Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 52
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,204
Najnowszy Użytkownik: fanhran
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Apologises całe życie przepraszam
Zdradzony przez żonęOd półtora roku męczę się ze świadomością że zostałem zdradzony. Od 8 z podejrzeniami . Poznaliśmy się 18 lat temu. Od początku wiązał nas sex szybko się od niej uzależniłem zakochałem i długo nie widziałem niczego złego w jej charakterze. Po pół roku zaszła w ciążę. Szybki ślub w styczniu a w lipcu przyszła na świat córka. Chciałem tego dziecka czekałem na nie po latach okazało się że tylko ja. Żonie ponoć zawaliło to życie. Czułem się szczęśliwy przez pierwsze lata. Córka miała 3 lata gdy żona poszła do pracy. Odtąd zaczęło się zmieniać.
Pracowałem w budownictwie (dotąd tak jest). Na początku było mi ciężko, wracałem zarobiony, nie przyzwyczajony do takiej haruwy. Ale byłem żywicielem rodziny , ojcem i mężem! Kasy wciąż mało niezależnie ile nie przynosiłem , ciągłe wymówki. Nie wiedziałem czego w końcu ode mnie chce. A że zawsze była nerwowa więc nie przebierała w słowach i czynach.
Przestało mi to odpowiadać. Wolałem coraz częściej uciekać w pracę kolegów i alkohol. Zła droga o czym się szybko przekonałem. Było już bardzo źle gdy pojawił się na świecie syn. Po 8 latach małżeństwa. Zwolnień się z firmy gdzie alkohol lał się strumieniami spróbowałem "na swoim". Między nami było już katastrofalnie.
Żona chciała rozdzielności małżeńskiej więc ją podpisałem. Ja dla zabezpieczenia przyszłości ona jako uwolnienie się ode mnie. Rozpoczęła "nowe życie" . A ja straciłem kontrolę nad moim piciem.
Po roku byłem wrakiem człowieka zazdrosny i niepewny poczynań "mojej" co chwila zapijałem aby żyć tylko daną chwilą. Po następnym roku matka zatargała mnie najpierw do psychiatry. Po dwóch dniach na prochach nie wiedziałem kim jestem i co robię. Matka wzięła mnie do siebie a potem wykopała na odwyk. Jak się później okazało żona bawiła się już w najlepsze. Ponoć w kimś zakochana przez internet zdradziła mnie z jeszcze kimś innym. Z jej"spowiedzi" pierwszy raz. ?. Dotąd w tę bajkę nie wierzę. Wszystko się szybko toczyło. Terapi nie dokończyłem przez próbę samobójcze. Byłem idiotą. Wtedy jeszcze była sensem mojego życia. Po pół roku i jeszcze jednej próbie i kolejnej terapii byłem z powrotem w domu. Trzeźwy i traktowany jako zło konieczne.
Po jakimś czasie pojawiło się w naszym domu znęcanie. Żona zaczęła swoje frustracje wyładowywać na córce. W końcu po awanturach bijatykach łącznie z udziałem policji zgłosiłem wszystko na policję. Uspokoiło się i kolejnym roku udało mi się doprowadzić do pogodzenia się tych moich kobiet. W relacjach ja-żona było fatalnie. Już wtedy zaczęła mnie (znowu) zdradzać. Z byle kim i byle gdzie. Sąsiad, mechanik ktokolwiek. Głównie przez czaterie. W grudniu 2012 byliśmy na weselu mojej siostry. Potem kino sylwester. .. Wydawało się dobrze. 10 stycznia 2013 pojechała na"spotkaniie klasowe". Pierwszy raz na całą noc. Później zaczęła znikać już na całe weekendy. Niby do znajomych. Na początku lipca powiadomiłem ją że chcę rozwodu. Cały czas z domysłami bez dowodów których się bałem szukać. Nie chciałem wierzyć w to co chodziło mi po głowie. Po tygodniu zgodziła się na rozmowę. Wyciągnąłem z niej że mnie zdradziła. Zakochała się!
Po szukałem pomocy tam gdzie kiedyś ją dostałem. Na odwyku mimo że nie zapiłem od 7 lat.
W tym czasie ona dzwoniła do mnie i jeździła do niego! Na parę dni przed moim wyjściem zerwała z nim. Okazało się że on ją zdradza. Postanowiliśmy spróbować jeszcze raz.
Przez 3-4 miesiące co chwila siedziała na czacie. Po 3 miesiącach usłyszałem od niej że mnie kocha. Zapisałem ją na terapię bo przecież dziewczyna jest po przejściach! Sam też sobie terapii nie żałowałem. Na swojej dowiedziałem się że ona się już nie zmieni. Nie chciałem wierzyć przerwałem. Przez te ostatnie półtorej roku co chwila dowiadywałem się nowości. Od byłego kochanka o dwóch poprzednich. W końcu o kilkunastu. ( Czy tylko? ).Zmiany nastroju, krycie kochanków i ich tożsamości (jeden z nich jest dotąd moim sąsiadem) zasłanianie się nie pamięcią, jakąś chorobą, że jej matka też była k..., szukanie haków na mnie. Utrzymywała że z internetem to jest koniec a tu kochanek znowu o tym doniósł. I tak w koło Macieju. Nie wierzę już jej w nic. Nie ufam i niczego od niej nie oczekuję. Czekam dogodnej chwili aby pewnego dnia pokazać światu bez szkody dla dzieci kim jest i uwolnić się od niej. Zapomnieć że istnieje, choć to ostatnie to tylko marzenie.
Napisałem to jednym ciągiem bez ubarwiania i bez wybielania się. Tak na sucho. Została tylko gorycz , ale już nie przepraszam że żyję.
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
Nox dnia październik 27 2014 18:55:47
z pustego i Salomon nie naleje.Dobrze że wiesz gdzie szukać pomocy dla siebie.Myślę że to że pozostajesz z żoną nie pomaga w uzyskaniu spokoju psychicznego tak potrzebnego w walce ze słabościami.Od 10 lat szarpiecie się nawzajem .Po co???macie jeszcze małe dzieci które też potrzebują spokoju.Macie odrębność majątkową,masz możliwość zamieszkania osobno w pobliżu dzieci by móc się nimi opiekować ,spędzać czas,zabierać na wycieczki?Jesteś w stanie skupić się na tym że jesteś OJCEM i kiedyś baaaaardzo dawno temu miałeś fajną żonę?Nie musisz nic światu pokazywać bo jeżeli żona miała tak wielu kochanków to przed sąsiadami nic się nie ukryje tak samo jak twoje powroty na rauszu.Udowodnij sobie i dzieciom że jesteś teraz i w przyszłości będziesz porządnym facetem na którego mogą liczyć.Myślę że możesz to zrobić mieszkając osobno,niekoniecznie u mamy która o ciebie zadba.Znajdź sobie zajęcie prócz terapii,siłownia ,basen/również z dzieciakami/panowie z forum chwalą biegi.Jak się człowiek zdrowo zmęczy to inaczej myśli i dobrze śpi.A i rano przed pracą można pobiegać.Szkoda życia na to by je marnować.

Deleted_User dnia październik 27 2014 19:02:09
Czekam dogodnej chwili aby pewnego dnia pokazać światu bez szkody dla dzieci kim jest i uwolnić się od niej.

Już wiesz, że ten związek to patologia - Ty uciekający w przeszłości w alkohol i nie radzący sobie z problemami, ona nałogowa łowczyni emocji pozamałżeńskich. Dzieci spore (jedno prawie pełnoletnie?), perspektywy na zmianę chyba żadne, chęci chyba też...Wyznaczyłeś sobie jakąś konkretną granicę czy na święty nigdy?
Skopaliście ten związek na całego, wychowując w tak chorej atmosferze dzieciaki, które albo powielą Wasze zachowania, albo bardzo długo będą żyły z poczuciem gorszej jakości i trochę poza nawiasem reszty rówieśników. Skrzywdziliście je bardziej niż Ci się wydaje.
Przestałeś przepraszać. To za mało. Dalej jesteś bierny, wyrządzając sobie i tym dzieciakom krzywdę. Najwyższy czas wziąć odpowiedzialność za swoje i ich życie.

Deleted_User dnia październik 27 2014 19:35:56
Nie przepraszam już za siebie i za to kim jestem. Staram się nie wyrządzać nikomu krzywdy ale także nie pozwolić nikomu mi zrobić krzywdy. Kim jestem? Próbuję być ojcem dawać miłość i wsparcie dzieciom. I już tylko dlatego wytrzymuję to moje piekiełko. Trochę zajęło mi pozbieranie się do kupy. To co ważne a jeszcze rok temu wydawało się nieistotne niemożliwe czy nawet śmieszne to zadbać o siebie! Złamany nie wychodziłbym z tego kryzysu a na pewno nie pomógłbym dzieciom. Zwłaszcza odrzuconej córce.
Swoje grzechy przyjmuję uczciwie i nie wypieram się tego co było. Cały czas pracuję nad sobą i nad naprawieniem wyrządzonych szkód i krzywd. Nie ma zmiłuj. Ale to akurat jest dobre.
Szanuję każdą wypowiedź bo one prostują mój kręgosłup albo dają odpór mojemu ego. Nie zawsze muszę się z nimi zgadzać ale zawsze ich wysłu****ę. Więc dzięki

Deleted_User dnia październik 27 2014 20:05:40
Musisz pamiętać że w życiu są sprawy na które nie masz wpływu, w Twoim przypadku jest to poligamia żony.
Nie ma sensu dociekać co jest powodem tego co się dzieje, nie tędy droga. Twoim zadaniem jest odnaleźć siebie tego z przed tego całego szaleństwa życiowego które zafundowała małżonka. Pokochać i zaakceptować siebie jakim jesteś. To jest taki rodzaj współuzależnienia ona wyniszcza Ciebie a przez to Ty wyniszczasz siebie. Miłość nie istnieje bez wzajemnego wspierania się !!!
Zacznij pracować nad sobą z psychologiem a nie psychiatrą.

Deleted_User dnia październik 27 2014 20:40:02
Psychiatrzy są do bani. Tylko prochy. To co mam osiągnąłem tylko z psychologami i na grupach wsparcia.



Bajeczna dnia październik 28 2014 07:20:52
Jeśli razem mieszkacie, to kiepsko. Trudno jest patrzeć na osobę,która zadała tyle ran i odzyskiwać spokój wewnętrzny. To dobrze,że zdajesz sobie sprawę, że też przez alkohol narozrabiałeś w tym małżeństwie, co -oczywiście- nie tłumaczy patologicznych zachowań Twojej żony. Zawsze mówię facetom: im szybciej zaciągacie dziewczynę do łóżka, tym gorsze rokowania. Tylko faceci o tym wtedy nie myśląsmiley, raczej czują się zwycięzcami, gdy im się to uda. A Ty na pewno robisz dobrze pracując nad sobą. Musisz stać się silnym człowiekiem. Tyle już przeszedłeś, że musi być lepiej smiley Długo chodziłeś po dnie, ale już teraz widzisz, że można się od niego odbić i to jest pozytywne.

domator dnia październik 28 2014 08:50:31
Czekam dogodnej chwili aby pewnego dnia pokazać światu bez szkody dla dzieci kim jest i uwolnić się od niej

ja wiem, że zemsta najlepiej smakuje na zimno
ale jest chyba lepsza droga do osiągnięcia spokoju niż knucie zemsty
rozwód, rozdzielenie i zajęcie się sobą i dziećmi
to będzie najlepsza zemsta
była już żona nie będzie mogła znieść widoku Ciebie opanowanego, samodzielnego, zadbanego, uśmiechniętego i szczęśliwego
smiley

rekonstrukcja dnia październik 28 2014 10:30:17
Czekam dogodnej chwili aby pewnego dnia pokazać światu bez szkody dla dzieci kim jest i uwolnić się od niej


Bez szkody dla dzieci ? Nigdy nie będzie takiej chwili. Chyba zdajesz sobie sprawę, że zrównoważyliście swoje "zasługi" dla rodziny. Jak również to, że żona w uświadamianiu świata dłużna Ci nie będzie. I co temu światu chcesz obwieścić ? Że żona **** ? To ona o Tobie, że jesteś alkoholik. No to Ty obwieścisz, że piłeś przez nią. A ona Ci odpowie, że szukała poza domem rekompensaty za poniżające życie z menelem. Itd, itp, świat się nasłucha, a dzieci rykoszetem oberwą. Bo ten "świat" owszem lubi sensacje, ale zawsze jakoś tak wychodzi , że obrywa za nie ten , kto nie powinien.

Z całą pewnością, fantastycznie będzie się pochwalić "światu". Tylko , że wiesz co ? Pielęgnowanie w sobie nienawiści do drugiego , równie ułomnego jak Ty sam człowieka, też nie. "Świat" w niczym Ci nie pomoże. Nie da Ci tego komfortu, że Ciebie pogłaszcze jako osobę z chorobą alkoholową, natomiast żonie wpieprzy za puszczanie się. Obydwoje jesteście nałogowcami : i Ty i żona. A "świat" , nazwie to po swojemu, jak to "świat" i Wasze dzieci dostaną etykietki : córka dziwki i syn pijaka.

I Ty i żona w sposób kompulsywny "radziliście" sobie ze swoimi problemami emocjonalnymi. Ty uciekłeś w alkoholizowanie się, ona w seksowanie. I teraz popatrz, ja też jestem częścią "świata" i dla mnie może być równie obrzydliwe zarówno wyobrażenie sobie zapuchniętego, cuchnącego, obszczanego moczymordy, jak i śliniącej się do facetów , pretensjonalnej i ociekającej spermą wielu samców damessy. Stawiam znak równości. Żal tylko dzieci i jako matka uważam, że to czego najmniej im potrzeba po takiej gehennie jaką im z żoną zafundowaliście , to rozwlekanie Waszych brudów przed "światem". Te dzieci już penie są kłębkiem kompleksów i "gorszości". Kogoś obchodzi, jak one sobie dają radę z tą sytuacją ? W jaki sposób one będą rozładowywać swoje napięcia emocjonalne ? Narkotyki, seks, hazard, przemoc, alkohol ?

Przecież Twoja i Twojej żony choroba też z czegoś się wzięła. Ktoś Was musiał kiedyś skrzywdzić i do tej pory, mimo że jesteście koło czterdziestki , nie umiecie sobie z tym poradzić.



Jak jesteś taki porządny i przeszkolony na tych terapiach, to może zobacz człowieka w drugim chorym, co ?

Komentarz doklejony:
Miało być:
Z całą pewnością, fantastycznie będzie się pochwalić "światu". Tylko , że wiesz co ? Nie da Ci to nic. Pielęgnowanie w sobie nienawiści do drugiego , równie ułomnego jak Ty sam człowieka, też nie. "Świat" w niczym Ci nie pomoże. Nie da Ci tego komfortu, że Ciebie pogłaszcze jako osobę z chorobą alkoholową, natomiast żonie wpieprzy za puszczanie się. Obydwoje jesteście nałogowcami : i Ty i żona. A "świat" , nazwie to po swojemu, jak to "świat" i Wasze dzieci dostaną etykietki : córka dziwki i syn pijaka.
Proszę admina o poprawienie i z góry dziękuję.

milord dnia październik 28 2014 10:34:08
Umówmy się. Powodem dla którego Twoja żona zaczęła się puszczać wcale nie było twoje zachowanie (mam na myśli picie). Małżeństwo polega między innymi i na tym, że jak któreś od pary ma kłopoty > nie zostawia się z nimi samego/ą. Pytanie : czy gdyby Twoja żona popadła w tarapaty zostawiłbyś ją i zaczął szukać panienek? Jakoś nie sądzę. Nie masz dobrego zdania o psychiatrach i wcale się nawet nie dziwię > ale to co oni Ci mówią to jeszcze nie wszystko. Mam wrażenie, że głównym powodem dla którego nie zmieniasz jeszcze swojego (i dzieci) życia jest zwykła obawa "co będzie dalej?" Otóż nie dowiesz się tego jeśli nie podejmiesz ryzyka. Im szybciej > tym lepiej. Dzieci już duże. Może pogadaj z nimi i zmieńcie klimat? Ciekawe czy jak się wyprowadzicie to żona będzie o was walczyć. Szczególnie czy będzie walczyć o dzieci, czy będzie jej wygodniej jak znikniecie z jej życia.

Deleted_User dnia październik 28 2014 11:04:12
Choroba to choroba. Alkoholizm nią jest. I można z niego wyjść , to akurat wiem w 100%. Mi się udało dzięki pomocy wielu ludzi , ale na pewno nie dzięki żonie. I to też wiem w 100%. Jeśli ktoś chce stawiać znak równości między mną a nią to jego sprawa. Ja tego nie zmienię. Po prostu nie mam na to wpływu. Dla mnie różnica polega na podejściu do siebie i swoich przewinień. Nie odwróciłem się od niej, próbowałem pomóc, tłumiłem najgorsze co we mnie siedzi. A siedzi jak w każdym zranionym. Otrzymałem i dalej dostaję kłamstwa , oskarżenia i całą resztę. Jakby nic się nie zmieniło. Dalej jest po cichu jej czateria, nie wiem czy nie 2 telefon. Sporo tego. Najgorszy jest brak nadziei na jakąkolwiek zmianę, bo o zaufaniu w takiej sytuacji nie może być mowy.
"Nie umiem nie potrafię jak się nie podoba to się wyprowadź , wszyscy się wyprowadźcie" to jest odpowiedź na uwagę o jej sposobie odnoszenia się do dzieci . Co to jest? Praca nad sobą? To jest moja codzienność. Dlatego to przechodzę aby ratować dzieci jedyne co mam wartościowego.
Rozwiedź się! Pewnie a sędzia stanie bezwarunkowo po mojej stronie? Kolejna bajka. Więc czekam cierpliwie na mój czas bo on przyjdzie. Też na 100%

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Moje życie z patologicznym kłamcą
Czy jej również zniszczyć życie???
życie toczy się dalej...
Oszukany przez życie
Zdrada sprzed 21 lat zatruła życie / hakaa /
Moje życie rozpadło się jak domek z kart gdy się dowiedziałam.
Po 12 latach nie mam pomysłu na dalsze życie
Mimo wszystko życie się dzisiaj nie kończy
Całe życie przepraszam
życie od nowa 30 dni później
Dzisiaj zaczynam życie od nowa - update
Dzisiaj zaczynam życie od nowa
Złamane i oszukane życie...
Życie
życie po
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie śpij, bo Cię okr...
Historia jak wiele t...
Zdradziłem wirtualnie
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
wciąż głupia
Zdradzona przez czat
To było nieuniknione?
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
po 25 latach ...a je...
Hotelowe wypady żony...
Moja historia
Niczego się nie spod...
Proszę o radę
Najgorszy rok...2019
Pomóżcie mi podjąć d...
42 lata razem, kogoś...
Rozbity na milion ka...
Moja smutna historia
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/08 09:56
Marciniks, lap mi zdechł, złap mnie na czacie

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info