ, cwaniak, flirciarz, bawidamek, no ale przez 5 miesięcy nie mogłaś tego dostrzec a dodatkowo świat przesłaniały Ci różowe okulary. Jak to mówią każdy nosi swój krzyż, Twój jest z ołowiu.

Nox

dnia listopad 30 2017 08:56:56
nigdy nikomu nie wolno sobie odpuścić. Jeśli kochacie walczcie o miłość, szukajcie błędów nie tylko w partnerze, taż w sobie. Każdemu należy się druga szansa, a jeżeli w grę wchodzą dzieci to już wogóle.

Przydałaby się jeszcze miłość partnera do tej ,,walki"Jeżeli wystarczy ci twoją własna to nie masz o co walczyć,nie bój się ona jest w Tobie i zależy wyłącznie od ciebie.

Mkt dnia listopad 30 2017 09:45:52
Tak byłam głupia i naiwna. Teraz wiele rzeczy zrobiłbym inaczej. Wy chyba również skoro to czytacie. Czasu nie da się cofnąć. Nigdy nie ma tak, że wina leży po jednej stronie.Ja chciałam za dużo od człowieka z takim, a nie innym charakterem. Uświadomiła mi to pani psycholog. Ja nigdy nie zdradziłam i nie mam zamiaru. Nigdy nie miałam żadnych portali i kont. Pierwsze to te tutaj, a napisałam bo nikt nigdy tego nie usłyszał. Nie da się znaleźć ideału bo taki nie istnieje. Mam co mam i to doceniam. Każdy inaczej pojmuje i rozumie miłość.

Nox

dnia listopad 30 2017 10:49:21
Ale co masz,cudowną rodzinę?czyli mama,tata dzieci....i już?
A co z tym że stałaś się zamkniętą osobą,co z tym że po daniu szansy twój mąż kolejny raz miał ją w nosie,co z twoją samotnością.Super że nie szukasz pocieszenia,wsparcia,rozmowy,zrozumienia poza związkiem .Pewnie i czasu by nie byłosmileyGdybyś była pewna jego uczuć nie byłoby strachu,gdybyś była pewna siebie w związku również .Samotność z miłości?lepsza ,bo we dwoje?

Komentarz doklejony:
Tak długo jak się dostosuje szybko będzie trwać.

Komentarz doklejony:
Tak długo jak się dostosujesz będzie trwać

dirty dnia listopad 30 2017 10:59:36
Mkt - oczywiście ze tu każdy chorował bądź choruje na idealizm, naiwność. Czasem gdy na forum ludzie piszą do kogoś to tak naprawdę piszą po trochu do siebie i nie jedna osoba by sobie powiedziała kilka nawet mocniejszych słów, gdyby mogła cofając się w czasie. Fakty są takie, ze nikt nie może, a możemy wyłącznie wyciągać wnioski z błędów swoich i innych.
Trwasz i jesteś w tej relacji, zakładam, ze chcesz być i ja budować, odbudowywać czy tez przebudowywać ( gra słowna niby nie ma znaczenia ale może jednak 😉smiley.
Konsekwencja zdrady jest utrata zaufania i trudno je odbudować, a nawet założyłbym, ze one już zawsze będzie trochę inne bo pozbywamy się idealizmu, naiwności ( przynajmniej dobrze by było byśmy się go pozbyli). Zdjęcie różowych okularów powoduje, ze już nie widzisz relacji z drugim człowiekiem jako szczęśliwego melodramatu o szczęśliwym końcu tylko dociera do Ciebie, ze zakończenia mogą być różne. W moim przeświadczeniu to dobra postawa, zdrowy dystans. Ustawia poprawnie nasza relacje z innymi ludźmi w innej płaszczyźnie - przestajemy oczekiwać (powinnismy przestać) miłości bezwarunkowej (trochę takiej jak w dobrej rodzinie, rodzice dają dzieciom). Jest to inna postawa niż mamy wpojona przez świat, przez filmy, idealizacje. Jednak to ona pozwala stąpać twardo po ziemi.
Kwestia odbudowania / przebudowania, a może na nowo wybudowania nowych Was musi być osadzona na faktach. Przy zdradzie i każdej innej winie jest jeszcze aspekt by starania rozkładały się równo ( a nawet zdradzający powinien trochę więcej). Jest klasyczna postawa: wina- uznanie swojego błędu/ przeproszenie / naprawienie szkody/ poniesienie konsekwencji. Jeśli tych elementów brakuje to najczęściej osoby zdradzone wzięły na barki kolejna idealizacje pt. Ja to uratuje sam / sama ale to niestety tylko kolejna mrzonka w jaka się można wpakować.
Może strach to dochodząca świadomość, ze są sygnały ze weszłas w kolejna mrzonkę, idealizacje ?

Mkt dnia listopad 30 2017 11:06:10
Oboje się zmieniliśmy. To było wskazane nawet, żeby się dostosować do drugiej osoby. Teraz przy pomocy psychologa pewne sprawy w głowie u nas obojga się poukładały. Co do drugiej osoby w związku nigdy nie można być pewnym na sto procent. Trzeba zaufać. Ogólnie trzeba prosić o pomoc i się tego nie wstydzić. Czasem warto posłuchać opini specjalisty.

Yorik dnia listopad 30 2017 11:30:39
Jakie to wszystko sztampowe. Miłość uleczy, strach przed porzuceniem i walka z wiatrakami. Medal za odwagę, wytrwałość i naiwność chyba się należy smiley
Modelowy przykład ślepej racjonalizacji w ujęciu psychologicznym. Z boku to wzbudza politowanie.

Dzięki temu mam cudowną rodzinę, którą każdy chciałby mieć. No, ale ciągle się boję. Nie sprawdzam go nie kontroluje. Dużo się zmienił, został ojcem. Lecz ciągle męczy mnie te poczucie strachu, że znowu zacznie szukać gdzie indziej i znajdzie pokrewną duszę. Bo ja dla niego mimo wielu starań nią nie jestem.

Wiesz, że nie jesteś z nim blisko i nie będziesz, żyjesz w ciągłym strachu, psycholog sztucznie utrzymuje wasz związek i twierdzisz, że masz cudowną rodzinę, którą każdy chciałby mieć ? smiley
Jeśli tak, to Gratuluję, wszyscy strasznie zazdroszczą smiley

Mkt dnia listopad 30 2017 12:08:18
Tak jak czytam te komentarze to odnoszę wrazenie, że wszyscy już przesiakli nienawiscia, wrogością do zwiazkow. Nikt mnie już nie karmi mrzonkami to było 10 lat temu. W nas obojgu zaszly duże zmiany. Nauczyliśmy się siebie. Jedyne czego żałuję to tego, że kiedyś bałam się odezwać. Dziś już tak nie jest, jasno mówię co myślę, czego chcę. Życia razem uczymy się przez całe życie. Wszyscy jesteśmy różni i nigdy nikt z was nie znajdzie kogoś takiego kto was zrozumie w każdej kwestii. Takie negatywne reakcje działają tylko na waszą niekorzyść. Mnie czeka ciągła praca nad związkiem, ale się kochamy. Nie doszło do zdrady fizycznej więc chyba było mi też łatwiej zaryzykować i podjąć próbę ratowania nas. Każdy ma prawo do swojego zdania. Tylko zamykacie sami sobie drzwi do uczucia i szczęścia. Przykre. Nie śledzę Męża, nie szpieguje, nie sprawdzam odbudowalismy zaufanie. Jedyne co mogę stwierdzić to to ,że człowiek nigdy nie zapomina i w każdym związku takie obawy istnieją.
usunięty podwójny komentarz, apologises
To ja jeszcze usunąłem podwójny z podwójnego smiley. Yorik.

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Związek Żołnieży Wojska Polskiego
zzwp-kolo24.bulok.info
Rok później - razem a jednak osobno
12 lat razem
10 lat razem
Po 8 latach małżeństwa i 12 bycia razem
czywarto dalej razem być?
6 lat razem
Prawie 20 lat razem 12 po ślubie, i niestety...
16 lat razem i podwojne zycie
Będę zdradzony za 6 dni.......na to wygląda 10lat razem
Jak mamy ze zdrady wyjść razem?
Razem 16 lat, 14 po ślubie.
35lat razem i koniec cd
7 lat razem i nagle pojawil sie byly...
35lat razem i koniec
18 lat razem 3 malych dzieci i co dalej wybaczyc czy odejsc
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Kiedy to nastąpi
Nie ma nic gorszego ...
My story...
14 lat minelo...
Jutro koncze - szesc...
Zdrada, ciąża, zemsta?
Co dalej....
Miesiąc szczęśliwego...
Historia jak z telen...
Zdradzona / martyna9334
Łan kozie death czyl...
dlaczego ja?
Byłem naiwny
Czy są tu jakieś poz...
Nie ma innej drogi
nie umie z tego wyjść
Wciąż razem
Może warto wybaczyć?...
Odszedł do mojej sio...
Scops - dwa lata po ...
Zdrada
Zdradzony przez dzie...
Zdrada na stare lata ;)
Refleksje przed Rozw...
Zdrada nie zdrada
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

NowaJa
15/12 10:42
34 kroki są mi pomocne dopiero teraz w obliczu rozstania i utrzymania się na obranej ścieżce- wcześniej były niepomocne. Dlatego- fajnie- dzięki smiley

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info