Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 55
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,166
Najnowszy Użytkownik: Vanbahl
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
zdradzona oszukana
Zdradzona przez mężaW sumie nie wiem za bardzo od czego zacząć... pierwszy raz w życiu korzystam z tego typu 'pomocy'. To może od początku. Jesteśmy w związku ponad 8 lat z tego 2 lata jesteśmy małżeństwem. Historia normalna aczkolwiek romantyczna- najpierw wielka przyjaźń, z czasem mocniejsze uczucie, potem wielka bezinteresowna miłość. Nie było łatwo. zarówno ze strony moich rodziców jak i teściów nie mogliśmy liczyć na żadną pomoc- nie żeby byli nie w porządku czy patologiczni po prostu normalni ludzie, którzy sami lekko w życiu nie mieli. Cieszyły nas dosłownie pierdoły- zakup kosiarki czy lodówka na raty. życie jak życie. Nigdy nie byłam materialistką, cieszyły mnie małe rzeczy, ale najbardziej chwile z moim ukochanym , bo dzięki niemu wierzyłam, że moje życie ma sens. Wiem to wszystko brzmi jak jakiś banał, ale przez całe swoje dorosłe życie myślałam, że pana boga złapałam za nogi, bo przecież nieważne jest jak długo dochodzi się do jakiegoś statusu materialnego, ale ważne jest, że brnie się w to razem bez względu na wszelkie przeciwności. Może za bardzo wyidealizowałam swojego małżonka- być może, ale zawsze widziałam w nim człowieka uczuciowego, uczciwego ponad miarę, honorowego i zdolnego. Był on ostatnią osobą na świecie, którą podejrzewałabym w ogóle o taką przygodę. Do rzeczy. Po 4 latach związku zaczęliśmy starać się o dziecko. Trwało to ok. 2 lat- nikt z nas się nie badał bo po co? jesteśmy młodzi, bez nałogów, do szczęścia brakował nam tylko raczkujący berbeć. Wreszcie ( po regularnych wizytach u mojego ginekologa, który nie widział za bardzo przyczyn niepłodności u mnie) namówiłam męża na badania. Wyniki były dla nas szokiem. Okazało się, że mąż jest na granicy bezpłodności. Potem okres załamania, chłód w łóżku- pomimo moich zapewnień, że ta sytuacja nie zmieniła moich uczuć- mój mąż zamknął się w sobie. Starałam się nawet umówić go na rozmowę ze specjalistą, bez skutku. Szczególnie ważne to dla mnie było, gdyż za 3 miesiące badania należałoby powtórzyć- dla pewności. Argumenty nie docierały do mojego najukochańszego. Kiedy wydawało mi się, że wszystkie opcje mamy obgadane, wszystkie za i przeciw on najprościej w świecie mnie odrzucił. Czułam się taka samotna. Przyzwyczajona do jego ciągłej obecności, rozmów, miłych uniesień w łóżku i poza nim, nagle straciłam sens. Teraz odnoszę wrażenie, że jego miłość właśnie wtedy wygasła. W tamtym momencie. Kiedy szykował się do wyjazdu w interesach na 2 tygodnie dałam mu wyraźnie do zrozumienia, że kocham go ponad życie i nawet gdybym wiedziała o jego problemach przed ślubem i tak byśmy go wzięli. To chyba ta miłość bezwarunkowa tak myślę. Przeżyliśmy cudowne chwile. Wydawało mi się, że jesteśmy już na właściwych torach, aż do jego powrotu.... z człowieka, który o mnie codziennie zabiegał -pisał dzwonił bez konkretnego powodu- stał się chłodnym egoistą. Każdej kobiecie w takiej chwili zapala się czerwona lampka, nie powiem nawet przemknęło mi przez myśl, że mnie zdradził, ale to była jakaś odległa absurdalna hipoteza. Wszystko zrzucałam na karb pracy i obowiązków. Smutno mi było patrzeć jak gaśnie. A gasł w oczach.Zaczął palić, coraz więcej pić, nie wspomnę o relacjach w łóżku- był taki zimny, ostry, taki nieswój. Przepłakałam wiele nocy. W końcu jako kobieta silna niezależna wzięłam sprawy w swoje ręce. Była piękna ciepła gwieździsta lipcowa noc . Przeddzień naszej rocznicy ślubu. To właśnie wtedy mój mąż łaskawie o wszystkim mi opowiedział. O 3dniowym romansie z kobietą, która jak on to twierdzi zawróciła mu w głowie. To był szok i niedowierzanie- jak straszny sen z którego nie mogłam się obudzić. Serce pękło mi na pół. Jak można spieprzyć najpiękniejszy czas w swoim życiu? Przekreślić te wszystkie piękne chwile? Cierpiałam jak nigdy,ale musiałam wiedzieć jak do tego doszło. On mechanicznie i bez namysłu odpowiadał na moje pytania. Bolało okropnie. Najgorsze jest to, że w całym moim życiu kierowałam się pewnymi zasadami . Uważałam się za silną i mądrą kobietę, który w życiu nie pozwoliłaby sobie na taki numer, a co ja zrobiłam? Wybaczyłam. Wydawałoby się, że w takiej chwili znienawidziłabym go do granic możliwości, ale nie potrafię. Wciąż kocham go ponad siłę. Tłumaczę go i jego postępowanie. Próbuję zrozumieć frustrację, a sama czuję się jak śmieć. Bo co ze mnie za żona, która nie potrafi utrzymać przy sobie męża? Co dała mu tamta kobieta czego nie miał przy mnie? Można dać coś więcej? Schemat z pozoru jak każdy inny- jednak nie. Mój mąż otóż po całej tej przygodzie wcale nie utwierdził się w uczuciach do mnie. Nie błagał o przebaczenie, nie zapewnił mnie, że ta historia może się powtórzyć, nie powiedział, że kocha mnie jak nikogo na tym świecie-tak jak miesiąc wcześniej. Otóż powiedział, że nie wiem co do mnie czuje, ale wie na pewno, że nigdy nie spotka nikogo takiego jak ja. Poprosił o miesięczną separację, żeby mógł odzyskać szacunek do siebie i upewnić się co do uczuć do mnie. Zapewnił mnie jedynie, że jest to mu potrzebne, że pamięta o tym co nosi na palcu i nigdy nie chce ściągać tej obrączki. Jakiś kosmos. zgodziłam się. Rozsądek mi podpowiada, że już nigdy nie powinnam mu zaufać, ale jakbym teraz mu nie zaufała nie miałoby to najmniejszego sensu. Chcę to naprawić. lecz z drugiej strony nie chcę prosić się o miłość. Czuję się odrzucona i oszukana. Przez ostatnie dwa tygodnie żyłam wschodami i zachodami. W przeciągu tygodnia schudłam kg. Mało co jadłam , spałam po kilka godzin na dobę, wierząc, że obudzę się przy nim jak dawniej, on otworzy oczy wiedząc, że na niego spoglądam, pocałuje mnie słodko i powie jak zawsze: miłego dnia skarbie! Czy można przestać kogoś kochać ot tak? Nie wierzę w takie rzeczy. Co takiego zrobiłam, że mój ukochany jest tak zagubiony w uczuciach co do mnie? Czy jestem aż tak głupia i naiwna? Jestem teraz tak zagubiona. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie chcę wtajemniczać mojej rodziny w ten temat, żeby nie zniszczyli go psychicznie, bo (jest jakaś iskierka nadziei) przecież czas leczy rany i może nam się ułożyć? Zdaję sobie sprawę, że to już nie będzie ta sama miłość. Wiele wody w rzece upłynie zanim znowu zacznę mu ufać. Czy biorę pod uwagę porażkę?Oczywiście. Tylko boję się, że już nikt nie będzie chciał tak popranej osoby jak ja, bo mój mąż nie tylko zniszczył sielankę, w której tkwiliśmy, ale także zniszczył moją osobowość, moją kobiecość, atrakcyjność. Jeśli można czuć się jak zero to właśnie tak się teraz czuję. Co chwila zerkam na zegarek jest coraz później, a jego nie ma. Moimi myślami targają straszne rzeczy- co teraz robi, z kim? przecież jest niedziela. Z drugiej strony ta kwestia resztek zaufania. Sama nie wiem. Nie liczę na to, że ktoś mi pomoże tutaj, samo to ,że przeczytaliście to do końca świadczy o tym, że próbowaliście brnąc w moją historię za co dziękuję. Może ktoś jest w podobnej sytuacji? Straszne to jest, ale za razem pocieszające, że nie tylko mój świat się zawalił. Dziękuję...
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
Nox dnia lipiec 13 2015 09:04:13
...Uważałam się za silną i mądrą kobietę, który w życiu nie pozwoliłaby sobie na taki numer, a co ja zrobiłam? Wybaczyłam....'i chyba zrobiłaś to za szybko.Twój mąż powinien był usłyszeć że zawiódł jako mąż,człowiek,przyjaciel,że czujesz się zraniona i chociaż bardzo go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia bez niego potrzebujesz czasu.a tymczasem on ... Poprosił o miesięczną separację, żeby mógł odzyskać szacunek do siebie i upewnić się co do uczuć do mnie Piszesz że .. mój mąż zniszczył moją osobowość, moją kobiecość, atrakcyjność. Jeśli można czuć się jak zero to ..."Jeżeli ty przez romans męża czujesz że straciłaś coś na co pracuje się samemu,co ma się /albo nie/w swoim wnętrzu bez względu na to kto jest obok to pomyśl jak czuje się mąż po informacji o jego stanie plemników.Jeżeli on bardzo chce mieć dziecko,lub bardzo chce je dać tobie to on czuje się jak zero,nieatrakcyjny,niepełnowartościowy.Nic nie usprawiedliwia zdrady/jeżeli miała miejsce/to nie jest sposób na załatwianie problemów.Myślę że on przy kochance mógł się poczuć jak pełnokrwisty koń wyścigowy.Uprawiał seks dla seksu a nie bezowocnie starał się o dziecko.Jeżeli twój mąż mógłby opisać wasz związek w ten sam sposób jak ty,jeżeli uważa go za udany to będzie dobrze.Ale to nie ty masz naciskać,prosić-jeżeli chodzi o zdradę.On popełnił błąd,zranił cię,zawiódł zaufanie i nie powinnaś nad tym przechodzić do porządku dziennego.Przez zdradę nie jesteś gorsza ani popaprana jesteś wspaniałą,zakochaną kobietą która została zraniona .

Deleted_User dnia lipiec 13 2015 19:25:29
Wiem, że postąpiłam trochę pochopnie z tym szybkim wybaczeniem,ale raczej w tamtej chwili opętał mnie potworny strach, że będę sama. Teraz (chociaż serce pęka mi na pół) ignoruję mojego męża ( bo tak się składa, że pomimo tej separacji mieszkamy w jednym mieście i chcąc nie chcąc mijamy się czasem), staram nawet na niego nie patrzeć. Może faceci dopiero coś docenią jak widzą, że można to stracić? Jak myślicie- czy człowiek szczęśliwy i zakochany jest w stanie zdradzić? Mi osobiście się wydaje , że nie. Poczekam do końca tego śmiesznego miesiąca na jakieś poważne deklaracje w przeciwnym razie nie pozostaje mi nic innego jak rozwód;( bo czy powinnam prosić się o miłość? pewnie nie. póki co trzeba chyba zabić jakoś czas. tylko jak? jak robić coś samemu skoro do tej poro robiliśmy to razem?

jagodalesna dnia lipiec 13 2015 19:37:50
Jasta, nie tylko zbyt szybko wybaczyłaś, ale nie dałaś żadnych sankcji i kar. Do tego postawa męża jest mało rokująca.
Kryzys wdarł się w Wasze życie i zanim się zorientowałaś znaczna część Waszego świata budowanego wspólnie i mozolnie została spalona. Byliście zgranym teamem, RAZEM budowaliście świat rzeczy codziennych... Dlaczego przestaliście się wspierać? Kryzys nie pojawia się z dnia na dzień, to proces...
Czasami miłość jednej strony nie wystarcza...

Deleted_User dnia lipiec 13 2015 21:02:25
Droga Jagodalesnosmiley Jak w takim przypadku widzisz sankcje czy kary? Co nimi miało by być? Zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o narastanie kryzysu, ale nigdy( bynajmniej ja tak myślę) nie pozwoliłam na to by mój mąż sam zadręczał się problemami, który dotyczyły nie tylko nas , ale też jego samego. Zawsze dużo rozmawialiśmy. A nawet jeśli był to w jego mniemaniu ciągnący się kryzys od razu w takiej sytuacji wskakuje się do łóżka innej? Gdyby to było wyjście średnio co kilka lat każda para odskakiwała by na bok by 'odreagować' prawdziwe życie. Problemom stawia się czoła a nie odwraca się od nich. Straszne jest to twoje ostatnie zdanie, ale niestety prawdziwe. Ciężko mi to przyznać, lecz może faktycznie moja miłość w tej sytuacji nie wystarczy. Niby czas leczy rany. Nie poddam się tak łatwo- zaczekam. I tak czas teraz nie gra dla mnie żadnej roli. Co to jest 30 dni w stosunku do 3000 dni?smiley tak się pocieszam

jagodalesna dnia lipiec 13 2015 21:59:54
Jasta, nie każdy kryzys kończy się zdradą, na szczęście.
Oczywiście, że nie mamy wpływu na postawę partnera w problemowej sytuacji. Każdy reaguje inaczej. Natomiast przy zachowaniu miłości, bliskości i lojalności, partnerzy mogą się wzajemnie "kalibrować" i wspierać. Dlaczego u Was relacja MY uległa postawie JA?. Nie wiem. Nie wiem również czy postawa "poczekam" jest najlepszą z możliwych...

elixa dnia lipiec 13 2015 22:07:03
Zanim mąż poznał ową kobietę, która mu jak twierdzi zawróciła w głowie, już jakiś czas temu ewakułował się mentalnie ze związku, który był w całkiem dobrej kondycji, przynajmniej tak wynika z Twojego opisu.
Jego zamknięcie się na Ciebie, unikanie bliskości, to symptomy świadczące o głębokiej ranie spowodowanej druzgocącą go wiadomością.
Jest oczywiste, że ta wiadomość zmieniła jego życie, sposób w jaki myśli o sobie. W jego pojęciu nie jest już pełnowartościowym mężczyzną a jedyną osobą jaka zna jego tajemnicę jesteś Ty.
Ona tego nie wie, zatem w jej oczach jest "lepszy", a przynajmniej tak się czuje, stąd jego wybór. Nie doszukiwałabym się tutaj żadnych innych powodów.
Jego zdawanie relacji ze skoku w bok wyglądało tak jakby chciał Cię celowo zranić, byś ostatecznie go znielubiła i uznała w końcu za nieprzydatnego.
W mojej opinii nic jeszcze nie jest przesądzone. Czas na refleksje jest potrzebny Wam obojgu.
Próbuję zrozumieć frustrację, a sama czuję się jak śmieć. Bo co ze mnie za żona, która nie potrafi utrzymać przy sobie męża?

Daj spokój jasta! A cóż to zdanie, utrzymać męża przy sobiesmiley
Ty jesteś w porządku, zatem nie ma powodu czuć się jak śmieć.
I nie o Tobie świadczy jego skok w bok. Raczej świadczy o tym, że mąż nie potrafi pogodzić się z faktami.
Nie wie jednak o tym (nie dociera to do niego), że fakty choć bolesne nie zwiastują przecież końca świata ani dla niego ani dla Was.smiley

B40 dnia lipiec 13 2015 22:52:27
A ja Jasta opowiem Tobie taką historię: Dwójka ludzi, niezłe zawody perspektywy na przyszłość i "druzgocąca wiadomość". NIGDY NIE BĘDZIE PANI MIAŁA DZIECI. A jeżeli już to ryzyko jest B.B DUŻE. Pani wyprowadza Pana w dwa dni (wtedy mieszkają w jej mieszkaniu) on przeprowadza się do siebie. Ale pomimo wszystko on walczy ona go nie unika. Nie chodzi na 100% o trzecią osobę, on to sprawdził. Pomimo "rozejścia" nadal utrzymują bliskie kontakty. Spotkania. On przyjeżdża niezapowiedziany ona zawsze w domu. Z czasem zaczynają rozmawiać o problemie. "Nie możemy mieć dzieci" adoptujemy. Na co odpowiedź Pani: "nie będę marnowała Tobie życia jeszcze możesz sobie je ułożyć z kimś lepszym" ale on nie chce nikogo lepszego. Walka o związek trwa długo. W międzyczasie on nie jest naiwnym miśkiem ale cóż Pani jest czysta jak łza (w tamtym czasie). Po dwóch miesiącach znowu powrót do siebie i obopólna deklaracja. Co będzie dalej zobaczymy. Po około 3, 4 miesiącach niespodzianka - wiadomość o ciąży. I... strach, wszystkie możliwe badania dziecko jest OK. To historia kogoś nazywanego czasem B40.

Tak widzę postawę Twojego męża dla niego wiadomość o bezpłodności była ciosem. Najzwyczajniej w świecie widział że sama nie odejdziesz więc najzwyczajniej w świecie najpierw obojętność, później zdrada. Czy zauroczenie? Nie bardzo to widzę trzydniowy romans (doopczenie) to nie zauroczenie to pretekst.
Zdradzaczy/zdradzaczki można podzielić na dwie podstawowe grupy:
1 to takie okazy które żywemu nie przepuści (chyba że ucieknie na drzewo a i wtedy rzucają kamieniami może spadnie)
2 to tacy którzy angażują się w romansy (jak ja kuźwa nie lubię tego określenia) więc lepiej układy długookresowe.

Jak widać z wcześniejszego zachowani mężusia do pierwszego raczej nie pasuje do drugiego też nie bardzo. Co zostaje. Sama pomyśl. Nie przewidział jednego. Wolał by abyś go znienawidziła i odeszła tylko drobny problem. Nie znienawidziłaś nie odeszłaś. Jedyne co zrobił to potwornie Ciebie zranił. Głupie niedojrzałe. Ale cóż czasami ludzie tak rozumują. Gdyby się zauroczył trwało by to nie 3 dni ale 3 m-ce. Gdyby był recydywistą nie był by to pierwszy taki numer. Najzwyczajniej w świecie baran widzi jakie zrobił świństwo.

Ewakuował się mentalnie ze związku bo myślał że to wystarczy nie wystarczyło dorzucił zdradę. Tylko to też nie wystarczyło. Jedyne co zobaczył to że zranił Ciebie. Teraz też ma nadzieję że odpuścisz.

Kilka rad: sprawdź czy aby to na pewno separacja a nie "wycieczka" do innego ogródka, czy aby to na pewno 3-dniowy wyskok. I jedno najważniejsze. Jeżeli na powyższe zdanie odpowiedź będzie zadowalająca. Niech zacznie być facetem a nie miękką fajurą. Takie rzeczy się zdarzają. Bezpłodność to nie koniec świata. Podstawą ratowania związku PO jest postawa zdrajcy a nie chęci zdradzonego. I ON MUSI TO ZROZUMIEĆ. Jeżeli nie zrozumie trudno. Potrzebny Tobie ktoś taki?

Ramirez dnia lipiec 14 2015 01:13:25
Historia normalna aczkolwiek romantyczna- najpierw wielka przyjaźń, z czasem mocniejsze uczucie, potem wielka bezinteresowna miłość. Nie było łatwo. zarówno ze strony moich rodziców jak i teściów nie mogliśmy liczyć na żadną pomoc- nie żeby byli nie w porządku czy patologiczni po prostu normalni ludzie, którzy sami lekko w życiu nie mieli.


Ojciec i teść wojskowi/funkcjonariusze?
Wysnuję własną hipotezę - byłem w podobnej sytuacji i teraz ja to widzę tak. Wkroczyliście razem w dorosłe życie. Nie wiem, jak jest w Waszą atrakcyjnością, ale czasami jest tak, że gdy facet jest brzydal to kombinuje sobie tak: na ekstra laskę mnie nie stać, to sięgnę po to co mogę sięgać, po zwyczajną dziewczynę, z którą założę rodzinę, będę miał dom, dzieci.

Sprawy bytowe zaczynają się powoli układać, więc przychodzi taki czas, że młoda żona mówi: czas na dziecko!!!!
Znikają zabezpieczenia, seks jest często, czasami jak w zegarku... na początku facet może nie narzeka, bo kto by narzekał, gdy ma seks na maksa i bez gumek smiley
Potem konsternacja, że jednak za dużo tego seksu, że jest na rozkaz i na zawołanie, żona niczym haus-gestapo - a w sumie nikt nie chce być seks maszyną do robienia dzieci.
Czujemy się trochę przy tym wypluci, a gdy jeszcze ukochana zmusza nas do testów jakie uważamy za uwłaczające nam na honorze smiley - to rodzi czasem bunt. W dodatku dziecko nie pojawia się, mijają lata - w związku pojawia się nuda i rutyna, a może i stres wobec presji, pretensji i nacisków o dziecko. Więc zamiast nadal robić dzieci, facet sięga po relaksujące go używki - ucieka w praktyce z domu w alkohol, choć jest pod ręką:

A gasł w oczach.Zaczął palić, coraz więcej pić, nie wspomnę o relacjach w łóżku- był taki zimny, ostry, taki nieswój.


Być może poczuł się narzędziem wykorzystywanym do zrobienia dzieci, może nie dość dobrym, nie dość męskim, nie dość skutecznym. Frustrujące - to i to, co robimy poprzez frustrację, staje się zimne, ostre, robione "na odpier*ol".

On kiedyś z dużym prawdopodobieństwem uruchomił w sobie, nota bene bardzo dobry program: "WYSTARCZAJĄCO DOBRA dziewczyna na żonę", i przez cały czas się tego trzymał.
Teraz jest jeszcze kwestia jego doświadczeń łóżkowych z kobietami?

Co dała mu tamta kobieta czego nie miał przy mnie? Można dać coś więcej?


Zaryzykuję tu twierdzenie, gdy wyjawię, że seks z kobietami - każdy jest inny. Sporą rolę odgrywają geny, ta nasza chemia, oraz hormony. Seks z jedną dziewczyną - a po takim seksie człowiek jeszcze przez godzinę czy dwie jest jak na haju pełny endorfin - a z inną, to jak pozbawiająca sił i energii orka po ugorze, i nie ma się ochoty na więcej, coś niczym gwałt na własnej duszy.

Ciało, jako maszyna biologiczna, reaguje na chemię drugiego człowieka, czasami jest to chemia lepiej dobrana, czasami gorzej. Gorzej, gdy gorzej - bo gdy się powiedziało A, to się trzeba było żenić, a po nocy poślubnej, nie jest tak fajnie jak pisali w książkach smiley a żona już w papierach - a oczekiwania nie zostają spełnione.

Gdy facet ma żadne doświadczenie z kobietami, lub małe - z czasem może się pojawić w jego głowie dzika myśl: "Czy ona jest WYSTARCZAJĄCO dobra" dla mnie, "czy ja jestem dla niej WYSTARCZAJĄCO DOBRY"? "Czy z inną kobietą seks nie byłby bardziej odlotowy?"

W wariancie pierwszym, gdy mężczyzna postawi sobie taką wątpliwość, może się skusić na testowanie przez zdradę - czy faktycznie, z żoną jest dobrze, czy może z kochanką lepiej?
W wariancie drugim, może się trafić desperat jeden na milion, który nie pomyśli, ale zrobi: "ona będzie szczęśliwa, gdy będzie mogła mieć dziecko" - "ale przecież nie ze mną - bo ja nie pasuję do jej genetyki, więc trzeba coś zrobić, tylko co?" - by to się mogło stać. Stop. Tak może on wcale nie myśleć - ale tak może uważać jego podświadomość, więc tak nim pokieruje, by prawom naczelnego imperatywu genetycznego stało się zadość - by były dzieci.

Zgodnie z tym prawem, podświadomość Twojego męża prawdopodobnie pchnęła go ku zdradzie, jako metodzie dzięki której się rozejdziecie, gdzie z nowym silnym mężczyzną będziesz mogła urodzić zdrowe i silne dzieci.

On teraz poprosił o miesiąc przemyśleń, bo nie bardzo wie, co ma robić. Gdy zostawi żonę i wyjdzie na świnię - będzie się z tym czuł fatalnie, pełen wyrzutów sumienia. Ale jego biologia ciała może jeszcze mówi mu, że seks z tą hienką co go wyrwała, może był biologicznie super/lub gorszy - więc nie/chciałby mieć tej rewelacji więcej. Jest między młotem a kowadłem - między powinnością, a męskimi pragnieniami.

Może jest tak, że pomiędzy Was wkroczyła natura, chcąc teraz rozdzielić błędny dobór, byś mogła mieć dzieci.
U mnie zdarzyło się tak, że moja EX miała orzeczoną niepłodność, problemy z tarczycą, zespół policystyczny jajników i okres raz na pół roku - no way out?
Kilka miesięcy po rozwodzie, gad musiał się żenić, a EX urodziła zdrowego chłopca, a wszyscy łącznie z nią są w głębokim szoku, ale szczęśliwi smiley

Kolega - miał orzeczoną bezpłodność. Żona go zdradzała - rozeszli się. Poznał potem dziewczynę, ożenił się, za moment szok - ona w ciąży, a on z orzeczoną bezpłodnością ma dziecko.
Tak działa matka natura. Jak coś w jednym przypadku nie działa, w drugim czasami wystarczy że dotknie z wiatrem i już dziatwa biega smiley

Jak to mówią, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jeśli się rozstaniecie, trafisz na swego co zadziwi Cię w łóżku, zapewniając liczną gromadkę dzieci.
Jak się nie rozstaniecie, bo rozsądek zwycięży - to będziecie żyć dalej, popełniając wzajemnie kompromisy, takie - jakie wszyscy musimy w związkach popełniać.

Deleted_User dnia lipiec 14 2015 10:48:55
Dziękuję Ramirez za długą i wyczerpująca odpowiedźsmiley
Wielu ludziom wydaje się, że okres starania się o dziecko dla faceta ( tu twoja hipoteza) to koszmar. Zanim się na to oboje zgodziliśmy przeczytałam setki artykułów na ten temat, żeby właśnie najpiękniejszego okresu naszego życia nie przeistoczyć w beznamiętny seks z zegarkiem i termometrem w rękusmiley Nigdy nie dałam odczuć mojemu ukochanego, że jest maszynką do robienia dzieci. Robiliśmy to jak dotychczas, często, bez naciskania, że musi skończyć 'we mnie"- pod tym względem dałam mu pewną dowolność, żeby to on czuł się panem sytuacji, a nie ja i moje wyobrażenia o rodzinie. Powiem Tobie tak, jestem nie optymistką lecz realistką. Z każdej sytuacji widzę co najmniej dwa rozwiązania. Kiedy mój mąż zaczął się załamywać, usiadłam przy nim i powiedziałam: Misiek to nie jest koniec świata!Dla mnie już tworzymy rodzinę, jeżeli miało by tak wyglądać moje życie bez klasycznego schematu 2 plus 1 trudno. Nie każdemu to jest pisane'. Co do naszej atrakcyjności. Uważam nas za całkiem przystojną paręsmiley Mój mąż co prawda trochę się zaniedbał, dostał brzuszka i w ogóle, ale to ze względu na charakter pracy , a nie lenistwo. Ja zaś w miarę możliwości zawsze dbałam o swoją witalność, uprawiam sporty itd itp Nigdy nie uważałam się za Salmę Hayek, a może trochę za Julię Robertssmiley zresztą tak mnie przezywali w szkole Julia. Abstrahując - nie jesteśmy ponad stan, po prostu normalnismiley Pytasz o porównanie w łóżku. Tak się składa, że mój mąż przede mną był w kilku poważnym związkach, jeden prawie skończył się ślubem, ale Ex mojego małżonka lubiła przygody i zaszalała z jednym kolem o czym mój mąż się dowiedział i oczywiście z nią zerwał, bo przecież to człowiek z zasadami był- oszustwa i zdrady nigdy by nie przebaczył o ironio losu. Także jak rozmawiamy o łóżkowych porównaniach wydaje mi się, że już takiego nie potrzebował. Co do teściów- żadni wojskowismileynormalni i przeciętni zjadacze chleba. A decyzja o ślubie? Gdyby tak właśnie było, że wziął ze mną ślub, bo się nawinęłam akurat, bo tak trzeba, bo po co szukać- dawno by się to rozleciało. Jeszcze raz dzięki Ramirez za twoje przemyślenia i hipotezysmiley w większości się oczywiście nie zgadzam( jakże nudny byłby świat bez protestujących kobietsmiley ), ale w paru miejscach otworzyłeś mi umysł na nowe możliwości za co jestem na prawdę wdzięczna.pozdrawiam

Komentarz doklejony:
Zapomniałam jeszcze dodać do swojej wypowiedzi kwestii uwłaczających badań dla faceta. Powiem tylko tyle- facet raz praktycznie w swoim życiu przechodzi takie badania, w osobnym pomieszczeniu przeznaczonym do tego celu, jak chce może wejść z partnerką, żeby mu pomogła, a nie świeci jak my kobiety pipą kilka razy w roku przed obcym facetem. Uwierz mi nie jest to jak wizyta u denstysty

Ramirez dnia lipiec 14 2015 23:26:20
Hmm... Właśnie coś dzieje się chyba z moją starą plombą w prawej dolnej siódemce - jak na coś słodkiego się trafi to boli smiley, i jak tak się teraz zastanawiam i przywołuję dawne wspomnienia, to chyba jednak wolałbym udać się z tym do ginekologa... smiley

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Straż pożarna Bełchatów
www.ospbelchow.bulok.info
Zdradzona
Zdradzona mężatka
Zdradzona z opiekunką
Zdradzona :(
Zdradzona poraz drugi!!!
Zdradzona i wciąż oszukiwana
Zdradzona
Oszukana
Zdradzona
Zdradzona przez męża
zdradzona po 14 latach
Zdradzona przez męża
Zdradzona
Zdradzona ponownie
oszukana przez 10 lat
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie wiem co robić
zdrada tuż po roczni...
Mąż zdradził i twier...
Zdrada po 10 latach ...
Zdrada
rozpadam się
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Proszę o radę
Niewierna
Co dalej?
niekończąca się hist...
Zdrada po 17 latach ...
Zdrada Narzeczonego
Czy to już zdrada??
Zdrada emocjonalna a...
Intercyza,umowny pod...
Zdrada
To już koniec małżeń...
Zdrada na stare lata ;)
po 35 latach - mąż s...
Co dalej robic
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info