Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 46
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,166
Najnowszy Użytkownik: Vanbahl
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Twoje miejsce
Reklamy...
Chciałabym wierzyć, że wybaczy
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansJesteśmy z Wojtkiem od 5 miesięcy. Znamy się od przeszło 3 lat, ale dopiero niedawno coś między nami zaiskrzyło. Nasz początek był dziwny. Oboje nie byliśmy w sobie zakochani, raczej podnieceni odkryciem samych siebie na nowo. On kochał swoją byłą dziewczynę - Anię, do tego jeszcze dla mnie zerwał z Natalią, z którą był ze dwa miesiące, a do której nic nie czuł. Ja lizałam rany po roku nieszczęśliwego zakochania w Bartku, który najpierw zrobił mi nadzieję, a potem olał, najgorsze było to, że potrafił przez tydzień się nie odzywać i nagle napisać esemesa"Hej", jakby nic się nigdy nie wydarzyło między nami... I ja i Wojtek wiedzieliśmy, że jesteśmy ze sobą w zasadzie może trochę dla zabawy, żeby się przekonać co z tego wyjdzie. "To takie dziwne. Jesteśmy razem, a żadne z nas nie kocha tego drugiego" - powiedziałam raz, gdy jechaliśmy razem autobusem. Zachowywaliśmy się jak normalna para- spędzaliśmy prawie cały czas razem, całowaliśmy się itd. Gdy zaczęliśmy być razem byłam jeszcze dziewicą, on już to robił wcześniej, mimo to dosyć szybko "wprowadziliśmy" zabawy do naszego związku. Wracając do domu on niego raz myślałam, że go kocham, raz nie byłam tego taka pewna. Po tygodniu on wyjechał na wieś do dziadków, na weekend. A mi się nudziło samej. Napisałam w piątek wieczorem do Bartka czy może nie zechciałby się spotkać i pogadać. Odpowiedział, że mogłabym do niego wpaść. Więc poszłam. Na początku zwyczajnie rozmawialiśmy, śmialiśmy się, nawet mi śpiewał. Zrobiło się bardzo przyjemnie tak jakbyśmy byli... przyjaciółmi. W pewnym momencie zaczął mnie całować, a ja zamiast to zatrzymać zatopiłam się w jego ustach, tak za nimi tęskniłam... Spytał czy pozwolę na więcej, nie zaprzeczyłam. Przeszliśmy do drugiego pokoju i ... no nazwijmy rzecz po imieniu - zrobiłam mu loda. Tego dnia nic więcej między nami nie zaszło. Wróciłam do siebie, a z nim pisaliśmy esemesy. Przez ten rok nieszczęśliwego zakochania oczywiście miałam marzenia, żeby być z nim lub mieć z nim swój pierwszy raz. On się mnie właśnie wtedy, w piątek w nocy zapytał. Czy chciałabym z nim to zrobić. Nie byłam pewna, ale w końcu uległam. Poszłam do niego w sobotę rano, niby spróbowaliśmy, ale w związku z tym, że żadne z nas wcześniej tego nie robiło - nie wyszło nam. Posiedzieliśmy jeszcze trochę razem i wróciłam do siebie. Od razu zaczęłam kontemplować to, co zrobiłam. I byłam już na 100% pewna, że nie chcę więcej próbować z Bartkiem, że kocham Wojtka i nie chcę ciągnąć zdrady. Problem w tym, że w ogóle ją zaczęłam... Nie pisałam z nim więcej, nie spotkaliśmy się. Wojtkowi w końcu wyznałam miłość i to z nim przeżyłam swój "pełny" :P pierwszy raz. Zrobiliśmy to po przeszło dwóch tygodniach. Nie zamierzałam mu powiedzieć o zdradzie. I pewnie nigdy by się nie dowiedział, gdyby nie to, że moja matka zabrała mi telefon i przeczytała esemesy moje z Bartkiem dowiadując się w s z y s t k i e g o. Nie chciałam mówić Wojtkowi, bo było nam naprawdę dobrze razem. Zakochaliśmy się w sobie na zabój, po raz pierwszy czuliśmy coś takiego.Nie chciałam tego popsuć. Ale byłam zmuszona. Matka wysłała mi wiadomość, że powie Wojtkowi. Więc to ja mu powiedziałam. Ale tylko o całowaniu. Był zły. Był bardzo zły, wściekły na mnie, bo prosił, żebym go nie zdradzała, że wcześniejsze jego związki się kończyły przez to. Obiecałam, że tego nie zrobię :(, że będę inna... No i nie byłam. Myślałam, że to będzie nasz koniec mimo, że go prosiłam, błagam, tłumaczyłam... Wybaczył mi, po tym jak powiedziałam, że się zabiję. Wyznał, że tez nie może żyć beze mnie. Zostaliśmy ze sobą i zapomnieliśmy o tym, znowu byliśmy szczęśliwi. Tylko, że to była zaledwie połowa prawdy. Moja matka nie powiedziała mu o tym na szczęście. Zaczęły się jego fantazje. Sama nie wiem kiedy. Że chciałby, żebym to zrobiła z kimś innym, że go to podnieca, że chciałby pokazać, że jest lepszy od innych facetów. Odmawiałam mu. Bałam się, że to się powtórzy... ten strach, że Wojtek mnie zostawi. Nie zrobiłam tego nigdy więcej. Ale jego podniecały same historyjki. Opowiadałam mu o tym, co naprawdę zrobiłam z Bartkiem i mówiłam, że to jest szczere. on na szczęście mi nie wierzył, więc miałam w pewnym stopniu czyste sumienie- powiedziałam prawdę. Ostatnio nalegał coraz bardziej i zaczął wątpić, że to o czym opowiadam to kłamstwo. Najpierw przekonałam go, że to nieprawda, że nic takiego nie zrobiłam - bałam się, że odejdzie. Ale potem powiedział, że chciałby, żeby to była prawda, że nie zerwałby ze mną. I powiedziałam. Poprosiłam,żeby został ze mną, żeby nic się nie zmieniało, powiedział, że ok. Nie dowierzał mi. Spytał komu powiedziałam o zdradzie. Dwóm przyjaciółkom. Jedna kategorycznie mu zaprzeczyła, żebym zrobiła cokolwiek, druga powiedziała, że to nie jego sprawa i nic mu nie powie. A on stwierdził, że skoro nie zaprzeczyła, to wydała mnie i uwierzył. Był smutny i stwierdził, że porozmawiamy jak wyzdrowieję (bo byłam przeziębiona od jakiegoś czasu). Pisaliśmy esemesy, on w pewnym momencie napisał, że skoro obiecał to nie zerwie, ale ciężko mu. Więc go wyręczyłam. Zerwałam esemesem. Tak wiem, to najgorsze co mogłam zrobić :( Ale chciałam mu zaoszczędzić czas. Do tego dochodziło jeszcze, że kłóciliśmy się dosyć często, zawsze godząc się ale mimo wszystko. Napisałam, że robię to dla niego, żeby był szczęśliwy, żeby się nie martwił, nie denerwował... Widziałam,że mu zależy, żebym to naprawiła. nie powiedział tego wprost, ale dał do zrozumienia, że chce, żebym się postarała, żebym nie odpuszczała. Przyszedł do mnie następnego dnia, miałam mu pomóc w chemii, ale okazało sie, że jeszcze nie przerabiałam tego tematu. Chciał wyjść, ale zatrzymałam go. Porozmawialiśmy trochę... on mówił, że nie chce ze mna być, że w nic mi nie wierzy, że nie zasługuje na niego, że nie jestem warta... W końcu zasnął, a ja przytuliłam sie do niego, brałam za rękę, drapałam po głowie tak jak lubił zawsze, raz go lekko pocałowałam. Pomyślałam, ze to może być ostatnia szansa, żeby go podotykać. Więc musiałam z niej skorzystać. Potem się obudził, znowu go poprosiłam, żeby został. Znowu rozmawialiśmy... Powiedział, że czuł jak go dotykałam, że "ten twój całus był słodki" Prosiłam go, mówiłam, że chcę to naprawić, że się zmienię, żebyśmy tego nie kończyli, że jeszcze jest sens... Sama nie byłam pewna czy jest. Znaczy chciałam bardzo chciałam móc naprawić, pokazać, że mi zależy, ale on był taki oschły... taki pewny tego, że to koniec. Zaczęłam się przytulać do niego. Oddał uściski. Leżeliśmy razem, rozmawialismy, ja płakałam głównie. Potem powiedział, żebym się umyła, weszliśmy razem do łazienki. Zdecydowałam sie na jeszcze jedną próbę "Daj mi szansę" - powiedziałam. "Tyle już dostałas..." - odparł. "Daj mi ostatnią. O ostatnią szanse jeszcze nie prosiłam" Zgodził się. Stwierdził, że wciąż mnie kocha, i żebym tego nie popsuła. Że bardzo mnie prosi, żebym nie zrobiła juz żadnego głupstwa. Było już w miarę dobrze. Przytulaliśmy się, całowaliśmy i wreszcie znowu byłam szczęśliwa. Tak szczerze, to to było wczoraj. Dzisiaj przyszedł do mnie, było wszystko w porządku, tylko mówił, że czasem jest nieszczęśliwy. Że to już nie jest to, co wcześniej. Powiedziałam, że ja też, że może potrzebujemy czasu. Jest miłością mojego życia, powiedział, że nikt inny nie pokocha mnie tak mocno jak on. Boję się co będzie dalej. Czy dam radę, czy nie popełnię jakiegoś błędu. Nie mogę go stracić. Nie przeżyję bez niego. Jest dla mnie wszystkim :(
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Towarzystwo trzeźwości
www.btt.lajt.info
zdrada czy mozna wybaczy
Zdradził ja mu wybaczyłam, a on z nią
Kochanka męza chciała sie zaprzyjaznic
pomóżcie, bo nie wiem czy wierzyć
Ja mu wybaczyłam, ale On nie może sobie wybaczyć
Dałabym sobie rękę uciąć,dziś byłabym bez ręki!
chciałam tylko byc szczęśliwa...
Chciałbym zrozumieć...
chciał zdradzić - wybaczyć?
Czy mogę jej wierzyć ?
Wybaczyłam ale........
Wybaczyłam...nie uszanował- nienawidze go!!!!!!!!!!!!!
zdradziła wybaczyłem a ona dalej sie z nim spotyka
czy nie za bardzo schizuję raz wybaczyłam ale co teraz
Wybaczyłam zdradę, co powienien robić on, co powinnam robić ja?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Nie wiem co robić
zdrada tuż po roczni...
Mąż zdradził i twier...
Zdrada po 10 latach ...
Zdrada
rozpadam się
Czy to zdrada ?
Zdradzony z 5 faceta...
Zdradzona
Zdradzony
Jak zyc?
Proszę o radę
Niewierna
Co dalej?
niekończąca się hist...
Zdrada po 17 latach ...
Zdrada Narzeczonego
Czy to już zdrada??
Zdrada emocjonalna a...
Intercyza,umowny pod...
Zdrada
To już koniec małżeń...
Zdrada na stare lata ;)
po 35 latach - mąż s...
Co dalej robic
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Yorik
08/06 23:40
Opisz sytuację przez Nawigacja > Dodaj zdradę.

Archiwum
Reklamy
Depilacja
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info