NieOddycham | 01:23:45 |
Urzekajaca444 | 01:33:15 |
Crusoe | 01:55:09 |
Jess | 01:57:56 |
#
poczciwy | 03:11:48 |

Pierwszego listopada skończyło się moje życie, moje ponad 15-letnie małżeństwo. Co za ironia, że właśnie w Dzień Zmarłych "umarłam" i ja...
Bardzo dziwnie jest pisać do obcych ludzi o czymś tak osobistym...ale poczytałam trochę i widzę, że może znajdę wsparcie u osób, które przeszły przez coś podobnego. Przepraszam jeśli ten mój opis nie jest spójny, ale niestety emocje biorą górę, tym bardziej, że jest to bardzo świeża sprawa, a poza tym ja też odczuwam skrajne emocje...
Zacznę od końca; tego zwyczajnie nie da się zrozumieć; jeśli czytałaś inne historie to zapewne dostrzegłaś, że wszystkie są bardzo podobne mają jeden wspólny element - szok i niedowierzanie, ale też i reakcje ludzi są podobne;
Twój mąż ma doktorat z psychologii więc pewnie zdawał sobie sprawę co się będzie z Tobą dziać jeśli się dowiesz; pewnie nie raz miał do czynienia z osobami poi przejściach a mimo to nie potrafił zarówno siebie, Ciebie i syna ochronić przed kataklizmem; to tylko kolejny dowód, że życie nie jest czarno białe jak czasem byśmy chcieli;
Twoja teściowa ma rację, nie ma się co spieszyć z decyzją; a każda podjęta pod wpływem emocji jest zła; zarówno do rozwodu jak i wybaczenia jeszcze daleka droga; Twój mąż jednak zachowuje się dziś klasycznie; chce mieć ciastko i zjeść ciastko, stąd to urabianie Ciebie w wiadomościach; nie jest pewien swoich uczuć więc szykuje sobie dupochron w postaci powrotu do Ciebie a tym samym wygodnego życia; on już dokonał wyboru i nie Ty jesteś tym wyborem; co najwyżej opcją zapasową...
Bardzo często tak jest, że ludzie zdradzający zmieniają swoją postawę wobec obecnego partnera/partnerki na plus; w ten sposób tworzą pozory a jednocześnie próbują stłumić swoje wyrzuty sumienia, które niewątpliwie się pojawiają pod warunkiem, że nie są socjopatami bez wystarczających pokładów empatii;
On podjął decyzję nie pytając Cię o zdanie; pytanie czego Ty chcesz dla siebie? Jak wyobrażasz sobie swoje życie dziś, za 5 lat i za 15 lat? Od tego należy zacząć i uzależnić dalsze kroki; niewątpliwie jednak teraz powinnaś zająć się sobą; swoim szeroko pojętym rozwojem; i tym aby ochronić najbardziej jak się da w obecnej sytuacji syna;
Podoba mi się Twoja zdecydowana postawa; ona taka właśnie powinna być! Większości nam zabrakło zimniej krwi i jaj żeby postawić od razu wszystko na ostrzu noża; bardzo słuszna droga - tym samym pokazujesz, że nie godzisz się na upokorzenia, nie uzależniasz swojego poczucia wartości od niego a i bez niego jesteś w stanie sobie bardzo dobrze poradzić; ta zdecydowana reakcja tak jak piszesz na pewno dość mocno go skołowała i zszokowała; pewnie nie był na to gotowy; nie spodziewał się, ale to Nie Twój problem; teraz niech on główkuje co zrobić a Ty tymczasem rób swoje; wytrwałości życzę.
Cytat
Z perspektywy czasu a u mnie to już 10 lat, mogę napisać że w chwili zdrady mojej eksżony urodziłem się na nowo
Zmiana przekonań i zrozumienie co tak naprawdę się stało postawiło mnie na nogi, z czasem zabrałem się za siebie.
Myślę że życie oparte na filarach zbudowanych głównie na drugiej osobie jest bardzo ryzykowne, bo my ludzie zmieniamy się przez całe życie, zmieniamy swoje potrzeby mimo że wydaje się że jesteśmy niezmienni.
życzę powodzenia
U nas tak było, ja poświęciłam się praktycznie dla domu i dziecka (też pracuję zawodowo, ale nie w pełnym wymiarze godzin), a on się rozwijał: po pracy chodził na wystawy, slamy poetyckie, warsztaty dramy, praktycznie nie było tygodnia, żeby choć jednego wieczoru go nie było... A to co sam pisywał, ja edytowałam, bo polski nie jest jego ojczystym językiem... Może za dużo mu dawałam wolności, powinnam go była trzymać krótko. Ale po prostu taka nie jestem, żeby kontrolować, czy zakazywać. Przecież jak się kocha, to się pozwala na wolność, ma się zaufanie. Ja przez te 18 lat nawet nie spojrzałam na innego faceta, a co dopiero jakieś flirty czy zdrady, to jest po prostu obleśne
Właśnie ten wrzesień był przełomowy, myślałam, że będziemy teraz, jak syn jest nastolatkiem, mogli bardziej się skupić na sobie, uczyć się siebie na nowo, bo tak jak piszesz, człowiek się zmienia przez całe życie...
Z jednej strony, chciałabym się dowiedzieć wszystkiego od niego i spokojnie porozmawiać, ale z drugiej, ne wiem czy dałabym radę... teraz.... za dużo we mnie żalu, smutku, złości... nie wiem też czy nie powiedziałabym czegoś co mogłoby być potem użyte przez niego przeciw mnie. Boję się po prostu... może lepiej poczekać aż trochę się uspokoję. Wiem, że jakbym się zdecydowała na rozwód, muszę jakieś dowody zdobyć, bo te parę wierszy co znalazłam to przecież nic. A na moje pyt. raczej nie odpowiada, tylko nalega, żeby się spotkać i pogadać. Nie wiem, czy musiałabym go jakoś próbować nagrać czy co?
Nie widziałam go od 1-go, w weekend przyjdzie po te pudła i nie wiem co będzie... Ale muszę się trzymać.
Jutro idę po raz pierwszy do psychologa, może coś mi rozjaśni.
Dzięki
Twoja reakcja była stanowcza i bardzo dobrze, mąż musi wiedzieć ,że nie godzisz się na brak szacunku na pomiatanie i poniżanie swojej osoby a zdrada tym właśnie jest. Z ostaeczną decyzją o rozstaniu czy walce o związek faktycznie muisz poczekać. Znasz więcej szczegółow tej realcji np. długość? Piszesz ,że od kilku miesięcy było źle a wcześniej ? Musisz przede wszystkim ochłonąć wiem,że latwo sie mówi no ale tak jest. Zagladaj tu, dopisuj swoje przemyśelnia , wyrzucaj tu swoje emocje to pomoga.
Jeśli chodzi o rozumienie postępowania zdradzających to chyba większść z nas jest po tej drugiej stronie i sami mamy kłopty ze zrozumieniem tego. Moja osobista opinia jest taka ,że zdrada to tchórzostwo i decydują się na nią ludzie słabi. Ona nie rozwiązuje problemów w związku ba dostarczza nowych. Jedna najważnieszja rzecz nie daj sobie nidgy wmówić winy za tę zdradę. Za zdradę ponosi winę zdradzający nawet jeśli przed nią bywało rożnie w związku ...
Jak masz okazję gdzieś wyjechac na parę dni wyjedź.W innym niż codziennie miejsce życia myśli się inaczej z dystansem.
Co do długości tej relacji, to wiem, że poznali się 2 lata temu, na weselu szwagierki. Zresztą ja też ją wtedy poznałam. Była bardzo pijana, ledwo się trzymała na nogach (z perspektywy czasu wiem, że jej małżonek miał też być, ale nie dojechał i może dlatego tak się upiła). Ale myślę, że z uwagi na dystans, nie mieli możliwości się widywać. Wydaje mi się, że to się wszystko rozwijało powoli, pisali do siebie na pewno, dzielili się emocjami dotyczącymi pracą z uchodźcami (ona pracuje w międzynarodowej instytucji charytatywnej, mój mąż też bardzo zaangażowany). Do zbliżenia fizycznego doszło niedawno, może tego lata, może we wrześniu, albo i później. Jak mi napisał (a potem od razu skasował), dwa, trzy razy- dziwne, sam nie mógł policzyć jak to tylko tyle? Ale ponieważ ja go od razu wyrzuciłam, to sądzę, że go jeszcze kilkakrotnie pocieszyła.
Tak więc, emocjonalna zdrada pewnie trwała jakiś czas, a ja żyłam w błogiej nieświadomości... i to boli jeszcze bardziej niż gdyby gdzieś skoczył w bok po pijaku...
Po prostu nie rozumiem, zawsze mi powtarzał, że jestem atrakcyjna, nawet jak mam jakieś kg, których bym nie chciała mieć, siwe włosy czy zmarszczki, że dla niego zawsze jestem atrakcyjna.W życiu akurat po nim bym się tego nie spodziewała! Już prędzej, że jest homoseksualny albo biseksualny, naprawdę. A tu parokrotnie kochał się ze mną, po czym leciał do niej i z powrotem do naszego łóżka! Nie mogę czegoś takiego pojąć! Po prostu to do mnie nie dociera!
Tak, muszę wierzyć, że on jest słaby, a ja ta silna, choć naprawdę chce mi się wyć i czasem nawet nie mogę się pohamować przed synem.
Niestety wyjechać nie mogę ze względu na syna, jest w 8-ej klasie, to taki ważny rok, że aż mi się serce kraje, jak mógł mu to zrobić ojciec w takim momencie???
nawet nie masz pojęcia jak bardzo zazdroszczę Ci twojej słusznej reakcji na zdradę, jaką było wywalenie męża z domu.
Ja po dziś dzień żałuję tego upokorzenia, które sobie zgotowałam sama bo wtedy nie miałam na tyle siły. Nic lepszego na ten moment zrobić nie mogłaś.
Nie uginaj się tylko szybko proszę jak wróci po rzeczy i zobaczysz wielkie łzy. Na takie decyzje masz jeszcze czas, dużo czasu.
Zajmij się sobą i synem bo teraz on bardzo cię potrzebuje.
I czytaj forum, mnie bardzo ono otworzyło oczy.
W zasadzie to wypowiedzi niektórych osób całkowicie odmieniły moje życie.
Często robię nawet screeny wpisów Poczciwego bo są tak trafne, tak prawdziwe i mądre, że często do nich wracam.
Musisz też wiedzieć Cry, że to dopiero początek tej ciężkiej drogi zdrowienia po zdradzie. Jeszcze długi czas będziesz o tym myślała, analizowała, będzie cię to męczyło.
Przytulam cię.
Ps. Pozdrawiam wszystkich, wreszcie udało mi się zalogować
""Tam gdzie jest miłość nie ma miejsca na zdradę.Tam gdzie jest zdrada nigdy nie było prawdziwej milosci♡♡♡
I nie ma żadnego ale,żadnego wytłumaczenia...........
Kochasz- nie zdradzasz....W żaden sposób.....Proste"" Daj sobie 90 dni na żałobę,zablokoj padalca w telefonie,zmień zamki,wycisz się wyplacz,wypij butelkę Proseco,zastosuj metodę kroków....daje kopa nie podejmuj żadnych decyzji pod wpływem emocji,masz Cathrine(huragan) a przede wszystkim skup uwagę na synku bo jego świat i bezpieczeństwo pieprznelo,legło w gruzach.A po 90 dniach ,uciekaj jak najdalej od tego toksycznego gnoja ...bo za jakiś czas zgotuje Ci gorsze piekło.
Radź się na forum,bo tu są naprawdę Wspaniali ludzie.
Serdecznie Cię pozdrawiam Jasmin.
Cytat
I nie ma żadnego ale,żadnego wytłumaczenia..
To często powtarzany slogan, ale...nie mający nic wspólnego z prawdziwym życiem; jest to ogromne uproszczenie i trochę zero jedynkowe podejście a życie takie nie jest; a już kompletnie nie zgadzam się z tym, że tam gdzie jest zdrada nie ma miłości i nigdy jej nie było; a dlaczego zdradę sprowadzać tylko do oddalenia emocjonalnego albo aktu fizycznego? Np.Czy złamanie pewnej obietnicy, danego słowa to nie jest zdrada? Według mnie jest, ale czy świadczy o tym, że nie ma albo nie było nigdy miłości? Nie. Ludzie to istoty ułomne, które popełniają błędy; ale są błędy i są też wielbłędy a każda sytuacja inna i mocno indywidualna, warto to spróbować rozróżnić; nie mówię o cierpieniu jakie powoduje każda zdrada bo to inny temat;
Cytat
Miłość to tylko wytwór naszego umysłu, wymyślony obraz naszego partnera, oraz wyidealizowany obraz relacji z nim, niestety w starciu z rzeczywistością często bardzo bolesny.
Związek to nic innego jak gra, jeśli oboje graczy ma te same wiadomości o zasadach gry, wiadomości o przeciwnikach, twardo trzymają się zasad i wytyczonych granic to jest większe prawdopodobieństwo że gra będzie toczyć się długo i bez zbytnich strat po obu stronach.
Jeśli jesteś słabym graczem i nie znasz zasad to przegrywasz.
.
Co do pragnień, to nie chcę wchodzić w szczegóły, ale ostatnio właśnie spełniłam parę razy jego ogromne... I dlatego nie rozumiem. Na 100% z nią tego by nie zrobił.
Cytat
Gracz łamiący zasady nie wart jest dalszej gry, ale jak kto woli
Są i tacy co z oszustami dalej grają, racjonalizując sobie ich zachowanie na różne sposoby.
A weekend będzie ciężki. Nie wiem czy będę na tyle spokojna, żeby z nim porozmawiać, czy po prostu każę mu wynieść te paczki i koniec. Dam znać...
Jeśli nie bedziesz na 100% gotowa w weekned na drugą runde rozmów daj sobie spokój. Niech zabiera mandżur i tyle.
Cytat
W bardzo "niezdrowej grze" dzieci i tak ucierpią i to w każdej sytuacji, najważniejsze aby je nie opuścić i dawać wsparcie.
Dlatego też niezdrowe gry warto zakończyć .
Powinnaś mieć też na uwadze że jeśli Twój mąż ma wiedzę psychologiczną to może ją wykorzystać aby np lepiej manipulować . Chciałbym napisać że to kwestia etyki ale nie wiem czy można w tej sytuacji o niej nawet wspominać.
Czy ktoś ma jakieś doświadczenia jak nastolatki reagują na podobną sytuację?
Staram się być silna, dlatego musiałam go odizolować od siebie, od naszego domu. Myślę, że poczuję się dużo lepiej jak wyniesie te wszystkie swoje graty i będę mogła się urządzić na nowo. Ale płakać mi się zdarza przy synu. Mówię mu, że mi po prostu smutno i on mnie przytula...
Czy nie?
A może go nagrać próbować jak się przyznaje do zdrady...?
Tak w ogóle to myślałam, żeby grać z nim w otwarte karty i poprosić po prostu, żeby mi takie oświadczenie napisał, że zdradził... Ale jak to piszę, to sama się oceniam, że naiwna jestem... Jak na whatsappie go o różne takie wypytywałam, to odp, ale szybko wykasowywać odp. zanim udało mi się screenshota zrobić.
Nienawidzę takich gierek, podchodów, przecież oboje wiemy jak było
A dowody : postaraj się nagrać go teraz w weekend póki nie zhardział i na świeżo jest w emocjach ,że się wydało. Póki nie ma jeszcze dupochorna u kochanki. Kup na szybko dyktafon albo komórką, dziś komórki dobrze dźwięk nagrywają. I weź podsstępem powiedz ,że jesteś w stanie wybaczyć ale chcesz znać szczegóły bo nie dają Tobie spać... on podstępnie zdradzał więc nie miej skrupułów.
Chcesz pokoju szykuj się na wojnę. Najwyżej tych materiałów nie wykorzystasz.
Psycholog powiedziała, że lepiej spotkać się na neutralnym gruncie na rozmowę. Żebym w każdej chwili miała opcję odejścia...
Co ciekawe, nie stać go na adwokata i chciałby żebyśmy mieli wspólnego- żart! Poza tym, deklaruje, że w sądzie przyzna się do zdrady, że może mi jakieś oświadczenie napisać...
No nic, w piątek idę do adwokata.
Po pierwsze - dziś nie wierz w nic co on mówi; nawet jeśli składa jakieś deklaracje o przyznaniu się przed sądem; przestrzegam przed tym; ja w podobny sposób sam się wyrolowałem i dziś zamiast być już dawno rozwodnikiem z orzeczeniem jej winy, dalej po 5-ciu latach babram się w tym sądowym gównie i jestem na etapie składania apelacji; rób swoje, nie daj się urobić;
Po wtóre - do czego on chce wspólnego adwokata? Do orzeczenia winy
Nie chciałabym tylko ciągać syna po sądach. Żeby tylko tego uniknąć...
Wiem ,że to może nie jest mocno pocieszające ale w sumie sam ułatwia Tobie dokonywanie wyboru, oszczędza rozkminy. A deklaracje o przyjażni niech sobie wsadzi... moja żona też deklaruje ,że jestem teraz dla niej przyjacielem. Przyjaciłom nie robi się takich rzeczy... I jeszcze ten wspólny adwokat ...ma poczucie humoru , może go jeszcze odwieź do kochanki. Honor ? A co to takiego? Doktor psychologii
Poza tym byłam na kolejnej konsultacji, gdzie terapeutka stwierdziła, że jestem na tyle silna emocjonalnie, że sobie poradzę bez terapii indywidualnej. Wow! Tego to się nie spodziewałam...
Tak, jestem zadaniowa: wypieprzyłam go z domu, częściowo spakowałam, kazałam oddać klucze, założyłam nowe konta dla siebie i syna... A on taki nieporadny artysta, myślący teraz rozporkiem i nie zdający sobie do końca sprawy, że wszystkie czyny ciągną za sobą konsekwencje (choć może trochę te moje działania go otrzeźwiły...)
Tymczasem, mimo wszystko zapisałam się do grupy wsparcia, na razie pomoże mi ona w uspokojeniu się, pozbyciu się skrajnych emocji od nienawiści do ew. przebaczenia (tak, rzadko, bo rzadko, ale niestety zdarza mi się taką opcję analizować
A podobno potem nadejdzie faza gniewu. A ja myślałam, że już w niej tkwię...
W każdym razie, myślę, że Wy też mi pomagacie, naprawdę. Jestem wdzięczna za wszelkie komentarze i przemyślenia.
Pozdrawiam ciepło w tej mimo wszystko piękny biały dzień.
Cry
Cytat
I słusznie. Mam wrażenie jednak, że źle rozumiesz słowo i proces wybaczenia; ono nie jest tożsame z powrotem do zdrajcy; a wręcz przeciwnie; natomiast niezbędne jest żeby zacząć normalnie i szczęśliwie żyć; było to już tu na forum wałkowane wiele razy; to proces, który trwa długo, czasem bardzo długo, ma wiele przystanków po drodze, ale na mecie znajduje się nagroda;
Cytat
Myślisz, że nie doszłoby do zdrady gdyby to dostawał?
Cytat
Dostał tak wiele od Ciebie, swojego rodzaju wolność za czym inni mężowie ale i żony tęsknią i był na tyle głupi, żeby to zniszczyć...no ale to już jego sprawa.
Cry nie zrobiłaś nic, żeby zniszczyć to małżeństwo, działałaś w dobrej wierze kierując się miłością i zaufaniem, pomimo błędów I potknięć nie działałaś w złej intencji. On działał.
Po prostu mam ogromny żal, że nie dał nam tej ostatniej szansy, tak jak deklarował we wrześniu. Że po prostu tak mało znaczyła dla niego nasza rodzina, nasz związek. Jak można tak po prostu skończyć 18-letni związek i od razu zaczynać nowy???!!! To przecież jest chore!
Poza tym przypomniałam sobie, że parę lat temu odkryłam jakąś wymianę sms-ową między nim a jakąś artystką, która mu napisała wprost, że z żonatym nie pójdzie na żadną kawę. On non-stop się spotykał z innymi kobietami, a mnie nie wydawało się to dziwne, bo zawsze uważałam, że to są spotkania poniekąd "zawodowe", związane z jego zainteresowaniami.
Tak więc, on eksplorował od dłuższego czasu i wreszcie spotkał na swojej drodze sfrustrowaną, bezdzietną babę, która mogła się skupić już tylko na nim!
Wiem, że przez lata popełniałam wiele błędów, ale główny to brak komunikacji, takiej szczerej, prawdziwej. I właśnie myślałam, że we wrześniu nastąpił przełom, że będziemy mogli się skupić na sobie , jako dojrzałych partnerach, jako że syn już nastolatek, też ma swój świat...
Tak więc, szkoda, wielka szkoda i ogromny żal...
To,że jesteś zadaniowa to dobrze to pomaga przy zdradzie ,działasz a nie płaczesz.
Mechanizmów zdradzania nie zrozumiesz i nie staraj się zrozumieć. Obie strony w związku są stronami biorącymi i dającymi , chodzi o to by była równowaga. I zawsze będziemy czuć jakieś deficyty ,że chcielibyśmy więcej a to swobody a to czułości a to czegoś tam jeszcze. Ale to,że nie zawsze wszystkie nasze potrzeby w związku są w 100% zaspokajane nie znaczy ,że mamy szukać ich zaspokojenia na boku. U Was Ty za dużo dawałaś a za mało dostawałaś ale nie szukałaś niczego na boku. Nie obwiniaj się,że może za mało czegoś dawałaś mężowi. Możesz oczywiście przemyśleć gdzie popełniłaś błędy ale nie obwiniaj się. I nigdy nie daj sobie wmówić, że zdradził przez Ciebie. Zdradził bo chciał bo jest słabym ,samolubnym egoistą(chyba innych egoistów nie ma
W Waszym związku ,popraw jeśli się mylę, Ty byłaś mózgiem i wykonawcą , sterem i żaglem w jednym. Mąż to taki lekkoduch jak mówiłaś bujający w obłokach (szkoda ,że zabujał aż do gaci innej panny) Proza życia dopadnie go szybciej niż myśli, kto teraz za niego będzie ogarniał te "przyziemne " sprawy. Mam przeczucie,że on wróci do Ciebie z podkulonym ogonem i bądź na to gotowa i wiedz jaką dasz mu odpowiedź. I jak pisał wyżej poczciwy wybaczenie nie jest tożsame z powrotem zdrajcy.
I jak sama piszesz dziś wiesz,że on już wcześniej wypuszczał sondy do innych kobiet... cały czas szukał. To przykre ale on już dawno był emocjonalnie daleko od Ciebie ,Ty byłaś tylko jego bezpieczną przystanią, portem w którym wszystko miał i mogł zajmować się sobą i swoimi pasjami.
To nie TY mało dałaś w tym związku to on dał wielkie za przeproszeniem gówno.
Się rozpisałem
A przedtem jeszcze jak będzie musiał spakować i zabrać resztę rzeczy, bo już mu nakazałam. A on na to, że on nie ma "swoich" rzeczy, że to są "nasze". "Nasze" to było małżeństwo, póki go nie podeptał...
Jestem zadaniowa, ale to nie oznacza, że panuję nad emocjami. Dziś nie wytrzymałam i mu wypisałam jakim jest gnidą, żałosnym stworzeniem, że go nienawidzę i że się nim brzydzę. A on, że nigdy mnie nie nienawidził i nigdy nie będzie. Ale przecież ja mu nie dałam nigdy powodu, żeby mnie znienawidził...
Szkoda tylko syna, bo jaki to model mężczyzny, ojca dla niego??? Żałosny jest... Rzeczywiście wszystkim się wydaje, że będzie chciał wrócić, wszystkim, oprócz mnie... ale jakby tak się stało, miałabym ogromną satysfakcję.
Tak więc, dziękuję wszystkim za wsparcie i działam dalej.
Jak widać dalej idealizujesz artystę. Sama widzisz do czego go lenstwo doprowadziło. No tak się nudził że aż z kobietami spotykał się. Pecha tylko miał bo wcześniej mu ani jedna nie dała szansy tak jak ostatnia desperatka. Biedny porzucony artysta. Spodziewaj się powrotu albo chęci z jego z strony żeby powrócić. Czy chcesz być z takim artystą musisz sama ocenić.
Cytat
Sorki Cry ale to mąż Tobie to wmówił czy sama na to wpadłaś?
Może zaraz wmówi Tobe ,że gdyby nie dziecko losy potoczyłyby się inaczej.
Każdy matka przewartościowuje swój świat po narodzinach dziecka ba ojciec też. Facet musi zrozumieć ,że nie jest najważniejszy już w życiu swojej kobiety ,ma czuć się ciągle ważny ale nie najważnieszy. Ja wychowywałem syna mojej żony z jej pierwszego związku i wiedziałem ,od początku ,że dziecko to dziecko jest na pierwszym miejscu i nie miałem z tym problemu.
Twój mąź to zapatrzony w siebie dupek nie wart nawet pół kolejnej szansy sorki ale tak jest. I przestań proszę tyle szukać winy w sobie i usprawiedliwiać go.
Muszę się uspokoić... Sorry....
Moj maz tez mowi, ze skupilam sie na dziecku chociaz jak tylko wspominal, ze czuje sie mniej wazny to dzwonilam do mamy i organizowalam wyjazdy we dwoje do Krakowa, hotelu w okolicy, spa czy nawet wyjazd do Nicei na 4 dni zostaeiajac roczne dziecko z babcią. I co i tak mnie zdradzal i ciagle gada, ze dziecko bylo na pierwszym miejscu, chociaz robilam naprawde wsztstko zeby tak nie bylo. Taki typ zawsze szuka usprawiedliwienia, zeby sie w swojej glowie wybielic.
Jutro musi być lepiej.
Dzięki
Z ex podobnie miałem. Wyjazdy częste, wakacje za granicą, a i tak byłem najgorszy. W końcu nikt tyle nie da co romantyk obieca
Mam tą satysfakcje że ex chciała powrotu i po dziś dzień by mnie przyjęła, ale za dużo wydarzyło się więc niech zostanie przy swoich nowych adoratorach.
Cytat
to jeszcze potrwa jakiś czas, niekrótki raczej, więc przygotuj się, że będą takie dni. Jak będziesz miała taką wiedzę to i łatwiej Ci będzie.
Cytat
Uwierz, że to jest na dziś najgorsza opcja; istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że dałabyś się omamić i skołować; satysfakcję może i owszem sprawiłoby Ci gdyby skamlał o powrót, ale jeszcze nie dziś; jesteś zbyt słaba, jeszcze kochająca; nie myśląca realnie i trzeźwo; wtedy kiedy będziesz mogła dokonać realnego osądu sytuacji i swoich uczuć to z dużą dozą prawdopodobieństwa nie tylko nie będziesz chciała żeby próbował wrócić, ale też żeby zniknął z Twojego życia na tyle na ile to jest możliwe przy dziecku;
Mimo iż nadal go kocham, nie przyjęłabym go z powrotem. Może i miałby szansę gdyby od razu wykazał skruchę, ale tak to już za późno. Ale satysfakcja by była, mimo wszystko. Powtarzam sobie, że jest i będzie o wiele lepiej bez niego w moim życiu. Teraz skupiam się na sobie i na synku.
I na tym, że dziś tak pięknie słońce świeci...
A żaden poeta, artysta, ani tym podobny u mnie już szans nie będzie miał
Trzymajcie kciuki!
Cytat
no i tyle jeśli idzie o dotrzymywanie słowa... dupek
Cry , co dalej planujesz ? pozew z orzekaniem o winie?
Jeśli chodzi o leki to ktoś może znający się coś poleci ja w tym zielony jestem nigdy nie brałem leków na uspokojenie ( ja wszelkie smutki i radości zresztą też łycha zalewam
Musisz być silna ...dla syna również pamietaj.. jeszcze zaświeci słońce ... wkrótce
Nie wiem, czekam na info od adwokata.
A jakie właściwie powinnam mieć dowody o jego winie?
Cytat
Jak najwięcej :smsy , billingi, maile, nagrania ,zdjęcia itd.
Cry, dlatego mówiłem Tobie wcześniej ,że nawet podstępem spróbój wciągnąć go w przyznie się do zdrady i to nagrywaj. Sama widzisz ,że on nie gra fair ... często rozwód to wojna niestety i musisz być na nią gotowa.
Możesz zrobić im jakieś foty na mieście albo jak pisał Hagi za pomocą detektywa albo za pomocą kogoś znajomego. Adwokat powinien zresztą najlepiej wiedzieć ,które dowody najbardziej bierze sąd pod uwagę.
Pamiętaj już nie musisz mieć sentymentów i litości wobec męża już nie... on też mieć nie będzie.
Tak, spróbuję go nagrać. A detektyw to ostateczność... Oprócz tych wierszy, nie mam ani smsów, ani nagrań czy zdjęć. Wykończę się...
Najprawdopodobniej zabrał ją na imprezę do znajomego, ale czy ten znajomy by chciał być świadkiem..? Szczerze wątpię.
No nic, dzięki.
Dasz rade ... dla siebie dla syna
Powtórzę się, wystarczy, że opuścił rodzinę a to jest fakt, któremu nie może zaprzeczyć; znajdź świadka, który to potwierdzi; zdrada jest dodatkiem; ludzie ot tak nie wyprowadzają się z domu bez powodu;
Dowiedziałam się też, że jestem dołująca, a tamta taka pozytywna, i że nie jestem wyrozumiała, żeby to wszystko załatwić po przyjacielsku, tylko każę mu zabierać wszystko jak on nawet mieszkania nie ma. I to moje zachowanie teraz pokazuje, że ja go nie kocham i nie kochałam od dłuższego czasu. A w ogóle to dlaczego nie chcę, żeby był szczęśliwy, a on to mi życzy szczęścia... Bo tak ogólnie to on już się lepiej czuje i ma nadzieję, że ja wkrótce też się lepiej poczuję
No nic, będę musiała sama pomału mu wszystko pakować i stopniowo wystawiać za drzwi, bo nie mogę znieść jego obecności w domu.......
Jestem załamana...naprawdę, jeszcze wczoraj wieczorem napisał do syna, że dziś: MY ROBIMY ("MY"? k* to MY to przecież NASZA rodzina, a nie kochanka
No nic, próbuję nie myśleć co on tam wyprawia, jak się bawi, jak to w ogóle jest możliwe, żeby po odejściu z 15-letniego małżeństwa (nie fikcyjnego, ale z czułością i intymnością cielesną do 31.10!!!) on mógł sobie tak po prostu po 3 tyg. organizować z kochanką imprezy dla znajomych!!!
Nie kontaktuję się z nim od czwartku i w ogóle nie planuję, chyba, żeby mu oznajmić, że paczki przed drzwiami czekają...