| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:18:44 |
JamesTon | 00:18:47 |
Crusoe | 00:28:44 |
#
poczciwy | 01:07:32 |
NieOddycham | 02:53:03 |

witam. jestesmy ze soba ponad 4 lata, po roku znajomosci pobralismy sie...po 4 miesiacach od slubu zaszlam w ciaze. bylo miedzy nami bardzo dobrze, a jednak....bedac w ciazy zaczelam wyczuwac cos...mam taki zmysl, wyczuwam zdrade, smierc, wypadki, nie wiem, jak to nazwac. wlaczylam jego telefon, a tam smsy...od poczatku klamal, ze to pomylka, ze to nie do niego, w koncu sie przyznal, ze tylko pisali, nie doszlo do niczego- wierze w to akurat, bo to moja "znajoma".spokoj nie trwal dlugo.po kilku miesiacach portal erodate.skasowal profil, widzialam tylko w historii, ze wysylal jakies wiadomosci, co tam dokladnie robil- nie wiem, ale wiadomo, do czego ten portal sluzy. pozniej zalozyl facebooka, nie potrafiac go obslugiwac-wyslal wiadomosc do jakiejs dziewczyny na ogolnym profilu, znajomi mi powiedzieli, ze cos do kogos pisal...szybko to skasowal i usunal profil, ja sie wynioslam z dzieckiem do mamy.pozniej znalazlam w historii komputera, ze szukal pokoi na godziny, zeszlego roku-latem opakowanie po prezerwatywie w spodniach, on na wszystko ma jakies wytlumaczenie, a ja glupia bardzo chce w to wierzyc, choc mi sie nie udaje. latem tez wysylal wiadomosci znowu na erodate, przez przypadek nie wylogowal sie ze swojej poczty, ja sprawdzilam tam haslo i login n erodate, czekalam, kiedy wyjdzie z domu, zalogowalam sie i przezylam szok- pisal do roznych dziewczyn, ze chce sie bzykac, ze sie nie zakocha, chodzi mu tylko i wylacznie o seks....po miesiacu wyszlo, ze kiedy pojechal do pracy do belgii, juz piatego dnia umowil sie z jakas dziewczyna do pubu, ja juz sama siebie nie szanuje, bo od niego nie odeszlam...nie pracuje, wychowuje dziecko, wynajmujemy mieszkanie, nie moge patrzec na niego, czuje do niego obrzydzenie, do siebie samej, ciagle o tym mysle, nie potrafie zapomniec, chce, zeby cierpial tak, jak ja...szczerze- gdybym miala za co sie utrzymac- odeszlabym od niego. ale nie mam dokad pojsc i za co. wiem, ze co chwile bedzie to robil, on juz sie nie zmieni- zachowuje sie identycznie, jak jego matka. ja od czasu jego pierwszej zdrady nie ufam mu i niszcze sama siebie zadreczaniem sie, zadreczam jego, kiedy jest chwile dobrze, ja nagle wypytuje go o zdrady, wytykam przy kazdej klotni...boli mnie to, ze on nie ma sobie nic do zarzucenia, wg niego to moja wina, bo "jestem zolza"- ale nie bylam nia, zanim zdradzil pierwszy raz. wyzywa mnie, podnosi na mnie reke, nawet przy dziecku- najlepsza obrona jest atak. kiedy go na czyms przykrywam- obrywam. nie chce takiego zycia szczegolnie dla swojego dziecka, ale nie poradze sobie sama, nie mam pomocy rodziny, nie mam co z dzieckiem zrobic....marze, zeby poznac kogos, kto mnie pokocha, kto rozbudzi we mnie poczucie szacunku do samej siebie i przywroci mi wiare w ludzi i malzenstwo, uwolni od tego chorego czlowieka...dodam, ze jestem atrakcyjna osoba, dbam o siebie, ale przez zdrady meza, czuje sie jak totalne zero...
Po pierwsze bardzo Ci współczuję, bo z całego Twojego postu widać nie tylko patologiczną sytuację w Twoim małżeństwie (zdrady, rękoczyny), ale też Twoje poczucie bezradności w tej sytuacji, a za nim pogłębiające się uczucie beznadziei i braku wiary w siebie. Z ostatnich zdań wynika, że czekasz, że ktoś (nowa miłość) cię uratuje - trochę jak baśniowy rycerz na białym koniu. Przykro mi Tash, ale w prawdziwym życiu jest inaczej. "Jedyna osoba, która może Ci pomóc to ... Ty sama. Tylko Ty możesz się z tego wydźwignąć, zmieniając swój sposób patrzenia na sytuację.
Zacznijmy od tego, czy naprawdę nie masz wyjścia? domyślam się, że pewnie nie masz pracy i Twój mąż jest jedynym żywicielem rodziny. OK, ale napisałaś też, że poprzednio wyniosłaś się do swojej mamy. Pytanie, czy nie możesz wyprowadzić się tam teraz wraz z dzieckiem. Przynajmniej na jakiś czas, żeby poukładać sobie wszystko w głowie i zacząć myśleć nie z pozycji osoby pogrążonej w matni bez wyjścia, tylko kobiety i matki odpowiedzialnej za swoje i dziecka dalsze życie.
Jeżeli boisz się o brak środków do życia, to załóż mu sprawę o alimenty. Alimenty na dziecko należą się nawet, gdy rodzice nie mają rozwodu - każdy adwokat zajmujący się tego typu sprawami złoży odpowiedni wniosek do sądu. No i w międzyczasie rozglądaj się za jakąś pracą - nawet na czarno. Może masz w rodzinie jakąś babcię, niepracującą ciocię, kogoś, kto może zająć się Twoim dzieckiem - z opowieści wnioskuję, że ma już około 2 lat, więc może zostać pod opieką innej osoby. Wiem, że trudno i o pracę i o pozostawienie dziecka, ale Ty musisz zacząć na siebie zarabiać.
To wszystko kwestie do rozważenia. Ważne, żebyś zaczęła coś robić - pomogła samej sobie i przywróciła sobie poczucie szacunku do samej siebie. A "ktoś kto cię pokocha(...) przywróci Ci wiarę w siebie itp." pojawi się w swoim czasie, jak już staniesz na nogi.
Pozdrawiam
Przepraszam ,że zakłócam ten wątek , ale czytając kiedyś niektóre posty natknęłam się na metodę postępowania wobec zdradzacza, nie pamiętam dokładnie jak ta metoda się nazywała , kojarzę metoda 180 stopni , ale mogę się mylić , jeżeli ją kojarzycie to czy może ją tu ktoś wkleić , przyda się przy okazji dla tashy i ja jej potrzebuję
Pozdrawiam
Komentarz doklejony:
Przyjaciółka
Mówisz i masz.
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie
proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych
elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją
obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o
przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków
rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża/żony. To cię
zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla
spokoju umysłu, wynajmij
profesjonalistę.
11. Nie mów Kocham Cię
12. Zachowuj się tak, jakby w
twoim życiu wszystko było w
porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i
atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża/
żonę, bądź aktywny, rób coś,
idź
do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi,
itp.
15. Będąc w domu z /żoną (jeżeli
to ty zazwyczaj rozpoczynasz
rozmowę) postaraj się mówić jak
najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła/ł
w ciągu dnia twoja żona/ mąż,
PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner
zauważy w tobie zmianę i zda sobie
sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej,
z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa/y czy
oziębła/y po prostu zachowuj
dystans i obserwuj, czy twój
partner zauważy i, co ważniejsze,
zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ
czujesz, pokazuj mężowi/żonie
jedynie zadowolenie i szczęście.
Niech widzi osobę, z którą chciałby
być.
20. Unikaj wszelkich pytań
dotyczących małżeństwa do chwili,
gdy mąż/żona zechce o tym
rozmawiać (co może potrwać jakiś
czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad
sobą.
22. Nie okazuj zbytniego
entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to
tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa/y
25. Słuchaj tego, co naprawdę
mówi do ciebie mąż/żona
26. Naucz się wycofać w chwili,
kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej
się i skoncentruj się na pozostałych
elementach swojego życia).
28. Bądź silny/a i pewny/a siebie;
naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się
zmienić to twoje wszystkie
KONSEKWENTNE działania będą
mówiły więcej, niż jakiekolwiek
słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i
zagubienia nawet w sytuacji, gdy
cierpisz najbardziej i jesteś
zagubiona/y.
31. Rozmawiając z mężem/zoną, nie
koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w
mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu
na to, jak jest ciężko i jak źle się
czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
Tak dla wyjaśnienia.
Oczywiście ta metoda nie jest mojego autorstwa ale skorzystałem i stwierdzam że,naprawdę jest skuteczna.Nie tylko dla zdradzonych ale także dla wszystkich.
Podstawową zasadą tej metody nie jest walka o uratowanie związku tylko walka o samego siebie.O szacunek do własnej osoby i pokochanie siebie.
Komentarz doklejony:
PS.Wg.mnie to metoda na taki zdrowy egoizm każdego znas.
Walka o szacunek do siebie i odzyskanie poczucia własnej wartości to podstawa. Człowiek zakompleksiony i z niską samooceną niewiele osiąga. Wiara w siebie potrafi " czynić cuda "