Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 97 z 219 << < 94 95 96 97 98 99 100 > >>
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 12:55
jakbym kochała tylko siebie uciekłabym od niego gdzie pieprz rośnie, po co miałabym teraz cierpieć? przecież kocham niby tylko siebie


Finko, nie tak prosto jak napisałaś, to bardziej skomplikowane. Ta "część własna" miłości. Początek związku. Zaczynasz kochać drugiego człowieka. Obcego człowieka. Kochasz na początku przez biologię. Potem kochasz, bo kochałaś wcześniej. Ta miłość staje się jednym z priorytetów w życiu. Zaczynasz na tej miłości budować, trochę siebie, swoje zachowania, plany, przyszłość. Myślisz o tym, jak to będzie za miesiąc, rok, wiele lat. Myślisz o dzieciach, jak to będzie. I zwróć uwagę, tak naprawdę do tego myślenia jest Ci potrzebna tylko miłość, właściwie nie ten drugi człowiek. I to jest to, o co chodzi. Czy ta miłość przypadkiem przez lata nie "odłączyła się" od tego drugiego człowieka? Nie stała się bardziej samonośną, samoistną, ale TWOJĄ miłością? Odrębną od istoty człowieka po drugiej stronie? Owszem, gdzieś kiedyś był katalizatorem tego uczucia. Gdzieś, kiedyś.

Jest zdrada, znika człowiek, miłość - zostaje. I mamy problem. Pytanie, z czym? Z tym że ten ktoś nas nie kocha? Czy może z tą wznoszoną przez nas samych budowlą? Bo nagle się okazuje, że budowla jest bez sensu? I co chcemy ratować? I jak z tego uciec, jeśli to jest w nas?

Rozumiesz? Jest problem który korzenie ma na samym początku, gdzie miłość stała się ważniejsza od obiektu miłości. Wtedy odpowiadamy: dlaczego z nim jestem? Bo go kocham. Ale DLACZEGO (w rozumieniu ZA CO)? Heh, nie wiadomo.

na jakiej podstawie stwierdziłeś że Twoja miłość nie była prawdziwa? bo ona Cie zdradziła?

Finko, bo przeanalizowałem swoje uczucia. I wyszło mi, że to co we mnie cierpi, jest podyktowane moim egoizmem. I wcale nie chodzi mi o tego drugiego człowieka. Chodzi o mnie, o ocalenie tego, co zbudowałem. Tego bezpiecznego "świata", który stworzyłem. I zaczęło mi się to wydawać bez sensu.
Faktycznie, gdyby nie zdrada, to nigdy nie zadałbym sobie pewnych pytań. Żyłbym "w akwarium miłości własnej". Swoją miłością własną krzywdziłbym drugiego człowieka. I najgorzej byłoby, jeśli by to trwało. A ta zdrada otworzyła mi oczy i zmusiła do przemyślenia wszystkiego. I w efekcie obróciła się w moją własną korzyść. Wtedy znów troszkę bardziej dorosłem. I dlatego nie mam pretensji do mojej ex. Bo rachunek zysków/strat wyszedł mi na plus.
Edytowane przez bob-bob dnia 29-07-2008 16:25
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-01-2019 07:00
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
finka
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 898
Expert

Pomógł: 1

Data rejestracji: 01.05.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 13:02
bob-bob napisał/a:
Chodzi o mnie, o ocalenie tego, co zbudowałem. Tego bezpiecznego "świata", który stworzyłem. I zaczęło mi się to wydawać bez sensu.


czy nie brałeś opcji zbudowania jeszcze raz wszystkiego od nowa lub poprawki tego świata?
bazując na doświadczeniach, na tym co już wiesz?
czy ta osoba była już tak odległa że nie było na czym budować?


niekontrolowane emocje zawsze robią z człowieka idiotę więc nie trać okazji aby milczeć.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 13:25
Finko, jak sama zapewne wiesz, też o tym rozmawialiśmy, że żeby ponownie zbudować, trzeba raczej wszystko zburzyć. Ja gdzieś napisałem o półrocznej przerwie na "wyczyszczenie" emocji.
Finko, ja nie zakładałem niczego. Pewnie taka opcja, drugiego startu z tą samą osobą wchodziła w grę. Ale wiesz, do tego trzeba dwojga osób. Moja ex musiałaby równolegle też do tego dojrzeć, a poza tym umieć o tym rozmawiać. Ona w tym czasie realizowała swoje własne potrzeby emocjonalne związane z opóźnionym wejściem w okres dojrzewania i budowania atrakcyjności własnej. Pewnie po tym okresie u niej, kiedy miałaby już ochotę na dorosły związek, tak, coś mogłoby być.

Ale zacząć budować od razu, nie , bałbym się własnych emocji. Za bardzo potrafią oszukiwać. A dla mnie w tamtym okresie było najbardziej istotne, żeby nie zrobić powtórki. Na swoim własnym przykładzie dowiedziałem się, czego unikać, gdzie "się bać", których rzeczy, podsuwanych przez emocje. I kolejny związek to było pierwsze pół roku piekła, walki o to, żeby związku nie budować na emocjach (pomimo tego że były). I pewnie gdyby moja kobieta nie była potrzaskana w poprzednim związku, to nie znalazłaby siły, żeby przez to przejść. Bo walka była ostra. Ale dało się.

Apropos, wczoraj byłem u psychologa i przetrwałem godzinną próbę wysadzenia zasad tego związku, szukania dziury w całym, pytań. Ciekawe doświadczenie smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
rise
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 351
Przyjaciel

Miejscowość: Jelenia Góra
Pomógł: 0

Data rejestracji: 20.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 13:45
Tylko to nie chodzi o tu i teraz. Chodzi przecież o to, co będzie za 2, 3, 5 lat. Żeby nie było powtórki.


Bob - powiedz mi gdybym nie wierzył w przyszłość powiedz mi ile by wtedy były warte wszystkie moje słowa na tym forum? Ile by była warta ta walka jaką prowadziłem głównie w swojej głowie? Tak, masz rację - nie chodzi tylko o tu i teraz, chodzi o przyszłość w którą wierze... Mam ogromny zapas doświadczenia, wiedzy. Wydaje mi się, że widzę i dalej i szerzej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Moje cele są jasne i wyraźne. Swoje doświadczenie wykorzystuję nie tylko do pisania postów na forum, ale przede wszystkim w swoim codziennym postępowaniu. Staram się też oddziaływać na innych przez dobry przykład. Daję swobodę wyboru i dostaję nagrodę.


True Till Death
Edytowane przez rise dnia 29-07-2008 13:45
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
desertus
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 21
Małomówny

Miejscowość: Warszawa
Pomógł: 0

Data rejestracji: 14.07.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 13:55
Bob, jestem pod wrażeniem Twoich równo poukładanych klocków! Sam chciałbym tak umieć.
Problem w tym, że zwykle (choć pewnie nie w Twoim przypadku) to jest "domek z kart", jak ładnie zauważył Rise:
Problem u nich pojawiał się wtedy, kiedy sami mieli jakieś perturbacje sercowe


Bo uczucia mają w d..pie, to co mówi o nich logika. Nawet najwspanialsze "matematyczne wzory" na miłość - sypią się, gdy szaleją emocje. To są dwa różne światy - noc i dzień. Ale jak w symbolu Yin i Yang, jednym, bez odrobiny drugiego świata nie zmierzysz.

I dlatego:
Finko, bo przeanalizowałem swoje uczucia

nie sprawdzi się...
...bo trzeba było je poczuć.





nic już nie jest takie jak dawniej...
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
bob-bob
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 997
Expert

Miejscowość: Gdynia
Pomógł: 0

Data rejestracji: 23.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 14:01
Rise, znowu napisałeś słowo-klucz: WIARA.
Taką wybrałeś drogę i jest OK. Z tego co piszesz, podchodzisz od strony założenia, że jesteś przygotowany na różne sytuacje, masz zapas doświadczenia i przemyśleń i to będzie Twoim orężem. I wierzysz, że sobie poradzisz.

Ja poszedłem inną drogą, METODY. Oceniłem podług siebie przyczyny tamtej porażki i postarałem się wyeliminować wszystkie jej przyczyny, które mogłem z tej porażki wyciągnąć. I zakładam, że w efekcie będziemy eliminować kryzysy w zarodku. Nie cackamy się ze sobą zbędnie i mówimy co myślimy o sobie nawzajem, o tym, co robimy. Mówimy od razu co nas wkurza. Ale mówimy także, że dziś jesteśmy nie w sosie, że mamy niepokój i nie nadajemy się dziś do czegoś.
To bardzo ułatwia myślenie też logiką drugiej osoby. Łatwiej jest wtedy o MY.
Ale też czyha pułapka, żeby nie nauczyć się przypadkiem drugiej osoby i nie myśleć za nią we własnej głowie. Tak więc to droga też bezustannej pracy.

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: ZACZĄĆ OD NOWA...
rise
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 351
Przyjaciel

Miejscowość: Jelenia Góra
Pomógł: 0

Data rejestracji: 20.06.08

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2008 14:12
Bo uczucia mają w d..pie, to co mówi o nich logika. Nawet najwspanialsze "matematyczne wzory" na miłość - sypią się, gdy szaleją emocje. To są dwa różne światy - noc i dzień. Ale jak w symbolu Yin i Yang, jednym, bez odrobiny drugiego świata nie zmierzysz.


Desertus - to jest właśnie ta droga środka o której cały czas mówię. Nie da się żyć tylko z rozumem, bo jakie wtedy nasze życie było by smutne, tak samo nie da się żyć z samym sercem, bo wtedy wdeptano by nas w ziemię.

Tak więc to droga też bezustannej pracy.


Bob - moja dokładnie tak samo... Ty wybierając swoją drogę myślałeś o sobie, ja wybierając swoją myślałem tak samo. Inne drogi - wspólny cel, czyli szczęście... Tak to widzę, tym bardziej, że nie mam na imię Werter (nawet na drugie).




True Till Death
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 97 z 219 << < 94 95 96 97 98 99 100 > >>
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info