Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim życzę, aby nie gorzknieć na wszystkich polach i mieć radość nawet z takich małych bzdetów, jak te życzenia. Forum specyficzne, ale wciąż pozostajemy ludźmi, życie da
Perepek
18.12.2024 09:47:05
Hej zamierzam się złożyc pozew o rozwód macie do polecenia kogos z okolic Katowic? nie wiem jak sie za to zabrac
Ozyrys1
11.12.2024 18:21:15
Hagi 10
Nie wie że rozmawiałam z jego eks kochankami, nie wie że wiem że kłamie. Trzymam dowody zabezpieczone do rozwodu. Ostatnia eks będzie zeznawać, natomiast ta "swobodna" sprzed dwóch
Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.
1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu. 5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.
Nie wiem od czego zacząć. Mój mąż pracuje w gminie jako konserwator wodociągów. Uwielbia jazdę konną i od kilkunastu lat jeździ u znajomego na koniach, nauczył jazdy konnej nasze dzieci (córka 20 lat, syn 14 lat). W styczniu tego roku zrobił sobie kurs instruktora jazdy konnej i od tego czasu uczy młode dziewczyny (13-18 lat) jeździć konno. W międzyczasie córka rzuciła studia, zaszła w ciążę i wyszła za mąż. Przez to całe zamieszanie nawet nie zwróciłam uwagi że męża prawie całymi dniami i wieczorami nie ma w domu. Przed siódmą wychodził do pracy ok. 14.00-15.00 wracał zjadł obiad albo i nie i szedł jeździć konno do 21.00. I tak codziennie nawet w soboty i niedzielę. Po ślubie córki kiedy emocje opadły zaczęłam prosić męża aby chociaż niedzielę poświęcił mnie i rodzinie. oczywiście od razu się denerwował i mówił że myślę tylko o sobie, on robi to co lubi a ja mu zazdroszczę. Pomimo moich próśb i płaczu robił dalej to co robi. Postanowiłam że ja też będę się uczyć jeździć konno i w ten sposób spędzać z nim więcej czasu. Niestety na pierwszą jazdę musiałam czekać cały miesiąc ale jak ktoś obcy zadzwonił jazda odbywała się w ciągu dwóch dni. Zapomniałam dodać że mąż ucząc te młode dziewczyny nie pobiera żadnych opłat. Dziewczyny płacą 50 zł miesięcznie i jest to opłata na utrzymanie koni. zaczęłam podejrzewać zdradę i jednocześnie nieopisany ból w sercu ponieważ mój mąż jest moim jedynym mężczyzną w życiu.Zauważyłam również że nie odstępuje od telefonu, chodzi z nim pod prysznic i do ubikacji. Nie miał ochoty ani na sex ani na rozmowy ze mną. Mój mąż wcześniej bardzo lubił się kochać ze mną i robił to 4 razy w tygodniu a przez całe lato sex był tylko z mojej inicjatywy i dużo rzadziej. Na swoje imieniny w lipcu zabrał dziewczyny ze stajni na pizzę a mnie nawet o tym nie powiedział, dowiedziałam się po kilku tygodniach. Oczywiście mnie i dzieci nigdzie nie zabrał. Pierwsze co robiłam to prosiłam męża byśmy szczerze porozmawiali i spróbowali to naprawić ale mąż mi wmawiał że ponieważ zostanę babcią to mi odbija i powinnam się leczyć. Mąż zawsze mnie obwiniał o wszystko co złego działo się w naszym domu. To że córka rzuciła studia to też w/g niego moja wina i to że syn jest chory na cukrzycę też. W końcu zrozumiałam że w naszym związku kocham tylko ja jego on mnie niestety nie. Nie widzę sensu dalszego życia razem ale mąż w kłótniach mówił mi że rozwód owszem ale z mojej winy i bez alimentów. Niestety nie potrafię mu udowodnić zdrady. Wszystkie sms-y wykasowane, rozmawia przez telefon tylko poza domem. Ponieważ jest konserwatorem wodociągów jeździ po całej gminie i wszystkich ludzi zna, wyrobił sobie dobrą opinię. Wynajęłam detektywów i nic nie znaleźli ale ja widzę i czuję że już mnie nie kocha. Podkładam dyktafon gzie tylko się da i nic a jeśli coś się nagra to słabej jakości i nie bardzo można zrozumieć co mówi. Podkładałam w samochodzie i w domu, w samochodzie włącza radio a domu telewizor. Do bilingów nie mam dostępu ponieważ używa komórki służbowej. Poradźcie co dalej robić. Jak mu udowodnić zdradę. Może jest tu ktoś kto może mi pomóc. Żyję jak w piekle, staram się udawać przed mężem że jest dobrze, on też i jemu to dobrze wychodzi a ja już nie mogę. Ponieważ nie mogę liczyć na detektywów (to jet kosztowne) siedzę kiedy tylko mam czas i przesłuchuję nagrania z dyktafonu a to zajmuje mi dużo czasu. Czy jest ktoś kto może mi oddzielić na nagraniu głos z radia od głosu rozmówcy? Co jeszcze mogę zrobić? Nie wiem z kim mnie zdradza, czy to jest kochanka, czy któraś z tych młodych dziewczyn?
Misia01 a może tak przestać się skupiać na tym orzeczeniu o winie, a zacząć na sobie?
Zacznij myśleć o sobie i o tym jak sobie poukładasz życie bez niego.
To orzeczenie jest takie niezbędne?
Warto jest tracić na to czas, siły i pieniądze?
Jak wygląda Twoja sytuacja? Pracujesz? Jak z mieszkaniem?
Wcale nie musi być zdrady.
Jest na pewno mąż z kryzysem wieku średniego, z imprezowym życiem poza domem i rodziną.
Proponuję Misia01 znaleźć sobie młodego instruktora jazdy konnej, a lekcje pobierać w tym samym czasie w jakim on udziela, a oprócz tego zrobić się na bóstwo i niech patrzy co zrobił
Bardzo Misia skupiłaś się na samej zdradzie. Szukanie dowodów i udowadnianie tej zdrady bardzo Tobą zawładnęło. Może źle coś widzę, ale dostrzegam kobietę zostawioną z wszystkimi problemami. Zaczęły się kłopoty z dziećmi i pan mąż wypiął się na rodzinę. Przecież zarabia i powinno wystarczyć. Im więcej traciłaś sił, naciskałaś na męża, tym bardziej chłop ucieka od was. Nie wiem czy on zdradza, być może to nieistotne. Istotne, że już od bardzo dawna nie masz wsparcia, uwagi i zrozumienia . Tak jakby małżeństwo było fikcją. Zdrada mogłaby dać Ci powód do zmian. Tak bardzo potrzebujesz dowodów by te zmiany zacząć? Jego nieobecność w roli męża i ojca nie wystarczy?
Misia, nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem.
Tylko prawd jest kilka, niestety.
Jedną z nich i chyba najgorszą jest przypisywanie naszym mężom najgorszych cech, bo w innych wypadkach tak było.
Nie każdy facet to skurczysyn, choć przechodzi andropauzę. Czasami facet ma dość tego co się dzieje w domu i ma ochotę uciec gdzie się da, od tego najlepiej do jakiejś "jaskini" gdzie nikt go nie znajdzie. Czasem tą jaskinią jest praca, czasem hobby, czasem domek nad rzeczką gdzie łowi ryby. Niekoniecznie musi zdradzać, choć nam kobietom wszystko na to wskazuje.
Wiele ostatnio przeszliście, jednak mężczyźni takie rodzinne sprawy przechodzą inaczej. O ile Ty, zapieprzasz, organizujesz, stajesz na rzęsach by wszystko zapiąć na ostatni guzik...To Twój mąż może całkiem normalnie czuć, że zrobił swoje... I dalej niech się dzieje.
Moim zdaniem jeśli nie masz dowodów, to na siłę ich nie szukaj, odpuść. Zrelaksuj się, bo jesteś jak bomba z odpalonym zapłonem.
Zadbaj o siebie, zrób się na bóstwo, a może zrób mężowi niespodziankę i wykup tydzień "pod palmami"? Wyluzuj dziewczyno.
Dopiero jeśli oboje odpoczniecie i wrócicie do równowagi, a między wami "tamto" nie wróci, możesz czuć zagrożenie. Wtedy się tu zgłoś i będziemy radzić. Teraz oboje jesteście na życiowym zakręcie. Ty też reagujesz nieadekwatnie. Bijący zegar i fakt i że zostaniesz babcią, włączył Ci niepotrzebnie alarm. Tak myślę i ufam, że mam rację.
Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
Mimo, że napisałam dużo to też dużo szczegółów pominęłam. Wcześniej często razem wyjeżdżaliśmy czy po zakupy, czy załatwiać różne sprawy, w lecie na plażę lub na pizzę. Tego roku tak nie było, całe lato spędziliśmy praktycznie osobno z małymi wyjątkami.Mąż wszędzie jeździł sam i często mi o tym nie mówił. Dużo pieniędzy wydaje na uprzęże dla koni, siodła, maści i tp. ukrywając to. Ponieważ bardzo nalegałam mąż wyjechał ze mną i synem na 3 dni na mazury. Było to 12-15 sierpnia. Pomimo miło spędzonego tam czasu mąż nie chciał już zostać tam na 3 noc tylko wrócić wcześniej, zasłaniał się korkami w Warszawie, ale tak naprawdę mogliśmy zobaczyć defiladę wojska polskiego 15 sierpnia i dopiero wrócić do domu. Niestety tak nie było, wyjechaliśmy przed 7.00 rano i po południu byliśmy już w domu a mąż był już umówiony na jazdę konną.
Myślę, że dużo racji ma apologises, ale ja kochałam męża i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
Dowody zdrady są mi potrzebne nie tylko do sądu ale też do potwierdzenia tego że mąż mnie nie kocha i coś w naszym życiu się skończyło.
Myślę, że dużo racji ma apologises, ale ja kochałam męża i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
Misia, a co się stało,że przestałaś go kochać ?
Cytat
Dowody zdrady są mi potrzebne nie tylko do sądu ale też do potwierdzenia tego że mąż mnie nie kocha i coś w naszym życiu się skończyło.
a nie prościej porozmawiać z nim, ale wiesz, zdobyć się na taką głębszą rozmowę i spytać co on czuje?
Piszesz o tym, że kończy się w Waszym życiu jakiś etap i to budzi Twój niepokój.
To normalne, że obawiamy się nieznanego, ale musisz też przecież wiedzieć, że to jakie to nieznane będzie leży też w Twoich rękach. Czekasz na męża, jakbyś była bezwolna, a przecież Ty też masz prawo decydować o swoim jutrze.
Misia, jeśli już męża nie kochasz, to po co te ceregiele? Poproś go o rozwód i wszystko. Po co to szukanie jego winy? Według starej prawdy: Sąd sądem, ale racja musi być po naszej stronie?
Szukasz, szukasz i nic nie znajdujesz oprócz tego, że mąż przestał lubić Twoje towarzystwo. Jeśli czujesz, że coś się wypaliło, nie otrzymujesz od męża wsparcia jakie Ci się należy, to naprawdę w sądzie wystarczy, żeby otrzymać rozwód.
To co robisz w tej chwili, to "wybieranie" cegiełek z fundamentu waszego związku. W końcu wszystko się zawali tak czy tak. Mąż może nie wytrzymać i rzeczywiście znajdzie sobie jakąś odskocznię, oprócz konia oczywiście. Będziesz wtedy zadowolona? To Cię zadowoli?
Przyszedł czas na to żebyś wreszcie zaczęła myśleć o sobie o twoich marzeniach i pragnieniach a nie zainteresowaniach na siłę ,żeby zbliżyć się do męża .....
Czym bardziej będziesz mu się narzucać tym on bardziej się będzie od Ciebie oddalał ...
Niech on też poczuje ,że może Cię stracić ....zadbaj o siebie ,spotkaj się z koleżankami ,wyjedz na weekend z synem albo z koleżanką ...zacznij mieć swoje życie .....niech ma to co chce...
Jak zobaczy ,że może Cię stracić to się obudzi a jak nie to się rozejdziecie ....
Ciężko napisać coś jednoznacznego, wskazać winowajcę, dać receptę i czekać na "żyli długo i szczęśliwie" .
Ja wiem, że aby przechodzić przez wspólne lata w związku i czuć satysfakcję potrzeba czegoś więcej niż chęć i strach. Pojedyncze sytuacje, które opisałaś, brak dowodów zdrady cóż może oznaczać? Najprościej uznać, że mąż doskonale kryje. To takie uzasadnienie dla wszystkich przykrych słów i gestów. Jeszcze lepsze uzasadnienie na szarpanie swoich nerwów domysłami, szpiegowaniem. Podnosisz swoje emocje na same wyżyny i powoli te emocje stają się sensem same w sobie. Zza tych emocji coraz mniej widać. Zastanawiałaś się kto przez te emocje najbardziej cierpi? Cierpi wiele osób, ale tylko swoje znasz i te najbardziej Ci doskwierają. W taki sposób stwarzasz zaklęte koło złych uczuć, myśli. Jesteś jedyną osobą zdolną zmienić ten układ. Układ, bo małżeństwo już od jakiegoś czasu zmieniło się w układ dwojga ludzi uciekających przed sobą. Mąż uciekł do swojego świata, Ty do swojego.
Zanim doczekasz się zdrady, romansu męża, może minąć wiele lat. To paskudna huśtawka. Naprawdę można tak bezsensownie wiele lat spędzić.
Też miałem okres ucieczki w swoim życiu. Ba, większość życia uciekałem. I znając swoje braki na dziś mogę powiedzieć, że winnymi takiej sytuacji byliśmy oboje. Nie inaczej jest u was. Wybacz za szczerość, ale gdybym usłyszał od żony stwierdzenie, że zdradzam, i jeszcze z jakimiś małolatami, to po pięciu minutach wychodzę z domu i nie ma czego ratować.
Przez pryzmat swojej krzywdy, nie widzicie oboje całości problemu. One nie powstały dzisiaj, ani wczoraj. Rodziły się latami. Być może córka stworzyła stan, gdy rozsypało się to wszystko jak domek z kart. Decyzja co dalej należy do was obojga. Jedno z was musi potrząsnać drugim. Zdecydować czy chce nadal ciągnąć taki układ, walnąć w stół i bez oglądania się ruszyć. Nie ma niczego gorszego niż czekanie w rozkroku. Jeśli nie chcesz tkwić w codziennym przesłuchiwaniu dyktafonów, życiu obok siebie daj ultimatum. Ratujecie- terapia u psychologa, w poradni kościelnej (jeśli jesteście wierzący) lub rozstajecie się zanim krzywda nie stanie się zbyt wielka. Samo straszenie męża to za mało, bez konsekwencji efektów nie będzie.
Szczere rozmowy z moim mężem owszem były starałam się je przeprowadzić ok. 4-5 razy. Proponowałam terapię małżeńską u psychologa ale mąż stwierdził że jeżeli jest mi potrzebna to mam się leczyć on jej nie potrzebuje. Przez całe lato starałam się wzbudzić jego zainteresowanie; ubierałam się w sukienki mini, wyjeżdżałam, schudłam 8kg, chodziłam do kosmetyczki, do solarium, na basen i miałam wrażenie iż był zadowolony z tego powodu że się nim nie interesuję.
Poza tym na tych nagraniach mimo że niewyraźnie to jednak są chwilami podteksty seksualne, raz podsłuchałam rozmowę telefoniczną mojego męża z jedną z tych dziewczyn w której skarżył się na mnie że znowu się go czepiam i go "wkurwiam". Innym razem podsłuchałam jak mówił do jednej z nich "wszystkie was kocham, widzisz jak Agę i Laurę przytulam". Nie wydaje mi się to normalne. A jak ja go pytałam czy mnie jeszcze kocha to odpowiedź była taka "jakbym cię nie kochał to bym z tobą nie siedział", dla mnie to nie była satysfakcjonująca odpowiedź. Ponieważ mi jednak zależało na mężu a on nie chciał powiedzieć o co chodzi zaczęłam sama szukać przyczyny naszego oddalania się od siebie. Chciałam coś zmienić, naprawić i dlatego ten pomysł jazdy konnej.
Ja przez cały ten czas byłam szczera w stosunku do mojego męża, ale on nie koniecznie.
Człowiek chwyta się rozpaczliwie każdego rozwiązania, gdy czuje jak coś ważnego traci. Nie każde z tych rozwiązań przynosi pożądany skutek. Tak jest często, gdy w związku jednej osobie zależy bardziej na ważnym aspekcie, drugiej mniej. Skarżysz się na męża, on na Ciebie.
Na czym Ci najbardziej zależy? Chyba na jego obecności , pomocy i bliskości. Im mocniej się o tę bliskość upominasz tym mnie jej otrzymujesz. Być może mąż tę bliskość musi stracić, by zrozumieć.
Proponowałaś terapię mu. To całkiem niezłe rozwiązanie, ale jeśli już to tylko dla Ciebie. Po to byś na spokojnie mogła w tej trudnej rzeczywistości poukładać myśli, nazwać swoje potrzeby i określić ich realizacji. Tak jak mocno szukasz tej nieszczęsnej zdrady, tak na spokojnie jego oddalenie, brak dbania o potrzeby Twoje i dzieci śmiało za równorzędne zdradzie możesz uznać. Jedni trwają w niespełnionych związkach na przekór wszystkiemu, inni uznają zdradę jako powód do rozwodu, jeszcze innym wystarczy złe traktowanie w codziennym życiu. Czasem, gdy bardzo swoje szczęście uzależniamy od tej drugiej osoby i każdego jej słowa, gestu jak ochłapu, proces do samodzielnego decydowania trwa dłużej. Być może właśnie terapia dla siebie, nie dla męża przyniesie Ci rozwiązania?
i miałam wrażenie iż był zadowolony z tego powodu że się nim nie interesuję.
po co starasz się przekonać samą siebie, że on Cię nie kocha?
przecież on jasno komunikuje:
Cytat
ja go pytałam czy mnie jeszcze kocha to odpowiedź była taka "jakbym cię nie kochał to bym z tobą nie siedział", dla mnie to nie była satysfakcjonująca odpowiedź.
Cytat
Poza tym na tych nagraniach mimo że niewyraźnie to jednak są chwilami podteksty seksualne, raz podsłuchałam rozmowę telefoniczną mojego męża z jedną z tych dziewczyn w której skarżył się na mnie że znowu się go czepiam i go "wkurwiam". Innym razem podsłuchałam jak mówił do jednej z nich "wszystkie was kocham, widzisz jak Agę i Laurę przytulam". Nie wydaje mi się to normalne.
ja się dziwię, gdzie Ty w tych jego wypowiedziach widzisz podteksty seksualne
Komentarz doklejony:
na marginesie, wiesz, że zrzędzenie, marudzenie komuś nad głową, jest formą agresji?
Jest dość przystępnym językiem napisana książka o tym co mniej więcej się dzieje między wami- "Toksyczna miłość" Pia Mellody. On unikający bliskości, szukający przestrzeni dla siebie i Ty rozpaczliwie tej bliskości się domagająca. Zajrzyj do tej książki.
Racja 100% Apologises, jest tylko jedno ale...
Unikający bliskości, to cecha która w ludziach się buduje z czasem, jest jakimś tam pokłosiem przeżyć życiowych.
Tutaj był w miarę dobry związek, bez wstrząsów i negatywnych emocji. Więc albo :
1. Pan nie do końca był szczery w związku z naszą Misią i ukrywał negatywne emocje od lat.. niekoniecznie związane z nią. Udawał i grał po prostu...
2. Albo to Misia nie jest z nami szczera i ukrywa jakieś małżeńskie "sprawki" które toczyły się od lat.
Unikanie bliskości to cecha ludzi którym sporo w życiu krzywd wyrządzono. Jesteście pewni, że o to chodzi w związku Misi z jej mężem?
Bardzo ładne schematy, zwłaszcza jeśli chodzi o ostatni okres małżeństwa Misi. Przyczyny? To lekcja do odrobienia przez Misię i jej męża, gdy któreś z nich obudzi się w swej niemocy. Na razie mamy obrazek "ja się staram, on nie rozumie":niemoc A cóż mamy poza tym obrazkiem? No niewiele. Uwiera kobietę brak reakcji męża, szuka prawie że cudu by podjąć życiową decyzję z gwarancją posiadania racji. Taką rację dałaby zdrada. A jeśli jej nie ma? Cała gama zachowań z obu stron, które w tę zdradę aż pchają.
Apologises, jeśli by zapytać męża Misi o przyczyny niestabilności w ich związku... O... to by się działo!
Ja jestem kobietą, ale jakoś cała ta historia Misi jakoś do mnie nie przemawia.
Szukam między słowami (a w tym jestem dobra) i znajduję zrzędliwą jędzę, przerażoną faktem że zostanie babcią. Do tego te fanaberie z krótkimi spodniczkami, solarium i basenem.. Nie byłaś aby nieco śmieszna Misiu? Może Twój mąż chciał swojej "starej" żony, tej miłej, spolegliwej, dbającej o niego?
Nie usprawiedliwiam Twojego męża, bo zwyczajnie nic o nim nie wiem. Nic, czego Ty byś nie napisała. O Tobie wiem więcej.
Cała "akcja" zaczęła się gdzieś w okolicach "wyfrunięcia" z gniazda waszej córki i tu bym szukała przyczyn całej afery.
Na razie Twój mąż ucieka z domu do koni. Ciesz się Misiu że tak jest.
Więc albo poproś go o rozwód w kulturalny sposób, albo zawalcz.
Tylko ta walka to nie sprawdzanie do obłędu podsłuchów, ani ubieranie mini spódniczek.
Bądź taka, jaka byłaś kiedyś, w jakiej się zakochał Twój mąż. Myślę, że to "ostatni bastion". Albo go przejdziecie razem tak jak już wiele przechodziliście razem, albo nie ma o czym gadać.
Basen, krótka spódniczka, wspólny urlop nie są śmieszne same w sobie. W jednym z gorszych okresów słyszałem czego nie robię w domu, o tym jak w domu nie ma wiecznie kasy i jednocześnie za dużo pracuję, nie spotykam się ze znajomymi żony ( nie byli tyle znajomymi, co klakierami i kryjącymi podwójne życie lub byłem na pokaz jak to dobrym małżeństwem byliśmy! ) . Takie rzeczy się czuje i wśród pozorów było domaganie się uwagi ponad wszystko. Łażenie po chałupie na samych majtkach działało jak wiadro zimnej wody. Seksu na zgodę do obrzydzenia, cóż z tego gdy ciągłe pretensje nie miały końca. Facet to maszyna prosta- albo jest dobrze albo źle. Gdy ma dość zwyczajnie się odsuwa w swój świat.
Nie chcę Myslaca wskazywać winnych, bo chyba nie o to chodzi. Autorka, jej mąż, obydwoje dzieci będą mieli swoje zdanie, swoje pretensje. Działają jak zwykle mechanizmy. Ktoś borykający się z problemami często nie jest obiektywny, nawet wobec siebie. Zwróciłem uwagę na możliwy problem, pewnie jeden z wielu, na potrzebę pomocy z zewnątrz- najlepiej dobrego psychologa. Przy szczerości wobec siebie i pomocy można dojść do rozwiązania. Rzecz w tym, że to praca dla Misi. Zmienić można tylko siebie, autorka chce zmieniać męża.
Bez obrazy Amor, ale ty chyba jak zwykle nic nie zrozumiałaś
Basen i solarium nie ma w sobie nic złego. Tylko wyobraź sobie....
Twój mąż nagle zakłada super stringi, opala się w solarium, depiluje i takie tam...
Jeśli nie pomyślisz że kogoś ma, to pewnie że odbija mu andropauza.
Z mężczyznami jest podobnie
Oni myślą podobnie Klimakterium i tyle.
Przepraszam za to pismo obrazkowe, ale ty innego nie zrozumiesz.
I nie mów mi, ze twój mąż chodzi w stringach od wieków
Bez obrazy Myśląca , ale jeśli obcowanie z mężczyznami dbającymi o siebie, jest dla ciebie czymś dziwnym.
Jeśli czymś dziwnym jest dla Ciebie korzystanie z basenu i noszenie krótszej spódniczki, to ja nie mam żadnych pytań.
Fakt, jak ktoś nagle po latach zaczyna się depilować, szczególnie miejsca intymne, to może być dla niego ciężkie przeżycie
Komentarz doklejony:
że o drugiej stronie/współmałżonku nie wspomnę
jeśli reklamą jest stwierdzenie, że czymś normalnym jest korzystnie z wody, mydła i depilacja, to faktycznie mea culpa )))
Naskoczyłaś na autorkę, bo stwierdziła, że zaczęła bardziej dbać o siebie, aby zwrócić na siebie uwagę męża, zauważyłaś?
Cytat
Szukam między słowami (a w tym jestem dobra) i znajduję zrzędliwą jędzę, przerażoną faktem że zostanie babcią. Do tego te fanaberie z krótkimi spodniczkami, solarium i basenem.. Nie byłaś aby nieco śmieszna Misiu?
Jak można skrytykować osobę która szuka tutaj pomocy i wsparcia ?!
Starczy że robi to jej mąż ,który zwalając wszystkie problemy rodzinne na nią zapomniał o tym że też jest ojcem i sam mógł wpłynąć na decyzję córki...najlepiej obarczyć kogoś za wszystko i nie ponosić za nic odpowiedzialności ...to najprostsze
Jak można napisać że jest zrzędliwą jedzą tylko dlatego że zostanie babcią ,co ma piernik do wiatraka ..może to jej mąż ma właśnie z tym problem ,że zostanie dziadkiem woli przebywać z młodymi dziewczynami żeby się dowartościować i dlatego odsunął się od rodziny ....
Nie można długo żyć w małżeństwie obok siebie ,bo to nie życie ..Jeśli zadbałaś o siebie ,a on nie reagował to znaczy ze jest coś na rzeczy ,że przestało mu zależeć ,że może być inny obiekt zainteresowania Twojego męża oprócz koni....
Jeśli ma internet w telefonie ,może umawia się przez portale randkowe albo erotyczne...???
Opisałam tylko malutki skrawek mojego życia ale ja widzę to w ten sam sposób co BETKAA. Mąż ma problem z tym że zostanie dziadkiem i aby się dowartościować lub może poczuć młodziej spędza bardzo dużo czasu z młodymi dziewczynami. A gdzie tu jesteśmy My. Pomimo moich starań mnie odrzuca. Nie potrzebuje mojego towarzystwa, czuję się odrzucona.
Ja widząc że dzieci są już duże i dają sobie radę chcę poświęcić jemu więcej czasu ale on tego nie potrzebuje. Oczywiście w przeszłości dzieci były najważniejsze i były na pierwszym miejscu.
Misia jak byłam mała i marudziłam przy jedzeniu, moja babcia zawsze mawiała, że dawać i prosić to grzech
Starałaś się, wysyłałaś sygnały, że Ci zależy, nie ma sygnały zwrotnego, to odpuść, bo szkoda czasu.
Każdy z nas ma ograniczony czas i jest zbyt cenny, aby go marnować.
Zmusić kogoś do myślenia jest niesamowicie ciężko, zmusić do zmiany i to takiej jakiej się oczekuje jeszcze ciężej. :niemoc
Zmienić można jedynie siebie Misia. Swoje postępowanie, swoje priorytety, a przede wszystkim granice swojego przyzwolenia. Mąż ma gdzieś Twoje straszenie rozwodem. Nie dostrzega Twoich starań. Może trzeba na odwrót? Przestać dbać o niego- przecież jako męża masz go już tylko na papierze. Dbać o siebie, ale dla siebie. Dobra kiecka na wyjście do znajomych, dres wygodny do chałupy? I postawić sprawę jasno- albo rodzina z wszystkimi obowiązkami albo hobby z pełną wolnością. Taką o jakiej nawet nie marzył?
Przecież widac to od początku, że to schemat stary jak świat.
Myślaca;
Cytat
Cała "akcja" zaczęła się gdzieś w okolicach "wyfrunięcia" z gniazda waszej córki i tu bym szukała przyczyn całej afery.
Misia01;
Cytat
Ja widząc że dzieci są już duże i dają sobie radę chcę poświęcić jemu więcej czasu ale on tego nie potrzebuje. Oczywiście w przeszłości dzieci były najważniejsze i były na pierwszym miejscu.
Tą pustkę, którą serwowała mu latami misia, sama się świetnie realizując, musiał czymś wypełniać lub czekać na jej wypełnienie, żeby móc z nią żyć; Póki dziecko się nie usamodzielniło miał poczucie obowiązku i odpowiedzialności za rodzinę; To jej taki związek odpowiadał, on się tylko przystosował; W końcu ma czas żeby pomyśleć o sobie; Teraz się obudziła na starość? zaczęła dbać o siebie, minówki zakładać ? prymitywne i żenujące;
Przymuszanie do bliskości jakiej nie było latami, stawianie jakiegoś ultimatum? egoistyczne stawianie na swoim? to koniec związku, jaki by nie był;
Apologises,
Cytat
I postawić sprawę jasno- albo rodzina z wszystkimi obowiązkami albo hobby z pełną wolnością. Taką o jakiej nawet nie marzył?
Jeżeli jest tak jak napisałem, to się ucieszy, bo rodzinę z wszystkimi obowiązkami juz miał; teraz ma upierdliwą kobietę z klimakterium, która wciąż chce go sobie podporządkowywać;
To jej taki związek odpowiadał, on się tylko przystosował;
Biedaczek, maleństwo ... a gdzie on był przez te lata, kiedy sobie taki kówno-związek zamiast bliskości fundowali? Pewnie zapomniał stanąć w kolejce po spodnie.
Czy może jednak też mu taki kówno-związek odpowiadał?
Cytat
Teraz się obudziła na starość? zaczęła dbać o siebie, minówki zakładać ? prymitywne i żenujące
A to tylko ona się obudziła w tym ich kówno-związku zbyt późno?
On na stare lata przytulający małolaty i kochający je nagle wszystkie, żenujący nie jest?
Pewnie powinna czadorze posuwać, wówczas by ją dostrzegał
Ma warunki, to nosi.Proste.
Jakby tych warunków nie miała, to by bzdurzyła o ograniczeniach, które wiek powinien nałożyć.
Są 20-latki, które nigdy nie powinny krótkich kiecek zakładać i kobiety nawet pod 50, które są tak hot /JLo, H.Berry/
Amor, no cóż, na szczęście nie każda kobieta ma umysł egoistycznej gimnazjalistki bez wyobraźni, która się wścieka, że świat nie kręci się wokól niej i lepiej wie od wszystkich, co jest dla facetów dobre a co nie
Nie każdy zwiazek oparty jest na bajecznej miłości, zwłaszcza aż do śmierci;
Gdyby wszyscy faceci odchodzili od kobiet z silnym instynktem macierzyńskim, bo np. cała uwaga, miłość i czułość ich kobiet przekierowana została na dzieci, a oni spadli na dużo dalsze pozycje i relacje z żoną nie spełniały ich oczekiwań to chyba nie było by małżeństw
Co do krótkich kiecek, faktycznie niewiele rozumiesz Amor; To nie chodzi o to, że komuś coś nie pasuje; tylko, że się budzi i miota, jak już wszystko pogrzebał, gdy już często najlepsza część życia uciekła; a czasu nie cofniesz; Jesli to w celu wzbudzenia zainteresowania, to też taki policzek dla faceta, przez wiele lat nie czuła potrzeby być dla niego atrakcyjna, teraz jej się przypomniało; chyba tylko idiota uwierzy, że to dla niego, nie dla innych :-))) A nawet jak uwierzy, to w wyrachownie i manipulacje w celu podporządkowania go jakimiś prymitywnymi metodami;
Sorry, ale od bardzo dawna widzę paradoks, gdzie sporo kobiet nie potrafi się cieszyć z życia, ze swojej kobiecości, uważa coś za upokarzające, bo one takie nie są, im przecież nie wypada, bo są takie "wartościowe" a nie jak te "pustaki";
Gdy jest juz za późno, to im odwala, za bardzo, próbują nadrobić stracony czas; "amerykę odkrywają"; może faktycznie, nie żenujące, ale smutne;
Sorry, ale od bardzo dawna widzę paradoks, gdzie sporo kobiet nie potrafi się cieszyć z życia, ze swojej kobiecości, uważa coś za upokarzające, bo one takie nie są, im przecież nie wypada, bo są takie "wartościowe" a nie jak te "pustaki";
O tym samym pisałam wyżej, zauważyłeś?
Cytat
Gdy jest juz za późno, to im odwala, próbują nadrobić stracony czas; "amerykę odkrywają"; może faktycznie, nie żenujące, ale smutne;
Dokładnie, to jest smutne, a nie żenujące, czy prymitywne. Tak jak i smutnym jest, że jej partner nie miał w odpowiednim czasie w sobie, dość siły wiedzy i mądrości, aby zauważyć problem, kiedy się w tym instynkcie macierzyńskim zatracała.
Cytat
Tą pustkę, którą serwowała mu latami misia, sama się świetnie realizując
Ona mu serwowała? On jakiś ułomny, czy bezwolny? Gdzie on w tym czasie był? Chciał przejść przez ten związek bez żadnej fatygi?
Czyżby bezmyślny egoistyczny gimnazjalista w bajeczną miłość wierzył, aż do samej śmierci?
Chciał przejść przez życie bez żadnego bólu, starań, fatygi i nakładu? To ona miała portki w tym związku nosić?
Cytat
Co do krótkich kiecek, faktycznie niewiele rozumiesz Amor To nie chodzi o to, że komuś coś nie pasuje; tylko, że się budzi i miota, jak już wszystko pogrzebał, gdy już często najlepsza część życia uciekła; a czasu nie cofniesz;
To prawda wielu rzeczy nie rozumiem. A jesteś pewny, że Ty wszystko rozumiesz?
Ludzie w życiu popełniają liczne i różne błędy. Autorka też ma do nich prawo. Ty nie popełniłeś żadnych?
Błędy popełnione przez nią w życiu, nie dają prawa innym do mylenia krytyki z upokarzaniem. Ona jest w tym punkcie w którym jest i tego nic już nie zmieni.
Komentarz doklejony:
Cytat
Gdy jest juz za późno, to im odwala, próbują nadrobić stracony czas;
nie byłabym tak do końca pewna , czy tylko ona jest za to odpowiedzialna
https://www.youtube.com/watch?v=w-T9QWds5ro
Obrończynio biednych, uciśnionych i trędowatych, bardzo dobry utworek;
Zawsze lepiej, nawet bardzo późno niż wcale, szkoda, tylko że wtedy już nie smakuje tak jak by mogło kiedyś
A prawda jak zwykle leży gdzie indziej.
Misia pisze o tym że cyt:
"Nie widzę sensu dalszego życia razem ale mąż w kłótniach mówił mi że rozwód owszem ale z mojej winy i bez alimentów. Niestety nie potrafię mu udowodnić zdrady. Wszystkie sms-y wykasowane, rozmawia przez telefon tylko poza domem" itd....
Nie przyniosła rezultatu krótka próba reanimacji związku, schudnięcie 8 kg, spódniczki itd., to teraz chodzi o jedno:
"Poradźcie co dalej robić. Jak mu udowodnić zdradę. Może jest tu ktoś kto może mi pomóc. Żyję jak w piekle, staram się udawać przed mężem że jest dobrze, on też i jemu to dobrze wychodzi a ja już nie mogę. Ponieważ nie mogę liczyć na detektywów (to jet kosztowne) siedzę kiedy tylko mam czas i przesłuchuję nagrania z dyktafonu a to zajmuje mi dużo czasu. Czy jest ktoś kto może mi oddzielić na nagraniu głos z radia od głosu rozmówcy? Co jeszcze mogę zrobić? "
Ani słowa na temat, co jeszcze mogę zrobić, by zażegnać kryzys?
Ani słowa o tym, że oczekuje pomocy by uratować małżeństwo.
Trzask, prask i po zawodach... Trochę schudła, trochę wyładniała i to ma starczyć za wszystko. Nieważne, że szpicluje męża jak dzikie zwierzę, nagrywa, podsłuchuje, sprawdza i wielkie NIC!!
Jeśli on od niej ucieka, to znaczy że trzeba faceta "utopić" i znaleźć przyczynę.
Jednak tą przyczyną nie może być fakt, że jest nieznośna i każdy by od niej uciekł nie tylko do konia
Misia, ładnie poproś męża o rozwód. Jest duża szansa że się zgodzi.
Tak, ani słowa o ratowaniu związku, dochodzeniu przyczyn, szukania winy w sobie, zero; To tak jakby realizacja planu i niecierpliwość, że nie zadziałał, a już powinien; najwyraźniej świetnie się kryje; I ta chęć zdobycia dowodów, które są tak bardzo istotne; Tak może przecież działać bardzo przebiegła kobieta, która ma już kogoś, niecierpliwi się, a za wszelką cenę przed wszystkimi chce wyjść na niewinną;
Jeśli tak jest, to kto tu jest ofiarą?
Samo życie
Widzę tu pozytywne i negatywne komentarze. Na pewno w większej lub mniejszej części jestem winna tej sytuacji ale czasu nie cofnę. Mąż mnie nigdy nie szanował, całe moje życie było podporządkowane jemu. Zawsze decydował za mnie co dla mnie dobre a ja uznawałam że ma rację i spełniałam jego decyzje. On zawsze co postanowił to zrobił i nie liczył się z moim zdaniem. On jest z pod znaku lwa i nie znosi sprzeciwu, ja z pod znaku ryby i jestem spokojna, opanowana i łatwowierna. Ja długo po ślubie nie pracowałam więc normalne było że zajmowałam się domem i dziećmi. Byłam tzw. "kurą domową" bez możliwości obracania się w towarzystwie. On przebywał wśród ludzi, zostawał z kolegami po pracy na piwo. Już kilka lat po ślubie przyszedł do mnie mężczyzna który oznajmił mi iż mój mąż zdradzał mnie z jego żoną. Kiedy męża zapytałam o ten fakt stwierdził iż ten facet jest chory z zazdrości i wymyśla. Uwierzyłam mu i więcej nie drążyłam tego tematu. Rozmawiałam z moją córką na ten temat a ona stwierdziła "mamo on cię zdradzał przez całe życie". Myślę że jeszcze wiele razy mnie okłamał a ja mu ślepo wierzyłam. Teraz jak zaczęłam go pilnować też ciągle mnie okłamuje. Mówi mi że jest na awarii a ja dowiaduję się że zarabia dodatkowo na prywatce, albo mówi mi że jest na awarii a jest w Biłgoraju na zakupach z 17 letnią dziewczyną którą uczy jeździć. I takie kłamstwa słyszałam przez całe lato i słyszę nadal. Nie wydaje mi się normalne sms-owanie z tymi nastolatkami na okrągło w dzień, wieczorem i w nocy a smsy kasuje bym ja nie mogła czytać. Czy ktoś z was ma dzieci? Uczęszczały na jakieś treningi? Sms-owały codziennie wielokrotnie z trenerem? Moja córka chodziła na biegi i jeśli czegoś nie wiedziała to dzwoniła może raz w tygodniu. Mój syn chodzi na Ju-jitsu (wschodnia sztuka walki) i prawie nie dzwoni i nie pisze wszystko ustala na treningu.
Zacznij myśleć o sobie i o tym jak sobie poukładasz życie bez niego.
To orzeczenie jest takie niezbędne?
Warto jest tracić na to czas, siły i pieniądze?
Jak wygląda Twoja sytuacja? Pracujesz? Jak z mieszkaniem?
Jest na pewno mąż z kryzysem wieku średniego, z imprezowym życiem poza domem i rodziną.
Proponuję Misia01 znaleźć sobie młodego instruktora jazdy konnej, a lekcje pobierać w tym samym czasie w jakim on udziela, a oprócz tego zrobić się na bóstwo i niech patrzy co zrobił
Tylko prawd jest kilka, niestety.
Jedną z nich i chyba najgorszą jest przypisywanie naszym mężom najgorszych cech, bo w innych wypadkach tak było.
Nie każdy facet to skurczysyn, choć przechodzi andropauzę. Czasami facet ma dość tego co się dzieje w domu i ma ochotę uciec gdzie się da, od tego najlepiej do jakiejś "jaskini" gdzie nikt go nie znajdzie. Czasem tą jaskinią jest praca, czasem hobby, czasem domek nad rzeczką gdzie łowi ryby. Niekoniecznie musi zdradzać, choć nam kobietom wszystko na to wskazuje.
Wiele ostatnio przeszliście, jednak mężczyźni takie rodzinne sprawy przechodzą inaczej. O ile Ty, zapieprzasz, organizujesz, stajesz na rzęsach by wszystko zapiąć na ostatni guzik...To Twój mąż może całkiem normalnie czuć, że zrobił swoje... I dalej niech się dzieje.
Moim zdaniem jeśli nie masz dowodów, to na siłę ich nie szukaj, odpuść. Zrelaksuj się, bo jesteś jak bomba z odpalonym zapłonem.
Zadbaj o siebie, zrób się na bóstwo, a może zrób mężowi niespodziankę i wykup tydzień "pod palmami"? Wyluzuj dziewczyno.
Dopiero jeśli oboje odpoczniecie i wrócicie do równowagi, a między wami "tamto" nie wróci, możesz czuć zagrożenie. Wtedy się tu zgłoś i będziemy radzić. Teraz oboje jesteście na życiowym zakręcie. Ty też reagujesz nieadekwatnie. Bijący zegar i fakt i że zostaniesz babcią, włączył Ci niepotrzebnie alarm. Tak myślę i ufam, że mam rację.
Myślę, że dużo racji ma apologises, ale ja kochałam męża i nie wyobrażałam sobie życia bez niego.
Dowody zdrady są mi potrzebne nie tylko do sądu ale też do potwierdzenia tego że mąż mnie nie kocha i coś w naszym życiu się skończyło.
Cytat
Misia, a co się stało,że przestałaś go kochać ?
Cytat
a nie prościej porozmawiać z nim, ale wiesz, zdobyć się na taką głębszą rozmowę i spytać co on czuje?
Piszesz o tym, że kończy się w Waszym życiu jakiś etap i to budzi Twój niepokój.
To normalne, że obawiamy się nieznanego, ale musisz też przecież wiedzieć, że to jakie to nieznane będzie leży też w Twoich rękach. Czekasz na męża, jakbyś była bezwolna, a przecież Ty też masz prawo decydować o swoim jutrze.
Szukasz, szukasz i nic nie znajdujesz oprócz tego, że mąż przestał lubić Twoje towarzystwo. Jeśli czujesz, że coś się wypaliło, nie otrzymujesz od męża wsparcia jakie Ci się należy, to naprawdę w sądzie wystarczy, żeby otrzymać rozwód.
To co robisz w tej chwili, to "wybieranie" cegiełek z fundamentu waszego związku. W końcu wszystko się zawali tak czy tak. Mąż może nie wytrzymać i rzeczywiście znajdzie sobie jakąś odskocznię, oprócz konia oczywiście. Będziesz wtedy zadowolona? To Cię zadowoli?
Czym bardziej będziesz mu się narzucać tym on bardziej się będzie od Ciebie oddalał ...
Niech on też poczuje ,że może Cię stracić ....zadbaj o siebie ,spotkaj się z koleżankami ,wyjedz na weekend z synem albo z koleżanką ...zacznij mieć swoje życie .....niech ma to co chce...
Jak zobaczy ,że może Cię stracić to się obudzi a jak nie to się rozejdziecie ....
Ja wiem, że aby przechodzić przez wspólne lata w związku i czuć satysfakcję potrzeba czegoś więcej niż chęć i strach. Pojedyncze sytuacje, które opisałaś, brak dowodów zdrady cóż może oznaczać? Najprościej uznać, że mąż doskonale kryje. To takie uzasadnienie dla wszystkich przykrych słów i gestów. Jeszcze lepsze uzasadnienie na szarpanie swoich nerwów domysłami, szpiegowaniem. Podnosisz swoje emocje na same wyżyny i powoli te emocje stają się sensem same w sobie. Zza tych emocji coraz mniej widać. Zastanawiałaś się kto przez te emocje najbardziej cierpi? Cierpi wiele osób, ale tylko swoje znasz i te najbardziej Ci doskwierają. W taki sposób stwarzasz zaklęte koło złych uczuć, myśli. Jesteś jedyną osobą zdolną zmienić ten układ. Układ, bo małżeństwo już od jakiegoś czasu zmieniło się w układ dwojga ludzi uciekających przed sobą. Mąż uciekł do swojego świata, Ty do swojego.
Zanim doczekasz się zdrady, romansu męża, może minąć wiele lat. To paskudna huśtawka. Naprawdę można tak bezsensownie wiele lat spędzić.
Też miałem okres ucieczki w swoim życiu. Ba, większość życia uciekałem. I znając swoje braki na dziś mogę powiedzieć, że winnymi takiej sytuacji byliśmy oboje. Nie inaczej jest u was. Wybacz za szczerość, ale gdybym usłyszał od żony stwierdzenie, że zdradzam, i jeszcze z jakimiś małolatami, to po pięciu minutach wychodzę z domu i nie ma czego ratować.
Przez pryzmat swojej krzywdy, nie widzicie oboje całości problemu. One nie powstały dzisiaj, ani wczoraj. Rodziły się latami. Być może córka stworzyła stan, gdy rozsypało się to wszystko jak domek z kart. Decyzja co dalej należy do was obojga. Jedno z was musi potrząsnać drugim. Zdecydować czy chce nadal ciągnąć taki układ, walnąć w stół i bez oglądania się ruszyć. Nie ma niczego gorszego niż czekanie w rozkroku. Jeśli nie chcesz tkwić w codziennym przesłuchiwaniu dyktafonów, życiu obok siebie daj ultimatum. Ratujecie- terapia u psychologa, w poradni kościelnej (jeśli jesteście wierzący) lub rozstajecie się zanim krzywda nie stanie się zbyt wielka. Samo straszenie męża to za mało, bez konsekwencji efektów nie będzie.
Poza tym na tych nagraniach mimo że niewyraźnie to jednak są chwilami podteksty seksualne, raz podsłuchałam rozmowę telefoniczną mojego męża z jedną z tych dziewczyn w której skarżył się na mnie że znowu się go czepiam i go "wkurwiam". Innym razem podsłuchałam jak mówił do jednej z nich "wszystkie was kocham, widzisz jak Agę i Laurę przytulam". Nie wydaje mi się to normalne. A jak ja go pytałam czy mnie jeszcze kocha to odpowiedź była taka "jakbym cię nie kochał to bym z tobą nie siedział", dla mnie to nie była satysfakcjonująca odpowiedź. Ponieważ mi jednak zależało na mężu a on nie chciał powiedzieć o co chodzi zaczęłam sama szukać przyczyny naszego oddalania się od siebie. Chciałam coś zmienić, naprawić i dlatego ten pomysł jazdy konnej.
Ja przez cały ten czas byłam szczera w stosunku do mojego męża, ale on nie koniecznie.
Na czym Ci najbardziej zależy? Chyba na jego obecności , pomocy i bliskości. Im mocniej się o tę bliskość upominasz tym mnie jej otrzymujesz. Być może mąż tę bliskość musi stracić, by zrozumieć.
Proponowałaś terapię mu. To całkiem niezłe rozwiązanie, ale jeśli już to tylko dla Ciebie. Po to byś na spokojnie mogła w tej trudnej rzeczywistości poukładać myśli, nazwać swoje potrzeby i określić ich realizacji. Tak jak mocno szukasz tej nieszczęsnej zdrady, tak na spokojnie jego oddalenie, brak dbania o potrzeby Twoje i dzieci śmiało za równorzędne zdradzie możesz uznać. Jedni trwają w niespełnionych związkach na przekór wszystkiemu, inni uznają zdradę jako powód do rozwodu, jeszcze innym wystarczy złe traktowanie w codziennym życiu. Czasem, gdy bardzo swoje szczęście uzależniamy od tej drugiej osoby i każdego jej słowa, gestu jak ochłapu, proces do samodzielnego decydowania trwa dłużej. Być może właśnie terapia dla siebie, nie dla męża przyniesie Ci rozwiązania?
Cytat
po co starasz się przekonać samą siebie, że on Cię nie kocha?
przecież on jasno komunikuje:
Cytat
Cytat
ja się dziwię, gdzie Ty w tych jego wypowiedziach widzisz podteksty seksualne
Komentarz doklejony:
na marginesie, wiesz, że zrzędzenie, marudzenie komuś nad głową, jest formą agresji?
Unikający bliskości, to cecha która w ludziach się buduje z czasem, jest jakimś tam pokłosiem przeżyć życiowych.
Tutaj był w miarę dobry związek, bez wstrząsów i negatywnych emocji. Więc albo :
1. Pan nie do końca był szczery w związku z naszą Misią i ukrywał negatywne emocje od lat.. niekoniecznie związane z nią. Udawał i grał po prostu...
2. Albo to Misia nie jest z nami szczera i ukrywa jakieś małżeńskie "sprawki" które toczyły się od lat.
Unikanie bliskości to cecha ludzi którym sporo w życiu krzywd wyrządzono. Jesteście pewni, że o to chodzi w związku Misi z jej mężem?
Ja jestem kobietą, ale jakoś cała ta historia Misi jakoś do mnie nie przemawia.
Szukam między słowami (a w tym jestem dobra) i znajduję zrzędliwą jędzę, przerażoną faktem że zostanie babcią. Do tego te fanaberie z krótkimi spodniczkami, solarium i basenem.. Nie byłaś aby nieco śmieszna Misiu? Może Twój mąż chciał swojej "starej" żony, tej miłej, spolegliwej, dbającej o niego?
Nie usprawiedliwiam Twojego męża, bo zwyczajnie nic o nim nie wiem. Nic, czego Ty byś nie napisała. O Tobie wiem więcej.
Cała "akcja" zaczęła się gdzieś w okolicach "wyfrunięcia" z gniazda waszej córki i tu bym szukała przyczyn całej afery.
Na razie Twój mąż ucieka z domu do koni. Ciesz się Misiu że tak jest.
Więc albo poproś go o rozwód w kulturalny sposób, albo zawalcz.
Tylko ta walka to nie sprawdzanie do obłędu podsłuchów, ani ubieranie mini spódniczek.
Bądź taka, jaka byłaś kiedyś, w jakiej się zakochał Twój mąż. Myślę, że to "ostatni bastion". Albo go przejdziecie razem tak jak już wiele przechodziliście razem, albo nie ma o czym gadać.
I kobieta korzystająca przykładowo z basenu jest śmieszną???
No bez jaj.
Nie chcę Myslaca wskazywać winnych, bo chyba nie o to chodzi. Autorka, jej mąż, obydwoje dzieci będą mieli swoje zdanie, swoje pretensje. Działają jak zwykle mechanizmy. Ktoś borykający się z problemami często nie jest obiektywny, nawet wobec siebie. Zwróciłem uwagę na możliwy problem, pewnie jeden z wielu, na potrzebę pomocy z zewnątrz- najlepiej dobrego psychologa. Przy szczerości wobec siebie i pomocy można dojść do rozwiązania. Rzecz w tym, że to praca dla Misi. Zmienić można tylko siebie, autorka chce zmieniać męża.
Basen i solarium nie ma w sobie nic złego. Tylko wyobraź sobie....
Twój mąż nagle zakłada super stringi, opala się w solarium, depiluje i takie tam...
Jeśli nie pomyślisz że kogoś ma, to pewnie że odbija mu andropauza.
Z mężczyznami jest podobnie
Oni myślą podobnie
Przepraszam za to pismo obrazkowe, ale ty innego nie zrozumiesz.
I nie mów mi, ze twój mąż chodzi w stringach od wieków
Jeśli czymś dziwnym jest dla Ciebie korzystanie z basenu i noszenie krótszej spódniczki, to ja nie mam żadnych pytań.
Fakt, jak ktoś nagle po latach zaczyna się depilować, szczególnie miejsca intymne, to może być dla niego ciężkie przeżycie
Komentarz doklejony:
że o drugiej stronie/współmałżonku nie wspomnę
Przecież nie odpuści, żeby się nieco nie bnazyć przy okazji
Zrozumiałam i inni też zrozumieli Amor.
Ty już nie umiesz się sprzedać bez reklamy
Komentarz doklejony:
Miało być: Obnażyć przy okazji.
I już spadam do garażu Apologises.
Cytat
jeśli reklamą jest stwierdzenie, że czymś normalnym jest korzystnie z wody, mydła i depilacja, to faktycznie mea culpa
Naskoczyłaś na autorkę, bo stwierdziła, że zaczęła bardziej dbać o siebie, aby zwrócić na siebie uwagę męża, zauważyłaś?
Cytat
Starczy że robi to jej mąż ,który zwalając wszystkie problemy rodzinne na nią zapomniał o tym że też jest ojcem i sam mógł wpłynąć na decyzję córki...najlepiej obarczyć kogoś za wszystko i nie ponosić za nic odpowiedzialności ...to najprostsze
Jak można napisać że jest zrzędliwą jedzą tylko dlatego że zostanie babcią ,co ma piernik do wiatraka ..może to jej mąż ma właśnie z tym problem ,że zostanie dziadkiem woli przebywać z młodymi dziewczynami żeby się dowartościować i dlatego odsunął się od rodziny ....
Nie można długo żyć w małżeństwie obok siebie ,bo to nie życie ..Jeśli zadbałaś o siebie ,a on nie reagował to znaczy ze jest coś na rzeczy ,że przestało mu zależeć ,że może być inny obiekt zainteresowania Twojego męża oprócz koni....
Jeśli ma internet w telefonie ,może umawia się przez portale randkowe albo erotyczne...???
Ja widząc że dzieci są już duże i dają sobie radę chcę poświęcić jemu więcej czasu ale on tego nie potrzebuje. Oczywiście w przeszłości dzieci były najważniejsze i były na pierwszym miejscu.
Starałaś się, wysyłałaś sygnały, że Ci zależy, nie ma sygnały zwrotnego, to odpuść, bo szkoda czasu.
Każdy z nas ma ograniczony czas i jest zbyt cenny, aby go marnować.
Zmienić można jedynie siebie Misia. Swoje postępowanie, swoje priorytety, a przede wszystkim granice swojego przyzwolenia. Mąż ma gdzieś Twoje straszenie rozwodem. Nie dostrzega Twoich starań. Może trzeba na odwrót? Przestać dbać o niego- przecież jako męża masz go już tylko na papierze. Dbać o siebie, ale dla siebie. Dobra kiecka na wyjście do znajomych, dres wygodny do chałupy? I postawić sprawę jasno- albo rodzina z wszystkimi obowiązkami albo hobby z pełną wolnością. Taką o jakiej nawet nie marzył?
Myślaca;
Cytat
Misia01;
Cytat
Tą pustkę, którą serwowała mu latami misia, sama się świetnie realizując, musiał czymś wypełniać lub czekać na jej wypełnienie, żeby móc z nią żyć; Póki dziecko się nie usamodzielniło miał poczucie obowiązku i odpowiedzialności za rodzinę; To jej taki związek odpowiadał, on się tylko przystosował; W końcu ma czas żeby pomyśleć o sobie; Teraz się obudziła na starość? zaczęła dbać o siebie, minówki zakładać ? prymitywne i żenujące;
Przymuszanie do bliskości jakiej nie było latami, stawianie jakiegoś ultimatum? egoistyczne stawianie na swoim? to koniec związku, jaki by nie był;
Apologises,
Cytat
Jeżeli jest tak jak napisałem, to się ucieszy, bo rodzinę z wszystkimi obowiązkami juz miał; teraz ma upierdliwą kobietę z klimakterium, która wciąż chce go sobie podporządkowywać;
Cytat
Biedaczek, maleństwo ... a gdzie on był przez te lata, kiedy sobie taki kówno-związek zamiast bliskości fundowali? Pewnie zapomniał stanąć w kolejce po spodnie.
Czy może jednak też mu taki kówno-związek odpowiadał?
Cytat
A to tylko ona się obudziła w tym ich kówno-związku zbyt późno?
On na stare lata przytulający małolaty i kochający je nagle wszystkie, żenujący nie jest?
Pewnie powinna czadorze posuwać, wówczas by ją dostrzegał
Ma warunki, to nosi.Proste.
Jakby tych warunków nie miała, to by bzdurzyła o ograniczeniach, które wiek powinien nałożyć.
Są 20-latki, które nigdy nie powinny krótkich kiecek zakładać i kobiety nawet pod 50, które są tak hot /JLo, H.Berry/
jak dbasz, tak masz :cacy
Nie każdy zwiazek oparty jest na bajecznej miłości, zwłaszcza aż do śmierci;
Gdyby wszyscy faceci odchodzili od kobiet z silnym instynktem macierzyńskim, bo np. cała uwaga, miłość i czułość ich kobiet przekierowana została na dzieci, a oni spadli na dużo dalsze pozycje i relacje z żoną nie spełniały ich oczekiwań to chyba nie było by małżeństw
Co do krótkich kiecek, faktycznie niewiele rozumiesz Amor; To nie chodzi o to, że komuś coś nie pasuje; tylko, że się budzi i miota, jak już wszystko pogrzebał, gdy już często najlepsza część życia uciekła; a czasu nie cofniesz; Jesli to w celu wzbudzenia zainteresowania, to też taki policzek dla faceta, przez wiele lat nie czuła potrzeby być dla niego atrakcyjna, teraz jej się przypomniało; chyba tylko idiota uwierzy, że to dla niego, nie dla innych :-))) A nawet jak uwierzy, to w wyrachownie i manipulacje w celu podporządkowania go jakimiś prymitywnymi metodami;
Sorry, ale od bardzo dawna widzę paradoks, gdzie sporo kobiet nie potrafi się cieszyć z życia, ze swojej kobiecości, uważa coś za upokarzające, bo one takie nie są, im przecież nie wypada, bo są takie "wartościowe" a nie jak te "pustaki";
Gdy jest juz za późno, to im odwala, za bardzo, próbują nadrobić stracony czas; "amerykę odkrywają"; może faktycznie, nie żenujące, ale smutne;
Cytat
O tym samym pisałam wyżej, zauważyłeś?
Cytat
Dokładnie, to jest smutne, a nie żenujące, czy prymitywne. Tak jak i smutnym jest, że jej partner nie miał w odpowiednim czasie w sobie, dość siły wiedzy i mądrości, aby zauważyć problem, kiedy się w tym instynkcie macierzyńskim zatracała.
Cytat
Ona mu serwowała? On jakiś ułomny, czy bezwolny? Gdzie on w tym czasie był? Chciał przejść przez ten związek bez żadnej fatygi?
Czyżby bezmyślny egoistyczny gimnazjalista w bajeczną miłość wierzył, aż do samej śmierci?
Chciał przejść przez życie bez żadnego bólu, starań, fatygi i nakładu? To ona miała portki w tym związku nosić?
Cytat
To prawda wielu rzeczy nie rozumiem. A jesteś pewny, że Ty wszystko rozumiesz?
Ludzie w życiu popełniają liczne i różne błędy. Autorka też ma do nich prawo. Ty nie popełniłeś żadnych?
Błędy popełnione przez nią w życiu, nie dają prawa innym do mylenia krytyki z upokarzaniem. Ona jest w tym punkcie w którym jest i tego nic już nie zmieni.
Komentarz doklejony:
Cytat
nie byłabym tak do końca pewna , czy tylko ona jest za to odpowiedzialna
https://www.youtube.com/watch?v=w-T9QWds5ro
Zawsze lepiej, nawet bardzo późno niż wcale, szkoda, tylko że wtedy już nie smakuje tak jak by mogło kiedyś
Misia pisze o tym że cyt:
"Nie widzę sensu dalszego życia razem ale mąż w kłótniach mówił mi że rozwód owszem ale z mojej winy i bez alimentów. Niestety nie potrafię mu udowodnić zdrady. Wszystkie sms-y wykasowane, rozmawia przez telefon tylko poza domem" itd....
Nie przyniosła rezultatu krótka próba reanimacji związku, schudnięcie 8 kg, spódniczki itd., to teraz chodzi o jedno:
"Poradźcie co dalej robić. Jak mu udowodnić zdradę. Może jest tu ktoś kto może mi pomóc. Żyję jak w piekle, staram się udawać przed mężem że jest dobrze, on też i jemu to dobrze wychodzi a ja już nie mogę. Ponieważ nie mogę liczyć na detektywów (to jet kosztowne) siedzę kiedy tylko mam czas i przesłuchuję nagrania z dyktafonu a to zajmuje mi dużo czasu. Czy jest ktoś kto może mi oddzielić na nagraniu głos z radia od głosu rozmówcy? Co jeszcze mogę zrobić? "
Ani słowa na temat, co jeszcze mogę zrobić, by zażegnać kryzys?
Ani słowa o tym, że oczekuje pomocy by uratować małżeństwo.
Trzask, prask i po zawodach... Trochę schudła, trochę wyładniała i to ma starczyć za wszystko. Nieważne, że szpicluje męża jak dzikie zwierzę, nagrywa, podsłuchuje, sprawdza i wielkie NIC!!
Jeśli on od niej ucieka, to znaczy że trzeba faceta "utopić" i znaleźć przyczynę.
Jednak tą przyczyną nie może być fakt, że jest nieznośna i każdy by od niej uciekł nie tylko do konia
Misia, ładnie poproś męża o rozwód. Jest duża szansa że się zgodzi.
Cytat
widzę diasku, że posmarowałeś dzisiaj kopytka jakąś zjełczałą wazelinką
Cytat
i co ma ta kobieta zrobić?
czas cofnąć?
Komentarz doklejony:
Cytat
to jest proste, zrzędzenie to forma agresji,
agresja wynika z lęku, tylko Misia wie jakie lęki w niej siedzą,
Jeśli tak jest, to kto tu jest ofiarą?
Samo życie