Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 51
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,204
Najnowszy Użytkownik: fanhran
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Inna kobieta po 10 latach 'szczęśliwego' związku
Zdradzona przez partnera/chłopakaWitam wszystkich serdecznie.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę szukać w internecie stron dotyczących tematu zdrady. Zawsze wydawało mi się, że ten problem dotyka innych, którzy mają jakieś problemy, nie pasują do siebie najwyraźniej. Cóż, czas pokazał, że się myliłam...

Jesteśmy razem od 10 lat, najlepszy czas życia spędziliśmy razem. Wszystko było idealnie, zero kłótni, żadnych poważniejszych problemów, jak już to same błahostki, żadnych zazdrości, podejrzeń. Jednym słowem sielanka.
Do niedawna.

Niechcący trafiłam w komputerze na e-mail, który wysłał do swojego najlepszego kolegi, napisał w nim, że bardzo podoba mu się inna i nie może przestać o niej myśleć.
Czytając to, czułam jak pęka mi serce...
Gdy minął pierwszy szok, zaczęłam składać fakty i dotarło do mnie to, czego nie zauważałam do tej pory: częstsze niż zwykle smsy, rozmowy na fb i hangoucie, które zawsze wyłączał, gdy podchodziłam. Mówił, że koledzy chcieli coś od niego, a ja wierzyłam. Wstyd mi tak bardzo teraz za moja naiwność.

Zaczęłam szukać i już wiem, kim ona jest: koleżanka z pracy, czyli banał jakich wiele. Kasia, Ania czy Kamila; nie ma dla mnie znaczenia kto, nie myślę o niej jak o rywalce, bo coś zupełnie innego zaprząta mi głowę. Coś, co nie pozwala ruszyć się z miejsca, podjąć jakiejkolwiek decyzji. Od czasu jak się dowiedziałam jestem jak maszyna, robię co muszę, uśmiecham się i rozmawiam jak zawsze, jak w transie. Żal i szok wypaliły do cna, rozbroiły mnie całkowicie, odebrały siły na cokolwiek.

Bo jak to może być, że przez tyle lat żyjesz spokojnie, każdy dzień jest jak prezent, jak milion wygrany na loterii. Oddychasz szczęściem, prawie eksplodujesz od jego nadmiaru i w każdej minucie czujesz, że właśnie spełnia się sen, że już nic więcej ci nie potrzeba, bo masz obok siebie tą najważniejszą osobę, z którą chciałaś być od momentu, kiedy ją zobaczyłaś po raz pierwszy. Czujesz całą sobą, że to właśnie TEN ktoś, ta druga połowa, która rozumie, myśli i czuje tak samo jak ty.
Twoja bratnia dusza, którą tak trudno znaleźć w tłumie, a nam się przecież udało...
Tak było od początku i nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie inaczej.

I nagle czytam, że ona jest taka wspaniała, bo 'to i tamto', że byli razem 'tu i tam', że może uda się wymknąć w następny weekend.

Patrzę na mojego partnera i widzę kogoś zupełnie innego, obcego. Widzę zdrajcę, który świadomie i z premedytacją podeptał wszystko, co zbudowaliśmy. I choć mijają kolejne dni, nie mogę się z tym pogodzić. Ta myśl jest jak nóż w moim sercu, przeorała wiarę w siebie, wiarę w drugiego człowieka, w sens bycia w ogóle. Bo jak ktoś najbliższy na świecie może nagle stać się zdrajcą? No jak??

Nie umiem podjąć decyzji. Z jednej strony chcę mu wykrzyczeć w twarz, że wiem. Z drugiej boję się, że to będzie nasz koniec, że zostanę sama, choć od zawsze chciałam być z nim. Więc tkwię w tej fałszywej codzienności, w tej atrapie szczęśliwego związku. Rozdarta, niezdolna do niczego poza ryczeniem, gdy nikt nie widzi. Mam wrażenie jakbym zaplątała się w jakąś sieć, im bardziej się szamoczę, tym mocniej pętla zaciska się na szyi, aż wreszcie zabraknie tchu. Jak żyć, kiedy w miejscu gdzie zawsze chciałaś być, już nic dla ciebie nie ma? Jak żyć, kiedy ten, kogo kochasz i komu zaufałaś już nie jest twój? Naprawdę nie wiem, co zrobić, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Pierwszy raz w życiu coś mnie przerosło totalnie.
Komentarze
Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Nox dnia kwiecień 26 2016 18:08:22
,,,Bo jak to może być, że przez tyle lat żyjesz spokojnie, każdy dzień jest jak prezent, jak milion wygrany na loterii. Oddychasz szczęściem, prawie eksplodujesz od jego nadmiaru i w każdej minucie czujesz, że właśnie spełnia się sen, że już nic więcej ci nie potrzeba, bo masz obok siebie tą najważniejszą osobę, z którą chciałaś być od momentu, kiedy ją zobaczyłaś po raz pierwszy. Czujesz całą sobą, że to właśnie TEN ktoś, ta druga połowa, która rozumie, myśli i czuje tak samo jak ty....."pięknie napisane ale co zrobić gdy to sa tylko Twoje uczucia,odczucia,pragnienia,marzenia??????
.,, boję się, że to będzie nasz koniec, że zostanę sama, choć od zawsze chciałam być z nim...."a to nie jest koniec jeżeli czytasz... byli razem 'tu i tam', że może uda się wymknąć w następny weekend.
Ile tych weekendów jeszcze zniesiesz?samotność we dwoje/troje/ to nie samotność?
Może jak mu ,,wykrzyczysz" to usłyszysz banał ;ze ci się zdaje,że to pomyłka,że przecież tylko Ty jesteś ważna,że tamta się zakochała.....no i nie pojedzie nigdzie.

Komentarz doklejony:
ale zanim/!!/ mu,, wykrzyczysz"/ dając możliwość,,zejścia do podziemia"/i wybaczysz, załóż jakiś program szpiegujacy na sprzęt byś mogła sprawdzić jego prawdomówność za jakiś czas/kiedy wszystko wróci do normy/a on pozakłada hasła bo...przecież ma prawo do prywatności.

Deleted_User dnia kwiecień 26 2016 18:20:18
Jesteście małżeństwem? Bo nic nie piszesz tym. Co innego będę Ci radziła, jeśli macie ślub, a co innego, gdy żyjecie w związku nieformalnym. Niby nie ma różnicy, a jednak jest.. Właśnie w takich chwilach jak ta.

annahelena dnia kwiecień 26 2016 19:26:59
Sybilla a to jest różnica gdy ma się papier? Osoby bez legalizacji mają łatwiej odejść czy może ich ból po zdradzie jest mniejszy, bo nie mają dzieci i kredytu na stanie?
layla25 smutne jest to co piszesz. To, że twój partner to dupek, oszust, kłamca i padalec to rozumie się samo przez się. Ty jeszcze tego nie wiesz. Ale dojdzie do ciebie za jakiś czas.
Bo na razie paraliżuje cię ból i strach. Mózg blokuje logiczne myślenie, bo nie radzi sobie z traumą jaką dla ciebie jest ta zdrada. Stąd ten paraliż w dokonaniu jakiejkolwiek decyzji. Tkwisz zawieszona i boisz się ruszyć by nie rozwalić tego, co już faktycznie nie istnieje. Przyzwyczajona do bańki, którą sobie wykreowałaś, nie strącisz jej, bo nie wiesz co cie czeka tam na zewnątrz. Po zdradzie jest inne życie. Czy ze zdrajcą czy bez niego: zawsze jest inne. Nie gorsze, nie lepsze: inne.
Wydaje mi się, że albo jesteś kobietą kochającą za bardzo, albo tylko tobie wydawało się, że masz idealny związek. Bo gdyby twój partner też tak myślał nie zdradziłby. Gdy się kocha nie ma miejsca na myślenie o czymś takim, nie mówiąc o działaniu w tym kierunku.
Pytanie do ciebie: co chcesz dalej z tym zrobić? Czy chcesz z nim dalej być, żyć?
Martwię się trochę o twój stan psychiczny. Masz koleżankę lub jakąś zaufana osobę, z która mogłabyś porozmawiać? Wiesz, żebyś mogła powiedzieć to głośno: "zostałam zdradzona". Może to pomoże ci się odblokować na emocje, bo takie tłumienie w sobie negatywnej energii dobrze nie działa na człowieka.

rekonstrukcja dnia kwiecień 26 2016 19:49:29
Annahelena, jest różnica. Jak jest papier, to lepiej zatroszczyć się o zebranie dowodów zdrady , bo finał może być w sądzie. Nie ma papieru, to i dowody w zasadzie niepotrzebne.

Deleted_User dnia kwiecień 26 2016 19:58:01
annahelena, wbrew pozorom różnica jest diametralna. Ból osoby zdradzanej jest zawsze taki sam, ale postawa zdradzającego... O! Tutaj można być nieźle zaskoczonym. Do tego po co zbierać dowody zdrady, nagrywać, udowadniać, gdy nie ma komu tych dowodów przedstawiać. Nie ma ślubu, nie ma sądu, nie ma potrzeby udowadniać nikomu winy. Wystarczy powiedzieć; WIEM.
Jeśli sprawca zaszedł w zdradzie dostatecznie daleko, to może swoje gacie do torebki foliowej spakować i się wynieść. Może też, co zdarza się częściej, zażądać, by to kobieta się spakowała i wyprowadziła , nie robiąc gnojkowi problemów z rozpoczęciem nowego życia. Jeśli do tego nie ma wspólnych kredytów i wspólnych spraw, to tym lepiej dla takiego padalca.
Papierek jak to nazwałaś powoduje, że trochę się może przestraszyć konsekwencji, tych wszystkich procedur i tego co rodzina powie. Takie typy tak mają. Ja na miejscu autorki wątku czym prędzej doprowadziłabym do rozmowy. Unikanie tematu i udawanie, ze nic się nie dzieje, tylko pogarsza sprawę. I niestety; trzeba być przygotowanym na najgorsze...

Ramirez dnia kwiecień 26 2016 20:18:49
Nie umiem podjąć decyzji. Z jednej strony chcę mu wykrzyczeć w twarz, że wiem. Z drugiej boję się, że to będzie nasz koniec, że zostanę sama, choć od zawsze chciałam być z nim. Więc tkwię w tej fałszywej codzienności, w tej atrapie szczęśliwego związku. Rozdarta, niezdolna do niczego poza ryczeniem, gdy nikt nie widzi.


Gdybyś była żoną - miałabyś prawo do lojalności i ochrony jaką zapewnia małżeństwo. Skoro jednak chcieliście być tacy nowocześni - tworząc związek partnerski, to niestety, gdy mija te 10 lat a Twój partner spotyka kobietę, która zwyczajnie budzi jego zainteresowanie swoją innością i niepoznaniem, to wybacz - ale trudno mieć dobre rokowania dla Waszego związku. 10 lat razem, to dla wielu początek, a dla innych koniec fascynacji, zainteresowania partnerem - znacie się już jak przysłowiowe łyse konie, a seks jest niczym kazirodztwo. smiley A za rogiem czai się coś nowego, co ma wymiar... przygody, i w takim wymiarze przynajmniej na początku należy na to spoglądać. Męska rozrywka intelektualna - poderwać koleżankę z pracy, jest fajnie, kobiety mówią: romantycznie, jest coś nowego.
Więc zaczyna się fascynacja, wyzwanie... a może i początek czegoś więcej.

Tutaj, jest pewien ważny aspekt naszej męskiej psychiki - są mężczyźni, którzy potrafią być zafascynowani kilkoma kobietami jednocześnie, chociaż nigdy się do tego nie przyznają. Są w stanie powiedzieć za to sobie: kocham je obie.

Dla Ciebie, taki układ jest bardziej jak trudny do przyjęcia, nasza miłość jest zawsze mocno egoistyczna, pragniemy być jedyni i wyjątkowi, nie chcemy się dzielić z nikim miłością i hołdami nam przynależnymi. To dlatego tak boli...
Za to taki mężczyzna, on może być kochający Ciebie, i kochający inną - i jego serce nie widzi głębszej w tym sprzeczności, aż do czasu, gdy zostanie postawiony pod ścianą, gdzie zazwyczaj któraś z was każe mu wybierać. Wtedy dokonuje wyboru.

Często jest tak, że mężczyzna latami ma żonę i kochankę, każda jest przeświadczona o tym, że jest kochana, bowiem nie wiedzą o sobie, on obie kocha i o obie dba. Jak się dowiedzą, to mówią: oszust, ale tak na prawdę, on będzie mówił prawdę, że kocha je obie.

W takiej kulturze islamu, mężczyzna może mieć aż cztery żony (o ile go na to stać smiley ) - i gdyby takich mężów przepytać poprzez ankietę, każdy wskazałby punkt, że kocha wszystkie swoje żony - bo tak w męskiej psychice może to tkwić jako przekonanie i jako fakt.

Podchodziłbym więc jako facet do Twojego problemu nie w kategorii tego, że Twój partner coś ujął Tobie by dać to innej, on się raczej w uczuciach do Ciebie nie zmienił, ale sobie dodał kolejny obiekt fascynacji. To działa na takiej męskiej zasadzie: mam Toyotę, ale chciałem mieć drugą nowszą, to sobie kupiłem - mam więc dwie i jestem happy, bo kto bogatemu zabroni! smiley Do czasu, aż nie zostanie zmuszony do dokonania wyboru, albo sytuacja zacznie go przerastać.

Jeżeli więc chcesz mieć na niego monopol, nie pozostaje więc nic innego jak sprowadzenie go do pionu, ostre cięcie i nawet wyprowadzka z tego miasta, by odseparować te jego kontakty z fascynującą go koleżanką. Kochasz go, to zwalczasz konkurencję - choć zawsze może pojawić się kolejna, jeśli on nie ma w sobie tego hamulca jakim jest honor i przyzwoitość. Kiedyś, gdy istniała jeszcze przyzwoitość i honor - instytucja małżeństwa wyznaczała solidne granice, by takie męskie pomysły z definicji zatrzymać. Nowoczesność liberalna i partnerstwo w związku - otworzyły się zaś na takie nowe pomysły by sięgać po to, co się lubi - a gdy ktoś nie ma zamiaru ograniczać się tylko do jednej dziewczyny... to masz to, co masz. smiley
Sama przecież nie wyznaczyłaś granic, jakie zazwyczaj stawia małżeństwo i dzieci.

B40 dnia kwiecień 27 2016 11:08:45
Dokładnie dziewczyny maja racje annoheleno. Trzy pytania:
- czy jesteście małżeństwem
- czy są dzieci
- jak wyglądają sprawy majątkowe, mieszkanie, dom ewentualne zobowiązania

Od tego jak autorka odpowie będzie w dużej mierze zależeć co będziemy doradzali.

annahelena dnia kwiecień 27 2016 13:19:57
Sybilla odczytałam trochę inaczej twoja wypowiedź. Sądziłam, że skoro ktoś ma papier, to ma zacisnąć zęby i walczyć bo dzieci, kredyt i rybki w akwarium. Tak, jakby papier zmuszał do tego, że trzeba walczyć, bo się ślubowało.
Z całą resztą się zgadzam.

Ramirez w klatkach mamy was zamykać? Wyprowadzka do innego miasta? Może na Marsa wysłać, żebyśmy pewność miały?
Nie wiem jak musiałabym mieć nierówno pod kopułą, żeby siebie tak upodlić próbując " zwalczać konkurencję".
Sformalizowanie związku nie daje gwarancji na wierność. Zdrady zdarzają się i w formalnych i nie formalnych związkach.

12901 dnia kwiecień 27 2016 14:07:41
Bardzo Wam dziękuję za Wasze odpowiedzi, bardzo dużo dla mnie znaczą, przede wszystkim dlatego, że pierwszy raz r16;rozmawiamr17; z kimś o tej sytuacji. Nie powiedziałam nikomu, nawet najbliższej rodzinie, bo tak trudno mi przyznać się do tej klęski. Nie sądziłam też, że taką ulgę przyniesie mi podzielenie się swoimi myślami...

r0;pięknie napisane ale co zrobić gdy to sa tylko Twoje uczucia,odczucia,pragnienia,marzenia??????r1;
Vox, zdaję sobie z tego sprawę i nie mogę zrozumieć, że dałam się tak zwieść. Był moment, kiedy zastanawiałam się nad programem szpiegującym, szukałam w internecie porad, jak śledzić, kontrolować, ale już mi przeszło. Nie chcę nic więcej wiedzieć, nie chcę się r16;biczowaćr17; kolejnymi wyznaniami, bo takie na pewno wypłyną. Wystarczy mi to, co widziałam.

Pytacie o rodzaj związku. Otóż nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy wspólnych kredytów, nie mamy dzieci, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by jak napisała Sybilla r0;spakować gacie do torebki i się wynieśćr1;. Nie trzeba ani adwokatów, ani sądów, nie ma czego dzielić ani się o co szarpać - i jedno szczęście, bo widziałam, jak przechodzili przez to znajomi, ile ich to kosztowało i wiem, że to nie dla mnie. Zresztą tu nie chodzi o pieniądze, o żaden majątek, to nie ma dla mnie żadnego znaczenia i nigdy nie było priorytetem. Mam dobrze płatną pracę, mieszkanie, nie jestem od nikogo zależna, bo dorastając, szybko musiałam nauczyć się liczyć tylko na siebie. Tu nie potrzebuję pomocy, nie w tym problem.

Ramirez, napisałeś bez owijania w bawełnę, Twoje słowa dały mi do myślenia. Piszesz, że gdybym była żoną, to byłoby teraz inaczej - nie wiem. Z perspektywy czasu może to rzeczywiście był błąd, może i trzeba było zalegalizować związek, lecz nigdy nie przykładaliśmy do tego wagi, będąc tego samego zdania, że papier jest tylko papierem i niczym więcej. Na pytania znajomych odpowiadaliśmy, że może później, za rok albo dwa i nim się spostrzegliśmy, upłynęło dziesięć.

r0;Kochasz go, to zwalczasz konkurencję - choć zawsze może pojawić się kolejna, jeśli on nie ma w sobie tego hamulca jakim jest honor i przyzwoitośćr1;

Kocham i oczekuję tego samego, szanuję i uważam, że należy mi się wzajemność. A teraz czuję się jak nikt, zero niewarte nawet odrobiny szacunku. Nigdy nie zabraniałam niczego, nie śledziłam, nie kontrolowałam, bo było między nami zaufanie i ów szacunek właśnie. Nie przeszkadzało mi, że ma hasła na komputer i telefon, nie byłam ciekawa, bo nie sądziłam, że coś ukrywa. Wierzyłam m. in. we wspomniany przez Ciebie honor i przyzwoitość, nigdy się nie zdarzyło być zazdrosną o jakieś inne kobiety.
I proszę, jaka ze mnie naiwna idiotkar30;

r0;Wydaje mi się, że albo jesteś kobietą kochającą za bardzo, albo tylko tobie wydawało się, że masz idealny związek. Bo gdyby twój partner też tak myślał nie zdradziłby. Gdy się kocha nie ma miejsca na myślenie o czymś takim, nie mówiąc o działaniu w tym kierunku.r1;

Annoheleno, o to właśnie mi chodzi. Dokładnie ta myśl wraca każdego dnia i boli najbardziej. Niczego nie byłam tak pewna, jak tego, że obydwoje czujemy tak samo i kochamy tak samo.

Jesteśmy dorośli, świadomi swoich celów i ograniczeń. Połączyła nas miłość od pierwszego wejrzenia, która zaczęła się od przeszkód, lecz je pokonaliśmy, by ze sobą być. Jedna z nich była tak trudna, że M. zamieszkał na ponad rok na drugim końcu Polski. Mieliśmy o sobie zapomnieć - taki był wtedy plan. Ale nie udał się, bo mimo wszystko nie umieliśmy już bez siebie być. Rozumieliśmy się jak z nikim innym do tej pory, dzieliliśmy poglądy, marzenia, wyobrażenia o tym, jak ma wyglądać nasza przyszłość. Trudno to opisać, myślę, że to niemożliwe, tego trzeba doświadczyć na własnej skórze. I wiem, że to nie było oszustwo, nikt z nas nie udawał ani wtedy i przez kolejne lata. Teraz cały czas bezskutecznie próbuję znaleźć w pamięci ten moment, kiedy nasz związek zaczął stawać się fikcją, kiedy ideał zmienił się w kłamstwo. Może nie było takiego momentu, może prawda jest tak banalna jak pisze Ramirez - chodzi po prostu o chęć posiadania nowszego modelu Toyoty.

rPo zdradzie jest inne życie. Czy ze zdrajcą czy bez niego: zawsze jest inne. Nie gorsze, nie lepsze: inne.r1;

Nasz, nie w sumie chyba już tylko mój tak długo budowany r16;domr17; rozsypał się w jednej chwili, choć wydawał się być taki solidny. Stoję i patrzę na te gruzy i na to jak TA właśnie miłość rozpada się na moich oczach, dogorywa w samotności jak nic niewarty śmieć, choć była silniejsza niż odległość i niezrozumienie i wszystko inne, co próbowało kiedyś podzielić. Stoję i patrzę bezradnie, jak umiera w tym obrzydliwym poczuciu klęski - zniszczona, złamana, zdeptana. Ot życie - jednego dnia masz wszystko, a drugiego okazuje się nagle, że nie masz nic. Byłaś z kimś najbliżej niż z kimś innym kiedykolwiek i nagle zostajesz sama.

'Pytanie do ciebie: co chcesz dalej z tym zrobić? Czy chcesz z nim dalej być, żyć?r1;

Tak bardzo mi żal tych wszystkich lat sprzedanych za nic właściwie, za chwile jego słabości. Żal mi tego czasu, lecz jednocześnie czuję, że to już nie ten mężczyzna, którego pokochałam. Jednak wciąż nie potrafię tego powiedzieć, nie potrafię się przełamać - myślę, że to właśnie ta bańka, o której piszesz. Na razie po prostu jestem, wciąż w tym samym miejscu, niezdolna do niczego tak naprawdę. Wiem, że muszę się pozbierać, podjąć decyzję, bo na razie zachowuję się jak zwykły tchórz.

Komentarz doklejony:
Wybaczcie te dziwne znaczki w moim poście, chyba cudzysłów zwariował.

Deleted_User dnia kwiecień 27 2016 15:06:18
Nie zamierzasz nic zrobić z tym? Przecież wiecznie nie możesz ukrywać faktu, że o wszystkim wiesz... Dlaczego upadłaś na kolana i nie zamierzasz wstać? Dlaczego, jak np. radziła Nox, nie wykrzyczysz mu swojej krzywdy w twarz? Dlaczego? Czujesz się gorsza, bo zdradzana? A Twój honor? Jeśli już o jego honorze nie może być mowy... Nie pozwól sobie zabrać godności, bo potem ciężko ją odbudować, nawet we własnych oczach. Poza tym; Ramirez tyle pisze o tym, że kobiety tracą szacunek do mężczyzn, gdy ci okażą słabość, ale to działa w druga stronę też! Facet jeśli się "pokapuje", że wiesz i nic z tym nie robisz z miłości do niego, to umarł w butach.. Dopiero się zdziwisz, do czego jest zdolny.

Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
You have an error in your SQL syntax; check the manual that corresponds to your MariaDB server version for the right syntax to use near 'szczęśliwego' związku' IN BOOLEAN MODE) AND news_id!='5016' ORDER BY news_id ' at line 1
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie śpij, bo Cię okr...
Historia jak wiele t...
Zdradziłem wirtualnie
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
wciąż głupia
Zdradzona przez czat
To było nieuniknione?
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
po 25 latach ...a je...
Hotelowe wypady żony...
Moja historia
Niczego się nie spod...
Proszę o radę
Najgorszy rok...2019
Pomóżcie mi podjąć d...
42 lata razem, kogoś...
Rozbity na milion ka...
Moja smutna historia
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/08 09:56
Marciniks, lap mi zdechł, złap mnie na czacie

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info