Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

# poczciwy00:08:36
Jun_bor00:15:40
normalnyfacet201:55:18
Kania03:07:51
Jasmin197307:19:10

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

AApis
05.10.2022 15:22:05
Skoro dopuszczona jest rejestracja bez akceptacji admina - takich botów będziecie mieć więcej. Wklejają dziwne treści gdzie popadnie: komentarze, posty na forum, shoutbox...

hurricane
05.10.2022 11:49:12
LemuelLef - a tak w ogóle to o co chodzi? Szok

LemuelLef
04.10.2022 20:35:08
Gdzie poznawać celuloidy online zanadto bezsensownie? Reguła najgenialniejszych
miejscowości 2022! Gdzie dostrzegać celuloidy online zbytnio darmocha? Specyfikacja najłagodniejszych postaci 2022!

melania83
30.09.2022 21:49:52
Hallo i'm back ????????????????

AApis
22.09.2022 07:52:31
Staram się. Niektóre "stare" dodatki nie są kompatybilne z nowymi wymaganiami języka PHP. Dlatego ich nie ma lub są zastąpione innymi.

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Jak odnaleźć sens życia po tym wszystkim Drukuj

Zdradzony przez żonęWitam, czytam często to forum w celu znalezienia odpowiedzi.. wsparcia. Może są osoby które już mają to dawno za sobą i w jakiś sposób utwierdzą mnie w przekonaniu że będzie lepiej. Otóż moja historia to chyba podręcznikowy przykład zdrady. Jestem od żony 6 lat starszy poznaliśmy się 8 lat temu. Jak zwykle pierwsze lata wszystko pięknie, ładnie miłość po grób. Po roku już zamieszkaliśmy u teściów razem, Potem ślub najpierw cywilny, w między czasie dziecko, potem kościelny huczne wesele wszyscy gratulują jaka piękna para jacy zakochani... Dodam że to ona się o mnie starała, przez pierwsze pół roku latała za mną aż w końcu rozkochała. Wszystko poświęciłem dla niej, zapierdzielałem jak wół po dniach i nocach żebyśmy remontowali dom, kupowałem samochody jakie tylko chciała które były u kresu moich możliwości finansowych. Od razu nie pomyślcie ze nie poświęcałem jej czasu bo były i wakacje i wspólne spędzanie czasu. No i cała historia zaczęła sie rok temu gdy po okresie macierzyństwa dostała wymarzoną pracę w biurze. Przykład książkowy : nagle przesadne kupowanie ubrań niemal co dzień paczkomat, drogie perfumy, malowanie się dwie godziny przed wyjazdem, ukrywanie telefonu, brak zainteresowania moją osobą, wszczynanie kłótni o byle co, przywożenie pracy do domu. Po jakimś czasie odkryłem w jej tel. wyszukiwane hasła które mi nie mogły przejść przez gardło. Wtedy pierwszy kryzys wyprowadziłem się ale po kilku dniach powiedziała żebym wrócił, że kocha mnie ale mam problem z sobą. Wybaczyłem. Kolejne miesiące mimo ze nawet dobrze się układało to ciągle tkwiło mi to w głowie. Żonie doszły jeszcze nocne wyjazdy slużbowe. Starałem się bardzo o nią, zmieniłem pracę na lepsze zarobki, proponowałem czestsze wyjazdy. Niestety zawsze tłumaczenie a to szkoła a to dziecko za małe. Nawet nie chciała sobie ze mną zdjęcia zrobić. Jedyne wspólne przez rok to na jakimś weselu. A ja dalej jak kura domowa woziłem dziecko do przedszkola, potem wracałem i gotowałem obiad... Bo przeciez księżniczka nawet jajecznicy nie umiała zrobić pozatym i tak siedziała w laptopie całe wieczory. Mimo wszystko były jakieś tam nadzieje jeszcze po nowym roku planowaliśmy w końcu iść na swoje, myślałem ze będzie dobrze w końcu. Aż do pewnego wieczoru pierwsza od dłuższego czasu kłótnia o jakąś głupotę. Kazała mi się wynosić. Dwa tygodnie walczyłem, mówiłem że ludzie się nie rozstają o byle kłótnie to tłumaczyła ze coś w niej pękło itp itd. Odpuściłem, spakowałem się i zabrałem. Mieliśmy kontakt służbowy na temat dziecka, ja oczywiście dalej próbowałem ale bez skutku. Na wszystko miała przygotowana odpowiedź. I oczywiście że nikogo nie ma, że chce do końca życia być sama bo chce wolności. Nie pytajcie jak przeprowadziłem śledztwo i wszystko we mnie uderzyło jak grom z jasnego nieba. Romans a w zasadzie to chyba związek z szefem... Od pół roku przed rozstaniem co najmniej, podejrzewam że wcześniej się w nim podkochiwała aż w końcu dopięła swego. Wyjazdy slużbowe też zrobiły swoje. A ja wtedy usypialem i karmiłem naszą małą dzidzie. Gdy się dowiedziałem a miałem 100% informacje, internet nie zapomina tym bardziej jak ktoś jest nieuwazny. Pojechałem zabrałem resztę swoich rzeczy i bez krzyków powiedziałem ze wiem o wszystkim. Oczywiście wypieranie się ale w końcu ugięła się i przyznała że niby tak zakochała się w nim ale on nie wie o tym. Co było kłamstwem. Kontakty nasze ograniczyły się do przekazywania dziecka na widzenia i pytań do mnie czy złożyłem pozew. Mogłem to zrobić natomiast po rozmowie z prawnikiem stwierdziłem że lepsze będzie za porozumieniem stron a dlaczego : dla mojej córci która bardzo kocham i chce wychowywać. I nagle kolejny cios - ten wąż mnie ubiegł i po miesiącu przychodzi mi pozew z mojej winy! O zabranie mi praw rodzicielskich, Że piłem, ze nie opiekowałem się dzieckiem, ze wszczynałem awantury...wszystko kompletne brednie choć przyznam szczerze że w momencie gdy to czytałem naprawdę miałem ochotę jechać do niej i ją rozszarpać. Pozew przyszedł dzień (!) przed rozprawą i na szybko udało mi się załatwić odwołanie i sąd nawet nie rozpatrywał rozwodu tylko skierował na mediacje. Zastanowiałem się też dlaczego tak jej z tym spieszno, ale znałem też ich plan. Znaczy ona jest naiwna jak but bo posłuchajcie najlepszego: on ma 41 lat, żonę, trójkę dzieci i obiecał jej że jak ona się rozwiedzie to on za trzy lata się rozwiedzie jak już najmłodszy syn pójdzie do liceum bo jeszcze jest za mały. Dla mnie po prostu jej naiwność nie zna granic. No ale nic niech tam sobie żyją za te trzy lata niech im będzie. I powiem wam ze postanowiłem się już po rozprawie odciąć całkowicie, nie pisać, nie dzwonić,jedynie informacja kiedy przyjeżdżam po dziecko. I teraz nie wiem jak to rozgryźć czy kolejna jej gra nagle wydzwania o takie pierdoły, co u mnie słychać, potem proponuje mi wyjazd na zakupy nie zgodziłem się, potem na piknik rodzinny żebym zrobił to dla dziecka wtedy już wymiękłem ale rozmawialiśmy tylko o dziecku. Chciała zagadywać na inne tematy ale ja nie chciałem. I ciągły tekst żebyśmy żyli w zgodzie. Nie wiem już co o tym myśleć chce się rozwieść a niby proponuje te wyjazdy i dzwoni co trochę. Już jej w ogóle nie ufam, i nie wiem czy to jest chęć nawiązania dobrej relacji czy próbuje mnie zmiękczyć przed kolejną rozprawą żebym przystał na jej warunki. Te nasze spotkania też nie pomagają. Niestety teraz co powiem jest najgorsze dla mnie. Z jednej strony jej nienawidzę za to jak mnie potraktowała ale z drugiej niestety dalej kocham i chyba jestem tak głupi że powiedziała by słowo i bym wrócił. Każdego dnia wieczorem mówię sobie: jutro zapominam o wszystkim i zaczynam nowe życie, ale budzę się rano i wszystko wraca. Ale już wiem że nie ma odwrotu i im szybciej to się skończy tym lepiej dla mnie i mojej córci. Nie wiem w ogóle jak zacząć nowe życie, zostałem niemal z niczym, wróciłem do domu rodziców, praktycznie bez oszczędności, z alimentami które zabierają mi 1/3 pensji, ze starym autem.. Mógłbym się starać o to wszystko co tam zainwestowałem ale nawet mi się nie chce. Jedyną radość dają mi widzenia z córcia a reszta jest do d.. y. Niestety też praktycznie w ogóle nie piłem alkoholu może raz na miesiąc, teraz co dzień wieczorem przynajmniej 3 piwa. Pewnie zhejtujecie no ale niestety tak jest. Teraz mi się nie chce naprawdę nie mogę się odnaleźć, wracam z pracy i po prostu siadam i myślę. Ona była pierwszą i jedyną miłością mojego życia, nawet na myśl o szukaniu kogoś nowego w przyszłości to od razu mam złamanie kto weźmie rozwodnika z dzieckiem i tyloma problemami. Gdzieś czytałem ze średnio 11 tygodni cierpi człowiek po rozstanu. Tu minęły 3 miesiące a ja dalej jestem wrakiem siebie samego. Jestem świadom tez swoich błędów, brakiem stanowczości i tym że czasem trzeba być s...... m. Ale teraz to już po gołębiach. Może ktoś z forum w jakiś sposób pocieszy jak długo to może trwać i czy w ogóle jest dla mnie szansa na ułożenie sobie życia. Może to nie pytanie tylko bardziej oczekuje przykładów z życia wziętych w podobnej beznadziejniej sytuacji. Pozdrawiam T.

historia bez happy enduDrukuj

Zdradzony przez żonęCzołem zdradzowicze! zaglondam do was żeby zobaczyć co u was. Umnie wszystko dobrze oprocz oczywiscie cen i pieniedzy ktorych dalej nie mam(mysle o nich caly czas szczegolnie rano). Popijam sobie tanie piwo bo ni mam pieniedzy na lepsze i czy tam wasze tematy bo nie mam kasy robic nic innego - eh :(((( zdrad widze u was nie przybylo za wiele ciekawe czemu zastanawia mn e to. moze to przez ciezsze czasy w ktorych zyjemy.U mnie wszystko dobrze wlasnie chcialem nawet napisac bo sprawa dotyczeye tego portalu jest o zxdradach. i to dwóch. Dowiedzialem sie o nich jak trafilem w miedzyzczasie do roboty na budowie.chujowa i ciezka ale nawet dobrze platna w przeciwientwie do tych ku@#@# zakładowych i jak sie kurwa opalilem. wyglondam jak jakis antonio banderas sie na mnie laski lampia teraz caly czas bo i opalony to miesnie lepiej widac i tez ich jakby przybylo lapa mi sie grubsza zrobila od tej niewdziecznej roboty.w zakladzie bylem bielutki jak krolewna sniezka a ja jestem jeszcze wysoki i przystojny i czesto sie na mnie laski patrza. lampila sie na mnie nawet zona wlasciciela taka stara ropucha u ktorej pracowala moja ekipa czy kto to byl bo nie wiem sam juz. To tak robota byla na wsi z dala od czegokoliek pod samym lasem wszedzie dookola same pola. najblizszy sasiad jakies 2 km dalej.nawet chcialem pojsc na grzyby ale mi powiedzieli ze teraz nie rosna jeszcze. To tak bylo pracowalismy sobie sami i to tak trwalo dluzszy czas wlasciciel tylko czasami przyjezdzdal zobaczyc co sie dzieje. nuda w chuj oprocz roboty.i sobie przyjezdza do nas pewnego razu sasiad tylko nie ten 2km dalej jeszcze inny ciekawy co to sie dzieje. pogadal troche z innmi z mojej ekipy nie za bardzo byli rozmowni niue to co ja.ja mu powiedzialem wszystko co tam sie dowiedzialem o gosciu bo przyjechal na rozpoznanie co to tam. oczywiscie nic tam wielkiego nadzwyczajnego zwykla kolejna piz%^$ na kredycie sie buduje heheheheheh. gosc ktory rządzi w naszej ekipie mowi ze polowa jak nie lepiej tych wszystkich domow jest w kredycie w calej polsce i teraz zostaja wyru#$$%^ bo to wszystko jebnie tak mowi on. no i gadalem z tym gosciem a ze mi sie robic nie chcialo (a te suki mnie do roboty caly czas gonily jebane janusze) to sobie zaczalem gadac z tym gosciem dodalem nawet troche od siebie o tym i owym i se tak gadamy o roznych sprawach bo ja gadac umiem. i czego sie dowiedzialem to tyczy sie wlasnie tego portalu bo odkrylem historie ktorej juz nikt tu nie opisze bo sie nie skonczyla happyy endem(endem sie skonczyla ale bez happy heheheheh) otoz w tym domu sasiednim 2km dalej zyl se gosc z zona.budowali se dom jakies dzieciaki byly juz duze zonka pojechala do Wloch (albo hiszpani nie pamietam) do roboty i zostala tam trwalo to troche, gosc sie po pewnym czasie dowiedzial ze znalazla sie jakiegos wlocha(albo hiszpana) i ze jest z nim w ciazy final byl taki ze w garazu zrobil wisiołka zona wrocila po jakims czasie z dzidziusiem i dostala po wisiołku wszystko. to pierwsza historia chyba typowa chociaż nie wiem ocencie mi to (janiepotrafie)- ja jak dotad nie interesowalem sie zdradami ale odkad napisalem na tym portalu wlasna historie to tak jakby sie zrobilem wyczulony jak ktos cos w ten desen mowi. ocencie zdradowicze czy to bylo typowe czy nietypowe? aha jak kiedys wracalismy z roboty i chyba ta baba byla przed domem (okolo 50 albo nawet starsza bo to juz kilka lat historia miala) to mialem przystanac i krzyknac co slychac u meza ale ja nie bylem kierowca i sie mi skur#$@wysyn nie zatrzymal(suka tepa z budowy sie na zartach nie zna) :(((((((( taki mi fajny kawal spierdolili zal mi tego bylo w chói i druga historia bardzo podobna tylko gosc byl z miasta i mial kase(bylem pod jego domem pokazywali mi uuu W takim to bym se pomieszkal) tez dzieciaki byly gosc byl szyszkowaty i mial kase zona znalazla jakies zastepstwo a ten sie uwaga nie powiesil jak to sie robi tylko jak pizda nazarl sie lekow i final byl taki sam w zasadzie. nie znam szczegolow obu historii niestety a szkoda bo napisalbym wam bo wiem ze was to ciekawi. ten drugi to po prostu musiala byc jakas frajerzyna (pierwszy zreszta tez hehehe) przeciez jak sie ma kase to co za problem se znalezc cos lepszego mlodszego od sterej 40 letniej wyrodzonej ci000py i jeszcze teraz co sie tyle banderowek zajechalo mieszkania im rozdaja i plataja sie bez celu po miescie jak mnie to wkurwia. z reszta na banderowki trzeba uwazac bo to nie tylko choroby weneryczne ale takze zwykly jakies zakazne ospy gruzlice itp nietrudno nalapac syfu. aha i co wam moge pokazac nie wszedzie witaja tak tych ukrow jak frajerska Polska co im rozdaje wszystko za darmo i to bez pytania wlascicieli o zdanie znajomy rusek podeslal mi linka jak witali pojmanych ukrow w doniecku ponoc przez 8 lat ukry utlukly 15 tysiecy ludzi tam o ktorych Zachód nawet nie zajaknal sie ani razu patrzcie jaki im pochod zrobili https://www.bitchute.com/embed/EPmu6AYak4V6 a tu dobra muza odemnie dla was https://www.youtube.com/watch?v=5pvUqeH24_E i moze ktos mi wytlumaczy dlaczego kobiety z dlugimi wlosami sa atrakcyjniejsze - to na swoim przykladzie podobala mi sie znajoma z dlugimi wlosami dopóki ich nie sciela wtedy jak zobaczylem te szeroka morde to se tylko juz myslalem ale paszczak czemu tak jest dostałeś jakiś czas temu ostrzeżenie jednak jesteś niereformowalny wobec tego odpoczniesz sobie od portalu jakiś czas; portal nie jest miejscem na Twoje niedojrzałe, wulgarne wywody; poczciwy

Czy mnie zdradza? Jak normalnie żyćDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam, prosze o rady i opinie bo nie wiem jak to wszystko mam sobie poukładać. Opisze swoją historie która trwa od niedawna. Jestem w związku od 17 lat, 11 lat po ślubie. Na początku związku, po około 2 latach odkryłem, że moja przyszła żona spotyka się innym facetem. Chciałem zakończyć ten związek, ale błaga, prosiła, płakała przysięgała, że do niczego nie doszło, że to "tylko" spotkania na kawe. Dałem jej jeszcze jedną szanse, długo pracowała na odzyskanie zaufania. Czy odzyskała? Nie wiem? Po 6 latach ślub ( nie przymuszony). Teraz musze opisać sytuacje o pracy, bo to dość istotne, a może i nie... Ona pracowała w firmie X, która ściśle współpracowała z firmą Y i szefowie obu firm mniej wiecej znali pracowników tychże firm ( jak mówi żona zna szefa firmy Y tak na "Dzień Dobry") Po ślubie, kredyt, dom, wszystko po naszej myśli, potem dziecko. Było nam dobrze, układało się. Postanowiliśmy, że nie będzie wracać, ja zarabiałem dość dobrze starczało na życie i rachunki, ferie, wakacje, krótsze i dłuższe wyjazdy. Potem pojawiło się, drugie dziecko. Wszystko było idalnie. Ja utrzymywałem rodzine finansowo, ona zajmowała się domem i mnie to odpowiadało. Wręcz idealna rodzina. Do czasu... Do czasu, wojny, inflacji i decyzji jastrzębia nad jastrzębiami. Sytuacja finansowa się pogorszyła.Postanowiliśmy, że wróci do pracy. Zaczeło się szukanie pracy, było także ogłoszenie z firmy Y ale umowa zlecenie. Więc żona szukała dalej, ale jak to często bywa nikt się nie oddzywał. Po jakimś postanowiliśmy, że wyśle też CV do firmy Y ( bo na początek może być, a jak się sprawdzi to może dadzą umowe o prace). Mieli dzwonić w piątek i nie zadzwonili. No i znowu stres i płacz , że nie znajdzie pracy. W poniedziałek telefon z firmy Y, że jak chce zobaczyć jak tam jest to niech przyjdzie na 15. Miałem wtedy 1 zmiane więc nie było problemu z opieką nad dziećmi. Dzień zleciał położyłem dzieci spać i czekam na małżonke. Wróciła około 21:30 zmęczona, ale zadowolona. Oczywiście tylko wymienialiśmy się pytaniami, ja o prace ona o dzieci. W pewnym momencie powiedziała mi, że podeszła do niej kierownicza i przekazała jej telefon bo szef chce z nią rozmawiać( rzekomo chciał się upewnić czy to ona). Następnego dnia jeszcze przed pracą, znowu zadzwonił szef, ale już na nr prywatny żony.( Opowiadał jej jak to się skończyła współpraca z firmą X, narzekał na szefa firmy X. Powiedział jej , że to jest jego prywatny nr i żeby nikomu go nie dawała, żeby dzwonić do niego jak będzie miała jakiś problem, no i że da jej umowe o prace) a na koniec dnia dostała już klucze. Tydzień zleciał, w piątek okazało się, że w sobote idzie do prace, żeby szybciej wszystko załapać. No to ja jako przykładny mąż ogarnąłem dzieci, posprzątałem, przygotowałem na obiad, zostało troche czasu więc pomyślałem, że wstawie pranie, gdy zacząłem pakować bielizne do woreczka w ręce wpadły mi jej majtki( wyglądały tak jakby się w nich masturbowała) były takie 2 pary. Pozostałe były czyste. Przyszedł wieczór, dzieci u dziadków wiec było wino, piwo widziała, że coś mnie gryzie więc zapytała czy jestem zazdrosny, że szef dzwonił, odpowiedziałem że tak jestem ale nie mam zamiaru jej kontrolować bo jakie się sama nie upilnuje to ja jej nie upilnuje. I zapadła taka niezręczna cisza. Potem był sex, który sama zainiciowała ( aż byłem w szoku bo to był chyba 3 raz kiedy ona zaczeła) samo zbliżenie bardzo dziwne w moim odczuciu. Następnie bardzo długo leżała przytulona do mnie, pierwszy raz tak długo. Niedziela przebiegła spokojnie, ale wieczorem postanowiłem sprawdzić jej bielizne, która miała w sobote wieczorem-była czysta. Natomiast w poniedziałek rano wyszła do pracy z płaczem, twierdząc, że się boi reakcji kierowniczki bo coś tam się nie zgadzało. A i jeszcze jedno, jeśli chodzi o telefon to nie zauważyłem, żeby go jakoś przesadnie chowała, jedyne co to starszemu dziecku ograniczyła dostęp i powiedziała, że ma jej mówić jak coś przyjdzie. No i rzekomo kierowniczka kazała zalożyć jej whatsupa. Co mam zrobić, żeby funkcjonować w miare normalnie od tygodnia śpie po 2-4 h. Nie moge jeść, jestem rozdrażniony. A musze zachować spokój, bo jeśli zdradza, to prędzej czy później to wyjdzie. A jeśli nie zdradza, to niemoge dać jej pretekstu do zdrady. Wiem, że z tymi majtkami to troche przesada bo to pdchodzi pod jakies dewiacje, ale to wyszło zupełnie przypakiem. Dziekuje za uwage. Czekam na opinie.

PowtórkaDrukuj

Zdradzony przez żonęCzas i na moją historię po latach bycia na tym portalu. Wiele osób zna ją dobrze. Problem zdrady sięga 2015 roku. Podnosiłem się i starałem się zrozumieć schematy rozpadu związku. Wiele osób tu pomogło mi stanąć na nogi. Problem powrócił. Dotyczy to tego samego faceta. Nie zamierzam stawać jej na drodze do szczęścia. Porady prawne sobię załatwię. Na ile mi się uda postaram się załatwić wszystko polubownie. Teraz liczy się dla mnie dorastająca córka. Potrzebuję wsparcia technicznego, chcę wiedzieć na czym stoję. Nie potrafię się dogadać z ż w najpoważniejszych sprawach. Mam wrażenie że błądzi we mgle. Stworzyła swój świat osobisty i równoległy. Niech w nim pozostanie.

Zdrada żony ciekawy tematDrukuj

Zdradzony przez żonęCześć! Jestem w dość kiepskiej sytuacji i oczekuję porady, ewentualnych sugestii. Jesteśmy z żoną 4 lata po ślubie mamy 2,5 letnią córeczkę. Jakoś wpadłem na pomysł, że opiszę swój problem tutaj. Jestem zdradzany od około 1 roku. Żona jest osobą, która dba o swoją reputację a mieszkamy w 4 tyś mieście. Cała sprawa rozpoczęła się w październiku kiedy to odkryłem biling na którym było 2 z 3 tyś połączeń, sms z jednym numerem. Usprawiedliwiła to jakoś ( facet z którym tak pisała i gadała jest nałogowym alkoholikiem i jest od niej starszy o 14 lat). No nic przeszedłem do codziennych obowiązków pracy po 12h dziennie. Po około miesiącu początek listopada żona zaproponowała terapię małżeńską, zgodziłem się bez namysłu. Po kilku spotkaniach doszedłem do wniosku, że małżonka się nie stara i ściąga całą relację w dół to mi dało do myślenia... Kolejną istotną rzeczą, która się wydarzyła były wyjścia rzekomo z przyjaciółkami na mikołajki a to inną imprezę. Zacząłem być coraz bardziej podejrzliwy. Kolejne sesje terapeutyczne coraz bardziej mnie pogrążały... Żona zaczęła mówić, że nie jest szczęśliwa, że chce żebym się wyprowadził, że przeżyliśmy piękne chwile ale to przeminęło. Bardzo mnie to ruszyło więc postanowiłem, że nagram miejsce w którym często przebywa. Na efekty nie trzeba było długo czekać po 1 godzinie miałem dowód na którym wypłynęło, że ma romans i wszystko zostało zaplanowane z najdrobniejszymi szczegółami od a do z jak się mnie pozbyć z domu najlepiej żebym się wyprowadził gdzieś dalej 30-50km i zabierał córkę często. Po do końca stycznia nagrywałem cały dom śledziłem samochód pomagali mi w tym znajomi. Poznałem tożsamość tego faceta i okazał się to ten sam gość z którym rozmawiała pijak, wioskowy podrywacz, rozwodnik z 2 dzieci. Mając te dowody czułem się już pewnie zaczęliśmy rozmawiać o rozwodzie.. umówiliśmy się spotkanie z pełnomocnikami ustaliliśmy opiekę nad dzieckiem i podział finansowy, jedynie nieruchomości nie są jeszcze podzielone. Żona zażyczyła sobie żebym się wyprowadził z domu tak zrobiłem. Kupiłem nieruchomość 150m od jej domu i założyłem konkurencyjną działalność do jej działalności. ( Jesteśmy ludźmi, którzy nigdy nie martwili się o pieniądze) moje założenie działalności i zostanie w tym miejscu było spowodowane tylko moją kochaną córką. Kwestia jest tego typu, że żona obiecała w raz z jej adwokatem o złożeniu pozwu. do tej pory tego nie zrobili, czekam już 2 miesiące. Moja pani mecenas mówi, że decyzja należy do mnie. Nie chcę rozwodu z orzekaniem o winie, bo szkoda mi na to czasu. Wiem, że ona też go nie złoży, bo będzie to przyznanie się z jej strony do winy. Mam ogromny odrzut do tej osoby i nie rozmawiam z nią.. Zadaje jej tylko pytanie kiedy wniosą pozew oraz kiedy i jak mam zabrać córkę. Powiedzcie mi proszę jak widzicie tę sytuację? Czy ich związek może przetrwać? Czy są jakieś inne przesłanki dlaczego nie chce złożyć pozwu? Jaki jest jej tok rozumowania? Czy warto napisać pismo do sądu o tym, że aktualnie mamy taki stan separację, mamy ustalone alimenty i widzenia pol na pol z dzieckiem? czy alimenty w wysokości 500zł są wystarczające na 2.5l dziecko? Proszę o jakąś dyskusję, chwilami jest mi strasznie ciężko :) pzdr, mm

Zdradzona.. Drukuj

Zdradzona przez partnera/chłopakaWitam, również zostałam zdradzona, po 3 latach znajomości. Partner zdradził mnie z koleżanka z pracy, w sumie z jego kierowniczką. Nie wiem kiedy to się stało. Był czas że było źle między nami. On zajął się sobą. Sama zastanawialam się czy warto to ciągnąć, ale widocznie nie było tak źle skoro staralismy się o dziecko. O zdradzie dowiedziałam się od męża tej kobiety. Śledzi ja, ma podsluch w aucie bo nie raz go zdradzala. Po zdradzie chciałam go cały czas kontrolowac, cały czas miałam źle myśli. Nie jadlam, nie spałam. Zmienił pracę bo to był warunek. Jednak ostatnio znowu jej mąż poinformował mnie że rozmawiają ze sobą. I raz nawet nakrylam ich na rozmowie tel. Po tej akcji partner powiedział że już koniec że nie chce mieć z nią żadnego kontaktu. Bo skontaktowalam się z nią czego chce, jak chca to niech będą razem ale nie moim kosztem. A ona powiedziała mi dużo przykrych rzeczy, później posadzila że jej okno wybilam w domu... Kobieta zła bardzo zla, zdolna do wszystkiego. Nie wiem co mnie boli najbardziej, te patologiczne kłamstwa, czy to że w ogóle mnie to spotkało. Wydawało mi się że ufamy sobie bezgranicznie. Partner się zmienił. Stara się odbudować to wszystko. Dba o mnie I chce abym była szczęśliwa. Ale ja nie wiem czy to nie na chwilę, a jak będzie gorzej to znowu to zrobi. Mówi że sobą gardzi. Ale skoro mu wybaczylam nie mogę wypominac do końca zycia. I nawet nie chce, chce zająć się sobą. Tylko czy dam rade... Żyć koło kogoś kto tak łatwo zdradził..

Czuję się emocjonalnie zdradzona, czy przesadzamDrukuj

Zdradzona przez mężaHej, w skrócie moja historia wygląda tak, że kilka lat temu zostałam zdradzona przez męża. Rozwód z jego winy. Po rozwodzie pozbierałam się i przeżyłam najszczęśliwszy okres mojego życia. Rozkwitłam, schudłam, zaczęłam o siebie dbać. Spędzałam wolne chwile z dzieckiem, miałam super pracę. Naprawdę byłam szczęśliwa. W takich okolicznościach poznałam obecnego partnera, z którym obecnie jestem 4 lata. Dla niego rzuciłam pracę, przeprowadziłam się do jego miasta. Dziecko go zaakceptowało. Pracę też znalazłam, i fajną do tego. I wszystko byłoby pięknie, jak z katalogu gdyby nie zachowania mojego partnera. Na początku miałam różowe okulary, na wiele wydarzeń przymykałam oczy, bo byłam szaleńczo zakochana i taka szczęśliwa, że razem tworzymy coś, co można nazwać rodziną, domem. Mój partner to bawidamek. Wiele razy były sytuacje gdzie wychodził w weekendy na imprezy, nie wracał. Na moich oczach potrafi klepnąć koleżankę w pupę lub namiętnie tańczyć z inną kobietą (obściskiwanie, latino itp.). Zdarzyło się też parę razy gdzie nocował u swojej koleżanki po ostrej balandze. Ja albo wpadam w furię o to albo po prostu chowam urazę w sobie. Wielokrotnie mówiłam mu, że to mi nie pasuje, że mnie to rani. Ja jestem inna, uważam, że należy mi się lojalność i szacunek jeśli zdecydował się być ze mną. On mi zarzuca, że siedzę w domu i nie umiem się bawić. To prawda, wolę spędzić czas w domu, z dzieckiem lub na rodzinnych wyjściach. Nie znoszę spędzenia weekendów na kacu (u mnie już mała ilość alko powoduje, że się źle czuję). Czarę goryczy przelała ostatnia impreza, na którą poszedł. Urodziny koleżanki. Najśmieszniejsze jest to, że sam pokazał mi zdjęcia, bo jak twierdzi nie ma nic do ukrycia i to były tylko wygłupy. Otóż na jednym ze zdjęć siedzi mu na kolanach kobieta, które wtyka biust w jego twarz. Mnnie jakby poraziło jak to zobaczyłam. Po prostu zamarłam. Łzy w oczach, przestałam się odzywać. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Oczywiście odwrócił to w ten sposób, że robię z igły widły, że to były takie żarty, że nie umiem być szczęśliwa, że jak on mi nie odpowiada to mam sobie innego poszukać. A mi serce pęka na kawałki. Wszystko we mnie krzyczy odejdź od tego buraka, który Cię nie szanuje. Dziś stanął w drzwiach wychodząc do pracy i chciał się pożegnać, a ja mam jakąś blokadę. Nie byłam w stanie tego zrobić ani powiedzieć mu do widzenia. Czy ja rzeczywiście przesadzam? Gubię się już we własnych analizach, domysłach, paranojach. I to nie jest tak, że to jeden wyrywkowy epizod. Wcześniej też odwalał różne numery.

ZdradzonaDrukuj

Zdradzona przez mężaOd czego tu zacząć, hmm a więc było tak jechaliśmy na wczasy nad morze,gdy dojechaliśmy wrzuciłam fotki na fejsa z mężem no i się zaczęło natłok wiadomości w tym i wiadomości wysłane męża do tego koczkodana,mój świat runął najgorsze to,że dziecko było obok i choć to było już zakończone to babsztyl mnie nieoszczedzil.Zostalam z mężem, stara się jak może kocham go ale bol pozostał kocham ale wybaczyć nie mogę,każdego dnia mam to przed oczami,oczami wyobraźni widzę,strasznie boli,cierpię i tak bez końca.

Nie zdrada, ale…Drukuj

Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęNatrafiłem na to forum przypadkowo. Mam 29 lat i od kilku miesięcy jestem w sytuacji, która rujnuje nasz związek. W tym momencie rozstaliśmy się z narzeczoną głównie z powodu kłótni o to. Nie było zdrady. W skrócie. Moja partnerka ma 27 lat i jest uzależniona od swojej mamy. Jej ojciec nie żyje, a rodzeństwo (dwóch braci) wyprowadziło się i dawno ułożyło sobie życie. Ona została z mamą w domu. Na początku nie zwracałem uwagi na jej mamę, bo spotykaliśmy się we dwójkę, nadszedł jednak czas żeby ją poznać i pierwsze wrażenia nie były delikatnie mówiąc dobre. Osoba zaborcza, mająca zdanie na każdy temat, jak to ona świat zna, choć poza domem ostatnio nigdzie nie była, ostatnio czyli przez kilkanaście lat. Pomyślałem sobie, trudno jest jak jest, najważniejsza jest relacja z narzeczoną. Drugie spotkanie z tą osobą wyglądało tak, że przyjechałem po narzeczoną żeby zabrać ją do siebie na weekend (mieszkałem sam w swoim mieszkaniu). Zmarnowałem piątek i sobotę żeby tam zostać i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Matka, gdy narzeczona chciała wyjść, zabroniła jej. Zaczęła na nią krzyczeć, obwiniać o wszystkie tragedie rodzinne, grozić, że zabierze jej wszystko co do niej należy jeśli tylko terazr30; wyjdzie. Wiecie co narzeczona zrobiła? Płakała strasznie. Próbowałem ją pocieszać, ale matka przychodziła i dokładała jej jeszcze i jeszcze jakby celowo chciała żeby córka płakała a później? Kochana córko już nie płacz... W końcu wyjechaliśmy. Z dwa tygodnie później ta sama sytuacja, do bólu i łez doprowadzona, nie wiem co robić. Do tego matka zabrała jej kluczyki od samochodu (de facto narzeczonej) klucze od domu i kazała spierr30; Od tamtego czasu zamieszkaliśmy razem, bo nie chciałem żeby wracała tam i cierpiała znowu. Matka musi mieć jej lokalizacje w telefonie (serio), śledzi każdy ruch. Musi wiedzieć co robi, myśli i zamierza. Totalna kontrola. Oczywiście ja jestem ten najgorszy, choć mnie nie zna. Słów na mój temat nie przytoczę tutaj. To chyba najważniejsze elementy. Konkluzja na koniec. Jesteśmy teraz osobno, bez kontaktu od początku świąt. Najpewniej zabrała jej telefon i komputer. Pytanie do Was. Czy taki związek ma w ogóle sens? Dodam tylko, że moja jeszcze albo już nie narzeczona godzi się na to. Nie umie się jej przeciwstawić. W jej obecności głos jej milknie jakby była jej więźniem. Dramat, żadnej samodzielności. Kocham ją. Nawet jeśli się zejdziemy, a pewnie tak będzie, to znowu wszystko będzie nawracaćr30; Nie wiem czy to na moje nerwy jeszczer30;

Po 10 latach zdradziła... Drukuj

Zdradzony przez żonęCześć Pisze bo też mnie to dotknęło... Zdrada żony po 10 latach małżeństwa (11 latach bycia razem) Po kolei... Ogólnie jesteśmy (jeszcze, albo byliśmy) normalnym małżeństwem, z domem (połówka, bo to bliźniak), córka 8 lat i z małym pieskiem... Pierwsze 4 lat było wszystko ok, żyliśmy, wszystko grało, nie było żadnych grubych akcji, w tym czasie jako rodzina spędzaliśmy czas, ja to organizowałem, spacery, wakacje po Polsce i zagranica, wyjazdy nad jezioro, różne atrakcje, naprawdę wszystko grało... 5 rok to moja choroba nowotwór... Chemia, walczyłem i wygrałem bitwę... 6 rok to przeprowadzka do bliźniaka i miało już być tylko lepiej... Po roku mieszkania w bliźniaku, żona oświadczyła ze idzie na terapię indywidualna, bo przeżyła ta moja chorobę, że wczuwa się praca, nie wie co z czasem robić, jak odreagować na to... Terapia trwała rok... Pani psycholog zaleciła jej czytanie książek oraz powiedziała że jak chce jeszcze przetrawić kolejne tamaty to zaleca wspólną terapię z mężem (wtedy żona raz mi o tym mówi, między czynnościami domowymi, ja stwierdziłem, że nie potrzebne nam to bo się dogadujemy i jest między nami dobrze, później już nie podejmowała że mną tego tematu). .. Do tego czasu żona nie przeczytała żadnej książki... Ale dostała radę więc zaczęła czytac.. Wybrała tematykę książek erotyczne-porno tj te blanki, 50 twarzy, itd... I tak czytała na potęgę, 4 książki po 400 stron na tydzień, w międzyczasie pozostawiaj mnie z córką samych w aktywności po sxkoke pracy, i tak przez te 3 lata końcowe, to głównie ja zajmowałem się córka po pracy i weekendy, tj wyszukiwałem jej najróżniejsze aktywności, byleby z dala od telefonu, było tego naprawdę dużo. Do tego za żelem ogarniać ogród, chatę, sprzątanie, niedzielne obiady i czasami coś w tygodniu, spacery z psem... Żona tylko te obiady (i to nie zawsze) i czasami zakupy... Mamy 10 rok małżeństwa... Jest listopad i wyczajam że zona nawija na GG z 5 Kowalskimi... Po 2 tygodniach to wyczaiłem, tam pisała jak to małżeństwo było źle i w ogóle że przeżyła masakrę, coś strasznego, dużo o sexie z nimi gadała, zdjęcia wysyłała... Jak wykryłem to, następnego dnia jej wszystko powiedziałem, że co to jest, co odwala... Popłakała się, do tego jej matce tez o tym powiedziałem... Jak przyjechała od niej (od swojej matki) to płakała i przepraszała, że skasuje to i że kończy z tym (ja głupi uwierzyłem jej...).... Nastąpiło ocieplenie naszych stosunków, wrócił sex, było lepiej na 2 tygodnie... Mamy grudzień, a ona znów zaczęła być inna, nieswoja... Nagle koniec grudnia mówi że chce seperacji... Ostatecznie decydujemy się na terapię malzenska (ja jesze nie podejrzewam jej wtedy że znowu pisze i dzwoni z Kowalskimi) Na terapii nie jest szczera, widzę że wciąż nie swoja, twierdzi że posulo się przez mnie, że byłem nie uczuciowy, że nie okazywałem jej uczucz, że też ciężki charakter mam... W między czasie jedziemy na ferie w 3ke z córką i tam wychodzą jej kłamstwa, że piszę na whatappie z Kowalskimi, wymienia się fotkami... Znów jej mówię że kłamie, osxukuhe, ona do niczego się nie przyznaje... Mimo iż pokazuje screeny, Z ferii wróciliśmy dzień wcześniej przez to, po feriach mówi że jedzie z córką do swojej mamy, może wróci po paru dniach... W między czasie odkrywam w jej starym telefonie (kupiłem jej nowy przed feriami) że rezerwowała hotel na Booking dla kowalskiego... Odkrywam zdjęcia kowalskich... Mówię żniw jej o tym, mówię jej starym, ona znów się nie przyznaje, troluje, ucieka z chaty, bo starzy już źli na nią... Wraca do naszego blizniaka... Ja juz dostaje wtedy na głowę, chudnę, nie spue, bo widze jak karmi mię kłamstwami mimo odbywanej wspólnej terapii... Ostatecznie w połowie lutego wyprowadza się na stałe z córką... Po paru dniach od wyprowadzki oświadcza mi se składa pozew, że już nie chce ze mną być, ja nakłaniam żeby zmieniła zdanie, nie chce... Mówi że koniec... Później jeszcze się poniżam, znów proszę, daje jej list... Ma to gdzieś... Obecnie niby niema Kowalskiego... Ale wiem że po wyprowadzce w lutym mocno pisala na GG, znów szukając relacji... Dodam tylko ze jest katechetką, lol, serio... Tak mnie porobiła.... Tera czekam na pozew, corke juz przerobila, bo córka nie chce czasu spędzać ze mną, mimo iż ja się nią zajmowałem cały czas po szkole i w weekendy... Rzecz jasna chce alimenty na corke 1k...

10 lat razem,6 po ślubie i wielki skok w bok żonyDrukuj

Zdradzony przez żonęWitam was, z góry sorki jeśli będzie zbyt długo. Z żoną jestem w sumie już od 2012 roku w tym prawie 6 po ślubie. Nawet nie wiem jak to skomentować heh, ja urzędnik państwowy na fajnym stanowisku, ona zawzięta kosmetyczka, oboje lubimy pieski, dzieci nie mamy i raczej mieć już nie będziemy, choć może się mylę. Otóż sprawa wygląda tak: Ja mam obecnie 35 lat a żona rocznikowo 31.. jesteśmy takim małżeństwem partnerskim, żadne patriarchaty, żadne pan i władca, czy inne chciałeś panią to zapierr30;j na nią. Ona zajmowała się sprzątaniem i ogarnięciem kuchni, ja głównie zakupy i tam od czasu coś do garnka włożyłem. Początki naszego związku były bardzo fajne, generalnie powiedziałbym udane. Ślub był tego ukoronowaniem. Po ślubie myśleliśmy o dziecku, żona miała wahnia, raz chciała, raz nie, potem znów chciała i znów nie. Do tego dochodziły inne problemy.. żonie skakały hormony, jak prolaktyna była zła, to tarczyca ok, jak tarczyca ok to prolaktyna źle. JEŹDZILIŚMY po lekarzach, żonę wspierałem jak mogłem. Miała we mnie wsparcie praktycznie w każdym aspekcie życia. Napiłabym się herbatki r11; szedłem robić. Kurczę zjadłabym coś r11; ja już buty nakładam albo podnoszę tel lub idę do kuchni patrzeć. Żona też potrafiła zadbać, coś podać zrobić itpr30; w międzyczasie takiego życia, popchałem ją do pracy na staż do salonu kosmetycznego, spełniła się, z czasem zaryzykowaliśmy i otworzyła i poszła na swoje (nasze).. pomagałem jej w prowadzeniu dokumentacji, przelewach, zapotrzebowaniu, rozliczeniu itp. Umowy z dziewczynami wszystko było na mojej głowie, aby mogła skupić się w 100% na swojej pracy. W międzyczasie były te śmieszne covidy, medialne nakręcanie, zamykanie, potem otwieranie.. razem wytrwaliśmy w tym wszystkim.. to ona w moje raminona płakała jak mama jej miała raka, to ja woziłem ją do szpitala na odwiedziny do mamy. Czasami tą moją żonę musiałem rniańczyćr1;. Seks myślę był udany naprawdę, od szybkich numerków po serię kilku razy.. były spontaniczne wyjazdy jak i planowane wczasy. Po czasie kupiliśmy sobie pupilka suczkę psa. Przeskoczmy do roku bieżącego do marcar30; żona i ja praca dom praca dom.. jakiś wolny weekend to zamulanie przed tv z tel w reku jedno i drugier30; ja mowię do niej.. cykl wyrównany choć dajemy w dzień w dzień może zaskoczy ta ciążar30; zero reakcji. Żona w międzyczasie zalozyła tik toka tam wstawiała filmiki z pieskiem bla bla bla.. ja oczywiście po ogarniecu pracy oraz obrządków domowych posiedziałem sobie trochę na kryptowalutach a to wykresiki a to jakies porady na youtube.. ja to robiłem z myslą że może trafię z jakąs inwestycja i będzie nam po prostu lepiej. Mielismy dużo stresów, sporadycznie pojawiał się alkohol i wróćmy do meritum. Żona pochłonięta tik tokiem nagle zaczęła pisać dużo więcej.. Ja wiedziałem, że tam miała z 2 kolegów o których widziałem, że są niegroźni.. nie ingerowałem po prostu UFAŁEM. Żona przez 3 tygodnie spisała się z kolesiem by potem nastąpiła taka akcja. W międzyczasie moja kochana mama była potrącona na pasach przez pijanego kierowcę i z trudnem przeżyła.. nie miałem w żonie zadnego wsparciar30; a Kochaliśmy się ostatnio 2 kwietniar30;.w 13 dniu cyklu żony i to było nasze ostatnie zbliżenie, mówiła abym nie kończył bo nie chce potem aby jej kapało w nocy, a i tak czułem że mi się ulało trochę.. potem 3 dni spaliśmy razem a ona zaczęła chować telefon w poszewkę, by następne 2 dni pójść spac do drugiego pokoju.. mysle kurła coś nie tak. Przejrzałem ze swojego konta jej profil i r30;.. znalazłem gogusia, pytam kto to, ona ze nikt. Nazajutrz będąc w pracy dostałem wiadomość na fb rjak coś jestem bezpiecznar1; i telefon wyłączyła.. nie wróciła na noc i przyszła dopiero o 9 rano.. szyja w malinkach itp. Doszło do zdrady byłem wściekły żądałem wyjaśnień, ona się tłumaczyła coś błądziła masakra. Mówiła to WSZYSTKO co chciałbym usłyszeć PRZED jej rakcjąr1;, a zarzucała mi, że to może ja bezpłodny jestem może powinieniem się zbadać, potem wypomniała mi sporadyczny alkohol, że czuła się niekochana, ze jej nie wspierałem (LOL) że nie byłem czuły (do zimnych nie należę)r30; coś o kolesiur30; 3 lata od niej młodszy, totalny przychlast taki, rozwiedziony, ma syna na którego ma wyyebane tak naprawdę, a ex żona skomentowała go tak rjeśli żona szuka ciągłego kontrolowania, sprawdzania telefonów, wywiadu z każdej minuty życia, gdzie była co robiła, podsłuchy w samochodzie jaki i kontrolowanie rozmów nawet z rodziną, do tego lubi być zdradzana i czyjąś sprzątaczką, kucharką to spoko, ogólnie człowiek nie do życi. On lubi te rzajęter1; mając romans będąc ze mną w małżeństwie była to laska która ma męża i 3 dzieci, pracuje w zakładzie jest pracownikiem fizycznym bez wykształcenia i zarabia najniższą krajową. Mi życie z nim się nie podobało było wręcz toksyczne. Czasy kiedy kobieta zapierdzielała w domu i w pracy i przy dzieku dawno się skończyły, nawet rola w byciu ojcem go przerosła, nie umiał i nie umie być tatą. Nasze dziecko traktował jak rzecz która ma się nie ruszać i nie płakać, najlepiej stać w kącie i udawać, że go nie ma, bo tata zmęczony i ogląda telewizjęr1; Dodam jeszcze, że jadąc do mojej żony olał widzenie sądowe ze swoim dzieckiem, a głupia żona cieszyła się, że jest dla popychacza numerem jedenr30;. ps. Żonie pokazałem wywody ex żony tego gogusia, ale definitywnie uznała to za demagogie i ona JEMU UFAŁA, jego wersji : ) Plan wydarzeń po zdradzie w miarę losowa kolejność 1. Rozmowa godzina zero wyrzucenie jej pretensji 2. wyprowadziłem się z domu 3. Z żoną jestem już po rozdzielności majątkowej, obskubałem ją trochę a po świetach składam papiery rozwodowe. 4. Jeśli byłaby teraz żona w ciązy to niewiadomo tak naprawdę czyje byłoby to dziecko 5. Zarzucając mi że się nie badam, to idę w Wielkanoc na badania. 6. Alkohol może dla mnie nie istnieć. 7. Telefon mogę odłożyć r11; bo longa w krypto można mieć dosyć długo bez patrzenia w tel. 8. We wtorek mam psychologa r11; też będzie podkładka dla sądu, że mocno to przeżyłem. 9. Żona mówiła że idzie w pisu do niego 150 km od miejsca zmieszkania w piątek czyli dziś, koniec końców raczej nie pojechała, a będzie prowadzić działalność będąc u gogusia (powodzenia :D) 10. Żonie proponowałem kilka dni po akcji, że możemy pójść na terapię coś odbudować itp. Zbytnio nie płaszczyłem się, podszedłem bardziej rozumem niż emocjami. Przyjmuję licytację, ja daję jej 2mc MAX i wraca z płaczem. A WY?