Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ Marciniks

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Użytkownicy Online: OnaTaPani, bacia47, Marciniks

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,204
Najnowszy Użytkownik: fanhran
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Moja smutna historia... /Barbell/
Zdradzona przez partnera/chłopakaPoznaliśmy się 17 lat temu, on był w trakcie rozwodu, ja od wielu lat rozwiedziona, samotna matka. Na początku nie chciałam z nim być, bałam się ze kłamie jak wielu to robi o swoim nieszczęśliwym życiu i nieudanym małżeństwie. jako atrakcyjna , wolna kobieta ciągle spotykałam się z zainteresowaniem ze strony żonatych facetow, którzy chętnie urozmaicili by sobie nudne małżeńskie zycie kosztem moim i swoich żon. nigdy nie ulegałam. Jednak zaczęliśmy się spotykać, najpierw na kawe, potem zakochałam się po uszy. Po kilku miesiącach na prawdę się rozwiódł. Nie skrzywdził swojej bylej żony, kupił jej mieszkanie i rozstali się bez gniewu. Tak przynajmniej mówił, jej nie znałam i na oczy nie widziałam. Podobało mi się, że tak to przebiegło, miałam do niego za to wiele szacunku. Jedno powinno już wtedy wzbudzić moją czujnośc; kiedy o niej mówił, wyrażał się słowami ze jest psychicznie chora, ze zatruła mu życie itd. Wierzylam jednak w to, bo przecież jej nie znałam, nic nie wiedziałam o ich małżeństwie, a on był dla mnie prawie święty, wierzyłam mu jak Bogu.
Zaczeliśmy snuć plany na przyszłośc, małżeńskie tez. Mowił jak nam będzie dobrze razem, jak przeniosę się do Warszawy, bo mieszkaliśmy 300 km od siebie, ja w Poznaniu, on w W.
Czas biegł, spędzaliśmy ze sobą każde świeta, wakacje i weekendy, a on jakos przestał mówic o małżeństwie. Zaczęlam się zastanawiać dlaczego, co się stało?
Tak minęło nam sześc lat. W końcu poprosiłam o powazna rozmowę. Cos tam zaczął pobąkiwać o trudnej sytuacji w pracy, o chorobie rodziców (oboje rzeczywiście byli już mocno wiekowi i schorowani). Jednak ja poczułam, jakby ktoś przywalił mi obuchem w głowę!! Dotarło do mnie, że nic nie będzie z moich marzeń, ze cos się dzieje!! Po jego wyjeździe zwierzyłam się najlepszej przyjaciółce. Plakałam i prosiłam o rade. To wtedy olśniło mnie, że być może jest ktoś inny, że muszę to wiedzieć. Nigdy go nie sprawdzałam, bylam lojalna i ufna, do tego czasu. Zaczęłam mu się baczniej przyglądać i obserwować. Nigdy nie chował przede mna telefonu, bo wiedział, że nie mam zwyczaju go kontrolować. Jednak kiedyś.... To co znalazłam w telefonie, zwaliło mnie z nóg!! Flirtowanie z żonami swoich kolegów których znalam, jakieś nieznane mi kobiety do których pisał; Aniu, jest ktoś kto cię bardziej niż lubi!!
Wybuchla afera! to znaczy ja zrobiłam te afere!! Wtedy pokłóciliśmy się pierwszy raz!! Krzyczalam z gniewu i bólu. Wtedy też pierwszy raz usłyszałam od niego; Jestes tak samo chora psychicznie jak moja zona (!)
Bylam jednak tak zakochana, że przystałam na jego tłumaczenie, ze te treści w telefonie są zupełnie niewinne, ze to żarty itd. Uwierzyłam, bo chciałam uwierzyć, zakochana kobieta jest niebezpieczna dla siebie i powinna być ubezwlasnowolniona z urzędu. To słowa mojej przyjaciółki, której "wyjaśniłam" sytuację.
Czas znowu sobie biegł....
W krótkim czasie zmarli jego Rodzice, oboje. Został z mieszkaniem po nich i opieką nad niepełnosprawną umysłowo siostrą. To wtedy, podczas któregoś jego pobytu u mnie zaproponował mi przeniesienie do W. i zamieszkanie w tym mieszkaniu po Rodzicach, dużym, ładnym mieszkaniu. Tyle że wraz z jego wspomniana siostrą. Dla mnie jednak nie było to przeszkodą, miałam w końcu być blisko niego i z nim!! Nawet nie wspomniałam o slubie, bo przecież będziemy mieli na to czas, kiedy już będę w W.!! Przenioslam się do tego mieszkania, w którym trwał generalny remont, żeby wszystkiego dopilnować. W efekcie urobilam się jak koń, wynosząc wiadra gruzu z rozbijanych ścian i wnosząc na górę (trzecie piętro bez windy) nowe sprzęty i akcesoria do mieszkania. Mój kochany mało czasu spędzał wtedy ze mną, bo raz że wciąż wyjeźdzał w delegacje, a jak wracał to od razu się wynosił do swojego mieszkania twierdząc, że on ma dużo pracy z komputerem w domu, a w takich warunkach nie sposób mieszkac i zyć. Ja mieszkałam i żylam, śpiąc na legowisku z materaca i kocy, na drobinach tynku ze scian. W końcu horror remontu się skończył, ale nic na lepsze się nie zmienilo. Mój ukochany więcej czasu spędzał poza domem niż w nim. Doszło do tego, że po całym tygodniu nie widzenia go, miał przyjechać na weekend. Zrobilam kolacje przy świecach, przygotowałam raytasy, krewetki, upiekłam ciasto i kupiłam wino. Odstrzelilam się jak na Sylwestra i stęskniona czekałam. On wszedł, omiótł wszystko wzrokiem i powiedział; Tak pięknie wszystko przygotowałaś, ale ja niestety muszę wyjść, bo umówiłem się z kolegą, przecież go nie widziałem cały tydzień!!
To wtedy zaczęłam pic w samotności.
Wciąż nie czułam się zoną, teraz jeszcze zaczęłam się czuc jak darmowa opiekunka do jego chorej psychicznie siostry.
Pewnego razu kiedy nocował w tym niby naszym mieszkaniu, zobaczyłam ze jego telefon zaczął świecic w środku nocy, ok 1.00 dokładnie. Miał wyciszony dźwięk, ale światło z ekraniku rozświetlało całą sypialnię. Wstałam i zobaczyłam na ekranie wyświetlające się imię; Grazyna. Znałam ją, to żona jego kolegi, Pawła. Po chwili pojawiła się "kopertka", nagrała się. Odsłuchałam wiadomość; Witaj kochanie, przepraszam że dopiero teraz dzwonie, ale Paweł chyba coś podejrzewa, bo wciąż patrzy mi na ręce. Musiałam poczekać az zaśnie i dopiero teraz moge powiedzieć ci dobranoc, całuję pa!
Nie wytrzymałam!! obudzialam go i zażądałam wyjasnień!! Zrobila się z tego awantura, a on stwierdził znow, ze jestem chora psychicznie i robie dzikie awantury po nocach!! a on nie będzie ze mną rozmawiał na temat wykradzionych przeze mnie treści, bo jestem złodziejem cudzych treści!!
Nie będę opisywac więcej szczegółów mojego pobytu w W. Dla mnie był to koszmar!! Który się zresztą dramatycznie dla mnie skonczyl. Któregos razu po prostu wyrzucil mnie z domu, zabrał klucze i nie wpuścił mnie nawet po rzeczy. Jechałam samochodem bez dokumentów do Poznania. Nie wróciłam do pracy, wszystko się zawaliło.
Przezyłam to strasznie, tym bardziej ze nie miałam dokdą wrócic, moje mieszkanie przekazałam córce, która zamieszkała tam ze swoim narzeczonym, ogoje studiowali i dla mnie nie było tam miejsca. oczywiście zatrzymałam się tam, ale wiedziałam że to na krótko.
Przezyłam to wszystko strasznie. Depresja, próba samobójcza. Jak moja córka zadzwonila do niego z informacja, że leżę w szpitalu po próbie samobójczej, skwitował krótko; Twoja matka zawsze była chora psychicznie.
Minęło kilka miesięcy, jakoś się pozbierałam, wynajęłam mieszkanie, znalazłam pracę i zaczęłam zapominać... I wtedy zaczął się kontaktować, pisać listy, dzwonic... Znow się broniłam, ale znów do siebie wróciliśmy.
Tylko ze ja co jakiś czas dostawałam jakiejś paranoi i wciąż go sprawdzałam, najczęściej cos znajdując. Klociliśmy się nieprzerwanie. Wiedziałam, ze zbyt go kocham aby od niego sama odejść, a życie z nim było nie do zniesienia. Wtedy stracil prace, w wieku 54 lat został z dnia na dzień usunięty z firmy, po kilkunastu latach. Chciałam być dla niego podpora, starałam się wspierać go. Ponieważ nie mógł znaleźć żadnej pracy, zaczęłam się bać o naszą przyszłość. Zrobiłam odpowiedni, półroczny kurs i znalazłam pracę za granicą. Postanowiliśmy, że wyjedziemy oboje. Najpierw ja, potem on do mnie dołączy. Jak postanowiliśmy, tak zrobiłam. Wyjechałam po dwóch miesiącach wynajęłam małe ale wygodne mieszkanko i wtedy on przyjechał. Myslałam, nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszło. Odciągnę go od tych kolegów, tych panienek, może nam się w końcu ułoży.
Wytrzymał tylko miesiąc. Stwierdził, ze jest za stary, żeby zaczynać wszystko w obcym kraju i zabral się wrocil do W.
Życie zawodowe tez jakoś sobie ułożył, nawet mu w tym bardzo pomogłam.
Teraz nie byliśmy od siebie 300km, ale 1200!!
Ja bardzo ciężko tutaj pracuję, ale pracę mam dobrą. Przyjeżdza do mnie dwa razy w roku na ok. miesiąc. Ja każdy urlop spędzam w Polsce. Nawet znow zaczął mówić o małżeństwie. Szkoda tylko, że przy okazji wypisywania PIT-u, kiedy stwierdził że płaci za wysokie podatki, więc może byśmy zalegalizowali nasz związek? Nie takich oświadczyn oczekiawałam, odmowiłam.
Ostatnio jak był u mnie był jakiś dziwny. Nie sprawdzałam go już bardzo dawno, myślałam ze wiek, to co przezył z pracą sprawiło, że wydoroślał i zrozumiał co w zyciu jest ważne. Kiedy jednak wyjechal, myśli nie dawały mi spokoju. miałam jego hasło do skypa, sam mi je dał kiedyś dawno już, jak doładowywał mi konto ze swojej karty kredytowej.
Przypomnialam sobiei o tym i weszłam na jego skypa. Dostałam szoku!!!!
Ma jakąś babę z agencji,piszą do siebie. On ja chyba utrzymuje! Cały czas podczas pobytu u mnie umawiał się z nią na rozmowę przez skyap gdy ja wychodziłam do pracy!!
On pisał do niej, że nie zawsze ma internet (bzdura, mam stałe łącze w mieszkaniu!), przeskoda byłam ja oczywiście. Był wolny dopiero jak wyszłam do pracy Pracuję na różne zmiany. Ona pisze do niego; Za 20 min będę zajeta, mam pana!!! O godz 22.30 wieczorem.
Oczywiście poprosiłam o rozmowę, grzecznie. Usłyszałam, że jestem złodziejem, a on ze złodziejami nie rozmawia i że zawiadomi policje że mu się do skrzynki włamałam!
Mieliśmy w kwietniu do jego siostry pojechać do Kalifornii, anulował mój bilet lotniczy. Znowu mnie ukarał, za to że to on mnie zdradza i oszukuje!! Czy miałam udawać ślepą i głuchą?
Teraz nie odzywa się do mnie. Ja wiem, że muszę uwolnić się od niego, ale tak bardzo tęsknię!!
Co się z nami stało? Tak bardzo mi go brakuje. Ciągle płaczę, jestem na dnie. Sama w obcym kraju, bez przyjaciół. Boje się, że znowu dopadnie mnie to co kiedyś i nie dam rady.


Komentarze
Strona 1 z 9 1 2 3 4 > >>
Deleted_User dnia marzec 09 2014 13:12:59
Barbell- trafił Ci się wyjątkowy okaz tzw. psychofaga. Dla takiej osoby jesteś tylko i jedynie "żywicielem" zupełnie jak dla pasożyta. I jest tak samo obleśny jak nie przymierzając tasiemiec tudzież glista.
Pojawia się tylko wtedy gdy jesteś mu do czegoś potrzebna- pieniądze, darmowa opiekunka, dach nad głową itd.
Nie ma tu mowy o jakimkolwiek uczuciu czy miłości.

Ty musisz uwierzyć w swoja własna wartość , bez przeglądania się w oczach tego pana.

Takiej osoby nie zmienisz, ona się też nie zmieni- zdrady, przemoc psychiczna czy fizyczna to schemat ich postępowania.

Jedyna droga- całkowita izolacja od niego.

Masz za sobą próbę samobójczą- czy zdajesz sobie sprawę że przebywając z nim , na jego zasadach mościsz sobie gniazdko w szpitalu psychiatrycznym?

Dla Ciebie do przeczytania i analizy blog Moje Dwie Głowy.
Wyrzuć śmiecia i uciekaj.
Jeżeli masz jakieś pytania pisz śmiało , jest tu kilka osób które miały do czynienia z podobnym "okazem"

Majek dnia marzec 09 2014 14:01:20
Barbell - wszystko co dotyczy tego "okazu" zostało powiedziane powyżej.
Mam pytanie, co z Twoim dzieckiem, jakoś "zaginęło" w Twojej opowieści ..... a napisałaś "ja od wielu lat rozwiedziona, samotna matka" ? ? ?

Afrodyta dnia marzec 09 2014 14:14:38
Barbell sama jesteś po rozwodzie. Z jakiegoś powodu to się stało.

Muszę przyznać rację twojej koleżance która powiedziała iż

zakochana kobieta jest niebezpieczna dla siebie i powinna być ubezwlasnowolniona z urzędu


Nierzadko to jest prawda. Kobieto Ty nie masz innego wyjścia jak wziąć się w garść, uruchomić własne myślenie. Uczucia zostaw na boku. Na całą sytuację popatrz jakby dotyczyła twojej koleżanki, a nie ciebie. Spójrz na to wszystko stojąc obok. Czy o taki związek ci chodziło? Myślę, że nie.

W związku tyle ile dajmy tyle samo powinniśmy otrzymać( mniej więcej). Jeśli tylko ty dajesz a on bierze i niewiele daje w zamian to jest to chory związek. tacy ludzie to pasożyci którzy tylko biorą. Biorą tak długo i tyle ile się da, patrząc tylko na siebie. Tak nie powinno być.

Kobiety z natury są silnymi jednostkami i Ty też jesteś. Nie masz wyjścia, Ty musisz się pozbierać i zacząć życie od nowa. Od nowa i to dla siebie. Zobacz mimo tylu krzywd jakie ten człowiek ci przysporzył ty i tak sobie radzisz więc zadaj sobie pytanie

- czy on jest twoim powietrzem bez którego nie możesz oddychać,
- czy ten człowiek był przy tobie jak byłaś w szpitalu
-czy docenił to że dla niego poświeciłaś wszystko !!!
- czy cię wspiera, pomaga, cieszy się z tobą z twoich osiągnięć ????

Barbell uwierz mi to, że dla waszego związku ty zmieniłaś całe swoje poukładane życie i przeprowadziłaś się do niego to jest największe poświęcenie.

Jeśli ten człowiek tego nie docenił i nie uszanował to nie jest wart Ciebie.

Miej dla siebie szacunek, miej swoją godność i nie pozwól się tak traktować.

Jestem również w drugim związku i zostawiłam również całe swoje poukładane życie i przeprowadziłam się do mężczyzny. Ten problem rozważaliśmy z psychologiem który to właśnie on uświadomił mojemu partnerowi, że to jest wielkie poświecenie.

Czy zrozumiał czas pokaże, ale ja nie będę się bała odejść i wszystko zacząć od nowa. Bo swoje życie ma się jedno i nikt nie jest wart tego aby marnować je dla osoby która nie miałaby do nas szacunku !

Deleted_User dnia marzec 09 2014 14:56:05
Do "Majek", minęlo 17 lat mojego związku, w chwili gdy go poznałam moja corka miała 15 lat. Dziś jest piekna kobieta, mgr. inż. budownictwa. Jest już męzatka. Swojego zięcia bardzo lube, to wspaniały chłopak. Z wzajemnością mam nadzieję. Źięc mówi do mnie "mamusiu" i często powtarza na jaką dobra teściową trafił. Też jest po studiach, pracuje w nadzorze budów.
Do "Afrodyta". Tak jestem po rozwodzie, mój mąż bił mnie i torturował. Mam do dziś ślady na ciele po przypalaniu papierosami i dźganiu noże. Bil mnie całą ciążę. Odeszlam (otrzeźwiałam), jak wziął na ręce naszą ledwie narodzona córeczkę (miała tydzień) i powiedział, że rozbije ją o ściane, jak mu nie dam pieniędzy na wódkę.
Była zima, śnieg po pas. Ja w koszuli nocnej, z dzieckiem na ręku, boso!!!! Przeszłam trzy kilometry do znajomych. Oni udzielili mi schronienia i opieki. Mąż próbował mnie szukać, ale nie wpadl na pomysł, że mogłam się schronić u ledwie znajomych. Tak doczekałam wiosny ukrywając się. Przez kilka miesięcy nawet nie wyszłam za płot. Balam się ze mąż mnie odnajdzie.

Deleted_User dnia marzec 09 2014 15:27:32
Myślę, że pierwszy związek miał duży wpływ na dalsze Twoje wybory.
Byłaś tak zmaltretowana i zaszczuta przez męża, że Twoje niezaspokojone pokłady miłości i empatii musiały dać gdzieś upust.
Pojawił się on. Tysiąc razy lepszy, bo nie bił, nie torturował. Tak bardzo chciałaś mieć normalne, spokojne, poukładane życie. Byłaś w stanie znieść wiele. Wszystko było lepsze od życia z mężem. Sam fakt, że przez następne 17 lat zniosłaś tyle upokorzeń...
Jesteś kobietą, która kocha za bardzo. Kobietą, która uzależnia się od toksyków. W takich sytuacjach psychologowie każą nam wrócić do dzieciństwa, tam szukać przyczyn swoich zachowań. Może u Ciebie też tak jest?
Teraz, kiedy już tu trafiłaś, wiedz, że nadszedł czas na zmiany.
Ale nikt Ci tutaj nie powie: walcz o ten związek!
Wszyscy, jak jeden, krzykniemy: walcz o siebie!!!
I powiem Ci coś wspaniałego: już to zaczęłaś! Bo zaczęłaś szukać ratunku!
Pierwsze, co powinno dotrzeć do Ciebie, to, to, że Twojego partnera
już nie ma!
Jeżeli on pozostanie w Twoim życiu, myślach, sercu- Ty przestaniesz istnieć.
Masz szansę na ocalenie siebie tylko, gdy o nim zapomnisz.
Brutalne, ale prawdziwe. I wykonalne! A wiesz, skąd to wiem? Bo byłam po tej samej stronie, co Ty. Zresztą, jak wiele kobiet tutaj.
Rób tylko to, co inni Ci napiszą. I dużo czytaj na temat toksycznych mężczyzn, toksycznych związków. Gdy poznasz wroga, pomoże Ci to zapanować nad strachem.
Nie będę się skupiać na bólu, który czujesz, wiem, jak to jest. I mocno Cię przytulam. Na odwyku, kiedy odseparujesz się od niego, też nie będzie lżej.
Ale musisz to przetrwać. Jak jest napisane na blogu "moje dwie głowy":
Z takiego związku się nie odchodzi. Z takiego związku się ucieka!
Nie masz, naprawdę, nie masz innego wyjścia. Jeśli chcesz żyć!

Deleted_User dnia marzec 09 2014 15:52:17
Czego mogę poszukać w dzieciństwie?... nie wiem...
Czasami wydaje mi się, że wyparłam część wspomnień.. Niewiele pamiętam.
Jak czasami słucham, czy czytam wspomnienia z dzieciństwa innych ludzi, lietratow, zastanawiam się; jak to możliwe, ze oni tyle pamietaja? Jakies zapachy, kolory, smaki potraw...
Ja nie pamiętam niczego takiego...
Pamietam tylko brud, wiecznie zaharowana matkę, z tego co teraz wiem o życiu; chyba chorą na depresje...
Ojca wiecznego nieobecnego, pijaka i awanturnika. Oboje wcześnie zmarli. Mam jedna siostrę, ale nie utrzymujemy kontaktu. Wcześniej, bo zmuszone do rywalizacji o uczucia, znienawidziłyśmy się. Później, bo rozdzielono nas do roznych rodzin.

Nox dnia marzec 09 2014 16:19:03
...,,Czy miałam udawać ślepą i głuchą?.."Barbell jesteś kochana ślepa i głucha od kilkunastu lat.Jaka przyszłość cię czeka z nim??????????OKROPNA.Jeżeli nie myślisz o pozostaniu na obczyźnie to zarób na mieszkanko i wracaj.Pana odstaw od siebie.Nie podawaj adresu,zmień telefon itd,powiedz córce by nie podawała twoich namiarów.Uciekaj dziewczyno od niego.Zmarnowałaś 17 lat życia by być jego służącą.Nie zapraszaj go na wczasy /i nie wpuszczaj jak sam przyjedzie/,nie spotykaj się z nim kiedy jesteś w kraju ,jeżeli przyjeżdżasz dla niego-nie rób tego.Nie dopuszczaj go do siebie,nie pozwól by zatruwał cię swoim jadem,obietnicami/zawsze bez pokrycia/.Obcy facet nie ma praw mówić ci że jesteś chora psychicznie.Na twoje szczęście!!!!!nie macie ślubu i uwolnienie się od niego leży wyłącznie w twoich rękach a nie w gestii sądu.Całe szczęście że proponował ślub w odniesieniu do PIT-u bo gdyby zrobił to inaczej pewnie byś się zgodziła.Rozejrzyj się w koło siebie,może obok są ludzie z którymi warto się zaprzyjaźnić?Czy oprócz pracy robisz coś dla siebie?masz znajomych z którymi można wyjść wieczorem albo rano pobiegać?Pisz tutaj ,szukał wsparcia na miejscu i myśl o spokojnej przyszłości na którą już teraz musisz zapracować wywalając truciznę ze swojego życia.

rekonstrukcja dnia marzec 09 2014 16:28:06
http://wwwww.zdradzeni.info/forum/viewthread.php?forum_id=4&thread_id=1491

zgryzolowaty dnia marzec 09 2014 16:42:35
szanowna pani, wiele pani przeszła w zyciu... dlatego, prosze porozmawiać z córką o sprawie i poprosić o pomoc a raczej zorganizowac ewakuację...
co ja gadam...uciekaj gdzie pieprz rosnie kobieto... dla mnie ktoś kto kogokolwiek bezpodstawnie oskarża o chorobe psychiczna jest skreslony...
to psychofag w czystej postaci... blog moje dwie głowy...powyżej przeczytać uwaznie i zwiewac jak najdalej...i jak najszybciej... żadnych sentymentów, rozmów, kontaktów bo owinie sobie panią wokół palca i...ulegnie pani...ba nawet zaproponuje małżeństwo gdy to będzie konieczne żeby odzyskać swoją własność tj. panią...dla takich ludzi, człowiek to mebel użytkowy, własność... która ona ma prawo używać a nawet zniszczyć... uciekać jak najdalej i nie rozmawiać, nie spotykac się etc. to manipulatorzy z piekła rodem

Deleted_User dnia marzec 09 2014 16:50:05
Barbell
To, co napisałaś o swoim dzieciństwie, miało duży wpływ na dalsze Twoje życie...
Mała dziewczynka, patrząca na utrapioną matkę i wyrodnego ojca...
Mała dziewczynka tak bardzo potrzebująca czułości, aprobaty i akceptacji.
Mała dziewczynka, która chce kochać i czuć się kochaną, choć w tamtej chwili, pewnie, nie zdawała sobie z tego sprawy...
A później, w ciele, dużej już dziewczynki, to samo dziecko, pełne lęku, niepewności... Które myśli, że im więcej z siebie da, tym więcej dostanie...
I czeka, czeka na darmo, ale jest bardzo cierpliwa i wytrzymała, bo tak robiła zawsze...
Barbell...potrzebujesz kompetentnej pomocy, kontaktu z osobą, która uświadomi Ci, dlaczego dzieje się w Twoim życiu tak, a nie inaczej, która wskaże przyczyny i mechanizmy uzależnienia i pomoże wyjść z tego życiowego zaułka...
Dasz radę, pomalutku, bo droga długa i niełatwa...
Ale wszystko i tak będzie lepsze od pozostania na placu boju, gdzie z góry przesądzony jest Twój los...
smiley

Strona 1 z 9 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Moja historia
niekończąca się historia
Moja smutna historia
Historia mojego małżeństwa
to moja wina
Historia jak każda inna...
moja historia
Moja historia
Moja smutna historia
typowa historia
Historia jak z telenoweli wenezuelskiej
Piekna bajka, straszna historia
Moja terapia.
Moja dziwna historia
Moja historia.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie śpij, bo Cię okr...
Historia jak wiele t...
Zdradziłem wirtualnie
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
wciąż głupia
Zdradzona przez czat
To było nieuniknione?
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
po 25 latach ...a je...
Hotelowe wypady żony...
Moja historia
Niczego się nie spod...
Proszę o radę
Najgorszy rok...2019
Pomóżcie mi podjąć d...
42 lata razem, kogoś...
Rozbity na milion ka...
Moja smutna historia
Mąż zdradził i twier...
Zamknięta w klatce
Zdrada internetowa
Warszawa, okolice zd...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
16/08 09:56
Marciniks, lap mi zdechł, złap mnie na czacie

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info