Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 61
Użytkownicy Online: blebleblee, poczciwy, Romanos, Matty06

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,387
Najnowszy Użytkownik: Numlock
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
zdradza a ja nie umiem tego skończyć
Zdradzona przez mężaWitam, wiem że takich jak ja jest wiele, bo trafiłam na to forum krótko po tym jak odkryłam że mąż ma romans z koleżanką z pracy - mężatką (jeszcze wtedy) bez dzieci. Ponoć do odważnych świat należy to w końcu się odważyłam i postanowiłam opowiedzieć moją historię. Ale od początku... jesteśmy małżeństwem od 16lat znamy się 20lat. Mamy dwie córki 13 i 7 lat. Mąż (moja druga miłość) to typ samotnika lubiącego podróżować, co robił dość regularnie przez te wszystkie lata nie pytając nigdy jak dam radę sama z dziećmi, pracą, domem i psem i wszytkimi obowiązkami z tym związanymi tylko informował że jedzie na tydzień, dwa, trzy czy weekend. Tak też było rok temu - wyjechał na 3tyg. motorem do Rosji - nie byłam zadowolona i często mu wypominałam że będzie miał 3tyg. wakacji a ja i dzieci to co, a on że to wyprawa a nie wakacje i tak w kółko. Fakt była wyprawa bo zrobił ponad 12tys.km i wiem że to uwielbia ale znów wszystko kosztem rodziny. Po powrocie był jakiś dziwny, wracał później, a ja miałam tydzień wolnego bo myślałam że tęsknił i będzie trochę z nami we wakacje. W czwartek oznajmił że wyjeżdża służbowo i nie będzie go na noc, ale już weekend spędzi z nami. Wrócił w sobotę nad ranem i przed południem oznajmił że musi do pracy i tu już zapaliła mi się czerwona lampka, poszedł się wykąpać a ja zajrzałam do telefonu. Tak wiem że się tego nie robi i to był mój gwóźdź do trumny ale ciekawość wzięła górę. Dwa sms-y trudno mi pisać co przeczytałam powiem tylko że dłuższy czas jedzenie sprawiało mi wielką trudność. Jestem osobą wybuchową więc wpadłam do łazienki i zrobiłam awanturę, niestety na oczach młodszej córki, byłam w takim szoku że nie widziałam że stoi obok i wszystko słucha. Najpierw było że się pogubił, że to tylko sms-y i chciał to skończyć ale ponieważ zajrzałam a on tego nie toleruje to teraz coś w nim pękło i będzie robił co chce. No i zaczęło się na dobre. Dowiedziałam sie że od 14lat nic do mnie nie czuje, że się w niej zakochał, że ona jest super, że się dobrze rozumieją, słuchają tej samej muzyki, że ona tak cicho mówi a ja jestem taka głośna :-( że on nie nadaje się do życia rodzinnego, że zmusiłam go do ślubu (prowadziłam na łańcuchu do ołtarza!) że on nie chciał mieć dzieci! (sama je zrobiłam!), że się zmieniłam po ślubie bo chciałam mieć własny kąt i dzieci i że go nie rozumiałam. Jednym słowem wylał na mnie wiadro pomyj, wiem że miał dużo racji, czasem mówił że coś się wypaliło a ja nie umiałam tego dostrzec. Widziałam tylko moje poświęcenie dla rodziny, nie umiałam docenić że budowa domu to dla mnie i dzieci też bo ja chciałam, że poświęcił się dla mnie, a teraz ma dość. Tylko dlaczego nie odszedł tylko kłamał, oszukiwał i robi to nadal, choć na początku się krył to teraz jawnie wraca nad ranem do domu, z nią wyjeżdża - do Bośni na 6 dni, do Włoch motorem na weekend (ja zawsze słyszałam że motor to jego azyl i samotnia :-( widać już nie). Zamienił mnie na 10 lat młodszy model już wolny bo rozwiodła się z mężem po 12latach znajomości i 3małżeństwa dla mojego księcia małżonka i teraz czeka kiedy on zostawi rodzinę!
Dziś dokładnie mija rok jak zobaczyłam sms-y i rozpoczęła sie moja osobista porażka. Przypłaciłam to depresją i sporą utratą wagi. Rodzina wie o jego romansie i czekają na mój ruch, a ja? Podjęłam już raz decyzję o rozwodzie przed świętami wielkanocnymi i co z tego jak po świetach okazało się że młodsza córka zachorowała na cukrzycę i wymaga o wiele większej opieki, także w nocy, i to mnie dobiło. Czuję się winna tej choroby bo dzieci widzą i słyszą wszystko i ja zamiast je chronić pozwoliłam żeby były świadkami mojego upadku i poniżania się przed tatusiem którego ciągle nie było. Starsza wie, a młodsza wydawało mi się że nie bardzo, ale się myliłam. On wie że mi zależy na rodzinie, że szczęście dzieci jest dla mnie najważniejsze, że nadal go kocham i dlatego nie złożę pozwu bo się boję, bo sobie nie poradzę sama, bo dom na kredyt, bo boję się samotności, choć i tak już jestem samotna od roku. Mój wspaniałomyślny mąż nie wyprowadził się jeszcze tylko dlatego "że sama nie dam rady się utrzymać, a jak on się wyprowadzi i coś wynajmie to nie będzie mógł mi dawać tyle na życie co teraz" i dlatego traktuje dom jak hotel a mnie jak wyposażenie. Choć zawsze głośno mówiłam, że zdrady bym nie wybaczyła i byłby to koniec małżeństwa, to jednak teraz nie umiem tego skończyć. Dlaczego stałam się słabą i kruchą, głupią i naiwną??? Może dzięki Wam to zrozumiem.
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
Nox dnia lipiec 18 2014 20:10:33
raczku jesteś dorosłą osobą i wiesz że cukrzyca to choroba która nie pojawia się z powodu kłopotów rodzinnych.Takie myślenie nie pomoże córce tak jak tobie dołowanie się.Zależy ci na rodzinie,twoja rodzina to dzieci.One potrzebują nie tylko spokoju ale i pogodnej ,zdrowej psychicznie i fizycznie mamy na której mogą polegać.Jesteś samotna nie od roku ale od bardzo dawna i skoro szczęście dzieci jest dla ciebie najważniejsze to należałoby coś z tym bałaganem zrobić.Córki wiedzą jak wygląda wasze małżeństwo i wolność ich ojca.Zanim podejmiesz konkretne kroki możesz porozmawiać z prawnikiem na temat swojej sytuacji finansowej,kredytu.Może należałoby pomyśleć o sprzedaży domu-nie wolałabyś kupić mieszkania dla siebie i córek?Twój mąż ma już inne życie i twoja miłość go nie zatrzyma go.....ja zamiast je chronić pozwoliłam żeby były świadkami mojego upadku i poniżania się przed tatusiem...-zdajesz sobie z tego sprawę,wiec jak długo chcesz to ciągnąć tłumacząc to ich dobrem ?Przykro mi że spotkała cię taka krzywda, zdrada boli ale bardziej boli brak klasy zdrajców i ,,wiadro pomyj "o którym piszesz.

Deleted_User dnia lipiec 18 2014 21:06:37
Jest tak, bo boli cię ludzka niesprawiedliwość- ty wiesz, że sprawdziłaś się, jako żona i matka i chociaż popełniałas błędy, to jednak robiłaś wszystko, by twoja rodzina miała wszystko, co potrzebne jest do życia. W mężu raczej nie miałaś realnego wsparcia, bo wiele lat temu pokazałas mu, że jesteś świetna, że sama wszystko potrafisz i właściwie to on wcale nie musiał się wysilać, bo wiedział, że pod twoją pieczą jego dom i rodzina będą bezpieczne.
Żył z wami, ale jakby obok was, bo siłaczka wszystko przecież załatwi- dzieci krzywdy nie zaznają, dom nie zarośnie brudem, ogród też nie zamieni się w dżunglę- tak to wszystko funkcjonowało przez całe lata.
Teraz boli cię więc to, że nie zostałaś doceniona i należycie uhonorowana, że przyszła inna i ona weźmie to, co, twoim zdaniem, należeć powinno do ciebie. Masz rację- ja też tak bym myślała, jednak z koniem kopać się nie będziesz, bo i tak jesteś na straconej pozycji.
Po mniej więcej dziesięciu latach małżeństwa na ogół przychodzi pierwszy poważniejszy kryzys- wypalają się uczucia, jest zmęczenie materiałem, często dochodzi do rozpadu małżeństwa, a nawet jeśli ludzie zostają ze sobą, to robią to z innych, bardziej prozaicznych powodów. W ciągu dekady trwania małżeństwa są trzy takie krytyczne momenty- ten po dziesięciu jest najgroźniejszy.
On znalazł inną i trwa to już wiele lat- dziś mieszka z tobą, ale tylko dlatego, że jest mu ciebie żal- jednym słowem został z tobą z litości.
Tamta kobieta już od dawna rozwiodła się dla niego i czeka teraz na swojego księcia z bajki- on zwleka z rozwodem, bo z jednej strony czuje się, jak świnia, ale z drugiej strony racjonalizuje sobie swoją zdradę i znajduje argumenty na swoje usprawiedliwienie np. tamta mówi cicho, a ty mówisz głośno. Głupie gadanie, bo gdybyś ty mówiła cicho, a tamta głośno, to on dzisiaj dokładnie to by ci zarzucił. Tak naprawdę on nie ma ci nic do zarzucenia- on tylko racjonalizuje powody swojej zdrady.
Co powinnaś zrobić?
Powinnaś pogodzić się z tą sytuacją i przyjąć do wiadomości, że ten facet już od dawna cię nie kocha.
Nic na to nie poradzisz- tak się po prostu stało, a ty nie mogłaś tego przewidzieć, gdy wychodziłaś za niego za mąż- on też na pewno nie zakładał takiej opcji.
Tak się czasem dzieje.
Oczywiście możesz się teraz wyzłośliwiać i trzymać go pod różnymi pretekstami w domu, ale zastanów się po co?
Z niewolnika nie ma pracownika.
On nie chce mieszkać z tobą, tylko z tamtą. To o niej myśli, gdy patrzy na ciebie.
Przyjmij to do wiadomości i przestań żebrać o jego uczucia oraz wymagać od niego, by został z tobą, bo córka jest chora. Nawet, jeśli zatrzymasz go w domu, to i tak niczego to nie zmieni- on kocha tamtą.
koniec kropka. Ta druga nie jest dla twojego jakąś przelotną doopą na boku, lecz od lat jego stałą kobietą.
Ty nie jesteś jego kobietą- ty jesteś dla niego historią i rozdziałem zamkniętym.
Puść go wolno i zacznij swoje życie.
Zrób to, tak zwyczajnie i po prostu.
I tak nie masz innego wyjścia.
Dobranoc.

raczek74 dnia lipiec 18 2014 22:58:11
Dziękuję Wam za przeczytanie mojej historii i odpowiedź.
123... wiem że cukrzyca nie pojawia się z powodu kłopotów rodzinnych ale byłam (i nadal jestem) tak zdruzgotana że nie widziałam pierwszych objawów choroby o której wiem wiele od 15lat bo sama na nią zachorowałam. Sprzedaż domu nie jest tak prosta bo on jeszcze nie zakończony formalnie a do tego jak wspomniałam niedawno dzieciom co by powiedziały jakbyśmy przeprowadziły się do bloków to reakcja była straszna i choć wiem że to nieuniknione to na razie nie chcę im tego fundować.
Mono to nie jest tak że chcę go na siłę zatrzymać bo córka chora, nie. Już dawno mu powiedziałam, że ma się do niej wyprowadzić jak ją kocha i jak taka super i co usłyszałam? że ona nie jest osobą z którą chciałby spędzić resztę życia. Acha i na pewno nie jest z nią od lat bo dopiero od jakiś dwóch jest w firmie. Wiem że za dużo robiłam sama i może na za wiele mu pozwalałam choć czasami głośno to komentowałam ale wiedziałam że kocha podróże że to jego pasja, zarówno mojej jak i jego rodzinie to sie nie mieściło w głowie że nas zostawia i sobie wyjeżdża więc czasem starałam się to ukrywać żeby nie wysłuchiwać z każdej strony i się nie dołować. Wiem też że mnie już nie kocha, nie ma motyli jak to określił a z nią są, do mnie to on jest przyzwyczajony, ale jeszce kocha dziewczynki i chyba właśnie to go hamuje. Chociaż już sama nie wiem, dzisiaj jest drugi dzień jak go nie ma w domu i nie wiem nawet czy wróci i kiedy bo nie powiedział że wyjeżdża, zobaczyłam wczoraj że spakował torbę i tyle, a że się akurat rozchorowałam i zostałam dzisiaj w łóżku to dlatego napisałam. Dzieci nie ma, pusty dom i nawet herbaty nie ma kto podać bo wszyscy bliscy mieszkają w innej miejscowoścismiley i to właśnie ta samotność.

Deleted_User dnia lipiec 18 2014 23:12:31
hej raczek , samotna jesteś również z nim. Nie obwiniaj się , bo to on wybrał, a ty nie utrzymasz sama tej fikcji. Nie ma w nim żalu ani skruchy.
Z rad praktycznych to zbieraj wszystkie paragony za lekarstwa dla córki, będziesz mogła je przedstawić w sądzie przy ustaaniu alimentów.
Dodatkowo to że on zdradza daje Ci mozliwość wystąpienia o rozwod z jego winy,a to z kolei pozwoli Ci na ubieganie się o alimenty również na siebie.
Pomyśl że zasługujesz na szacunek i zacznij szanować siebie. on kocha tamtą, zasypiając przy Tobie marzy o tym aby to ona była obok.
czas na twój ruch, złóż pozew, a może Twój mąż otrzeźwieje.

Deleted_User dnia lipiec 19 2014 07:09:50
Sprzedacie prawie skończony dom, to kupicie za najwyżej jedno mieszkanie i może jeszcze będziecie musieli pewną część kredytu włożyć na hipotece tego mieszkania- średnie rozwiązanie. Lepiej by już chyba było zamienic dom na dwa mieszkania. ale to też, rzecz jasna, nie uwolni was od kredytu, ale byłyby przynajmniej dwa mieszkania.
Ja będąc na twoim miejscu poszłabym najpierw do prawnika i powiedziała, że chcę zrobić tak, by rozwieść się z winy meża (dowody jesteś w stanie szybko zdobyć, bo on łajdaczy się całkiem jawnie- dokształć się w tym zakresie, jak zdobyć twarde dowody) i pozostać w tym domu. Temu prawnikowi powiedziałabym, że byłabym potem skłonna pójść na ugodę z mężem i mogłabym odstąpić od orzeczenia o jego winie, a co za tym idzie z alimentów na siebie w zamian za to, że on przejmie na siebie kredyt. Znalazłabym prawnika, który podjąłby sie takiej sprawy. Alimenty na dzieci twój mąż i tak bedzie musiał płacić- ze łba spadłyby mu jednak alimenty na ciebie.
Na pewno nie ruszałabym sie domu.
Zamiast leżeć w łóżku i rozdrapywać rany, weź się zwyczajnie za załatwianie swoich spraw.
On sobie, tak na stałe nigdzie nie pójdzie- twój dom będzie dla niego bazą wypadową, a ty będziesz ni to rozwódką, ni to wdowa, ni to panienką- nie wiadomo kim właściwie. On będzie przychodził do domu, brał czyste łachy, zerknie na córki, na ogród i potem jawnie będzie sobie jeździł do różnych kobiet zgrywając przed nimi wolnego chłopa. Ty będziesz siedziała sama w domu i niczego nie będziesz pewna. Zakończ tę farsę.
Ja myślałam, że on chce związać się z tą babą, która rozwiodła się z mężem dla niego- ty mówisz, że jest inaczej. Jaka jest jednak prawda, to obie nie wiemy, prawda?
Nie patrz na to, co on ci gada, bo on gada to, co jemu pasuje- będzie cię z wodził, bo tak jest mu wygodnie. Po co on ma rozwodzić się z tobą, skoro ma babę, która w każdej chwili go przyjmuje, daje mu doopy, on tam się nażre, wyśpi, ma gdzie wysrać się i wylać. A gdy znudzi mu się kochanica, wtedy przyjdzie do domu na chwilę. Chyba nie chcesz dalej żyć w taki sposób- nie daj się komuś zwariować. Niech ta druga tak żyje, skoro jest głupia- ty nie musisz.
Nie daj się dalej wkręcać w jego popieprzony świat, bo to nie jest twój świat- ty nie nadajesz się do chaosu. Lubisz wiedzieć na czym stoisz, lubisz ład i porządek- to zorganizuj sobie taki świat, który tobie będzie odpowiadał. Nie musisz zyć na modłę i sposób znudzonego rodziną młodzieńca- on może wyrwać sobie nawet jaja, jeśli będzie miał ochotę- niech to ciebie nie obchodzi, bo to jego życie i jego wybór.
Ty chcesz żyć wedle swoich zasad i nikt ci tego załatwi ani nie zrobi tego za ciebie.
Idź do prawnika i spokojnie sobie działaj.

Komentarz doklejony:
Jeszcze jedno- szalonemu młodzieńcowi nie spowiadaj się z żadnych swoich planów, o nic go nie proś, nie błagaj- buzia na kłódkę i do prawnika. Od tej pory jesteś obcą osobą, która ratuje swój tyłek z opresji i matką, która chce zadbać o interesy swoich córek.
To z kim on sie bzyka niech interesuje cię tylko i wyłącznie w zakresie gromadzenia dowodów zdrady- tu wykaż się teraz operatywnością i zaradnością. Przez tyle lat sama ciągnęłaś wozek z rodzinką, to na pewno stać cię na wiele- nie stój jak ciele i nie patrz na malowane wrota. Zacznij działać, a jemu nie piśnij nawet słówka.

Komentarz doklejony:
Jeśli faktycznie uda ci się zwlec obolały tyłek z łóżka i zaczniesz konkretnie działać, to za dwa, trzy miesiące będziesz miała w miarę ogarnięty temat (twoje dobre samopoczucie też będzie bezcenne), wystąpisz o rozwód i wkońcu szalony młodzieniec dowie się o wszystkim. Wtedy to będziesz świadkiem niecodziennych zjawisk, może nawet będziesz umiała pękac wtedy ze śmiechu. Bo oto, cóż się bowiem wydarzy? Otóż zobaczysz nagle tego adonisa z opadniętą do ziemi koparą. Najpierw będzie się odszczekiwał i wygrażał ci, a potem zacznie załapywać, że żarty i złota wolność szlachecka oto dobieŋly końca. Wtedy grunt zacznie palić mu się pod doopą i zobaczysz wtedy rzeczy, o jakich nawet w najbardziej optymistycznych snach nawet ci się nie dało zobaczyć. On tak się wtedy do ciebie przyczepi i nagle stanie się takim kochającym mężem, że drugiego takiego ty nie znajdziesz wśród swoich znajomych małżeństw. Wtedy nawet kostropatą mietłą go od siebie nie wygonisz. Tak będzie skamlał.
Daj spokój kobiet- takie sprawy załatwia się stanowczo i konkretnie, a nie mazgając się i wołając o pomstę do nieba.
Będziesz miała to, co sama sobie załatwisz i na dodatek słono za to płacąc.
Żadna dobra wróżka nie przyjdzie do ciebie- ty musisz stanąć na wysokości zadania.

Nox dnia lipiec 19 2014 08:30:32
ja nie mówię że masz jutro sprzedać dom ale by pytać o radę.zastanawiać się,przeliczać itd.Jak napisała Mono od lat zajmujesz się sama organizacją życia ,,rodzinnego" więc nie jesteś bluszczem uwieszonym na ramieniu męża-dasz radę.Piszesz że nie chcesz fundować dzieciom bloków.Nie chodzi o to co chcesz teraz Trzeba przemyśleć rady prawnika,przyjrzeć się kredytowi,zastanowić się czy warto alimenty/bo innych pieniędzy nie dostaniesz/ ładować w kończenie domu,czy istnieje możliwość zrobienia osobnych wejść by podzielić dom.Co zrobisz gdy zamieszka z kochanką,albo przestanie dokładać się do wydatków?musisz mieć rozwiązania w ręku.Dziewczyny wiedzą w czym jest problem ,myślisz że lepiej przy każdym spotkaniu z ojcem myśleć ze zaraz idzie do kochanki?Jesteś jego żoną co odpowiadasz gdy o niego pytają??jest u X czy nie wiem gdzie jest??to nie jest zdrowa sytuacja dla dzieci,to nie jest wzór rodziny do naśladowania?Starsza powinna wiedzieć że czasem nie wychodzi i ludzie się rozstają ale rodzicami jest się zawsze.Czy ty zajmujesz się praniem jego garderoby.sprzątasz jego pokój?

Deleted_User dnia lipiec 19 2014 08:46:07
Mono...Mono...
Łzy płyną mi po twarzy...
Ze śmiechu i wzruszenia...
smiley

makasiala dnia lipiec 19 2014 10:03:15
Raczek Napisałaś iż zależy ci na dobru dzieci. Postepując tak jak przez ostatni rok, jawnie zaprzeczasz swoim słowom. Trwając w tym czymś, niszczysz je, niszczysz siebie, robisz dobrze tylko jemu. Co wyniosą córki dla siebie? Jaki będzie ich model rodziny? Uczą się od was, obserwacje, rozmowy. Łamiesz im przyszłość, przyginasz je do ziemi w życiu dorosłym, kiedy jeszcze tkwią w dzieciństwie. Opinie, przekonanie że robimy, że zostajemy dla dobra dzieci, w toksyce- musiał wymyślić jakiś powalony kretyn! To wygodnictwo, jawne zwykłe wygodnictwo, z dorobiona ideologią- dla lepszego samopoczucia. Nie bede pisał Tobie co masz zrobić, jakie kroki, czynności podjąć. Mono ułożyła już Ci praktycznie cały harmonogram działań. Tu więcej nic nie można dodać. Nie trzeba dodawać.
Uważam, iż temat generalnie powinien być skończony. Dwie rzeczy- raczek zrób: 1- Zdaj sobie sprawę z tego co napisałem, 2- Zrób co Mono ci mówi. TO JEST NAKAZ! Wszystkie komentarze które tutaj zamieścisz obecnie powinny opisywać- twoje działania. Dziel się z nami rozterkami, bólem, płacz i lamentuj, ale działaj. Bo inaczej marnujesz swój i nasz czas.
Wiem ze sposób w jaki piszę do ciebie wyda ci się nieodpowiedni. Ton mej wypowiedzi ma być taki właśnie. Ty dojrzałaś do zmian, czuje to. Przyszłaś do nas po tak zwanego" kopa" do działania. I to jest własnie to, a przynajmniej chciałbym by tak było. Serdecznie Cie pozdrawiam i trzymam kciuki za was- oczywiście bez niego. smileysmiley

Komentarz doklejony:
Acha zapomniałem. Chciałbym tutaj, przed wszystkimi, złożyć Hołd Mono. Całe szczęście że miała faceta jakiego miała, bo dzięki niemu jest z nami i swoimi radami robi wiele dobrego. To chyba jedyna dobra rzecz, którą zrobił twój facet smiley.
Mono jeśli kiedykolwiek byś czegokolwiek potrzebowała, to ja chętnie Ci się odwdzięczę.
Lista czynnosci: sprzątanie, pielenie, koszenie, grabienie, pranie psa i kota, odkurzanie itd....smiley

Deleted_User dnia lipiec 19 2014 12:31:34
makasiala dobrze jej napisałeś- dziewczyna musi obudzić się z letargu, bo w Pinczowie dnieje, a ona czeka na trzęsienie ziemi.
"Mój" były facet (zawsze daję cudzysłów, bo on mym lubym nie był nawet przez chwilę- ja byłam tylko jedną z wielu w kolejce do tego cuda, o czym długo nie wiedziałam, rzeczy było jasne- z niego, to taki towar ogólnie- dostępny był) wywianował mnie bardzo dobrze, bo dzięki znajomości z nim sporo się nauczyłam. Wiem, że zaprocentuje mi to na przyszłość- a właściwie już procentuje.
Dzięki niemu zrozumiałam jedną bardzo ważną rzecz (nie tylko tę jedną, ale o innych nie chce mi się pisać) i to odkrycie stało się dla mnie niemalże epokowym i przełomowym. Odkąd zrozumiałam tę prostą prawdę moje życie stało się naprawdę fajne.
Otóż on doskonale wiedział, że kawał z niego podłego ch.., nawet był z tego dumny. Robił świństwa różnym ludziom (ale tylko tym bliskim, obcym nie podskakiwał) i zawsze śmiał się, bo nie mógł się nadziwić, jak to jest, że wszystko tak łatwo mu przechodzi, ludzie mu wybaczają, chociaż on ich nawet o to nie prosi, że zanim zdąży o czymś zamarzyć, to już to ma- on robił sobie jaja z innych, a tych, którzy mu wybaczali uważał za frajerów.
Dlaczego?
To proste- bo, gdyby to on był na ich miejscu, w życiu nie wybaczyłby komuś takiego czy innego świństwa.
Prosta filozofia, prawda?
Ukradłam coś komuś, ale ta osoba wybaczyła mi i powiedziała "ok. nie ma sprawy"- normalny człowiek poczułby się, jak świnia, byłoby mu głupio i odczuwałby jakąs wdzięczność w stosunku do tak wspaniałomyślnej osoby- czy się mylę? Nie mylę się. Następnym razem raczej nie chciałby okraść tak dobrego człowieka, bo miałby jakies sumienie albo coś w tym rodzaju.
Czub myśli inaczej- okradłem cię, a ty mi wybaczyłeś, nie zlałeś mi mordy i nie obciąłeś łap, więc ty dla mnie jesteś frajerem, to ja przyjdę do ciebie znowu i ukradnę ci więcej, a na koniec puszczę cię gołego w skarpetkach i podartych szmatach.
Ja takie właśnie wiano wyniosłam z tej znajomości- nauczyłam się, że jeśli ktoś robi mi podłe rzeczy w zamian za moje dobre serce, to ja odwdzięczę się dokładnie tym samym, bo jeśli za zło komuś zapłacę dobrem, to będę uważana przez taką świnię za frajera.
Są po prostu ludzie i taborety- należy to pojąć i o tym pamiętać.
Warto jest i nawet trzeba pochylic się nad dobrym człowiekiem, ale na pewno nie nad świnią w ludzkiej skórze, bo taki nażre się, puści głośnego pierda i pójdzie śmiejąc się z ludzkiej naiwności.
Odkąd to zrozumiałam żyje mi sie o wiele lepiej.
Nie sprawdzam się, jako ściana płaczu- fakt.
Ja wolę szybką akcję, działanie, a nie dreptanie w miejscu i uklepywanie gó..a żeby miało blask.
Raczku zacznij od prawnika.

raczek74 dnia lipiec 19 2014 14:05:38
Wiem że macie rację i to już nie ma przyszłości, moja siostra i przyjaciółki mówią to już od bardzo dawna a ja jak taka sierota mam nadzieję że to uratuję. Sama nie wiem co się zemną stało? Ja byłam silną kobietą, przeżyłam tragiczną śmierć narzyczonego, to dlaczego boję się że nie przeżyję rozwodu? Nawet psychiatra patrzyła na mnie jak na obłąkaną idiotkę i dała leki, które póki co nie działająsmiley
123... nie piorę od grudnia, nie sprzątam jego pokoju, bo go nie ma, śpi w salonie albo u córki w pokoju jak jej nie ma. Od m-ca sypialnię odwiedza tylko po to, żeby coś zabrać z szafy albo schować. Jak zdarza mu się być w weekend w domu to je z nami posiłki, które ja szykuję i dziewczynki wołają tatusia, jakoś nie umiem potraktować go tak po ch...ku jak on traktuje mnie, pewnie ze względu na dzieci nie chcę prowadzić otwartej wojny. Jak go nie ma to mówię zgodnie z prawdą że nie wiem gdzie jest, bo naprawdę nie wiem czy w trasie bo ma taką pracę czy u niej, bo chociaż czasem się domyślam nie chcę je denerwować bo mała jest bardzo uczuciowa i bardzo wszystko przeżywa, kalkuluje, chce dzwonić do taty i jest bardzo nieszczęśliwa jak on nie odbiera telefonu (no bo myśli że to ja znów będę mu tyłek trućsmiley)
Mono masz rację że nie wiem jaka jest prawda, teraz już wiem że coraz częściej spędza wieczory i pół nocy u niej i ostatni wyjazd teraz w czwartek też był kłamstwem, chociaż przecież nic nie powiedział tylko nie wróciłsmiley
Makasiala chyba dobrze czujesz że przyszłam po "kopa" chyba właśnie tego potrzebuję, Was którzy to przeszliście i wiecie jak z tego wyjść. Chciałabym mieć tyle siły i mądrości co Wy.
Wiem że dreptam w miejscu już 366dni a on korzysta z pełnej wolności. Dzięki za tą radę z kredytem. Zbiorę się i w przyszłym tygodniu zacznę działać w sprawie prawnika. Dawajcie mi nadal popalić to ocknę się z tego letargu, proszę, nawet błagam Was o to!!!

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Nie umiem zaufać
Mąż kłamie i zdradza
Jak z tym skończyć
Nie umiem zaufać nowemu partnerowi
Zdradzał jak byłam w ciąży... i nie przestał
Mąż zdradzał mnie z innymi mężczyznami.
Tata zdradza mamę- co robić?!
Oszukuje mnie czy może już zdradza?
Czy moj maz mnie zdradza?
Czy zona zdradza
Zdradza i kocha?
Czy Zdradza?
Wydało się że mnie zdradza.
nie umie z tego wyjść
Jak przeprowadzić rozmowę z żoną, która zdradza
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Ma innego jestem nap...
Nie daje rady - c.d.
podła kochanka
Zdradzilam
Prawie mija rok
Wdałam się w romans ...
rok po zdradzie nie ...
Zdradziła mnie z Kuz...
Moja żona kilkakrotn...
Czy zemsta i zniszcz...
Najlepszy przyjaciel...
Zalamana
42 lata razem, kogoś...
nie wierny partner i...
Zdrada - brak juz siły
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy po raz kolejny s...
Badoo
Jestem kochankiem
Już nie zaufam żadne...
Recydywa, co robić d...
Jak wrocic do swiata...
Zabił mnie ...
Jak mam to odebrac?
Dowiedziałem się kil...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
01/04 20:50
https://www.youtube.com/c
hannel/UC9Jc30vlzRL367GWh
D9erVA/videos


Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info