| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |
Anetastp | 00:20:36 |
Rognar | 00:43:58 |
Joanna96 | 00:49:09 |
#
poczciwy | 01:22:09 |
Runio | 03:00:14 |

witam jestem tu po raz pierwszy nie sądziłam ze tu do was trafie ale nie wiem już co mam robić proszę o pomoc. moja chistoria zaczeła sie 11 lat temu ja mam 30 lat a muj mąż 55 od 6 lat muj mąz mnie zdradza ale mu przebaczałam bo go nadal kochałam i kocham mamy 2 wspaniałych dzieci (6 i 2 ) latka obiecał że nigdy tego wiecej nie zrobi ale od roku jest coraz gorzej ja w ubiegłym roku dowiedziałam sie że jestem bardzo chora mam nowotwór złośliwy jestem juz po operacij i czuje sie swietnie wyszłam z tego chyba obrąnną reką mój mąż jak sie o tym dowiedział przestał sie spotykać podawać ogłoszenie i wypisywać esemesy z paniami lecz to nie trwało długo . OD pewnego czasu zaczął sie dziwnie zachowywać znowu chowa telefon spi z nim a na dodatek kupił se nowy starter przedwczoraj nie wytrzymałam i znalazłam tą karte i byłam w szoku co tam przeczytałam ( wcześniej widziałam na własne oczy jak mnie zdradza z moja kolezanką w naszym własnym łóżku ) umawia się z kobietami po 50 -tce dał nawet ogłoszenie do gazety że jest wolny i takie tam rzeczy kiedy mu to powiedziałam że wiem o wszystkim tylko sie zaśmiał i powiedział że on pisał z nimi pisze i bedzie pisał dla mnie to jest nie zrozumiałe taka sytuacja jest chora poprostu a ja już nie wytrzymuje tego tak jestem załamana psychicznie że nie potrafie normalnie zyć potrafi koło mnie usiąść i pisać albo rozmawiać z nimi przez telefon pozatym nie pracuje nigdzie wszystko jest na mojej głowie tylko na rybki se jeżdżi
i tam cały czas pisze a w domu albo śpi albo chodzi na komputer cały czas . niie wiem jak długo to jeszce wytrzymam nie mam już sił BŁAGAM O POMOC
hej,od dłuzszego czasu śledziłam ten portal( styczeń) ale zawsze mialam nadzieję ze tu nie trafię jednak cos przeczuwałam... Przemka poznalam 4 lata temu na szkolnym wyjezdzie- jescze w liceum. wielka miłosc,wspolne studia i oswiadczyny. Nigdy bym nie przypuszczała ze zrobi to co zrobil. Był moją miłością, przyjacielem,calym swiatem. Na poczatku kwietnia zameszkalismy razem mam 22 lata on 23,studjujemy na jednej uczelni- ten sam kierunek,znajomych i pasje mamy wspolne. W jego zyciu pojawila sie kolezanka- on chcial sie z nia zaprzyjaznic bo niby taka wartosciowa. duzo czasu spedzali razem, w domu mowil tylko o niej... ja nie wytrzymmalam- powiedzialam ze mam dosc tej calej sytuacji- zaczely sie klotnie- on po poraddy chodzil do niej, nie wiedzial czy mnie kocha, jej to powiedzial ja o niczym nie wiedzialam.. to bylo pieklo... obiecal ze bedzie jej unikal... a wiecie co sie stało? Pojechal z nia do Łeby zalatwila mu tam fuche jako lakiernik na tydzien czasu, z tym ze mi nie powiedzial ze ona tam bedzie, caly czas sie zapieral ze nie wie co bedzie tam robic. pojechal. okazalo sie ze po skonczonej pracy (montowali jakis basen) sie z nia przelizal... dowiedzialam sie o tym przez telefon ,dzień po tym wydazeniu,to ja zadzwonilam. powiedzial ze jej nie kocha ale gdyby ona mu pozwolila to by ja przelecial... plakalam, dzwonilam do niego...go niby tez zaszokowalo to co zrobil, zawsze uwazal sie za idealnego faceta, tydzien po jego zdradzie zacząl szukac pomocy u specjalistow. z ta zawszoną pindą zerwal kontakt- teraz niby zrozumial ze mialam prawo byc zla- ze wpuscil ja do naszego zwiazku, ze zabraklo szczerosci z jego strony...proszę, błagam o pomoc... ja nie potrafie byc bezstronna, on stwierdzil ze jest dupkiem chamem, ale blaga o szanse, a ja nie wiem co robic. spróbowac to odbudować? a jesli tak to w jaki sposób. A ja go tak kocham.... wspomne tylko ze ta jego kolezanka jest razem z nim na roku,mamy wspolnych znajomych( jeszcze z liceum a teraz ze studiów- ja jestem rok wyzej niz oni).
Mój mąz 2 dni przed 12 rocznicą ślubu powiedział mi że dłużej nie może mnie okłamywać i że już mnie nie kocha. Nie musze opisywać co czułam bo chyba każdy zdradzony wie . Okazało się że " poznał" ją 8 miesięcy temu gdy przypadkowo do niego napisała (chyba smsa)- nie pytałam. On nieszczęśliwy, nierozumiany przez żonę, niewolnik niemalże i ona której mąz nie rozumie. Zrozumieli się bez słów ....... a w kwietniu stwierdzili ( chyba to ona wyszła z taką propozycją ) że chcą spróbować życia razem ( nie widząc się nigdy ) Dzieli ich 400 km . Mąz stwierdził że dzieci będzie widywał tylko raz w miesiącu bo daleko będzie mieszkał i że na pewno znajdę sobie kogoś kto im zastąpi ojca ........ zadaję sobie pytanie czy on ich wogóle kocha .
Mąz uważa że powiedział mi prawdę i że będzie z nami mieszkał dopóki nie dostanie rozwodu , tylko nie wiem czy ja to psychicznie wytrzymam . Mało brakuje a stwierdzi że to moja wina że mnie zdradził . Raz mówi że jeszcze będę szczęśliwa i znajdę sobie kogoś , a wczoraj stwierdził że jednak sobie nikogo nie znajdę i będę sama do końca życia.
Zarzutów pod moim adresem jest duzo oczywiście : że nie mieliśmy znajomych i ciągle siedzieliśmy w domu ( mieliśmy tylko jak mieliśmy okazję do nich jechac to jemu zawsze coś wypadało ) , że nie wychodziliśmy nigdzie ( jeśli byliśmy na pizzy czy w kinie to zawsze był to mój pomysł ) , że jak go z pracy nie było o tej porze co zwykle to zaraz dzwoniłam gdzie jest i o której wróci ( jest policjantem ) i ogólnie że wszystko musiało być tak jak ja chcę .........no i seks oczywiście nie był tak często jakby on chciał , chociaż był świetny .
Dziwi mnie to i nie tylko mnie że on nie znając jej tak naprawdę , rzuca wszystko, 12 lat razem, dwoje dzieci i jak to mówi wie że nie był względem mnie ok i chce się zmienić ale dla niej. I chce być jeszcze szczęśliwy .
Byłam u psychologa tydzień temu, pani psycholog powiedziała że skoro on tak mocno się zaangażował w taki związek smsowy to potrzebna jest mu pomoc psychologa, tylko on oczywiście twierdzi że nigdzie nie pójdzie.
14 lipca ma się z nią spotkac po raz pierwszy , nie wiem jak przeżyję ten dzień.