Chichot losu
Dodane przez Suttercane dnia Stycznia 09 2022 01:57:30
Witajcie. Ja 36 lat, 12 lat po ślubie, córka 3.5 roku. Od może 2 lat małżeńska wegetacja. Czułości i intymności w ostatnim roku jak na lekarstwo. Żona zasłaniała się zmęczeniem w wychowywaniu, brakiem mojego wsparcia, kłopotami natury fizycznej. Między nami pojawił się problem. Dla mnie małżeństwo to nie kanapki do pracy i wyprane gacie (mogę to sam robić). Na ślub do mojej siostry pojechałem sam - jej powód covid (była zaszczepiona). Kilka dni przed weselem wychodząc do pracy znalazłem list do Kubusia. W którym padły słowa kocham. Po powrocie z pracy pytam o co chodzi. Ona mówi że to list dla koleżanki bo ona nie umie sklecić nic konkretnego do kochanka. A ja mówię że tam pada hasło takie samo jak w nocy woła córka. A ona no faktycznie, zapomniałam o tym, ale jak chcesz możemy zadzwonić do koleżanki, tylko będzie zła że to wyszło. I wiecie co uwierzyłem jej (teraz macie 5 min na śmianie się). Między czasie ja tkwiłem w romansie z koleżanką z pracy (pocałunki, pieszczoty, rozmowy w pracy i online, ale nic więcej). Nie poszedłem na całość bo chyba spękałem, albo stwierdziłem, że muszę jeszcze ratować swoje małżeństwo. I tak ów romans zakończyłem. Żonie od pół roku proponowałem terapie. Ona, że nigdzie nie idzie, że wszystko mówiła, a ja nie słuchałem. Nie będzie obcej osobie nic gadała. Tak, więc wegetacja małżeńska dalej. Rozmawiałem z rodzeństwem, o co chodzi, jak z nią gadać. Jedno z powierników mówi posłuchaj jej np. jak jedzie samochodem (wideorejestrator). Nawet nie wiedziałem, że tam głos nagrywa. W grudniu zaraz po tej rozmowie podłączyłem wideorejestrator szukając odpowiedzi jak rozmawia z koleżanką. 31.12. 2021 r. będąc w pracy rozpocząłem odsłuch. Zbladłem, zacząłem się trząść i pocić. Na nagraniu wyłapywałem słowa kocham cię, kochanie, jestem mokra, napalona, styczeń będzie inny i wiele innych. 15 stycznia miała jechać z koleżanką na wypad, tyle że jak się okazało koleżanka miała donosić sushi do pokoju kiedy będzie z Kubusiem. Złapałem za rękę 2 tygodnie przed. Mówi, że nic nigdy nie było. Prawdopodobnie nic nie było bo on 300 km od niej mieszka, a my mieszkamy z jej rodzicami na wsi i nigdzie nie wyskakiwała. Miałem spieprzyć, ale zostałem dla naszego dziecka, teściów, jej zdrowia psychicznego (ma wielką traumę do przepracowania po tym jak kiedyś ją ktoś skrzywdził o czym wiem tylko ja). Parę dni temu powiedziałem teściowej, że nie wiem czy zostanę. Na razie jestem przy dziecku. Śpię osobno, obrączkę zrzuciłem. Przeprosiła mnie. Wie co zrobiła. Mnie teraz moja wiara pomogła - spojrzenie, że sam nie jestem kryształowy. Z drugiej strony ja nie powiedziałem innej kocham, ja zatrzymałem się, a miałem możliwość iść na całość. Prawdę mówiąc, kiedyś została złapana przeze mnie jak pracowałem w terenie na smskach (9 lat wcześniej). Drugi raz bym dał uciąć za nią rękę i wiecie co - nie wiem czym dzisiaj bym napisał moją historię. Ona teraz zasłania się swoją traumą z dawnych lat, kiedy przy mnie wyje, ale w jej nagraniach nie słychać smutku, tylko żar i emocje, mówiąc o mnie i mojej rodzinie jest wyrachowana. Na moje pytanie dlaczego mówi, że to z czegoś się wzięło. W porządku, ale prosiłem pójdźmy do specjalisty. To chyba nie powód żeby robić ze mnie jelenia. Nie chłam, nie ćpam, nigdy z inną kobietą nie spałem, pracuje, przynoszę wypłatę, a i z twarzy jestem podobny do zupełnie nikogo. Jak mówiłem teściom, że wychodzę powiedziała, że mnie nie kocha. Co o tym sądzicie? Czy ta trauma (naprawdę ciężki temat) może być wytłumaczeniem? Powiedziałem, że niech idzie do psychologa i na razie zostaję, ale oboje wiemy, że może to się skończyć w każdej minucie. Nie jest w stanie mi teraz odpowiedzieć co z nami, ale mówi, że nie będzie się zmieniać. Ja uważam, że zmienić po czymś takim to musimy oboje. Ona myśli, że przebaczenie będzie na jej warunkach. Przeprosiła mnie i podziękowała za to że jestem i pomagam uporać się jej z upiorami z dawnych lat. Po tym co zrobiła kiepsko widzę jej zadośćuczynienie. Mówi, że nie wie co może zrobić bo i tak nie uwierzę (to prawda). Jakieś tam ciepło wobec niej mam, ale wiem, że dążyła do tego żeby to się rozwaliło. Mam ją cisnąć? Ona nawet prezentu od niego nie wyrzuciła i nie wie co może zrobić. Taka oto moja tajemnica miłości ( lubię ten paradokument 😁). Proszę rzućcie jakieś rady. Pozdrawiam Piotrek.
Rozszerzona zawartość newsa