Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 28
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,657
Najnowszy Użytkownik: szocikniebieski
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
moje piekło
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansDobry wieczór,
Mam 31 lat.
Znajomi zawsze mówili mi, że spadam ja cztery łapy. Zawsze wszystko uchodziło mi na sucho, od szkolnych wybryków, egzaminów na studiach, aż po zdobycie dobrej pracy, stanowiska i dobrych zarobków.

Zdradziłem w marcu tego roku Kobietę mojego życia, z którą wiąże mnie 17 lat życia. 12 lat razem, a wcześniej 5 lat mojej nieszczęśliwej miłości do niej (w czasach gimnazjum/liceum).
Nie mamy dzieci- (jeszcze...)
Moja zdrada raczej nie jest typowa..
Moja historia zdaje się być konkretnie popie.. chaotyczna.
Spróbuję więc przedstawić chronologię zdarzeń:
1. Zdrada 2 lata temu trwająca kilka miesięcy (zdarzylo mi sie pocalowac pewną Osobę - kilkukrotnie. Do niczego wiecej nie doszlo gdyż była rhamulcowąr1;) - Gdyby nie ona pewnie poszedlbym wtedy na calosc.
2. Poronienie mojej Stałej Partnerki w sierpniu 2019.
3. Zdrada w marcu 2020 z Inną Osobą - 10 lat młodszą (współpracownica). Najpierw gorące smsy, potem spotkanie i pocałunek.
4. Coś we mnie pękło i.. powiedzialem o tym samym mojej partnerce.. a także o pkt 1 - dla roczyszczeniar1; - tak wtedy myslalem.
5. Początek piekła. Próby rposklejania tegor1;, rozstania i powroty. Nie umialem zerwac kontaktu z Kochanką. W kwietniu moja Partnerka.. zaszła w ciąże podczas jednego z moich rpowrotówr1;(od dawna chcielismy dziecka i niestety tak sie zdarzylo).
6. Przełom pierwszy- początek lipca - moja Partnerka wyprowadzila sie po kolejnym tygodniu bezefektywnego ratowania zwiazku (nie umielismy ze sobą żyć... a ja cały czas w glowie miałem tamtą).
7. Lipiec - pazdziernik. Moja Partnerka w ciąży mieszkająca w swoim rodzinnym domu, a ja w swoim - spotykajac sie z Kochanką.. niczym w nałogu. Skoki nastroju.. Partnerka nie majaca pelnej swiadomosci co sie dzieje - przeżywająca piekło w domu myslac ze moze wroce.. a ja nadal zdradzajacy.. wieczorem zdradza, rano poczucie winy i przygnebienie..
8. Poczatek pazdziernika - sprawa sie wydaje. Partnerka dowiaduje sie oficjalnie o tym ze nadal sie z tamta spotykam. Przestaje rudawacr1;, nie majac juz na to sil. Zaczynam godzic sie z tym, ze to nie ma sensu, zaczynam zastanawiac sie po co ja w zasadzie tak klamie, w co ja wierze, czemu tak robie, skoro wciaz tesknie i zdaje mi sie ze kocham tez nadal moja Partnerke noszaca moje dziecko? Konczymy to.. przestaje zaprzeczać.. odpuszczam.
9. Polowa pazdziernika - zaczynam probowac ulozyc sobie zycie z Kochanką. Wynajmujemy razem mieszkanie. Po 3,5 tyg ja nie wytrzymuje. Wycofuje sie. Wyprowadzam do domu rodzinnego.... bo nieumiem zyc. Wyrzuty sumienia, tesknota. Poczucie ze oszukuje Kochanke, ktora bardzo sie stara o ten rzwiazekr1;, a ja mysle o przeszlosci, czuje ze nie zamknalem emocjonalnie tamtego zwiazku.. wyprowadzam sie mowiac, ze chce pobyc sam bo z taka hustawka nastroju nie da sie zyc.
10. Od ponad tygodnia jestem w domu rodzinnym. Mam kontakt smsowy z Kochanka i Zona. Kochanka poturbowana wyprowadzka (bardzo to przezyla, musiala wrocic do domu rodzinnego ze spuszczona glowa.. cieszyla sie ze wspolnego mieszkania ledwo 3,5 tyg..), ale nadal chce, nadal mowi ze kocha i gotowa jest dac mi szanse.
Partnerka poturbowana, w 7msc ciazy. Odbylismy kilka spacerow w ciagu ost 2 tyg. normalnie rozmawiali, choc oczywiscie z dystansem. Przyznalem sie do wszystkiego, lacznie do mieszkania z Kochanka i wyprowadzki. Oznajmilem ze mieszkam sam w domu z rodzicami..
11. Wczoraj poinformowalem smsowo obie, że chce się odciac na jakis czas od nich Obu bo nie jestem totalnie neistabilny i nie wiem co sie ze mna dzieje. Bo trace grunt pod nogami, bo trace na zdrowiu, a przeze mnie obie juz tak ucierpiały ze brak mi słów do samego aiebie i swojego niezdecydowania..
Kochanka zaakceptowala, poprosila tylko bym obiecal ze w czasie mojej samotni bede faktycznie sam i nie napisze do Partnerki.
Partnerka na wiadomosc o mojej samotni powiedziala, ze nic jej do tego bo nas juz nie ma (nie wiem na ile tak jest, a ja ile tak tylko mowi... wiem ze chcoala tego dziecka i rodziny ze mna).
I tak od dzis rana nie utrzymuje kontaktu z zadna i uda mi sie to zrobic na okolo 7 dni(potem chcac nie chcac ujrze Kochanke w pracy - jedna firma, lecz inne dzialy).

Nie wiem którą kocham.
Nie wiem czego chcę.
Nie wiem co sie ze mną dzieje.
Zaliczylem 2 psychologow po 5-10 wizyt u kazdego. Przeczytalem caly internet i kilka ksiazek z tematyki zdrady. Jestem rozwalony totalnie.

Skomentujcie proszę.
Nie dowalajcie mi proszę - zrobili to już rodzice, znajomi Partnerki, znajomi Kochanki i własne sumienie. Dalszy lincz niewiele wniesie.. probuje sie jakkolwiek usprawiedliwic i zrozumiec, aby moc myslec, ze moze nie jestem potworem..

Nie wiem ktora Kocham, chyba obie. Partnerke jak siostre/córke. Jest tez matka mojego nienarodzonego jeszcze dziecka. Kochanka to z kolei szalenstwo.. dobrze sie rozumiemy. Idealny, wymarzony seks i swoboda w tym temacie.. (z Partnerka bardzo nam nie szlo, nie rozumielismy sie, za malo rozmow i szczerosci....).

Przepraszam za chaotyczny styl pisania, temat jest bardzo obszerny i mógłbym wiele jeszcze napisać.

Gdyby ktoś rok temu powiedział mi gdzie bede w roku 2020, to nigdy bym w to nie uwierzył. To najgorszy koszmar jaki mnie spotkał w zyciu.
Czuje, ze nie spadne tym razem na 4 łapy. Nie da się..
Komentarze
Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Romanos dnia listopad 29 2020 23:40:21
Co tu komentowac...
Jestes jak ten maly chlopczyk probujacy nieudolnie udawac mezczyzne.
Ty przeciez caly czas uciekasz od odpowiedzialnosci.
Koszmar Cie spotkal? Przeciez to nieprawda. To Ty sam zaprosiles - i to zupelnie dobrowolnie -.ten kosznar do swojego zycia.
Pierwsze co musisz zrobic to przyznac sie przed samym soba, ze to Ty jestes odpowiedzialny za wszystko co sobie w zyciu zafundowales i co w przyszlosci bedziesz fundowal.
Albo to zrobisz sam, albo z pomoca psychologa, ale bez tego dalej nie ruszysz, a tylko co najwyzej sie zapetlisz i po jakims czasie wrocisz (w optymistycznej wersji) w to samo miejsce w ktorym teraz jestes.
Na cztery lapy mozna spasc zarowno na puchowa poduszeczke jak i w maszynke do miesa. Technika ta sama tylko miejsce ladowania z lekka inne 😁

aster dnia listopad 30 2020 07:30:17
Dużo racji ma Romanos w swoim komentarzu.
Odpowiedzialność okażesz wtedy gdy pozwolisz ułożyć sobie życie partnerce w ciąży, niech znajdzie partnera prawdziwego, który będzie wspaniałym ojcem dla jej dziecka a ona będzie mogła zawsze na nim polegać.
Ty zacznij ogarniać siebie, żebyś mógł kiedyś spojrzeć sobie w oczy.

poczciwy dnia listopad 30 2020 08:33:44
Podstawowe pytanie powinno brzmieć; co zrobiłeś po pierwszej zdradzie aby ona się nie powtórzyła? Jakie wnioski wyciągnąłeś? Doszukałeś się przyczyny?
Tylko na podstawie wstępu do Twojej historii można bardzo wiele o Tobie powiedzieć a na powyższe pytania w związku z tym odpowiedziałem sobie sam; a więc nie zrobiłeś kompletnie nic bo za każdym razem miałeś nadzieję, że znów spadniesz na cztery łapy; czyli powtórzę się za moimi przedmówcami, że nigdy nie brałeś odpowiedzialności za swoje życie i nic nie wskazuje na to, że i tym razem weźmiesz; z czego to wynika? jakie miałeś wzorce w domu rodzinnym?
Zachowujesz się teraz klasycznie: chcę ciastko mieć i zjeść a tak się nie da, ale to już wiesz; Nie bardzo rozumiem również tę ciąże.
Miałeś w głowie inną kobietę, ale pozwoliłeś partnerce zajść w ciąże? Co chciałeś przez to uzyskać? Chciałeś ją uwiązać aby jeszcze bezczelniej ciągnąć dwie sroki za ogon?
Twoja partnerka ma rację; Was już nie ma; i uwierz ona wie co mówi; to nie jest pusty tekst rzucony tylko po to aby Ci zrobić na złość a przed Tobą ciężkie czasy, ale najśmieszniejsze (niekoniecznie dla Ciebie), że najgorsze dopiero przed Tobą; pod warunkiem oczywiście, że nie stchórzysz przed konfrontacją z Twoim prawdziwym JA.

aster
niech znajdzie partnera prawdziwego, który będzie wspaniałym ojcem dla jej dziecka a ona będzie mogła zawsze na nim polegać.

Dziecko zawsze ojca i matkę ma tylko jednego/jedną.

Kleopatra dnia listopad 30 2020 09:20:52
Niby dorosły facet, a jeszcze dziecko. I to takie rozkapryszone,które zawsze dostaje to co chce. Egoista, dla którego liczy się on sam. Tacy jak Ty, daleko zachodzą w życiu; odnoszą sukcesy, zbijają fortuny.
Jeśli naprawdę masz chwilę przebłysku, to weź się ogarnij, pomyśl z którą chcesz spędzić życie, której będziesz wierny i z nią buduj przyszłość. Nie łam życia partnerce, możesz być dobrym ojcem mieszkając z inną kobietą. Tylko bądź uczciwy wobec tych kobiet. Zachowaj się jak człowiek, który naprawdę kocha i szanuje drugą osobę. I chyba czas wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

przeniesione ze zdublowanej historii; poczciwy

aster dnia listopad 30 2020 09:36:26
poczciwy
Dziecko zawsze ojca i matkę ma tylko jednego/jedną.


zgadza się to Ci co uczestniczą w życiu dziecka, nie co je poczną. Ma autor do przemyślenia.

obserwator dnia listopad 30 2020 11:28:59
I po co ci to było ??
Nie musisz być z partnerką skoro już tylko coś tam do niej czujesz z oparów albo jakiś sentyment.
Dasz jej najwyżej wolność i możliwość poznania kogoś kto ją pokocha prawdziwie ,szansę na nowe życie.

Kochanka zaakceptowala, poprosila tylko bym obiecal ze w czasie mojej samotni bede faktycznie sam i nie napisze do Partnerki.

Ona ma nadzieje z kolei partnerka już ma na ciebie wywalone..

nie utrzymuje kontaktu z zadna i uda mi sie to zrobic na okolo 7 dni(potem chcac nie chcac ujrze Kochanke w pracy - jedna firma, lecz inne dzialy).

Zawsze możesz jej nałożyć blokadę ,dystans i by przestać rozmawiać na te tematy bo potrzebujesz czasu i zająć się pracą ,a nie głupotami.

Jedynie co możesz teraz to chyba faktycznie się od nich odseparować i przemyśleć te swoje działania.

llobay dnia listopad 30 2020 11:43:09
Elminster wsadź sobie rękę w rozporek i poszukaj jaj.

Jak je jeszcze znajdziesz to zadaj sobie pytanie - czego właściwie chcesz.
Żonę jeszcze masz, kochankę również - nie da się mieć jednego i drugiego jeśli romans został odkryty. Przez pewien czas można działać na 2 fronty, ale długo się tak nie da a już nie wykonalnym jest robienie tego kiedy grasz w odkryte karty....

Wg. mnie masz 3 warianty:
- walczyć o kobietę jak to sam ująłeś "swojego życia", matkę swojego dziecka (wynik niepewny)

- walczyć o kochankę (tu już szanse większe, ale czy związek będzie coś warty jeśli ona zna twoją prawdziwą naturę i skłonności do skoków na bok)

- zostanie samemu (przyznanie się że skopałeś na całego, skrzywiłeś wiele osób, przerobienie strat, przyznanie się do winy i może w przyszłości próba zbudowania kolejnego związku)

Każdy z tych wariantów krzywdzi ludzi, w każdym z tych wariantów musisz całkowicie z czegoś zrezygnować. Innego wyjścia nie ma - sam sobie zgotowałeś taki los.

poczciwy dnia listopad 30 2020 13:19:18
poczciwy
Dziecko zawsze ojca i matkę ma tylko jednego/jedną.


zgadza się to Ci co uczestniczą w życiu dziecka, nie co je poczną. Ma autor do przemyślenia.

Absolutnie się nie zgadzam. Chyba, że mówimy o sytuacji skrajnej, wręcz patologicznej gdzie ojciec nie chce znać dziecka i je porzuca lub się wyrzeka.
Często kobiety znajdując sobie nowych partnerów nie zwracają uwagi na to, że oni często chcąc im się przypodobać wchodzą w role, które nie są ich rolami - ojców. Taki partner ma być dla dziecka świetnym kumplem, oparciem, ale nie ojcem bo jeden mu wystarczy. Cienka granica, ale inteligentni ludzie nie mają problemów z jej wytyczeniem.

Komentarz doklejony:
To, że autor z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie żyć z matką swojego dziecka nie oznacza, że będzie złym ojcem. Często niedojrzałe siksy utrudniają kontakt dziecka z ojcem i w ten sposób próbują karać swoich niewiernych partnerów nie zdając sobie sprawy z tego, że największą krzywdę wyrządzają dziecku. Sugestia dla autora aby dał ułożyć sobie życie partnerce na nowo jak najbardziej na tak, ale z nowym "dobrym" ojcem trochę Cie poniosło.

aster dnia listopad 30 2020 15:23:55
poczciwy
Chyba, że mówimy o sytuacji skrajnej, wręcz patologicznej gdzie ojciec nie chce znać dziecka i je porzuca lub się wyrzeka

tak, taką sytuację opcjonalnie chcę nakreślić autorowi w związku z jego nieodpowiedzialnością za życie swoje i innych w tym może i dziecka.
Jednak to byłaby już skrajna nieodpowiedzialność a myślę, że autor chce naprostować swoje życie dlatego nie wykluczają się tutaj Twoje słowa
To, że autor z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie żyć z matką swojego dziecka nie oznacza, że będzie złym ojcem

jeśli tylko weźmie za dziecko odpowiedzialność będzie to krok milowy.

Elminster dnia listopad 30 2020 15:56:20
Dziękuję za wszystkie dotychczasowe komentarze - bez względu na to czy do mnie przemawiają czy nie, czy obrażają czy nie.

Wiecie Panowie i Panie, jeszcze rok temu pewnie sam bez przeszkód oceniałbym postępowanie kogoś, kto założyłby taki wątek krytykując go i nie pozostawiając na nim suchej nitki. Ktoś, kto nie był w takiej sytuacji nie ma szans zrozumieć, co dzieje się w głowie danej osoby.

Ciekawe jest to, że na tym forum swego czasu wypowiedziała się moja Partnerka zdradzona przeze mnie opisując swoją sytuację i.. również oberwała od Użytkowników kubłem zimnej wody, a niektórzy forumowicze bronili mojego zachowania, twierdząc że jestem zdrowym facetem, a jej zachowanie przez lata było niewłaściwe i.. egoistyczne.

Ten fakt pokazuje, że na pewno trzeba mieć również dystans do wszelkich dyskusji na forach internetowych..
niemniej jednak założyłem ten wątek, gdyż wśród wielu skrajnych opinii zawsze może paść kilka wartościowych słów mądrych Osób z otwartym umysłem, które coś do sprawy wnoszą.

Odpowiedzialność za dziecko: po pierwsze nie ponoszę jej wyłącznie ja, lecz w 50% moja Partnerka (ona też wie do czego prowadzi seks bez zabezpieczeń), więc podjęła to samo ryzyko co ja.. w zasadzie.. nie myśleliśmy wtedy.. w przypływie energii na ratowanie związku. Kocham to dziecko przez cały ten czas. Nie miałem zwątpienia w jego pojawienie się, to śmieszne, ale wręcz poczułem, że to nas połączy już na zawsze z moją Partnerką, a ja tego chcę... moja historia z nią to 17 lat. To ponad połowa mojego życia. Koniec naszego związku to jak śmierć najbliższej osoby i cholernie ciężko się z tym pogodzić. Cały czas pozostaje jakiś cień nadziei, że może jeszcze "będzie jak dawniej".
Dodam, że byliśmy dla siebie jak przyjaciele. Na wielu płaszczyznach rozumieliśmy się bardzo dobrze. Zwiedziliśmy razem spory kawałek świata, rozwinęliśmy się zawodowo, osiągneli sukcesy. Pomogłem zbudować jej firmę i uniezależnić się ode mnie finansowo. Cieszę się, że przynajmniej pod tym kątem włożyłem swoją w cegiełkę w jej niezależność i wiem, że nigdy nie będzie ze mną dla pieniędzy - bo nie musi.
Ten dzień, kiedy przyznawałem się jej do zdrady - ja absolutnie nie byłem świadom co się dalej wydarzy.. to brzmi śmiesznie, ale wygląda na to że oboje żyliśmy w przekonaniu, że MY jesteśmy już na zawsze razem i że to się nigdy nie może skończyć. Raczej żadna ze stron nie troszczyła się należycie o związek, skoro mieliśmy oboje deficyty.. Ja poczucie, że mam siostrę/córkę a nie Kobietę, której się podobam, która mnie pożąda. Ona czuła się samotna i nie słuchana przeze mnie.

Ale.. jednak wkrótce pojawi się Dziecko. A to już zdecydowanie bardziej poważna sprawa. Jestem przekonany że cokolwiek wybiorę będę Ojcem tego dziecka.
Aktualnie boję się zadeklarować cokolwiek Żonie/Kochance, bo... nie wiem co stanie się w moim mózgu, gdy pojawi się dziecko.

Tak jak pisałem od paru dni jestem sam. Większość czasu poza rozmyślaniem "co robić" i spędzaniem aktywnie czasu (by nie zwariować) spędzam na.. czytaniu o miłości, zdradzach oraz... o przebiegu porodu i dzieciach. Myśl, że moja Partnerka nie będzie mieć mojego wsparcia przed, podczas i zaraz po porodzie powoduje, że zapadam się sam w sobie..
Uczucie, jakie najbardziej oddaje mój obecny stan to.. WSTYD.

Wstyd, że do czegoś takiego dopuściłem, że byłem ślepy i ślepo wierzyłem że wszystko dobrze się układa. Wstyd, że nie dostrzegłem sygnałów, że nie walnąłem ręką w stół kilka lat wstecz gdy czułem, że coś mi nie pasuje (np brak seksu, bo to raczej jeden z głównych powodow, choc na pewno nie jedyny).

Co do naszej historii, to myślę że ogromne znaczenie ma nasze dzieciństwo.
Ja wychowałem się bez matki, tudzież z matką "korespondencyjną", bo kiedy miałem 4 lata wyjechała "za chlebem" i kontakt był raz na jakiś czas z budki telefonicznej + raz na kilka msc przyjeżdzala na parę dni. I tak przez 25 lat (oczywiście potem era SKYPE/whatsup, ale to już byłem dorosły).
Ona - wychowana bez ojca - porzucił ją i jej matkę kiedy miała 2-3 latka (chichot losu, że teraz ja to robię jej i jej dziecku... przypadek?)

Mówicie, żebym ją zostawił, dał jej ułożyć sobie życie...
łatwo tak powiedzieć, czyż nie?
"ej goścu, zapomnij o 60% swojego życia i tym że zaraz pojawi się dziecko na które czekałeś 6 lat z nadzieją, że zmieni Twoje zycie i nada mu sens" i zajmij się inną Kobietą, buduj wszystko od podstaw i ciesz się tym, że masz upragniony seks, ugotowane i posprzątane (cechy kochanki, których moja partnerka nie miała - przez 11 lat nigdy nie uprasowała mi nawet 1 koszuli - oczywiście w drugą stronę z mojej str również mnóstwo zaniedbań).

odpowiedzialność za zdradę ponoszę w 100% i to wiem.
odpowiedzialność za rozpad związku w ostatnich latach ponosimy w 50% i też to wiem.

pytanie.. czy warto podjąć jeszcze próbę walki ostatkiem sił skoro już i tak Kochance również zrobiłem tyle złego i po zamieszkaniu wykonałem kilka kroków wstecz (cholernie raniąc i wręcz upokarzając).. być może warto choć spróbować? dla siebie, dla niej, dla dziecka? tak by za jakiś czas, nawet jeśli się nie powiedzie... mieć świadomość, że się spróbowało i walczyło do końca..

zastnawiam się teraz, czy to co dzieje się od marca i te tortory które zafundowałem Partnerce to po prostu "kończenie" się związku, czy też po prostu moja wewnętrzna walka, którą toczę z samym sobą...

gdzie szukać pomocy.. w samotności..? może to mi pomoże.. pobycie samemu.. aż do narodzin dziecka, a wtedy "się zobaczy"?


3..2..1... kamienujcie

Romanos dnia listopad 30 2020 17:45:06
Spieprzyles sobie zycie sam i na wlasne zyczenie.
Powiedz, na co Ty liczyles, generujac takie, nie inne sytuacje, zachowujac sie tak nielogicznie i nieodpowiedzialnie?
Tym "pobyciem samemu do narodzin dziecka" to setnie mnie ubawiles 😂
Zebys w ten sposob cokolwiek dla siebie dobrego uzyskal to musisz te smotnosc praktykowac co najmniej kilka lat. Dwa miesiace... W odniesieniu do calosci Twojego zycia (zakladajac ze bedziesz zyl 75 lat) to tyle co 3,5 minuty na dobe... Bazujac na tym mniemam iz dluzej sie przez cale swoje zycie bedziesz w sumie wyproznial niz zastanawial nad soba

Strona 1 z 5 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Czyżby zdrada czy moje fantazje
Moje życie z patologicznym kłamcą
Moje życie rozpadło się jak domek z kart gdy się dowiedziałam.
piekło po zdradzie
nie wiem czy moje obawy są sluszne,
Moje małżeństwo to farsa????
Skonczylo sie moje zycie
moje spostrzeżenia
Moje życie rok po zdradzie
Moje podejrzenia.
Moje życie po zdradzie
Moje ogólne przemyślenia
moje życie stało się koszmarem ,jak mam zyć?
Moje przemyślenia
zabił moje wnętrze
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
miało być pięknie a ...
DZIEŃ W KTÓRYM ZOSTA...
zdrada, dzieci, mies...
Kocha, nie kocha...
Zdradzona przez face...
Zdrada po wypadku
Zdrada
Manipulacja, gra, bo...
nie łatwo to zakończyć
Bezsilna
Marysia
Przewrotność losu
Nie potrafię odejść
Jak mam dalej Zyc...
Trzecia szansa...
Niewiem co myśleć
Krzywe akcje
Boli...bardzo cz.2
Zdrada
Szukam pomocy
Co się wydarzyło?
Granice zdrady
Zdrada po 8 latach
Podwójne życie
Niespokojna
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

LordLachdanan
21/01 23:59
Catch me if you can

Archiwum
Reklamy
Masaż relaksacyjny
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info