

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Rognar | 00:06:17 |
jacksparrow | 00:53:57 |
Edek_2 | 01:00:57 |
Anetastp | 01:32:12 |
Landexpzglosy | 01:44:02 |

Witam, opisywalam już moją historię. Minelo juz kilka miesiecy od tego czasu. Psychicznie czuje się lepiej, chociaż mąż stara zapewniać mi nadal huśtawki. Niedługo czeka nas pierwsza rozprawa, decyzją męża bedzie to rozwód. Najsmieszniejsze jest to, że On nadal prosi o powrot :] obiecuje złote góry, jednoczesnie kombinujac jak sie da w kwestii alimentów i innych sprawach finansowych. Pomimo mojego pozwu z jego winy i twardych dowodow na to, że mnie zdradzal, on zlożył odpowiedź, że wina jest po mojej stronie, robi ze mnie zazdrosną wariatkę. Jak można choć trochę ufać człowiekowi, który zrobił takie świństwo, który mówił o swojej żonie naprawdę przykre rzeczy? Najgorsze jest to, że wie w jaki mój słaby punkt trafiać. Cały czas słysze od niego, że jeżeli się nie wróce to znaczy, że mam gdzieś dzieci i jego, że niszcze dzieciom normalne życie a jego nigdy nie kochałam. Że przezemnie będą mialy rozbitą rodzinę i będą nieszczęsliwe. Już zaczynam wątpić czy to, że nie chce do niego wrócić to jest coś nienormalnego i powinnam się dać przekonać, bo przecież kto normalny "ot tak" sobie odchodzi, mając w zasadzie wszystko...dom, dzieci. Czuję się jakbym byla jedyna na świecie, która podjęła taką decyzję, bo przecież to nie mąż mnie zostawił z dziećmi tylko sama odeszłam. Wybrałam jeden pokoik zamiast wielkiego domu z nim. Zaczynam się zastanawiać czy robię dobrze czy nie. Wiem, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci ale może powinnam zacisnąć zęby? Najgorsze jest to, że dowiedziałam się, że nawet jak sie wyprowadziłam mąż nadal spotykał się ze swoją kochanką, zapewniając mnie, jak bardzo nas kocha i jak to prosi o powrót,.Nie porozmaiwał ze mną ani raz tak, żeby mi wszystko powiedzieć, żeby starać się wysłychać. On najchętniej by chciał zamknąć ten etap, nie wracać do tego, zacząć od nowa. Jak mu mówię, że powinien mi sie ze wszystkiego wytłumaczyć, kwituję, że przecież wszystko wiem. Paranoja jednym słowem. Dodam, że to był typowy toksyczny związek, wszystko pod niego. W dobrych momentach latałam 10 cm nad ziemią ale w złych, a takie zdarzały się średnio raz na tydzień twardo lądowałam na ty..ku. Najśmieszniejsze jest to, że ja w jakimś stopniu nadal staram się mu wierzyć, że moża faktycznie mnie kocha. Ze tu nie chodzi tylko o to, że jak nie wrócę to narobię mu problemów i w związku z jego winą i w kwestii finansowej. Mieliśmy wszystko, nie mamy nic. tylko dlaczego to ja się czuję winna? Staram się zapewnić dzieciom spokój, ale boję się, że za kilka lat któreś zapyta, dlaczego nie dałaś mu szansy, dlaczego nie spróbowalaś dla nas tylko myslałaś o sobie...
Co do dzieci - odchodząc od tej gnidy, która niestety jest ich ojcem - wcale nie robisz im krzywdy i nie rozbijasz rodziny - ta rodzina została już rozbita - przez niego. To on zgotował własnym dzieciom taki los - a nie Ty. I nie daj sobie wmawiać, że jest inaczej.
Za kilka lat Twoje dzieci będą większe i zdadzą sobie sprawę z tego, jaką krzywdę wyrządził Tobie i im ich ojciec. Wówczas zapytają dlaczego (nie) zawalczyłaś o szczęście własne i ich. Bo zaręczam Ci, że w chorym układzie (gdyby ich ojciec wrócił do Ciebie i w dalszym ciągu Cie nie szanował) - na pewno nie tylko Ty byłabyś nieszczęśliwa, ale one także.
I mówi Ci to (już trzedziestodwuletnie
Pozdrawiam
Dilka
zrobiłaś błąd że się wyprowadziłaś (bez dzieci), Ale po kolei. On teraz Cię straszy mówię z perspektywy faceta (chociaż u zdradzaczy nie ma to znaczenia).
To że mówił o Tobie przykre rzeczy nie przejmuj się. Zadam pytanie czy ktoś z nas w czasie gdy nasze połówki był na fly;u miał zalety. U mnie wszystkie wtopy kniota były moimi wadami chociaż kompletnie się różniłem to normalne chyba Tezeusz kiedyś mi napisał deprecjonowanie partnera to normalna praktyka. A i jeszcze jedno ma mądrego papugę. Znaczy adwokata. Beata mądra z ciebie kobieta moja teściowa niestety taka nie była.
Komentarz doklejony:
A i jeszcze jedno tak jak napisała 1234554321 bedziesz mieć dowody dla dzieci dlaczego to zrobiłaś. Ja zebrałem dowody po to aby dzieci kiedyś nie powiedziały że je porzuciłem. Fakt jestem z żoną ale na innych warunkach. A to że on zostanie w waszym domu nic pewnego jak byś miała pytania pisz na pw
Komentarz doklejony:
Beata, naprawdę przywracasz wiarę w teściowe. Moja po tym wszystkim w ogole nie rozmawiała ze mną, od teścia natomiast dowiedziałam się(gdy zadzwonił do mnie jedyny raz), że nie miałam tak źle, nie bił, nie jezdził po burdelach więc powinnam się otrząsnąć i wrócić. Nie mówiąc o tym, że drugi dzieciaczek ma kilka miesięcy i nawet go nie widzieli, nawet nie zadzwonią zapytać jak się czuje. Chociaż wiedzą, że były komplikacje.
1234554321 - to był właśnie jedyny powód dlaczego zlożyłam separację z jego winy, bo wiedziałam, że nigdy nie wezmie tego na siebie. A ja pierwszy raz w życiu chce sprawiedliwości, wystarczająco dużo bezpodstawnych oskarżeń z jego strony się nasłuchałam.
Mnie interesuje jedna kwestia : Wyprowadziłaś się sama, czy z przychówkiem?
Rozmowy z nim wyglądają tak, że albo mnie przekonuje do powrotu bo będzie cudownie, a jak widzi, że nic z tego nie będzie to wprost mi mówi, że kochająca matka tak by się nie zachowała. Bo POWINNAM dać mu szansę właśnie ze względu na dzieci. Jestem pewna w 100%, że do niego nie wrócę tylko muszę się pozbyć głupiego poczucia winy. Jeszcze dziecku mówi, że dlatego będzie miał tam pokój tylko jak go będzie zabierał bo "mama nie chce z nami mieszkać"...mi z kolei mówi, żebym nigdy nie miała do niego pretensji bo przecież on chciał, żebym wróciła. On jest tym dobrym, nie zostawił nas, nie wyrzucił, tylko ja jestem złą matką bo zabrałam dzieci i odeszłam. Jego zdanie na ten temat jest takie, że albo wracam i jest "cudownie" albo nie ale mam nie narzekać bo SAMA sobie takie życie wybrałam, nie dociera do niego, że po tym co zrobił nie da sie być razem.
Szansy się nie dostaje z automatu, Twój pan zdaje się nie mieć o tym pojęcia. To akt dobrej woli, której w takiej sytuacji mieć nie musisz i całe szczęście, że się do niej nie zmuszasz. A druga sprawa : pana męża nie chroni żaden immunitet z racji bycia ojcem i za krzywdy wyrządzone powinien odpowiadać jak każdy, wg takiej samej taksy.
Nie żałuję, że odeszłam, potwierdza mi na każdym kroku jakim jest egoistą, trochę się boję co przyniesie przyszłość ale wiem jedno jak to ostatnio przeczytałam "lepiej obiad jeść z ziół tam gdzie jest zgoda niż pieczenie gdzie zgody nie ma".
Martwie się tylko o dziecko bo jest poddatne a tatuś skutecznie nim manipuluje. Boję sie, że kiedyś mi powie czemu się musi gnieść, pomieszkując u dziadków zamiast w swoim nowym pokoju z tata jak jest tak fajnie. Ja synowi jeszcze nie mowiłam jaki jest powód rozstania. Uświadomiłam go narazie, że czasem dorośli nie mogą mieszkać ze sobą.
Od października jestem pod wrażeniem. Niewiele mogłaś zrobić.
Prędzej czy później musiałaś przejrzeć na oczy i w końcu znaleźć się w rzeczywistości. Już w październiku napisałaś W co ja się wpakowałam.
To nie jest ten przypadek, gdzie ktoś zobaczy czyjeś cierpienie i odkrywa, że nie żyje jednak sam i tylko dla siebie. On się nie zmieni.
Ten Twój mąż nie liczy się z nikim i niczym tylko z sobą. Zrobi wszystko, żeby Cię podporządkować. To jest jego cel.
Jego własność śmiała mieć swoje zdanie i swoje emocje.
Jeśli mu się nie uda, będziesz wrogiem. Właściwie to już Cię nienawidzi. Chyba będzie wojna bez reguł. Chcesz zburzyć jego świat, w którym mu było dobrze.
To, że on zburzył Twój, to nieistotne. To nie ma dla niego znaczenia. Dla niego nic się nie stało, więc wydziwiasz.
To człowiek bez empatii, rzeczywistość postrzega tylko przez to co sam czuje, więc nie licz na to, że cokolwiek zrozumie. Raczej będzie szalał, bo sam będzie czuł ból i pytał czemu mu to robisz, czemu go zostawiasz, czemu rozbijasz rodzinę? To on będzie pokrzywdzony.
Przygotuj siÄ™ na to.
A dziecku powiedz co się stało tak żeby zrozumiał, zanim ktoś inny go uświadomi. Efekt pierwszej informacji jest ważny, późniejsze rodzą wątpliwości.
Może, że mąż przestał Cię kochać i nie możesz z nim być, że Cię oszukał, a nie wolno tak bardzo oszukiwać.
A jak tak bardzo Cię kocha i chce być dobrym ojcem, to niech sam się wyprowadzi, a wy zamieszkacie tam gdzie wam będzie lepiej. To będzie dowód miłości do rodziny.
Chyba nie ma co dyskutować, tylko robić swoje.
Stanowczości życzę.
Yorik - to jest kompletna analiza mojego męża, czytam to po kilka razy i oczy mi się otwierają, mimo, że to wiedziałam, ale usłyszeć (przeczytać) od innej osoby, naprawdę dużo daje. Wiem, że idę z nim na wojnę. I to będzie wojna na "noże". Z mojej strony nigdy nie było słowa NIE, a teraz jest, więc nie wie jak sobie ze mną w takiej sytuacji poradzić, próbuje już wszystkiego. Najlepiej by było dla niego jakbym zostala bez grosza przy duszy, wtedy by miał satysfakcję, ale ja się nie dam, mam dla kogo walczyć. Pozbywam się już skrupułów, bo on ich nie miał jak mnie zdradzał.
Już nie żałuję, że odeszłam, mam nadzieję, że za jakiś czas napiszę, że to była najlepsza decyzja w moim życiu.
1) miałby kogoś, kto za darmo wykonuje prace domowe,
2) darmowy i dostępny seks (kochanki nie zawsze są dostępne i chętne, a prostytutkom trzeba płacić),
3) nie musiałby płacić alimentów na dzieci(jak widać, robi wszystko, żeby się wymigać),
4) nie musiałby dzielić się majątkiem (nie piszesz, czy dom jest wspólny czy nie),
5) no i nie miałby ryzyka (w swoim mniemaniu) utraty twarzy przed dziećmi (szczególnie tym starszym)
To typek bardzo egoistyczny i pozbawiony empatii. Ważne jest jego dobro i wygoda. A Ty, bo pokrzyżowałaś mu te plany - więc nic dziwnego, że stałaś się jego wrogiem. Tak, to jest WOJNA. On walczy z Tobą różnymi metodami - manipulacją usiłując wpędzić Cię w poczucie winy, finansowo - ograniczając wpłaty na rzecz dzieci. Zaczął też "pracować" nad Waszym dzieckiem, co jest wyjątkowo obrzydliwe, bo dziecko w takiej sytuacji jest najbardziej bezbronne.
Napisałam to, co powyżej, żeby pomóc Ci pozbyć się resztek wątpliwości, które Cię czasami nachodzą.
Rób swoje. Nie poddawaj się. To, co mogę Ci doradzić, to:
1) Poszukaj dobrego adwokata - w sprawie rozwodu i podziału majątku. Profesjonalista doradzi Ci, co wchodzi w skład majątku wspólnego i jak wyjść najkorzystniej finansowo. Jeżeli mąż będzie ociągał się z płaceniem alimentów (nawet przed rozwodem), adwokat pomoże Ci wnieść o tzw. zabezpieczenie. Komornik zacznie ściągać mu z wynagrodzenia czy z konta firmowego. Często samo postraszenie tym wystarcza, żeby gad się ugiął.
2) Porozmawiaj z dzieckiem o tym, co się stało w sposób przystępny do jego wieku. Istnieje ryzyko, że jeżeli będziesz milczeć (ja na początku tak robiłam), a on nie - to dziecko uwierzy w wersję tatusia. Pamiętaj, że jednym z jego celów jest przeciągnięcie syna na swoją stronę. Jeżeli będzie źle mówił o Tobie do dziecka, to możesz ograniczyć mu kontakty z synem, a z adwokatem - wnieść o ekspertyzę RODK.
3) Ogranicz kontakty z jego rodzicami - pamiętaj, że oni są w tej chwili Twoimi wrogami. Jeżeli dojdzie do rozprawy w sądzie, możesz się zdziwić, co będą mówić na Twój temat.
4) Otaczaj się ludźmi, którzy są Ci przyjaźni - spotykaj się też z innymi rodzicami małych dzieci. Dbaj o to, żeby tam gdzie mieszkasz Twoje dziecko miało fajnych rówieśników, ciocie, wujków itp. i - od czasu do czasu - coś atrakcyjnego. Wtedy "ładny pokój u taty" nie będzie tak pociągający.
Trzymaj siÄ™ mocno! JesteÅ› bardzo dzielna!
Trzyma się jak może, żeby mi nie pokazać jak bardzo go wkurzyłam tym, że "śmiałam" dojść prawdy, chociaż tak pięknie się maskowal, łącznie z jego rodziną, która wiedziała o wszystkim. Ale czasami mu puszczają nerwy, a wtedy jestem najgorszą matką na świecie (to akurat boli- przynaje), bo to, że jestem okropną żoną już mnie nie rusza.
MajkaS- dziękuję i masz rację, jestem dzielna, bo uwierz, wyprowadzić się z dnia na dzień o męża, przy którym wyjście samej do sklepu graniczyło z cudem, to wyczyn. Bo przecież na każdym rogu miałam kochanka
Komentarz doklejony:
Dostałam "nagrodę" od mężą za to, że śmiałam udowodnić mu winę (komu jak komu ale JEMU nie należy mówić co ma robić i jak się zachowywać) - chce mi odebrac jedno dziecko!!!