Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ Dilka

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 45
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,577
Najnowszy Użytkownik: lalala91
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Moja zdrada
Zdradzona przez mężaWitam wszystkich... Jestem tutaj, bo potrzebuje wsparcia, rady, spojrzenia z boku na moją sytuację... Mam 38 lat i 3 córki. Mam też oficjalnie męża, który według mojej wiedzy zaczął mnie zdradzac, kiedy byłam w trzeciej ciąży. Zaplanowanej... Moja najmłodsza niedługo będzie miała 4 latka.
O zdradach dowiedziałam się zupełnie przypadkowo, kiedy córka miała ok 8 miesięcy. Jak pewnie każdy z Was, nigdy bym się tego po nim nie spodziewała... Owszem, zrobił się dziwny. Od jakiś 2 lat zaczął bardziej denerwować się pracą, a zaraz na początku ciąży przeżył załamanie nerwowe. Wydawało się bez pow9odu. Zaczął myśleć jakoś absurdalnie, że nie wyrabia się, że go wyleją z pracy itp. Pracuje w tym samym zawodzie wiec wiem, że nie było powodów by tak to przeżywać. Zaczął chodzić po domu po nocach, nie spać, ja razem z nim... Nie wiedzialam jak mu pomóc... Nie zostawiłam go z tym samego. Nocami nadrabiałam jego zaległości w pracy na ile mogłam, starałam się z nim byc, rozmawiać, kupowałam środki uspokajające, prosiłam o wizyte u lekarza... Nawet namówiłam na nową pracę, trochę mniej płatna ale wydawało się mniej stresująca... Dostał ją, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Sam podjął te decyzję. Stwierdził, że da radę tylko musi zadbać o większy dystans do niej...
Niestety zadbał też o dystans do mnie. Niby zaczął spać, ale przestał mówić, wieczory spędzał z telefonem... W związku ze dziecko miało przyjść na świat przyspieszył decyzję o remoncie, ale również zaczął mnie przekonywać ze zamiast remontu jednej łazienki musimy zrobić 2 oraz kuchnie i wymienić wszystkie okna... W ten czas ciągle pracowaliśmy, ja do 9 miesiąca ciąży... Nie było pytan jak się czujesz. Były spory co zamówić jak co zrobić... Był bałagan i robotnicy w domu którzy wymagali nowych materiałów narzędzi, które ja w 9 miesiącu ciąży jechałam załatwiać na przerwach w pracy. Ale wszystko dla niego. Wszystko...
Po remoncie ogarnęłam dom i poszłam rodzić. Czułam, że todze sama. Mimo że trzeci poród, był najtrudniejszy z wszystkich. Był obok ale zero zaangażowania. Oczywiście mu to powiedziałam, nie rozumiał. Potem wszystkie domowe obowiązki spadły ma mnie. Mąż przecież ciężko pracuje a ja "tylko" siedzę w domu... Spałam z malutką, bo było mi łatwiej niż wstawać do niej, zależało mi też by się wyspał, z nim nawet nie miałam ochoty... Seks był, jaki tylko chciał... No usypiałam wszystkich i byłam dla niego... Nie ukrywam, że byłam po ciąży z 15 kg więcej niż teraz. Nie przeszkadzało mi to, zawsze kochałam swoje ciało. I myślałam, że on je też kocha, sam przytył zresztą więcej niż ja w ciąży... Nagle kupił nowy telefon, że zamiast pinu będzie skanował tęczówkę. Śmiałam się, że taki chce być tajny agent... Dał mi swój stary do dyspozycji, kiedy byłam na wakacjach u rodziców. Zaczęłam wpisywać coś w Google i pojawiły się wyszukiwane słowa... Escorts itp. No Szok. Skonfrontowałam to z nim i stał się milutki i mówi, że takie mu wyskoczyło to popatrzył. Dalej zauważyłam dziwny numer w kontaktach. Wpisałam w Google... No po co by miał go zapisywać. Oj chciałam wierzyć że przypadkiem! Trochę wierzyłam, bo oczywiście jak to możliwe. Moj mąż. Ktoś kto był moim przyjacielem. Ktoś kto miał się mną opiekować. Katolik z najbardziej katolickiej rodziny jaką znam (nie mierze wszystkich jedna miarą, ale wierzę już co taka przykrywka może zrobić z człowieka). Nie dałam spokoju, całe dnie sprawdzałam bilingi gdzie dzwonił kiedy i do kogo pisał... Naliczyłam około 6 dziwnych sytuacji. Po konfrontacji musiał przyznać, że a tak tylko dzwonił i pisał sobie. Taka hotline... Koniec nastąpił, kiedy kazałam mu wejść na konto bankowe i dać wykaz danego dnia. Kasa wyciągnięta na jakiejś stacji benzynowej... Totalnie gdzie go nie miało być... Oczywiście wyciągnął i pojechał do domu haha...
Wtedy mi nie było do śmiechu. Trójka dzieci, wspólne marzenia, plany, nie mówiąc o kredycie. Mój świat, mój cel i moja miłość bezgraniczna. Zdeptana i zostawiona, bym sobie z tym radziła. Zwróciłam się o pomoc do jego katolickiej rodziny, od której zresztą miał zero wsparcia od kiedy się wyprowadził zaraz po ślubie ( mieszkamy w uk od 12 lat, co jest dodatkowo trudniejsze, bo jednak tęsknota jest ogromna). Wsparcia nie dostałam, jednak byl płacz mamy i milczenie ojca. Niekończąca się analiza, że oczywiście to moja musiała też być wina od żony jego brata, która wszystko wie i "ja nie oceniam" jego brata. Super. Wróciłam z tymi dziećmi do UK a jego wysłałam na leczenie to ośrodka leczenia depresji w Lublinie. Został tam 2 miesiące. Schudł. Pracował nad sobą. Brał leki. Ja zresztą też zaczęłam, zapisałam się tutaj na terapię bo myślałam że oszaleje. Wrócił. I w przeciągu kilku miesięcy porzucił terapię i leki. Niby na początku rozmawialiśmy trochę. Brakowało mi czegoś typu padnięcia na kolana i bicia się w piersi. Było wydukane przepraszam, nic wiecej.
Nie wytrzymałam i po pół roku powiedziałam mojej mamie, która z nami mieszkała, by pomóc przy dzieciach. Nie chciałam robić tego wcześniej, by nie zatracić też ich relacji, która była bardzo opiekuńcza z jej strony. Mama była w szoku i ten ból wylewał się z niej nocami. Przez łzy. I przez pisanie. Pisała list do moich teściów. Pełen smutku bólu i tego co dalej... Z mężem skonfrontowałam się że 2 razy tylko, kiedy było sami ale mówi że on jest jak ptak w klatce i patrzy tylko tymi ptasimi oczami na nią... Ptasie oczy pełne bólu ale i złości... Ze się wydało i czego chcecie. Kolejnym etapem była jej rozmowa z teściami, którzy starali się uświadomić jej że to zapewne że mną jest coś nie tak. Dokładnie nie wiadomo co, bo niby dbałam o niego itp no ale przecież też "nie musiałam". Ja też to na własne uszy usłyszałam od teścia. Coś nie tak że mną... I teściowa jak katarynka powtarzająca co jej druga synową o mnie mówila. Nawiasem mówiąc, zawsze była ta synowa pyskata i wredna i życie wszystkim zatruwa, bo jak nie jest po jej to wojna. Nic nigdy moje dzieci czy mąż nie dostały od dziadków nic a na nich ciągle biorą kredyty... Żeby dokupić ziemi i budować nowy dom. My "niech se radzą" się nazywamy, bo ja przecież taka zaradna...
Przez te 3 lata w głowie poukładam sobie tyle
-moja rodzina mnie kocha i akceptuje i zawsze jestem dla nich ważna, mimo że też bywało różnie
- rodzina męża miała nią być ale niestety to już rozdział zamknięty, nie chce ich znać i wiem, że im bardziej zabiegałam by mnie lubili tym mniej dla nich znaczyłam
-mój mąż zostawia mnie z moimi łzami wychodzi i też cierpi ale nie zrobi z tym nic
-jestem tym bardzo zmęczona więc go przestałam kochać
-zaniedbałam dzieci starając się uratować małżeństwo (za dużo emocji i energii wkładałam w próbę rozmowy z nim)
-mój mąż jest chory, ale nie robi z tym nic oprócz pogadanek z coachem którego mu podsunęłam
-lepiej mi by było bez niego
-nadal go lubię
-bardzo mu współczuję, ale nie wiem czy on współczuję mi
-czasem myślę że mogę z nim mieszkać i po prostu zaciskam żeby i śpimy osobno nadal choć on się przychodzi zwykle rano do mnie się przytulać. Już tego kie lubię. Czuję wtedy się jak w płapce. Nie odpoczywam. Myślę - idź sobie, nie mogę spać przy tobie, daj mi spokój. Nie powiem mu tego, bo nie chce go ranić
- jestem sama, pierwszy raz od kiedy pamiętam, nie lubię być sama, ale nie wyobrażam sobie kogoś mieć "na boku"
- mój mąż nigdy się nie zgodzi na rozwód i ucina wszelkie rozmowy, a raczej ich nie podejmuje, potrafi milczeć godzinami...
- mam cudowne córeczki i muszę o nie zadbać ale nie wiem jak i nie chce ich zranić, one nic nie wiedzą, tak samo jak reszta mojej rodziny (tata czy bracia).

Traktuje męża z szacunkiem, ale nie z miłością. Bywało różnie na etapie wypominania, ale kto by to zniósł. Co mam zrobić, by zrozumiał, że to że jemu wystarcza to, mnie bardzo uwiera taka sytuacja i wszystko wewnątrz krzyczy że musi być inaczej... Jest człowiekiem miłym i pomocnym. Totalne przeciwieństwo mojego agresywnego ojca, od czego chciałam zawsze uciec...

Dziekuje wszystkim którzy dotrwali do końca. Pomóżcie proszę jakimś słowem. Niech boli jak musi.. . Pozdrawiam!

Komentarze
Strona 4 z 4 < 1 2 3 4
dirty dnia październik 13 2020 08:33:39
Odrobiłem zaleglosci 😉 i przeczytałem ten wątek na raz od początku.
Salsa niemal od początku nurtowało mnie przeczucie graniczące z pewnością, ze coś nie tak było w Twoim dzieciństwie co wytworzyło pewne schematy.
W końcu wspominasz o tym jednym zdaniem: alkohol, hazard ...
Trochę by nie powielać wpisów dotyczących Twojego męża dla odmiany kilka zdań o Tobie.
Przymus ratowania - znasz pojęcie DDA lub DDD - jest pewien schemat postępowania u dorosłych dzieci alkoholików, silna chęć posiadania rodziny.
Chęć tak mało zdrowa, ze idealizuje, ze bierze zbyt dużo na barki i stara się za dwoje. Chęć która powoduje, ze szukasz swojej rodziny w rodzinie partnera (stad często dajesz się nadużywać), w grupach społecznych i zawodowych, pseudo przyjaźniach....
ta idealizacja, ta postawa wymaga solidnej pracy by dostrzegać siebie - na ten moment stawiam, ze Twoje pisanie o nie kochaniu męża ... to tylko przetworzony krzyk ratunku by znalezc nadzieje jak to uratować... zapewne forum to kolejna próba. ?!
By było jasne nie ma w tym nic złego - choć jeśli dzieje się na automacie, a raczej tak jest to jest destrukcyjne dla Ciebie ... zapętlasz się w podejmowanych inicjatywach ratowania świata nadal zapominając o sobie (pozornie trochę się chronisz ale determinanta jest inna niż Twoja osoba)..

Ultra katolicy - środowisko szczególnie w wydaniu polskim to zlepek zakłamania i hipokryzji, bez realnego obrazu sytuacji siebie. Ta forma katolicyzmu stoi w sprzeczności ze słowami Chrześcijaństwo to staniecie w prawdzie - jak to zrozumiesz wtedy jasne jest, ze ich dziecko, a przez to sami teściowie nie mogą być odpowiedzialni za zdrady ... musi być czynnik zewnętrzny - nadajesz się jak puzzelek do tej układanki.
Być może w ramach ochrony siebie trzeba się odsunąć - choć trudne jeśli ich rodzina miała być częścią Twojej, której nie miałaś. Twój stosunek do nich to mocno zawiedzione nadzieje, zranione oczekiwania - ale pozornie wyglada na totalna krytykę stad wpisy niektórych stosunkowo w jednym wymiarze.

Co z tego wynika - Tobie potrzebna pomoc by swoj wewnętrzny system przeprogramować. Potrzebujesz terapii i o ironio powinna wyjść od dzieciństwa, którego tu nie ma, a ukazywać przeniesione schematy, przeniesiona traumę na dziś.
Odgrywasz traumę dzieciństwa w dorosłym życiu ... l
I choć wiele rzeczy pisze intuicyjnie to jakoś mam duże obawy, ze celnie.

normalnyfacet dnia październik 13 2020 11:25:21
Salsa
Napisze jeszcze raz, ja chce spokoju, jakiejś równowagi.

Są tu obok 34 kroki jeśli nie stosowałaś spróbuj może one pomogą.
I pamiętaj sam nic nie zdziałasz możesz kolejne 3 lata tłuc głową w ścianę ale czasu nie cofniesz, nie możesz stać w miejscu i się oglądać do tyłu bo to minęło i nie wróci. Jedyna droga prowadzi do przodu tylko musisz sobie uzmysłowić że może na tej drodze nie będzie męża.
Czego oczekuje od męża teraz - by to on szukał rozwiązań, by polepszyć jakość związku, a nie to olewać. Chyba mi chciał coś ostatnio miłego powiedzieć jak próbowaliśmy rozmawiać i mówi, przecież widzę, jak się starasz... Ja już myślę, przełom będzie jak nic. A jak poprosiłam by uściślił, mówi że no piorę, gotuję, dzieci ogarniam

Minęło ponad 3 lata to chyba dość żeby coś ze sobą/Wami zrobił.
Czy pomyślałaś że jemu jest dobrze tak jak jest i niczego nie zamierza zmieniać? Jemu jest dobrze. Ma ugotowane, posprzątane - słowem oganiasz dom - przestałaś suszyć mu głowę, zamknęłaś się w sobie i on ma spokój. Czasem jakiś seks - jest?
To jego strefa komfortu on niczego sam z siebie nie zmieni, zapomnij żeby sam się ruszył.
Dlatego pisałem o separacji, może ale tylko może to dałoby mu kopa.
Może ktoś ma podobne doświadczenie i zasugeruje mi jak sobie z nim poradzić.

To na pewno tylko czy Ty wyjdziesz ze swojej roli i z tego skorzystasz?

Salsa dnia październik 15 2020 05:22:45
Witam wszystkich, dziękuję za Wasze spostrzeżenia. Nie zaglądałam tutaj ostatnio, bo muszę sobie dawkować emocje 😊

Aster jestem odpowiedzialna za to, że wręczałam męża z jego obowiązków domowych oraz rodzica. Szczerze to moja mama też i to tym bardziej. Ile razy słyszałam, byśmy sobie odpoczęli, spędzili czas razem bo ciężko pracujemy, ona ugotuje i uśpi...
Niby super, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to dla męża zupełnie normalne, bo u nim zajmowała się też mama i babcia. I mimo, że moja teściowa jest najbardziej pracowitą osobą, jaką znam, nikt tego w domu nie szanował, bo nie pracowała przecież zawodowo i miała wydzielane nawet na zakupy. Nie miał szansy poczuć, jak trudno może być czasem wszystko ogarnąć plus jak dziecko nie chce spać czy słuchac... Mógł odpoczywać ile chciał. Za dużo, mimo że też dużo pracowal.

Normalnyfacet dziękuję, zajrzę na te listę 34 rzeczy, nie wiedziałam o niej.

Nie sądzę że mój mąż czuje się dobrze w tej strefie komfortu, po prostu jest mu tam znośnie... Nie podejmuje wysiłku, by to zmienić. Seks czasem był, ale ja mam po prostu jakąś traumę po tym wszystkim, przez te lata po prostu przeszłam taka zmianę, że jest mi niepotrzebny. Przeraża mnie to, bo zawsze był dla mnie ważny. Poranne przytulanie stopuje, niby działa na jakiś czas, później znowu przychodzi... Ostatnio widziałam scene srksu w TV przypadkowo i nie mogę się pozbyć tych obrazów jego z głowy z innymi kobietami. Po prostu czuje już nie jest mój, a co było moje (intymność i czułość) rozdał. Wie o tym i milczy i czeka aż mi przejdzie, wygląda jakby był zły na mnie i wini testosteron, bo facet potrzebuje. No cóż. Co do separacji, jestem na nią gotowa, myślę że już przerobiłam tyle w głowie że mnie osobiście by tak nie dotknęła, jest tylko moim współlokatorem teraz i tak. Ale nie jestem gotowa by sama podjąć te decyzję przy jego milczeniu i po prostu przedstawić ja dzieciom, przy jego postawie ofiary.

Dirty wiesz, myślałam o DDA I czy to do mnie pasuje. Chodziłam pół roku do psychologa, żeby jakoś się ogarnąć po tych zdradach, ale bardziej to było moje gadanie, a psycholog podsumowywała. Takie głaskanie po głowie. Po pół roku w miarę poczułam się pewnie, ale też poczułam, że to mi nic nie daje. O mojej rodzinie rozmawiałyśmy krótko, ale może coś w tym być...
Mój tata pił i stawał się agresywny, głównie do mamy. Widziałam rzeczy, których dziecko nawet nie powinno sobie wyobrażać. Rzadko, ale zawsze zylam w napięciu czekając na następny raz. Teraz prawie wcale nie pije od bardzo długiego czasu, ale pieniaczem zawsze byl i to jest bardzo trudne. Jeśli chodzi o hazad to przez to żyliśmy skromnie, ale mama w tajemnicy odkładala co zarobi dla nas "na start"... Jak widać, tego nam nie mogła zagwarantować. Po prostu nie wiem, skąd miała tyle sil w sobie. Ale nie na tyle, by się rozwieść, by nam zapewnić spokojne dzieciństwo... Wtedy myślę że bym miała lepsze stosunki z obojgiem rodziców. A tak to moja córka 11 lat mówi "babciu, powinnaś być milsza dla dziadka, docinasz mu ciągle, mama też taka była do taty, ale już nie jest" (pewno chodzi jej o okres tuż po zdradach, o których nie wiedzą oczywiście). Ciekawe.
Co do moich starań, by zadowolić innych to chciałam być średnia w nauce, zawsze byłam najlepsza. Moim dzieciom mówię, że jak lubią jeden przedmiot to żeby się nad nim skupiły, a nie na wszystkich. To było bez sensu.
Z rodziną męża masz rację. Myślałam, ale super, tam się nikt nie bije, pisałam maile co u nas, wysyłałam zdjęcia wnuków, nigdy nie dostałam odpowiedzi, no ale wiadomo oni tam zajęci na dużej gospodarce (bo tak było i jest). Teraz nie wiem nawet, czy teściowie je widzieli, bo były na adres brata męża. Teściowa mi się zwierzała z problemów z drugą synową, bardzo wymagającą i trudną osobą, których nie komentowałam, bo po prostu też chciałam się z nią lubić, mimo że zawsze mnie obgadywala i wprost krytykowała np mój wygląd czy jakieś prezenty co jej kupiłam. W końcu wszystko co mają przepisali na nią (umowa o opiekę czy jakoś tak) i mam wrażenie że wtedy mąż się zrobił taki wycofany (choć niby mówił że nie ma nic przeciwko i kupił sobie działkę sam, bo jednak jest bardzo związany z tym miejscem).

Komentarz doklejony:
No i ten katolicyzm... Do tej pory tylko słyszałam o nim w takiej formie. Takiej wytresowanej. Mój mąż służył do mszy aż do kiedy się ze mną nie ożenił. Nie wiem po co, bo nie przeszkadzalo mu to zdradzać mnie i chodzić do komunii. Dzieci zmuszał w pandemii do celebrowania mszy w TV. W związku z tym, co o nim już wiem, przerwałam to bo to tylko hipokryzja. Oczywiście, że to we mnie musiał diabeł wstąpić, że mnie zdradzał ot tak. Zgadzam się z tym, bo słyszałam to nie raz w nerwach tylko kilka razy już podczas rozmów, których też z tego powodu wolę nie kontynuować. Póki ludzie nie wiedzą, można sobie to tak tłumaczyc.

Jest jednak cos, na co teściowie reagują milczeniem. Kiedy mówię ok wyszedł z domu tylko z plecakiem i czy kiedykolwiek mu powiedzieliście, że sobie dobrze radzi czy że jesteście z niego dumni. Tylko slyszelismy "niech se radzą". Więc wyobrażam sobie, że mój mąż też łatwo nie miał, bez prawa do odpoczynku, tylko zakazy imprez, wakacji i nakazy pracy na roli i kościoła dużo więcej niż raz w tygodniu... Ja przynajmniej słyszałam cały czas, jak są ze mnie dumni...

O moje potrzeby faktycznie ciężko zadbać, moja mała dziewczynka świata poza mną nie widzi, jest to męczące, ale jednak to jej "kocham cię tak bardzo" jest rozbrajające. Staram się dbać o siebie dla siebie, kosmetyczka raz w miesiącu poprawia mi nastrój, mało się spotykam z ludźmi, głównie przez pandemie... O wieczorze z książką mogę pomarzyć.. Najważniejsze to zapomnieć o potrzebach, jakie może zaspokoić tylko moj mąż.

Postaram się rozmawiać z nim tylko o pogodzie, jasno i konsekwentnie mówić, że skoro nie chce ze mną rozmawiać i spełniać moich potrzeb ma mnie nawet nie dotykać, prosić go o większy udzial w sprzątaniu, no i skupić się też na starszych dziewczynkach, bo niedługo będą nastolatkami, a wtedy łatwiej stracić kontakt...

Dam znać co u mnie za jakiś czas

dirty dnia październik 15 2020 08:22:26
Czytając Twoja odpowiedz ponownie odnoszę silne wrażenie 😉 (wróż ze mnie jakiś czy co), ze wprost odgrywasz traumę Twojego domu. Może to i mało istotne czy nazwiemy to Dda, choć dzieciństwo w tej traumie jest kluczowe, bo przecież odgrywasz role swoich rodziców - widzisz to?
Oczywiście nic nie jest dosłownie 1 do 1, a jednak to ten sam schemat.
Zrozumienie tego i przepracowanie spowoduje zmianę sposobu funkcjonowania, bo obecnie siła wypadkowa jest wyłącznie zranienie i gniew, jednak pod którym jest ukryte oczekiwanie na zmianę, na zauważenie.
Czas zmienić terapeutę być może, choć żałobę trzeba umieć i dać sobie szanse przezyc, trudne jest jeśli nie akceptujesz swojej słabości i próbujesz ja kontrolować - stad być może ten terapeuta nie trafił, a może kwestia własnej słabości nie akceptowanej przez Ciebie była kluczowa - nie sposób stwierdzić jednoznacznie raczej musisz sama pomyśleć o tym.

Podsumowując jak mantrę powiem wróć / idź na terapie nastaw się na długą prace - czy z tym czy z innym terapeuta. Twój wpis jedynie utwierdza mnie, ze to zranione dziecko (czyli Ty) ciagle próbuje chronić, próbuje być silna choć się chwieje ale mało zajmuje się sobą ... nie no wiadomo kosmetyczka i takie tam to wyłącznie dosłownie pudrowanie ... (tu mam takie brzydkie skojarzenie... ale to wyłącznie wymiar powierzchowności, taka mała Twoja hipokryzja - no przecież dbam jak nie dbam ... 😉 ).

aster dnia październik 15 2020 10:41:46
Salsa jesteś pięknym i bardzo wartościowym człowiekiem z Twoich komentarzy to wnioskuję, szkoda że Twój mąż nie widział albo nie chciał widzieć tego i nie docenił. Przekroczył dla Ciebie granicę nieprzekraczalną, ba... i dla niego nieprzekraczalną... a jednak zrobił to, trudno żeby nie wyciągnął konsekwencji; ma co przepracowywać, nie wspominając o depresji ale to już jego zadanie i problem, nie wchodź w to a na pewno nie czuj się winna z powodu jego niechęci leczenia i naprawiania tego co narobił; w swoim czasie zrobiłaś co mogłaś w tym temacie...
Potrafisz odnajdywać się praktycznie w każdej sytuacji, wynika to zapewne z Twojego trudnego dzieciństwa, jest to w pewnym sensie zaleta. Sytuacja ze zdradą jednak przerosła Ciebie na tyle że przestałaś się w tym odnajdywać i nie ma się co dziwić; czy jesteśmy DDA, DDD, etc. czy też mieliśmy cudowne dzieciństwo i nie jesteśmy obciążeni ból zdrady jest taki sam dla każdego kto tego doświadczy.
o mamie
Po prostu nie wiem, skąd miała tyle sil w sobie. Ale nie na tyle, by się rozwieść, by nam zapewnić spokojne dzieciństwo... Wtedy myślę że bym miała lepsze stosunki z obojgiem rodziców

wiedz, że dzięki Twojej mamie jesteś takim człowiekiem jakim jesteś, przede wszystkim ona Ciebie ukształtowała w tym trudnym wtedy czasie dla was i jak bardzo trudnym dla niej, teraz to wiesz.... Małżeństwo i trwanie w nim Twoich rodziców była wyłącznie ich decyzją, która pewnie wynikała z różnych powodów i nie Tobie się doszukiwać dlaczego? Skąd pewność, że miałabyś lepsze stosunki z ojcem gdyby byli rozwiedzeni?
Salsa otwórz się na życie i czerp z niego jak najwięcej; przekazuj dzieciom te skarby, które wyłowiłaś ze swoich trudnych doświadczeń...nie zamykaj siebie i dzieci w swoim bólu...

Komentarz doklejony:
dzieci czują i widzą więcej niż nam się wydaje, ich nie oszukasz.

poczciwy dnia październik 15 2020 11:30:20
Polecam do przeczytania pozycję:
1. "Dorosłe dzieci prawnie lub emocjonalnie rozwiedzionych rodziców" Jim Conway.

Romanos dnia październik 15 2020 11:31:08
Salsa,
A jestes w stanie powiedziec w jaki sposob Twoj maz powinien sie "starac" aby Twoim zdaniem bylo to "staranie sie na odpowiednim poziomie"?
On wie o tym, czy uwazasz, ze powinien byc telepata i "sie domyslec"?
To nie jest czepianie sie Ciebie. Zastanawiam sie tylko czy nie oczekujesz po nim, ze bedzie kims kim na prawde nie jest?
Piszesz, ze go juz nie kochasz, ale wiesz co...
Piszesz o nim chwilami w taki sposob, ze do glowy cisnie sie uparcie mysl: "qur... zeby wszyscy ludzie tak sie nie kochali".
Mysle, ze bardzo zalezy Ci na nim i cierpisz nie tylko z powodu tego co zrobil, ale rowniez dlatego (a moze: przede wszystkim), ze on cierpi.
Nie obedzie sie bez terapii, i Twojej, i jego, a moze i Waszej. Ty potrzebujesz nabrac dystansu, on wyjsc z "szamba" w ktore siebie (i tym samym Was) wpakowal.
Rzecz w tym, ze sam chyba nie da rady tego zrobic i tu Twoja rola (rzeklbym "obowiazek malzenski" gdyby nie brzmialo to z lekka idiotycznie)...
Stawiaj mu madre wymagania i jak trzeba to "motywuj", ale tak, by uwazal, ze robi to "sam z siebie".

Strona 4 z 4 < 1 2 3 4
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zdrada emocjonalna help
Zdrada emocjonalna
Zdrada po 7 latach małżeństwa
Zdrada z rehabilitantem cd.
Zdrada emocjonalna z ex
Zdrada psychiczna
czy to już tylko zdrada
Zdrada na masaz erotyczny masaz nuru.
Zdrada na poligonie?
Zdrada 2
Moja historia-pomóżcie zrozumieć.
Moja żona znalazła miłość swojego życia
Kolejna zdrada męża
Romans, zdrada, szanse
moja historia
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Jak sobie z tym pora...
Zdradziła i odeszła ...
Zamroczona
Partnerka zauroczyła...
Kolejny uszczęśliwio...
Mija już rok
Zona pod przykrywką
Jak nie rozpamiętywa...
"Nie moge tego kontr...
Czy można szczęśliwi...
Proszę o opinię
Messenger Facebook
Moja zdrada
Złe decyzje
Witam
zdradziła, nie wyjaś...
CO O TYM SĄDZISZ
Niby nowy rozdział, ...
Zdrada emocjonalna help
Mąż zdradza mnie z i...
Dowiedziałem sie o z...
To nieprawdopodobne
Nie radze sobie ...s...
Prawie 4 lata po zdr...
Zazdrosc
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

obserwator
16/10 17:51
Gościu weź ochłoń zadbaj o spadochron, nawet o piorunochron jak lecisz przez okno..

Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info