Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 51
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,179
Najnowszy Użytkownik: witkor85
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Nie radzę sobie sam ze sobą
Zdradzony przez żonęWitam wszystkich.
Nie mogę dalej już żyć po zdradzie żony. Chociaż upłynęło już od tego czasu sporo czasu i romans żony, który trwał w wakacje 2013 całkowicie się zakończył nie widzę dalszego sensu w życiu i zaczynam się psychicznie staczać. Małżeństwo od 12 lat, dwoje dzieci (4,7), sielanka. Duchowo byliśmy zawsze bardzo blisko siebie. Nigdy nie oddaliliśmy się.

Żona zdradzała mnie z kolegą z pracy. Był to romans praktycznie wyłącznie w sferze fizycznej zdrady. Uczuciowo ich nic nie łączyło. Trafiła na playboya, który został oddelegowany do ich firmy z firmy - matki z zagranicy, Włoch.

Nie wiem jak to się stało, że zabajerował moją żonę na tyle, że zaczęła z nim chodzić do łóżka. A w zasadzie nie tylko do łóżka, łóżko było tylko jednym z wariantów. Jeździli do moteli na godziny, w plener, delegacje.

Żona dobrze się maskowała, bo nie dostrzegłem w jej zachowaniu niczego, co by sugerowało oddalenie emocjonalne. Wszystko było "po staremu". W normalnym tygodniu, weekendy, spędzaliśmy z rodziną, pojechaliśmy na wakacje. Seks prawie codziennie.

Przez myśl mi by nie przeszło, że wtedy grała na dwóch fujarkach.

Koniec końców dowiedziałem się. Sytuacja kuriozalna, bo powiedziała mi to moja przyjaciółka, która widziała jak wyjeżdżają spod motelu. Motel prowadził jej szwagier i powiedział jej, że przyjeżdżają regularnie a hałasy mojej żony jak uprawiają seks słychać w całym motelu.

Nie trudno domyślić się mojej reakcji. Nogi mi się ugięły jak to usłyszałem. Zacząłem kojarzyć wtedy, że często czułem od niej jakiś obcy zapach perfum czy też w czasie seksu miałem wrażenie, że jest dziwnie rozluźniona i nienaturalnie "mokra". Skojarzyłem też, że widywałem na jej ubraniach czy bieliźnie plamy, które mylnie interpretowałem jako różne nieczystości a nie substancje pochodzenia organicznego od innego faceta.

Jak się dowiedziałem to próbowałem zadzwonić ale miała wyłączoną komórkę a w pracy powiedziano mi, że ma posiedzenie w zarządzie (była to prawda).

Wsiadłem mimo to w samochód i popędziłem do niej. Pech chciał, że padał deszcz, z boku wyjechała ciężarówka i uciekałem od zderzenia, co skończyło się poślizgiem i lądowaniem na latarni.

Obudziłem się w szpitalu mocno poobijany i połamany (złamany obojczyk, naruszenie kręgów szyjnych, wstrząs mózgu, uszkodzona śledziona itp.).

Żona siedziała przy mnie cała zapłakana i roztrzęsiona. W końcu powiedziałem jej, że wiem a ona przyznała mi się, że miała romans ale właśnie to kończy. Faktycznie, rozwiązała umowę i zmieniła pracę a z tym Włochem nie nawiązała żadnych kontaktów. On zresztą znalazł inną mężatkę ale to nie na temat.

Wylizałem się. Żona faktycznie żałowała a ja postanowiłem dać nam szansę. Nie chciałem, żeby dzieci cierpiały. Poszliśmy na terapię chociaż to w sumie terapia mojej osoby, mojego cierpienia a żona też nie potrafiła dać sobie rady z wyrzutami sumienia.

Jesteśmy po terapii. Ale mam wrażenie, że nic mi ona nie dała. Najgorsze było to, że zmierzyłem się z historią jak naprawdę wyglądał ich związek. Moja żona zachowywała się jak seksualne zwierze wobec gościa, który był tylko zwykłym Casanovą i zaliczał kolejne zamężne panienki. Nie potrafię zmyć z siebie obrzydzenia, że tego samego dnia uprawiała seks z nim a wieczorem ze mną. Tworzą mi się przed oczami różne wizje, których nie potrafię wymazać. Robili to bez zabezpieczeń, ale nic nie przywlokła, to sprawdziłem.

Wybaczyłem żonie i kocham ją. Jest matką moich dzieci i kobietą mojego życia. Stara się bardzo i żałuje ale ja często jej wyrzucam zdradę i zagłuszam emocje środkami psychotropowymi. To jednak jeszcze pogarsza sprawę, bo jestem skołowany a i tak nie potrafię przepracować tej zdrady. Czas niby leczy rany ale w moim przypadku jest odwrotnie.

Seks z żoną jest słaby z mojej strony. Libido mi spada i nie jest tak jak dawniej. Mam blokadę psychiczną na myśl, że robiła to z innym gościem. Nigdy wcześniej nie mieliśmy nikogo oprócz siebie.

Żona powiedziała mi, że to był straszny błąd i gdyby mogła cofnąć czas to by tego błędu nie popełniła. Jak ją prosiłem o wyjaśnienie dlaczego to odpowiada mi, że nie potrafiła się wówczas oprzeć jego działaniu i adoracjom. Zachowała się jak gówniara i tak się czuła. Nie opierała się ją zaczął dotykać czy posuwał się dalej a potem wiadomo do czego doszło. Wiem, że seksualnie odczuwała dużą satysfakcję z tego romansu. W zasadzie tylko o to jej chodziło. Myślała, że się nie dowiem a romans miał się skończyć po powrocie jego do Włoch bo on był tylko czasowo oddelegowany.

Dodatkowo o romansie wie kilka osób i domyślam się, że jesteśmy "na językach". Mam jakieś natręctwa, że gdzie nie wyjdę to jest ktoś, kto wie. Mam wrażenie, że ludzie się dziwnie patrzą. Życie towarzyskie też jakoś odsunęliśmy od siebie.

Nie chcę rozwodu bo kocham ją ale nie potrafię tak żyć. Czy jest coś co mogę jeszcze zrobić, by jakoś zacząć normalnie żyć. Jak odejdę, to czuję, że będę żałował. Dzieci też bardzo będą cierpiały naszą rozłąkę. Póki co nie odczuwają chyba naszych napięć bo to najgorsze momenty mam wieczorem jak już wszystkie sprawy dnia zostaną zakończone a ja zostaję sam z żoną i swoimi myślami.

Czy jest szansa, że dojdę jakoś do siebie, czy powinienem może sam sobie kogoś znaleźć i odreagować. Chyba nie potrafiłbym i boję się, że zniszczyłbym to, co staramy się oboje odbudować. Na odbudowie małżeństwa najbardziej mi zależy.
Komentarze
Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
domator dnia październik 01 2015 14:00:49
Żona powiedziała mi, że to był straszny błąd i gdyby mogła cofnąć czas to by tego błędu nie popełniła

smiley
to akurat stara śpiewka, moja też tak mówiła
oczywiście, że dojdziesz do siebie tylko zastanów się, czy to wystarczy
ja do siebie doszedłem, od początku zdrady minęło 4,5 roku (od jej końca 2,5 roku - tak romans żony trwał 2 lata)
doszedłem do siebie i co z tego?
po co tu ciągle zaglądam?
po rozwodzie wróciliśmy do siebie ale mimo starań z obu stron fajerwerków nie ma i musisz się z tym liczyć
życzę, żeby Ci się udało, żeby wróciły uniesienia
ale z historii tu opisanych wydaje mi się, że będzie trudno
jakby co, pisz na priv, może pomogę

Yorik dnia październik 01 2015 15:19:48
Historia jak z filmu;
To nie był błąd, ona wtedy tego bardzo chciała.
Która by nie chciała Włocha, nawet na jakiś czas ? smiley

Zmieniło Ci się wyobrażenie o żonie. Myślałeś, że wszystko wiesz, wszystko masz pod kontrolą i wszystko jest przewidywalne. Tak w życiu nie jest.
Strasznie ucierpiała samcza duma, że ktoś mógł być lepszy od ciebie, zwłaszcza że nikogo przed sobą nie mieliście, więc i odniesienia nie było;

Z jakąś fajną dziewczyną odreagujesz, bo odsuniesz się od żony, ale co będzie jak dobrze trafisz i ta nowa bardziej Ci się spodoba ? Inaczej, ale będziesz się też męczył; Jeśli zazdrościsz żonie, że znalazła sobie kogoś i miała okazję zobaczyć, jak to jest z kimś innym, to niech teraz pomyśli o Tobie i kogoś fajnego Ci załatwi. Obrotna dziewczyna przecież jest;

Suchy64 dnia październik 01 2015 16:50:21
... gdyby mogła cofnąć czas to ...

Ważniejsze jest to co robi, poza powtarzaniem tej magicznej formuły.

...odpowiada mi, że nie potrafiła się wówczas oprzeć jego działaniu i adoracjom.

Wskazuje, że sama nie przepracowała przyczyn tego dlaczego "poszła w tany".

Czas niby leczy rany ale w moim przypadku jest odwrotnie.

Tak, czas leczy rany, ale te dobrze opatrzone. W nieopatrzone może wdać się gangrena zatruwająca krok po kroku cały organizm; przez lata.

Czy jest coś co mogę jeszcze zrobić, by jakoś zacząć normalnie żyć.

Myślę, że niewiele. W Twojej konstelacji, podobnie jak u mnie, więcej zależy od osoby która zdradziła. W przypadku rozstania masz swój los w swoich rękach; żałoba i wychodzisz na prostą. Przy pozostaniu w związku w gruncie rzeczy składasz swój los w ręce osoby która zawiodła. Zdany jesteś na jej pomoc. Jeśli ona tego nie zrozumie, że winna jest Tobie pomoc przy odbudowie Twojej psychiki i Twojego obrazu jej osoby to macie pozamiatane.
Samemu to się nawet dobrze po plecach nie podrapiesz, o wyjściu na prostą za dwie osoby nie wspominając.

robertos dnia październik 02 2015 09:56:30
To nie był błąd, ona wtedy tego bardzo chciała.


Twierdzi, że to był jakiś niezrozumiały dla niej impuls. Trochę ciekawość, trochę monotonia (jesteśmy dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami, znamy się z liceum), mocno też podniosło to jej samoocenę. Straciła rozum i sądziła, że się nie dowiem a romans się zakończy w miarę szybko. Chodziło tylko o seks. Kocha tylko mnie. Tak twierdzi, w sumie nie mam podstaw by jej nie wierzyć.

Zmieniło Ci się wyobrażenie o żonie. Myślałeś, że wszystko wiesz, wszystko masz pod kontrolą i wszystko jest przewidywalne.


Zmieniło i to bardzo. Była dla mnie ideałem ale jej zdrada odarła mnie mocno z poczucia bezpieczeństwa. Spadła mocno z piedestału, na którym ją stawiałem.

Strasznie ucierpiała samcza duma, że ktoś mógł być lepszy od ciebie, zwłaszcza że nikogo przed sobą nie mieliście, więc i odniesienia nie było;


Trochę ucierpiała. Chociaż unikam rozmyślania o porównaniach. Chodzi mi o to, że tak łatwo rozłożyła nogi przed kimś obcym. Jakimś południowym ruchaczem, który uważa Polki za łatwe i moja żona to potwierdziła. Moja kochana żona, matka moich dzieci była workiem na spermę. Eh wkurw mnie bierze.


Z jakąś fajną dziewczyną odreagujesz, bo odsuniesz się od żony, ale co będzie jak dobrze trafisz i ta nowa bardziej Ci się spodoba ? Inaczej, ale będziesz się też męczył; Jeśli zazdrościsz żonie, że znalazła sobie kogoś i miała okazję zobaczyć, jak to jest z kimś innym, to niech teraz pomyśli o Tobie i kogoś fajnego Ci załatwi. Obrotna dziewczyna przecież jest;


Uważam to za żart. Nie chcę schodzić do poziomu, który potępiam. Też popełniłem kilka błędów (nie zdradziłem), które zraniły mocno moją żonę (nietrafione i ukrywane inwestycje finansowe, skłócenie z rodziną, gdzie to moje bezsensowne ambicje, które doprowadziły do kłótni w rodzinie). Inny może kaliber ale też nie jestem całkowicie bez skazy.

Myślę, że niewiele. W Twojej konstelacji, podobnie jak u mnie, więcej zależy od osoby która zdradziła. W przypadku rozstania masz swój los w swoich rękach; żałoba i wychodzisz na prostą. Przy pozostaniu w związku w gruncie rzeczy składasz swój los w ręce osoby która zawiodła. Zdany jesteś na jej pomoc.


Nie dawałem żadnych gwarancji tego, że się uda i, że się nie rozstaniemy. Robię co się da aby zmienić do tego podejście. Żona też się mocno stara. Pracę zmieniła, poświęcamy sobie więcej czasu. Wyjeżdżamy razem, także i bez dzieci. Ale to tkwi i rozdziera serce.

torf dnia październik 02 2015 10:38:57
Witaj kolego wybaczyłeś ok twoja sprawa, stary zacznij w końcu coś robić dla samego siebie. Twojego małżeństwa jakie było już nigdy nie będzie,chcesz zapomnieć nie da się .Wyjdz do ludzi zajmij się sobą [sport jakieś inne pasje] .
Nabierz dystansu do zony jej już nie ma jako tamtej bo tekst w stylu gdybym mogła cofnąć czas to zwykły banał przy takim okazaniu lojalności i szacunku do ciebie, ona już nie jest kobieta twojego życia, tak jak ty nie jesteś już jej ale wybaczyć trzeba tez potrafić. A wraz z wyjściem do ludzi zabierz te prochy z domu bo to nic nie daje tylko zabiera człowieczeństwo.

Ramirez dnia październik 02 2015 13:28:46
Robertos, prawda jest taka, że nadajesz sam sobie zbyt duże znaczenie dla tej zdrady. Czy żona jest ładną kobietą? Jeśli tak - to traktuj każdy seks z nią jako możliwość, jako jej dar - a nie to, co Ci się od niej należy.

Wcześniej żona wybrała Włocha - teraz wybrała Ciebie - więc w sumie warto machnąć już ręką na zranione Ego, bo to ono jest teraz Twoim największym prześladowcą.

W wariancie "jednak nie radzę sobie", masz tylko kolejną gorszą alternatywę - rozwieść się, poszukać sobie kolejnej kobiety "po przejściach", która będzie miała może "przebieg" i z 50-ciu takich Włochów - i tylko sam banalny fakt, że uda Ci się ją poderwać, niejako wymaże "problem", że jacyś Włosi tam byli smiley

Małżeństwo moim zdaniem zawiera się na dobre i złe - złe się trafiło, więc teraz warto zawalczyć o dobre. Dobre jest to, że przez życie idąc zdobywamy doświadczenie, a żona w ten sposób już wie, jak jest z innym facetem - i wie, że może nie warto sięgać po narzędzie takiej destrukcji jaką jest zdrada. Bo to destrukcja nie tylko małżeństwa, ale i cios zadany wobec dzieci.

Zaprawdę powiadam Ci smiley, doceń fakt, że masz dziewczynę w łóżku, możliwość seksu - rodzinę i dzieci. Jest bowiem zawsze tylko tu i teraz - przeszłość jest tylko coraz bardziej mdłym obrazem, po latach nie powinna mieć większego już znaczenia. Jest zawsze tu i teraz - sam kreujesz swoje samopoczucie samca, więc lepiej być nim, niż czuć się podle przez jakieś historie z przeszłości.

Ta zdrada jest teraz dla Ciebie niczym głaz, jaki nosisz w ręce. Przeszkadza, uwiera - więc nie ma innej rady, by było dobrze, jak tylko go wyrzucić z tej ręki, nie nosić już, odrzucić. Tak jak wszelkie myśli o tej historii, której już nie ma - niczym z dawnego filmu...

Andromeda dnia październik 02 2015 14:05:13
"Mam jakieś natręctwa, że gdzie nie wyjdę to jest ktoś, kto wie. Mam wrażenie, że ludzie się dziwnie patrzą"."Najgorsze momenty mam wieczorem jak już wszystkie sprawy dnia zostaną zakończone a ja zostaję sam z żoną i swoimi myślami." Mam wrażenie że to typowy objaw depresji. Może konsultacja z innym lekarzem , może zmiana leków, może kolejna terapia jest w stanie to zmienić? Za dużo analizujesz , sam siebie nakręcasz. Masz natłok myśli? -odsuń je zajmując się czymś innym( wyjdź z domu) pobiegaj , posłuchaj muzyki, spacer po lesie czy parku może książka.

Crowley dnia październik 02 2015 14:49:56
Ramirez, trudno odmówić Ci w wielu miejscach racji. Ja widocznie jestem mniej dojrzały niż ty. Nie potrafiłbym zareagować w sposób taki, jaki radzisz bohaterowi tego dramatu. Nie umiałbym przejść do porządku dziennego nad czymś takim. Mam przypuszczenia graniczące z pewnością, że Robertos też tego nie udźwignie. I ma prawo do tego prawo. Ma prawo być słaby, emocjonalny, niestabilny, bo dostał kindżałem z kierunku, z którego cios miał nigdy nie paść! To potężny wstrząs.

Zgadzam się z Tobą w jednym Ramirez. Ten głaz zdrady należy odrzucić, jak najdalej od siebie, z tym, że według mojej opinii tym głazem jest wiaroułomna bladź naszego bohatera. Znów mówię tylko za siebie. Dawno, w innych, mniej dramatycznych okolicznościach (brak dzieci chociażby), również zostałem zdradzony. Starałem się wybaczyć, głównie dla siebie, partnerka niemalże założyła wór pokutny. Widziałem, że też cierpi. Po pierwszym szoku, przyszło obrzydzenie, nienawiść pomieszana z miłością, a w końcu obojętność. Byłem obojętny. W najmniejszym nawet stopniu nie współodczuwałem jej cierpienia. Ono nie było mi wtedy ukojeniem. Spokojnie i bez emocji kazałem mojej partnerce zniknąć z mojego życia. Chyba ją wtedy złamałem do reszty, ale jak wspomniałem - byłem obojętny. Każdy ma inną konstrukcję psychiczną, ale ja tego potrzebowałem by odżyć. Zdrada, jak piszesz Ramirez, stała się dla mnie mdłym wspomnieniem i przestała mieć większe znaczenie. Musiałem się jednak odciąć od źródła bólu.

Nie potrafiłem i nadal nie potrafię zrozumieć z jaką łatwością przychodzi ludziom zadawanie niewyobrażalnego wręcz bólu osobom, które przynajmniej w teorii powinni kochać ( o dzieciach nie wspominając). Przeraża mnie to, autora z pewnością również i ten strach przed powtórką był zbyt potężny, by rozważać pojednanie.

Teraz, patrząc z perspektywy ojca, byłbym skłonny wybaczyć własne cierpienie i upokorzenia. Nie wybaczyłbym jednak NIGDY, gdyby moja żona naraziła na cierpienie nasze dzieci, a to zrobiła żona autora wątku. Robertos - przez chwilę przestań myśleć o swoim cierpieniu i wyobraź sobie, co dzieje się z dziećmi (lub będzie się działo, jak się dowiedzą), gdy widzą co się z wami dzieje. Wskaż winnego raz jeszcze i dobitnie przekaż to (nawet jeśli ona wie), że "dzieci cierpią przez CIEBIE żono".

Robertos - zrobisz, co uważasz za stosowne. Ja bym się odciął od tego, co kiedyś nazywałeś swoją żoną, na tyle, na ile jest to możliwe (dzieci). Poświęcaj czas sobie i dzieciom. Zostałeś tylko ty i one. Są twoją ostoją. Na niej buduj.

Nox dnia październik 02 2015 17:51:59
...,, Chodziło tylko o seks. Kocha tylko mnie. Tak twierdzi, w sumie nie mam podstaw by jej nie wierzyć. ..."mieliście problemy z seksem,czy jej potrzeby są aż tak duże że kochając ciebie/?/poszła dokupić sobie trochę zabawy w innym sklepiku?....Próbowałes sobie poradzić będąc blisko żony i nie wyszło może spróbuj, ograniczając kontakt z nią do minimum.Nie chodzi o ostateczne rozstanie/chociaż ona nie musi o tym wiedzieć/ ale o zamieszkanie osobno.Chodzi o czas dla siebie,o podniesienie sobie samooceny,o zajęcie się sobą/po pracy i kontakcie z dziećmi/Piszesz że kochasz żonę to wyprowadź się na kilka miesięcy ,popracuj nad sobą i upewnij się że to miłość a nie strach przed zmianami w życiu.Spotykaj się ze znajomymi,idź na mecz i piwo z kolegą a wieczory przeznacz na sport/nawet jak nie lubisz/nie każdy odnajduje się na siłowni ale godz rowerku w terenie,albo bieganie,przepłyń kilka basenów.Na sobotę,niedzielę wyjedź w góry sam albo zabierz kolegę.Zrób coś co da satysfakcję że pokonujesz słabości,zmęcz się tak by sen nadchodził bez potrzeby łykania chemii.Z nikim nie musisz rozmawiać o swojej sytuacji ani nawet o tym że mieszkasz osobno,nikt nie musi wiedzieć/chyba że mieszkasz w mieścinie i nie da się tego ukryć.Jak zatęsknisz za żoną to się z nią umów,spędź trochę czasu,pogadaj ale nie wracaj aż nie będziesz pewny że tego chcesz,Wróć nie dlatego że dzieci,kredyt,że wypada,że tak lepiej,że wszyscy gadają,że nie radzisz sobie z gotowaniem .Wróć kiedy dotrze do ciebie że mimo wszystko warto budować od nowa ten związek .Kiedy to nie będą tylko słowa ,ale kiedy poczujesz to całym swoim wnętrzem.

Logarytmik dnia październik 02 2015 18:31:56
Perfidna zdrada, takie coś musi boleć tym bardziej, że byli dla siebie pierwsi i jedni. Piękna sprawa. Nic dziwnego że boli, bo ona to rozpier.... na amen.
Co ja bym zrobił? Wybaczyć może i się da... ale się tak męczyć? Uważam, że Yorik dobrze podpowiada - dać to na remis i poszaleć z jakąś dobrą panną. Tak bym zrobił: remis grzeszków albo bym odszedł. Inaczej tego nie widzę, żeby do końca życia chodzić taki struty.

Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Jak sobie z tym poradzić
Nie radzę sobie - poradźcie coś, proszę.
Ratować to czy dać sobie spokój?
Jak sobie poradzić z myślą, że się kogoś zdradziło?
Jak sobie z tym poradzić?
jak znalesc w sobie siłe ?
Jak poradzić sobie z Jego zdradami?
Poradzcie mi jak sobie dalej radzic
nie umiem sobie poradzic
wątpliwości - nie potrafię sobie poradzić. ..
Ja mu wybaczyłam, ale On nie może sobie wybaczyć
zastaniawiąjące , jak sobie odpowiedzieć?
jak poradzić sobie z bólem? /amor/
jak sobie z tym poradzić ... ?
jak radzicie sobie z tym wszystkim
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Proszę o radę
Zdrada chlopaka
Zdrada mężą
Zdradzona przez czat
Nie wiem co o tym ws...
Warszawa, okolice zd...
rozpadam się
Zdrada w pracy
Po 9latach stało się.
Zdrada po 17 latach ...
Mąż zdradził i twier...
Zdrada po 10 latach ...
Nie wiem co robić
Zdrada
zdrada tuż po roczni...
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Niewierna
Co dalej?
niekończąca się hist...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info