Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Użytkownicy Online: OnaTaPani, bacia47, Marciniks

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,204
Najnowszy Użytkownik: fanhran
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
bledszy odcień szarości
Zdradzony przez żonęW 2009 po raz pierwszy wszedłem na ten portal.Na dobrą sprawę nie wiem po co. Rany zabliźnione- wydawało się ,że uporałem się z tym bajzlem.Okazało się to ostatnim rodzajem prawdy według Tischnera.Drugi raz trafiłem tu na początku 2012.

Rok 2004.Moje bankructwo.Pierwszy wstrząs wcześniej przetrwałem.Jak to w Polsce.Zmieniono sobie z dnia na dzień przepisy - uniemożliwiając rozliczanie podatków długami instytucji budżetowych .Zostaję z należnościami , których jak się potem okaże nie udaje mi się odzyskać do końca.Utrata płynności ,ale walczę jeszcze.
Dobija mnie bankructwo klientów. Postępowanie układowe toczy się zbyt długo.Wierzyciele godzą się na 20 %.Dla mnie to już i za mało ,ale przede wszystkim za późno.

W okresie gdy straciłem płynność ratowałem się opóźnianiem płatności wszędzie gdzie się tylko dało i jak się tylko dało.Miałem dochody ale w kasie pustki.
Skutkowało to opóźnieniem różnych płatności.Więc czynsz za mieszkanie, rachunki.Komornicy na głowie - z jednym nawet mieliśmy dobre koleżeńskie relacje - facet wcześniej rozliczał zobowiązania budżetówki , wiec rozumiał źródło kłopotów.Niestety te problemy dotknęły całą rodzinę.Oprócz nękania mnie zaczęto nękać żonę.Żona nie wytrzymując tego nerwowo - zdecydowała o rozdzielności majątkowej.Zostałem z długami(100 % ) ,ale ją udało się wyczyścić - wtedy tylko to mogłem zrobić.Nie znała też dokładnie całej sytuacji.Wiedziała ,że jest źle , ale nie wiedziała jak źle.Bilans wierzytelności i długów miałem dodatni , tylko te pierwsze w dużej części nie do odzyskania.Ta sytuacja rzutowała na nasze wspólne życie.Atmosfera tragiczna , seks coraz rzadziej aż w końcu doszła do wniosku ,że nie chce w ogóle.
Dla mnie skończyło się to depresją.Kilka miesięcy.Ciężar utrzymania domu spadł na jej barki.Spieprzyłem to wszystko.Zawiodłem jako mąż i ojciec.
W tym okresie praktycznie na okrągło przy znajomych , dzieciach , jej rodzinie słyszałem od niej ,że nie mam prawa mieszkać w tym mieszkaniu , nie mam prawa używać jej prądu , jeść jej jedzenia.Co ja tu jeszcze robię dlaczego się dokądkolwiek nie wyprowadzę.Jadłem właściwie ziemniaki ( moich rodziców ) i zupki chińskie.
Ile schudłem nie będę pisał.
Żona zaczęła sobie dorabiać jako agent ubezpieczeniowy.I poznała tam kolegę.Niestety do dziś nie wiem praktycznie nic jeżeli chodzi o ten romans.
Ani kiedy się zaczął ,ani kiedy skończył i dlaczego .I się już raczej nie dowiem.Standardowo - przyznają się tylko do tego, do czego muszą.
Zorientowałem się w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia.Po przyjeździe od moich rodziców, a była 8-9 wieczorem.Żona wyszła sobie z domu i widziałem jak wsiadła do taksówki.Od razu mnie oświeciło - przypomniałem sobie ,że jeszcze u moich rodziców wyszła na podwórko i gdy ja wychodziłem przerwała rozmowę telefoniczną.
.Jeżeli chciałaby się rozwieść - dostałaby rozwód.Byłem w środku czarnej d.. i miała prawo ułożyć sobie życie beze mnie.Rozumiałem to wtedy i teraz.
Pewnego pięknego dnia przyszło do domu - unikałem ludzi i wychodzenia z domu- , dwóch znajomych. Potrzebna była moja kontrasygnata ,żeby dostali zwrot kosztów udziału w mistrzostwach Polski - byłem wiceprezesem związku sportowego.Przy nich usłyszałem od niej ,że ma życie ułożone i zostało się tylko mnie pozbyć.
Kilka dni później gdy jechaliśmy na zakupy przy mnie umawiała się z kochankiem.Następnego dnia spakowałem swoje rzeczy i przeprowadziłem się do rodziców.

Zapytali o powód- odpowiedziałem zgodnie z prawdą.Ojciec zadzwonił i ją zapytał - skłamała.Ze mną było coraz gorzej.Zabrakło odwagi ,żeby sobie życie odebrać.
Z dołka wyciągnęła mnie dziewczyna , którą kiedyś podwiozłem na stopa , a spotkaliśmy się znowu przypadkiem gdy jechała na łódkę na jeziora.

Po kilku miesiącach moja siostra znalazła ofertę pracy w Anglii.Taksówkarz.Pokrywali koszty kursu w Pradze.W Anglii zapewnione było mieszkanie i pomoc przy załatwianiu formalności.Dla mnie najważniejsze było ,że nie musiałem za nic na razie płacić.Znalazłem się w Anglii.Zdałem w tutejszym urzędzie miejskim egzamin z topografii miasta( miasto wielkości Białegostoku- uczyłem się kilka tygodni ) , z języka i test praktyczny.Z żoną poza sprawami formalnymi nie utrzymywałem żadnych kontaktów.
Każde poszło w swoją stronę, żyliśmy już oddzielnie.Pracowałem , wysyłałem pieniądze żonie na utrzymanie córek i uczyłem się życia jako w pojedynkę.
Nie mam żadnego z tym problemu.Obecnie pracuję w dużej międzynarodowej korporacji.Zaczynałem od pracy fizycznej.Teraz odpowiadam za informatyczną stronę logistyki.

Koniec 2009. Z inicjatywy drugiej strony związałem się tu z 13 lat młodszą kobietą.Wiedziała w co się pakuje - powiedziałem jej wszystko.Okazało się ,że po zdradzie nie byłem w stanie zaangażować się.Nie miałem prawa marnować jej życia , ze względu na moja przeszłość.Rozstaliśmy się.

Sylwester 2011.Jestem w Polsce.Nie miałem ochoty na spotykanie się w tym dniu ze znajomymi.Zostaję w domu u żony.Ona pomimo mojego sprzeciwu usiłuje na siłę zaciągnąć mnie do łóżka.Okazuje się ,że mam słabą silną wolę.Po wszystkim zaczynamy rozmawiać po raz pierwszy od 6 lat.
Niepostrzeżenie dochodzi do reaktywacji.Ja w UK ona w Polsce.Widzimy się 3 razy w roku.Wydaje się ,ze wszystko jest OK.Ale rok później podczas świąt Bożego Narodzenia mam załamanie nerwowe.Nie wiem dlaczego.Okazuje się ,że sam czas przynajmniej w moim wypadku nie wystarcza do uporania się ze zdradą.
Mam klasyczne objawy jak zaraz po - tylko mniejsze natężenie .Ale cały ten bajzel wraca.Książkowo.
szukam w necie co się dzieje i ląduję znowu na portalu.Ale czeka mnie jedna jeszcze niespodzianka.Żona uważa ,że miała do zdrady prawo i obarcza mnie odpowiedzialnością za praktycznie wszystko - nie rozmawialiśmy o tym wcześniej .Nie czuje się winna za zdradę.Nie chce w ogóle rozmawiać.Jej stanowisko jest takie : albo sobie wybaczamy i nie drążymy tematu , albo rozstanie.
Rejestruję się na zdradzeni.info.Czytam i się uczę.Za kilka dni mam być w Polsce.Po przyjeździe pierwsze kroki w Polsce kieruję do adwokata i proszę o napisanie wniosku rozwodowego.Informuję ,żonę że składam wniosek o rozwód.Od tego momentu, ona zaczyna czytać portal.Dociera do niej stopniowo co zrobiła.Można ją zaliczyć do portalowego mainstreamu - na zmianę punktu widzenia potrzebowała kilka miesięcy.

Nie umiem powiedzieć jak to się skończy.Nie zamierzam już o nic walczyć.Żyję tak jakby przyszłości miało nie być.To znaczy jakby przyszłość w sferze uczuć miała nie istnieć


Nigdy nie potrafiłem pisać i nie nauczę się tego - jestem czystym typem od nauk ścisłych.Wiem ,że ciężko przez to przebrnąć.

Przejrzałem to po napisaniu i dodam :

- to była zdrada numer dwa , jakoś mi to uciekło
-mam świadomość ,że opis jest subiektywny.Fakty oczywiście się zgadzają , ale emocje mogły wypaczyć ocenę .
Komentarze
Strona 1 z 6 1 2 3 4 > >>
Marta74 dnia lipiec 08 2014 22:04:28
Hej, Skoobi, smiley

Tamten okres musiał być dla Ciebie absolutnie koszmarny smiley ... i myślę, że żona powinna była Cię wspierać i z tej depresji za uszy wyciągać, ale... niestety nikt z nas nie jest idealny i myślę, że to było dla Niej za trudne i nie wytrzymała obciążenia...
Ty się załamałeś na swój sposób i myślę, że Ona po prostu ratowała się, jak mogła... znalazła wsparcie w otoczeniu, żeby utrzymać siebie i dzieci na powierzchni...
Mentalnie się z Tobą rozstała, o czym mówiła głośno i dzięki temu tłumiła wyrzuty sumienia...
Bywają chyba sytuacje, kiedy faceci w podobnych sytuacjach szukają dowartościowania w jakiejś pozamałżeńskiej relacji - może to kwestia tego, które ogniwo jest słabsze...?

Czy jeśli chodzi o tamte wydarzenia... to nadal chciałbyś znać szczegóły...? Męczy Cię to...? Myślisz, że gdybyś je poznał, to poczułbyś się lepiej...?

Rozumiem zdecydowanie, że nie jesteś pewny, co się wydarzy w przyszłości... smiley
Ale nie napisałeś praktycznie nic o swoich emocjach teraz...
O Waszych aktualnych relacjach... 10 lat później...
Napiszesz coś więcej...?
Pozdrawiam serdecznie!!!

Ramirez dnia lipiec 08 2014 22:17:29
Mam klasyczne objawy jak zaraz po - tylko mniejsze natężenie. Ale cały ten bajzel wraca.Książkowo. Szukam w necie co się dzieje


Konkretnie: z czym nie chcesz/nie możesz sobie poradzić?

overandunder dnia lipiec 08 2014 22:51:49
Hej Skoobi!
Myślę, że w Twoim przypadku zdrada to nie jest wcale największy problem. Gdy wpadłeś w kłopoty ona nie była dla Ciebie oparciem. Wykorzystywała każdą okazję aby Cię upokorzyć i to w najgorszy możliwy sposób - publicznie, przed rodziną, znajomymi.
Przysłowie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. No to się przekonałeś jak to jest w biedzie z Twoją żoną. Jeśli znowu powinie Ci się noga, zdarzy ci się wypadek lub choroba ona zrobi to samo.

Wniosek: radzę to skończyć. Jak najszybciej.

Deleted_User dnia lipiec 08 2014 23:06:57
Rejestruję się na zdradzeni.info.Czytam i się uczę.Za kilka dni mam być w Polsce.Po przyjeździe pierwsze kroki w Polsce kieruję do adwokata i proszę o napisanie wniosku rozwodowego.Informuję ,żonę że składam wniosek o rozwód.Od tego momentu, ona zaczyna czytać portal.Dociera do niej stopniowo co zrobiła.Można ją zaliczyć do portalowego mainstreamu - na zmianę punktu widzenia potrzebowała kilka miesięcy.



25 maja 2012 - data rejestracji. Co z rozwodem? Do tego czasu powinno być albo po wszystkim, albo go zaniechałeś.

Nie umiem powiedzieć jak to się skończy.Nie zamierzam już o nic walczyć.Żyję tak jakby przyszłości miało nie być.To znaczy jakby przyszłość w sferze uczuć miała nie istnieć

Jeśli pozamiatane i jesteście po rozwodzie, wcale powyższe by mnie nie dziwiło. Jeśli jednak pozew został podarty...Kiepsko widzę ten brak walki i bierność oczekiwania/nieoczekiwania...
Nie wiem czy oczekujesz oceny postępowania żony w czasie największego doła finansowego...Myślę, że nie potrzeba Ci pokazywać palcami smiley
Wiesz...Kiedyś użyłam gdzieś stwierdzenia, że mój TŻ zamiast przyjacielem, okazał się wrogiem (nie mam na myśli tutaj samej zdrady w sensie emocjonalno-fizycznym) i to była jedna z rzeczy, która bolała mnie najbardziej. Odnoszę wrażenie, że Twoja historia to podobny wózek...

makasiala dnia lipiec 08 2014 23:20:14
skoobi Jak bym czytał swoje życie. Z tym że jestem jeszcze przed wyjazdem. Nawet nie wiesz jak dobrze ciebie rozumiem. Każdy aspekt twojej tragedii. Czy twoja historia jest moją przyszłością? Pozdrawiam Mocno. Stoisz na nogach, to dobrze. Moja prezentuje dokładnie ten sam typ podejścia i negacji. Musimy się umówić koniecznie na piwo. Razem będzie łatwiej do czegoś dojść.

Deleted_User dnia lipiec 09 2014 00:09:58
Nie oczekuję pomocy.
Nie pamiętam czy napisałem , choć to oczywiste.To jest mój subiektywny obraz.Żona widzi to inaczej.Pominąłem moim zdaniem niezbyt istotne okresy naszego życia w kontekście zdrady.
Tu muszę napisać ,że w najgorętszym okresie ona została postawiona w trudnej sytuacji.I jeszcze jedno.To jest trzecia wersja o ile pamiętam.I żadna nie oddaje tych wydarzeń dokładnie.
I nie umiem tego napisać inaczej.Niestety z tego opisu wyłania się jej obraz znacznie bardziej negatywny niż rzeczywisty.
Napiszę to tak.Jakbym miał opisać nasze życie za wyjątkiem tego co tu opisałem to żona byłaby opisana w zupełnie innym świetle.
Wynikający z tego opisu jej obraz jest nieadekwatny do rzeczywistości bo opisuję wydarzenia ,w których ona z natury rzeczy gra rolę czarnego charakteru.W rzeczywistości jest dobrym człowiekiem i ma naprawdę dużo zalet.Ten opis w którym z dwudziestu kilku lat koncentruję się ze zrozumiałych względów na tych najgorszych wypacza jej obraz jako człowieka.

makasiała

Napisałem w Twoim wątku ,że podobne historie mamy.
Ja najbardziej żałuję lat , których nie spędziłem z młodszą córką.
Miałem tu przyjechać na rok , dwa lata.Wyjazd tu uważam za największy swój błąd.Starsza mieszka tu ze mną w Anglii od kilku lat.

JW

Nie rozwiodłem się w końcu.Jesteśmy razem.Zawsze uważałem siebie za racjonalistę.W grudniu 2012 przed wyjazdem do Polski na święta , byłem tak bez żadnych przyczyn , w każdym razie żadnej nie potrafiłem sobie uświadomić ,zdecydowany na rozwód = rozstanie.

I którejś nocy miałem sen.Żona trafiła do piekła i mogła stamtąd wykonać jeden telefon.Zadzwoniła do mnie i w kilku zdaniach powiedziała ,że już nigdy stamtąd nie wyjdzie.Po czym połączenie zostało przerwane.Obudziłem się i przez kilka godzin byłem po prostu przerażony.Przejmujące uczucie pustki.Wiem ,że to idiotyczne , ale to zdecydowało -rozwodu nie było.

Deleted_User dnia lipiec 09 2014 01:17:06
Jedne z definicji racjonalizmu:
przeciwstawiany irracjonalizmowi racjonalizm to pogląd głoszący, że nie ma żadnej innej wiedzy niż ta, którą człowiek może osiągnąć poprzez własny umysł, odrzucający takie jej źródła, jak: objawienie, doświadczenie mistyczne, intuicja. Nie wyklucza zaś poznania zmysłowego.

i
przeciwstawiany empiryzmowi głosi, iż cała wiedza (lub jej najważniejsza część) nie pochodzi od zmysłów, lecz jej jedynym źródłem jest rozum. Zmysły nie informują nas o prawdziwej naturze rzeczywistości, skierowane są na jej stronę zjawiskową, na to, co przypadkowe i jednostkowe.


Oba z:
http://portalwiedzy.onet.pl/11044,,,,racjonalizm,haslo.html
(To cud, że moje Safari jeszcze pozwala na linkowanie smiley )

Zawsze uważałem siebie za racjonalistę

Wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono? smiley

Rozumiem, że jedynym, co przyświecało Ci, by opisać swoją historię, była chęć...opisania i tyle - bez pytań, rad, komentarzy etc?

Deleted_User dnia lipiec 09 2014 06:17:45
Marta
Odpisze pozniej , nie potrafie bez zastanowienia.
JW
Nie jestem w sytuacji, ktora wymagalaby porad , stawiania mnie na nogi.

Natomiast zamieszczenie tu opisu zdrady jest rownoznaczne z przyznaniem kazdemu prawa do pisania komentarzy.Odpowiem w miare posiadanego czasu.

Jestem tu ponad dwa lata.Trafne pytanie dlaczego opisalem swoja historie i to akurat teraz.Mozesz oglaszac czerwony alert smiley
Glownym powodem jest proba namowienia Ciebie i tezeusza do opisania wlasnych.
Nie mialem do tego prawa dopoki sam nie zamiescilem swojej.
Nie podobaja mi sie Wasze wypowiedzi traktujsce nowych userow z gory hyba zapomnieliscie jak sami przezywaliscie zdrade.Nie bede tu rozwijal tego watku - wlasciwe miejsce to temat niedostepny dla niezalogowanych.

Komentarz doklejony:
Mialo byc chyba - a smartfon zezarl c.

Deleted_User dnia lipiec 09 2014 06:44:24
Skoobi ciężko jest tak całkowicie jednoznacznie odnieść się do twojej sytuacji, a i ty chyba też nie za bardzo czekasz na jakieś wskazówki.
To wygląda tak, jakbyś podjął już ostateczną decyzję, a jednocześnie cały czas tkwił na jakimś życiowym zakręcie. Przycupnąłeś więc sobie i ani nie czekasz, ani czekasz- takie życie troszkę na niby, bo z jednej strony z kimś, a z drugiej strony dalej samotnie.
Myślę, że tak naprawdę nie chcesz żadnej rewolucji w życiu, że jakoś tam nauczyłeś się żyć trochę na pół gwizdka. Ja czytając ciebie nie poczułam w tobie żadnej pasji, jakiejś przepełniającej cię energii- to wszystko jest jakieś takie zwiędłe. Bo wyszło, jak wyszło- tak brałeś i bierzesz to, co przynosi ci los. Gdyby zona na siłę nie zaciągnęła cię do łóżka, to właściwie wszystko poszłoby w innym kierunku, ale zaciągnęła cię, więc wyszło, jak wyszło.
Może myślisz sobie "no cóż- inaczej wyobrażałem sobie swoje życie, ale jest to, co jest itd. moja żona nie jest taka zła, ma w końcu tyle zalet i nareszcie doceniła to, co ma. Czyta ten portal, więc coś pewnie do niej dotarło- no jakoś to będzie" To wszystko jest w moim odczuciu jakieś takie mierne, może nie byle jakie aż, ale trochę smutno robi sie człowiekowi, gdy czyta się to, co napisałeś.
Ja powiem tak- bardzo podejrzanie patrzę na ludzi, którzy odwracają się od bliskich w potrzebie. Fakt- ona odwróciła się od ciebie wiele lat temu, może wtedy nie była dość dojrzała, by stawić czoła problemom, a dzisiaj patrzy na życie inaczej, więc może tamto złe należałoby jej odpuścić?
No nie wiem czy da się zapomnieć o tym, co działo się kilka lat temu.
Z takim człowiekiem, jakim jest twoja żona właściwie cały czas musisz być na wysokich obrotach, bo jakiekolwiek potknięcie spowoduje, że ona znowu odwróci się od ciebie. To kobieta o niskim poczuciu bezpieczeństwa- chyba nie za bardzo radzi sobie ona z trudnościami życia.
Ty miałeś depresję- ona w tym czasie układała się z innym zamiast wspierać ciebie. Coś jej najwyraźniej nie wyszło z tym facetem, więc znowu znalazła się w punkcie wyjściowym. Potem albo wcześniej (trochę pogubiłam się w twoim opisie) był drugi kochanek, ale coś tam między nimi zaszło i znowu jej nie wyszło. Na koniec z tej desperacji zaciągnąła cię do łóżka i wyszło tak, że jesteście razem. Piszesz, że ona zmieniła się przez kilka miesięcy, coś tam do niej dotarło, że zniknęła wcześniejsza buta i arogancja.
Ja powiem ci tak i to dość brutalnie- nic dziwnego, że spokorniała, skoro ty jesteś dzisiaj w dobrej kondycji finansowej i masz dość wysoką pozycję zawodową. Pracujesz w dużej firmie i masz dobrze płatne stanowisko- nie jesteś więc gołodoopcem, tylko masz coś konkretnego do zaoferowania dla niej i dla dzieci, chociaż o dzieci dbałeś nawet wtedy, gdy byłeś w totalnym dołku. Oprócz tego ona zobaczyła, że nie jesteś nieudacznikiem, którego przywaliło życie, lecz facetem, który potrafi wydźwignąć się z dołka- ona czuje się więc przy tobie bezpieczna. Ma zapewniony byt i wie, że ma do czynienia z facetem, do którego pasuje określenie "solidna firma".
Jednak czy jest to romantyczna miłość? Może raczej przyzwyczajenie, przywiązanie i zwyczajne zżycie się z tobą? Takie kochanie ciebie, ale na jej sposób. Czy to ci wystarcza do tego, byś poczuł sie spełniony, jako mężczyzna?
Skoobi a co będzie, jeśli, nie daj Boże, zachorujesz (wypadki i choroby chodzą po ludziach) albo znowu stanie sie coś niezależnego albo zależnego od ciebie i znowu znajdziesz się w dołku? A co z twoją depresją? Przecież depresja nie znika ot tak po prostu- ona ciągle jest w tobie, a do jej powstania twoja żona też dołożyła swoją cegiełkę. To jakie ty, w razie czego, będziesz miał oparcie w tej kobiecie? Dopóki jesteś silny i sprawny, to ona jest przy tobie, ale jak podwinie ci sie noga, to zawinie się do innego chłopa?
Czy masz już 80 lat, żebyś musiał aż tak sie poddawać?
A z drugiej strony wasz związek przeszedł juz tyle ciężkich chwil, więc może warto postawić jednak na ten związek, bo skąd wiadomo, jak byłoby z kimś innym? Z człowiekiem beczkę soli zjesz, a i tak tej osoby dobrze nie poznasz.
Myślę, że potrzebujesz teraz jakiegoś porządnego bodźca, który obudziłby cię w tego letargu i dzięki temu ty będziesz potrafił odnaleźć w sobie dość siły i energii, żeby raz, a dobrze zdecydować się na coś. Nie możesz żyć tak dalej na pół gwizdka, więc albo dalej żoną ale pełną parą, albo robisz odwrót i idziesz swoją drogą, na zasadzie że niech się dzieje, co chce i bez asekurowania się, tylko ryzykujesz, a potem albo wygrasz prawdziwe i oszałamiające szczęście, albo wylądujesz w jeszcze smutniejszym związku.
Smutny jest ten twój opis i pobudzający czytelnika do osobistych refleksji nad własnym życiem.

Komentarz doklejony:
W tym okresie praktycznie na okrągło przy znajomych , dzieciach , jej rodzinie słyszałem od niej ,że nie mam prawa mieszkać w tym mieszkaniu , nie mam prawa używać jej prądu , jeść jej jedzenia.Co ja tu jeszcze robię dlaczego się dokądkolwiek nie wyprowadzę.Jadłem właściwie ziemniaki ( moich rodziców ) i zupki chińskie.
Ile schudłem nie będę pisał.
Przyznam ci się szczerze, że to powaliło mnie z nóg.
I Skoobi wszystko to było, minęło ale jakbyś na to nie patrzył, to jednak coś tak niegodziwego jednak było.
Ja nie wiem, jak to jest, ale zauważyłam jedną prawidłowość na tym portalu. Oprócz tego, że za oknem dzieje się jakieś w miarę normalne życie, większość ludzi żyje prosto i zwyczajnie, to oprócz tego istnieje jakiś inny świat- ten tutaj. Wszystkie przypadki stąd, to absolutne ekstrema.
Jest albo super porządny facet/ kobieta związany/a z kimś totalnie nieodpowiedzialnym, podłym a wręcz wynaturzonym. Nie ma żadnego środka.

Marta74 dnia lipiec 09 2014 08:06:42

Mono napisała:

Ja nie wiem, jak to jest, ale zauważyłam jedną prawidłowość na tym portalu. Oprócz tego, że za oknem dzieje się jakieś w miarę normalne życie, większość ludzi żyje prosto i zwyczajnie, to oprócz tego istnieje jakiś inny świat- ten tutaj. Wszystkie przypadki stąd, to absolutne ekstrema.
Jest albo super porządny facet/ kobieta związany/a z kimś totalnie nieodpowiedzialnym, podłym a wręcz wynaturzonym. Nie ma żadnego środka.



Skoobi napisał:

To jest mój subiektywny obraz. Żona widzi to inaczej.

To jest trzecia wersja o ile pamiętam. I żadna nie oddaje tych wydarzeń dokładnie.
I nie umiem tego napisać inaczej. Niestety z tego opisu wyłania się jej obraz znacznie bardziej negatywny niż rzeczywisty.
Napiszę to tak. Jakbym miał opisać nasze życie za wyjątkiem tego co tu opisałem to żona byłaby opisana w zupełnie innym świetle.
Wynikający z tego opisu jej obraz jest nieadekwatny do rzeczywistości bo opisuję wydarzenia ,w których ona z natury rzeczy gra rolę czarnego charakteru. W rzeczywistości jest dobrym człowiekiem i ma naprawdę dużo zalet. Ten opis w którym z dwudziestu kilku lat koncentruję się ze zrozumiałych względów na tych najgorszych wypacza jej obraz jako człowieka.


To jest za każdym razem subiektywny opis... doprawiony emocjami... w najgorętszym okresie niekiedy ekstremalnymi...
W większości przypadków to nie są wcale wynaturzone potwory... tylko ludzie... po prostu ludzie ze swoimi słabościami... ze swoimi wadami, ale i zaletami...
Zawsze doceniam, jeśli ktoś w osobie, która tak bardzo zraniła, potrafi również zauważyć dobro...
I Skoobi potrafi... smiley

Strona 1 z 6 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie śpij, bo Cię okr...
Historia jak wiele t...
Zdradziłem wirtualnie
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
wciąż głupia
Zdradzona przez czat
To było nieuniknione?
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
po 25 latach ...a je...
Hotelowe wypady żony...
Moja historia
Niczego się nie spod...
Proszę o radę
Najgorszy rok...2019
Pomóżcie mi podjąć d...
42 lata razem, kogoś...
Rozbity na milion ka...
Moja smutna historia
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/08 09:56
Marciniks, lap mi zdechł, złap mnie na czacie

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info