Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

AApis
05.10.2022 15:22:05
Skoro dopuszczona jest rejestracja bez akceptacji admina - takich botów będziecie mieć więcej. Wklejają dziwne treści gdzie popadnie: komentarze, posty na forum, shoutbox...

hurricane
05.10.2022 11:49:12
LemuelLef - a tak w ogóle to o co chodzi? Szok

LemuelLef
04.10.2022 20:35:08
Gdzie poznawać celuloidy online zanadto bezsensownie? Reguła najgenialniejszych
miejscowości 2022! Gdzie dostrzegać celuloidy online zbytnio darmocha? Specyfikacja najłagodniejszych postaci 2022!

melania83
30.09.2022 21:49:52
Hallo i'm back ????????????????

AApis
22.09.2022 07:52:31
Staram się. Niektóre "stare" dodatki nie są kompatybilne z nowymi wymaganiami języka PHP. Dlatego ich nie ma lub są zastąpione innymi.

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Czy komuś udało się posklejać związek Drukuj

Zdradzona przez mężaZakładam nowy wątek, bo w poprzednim tematy przeszły na analizę mojej sytuacji. W tym natomiast chciałbym porozmawiać z osobami, które wybaczyły zdradę i są dalej w [u][b]szczęśliwych [/b][/u] związkach. Szczególnie chciałbym poznać historię kobiet, które zdradziły i jednak udało się odbudować związek. Autorze, na tym forum użytkownicy nie dzielą się na tych którym się udało i na tych, którym się nie udało; na dobrych i złych;to nie jest koncert życzeń, że czegoś nie chcesz czytać albo chcesz; użytkownicy mają prawo wyrażać swój pogląd; umieszczając swoją historię jednocześnie zaakceptowałeś regulamin; proszę o nie tworzenie tematu za tematem tym samym tworząc zamieszanie i bałagan; poczciwy

toksyk czy seksoholik ? zdradaDrukuj

Zdradzona przez partnera/chłopakaWitajcie Piszac to jestem w zlej sytuacji zdrowotnej bo to co przecvhodze od 8 lat mnie wykancza. Meczy mnie bycie szpiegiem. Czuje sie jak w klatce z ktorej nie moge uciec. Ale moze od poczatku. Mam patrnera od 8 lat od samego poczatku w 85% procentach bawil sie wirtualnie . Za kazdym razem kiedy na tym zlapalam rzecz wiadoma nie orzyznawal sie . Poki nie dostal dododow szedl w zapartego, bronil swojej nieskazitelnosci do takiego stopnia ze potrafil uderzyc, W momencie gdy dostal dowod plakal przepraszal Ipt itd. Przewinelo mi sie z jakies 50 wirtualnych kobiet i pare realnych ( czy z nimi spal nw, ale na pewno wysylali sobie nagie zdjecia) Kolejny raz zgodzil sie na terapie z seksuologiem ....ale po co ? by mnie uciszyc? Jest to obrzydliwe ze sie rozbiera do kamerek i chce sie z nimi zabawic .... odebral mi moja kobiecos , poczucie wlasnej wartosci i nie pozwala mi odejsc . Z drugiej strony nie mam gdzie na dodatek kredyty nas "trzymaja" Co o tym myslicie to osoba tosyczna czy seksoholik? Czuje bol, zal i bezsilnosc :-(

Jak przestać myśleć o zdradzie i wrócić do życiaDrukuj

Zdradzony przez żonęCześć, Odkryłem zdradę żony. Spotykała się wirtualnie przez ponad rok i uprawiała z facetami seks na kamerkach. Z jednym z nich spotkała się w realu i bzykała do czego się przyznała. Nie chodzi mi o analizę dlaczego, i jak i co dalej. To potem. Teraz potrzebuję rady jak przestać o tym myśleć. Od wykrycia zdrady w zeszły piątek totalnie nie jestem w stanie pracować. A mam zadania w robocie do wykonania, których nie jestem w stanie zrobić. Czy są jakieś metody szybkie, tabletki? Na pewno macie tu opanowane jakieś metody na poradzenie sobie

Zdrada, kłamstwa, ból - co teraz?Drukuj

Zdradzona przez partnera/chłopakaChyba nadal to do mnie nie dociera, mój chłopak zdradził mnie i w taki sposób ma zakończyć się nasz 4 letni związek. W naszym związku bywało różnie. Obydwoje przytłoczeni pracą, studiami, stresami spędzaliśmy ze sobą mniej czasu, zaczęło brakować intymności. Pracowaliśmy nad tym, oboje szukaliśmy pomocy u terapeutów by pracować nad sobą, każde z innego powodu, ja bo próbowałam się bardziej otworzyć, on pracował nad ADHD, wachaniami nastrojów, stanami depresyjnymi. Pokolejnej głębokiej rozmowie na temat naszego związku, naszych terapii i zmianach na lepsze, wyznał że musi mi coś powiedzieć. Na weekendowym wyjeździe z kolegami parę dni wcześniej, gdy tańczyli w klubie pocałowała go jakiaś dzewczyna, zapewniał że ją odepchnął, myślał o mnie i do niczego innego nie doszło. Było to dla mnie szokiem, ale po sposobie w jaki mi o tym powiedział czułam że coś jeszcze ukrywa. Wiedziona złym przeczuciem nie mogłam się powstrzymać by nie sprawdzić jego telefonu. To co znalazłam wprawiło mnie w osłupienie bo po jego rozmowie z kolegą wynikało że ta dziewczyna była w tym klubie bo się z nią i jej znajomymi tam umówił. Przypadkowa osoba z aplikacji randkowej. Trochę tańczyli, później się całowali. Koledzy zrobili zdjęcia, wrzucilina czata. Skonfrontowany że nie mówi mi prawdy bronił się, zaprzeczał że spotkali się tam bo kolega singiel się z nimi umówił, że pocałunek był krótki, ze nigdzie z nią nie poszedł gdy chciała bo pomyślał o mnie. Tak naprawdę tego co znalazłam przyznał się dopiero postawiony przed dowodami w telefonie. Na ich czacie był nawet filmik jak bardzo odwzajemnione był to całowanie. Nie wiem co z tego wszystkiego zabolało bardziej, to co zrobił czy jego kłamanie o tym, wykręcanie sprawy. Mówił że żałuje ze jest mu wstyd, i czuje ogromne poczucie winy ale gdyby naprawdę tak było czemu nie powiedział całej prawdy? Nie powinnam była sprawdzać jego telefonu ale musiałam wiedzieć. Nasz związek trwał już 4 lata ale nie zaczął się idealnie. Na samym początku po kilku randkach ze mną przespał się z jakąś dziewczyną na festiwalu. Nie pamiętam już nawet jak to sobie wtedy tłumaczyłam chyba tylko tak że nie byliśmy jeszcze ze sobą, ale pokazał że mu zależało, i dałam mu wtedy szansę. Teraz mogę tylko tego żałować bo czerwona lampka była tu przecież od początku. Pomyślałam że to co o czym wiem to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej i tak naprawdę jest tego więcej. Kiedy powiedział że chcę żebym mu wierzyła więc mogę miec dostęp do jego telefonu i wszystkiego, wyciągając rękę po telefon dowiedziałam się o kolejnych dwóch sytuacjach na przełomie ostatniego roku kiedy to spontanicznie całował się z kimś w klubie. Przepraszając za to co zrobił, jaki jest, zapewniał że zrobi wszystko by to naprawić, błagał o wolną terapię, chce szukać źródła problemu na swoich sesjach, przestać pić alkohol jako ze takie akcje miały miejsce gdy sporo wypił, przestać wychodzić z kolegami. Ale nawet gdyby miał szczere chęci, jak miałabym w to uwierzyć? Dociera do mnie powoli że ten związek jest przekreślony. Że powinnam uciekać. Pomimo tego co co niego czuję, wszystko się zmieniło i już nigdy nie będzie jak przed. Bo jak miałabym mu w pełni zaufać. Ja naprawdę próbowałam. Należę do osób zamkniętych w sobie, z chłodnym i racjonalnym podejściem do życia ale próbowałam się otworzyć na kogoś w pełni, lepiej okazywać, wspierać tą drugą osobę. Czuję jakby wszystko to legło w gruzach. Jak można tak postąpić? Jak można okazywać zainteresowanie, zachęcać do pracy nad sobą a za moimi plecami szukać dreszcza podniecenia z takich momentów na wyjściach z kolegami. Po co? Zdaję sobie sprawę, że ADHD znacznie utrudnia kontrolę nad sobą, ale przy odpowiednich lekach powinno być lepiej. Chyba że się zadecyduje ich nie brać na jeden weekend... Nie widzę dla nas już przyszłości i pewnie nie powinnam. Nie chcę więcej przez to przechodzić a to przecież nieuniknione prawda? Najbardziej boję się jak będę mogła kiedykolwiek zaufać w pełni tej drugiej osobie. Jak się po czymś takim pozbierać? Jak wyleczyć rany? Jak nie zwariować ze złości, bólu i żalu?

Zdrada zdrade poganiaDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam wszystkich, Jak zrozumieć sytuację. Moja żona, zaczęła za moimi plecami spotykać się z koleżankami, których na nie widziałem na oczy. Zaczęły się wyjścia do klubów. Ja grzecznie siedziałem w domu z moimi córkami, czterolatką oraz sześciolatka. Ze względu na jak to ona określiła chęć odpoczynku ode mnie i dzieci, zaczęła mnie namawiać abym także gdzieś wychodził. Na moje argumenty, mamy dzieci, których nie widuję bo dużo pracuję wole ten czas wolę spędzić z nimi niż spotykać się z ludźm. Dla mnie dzieci są ważne i jest to czas kiedy najbardziej potrzebują mojego towarzystwa jako ojca. Nigdy nie miałem cienia podejrzenia, że coś się dzieje lecz wpadła w głupi sposób. Któregoś dnia po grubej imprezie wróciła do domu i zasnęła z telefonem w ręku. Biorąc telefon do ręki zobaczyłem wiadomość na Messengerze od jakiegoś faceta, który jej napisał wpadaj na ostry sex.. W takich sytuacjach człowiekowi serce staję dosłownie w gardle. Na spokojnie jak masochista zacząłem przeglądać te wiadomości. Szlag mnie trafiał jak zobaczyłem zdjęcia, które mu wysyłała a koleżka wysyłał filmiki jak onanizuje się. Dodam, że moja żona jest osobą która pracuje zdalnie z domu i od czasu ma jakieś spotkania biznesowe. Odbyliśmy poważną rozmowę, ze względu na fakt, że w jakiś sposób mi zależało jeszcze na tej relacji. Zaczęliśmy wszystko od nowa, przekreślając wszystko grubą kreską. Przełknąłem do czasu, jak się okazało, że ten gość to była zasłona dymna. W międzyczasie poznała o osiem lat młodszego faceta od siebie, do którego jeździła i spędzała czas do odbioru dzieci z przedszkola. Dodam, że bez przerwy mnie opierniczała, że wydaję kasę na pierdoły. Jak to mawiają kłamstwo ma krótkie nogi, cała ta sytuacja wyszła po dwóch miesiącach przez zupełny przypadek, gdy jeden z zaprzyjaźnionych ojców rzucił tekst, że muszę żonie kupić samochód bo przerwy podjeżdża uberem pod przedszkole. Wzbudziło to moją czujność, i zacząłem sprawdzać jej poczynania i niestety potwierdziły się moje przypuszczenia. Żona na początku zareagowała agresją, że złamałem jej prywatność i usiłowała odkręcić kota ogonem. Na drugi dzień po konfrontacji zaczęła ze mną rozmawiać i powiedziała, że czuje się nieszczęśliwa w związku ze mną, i te spotkania dodawały jej pewności siebie. Dla mnie jako faceta jest istotna zdrada fizyczna, jestem tak jakoś skonstruowany, że mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Ona twierdzi, że do niczego nie doszło, zaczęła agresywnie się zachowywać w stosunku do mnie, że jak nie mogę jej wierzyć. Twierdziła, że to były tylko rozmowy, ale nie ściąłem to jednym tekstem, że wiem jak się nazywa, mam jego telefon i jak chcę to mogę do niego zadzwonić i poprosić o opis. Nie wierzę jej i od trzech tygodni jest milczenie z mojej strony. Ona próbuje inicjować sex ze mną ale nie mam ochoty na jej dotyk. Jest powiedzenie, że tylko szaleniec pójdzie tą samą ścieżką ale bilans jest nieubłagalny i wyprowadzam się od niej. Taka rada ode mnie dla wszystkich zdradzonych nie róbcie niczego pod wpływem emocji chrzańcie te osoby, które zdradzają bo niestety statystyka jest nieubłagalna. Jak myślicie, czy jest sens rozmawiać z jej kochankiem, sprawdziłem go na portalu biznesowym to mnie zablokował. Dla mnie jako partnerka ona już nie istnieję, jest tylko matka moich dzieci i na tym się skupiam aby być dobrym ojcem.

Znacie taką stronę?Drukuj

Zdradzona przez mężaHej! Potrzebuje pomocy... Kojarzycie może taka stronę w necie? Facet często się tam loguje w trybie incognito i nie mam pojęcia co to jest za platforma ... Niestety zdjęcie w linku poniżej kiepskiej jakości :( [url=https://www.fotosik.pl/zdjecie/72fb8e6bea86c8e4]https://www.fotosik.pl/zdjecie/72fb8e6bea86c8e4"[/url] target="_blank">

Historia jest na tyle chora, że kilka miesięcy...Drukuj

Zdradzony przez żonęZaglądam tutaj od pewnego czasu, czytam sobie historie ludzi i znajduje w tym... ciężko powiedzieć, coś na wzór solidarności z cierpiącymi. Doświadczyłem czegoś okropne, co w ogólnym skrócie jest trudne do opisania, ale może spróbuję. Na wstępie jednak musicie wiedzieć, że całą winę ponoszę ja, przynajmniej tę na bazie logiki. Jeśli widzi się zgniłe warzywo, a jednak się je kupuje, pozwoli mu się gnić dalej w szufladzie, a następnie się je zje i pochoruje - to kto jest tak naprawdę winny - zgniłe warzywo? A więc poznajcie moją [jeszcze] żonę. Poznałem moją żonę w poradni uzależnień, gdzie wyprowadzałem swojego młodszego brata na prostą [chociaż jeden pozytywny punkt tej historii, bo przestał pić na stałe]. Miałem 25 lat, a ona 20, staliśmy przy automacie do kawy i jakoś tak zaczęli małą rozmówkę. Przyszła tam, bo miała kuratora i to był jej punkt obowiązkowy. Wymieniliśmy się numerami, niedługo potem zaczęliśmy pisać, dzwonić do siebie, spotykać się. To był najbardziej burzliwy okres mojego życia. Miała facetów dookoła, jakiś niesforny ex, którzy nie chcieli się z tym pogodzić, inni "koledzy" i jeszcze jeden, do którego nie wiedziała co czuje. Wpierw myślałem, że jest osaczana, a ja będę jej rycerzem, zamieszkamy w innej części miasta i dadzą jej spokój. Miała tendencje do uzależnień - alkohol, narkotyki, adrenalina. Potrafiła cały dzień był miła i słodka, aż tu wracając skądś ze mną np. kopnęła i przewróciła śmietnik jakby nigdy nic. Faceci, którzy nie dawali jej spokoju byli jej facetami na jedną, dwie albo trzy noce max - ale wszystko to przede mną. Jej ex z nią studiował, a facet do którego nie wiedziała co czuje - mieszkał w jej bloku. No i ja - w samym sercu cyklonu. Był taki moment, że pisałem jej kilka razy wiadomość, że to koniec, że nie dała znaku życia od kilkunastu godzin i nie odbiera telefonu. Nie wiem co robi i z kim. Wiedziałem, że na pewno poszła w wir imprez, alkoholu albo i czegoś więcej. Pisałem takie wiadomości, a potem ich nie wysyłałem. Pisałem długie maile, wszystkie pozostały jako robocze. Pewnego dnia powiedziała mi, że mnie kocha i to mi wystarczyło. Głupi ja. Bezdennie głupi ja. Po roku zamieszkaliśmy razem, ona wcześniej mieszkała z rodzicami [których niemal wpędziła do grobu], ja już byłem samodzielny, prowadziłem swój mały biznes na boku poza etatem. Raczej żyło nam się wtedy dosyć dostatnio, ona miała jakieś prace dorywcze jako hostessa więc i swoje pieniądze miała, ale w sumie kupowałem jej co tylko potrzebowała. Jeśli chodziła gdzieś na imprezy, to ze mną, ew. z koleżankami na jakieś pogaduchy, nie byłem zaborczy, ale warunkiem tego, że będziemy razem było ucięcie tego patologicznego węzła. Minął względnie spokojny rok, a potem kolejny. 3 rok razem - zaręczyliśmy się i zaczęliśmy planować ślub. Chciałem już wtedy brać kredyt na dom, ale zdarzyło się to. Odwiedzając jej rodziców spotkałem faceta, do którego nie wiedziała co czuje. Powiedział mi, że wie, że się zaręczyliśmy i ogólnie, żebym dał mu w mordę, ale musi mi powiedzieć, że miał moją narzeczoną. Powiedziałem mu, że stare dzieje, że niepotrzebnie zaczyna temat. Okazało się, że te stare dzieje były MOŻE i zanim z nią byłem, ale także kilka miesięcy po tym... jak się zaręczyłem ze swoją kobietą. Bić go w ryj? Nie - w sensie, mógłbym, ale z drugiej strony muszę przyznać, że gdzieś głęboko podziwiałem jego odwagę. Jestem bardzo wysokim i dobrze zbudowanym facetem, nie mam mordy jak z karceru, ale kiedy niższy o 15 cm gość wyznaje ci nagle, że spał z twoją kobietą możesz go albo lać albo unieść brwi. [Ok, widzę, że zanim skończę tę historię napiszę 500 stron tekstu, będę streszczał na ile mogę]. Skonfrontowałem te rewelacje z moją narzeczoną, wpadła w panikę, musiała się napić. Opowiedziała mi, że nie była uzależniona tylko od używek, ale i od seksu. Starała się to jakoś hamować, ale zdarzyło się, nie ma nic na swoje usprawiedliwienie poza tym, że nie zdjęła przed nim ubrania, a po prostu no cóż, obsłużyła go jak pani przy trasie, na kolanach. Żadne pocieszenie, to chyba nawet gorzej. Wyszedłem z domu, pojechałem do rodziców. Pomieszkałem u nich trochę mówiąc, że się pokłóciliśmy. Gdy była w pracy, zabrałem kilka potrzebnych rzeczy, nie odbierałem telefonów, nie czytałem wiadomości od niej. Kłopot w tym, że ślub był już mocno dopinany. Tutaj orkiestra, tutaj sala, kwiaciarka, suknia w szyciu, zamówione zaproszenia, listy, kosztorysy. Wszyscy dookoła byli zaangażowani w ślub, a ja byłem nagle ostatnią osobą, która o tym myślała. Presja ślubu, bycia razem, rodzina, znajomi, ostatecznie pogodziłem się z tym wszystkim i się zeszliśmy. Mocno ją kontrolowałem, ona się nie skarżyła. Zaledwie miesiąc po ślubie okazało się, że jest w ciąży [ze mną, musiałem to sprawdzić]. Dalej byliśmy na wynajmie, zacząłem szukać nieruchomości. Ponieważ wcześniej z powodu organizacji ślubu zawiesiła pracę, zdolność kredytową miałem tylko ja. Wiecie co to oznacza, nie? No i wziąłem kredyt na wspólny dom, kupiliśmy niemal gotowy do wprowadzenia, zająłem się wszystkim, bo jej brzuch był już dosyć zaawansowany, zanim przyszło rozwiązanie byliśmy całkowicie na swoim. Nasz syn okazał się jedynym promykiem w tym szambie. Podczas gdy ona zajmowała się dzieckiem, ja zajmowałem się już swoim biznesem na 100%, powiedzieć, że wtedy pracuje się na 2 etaty to za mało, ja nawet w śnie zajmowałem się sprawami firmy. A moja żona zajmowała się dzieckiem. Dobry układ, prawda? Mieliśmy wiele rozmów, że teraz mnie nie ma, że gdzieś jadę, że to przejściowe, że niedługo tak się wszystko zmieni, że będę miał mnóstwo czasu dla rodziny i robiłem wszystko by tak było, powoli tak się wręcz działo. Firma pracowała swoim trybem, a ja powolutku zdejmowałem z siebie obowiązki. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że nie muszę siedzieć na miejscu, wziąłem rzeczy i pojechałem do domu. Przed domem stało czyjeś auto. Mój syn miał wtedy 2 lata, ciekawe czy coś z tego pamięta. Ja pamiętam tylko niepokój kiedy już w drzwiach słyszałem ten cichy dźwięk, myślałem, że to on płacze. Nie wiem czy to opisywać, gdy otwierałem cicho drzwi, musiałem szybko wejść do środka, bo hałas jaki moja żona robiła był łatwy do interpretacji. Wszedłem na górę, ale tak naprawdę uniosłem się tam jak balon. Nic nie ważyłem, byłem absolutnie pusty w środku. Drzwi były uchylone, po drodze minąłem szlafrok, czyjeś spodnie, buty. Kiedy zajrzałem do środka, jej twarz była centralnie skierowana na mnie gdy leżała na łóżku na brzuchu, ten facet siedział na niej, jedną ręką trzymał ją za włosy, wyglądało to bardzo brutalnie. Nie mogłem zrobić kroku w przód, nie mogłem nic powiedzieć. To on mnie pierwszy zobaczył, ze strachu spadł z łóżka, moja żona rozdziawiła szeroko usta i schowała się pod kołdrę. Stałem tak sobie i patrzyłem jak tamten łapie na oślep swoje rzeczy, niepewnie mija mnie w progu spodziewając się ciosu, a następnie zbiega na dół i ucieka z domu. Moja żona schowała się pod pościel jak małe dziecko, trzymała się jej, tak, że nawet jak chciałem podnieść materiał, nie dało się. Nic nie mówiła, płakała. Ja nie. Zszedłem i uznałem, że spokojnie sobie poczekam. Miałem cały czas świata, w końcu moje życie legło w gruzach. Streszczając - trwało to od roku, rok od urodzenia. Myślałem, że dobrze nam się układa w łóżku nie było nudy, może żyłem złudzeniami. Mój syn musiał często wysłuchiwać jęków mamusi gdy jakiś obcy facet pieprzył ją jak... Nie miałem dowodów zdrady poza tym co widziałem, zastanawiałem się nad pozwem rozwodowym, ale sytuacja w jakiej byliśmy to raczej labirynt. Kiedy człowiek nie ma gdzie się podziać, a mieszka z wrogiem, czasem się do niego przyzwyczaja - tak więc przyszła kolej na poradnię. Z perspektywy czasu, śmieszy mnie to. Rana niby zagojona, została blizna, niby poszliśmy do przodu, ale czułem do niej często zwyczajną złość. Może gdybym był damskim bokserem, wszystko byłoby łatwiejsza. Może gdyby nie alkoholizm mojego brata, zacząłbym pić. I tak minęły dwa lata, żona wróciła do pracy, a nasze życie do normy. Przynajmniej tak mi się wydawało. To jest dosyć stara historia, więc w tym momencie muszę powiedzieć, że w tym okresie zaczęły działać popularne serwisy randkowe, aplikacje i inne tego typu rzeczy. Oczywiście działały i istniały wcześniej, ale nie tak proste, nie na taką skalę, nie poprzez aplikacje. Moja żona często miała statusy, konferencje, briefingi, wyjazdy szkoleniowe. Wyobrażałem sobie, że na którymś z nich mnie znowu zdradza, myślałem nad tym, by jeździć i sprawdzać, wynajmować pokój gdzieś ukrywać się na drzewie. Głupi ja, wystarczyło zajrzeć do jej telefonu, z którym nigdy się nie rozstawała. Na każdego w końcu przychodzi czas, ale jak czas przychodzi na tego, który już kilka razy miał swój czas? Czas ostateczny? Tak więc jej telefon w końcu wpadł mi w łapy. Jesienny dzień, pamiętam go dobrze, zaczęło być naprawdę zimno, wietrznie, wilgotno. Wypiła sporo wina w piątek, zasnęła przy serialu, a telefon na którym odpisywała koleżance pozostał odblokowany. Cóż to był za profil, rozmowy, zdjęcia. Myślałem, że znajdę jakiś dowód, jakąś dwuznaczną rozmowę, a tymczasem znalazłem w zasadzie dziennik prostytucji. Nie pamiętam czy było ich pięciu czy sześciu. Nie przejrzałem wszystkich rozmów, tak naprawdę nie były to rozmowy, za opis tego co w nich było raczej temat zostałby zdjęty. Nawet język był kanajacki, taki, jakiego trudno oczekiwać w jakimś obrzydliwym pornosie. Ten zastrzyk krwi, pulsowanie, złość, furia. Zacząłem się na nią po prostu wydzierać i słowa które ze mnie wychodziły miały prosty schemat: ty xxx, ty xxx. Obudziła się, widząc to co się wydarzyło zrobiła się cała biała, podtykałem jej telefon pod twarz i wydawałem dalej dźwięki, jakieś zlepki słów, nawet już nie pamiętam. Złapała swój telefon i wybiegła z piskiem. Do dzisiaj się zastanawiam się, czy gdybym wtedy zwyczajnie zrobił screeny, przesłał to sobie, nagrał treść tego, jak dzisiaj wyglądałoby moje życie. Zamiast tego poszedłem za nią, niszcząc po drodze wszystko, byłem jak huragan. Tępy, oszukany trzeci raz, bezmyślny huragan. Kretyn, pan rogacz kretyn, frajer. Zamknęła się w łazience, a ja waliłem rękami i krzyczałem, że ją zabiję. Ostudziły mnie dopiero niebieskie światła przed domem. To co miała w telefonie najpewniej przestało istnieć, ale w sumie i to nieważne. Nie wiedziałem z kim mnie wcześniej zdradzała, ani później. Nie miałem nic. Abstrahując od tego wszystkiego, to dziwne, że tak szybko wróciłem do domu, mimo, że sprawa była dalej w toku. Gdybym był jakimś szaleńcem, przecież... Ale nie wróciłem by tam zamieszkać, zabrałem swoje rzeczy i tak oto teraz sobie siedzę gad noł łer. Gdyby kogoś to interesowało... W sumie pewnie nie, ale gdyby, co z moim synem, staram się jak mogę, bym był jego ojcem, chociaż im więcej pojmował, tym więcej kłamstw słyszał. Ustaliliśmy pewne rzeczy na własną rękę, nie wzięliśmy rozwodu. Mógłbym wszystko pięknie położyć na wiele sposobów, ale odpłacając jej - ucierpiałby przy tym mój syn. W zamian za raty kredytu, nie płacę alimentów, które przyszłyby z rozwodem. Poznałem kogoś. Kogoś, kto mnie z tego leczy i daje jakąś nadzieję na przyszłość. Mój syn sporo dorósł, pewne rzeczy są dla niego niejasne, ale jak można komuś coś takiego powiedzieć, jak można wyjaśnić dziecku takie rzeczy? "Odszedłeś od mamy", kiedy się dopytuje czemu nie możemy się po prostu przytulić mam ochotę wyć. "Kim jest ta pani?". Jakoś okopaliśmy się w tej sytuacji, dużo wody upłynęło, w tym czasie jakoś wywiedziałem się o różnych kolegach, którzy pomagają mojej żonie, szczerze, nic mnie to już nie obchodzi, całe szczęście w tym, że jeśli potrafiła tak świetnie grać przede mną, to i pewnie syn niczego nie podejrzewa. Chciałbym z moją obecną kobietą się ustatkować, nie naciska, ale też nie przechodzi z sytuacją do porządku dziennego. Okres pandemii dziwnie rozciągnął nas w czasie. Rozwiązań jest sporo, ale to już nie jest historia na to forum. Nie siedzę na dnie, ale też moje życie nie ma już tylu kolorów, popełniłem tyle błędów, tyle głupot, tyle złych ścieżek obrałem. Czemu czasem ta droga życiowa musi być taka wyboista. P.S pozmieniałem kilka drobnych faktów, mimo wszystko zawsze ktoś kogo znam mógłby rozpoznać w tym pewne znajome elementy, ale ogólnie nie przekręciłem przebiegu wydarzeń.