Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim życzę, aby nie gorzknieć na wszystkich polach i mieć radość nawet z takich małych bzdetów, jak te życzenia. Forum specyficzne, ale wciąż pozostajemy ludźmi, życie da
Perepek
18.12.2024 09:47:05
Hej zamierzam się złożyc pozew o rozwód macie do polecenia kogos z okolic Katowic? nie wiem jak sie za to zabrac
Ozyrys1
11.12.2024 18:21:15
Hagi 10
Nie wie że rozmawiałam z jego eks kochankami, nie wie że wiem że kłamie. Trzymam dowody zabezpieczone do rozwodu. Ostatnia eks będzie zeznawać, natomiast ta "swobodna" sprzed dwóch
Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.
1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu. 5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.
NOWOŚĆ rozpad małżeństwa po 30 latach, druga zdrada
2. W naszym związku od dłuższego czasu nie działo się dobrze. Tzn. nie było kłótni, nie było cichych dni. Ale pojawia się obojętność, zimnica. Zaczęliśmy tworzyć dwa osobne centra życiowe. Dobrze działającą zimną firmę rodzinną. Choć żona twierdziła, że mamy związek idealny. 3. Żona była nieobecna, wymykała się albo rano, czasem po południu. Przychodziła do łóżka, kiedy ja już spałem bardzo późno pierwsza, druga w nocy. Unikała sexu. Cały czas wisiała na telefonie, a jak przechodziłem bliżej to go wyłączała, coś ukrywała. Nie chciała abym to zobaczył. Traciłem z nią kontakt, nie mieliśmy o czy rozmawiać. Zaczęła być nieobecna. A ja zacząłem nie lubić przebywać w moim domu który wybudowałem dla naszej rodziny. 4. Nie z ciekawości tylko z doświadczenia, które wynikało z 2010 r (o 2010 roku nieco później) przejrzałem wiadomość whatsapp na laptopie i tam były różne treści, które mnie zaniepokoiły. To były wiadomości od kolegi ze szkolnej ławy. Wysłał jej min grafik, kiedy ma zmiany w pracy, w celu spotkań na tzw kawę z komentarzem [“doceń to nawet moja żona nie ma tego grafiku a moja żona wypraszam sobie nie chce być porównywana z żoną.[/i][/i] On ma sytuację dziwną mieszka z żoną, ale nie utrzymuje z nią kontaktu nie śpi z nią, mają osobne półki w lodówce.itd. (ponoć miał założoną niebieską kartę). O nim wszystko wiem od mojej żony, tak pracowała na moje zaufanie. (teraz to widzę). Dalej cytuje wiadomości “Nie było Cię na próbie więc jestem za tobą stęskniona, On Ja też tęsknię, A kawa jutro o 11 w kawiarni? Namówiłeś mnie. Albo u koleżanki w mieszkaniu mam klucze a jej nie ma. Można a o której mam być?. Za parę dni znowu moja żona “A kiedy będę pić z Tobą kawę? Mogę jutro podejść i wyjaśnić sprawę. Do mnie podejdź to Ci wyjaśnię sprawę (głowa do góry nogami, emotikon). Mnóstwo przekleństw. To wygląda wszystko na bardzo bliską zażyłość. Cały czas emotikony całuski, serduszka, buziaki. Są też wpisy opiekuńcze np :”czy się aby nie przepracowujesz, Moja żona do niego bardzo dobrze wyglądasz na tym zdjęciu? Następnie wspólne kawy, wspólne obiady. trzy serca I You….czyli I love you. Itd. Itp. + zdjęcia z ogniska po alkoholu, blisko siebie stykają się, ona trzymająca ręke na jego ramieniu…..itd. Nie widziałem żadnych zdjęć części ciała lub innych nieprzyzwoitych spraw. 5. Z tych wiadomości, które widziałem wynikało, że zawsze stroną inicjującą i zaczepiającą była moja żona dało się to zaobserwować z tekstów. On wręcz był dla niej surowy w tych tekstach, taki zasadniczy, prostak a ona to lubiła i jeszcze podkręcała. Teraz to już rozumiem, być może takiego typa. Nieskomplikowana postać bez intelektualnych rozmów. Według mojej oceny tak jak go poznałem on taki jest i mojej żonie min. to imponuje. Cytując te wpisy czuje się jak szmata bez honoru. Ale uważam że żona odpowiedzialna jest za ZDRADĘ EMOCJONALNĄ. Nie mam dowodów na zdradę fizyczną i nie potrzebuje jej mieć. To mi wystarczy. Emocjonalna jest już wystarczająca. 6. Na przełomie lutego i marca 2025 wyjeżdżamy wspólnie z tym panem i ekipą na narty do Austrii, bo było mu to wcześniej obiecane. Teraz nie wiem jak mogłem to zrobić wiedząc o tych wiadomościach. Na tym wyjeździe narciarskim widziałem, jak żona zachowywała się w stosunku do niego podawała mu w pierwszej kolejności jakieś smakołyki na talerzyku, parzyła herbatę i wyciskała cytrynkę do termosu, przed nartami, jak on coś mówił to ona od razu odpowiadała z serdecznym uśmiechem, prowadziła i rozbudowywała rozmowę, wspaniała komunikacja z obu stron, wyglądało jakby mieli motylki w brzuchu. Wtedy pomyślałem, że nasz związek jest trupem. Między nimi była totalna chemia, jak zakochani, porozumienie bez słów. patrzyłem na to i widziałem to bez wątpienia. Czułem się pominięty i celowo zlekceważony i ukarany, przy śniadaniu, obiedzie, a jak się pojawiał alkohol wieczorek to jeszcze bardziej bo większe rozluźnienie. On był zaopiekowany i w centrum. To nie zazdrość to obserwacja. Na tym wyjeździe doszło do dwóch potężnych emocjonalnych wybuchów żony przy wszystkich narciarzach, nie widziałem u niej tak nienawistnej miny, pierwszy raz widziałem ją taką (za jeden wybuch odpowiadam osobiście, przy myciu naczyń, coś jej delikatnie dogadałem, ale bez przesady, ten wybuch był dla mnie szokiem). Ogólnie wyjazd narciarski był dla mnie ciężkim doświadczeniem. Nie powtórzę go już w tym składzie nigdy. Noce to było zejście do piekła bezsenne i pełne pomieszanych myśli. I następnego dnia od nowa. Koszmar. 7.Jestem rozgrywany poza moimi plecami. Czuje się oszukiwany przez miłość mojego życia. Jest to nie do zniesienia. Wspólne ustalanie przez nich scenariuszy + pomocne koleżanki. To nie jest teoria spisku, ale obserwacja, To nie jest również kompleks Otylla. 8. Żona na niektóre pytania już nie odpowiada, milczy. Unika odpowiedzi i rozmowy. Ona ma dość, ja również mam dość tej sytuacji. Ona go broni, ale nadal z nim pisze i utrzymuje kontakt mówiąc, że to przyjaciel z starych czasów i łączy ich kółko teatralne. Ten teatr wyjeżdża na kilkudniowe wyjazdy w różne miejsca i poza teatrem ich paczka również wyjeżdża (w góry, inne miejsca w Polsce i Europie) i trzymają się ogólnie razem. Ja nigdy nie robiłem z tego problemu, nie byłem zazdrosny i nie wydzwaniałem do niej pełen luz. Bo przecież miałem po 2010roku wybudowane zaufanie, a raczej przekonanie, że to się nie powtórzy. I chyba byłem w błędzie. 9. Cała ta sprawa uruchomiła dodatkowo u mnie “syndrom 2010 roku”, rana z wtedy się zagoiła, ale potężna blizna została. W 2010 roku zostałem zdradzony emocjonalnie (fizycznie nie wiem) co żona potwierdza oficjalnie, dziwiąc się jak mogłem wtedy po tej sytuacji wrócić do niej, przecież mnie nie kochała. Miała wtedy faceta, w którym totalnie się zakochała, to była jeszcze stara miłość sprzed studiów. A ja wróciłem wtedy i rozkochałem ją na nowo i przetrwaliśmy wychowując dwójkę dzieci aż do teraz. W 2010 roku znalazłem list, gdzie ona żegnała się ze swoim kochankiem opisując że dała mu miłość bezwarunkową, a ja jestem tylko “protezą” tej miłości i związku. Miała wtedy ciężko, straciła pracę, śmierć rodzica ogólnie deprecha. Wyprowadziłem się wtedy na 6 miesięcy by jednak w rezultacie wrócić dla dzieci, to było tak dawno 15 lat temu. Sprawy tej nie przepracowałem, zamiotłem pod dywan i teraz to wystrzeliło jeszcze bardziej po przeczytaniu tych wiadomości z 2025r. z whatsappa. Nastąpiło wznowienie tej sprawy (z czeluści pamięci powróciły szczegóły, zapachy, kolory, szok inne). 10. Żona na razie się wyprowadziła do innego mieszkania, żeby odpocząć ode mnie. Żeby złapać dystans do sprawy… 11. Uczestniczymy w terapii małżeńskiej, 3 spotkania. Jakoś mi się to nie widzi, jeśli chodzi o skuteczność. Ona uważa, ŻE ZOSTAŁA NIESŁUSZNIE OSKARŻONA O ZDRADĘ i tak powiedziała u terapeuty. A ja że mam PROBLEM Z CHOROBLIWĄ ZAZDROŚCIĄ i że powinienem pójść na terapię indywidualną.
Coś się definitywnie zakończyło, straciłem do niej zaufanie.
PODSUMOWANIE:
- według mnie nastąpiły dwie zdrady emocjonalnie (2010 i 2025),
-żona twierdzi, że mnie nie zdradza, że to jest tylko przyjaźń z kolegą ze starych lat, z którym teraz mają wspólną pasję teatralną. Nie przeprosiła, nie żałuje nic nie proponuje. Czuje się niesłusznie oskarżona, nie dązy do rozwiązania sprawy.
-oprócz zdjęć wiadomości z whastappa (cytowanych powyżej) i zdjęć przyjacielskich z FB i obserwacji na nartach nie mam nic. Telefon zahasłowany i chroniony przez żonę. Nie mam więc żadnych innych dowodów. Adwokat twierdzi, że wystarczy. Jeśli dojdzie do rozwodu to wolałbym go bez orzekania o winie. Nie chce się szarpać i udowadniać. Z dziećmi nie ma już problemu, majątkowo jesteśmy niezależni od siebie.
We mnie jest jeszcze miłość a może to już jej zgliszcza. Nie wyobrażam sobie jednak dawania szansy trzeci raz i ciągłego stresu i niepewności, gdzie ona jest, co robi, dlaczego ukrywa telefon, ich wspólnych wyjazdów etc…
Qurwaaa jaki ból.Wnętrze się rozpada. A umysł cały czas jak ptak, jak sęp szybuje wokół sprawy i powraca bez końca wykańczając mnie fizycznie i psychicznie. Mam traumę.
Czy ten związek ma szanse na ratunek, czy też dążyć do rozwodu (tylko i wyłącznie za porozumieniem stron)? To są dla pytania do Was z prośbą o asertywność i szczere rady bez ogródek.!!!
Bardzo klasyczna historia:
1. Jesteś zdradzany w sposób bezczelny i bezceremonialny, okazujesz swoją słabość nie reagując więc żona to robi ze zdwojoną siła bo wie, że może.
2. Pozostaje z Tobą tylko z wygody, czego się przypadkowo dowiadujesz i dalej z tym nic nie robisz. Godzisz się świadomie na bycie opcją B.
3. Zamiatasz wspaniałomyślnie sprawę pod dywan myśląc, że to wszystko załatwi.
4. Dochodzi do powtórki/ żona już nie daje rady dłużej udawać, że jesteś tylko opcją B i Tobą gardzi, dochodzi do końcowego rozpadu relacji/układu.
Stary, popełniłeś wszystkie błędy jakie tylko można było popełnić.
Ona już 15 lat temu straciła do Ciebie cały szacunek a swoją miękką postawą tylko utwierdziłeś ją w swoim przekonaniu.
Trochę na własne życzenie spierdoliłeś sobie 15 lat życia.
Ok było minęło, czasu nie cofniesz, wyciągaj wnioski.
Teraz powinieneś czym szybciej się odciąć i zamknąć sprawę formalnie. Nie żyj iluzją wielkiej miłości i możliwości naprawy. Nie można reanimować trupa. Tego już dawno nie ma. To małżeństwo jest prehistorią, istnieje tylko na papierze.
To co teraz czujesz to głównie lęk.
Lęk przed samotnością, przed nieznanym.
Przywiązanie też często mylone jest z miłością a to dwie różne sprawy.
Zastanów się czy faktycznie potrafiłbyś kochać kata?
Tylko w przypadku gdybyś był poważnie zaburzony a tym samym współuzależniony.
Pora zakasać rękawy, odnaleźć jaja i zacząć brać sprawy w swoje ręce jak na faceta z jajami przystało.
Witaj na tym smutnym forum.
Wiesz co ja Ci poradzę mając podobne doświadczenia?
Jak dla mnie jesteś rozgrywającym
1.Żona wyprowadziła się.....
Panie kolego dla kasty nadzwyczajnej to jest argument, że to z nią jest coś nie w porządku i to ona jest odpowiedzialna za rozpad związku
2,30 lat związku więc pozwolę sobie wyjść z założenia, że dzieci nie stanowią już problemu i radzą sobie same więc szanowny kolego masz wolną rękę i sytuację czystą.
3.Rozumiem bardzo rozumiem jak tylko można wszak sam jak to się mówi kochałem nad życie i już na starcie godziłem się na wiele rzeczy i zachowań żony, na które większość facetów z tego forum się nie zgodziłaby ba wysłała by mnie bym stanął w kolejce za jajami, ale wierz mi recydywa to koniec związku definitywny koniec
Zważ też, ze jak wielokrotnie to pisałem wielu specjalistów twierdzi, ze zdrada ta mentalna czyni u zdradzonego większe szkody niż ta fizyczna więc moim zdaniem nie musisz udowadniać czy ta wcześniejsza była fizyczną też, wystarczy, ze była mentalną
4 Panie kolego wypunktuj sobie wszystkie za jak zostaniesz w związku i wszystkie przeciw wszak oprócz fizyków większość ludzi zgadza się że matematyka to królowa nauki
Rachunek prosty jak trzonek szpadla wyjdzie Ci za i przeciw.
5. Z mojego doświadczenia wiem i wielokrotnie to zaobserwowałem i odczułem .... Odczułem każdą cząstką swojego ciała i duszy
Najbardziej bolało moją było to jak widziała kochającą mnie kobietę u mojego boku jak już wiedziała, że definitywnie mnie straciła -wszak byłem jej własnością -
PS
Oczywiście możesz rozpaczać wchodzić w negatywne emocje ba obwiniać cały świat o to co Cię spotyka - sam tak robiłem piszę jako praktyk- możesz też wykorzystać szansę że będąc jeszcze sprawnym facetem dostałeś prezent od losu na rozpoczęcie kolejnego rozdziału swojego życia bez toksycznej jednostki u Twojego boku
Twój wybór
Poczciwy i Radocha dzięki wielkie za Wasze odpowiedzi. Czekałem. 1. Czy jest możliwe, że ten drugi raz zdrady emocjonalnej to moje urojenia i nadinterpretacja tych ich tekstów? Czy to jest taki sposób komunikacji? Nie chodzi oto, że chce wybielać ją. Jakie macie doświadczenia? 2. Tak jak pisałem powyżej wolę rozwód bez orzekania o winie, chodzi o czas i o ciągłe powracanie do sprawy. Ja to chce zamknąć sprawnie. Nie chce separacji, dowodów, przesłuchań. Odcinam w ciągu pół roku, żałoba (powstawanie z kolan) i nowa przestrzeń. Taki mam oto plan. Bo co mi da orzekanie o winie? No może satysfakcje, pognębienie kochasia, jej i to że nie będzie mogła już nigdy próbować zasądzić ode mnie alimentów. Jeśli chodzi o dzieci problemu nie ma, bo są dorosłe, majątek podzielony. Dużo mam również roboty, przy firmach które prowadzę, muszę ją stamtąd usunąć. Zatem do szybkiego rozwodu jest mi bliżej.
Nadrzędnym moim celem jest to, że nie chcę już być FRAJEREM.
Chce nowego wartościowego życia, najszybciej jak to możliwe wiedząc że pokonam to w odpowiednich etapach. Tak wiem nie będzie łatwo.
PS Acha z głównej opowieści (opisu powyżej) usunęła się jedynka,choć jest to bez większego znaczenia. Cytuje poniżej: 1 Jesteśmy małżeństwem od ponad 30 lat, jesteśmy po pięćdziesiątce. Mamy dwójkę dorosłych dzieci (jedno już samodzielne, a drugie studentka). A cała sprawa wybuchła w lutym 2025r.
Czy jest możliwe, że ten drugi raz zdrady emocjonalnej to moje urojenia i nadinterpretacja tych ich tekstów? Czy to jest taki sposób komunikacji? Nie chodzi oto, że chce wybielać ją. Jakie macie doświadczenia?
Nasza intuicja rzadko nas myli.
Tym bardziej, że już miałeś szansę poznać jej prawdziwe oblicze.
Mózg próbuje Cię oszukać i oddalić te nieprzyjemne uczucia i emocje, z którym się to wiąże. Normalna reakcja organizmu, taki mechanizm obronny.
Miałem dokładnie to samo, czyli broniłem się rękami i nogami przed przykrą i brutalną prawdą. Próbowałem wmawiać sobie, że to nieprawda, że może mam zwidy, że coś źle interpretuję.
Jej manipulacje i gashlighting dodatkowo mnie w tym poczuciu umacniały. Jednak co się odwlecze to nie uciecze...
2.
Cytat
Tak jak pisałem powyżej wolę rozwód bez orzekania o winie, chodzi o czas i o ciągłe powracanie do sprawy. Ja to chce zamknąć sprawnie.
Nikt Cię nie namawia zarówno do rozwodu jak i orzeczenia winy.
To Twoje życie i to Ty będziesz ponosił konsekwencje swoich decyzji. A jakieś niewątpliwie ponieść musisz. Nie da się przejść przez to suchą stopą.
My możemy tylko spróbować Ci pokazać coś czego nie jesteś w stanie dostrzec z uwagi na więź emocjonalną i zaangażowanie emocjonalne.
Obiektywnie rzec ujmując ja tutaj nie widzę ani podstaw ani szans na jakikolwiek ratunek tego trupa. Szkoda czasu, ale to tylko moja opinia na podstawie własnych doświadczeń, ale i kilku dobrych lat spędzonych na tym portalu.
1. Jesteś zdradzany w sposób bezczelny i bezceremonialny, okazujesz swoją słabość nie reagując więc żona to robi ze zdwojoną siła bo wie, że może.
2. Pozostaje z Tobą tylko z wygody, czego się przypadkowo dowiadujesz i dalej z tym nic nie robisz. Godzisz się świadomie na bycie opcją B.
3. Zamiatasz wspaniałomyślnie sprawę pod dywan myśląc, że to wszystko załatwi.
4. Dochodzi do powtórki/ żona już nie daje rady dłużej udawać, że jesteś tylko opcją B i Tobą gardzi, dochodzi do końcowego rozpadu relacji/układu.
Stary, popełniłeś wszystkie błędy jakie tylko można było popełnić.
Ona już 15 lat temu straciła do Ciebie cały szacunek a swoją miękką postawą tylko utwierdziłeś ją w swoim przekonaniu.
Trochę na własne życzenie spierdoliłeś sobie 15 lat życia.
Ok było minęło, czasu nie cofniesz, wyciągaj wnioski.
Teraz powinieneś czym szybciej się odciąć i zamknąć sprawę formalnie. Nie żyj iluzją wielkiej miłości i możliwości naprawy. Nie można reanimować trupa. Tego już dawno nie ma. To małżeństwo jest prehistorią, istnieje tylko na papierze.
To co teraz czujesz to głównie lęk.
Lęk przed samotnością, przed nieznanym.
Przywiązanie też często mylone jest z miłością a to dwie różne sprawy.
Zastanów się czy faktycznie potrafiłbyś kochać kata?
Tylko w przypadku gdybyś był poważnie zaburzony a tym samym współuzależniony.
Pora zakasać rękawy, odnaleźć jaja i zacząć brać sprawy w swoje ręce jak na faceta z jajami przystało.
Wiesz co ja Ci poradzę mając podobne doświadczenia?
Jak dla mnie jesteś rozgrywającym
1.Żona wyprowadziła się.....
Panie kolego dla kasty nadzwyczajnej to jest argument, że to z nią jest coś nie w porządku i to ona jest odpowiedzialna za rozpad związku
2,30 lat związku więc pozwolę sobie wyjść z założenia, że dzieci nie stanowią już problemu i radzą sobie same więc szanowny kolego masz wolną rękę i sytuację czystą.
3.Rozumiem bardzo rozumiem jak tylko można wszak sam jak to się mówi kochałem nad życie i już na starcie godziłem się na wiele rzeczy i zachowań żony, na które większość facetów z tego forum się nie zgodziłaby ba wysłała by mnie bym stanął w kolejce za jajami, ale wierz mi recydywa to koniec związku definitywny koniec
Zważ też, ze jak wielokrotnie to pisałem wielu specjalistów twierdzi, ze zdrada ta mentalna czyni u zdradzonego większe szkody niż ta fizyczna więc moim zdaniem nie musisz udowadniać czy ta wcześniejsza była fizyczną też, wystarczy, ze była mentalną
4 Panie kolego wypunktuj sobie wszystkie za jak zostaniesz w związku i wszystkie przeciw wszak oprócz fizyków większość ludzi zgadza się że matematyka to królowa nauki
Rachunek prosty jak trzonek szpadla wyjdzie Ci za i przeciw.
5. Z mojego doświadczenia wiem i wielokrotnie to zaobserwowałem i odczułem ....
Odczułem każdą cząstką swojego ciała i duszy
Najbardziej bolało moją było to jak widziała kochającą mnie kobietę u mojego boku jak już wiedziała, że definitywnie mnie straciła -wszak byłem jej własnością -
PS
Oczywiście możesz rozpaczać wchodzić w negatywne emocje ba obwiniać cały świat o to co Cię spotyka - sam tak robiłem piszę jako praktyk- możesz też wykorzystać szansę że będąc jeszcze sprawnym facetem dostałeś prezent od losu na rozpoczęcie kolejnego rozdziału swojego życia bez toksycznej jednostki u Twojego boku
Twój wybór
2. Tak jak pisałem powyżej wolę rozwód bez orzekania o winie, chodzi o czas i o ciągłe powracanie do sprawy. Ja to chce zamknąć sprawnie. Nie chce separacji, dowodów, przesłuchań. Odcinam w ciągu pół roku, żałoba (powstawanie z kolan) i nowa przestrzeń. Taki mam oto plan. Bo co mi da orzekanie o winie? No może satysfakcje, pognębienie kochasia, jej i to że nie będzie mogła już nigdy próbować zasądzić ode mnie alimentów. Jeśli chodzi o dzieci problemu nie ma, bo są dorosłe, majątek podzielony. Dużo mam również roboty, przy firmach które prowadzę, muszę ją stamtąd usunąć. Zatem do szybkiego rozwodu jest mi bliżej.
Nadrzędnym moim celem jest to, że nie chcę już być FRAJEREM.
Chce nowego wartościowego życia, najszybciej jak to możliwe wiedząc że pokonam to w odpowiednich etapach. Tak wiem nie będzie łatwo.
PS Acha z głównej opowieści (opisu powyżej) usunęła się jedynka,choć jest to bez większego znaczenia. Cytuje poniżej:
1 Jesteśmy małżeństwem od ponad 30 lat, jesteśmy po pięćdziesiątce. Mamy dwójkę dorosłych dzieci (jedno już samodzielne, a drugie studentka). A cała sprawa wybuchła w lutym 2025r.
Cytat
Nasza intuicja rzadko nas myli.
Tym bardziej, że już miałeś szansę poznać jej prawdziwe oblicze.
Mózg próbuje Cię oszukać i oddalić te nieprzyjemne uczucia i emocje, z którym się to wiąże. Normalna reakcja organizmu, taki mechanizm obronny.
Miałem dokładnie to samo, czyli broniłem się rękami i nogami przed przykrą i brutalną prawdą. Próbowałem wmawiać sobie, że to nieprawda, że może mam zwidy, że coś źle interpretuję.
Jej manipulacje i gashlighting dodatkowo mnie w tym poczuciu umacniały. Jednak co się odwlecze to nie uciecze...
2.
Cytat
Nikt Cię nie namawia zarówno do rozwodu jak i orzeczenia winy.
To Twoje życie i to Ty będziesz ponosił konsekwencje swoich decyzji. A jakieś niewątpliwie ponieść musisz. Nie da się przejść przez to suchą stopą.
My możemy tylko spróbować Ci pokazać coś czego nie jesteś w stanie dostrzec z uwagi na więź emocjonalną i zaangażowanie emocjonalne.
Obiektywnie rzec ujmując ja tutaj nie widzę ani podstaw ani szans na jakikolwiek ratunek tego trupa. Szkoda czasu, ale to tylko moja opinia na podstawie własnych doświadczeń, ale i kilku dobrych lat spędzonych na tym portalu.