Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 3 z 3 < 1 2 3
Autor RE: Metoda 34 kroków
Yorik
Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3474


Miejscowość: W-fka
Pomógł: 15

Data rejestracji: 22.04.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 07-10-2018 21:20
Niewie­dza nie bo­li, ale później­sza wie­dza, o tej niewie­dzy już tak. Żeby nie bolało, lepiej nie wiedzieć i nie dociekać smiley


To Emocje są najlepszym paliwem Życia,
Źle ukierunkowane stają się Bronią Masowego Rażenia
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: Metoda 34 kroków
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 23-10-2018 16:50
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Metoda 34 kroków
Rogatek
Użytkownik Postów: 5
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 04.10.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 07-10-2018 21:45
Ależ niewiedza boli i często dużo mocniej niż wiedza. Wyobraźnia moc ma olbrzymią i największą gdy wiedzy tak nam brak smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Metoda 34 kroków
poczciwy
Użytkownik Postów: 27
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 25.08.17

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-10-2018 11:59
Postanowiłem włączyć się w te dyskusję ponieważ mam zgoła odmienne zdanie na temat owych 34 kroków.
Otóż w moim mniemaniu to one sprawiły, że jestem dzisiaj w tym miejscu, w którym jestem.
Rogatek - nie zgodzę się z Tobą, że ratujesz siebie kosztem poświęcenia związku.
Jestem tego dobitnym przykładem.
Śmiem twierdzić wręcz odwrotnie, że to one właśnie sprawiły to, że ta relacja jest być może jeszcze do uratowania.
Fakt, na tamten czas nie myślałem w ten sposób a jedynie chciałem ratować siebie, ale jednocześnie dałem jasny sygnał drugiej stronie, że nie godzę się na takie traktowanie, że nikt nie ma prawa mnie upokarzać, krzywdzić i zwyczajnie na to nie pozwolę.
Moja żelazna konsekwencja sprawiła, nie tylko to, że odzyskałem szacunek do samego siebie, ale i w jej oczach. Ba! Myślę, że nawet była ona motywacją dla mojej małżonki do pracy nad sobą. Nic pewnie bardziej nie motywuje aniżeli świadomość, że ktoś się rozwija i ten postęp jest widoczny gołym okiem a my zostajemy daleko z tyłu.
Z perspektywy czasu twierdzę, że zrobiłbym dokładnie to samo. Żałuję tylko jednego, że (na szczęście tylko przez chwilę) upodlałem się, żebrząc o miłość. Reszta poszła już później podręcznikowo.
Szybkie cięcie chirurgiczne, 34 kroki, odcięcie się emocjonalne, konsekwencja w działaniu i postępowaniu. To cholernie trudne, ale chyba łatwiejsze niż życie w jakiejś iluzji.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że każda relacja jest inna, do każdej należy podchodzić indywidualnie. Wyrażam tylko zdanie na podstawie własnych doświadczeń.


"To ludzie ludziom zgotowali ten los.."
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Metoda 34 kroków
Griffin82
Użytkownik Postów: 5
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 12.09.18

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-10-2018 17:55
poczciwy napisał/a:
Postanowiłem włączyć się w te dyskusję ponieważ mam zgoła odmienne zdanie na temat owych 34 kroków.
[...].


Cześć poczciwy
Mam pytnaka:
Jak długo po zdradzie zastosowałeś tą metodę i kiedy zauważyłeś jakieś pozytywne efekty?
Czy stosowałeś ją "w całości" czy może jakieś wybrane punkty?
Czy da się w ogóle konsekwentnie zrealizować te wszystkie punkty? Zastanawiam się czy komuś się udało...
Pozdawiam! smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Metoda 34 kroków
poczciwy
Użytkownik Postów: 27
Małomówny

Pomógł: 0

Data rejestracji: 25.08.17

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 08-10-2018 23:05
Griffin,
Mnie może było łatwiej, ponieważ jak pisałem wyżej dokonałem szybkiego cięcia tzn bez zawahania opuściłem dom a kontakt z nią utrzymywałem tylko i wyłącznie w sprawach formalnych oraz dziecka. W tych momentach głównie stosowałem te kroki.Poszedł od razu pozew z orzeczeniem jej winy.
Kiedy zauważyłem efekty? Nie zauważyłem ponieważ mnie to kompletnie nie interesowało, nie taki miałem wówczas cel, ale z miesiąca na miesiąc faktycznie jakby zaczęła częściej szukać kontaktu. Doszło do takiego momentu, że potrafiliśmy normalnie porozmawiać, początkowo tylko o dziecku, następnie o pierdołach a później już o nas i o tym co się wydarzyło. Postawiłem dla mnie bezwzględne warunki jakie musiała spełnić, żeby w ogóle można było mówić o próbie budowy na nowo, jednocześnie niczego nie gwarantując.
I tak o to zaczęła mnie zaskakiwać raz po razie. Nie złamałem się do samego końca, nawet na ostatnią rozprawę szedłem po rozwód a wyszedłem z separacją z jej winy.


"To ludzie ludziom zgotowali ten los.."
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 3 z 3 < 1 2 3
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info