Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Landexpzglosy00:37:57
JamesTon07:33:42
PS08:36:56
Anetastp09:05:20
Julianaempat...09:09:24

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
03.12.2025 23:23:51
Puebla, przycisk "Opisz swoją zdradę" nie służy do zadawania pytań typu gdzie jest czat. Kolejne spamy skończą się banem.

Puebla
03.12.2025 22:04:21
Gdzie jest Chat?

mrdear
10.11.2025 10:09:47
ale nie ma Uśmiech

poczciwy
04.11.2025 10:37:56
mrdear, ludzie usuwali swoje wpisy i historia traciła sens oraz logikę. Teoretycznie przez 5 min od dodania powinna być możliwość edycji.

mrdear
02.11.2025 15:41:24
co się stało, że nie mozna edytować postów?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Zdrada emocjonalnaDrukuj

Zdradzona przez mężaCześć. Moja historia będzie podobna do wielu, ale napiszę bo chce poznać zdanie kogoś kto nie siedzi w tym wszystkim. Jesteśmy razem 17 lat. On jest DDA, od tygodnia znowu chodzi na terapię (po 5 latach przerwy). 2 tygodnie temu sam z płaczem przyznał się do zdrady emocjonalnej. Od dawna wiedziałam że coś jest nie tak, wypierał się. Ale, zadzwonił do Niego mąż kochanki. Powiedział że wie, że jest złym człowiekiem i żeby to przemyślał i powiedział żonie... To kobieta z pracy, widywali się sporadycznie, pisali 3 miesiące, było kilka pocałunków i padło "kocham Cię" to był maj 2024. Uznali że to nie ma sensu, to tylko zauroczenie i później czasem pisali, nie pracują już razem. Nie było seksu. Ona mieszka wiele kilometrów od nas. Zakończył to w maju tego roku. Ostatni miesiąc miał problem w łóżku tak go to gryzło... Podobno... Dlaczego tak bardzo mnie to boli? Pisali maile... 2024 rok był dla mnie bardzo trudny. Od stycznia doświadczyłam mobbingu w pracy. Mamy dwoje dzieci, bardzo dawały popalić. Obowiązki mnie przerosły, bylam nerwowa. Prosiłam o pomoc, żeby mnie odciążył, mówiłam że mi ciężko i nic. W maju kiedy kręcił już z nią, o czym nie wiedziałam, też napisałem maila z prośbą o wsparcie z tym jak mi źle. W odpowiedzi nie dostałem wsparcie. Zgnoił mnie...
Teraz wysłałam mu te wiadomości, czytał i płakał. Pytałam dlaczego wspierał inna kobietę kiedy ja potrzebowałam pomocy? Dlaczego gdy spytałam czy ktoś jest skłamał. Byliśmy dla siebie przyjaciółmi, wiele przeszliśmy, zawsze mówiłem że jak coś się wypali jestem gotowa to przyjąć, niech tylko powie. I mnie okłamał tak podle... Przy pierwszej terapii byłam, wspierałam, zawsze byłam a gdy ja upadłam poszedł pocieszać inna bo jej się nie układało. Nie obchodzi mnie że to były tylko wiadomości, kilka pocałunków, powiedział kocham. Skreśli tyle wspólnych lat po 3 miesiącach pisania.
Uważam że zachowałam klasę, nie było awantury, jest chłód. Godziny rozmów za nami. Sam siebie nazwał kurwą ale co mi po tym? Ja żyję wspomnieniem po człowieku którego kocham nad życie a ten jest mi obcy. Czy po tej terapii się ogarnie i zrozumie. Jedyne co go uratowało przed tym że miałby natychmiastowy wypad z domu to że płakał, przepraszał i prosił. Po śmierci ojca i narodzinach dzieci nie był tak rozchwiany. Dzień po tym jak powiedział poszedł na tory i chciał się rzucić... To szantaż, nie dałam się zmanipulować. Co ja mam zrobić? Pomogę mu wyjść na prostą, jak zawsze ale czy ja chce z nim być?...
13728
<
#1 | poczciwy dnia 06.12.2025 12:45
On jest DDA a Ty?
Pytam, ponieważ ludzie nie dobierają się w pary z przypadku a raczej według pewnego klucza.
16273
<
#2 | Anetastp dnia 06.12.2025 17:39
Słuszne pytanie. Moi rodzice pochodzą z rodzin alkoholowych. Do 9 roku życia mieszkałam z rodzicami i dziadkiem alkoholikiem. Dobry człowiek ale kompletnie zagubiony. Jestem typem zbawcy, pomagam zawsze i wszystkim. Coraz rzadziej kosztem siebie. Dojrzałam, też przeszłam terapię. Co prawda bardziej związaną z moimi problemami onkologicznymi, ale bardzo dużo uwagi poświęciłam żeby być szczęśliwa dla siebie i dzięki sobie.
Mój mąż jest DDA.
Wczoraj stwierdził że boi się, że nawet jak spróbujemy to będzie to wracać. Sprawa dla mnie jest prosta. Nie kiwnę palcem dopóki nie będę pewne i nie będę wiedziała w nim walki. Chyba jest lekko w szoku, ale to nie był żart.
Sama nie wiem co robić. Zaznaczę, nie muszę z nim być, byliśmy razem bo oboje tego chcieliśmy. Przynajmniej tak mi się wydawało...
16273
<
#3 | Anetastp dnia 06.12.2025 17:43
Źle mi z tym że szukam pomocy tutaj, ale nie chce mieszać w to moich bliskich. Przynajmniej dopóki sama w zgodzie ze sobą nie zdecyduje co dalej. Przepraszam że się tak rozpisuje ale chyba potrzebuje wyrzucić to wszystko z siebie.
13728
<
#4 | poczciwy dnia 06.12.2025 18:15
Dwoje DDA lub DDD to jak kosa i kamień.
W zasadzie bez poważnego przepracowania sprawy każde z osobna jest niemal pewne, że wcześniej czy później nastąpi rozpad relacji.
Obydwoje zapewne macie styl przywiązania lękowy albo lękowo- unikający co oznacza, że cholernie pragniecie bliskości jednocześnie się jej bojąc.
Moim zdaniem mimo tego, że to tak bardzo boli, zdrada w Waszym przypadku nie jest największym problemem a tylko czubkiem góry lodowej, bardziej konsekwencją wtłoczonych schematów.
Potraficie ze sobą normalnie spokojnie i konstruktywnie rozmawiać?
Dlaczego wcześniejszą terapię przerwał?
Jak długo trwała Twoja?
16273
<
#5 | Anetastp dnia 06.12.2025 19:04
#Poczciwy dziękuję za tak wnikliwą analizę mojej sytuacji. Przyda mi się to.
Brat męża zdradzał wszystkie kolejne partnerki, mąż zawsze był tym oburzony. Tłumaczyłam mu że to kwestia DDA i schematów. Jesteś inny bo jesteś świadomy i nad sobą pracujesz... Przeliczyłam się. Terapię przerwał/zakończył w porozumieniu z terapeuta. Ja uważałam że za wcześnie. Później podjęliśmy decyzję o drugim dziecku. Ciąża była skomplikowana, trudna. Stawał na głowie żeby się udało, żeby było dobrze. Do momentu aż mnie życie przerosło (dziecko miało 3 latka) i powieliłam schemat mojej mamy (wybuchowa, nerwowa).

Terapeutą do którego teraz się udał dostał kilka informacji, które prosiłam żeby przekazał. Gość uznał że ma mądra żonę skoro w takie sytuacji potrafi spokojnie rozmawiać. Staram się. Gdzieś wewnętrznie czułam że Go tracę. Potrafimy rozmawiać bez awantur i racjonalnie. Od kad wiem przegadaliśmy wiele godzin. Oboje wiemy że zachował się tak bo ma niskie poczucie własnej wartości i szukał potwierdzenia gdzie indziej bo ja miałam swoje problemy. Wczoraj sam przyznał że bardzo żałuje że mimo moich prób rozmów uciekał. Może trudno w to uwierzyć ale my jesteśmy/byliśmy przyjaciółmi.

Moja terapia trwała krótko, pół roku. Poszłam tam w pełni świadoma swoich wad i problemów. Miałam się tam nauczyć i nauczyłam panować nad sobą kiedy moje dzieci dają ciągle popalić. To jest schemat z domu. Matka darła się na mnie ciągle, ja robiłam to samo kiedy nie dawałam rady. Niestety kiedy prosiłam o pomoc odbijałam się od ściany. Jest cudownym ojcem ale kiedy wchodzi temat emocji ucieka z placu boju i zostaje z tym sama. Dlatego przy mnie dzieci są nieznośne a przy nim nie. Przy mnie pokazanie tego co czują ma sens. To opinia terapeuty i psychologa dziecięcego.

Umówiliśmy się że dziś napiszę dla mnie list. Tak jak kiedyś. Pytał czy i jak może mi pomóc. Ja obiecałam pomóc w jego terapii a później zobaczymy. Chce żeby się pozbierał. Tu już nie chodzi o mnie, dzieci potrzebują stabilnego taty.

Rok temu w lipcu poszliśmy na terapię par... Trafiliśmy beznadziejne bo Pan uznał że jeśli czujemy się dla siebie ważni jest wszystko ok. Na innego terapeutę już nie udało mi się męża namówić....

Jest mi trudno bo żeby nie było za łatwo, moje wyniki badań nie są zadowalające. Nie chcę żeby o tym teraz wiedział, bo to wpłynie na jego decyzję. Jak chce że mną być to dlatego że mnie akceptuje i chce a nie z litości...

Jak to mówią, trudne się wylosowało...
16273
<
#6 | Anetastp dnia 06.12.2025 19:17
Jeszcze ważna rzecz. Mimo setek rozmów twierdzi że nie zaszedł by tak daleko bez mojego wsparcia. To pozornie niewinne, miłe, ale... To znowu ogromny brak wiary w siebie. Jest bardzo zdolny, ambitny i niesamowicie ceniony w pracy, która jest jego pasją. Minus, ucieka w pracę jak mu źle... Na plus, teraz ograniczył ilość pracy bo chce być z nami w domu.
Może jestem głupia, naiwna, ale mam wrażenie że zgubił sam siebie. Widziałam to, nie umiałam pomoc na terapię iść nie chciał. Moje terapeutka powiedziała wtedy że nie pomogę komuś kto tego nie chce. Odpuściłam w końcu. Ciągle uczę się że ja też jestem ważna.
Mimo całej tej sytuacji nie myślę o sobie źle. Próbowałam przecież pomoc, to mąż dokonał wyboru (zdrada) i odrzucił moja pomoc.
16211
<
#7 | Runio dnia 06.12.2025 21:36
Aneta , nie jestem terapeutą ani psychologiem. Więcej do powiedzenia o waszej relacji na pewno będzie miał Poczciwy . Potraktuj moja opinię luźno. Z tego co piszesz mam wrażenie że jesteś dla męża tyle ważna na ile jesteś w stanie pchać go przodu. Sama piszesz, że jesteście przyjaciółmi.
Przyjacielowi się zwierza, udziela porad, zasięga opinie. Kiedy jest się w potrzebie pomaga się. Poczuł wyrzuty sumienia bo zdradził przyjaciela nie żonę. Przyjaźń w związku jest potrzebna, ale ona nie jest filarem małżeństwa. Ty mu pomagalaś , on tobie nie. Więc nawet jako przyjaciel zawiódł. Stąd może jego wyrzuty sumienia. Wiecie dużo o sobie, znacie źródło swoich problemów a mimo to mąż nie potrafi rozwiązać ich.
Nie możesz jak powiedział terapeuta pomóc komuś kto tej pomocy nie chce. Przed tobą trudne wybory. Może mąż wreszcie powinien sam zacząć pływać i rozwiązywać problemy. Mam wrażenie że jesteś dla niego kotwicą.
Zdrada boli,jeżeli ja wybaczysz to musicie zmienić relację. Przyjaźń nie wystarczy do utrzymania małżeństwa.
16273
<
#8 | Anetastp dnia 06.12.2025 22:24
#Runio dziękuję za odpowiedź. Potrzebuje męskiego punktu widzenia w tym wszystkim.
Oczywiście że sama przyjaźń to za mało, była namiętność, seks.
Mogłam na Niego liczyć zawsze. To on częściej wstawał do córki w nocy, robił kanapki do pracy.
Coś się wydarzyło, nie wiem co. Niestety masz rację ale od +/- 2 lata jestem sterem, żaglem i okrętem. Ten czas się właśnie skończył. Powiedziałam że pionki są po Jego stronie. Nie wykluczam że czeka aż ja to zakończę bo tak byłoby łatwiej. A ja poczekam, dam czas i przestrzeń. Zobaczymy. Nie mam już siły dawać z siebie 80-90% żeby jako całość było 100%.
Pewnie jak każdy tutaj, nie sądziłam że mnie to spotka. A nawet jeśli to przecież mi powie...
Nic w życiu nie jest pewne.

Dziękuję że pokazujecie mi Wasze spojrzenie. Nie jestem obiektywna i brakuje mi męskiego poglądu. Na ile dla mężczyzny taka zdrada była ważna...
13728
<
#9 | poczciwy dnia 06.12.2025 22:25
Wychowując się w dysfunkcyjnej rodzinie dziecko aby przetrwać zawsze przybiera jakąś rolę; opiekuna, bohater, maskotka itd.
Dzieciństwa kompletnie brak.
Trudno w takiej atmosferze zbudować poczucie własnej wartości.
Jest to wręcz niemożliwe.
Przyjrzyj się teraz tak z boku Waszemu małżeńswtu.
Czy byliście i jesteście dla siebie mężem i żoną?
Ja odpowiem, że raczej nie, bo to niemożliwe po takim dzieciństwie. On prawdopodobnie szuka w Tobie opiekuna a Ty być może usilnie tym opiekunem starasz się być i masz taką podświadomą misję. To też rola z Twojego dzieciństwa.
Wy trochę siebie nawzajem potrzebujecie.
Bo możecie wzajemnie odgrywać swoje role z dzieciństwa i dopełnić tę historię.
Na dłuższą metę niestety nic trwałego i stabilnego nie zbudujecie bez solidnego przepracowania.
Jest jednak światełko w tunelu - świadomość swoich traum to już bardzo dużo!
16273
<
#10 | Anetastp dnia 06.12.2025 23:02
#poczciwy tutaj pojawia się u mnie pytanie czym jest zdrowa relacja? Jak powinna wyglądać? Czym tak naprawdę jest miłość? Jestem przed 40 i wracam do tak banalnych pytań.
Jestem typem opiekuna bez wątpienia, niestety, jestem tego świadoma. Musiałam od najmłodszych lat być opoką dla mamy. Jestem starszym dzieckiem, ta co miała dawać przykład i zawsze dawała radę. Wszyscy moi bliscy przywykli że daję radę. Jestem czasem ta zła. Ta co mówi co myśli, ale jednak pomoże. Jeszcze na terapii powiedziałam że ja chyba chce ratować męża, zrobić to czego nie zrobiła moja babcia... Nie wiem czy świadomość tego co wpłynęło na to jaką jestem mi pomaga.

Maz był tym gorszym synem. Starszy brat czego by nie zrobił matka mu wybaczy a tutaj musi walczyć o jej uwagę. Wszystko się zgadza...

Pierwszy raz w życiu tak naprawdę nie wiem co zrobić. Nie potrafię go wywalić z mojego życia. Mam poczucie że nikt nie nauczył go kochać... Ale też w takim razie nie będę kochana a tego oczekuje w relacji.

Muszę też pomyśleć o dzieciach. Potrzebują zdrowych relacji i wzorców. Dużo mnie kosztuje to że sama muszę radzić sobie z wszystkimi ich emocjami. Wychodzi mi coraz lepiej chociaż w środku nie raz się gotuję.
16211
<
#11 | Runio dnia 07.12.2025 01:15
Co wydarzyło się w ciągu ostatnich 2 lat że mąż stał się taki wycofany w małżeństwie? Bo zmiany zauważyłaś w tym okresie?
16273
<
#12 | Anetastp dnia 07.12.2025 06:02
Dużo o tym myślę. Napewno problem zaczął się w styczniu 2024. To był czas kiedy przez sytuacje w pracy byłam nerwowa, wybuchowa. To mogło mu przypominać zachowanie jego ojca. Prosiłam żeby mnie odciążył, mówiłam że sobie nie radzę. Później jak wspomniałam był mail, bez skutku. Po prostu się wycofał a mnie było coraz trudniej więc radziłam sobie jeszcze gorzej. Powiedział mi że On chce tylko spokoju w domu przecież. Gdybym wiedziała o romansie, zamiast się zarzynać czując ogromne poczucie winy poszlibyśmy na terapię. Poszliśmy w sierpniu po długich namowach ale trafiliśmy fatalnie...

Na początku tego roku zmieniłam pracę. Było lepiej, później znowu zaczął "uciekać" w pracę. Rozmawialiśmy, tłumaczyłam i nic. Teraz wiem że uciekał bo zjadały go wyrzuty sumienia. Ale gdy w maju 2025 zapytałam wprost czy ktoś jest zaprzeczył. Co prawda temat był zakończony ale był... Po przeczytaniu tych naszych maili rozmawialiśmy o ich treści kilka razy. Powiedział że teraz widzi że miał swoje perspektywę, nie chciał przyjąć że problem nie leży tylko we mnie, żeby nie musieć przyznac przed sobą że uwagę poświęcił kochance zamiast mnie (ucieczka). W tych wiadomościach był ogrom manipulacji. W psychologii to się ładnie nazywa gaslighting. Mąż sam powiedział że teraz jak na to patrzy to była wszystko manipulacja żeby mógł siebie wybielić. A ja wpadłam w ogromne poczucie winy. Żeby znowu odnaleźć siebie poszłam w marcu/kwietniu na terapię. Po kilku sesjach terapeutka powiedziała że jestem bardzo świadoma swojej sytuacji, problemów. Pracowaliśmy już tylko nam moja relacja z dziećmi żebym nie powielała schematów. Nie wiem czy to możliwe ale terapeutka twierdziła że bardzo dużo pracy i świadomości musiałam włożyć w przeszłość wcześniej bo widzi że to rozumiem i mam przepracowane.

Co wyróżniało kochanke? Oczywiście że wiem i zapytałam. Była spokojna kiedy ja nie byłam... Mówiłam w jakim ciepłe wychowuje dzieci... Tylko dlaczego do cholery nie znalazł rozwiązania dla naszych dzieci? Spadało to na mnie. Sposób w jaki ich wychowujemy to wszystko moje analizy, rozmowy ze specjalistami, doświadczonymi rodzicami. To akurat mu wykrzyczałam. Staje na głowie żeby moje dzieci miały dobre dzieciństwo. Najlepsze jakie potrafię im zapewnić. Zrezygnowałam z kariery żeby mieć dla nich więcej czasu. Nie żałuje, zachowałam niezależność finansową a dzieci są zaopiekowane.

Przez te naście lat bywały różne okresy. Lepsze i gorsze jak w każdej relacji. Jestem atrakcyjną kobietą, wykształcona z wieloma pasjami. Nie brakowało pokus, dwuznacznych propozycji... Zawsze miałam uniwersalna odpowiedź. Nie zależy mi na poklasku, mam przy sobie człowieka z którym jestem z wyboru. Byłam za tyle uczciwa że zawsze mówiłem gdy spotykała mnie sytuacja ze jakiś mężczyzna próbował mnie sobą zainteresować...

Kiedy zaczynał w marcu 2024 współprace z tą kobietą byłam przeciwna. To był dodatkowy projekt, zupełnie nie potrzebne dodatkowe zajęcie... Projekt skończył się maj/czerwiec jak i ich znajomość a chłodny mąż został. Oczywiście były momenty że było lepiej ale gdy było gorzej całą winę zwalał na mnie. Dopiero teraz to widzę...

W całej historii znacznie ma też fakt że jego brat mieszka z dziećmi żona i teściowa. Jego agresywne zachowania, awantury itp są zgłaszane do męża. Nic się nie da zrobić bo teściowa i tak go nie wyrzuci z domu. Będzie psioczyc a i tak wybaczy. W czasie kiedy tam się dzieje źle mąż też zachowuje się inaczej bo sobie nie radzi.

Znów wypracowanie napisałam, ale chyba potrafię zobaczyć wszystko co wcześniej głęboko chowałam w podświadomości...
16273
<
#13 | Anetastp dnia 07.12.2025 06:12
Przeczytałam to co napisałam. Zapewne w schemacie mojego męża ja też powinnam brać wine na siebie i siedzieć cicho jak teściowa... Kiedyś o tym rozmawialiśmy i wtedy powiedziałam że ja się nie pozwolę tak zmanipulować... Wierzyłam że nigdy by nawet nie próbował mnie rozegrać. Czułam się na tyle bezpiecznie, że wyłączyłam wszystkie kontrolki w mojej głowie...
Zaczynam wątpić czy po tym co się wydarzyło, tu jest jeszcze co zbierać...
16211
<
#14 | Runio dnia 07.12.2025 11:52
Rady radami ale decyzje ty podejmiesz . 2 lata walki czy prób poprawienia relacji z mężem to moim zdaniem wystarczający okres aby powiedzieć - dość. Tym bardziej ze mąż poszedł w romans.
Też nie możesz tkwić w takim związku, gdzie nie możesz liczyć na męża jeżeli potrzebujesz jego wsparcia. Dzieci to czują i widzą ,kto nosi spodnie w związku. To też będzie rzutowało na ich przyszłe relacje.
Mąż jest świadom źródła swoich zachować. Więc nie powinien mieć oporów przed terapia. Tu nie ustępują na krok. Sam sobie nie poradzi a ty też wiecznie nie możesz być jego terapeutką. Masz swoje problemy do rozwiązania. Nie pomożesz innej osobie, rodzinie sama mając problemy z zdrowiem.
Moim zdaniem w czasie terapi powinien zerwać kontakt z matką i bratem bo ta relacja jest dla niego toksyczna. Przynajmniej ograniczyć do max. minimum. Jeżeli chcesz ratować małżeństwo to paradoksalnie zależy ono od męża. Ty swoje zrobiłaś. Masz dzieci i jeszcze pół wieku życia.
16273
<
#15 | Anetastp dnia 07.12.2025 13:30
Relacja z bratem jest taka że od 3 lat nie mamy kontaktu. Teściowa czasem przyjeżdża do nas, my do Niej max 2 razy w roku. Najczęściej przyjeżdża do dzieci w weekendy kiedy mąż jest w pracy. Ja sobie świetnie radzę w stawianiu granic. Potrafila powiedzieć do dziecka nie rób tak i tak bo mama będzie krzyczeć. A ja mówiłam nie, nie rób tak i tak bo babcia będzie krzyczeć. Krótka piłka. Ostatnio nie miałam wyboru i musiałam zostawić z Nią dzieci na 5 godzin. Starsze dziecko płakało wieczorem bo babcia jest niesprawiedliwa i ciągle musiał ustępować młodszemu...

Po 1 terapii mówiłam mężowi że powinien pogadać z mamą, wszystkich dookoła obarcza wina za to jaki jest jej starszy syn. Prawda jest taka że obaj mają poważne problemy wynikające z dzieciństwa. Tematem jest furiatem, mój mąż żyjący w poczuciu że jest niewystarczający.

Zdaje sobie sprawę że jesteśmy w sytuacji kiedy ja powiedziałem szach, czy On powie mat nie wiem. Na ten moment chciałabym żeby się ogarnął i masz rację tu nie spuszczę z tonu. Nawet jeśli nie będziemy razem mamy dzieci, więc musimy ułożyć swoje kontakty tak żeby one nie cierpiały.

Moje problemy zdrowotne to zupełnie inna, długa historia. Moje najbliższe otoczenie przyjęło dwie postawy "nie mów o tym nikomu, po co ludzie mają gadać" i drugą "biedna Ty, ojej ojej". Dlatego o tym jak sytuacja wygląda obecnie wie tylko moja przyjaciółka. Wysłucha, nie użala się nade mną, ale też nie uważa że choroba to powód do wstydu. Z drugiej strony jak na codzień rozmawia się z ludźmi, nikt na pytanie co słychać nie odpowiada "a wiesz co, nowotwór wrócił ale nie jest złośliwy, dzięki za troskę, jeszcze trochę pożyje" Z przymrużeniem oka Trochę sarkastyczna odpowiedź Z przymrużeniem oka Jestem po tylu latach pogodzona że w temacie zdrowia, co mnie nie zabije to mnie wzmocni Uśmiech
Mam nazbyt optymistyczne spojrzenie na życie, ale skoro mnie jest z tym dobrze, nie będę tego zmieniać.
16211
<
#16 | Runio dnia 07.12.2025 16:59
Z wypowiedzi widać że jesteś mimo problemów z dzieciństwa , osoba trzeźwo patrząca na życie. Miałaś dobrego terapeutę , ale też dużą świadomość swoich problemów wyniesionych z domu. Pozytywne nastawienie do życia, mimo obecnych problemów, też wróży że jakiekolwiek podejmiesz decyzje to pójdziesz do przodu i dasz sobie radę. To cecha bardzo pozytywna, bo nie unikasz problemów tylko je rozwiązujesz.
Ale zacznij też myśleć o sobie. Masz dzieci i ktoś musi dać im prawidłowe wzorce wychowania, skoro mąż ma obecnie z tym problemy.
Jeżeli mąż nie podoła wyzwaniom i nie będzie chciał pracować nad sobą to raczej nie wytrzymasz w tym związku. A życie w stresie cię wykończy. Pytanie , czy mąż będzie chciał pracować nad sobą i czy zależy mu na uratowaniu rodziny. Trzymaj się
13728
<
#17 | poczciwy dnia 07.12.2025 17:58

Cytat

Kiedy zaczynał w marcu 2024 współprace z tą kobietą byłam przeciwna

Dlaczego?
16273
<
#18 | Anetastp dnia 07.12.2025 19:11
#Runio dziękuję za słowa otuchy. Całkiem nieźle radzę sobie w życiu, ale faktycznie czas pomyśleć bardziej o sobie i o dzieciach. Wyrzucić z głowy romantyczną wizytę miłość - będą żyli dopóki śmierć ich nie rozłączy.

#poczciwy Za ten projekt miał dostać grosze. Ja już byłam przeciążona obowiązkami, a w pracy u męża miał kto się tym zająć. Tutaj chodziło o czas dla rodziny. A może miałam jakieś przeczucie....
16273
<
#19 | Anetastp dnia 07.12.2025 19:40
W sobotę mamy uroczystość rodzinną ze strony męża. Idziemy bez dzieci, zostają pod opieką moich rodziców. Z jednej strony chciałabym nie iść a z drugiej strony znam ich 17 lat, są mi bliscy i chciałabym spędzić z nimi ten czas. Z szacunku do gospodarzy nie chciałabym rezygnować. Odmówić byłoby łatwo, jestem przeziębiona mam jelitowkę czy jakakolwiek inna wymówka.
16211
<
#20 | Runio dnia 07.12.2025 22:41
Wszedł w projekt bo prawdopodobnie już na oku miał koleżankę. Jeżeli wybrał projekt nisko opłacony, zamiast pomocy Tobie, to już wtedy byłaś na drugim planie. Był już pod jej urokiem. Ona mogła go wykorzystywać do projektu s później poszło...Emocje poszły przodem, a mózg został w tyle.
16273
<
#21 | Anetastp dnia 08.12.2025 00:51
Powiedział mi że czuje się jak bohater kryminału... Ktoś, kto w amoku, emocjach, zabija. Kiedy się ocknie, zdaje sobie sprawę co się stało. Czasu nie cofnie, będą konsekwencje i wyrzuty sumienia do końca życia.

Emocje z którymi zawsze miał problem (ma ich mniej) pojawiły się. Była dopaminka i nikt i nic się nie liczyło. Może jestem skończoną idiotką, ale rozumiem, zdarza się, jesteśmy razem x lat. Coś nowego, świeżego, ciekawego. Problemem.jest to że nie miał odwagi się przyznać od razu. Pytany czy coś się dzieje zaprzeczył. Po prostu brzydzę się kłamstwem i manipulacją.
16211
<
#22 | Runio dnia 08.12.2025 15:07
Ok wybaczylaś, tylko żeby to nie przeszło w nawyk. Nie może mąż liczyć że ciągłe będzie liczy na twoje zrozumienie, bo przestanie cię szanować na zawsze. 1 raz wystarczy. I taka szczescie że trafił na Ciebie a nie na inną mniej świadomą swoich dysfunkcji kobietę.
Większość zaprzecza bo myśli że się uda, że przejdą sucha stopa przez zdradę że się nie wyda,a jak mleko się wyleje to wtedy jest " co ja ,robiłem/łam"
Jesteś osobą o mocnej empatii ,masz wyobrażenie co może czuć osobą zdradzona i dlatego nie zdradzasz. Ale że my tak myślimy to nie znaczy że wszyscy tak robią. Wtedy nie byłby tego forum.
Bądź bardziej asertywna i zacznij chronić swoje interesy. I faktycznie trzeba dać sobie spokój z wizją miłości romantycznej.
16273
<
#23 | Anetastp dnia 08.12.2025 17:32
Ja nie wiem czy wybaczyłam, to wszystko jest jeszcze bardzo świeże. Czas pokaże jakie decyzje podejmiemy.
Staram się być asertywna, zaproponowałam separację. Trochę po to żeby nim potrząsnąć, chciałam zobaczyć jak zareaguje, żeby poczuł i zrozumiał że ja nie jestem na zawsze i bez względu na wszystko. Już nie.
Tak bardzo wierzyłam że nam się uda, że to będzie ta historia że byli razem do śmierci mimo potknięć.... Włąśnie, mimo potknięć a nie zdrady.
Nie chcę się użalać. Jeszcze będzie mi dobrze w życiu, jeszcze nie raz wyjdzie słońce Uśmiech
15726
<
#24 | heniek dnia 08.12.2025 20:16
Ale to forum wlasnie od tego jest, zeby sie (tez) uzalac. Wyrzucenie z siebie nawet tak banalnych rzeczy, jak myslisz, przynosi terapeutyczny efekt.
16273
<
#25 | Anetastp dnia 08.12.2025 21:27
#heniek dziękuję Uśmiech
Kiedy kilka lat temu poważnie zachorowałam, byłam na dnie, cały mój świat runął, straciłam wszystko. Obiecałam sobie że jak się pozbieram to zrobię to sama, dla siebie, na moich warunkach. Życie jest tak kruche a w ludziach tyle złości, nienawiści. Zbliżają się święta, jest tyle osób, które potrzebują pomocy w tym czasie. Karmię siebie i moje dzieci duchem świąt. Robimy paczki, pieczemy pierniczki, wolontariat po kokardy.
Jak ktoś zrobi coś co Cię zrani możesz tą osobę obrzucić błotem, to są chwile ulgi, ale sam też się tym człowiek ubrudzi. Nie warto, uśmiech na ustach i zarażanie innych dobrem to najlepsza broń jaką w sobie odkryłam.
Mimo tego że cierpię, oj boli jak nigdy, mam w sobie ogromne pokłady siły bo już nic mnie nigdy nie zniszczy. Choćby mnie palił ból to ja się odrodzę i będę dobra i szczęśliwa. Jestem cholernie uparta i jak sobie wymysliłam być dobra i szczęśliwa nikt i nic mi tego nie popsuje Uśmiech Moja mama twierdzi że jestem drugim wcieleniem jej babci, kto wie Uśmiech

Bardzo się cieszę że tyle tu osób, którym chce się przeczytać to co pisze. Pomoc przeanalizować sytuację, podejść do wszystkiego na chłodno. Nawet nie wiecie jak dużo to dla mnie znaczy Uśmiech
15773
<
#26 | Julianaempatyczna dnia 08.12.2025 21:41
Jesteś konkretną kobietą. Znasz swoją wartość. Spotkało Cię cos strasznego, ale jak czytam co piszesz, to kilka osób mogłoby się uczyć od Ciebie. Nie pieścisz się ze zdrajcą, super kobieta jesteś.

Jak zareagował na separację?
16273
<
#27 | Anetastp dnia 08.12.2025 23:22
#julianaempatyczna to nie jest tak że chce zgnoić męża. Chodzi na terapię, bardzo dużo rozmawiamy, wyjaśniamy, ale nie będę go pocieszać bo to On dokonał wyboru. Szanuję siebie, tego mi nikt nie odbierze.

Kiedy się przyznał wspominał że może się wyprowadzić, zrobi wszystko cokolwiek ja zdecyduje. Jak ochłonęłam po kilku dniach podjęłam temat separacji. Długo milczał. Spytał czym to się różni od rozwodu. Powiedział że jest świadomy że to nie On stawia warunki. Moje warunki teraz są jasne. Musi chodzić na terapię i się ogarnąć. Jak chce żebyśmy zaczęli od nowa to On walczy o mnie, nie ja. Jak ktoś napisał powyżej ja walczyłam ostatnie 2 lata.
Czar prysł, muszę twardo stąpać po ziemi. Ale nie mówię nie.
15773
<
#28 | Julianaempatyczna dnia 09.12.2025 00:23
Czy czujesz, ze mu zależy na Tobie? Pisałaś, ze miał problemy w łóżku, chodziło o to , ze myślami byl z tą kobietą czy bal sie , ze to wyjdzie bo jej mąż do niego pisał?

Nie miałam na myśli, ze go gnoisz. Bardziej, ze nie skamlesz zeby został.
16273
<
#29 | Anetastp dnia 09.12.2025 06:24
Bał się że się dowiem od kogoś innego. Tamten mężczyzna do Niego zadzwonił. Słusznie że się bał, wtedy nie byłabym na tym forum tylko u prawnika.

Był moment że się zastanawiałam nad pogawędką z kochanką lub jej mężem dla potwierdzenia zeznań. Ale uznałam że nie są tego warci. Odpowiadał na najtrudniejsze i boleśniejsze pytania. Nawet nie próbował mówić że nie dziś, nie chce już rozmawiać. I płakał jak nigdy, tego nie jest w stanie zagrać.

Nie będę się go prosić, ja nie jestem zależna. Poradzę sobie, będzie trudno, mamy dwójkę dorastających dzieci. Moi rodzice nie są idealni, ale nauczyli mnie samodzielności ze wszystkim. Tata pół żartem pół serio mówił 'Ty się naucz przybijać gwóźdź, jak Cię chłop wkurzy to się nie będziesz się prosić' To była też pułapka żeby umiejąc wszystko nie "wykastrować" faceta. Tego nigdy nie robiłam, męska duma i ego, zwłaszcza u mojego męża są kruche.

Teraz wszystko jest nadal na świeżo i nie chciałabym się jeszcze przywiązywać do myśli że mu zależy. Wydaje mi się że tak. Stara się bardzo. Sam fakt że wrócił na terapię, o którą od roku były już nawet kłótnie. Ostatni miesiąc zanim się przyznał do zdrady było między nami lepiej, ale to wiąże z gryzącym go sumieniem. I niestety przez tą sytuację chwilowo nie wierzę temu co czuje. Wierzę temu co widzę.
16273
<
#30 | Anetastp dnia 09.12.2025 06:42
Kiedyś, nie pamiętam gdzie przeczytałam taka radę.."Nigdy nie mów mężczyźnie wszystkiego o sobie. Zostaw dla siebie ulubiony smak dżemu. Jak będzie Ci źle, będziesz płakać i jeść ten ulubiony dżem". Teraz zajadam moj "dżem " Z przymrużeniem oka Już nie płaczę.
Nikt z otoczenia nie zauważył że coś nie gra, wszystko zbiegło się z moją infekcją i słyszałam, że wyjątkowo paskudne przeziębienie mnie dopadło Z przymrużeniem oka
15773
<
#31 | Julianaempatyczna dnia 09.12.2025 08:19
Czy jesteś pewna, ze zdrady fizycznej nie bylo.
16273
<
#32 | Anetastp dnia 09.12.2025 15:45
Były pocałunki to i tak za dużo. W sferze intymnej nam się układało, tutaj nie mam wątpliwości. Powiedział że wie, że Jego słowa gówno teraz znaczą, ale jeśli chociaż trochę mu nie było nic więcej. Jeśli by to zrobił nie prosiłby o szanse. Zestaw moich pytań w temacie zdrady był bezlitosny, ale tego potrzebowałam.
Jest pod ścianą, cokolwiek zatai teraz i tak wyjdzie.
15773
<
#33 | Julianaempatyczna dnia 09.12.2025 16:30
Czyli powiedział, ze nic nie bylo. Trochę mi się wierzyć nie chce, ze tyle to trwało i nic więcej nie bylo. Mieli sposobność na pocałunki, czyli jakieś schadzki były i tak zatrzymali się!!! Długo ten ich romans trwał. Chyba porozmawialbym z jej mężem. Przepraszam Cię, ze mieszam Ci w głowie ale nie wierzę. Przy silnym zauroczenie, całowaniu się, wyznanich miłości nie bylo seksu. To trudne do powstrzymania.
15907
<
#34 | Mari1999 dnia 09.12.2025 17:08
niestety zgadzam się z opinią #33. Myślę, że twój mąż nie wyznał Ci całej prawdy bo może nie chce Cię zranić bardziej lub pogorszyć swojej sytuacji. Nie zwerifikujesz tego teraz ale weź pod uwagę że może nie znasz całej prawdy dotyczącej ich relacji. Oczywiście każda sytuacja jest inna i każdy z nas jest inny ale trudno uwierzyć ze przy „zakochaniu” się i takiej długości relacji to kończyło się tylko na pocałunkach.
16273
<
#35 | Anetastp dnia 09.12.2025 17:34
Ta kobieta była w pracy kilka-kilkanaście razy. Mieszka w innym miescie. Znam miejsce gdzie mąż pracuje, na więcej niż pocałunki nie ma tam warunków. Widywali się 3 miesiące. Po tym zerwali kontakt. Wracali potem do pisania ze sobą. Nie widzieli się poza pracą. Prawda jest taka że dla chcącego nic trudnego. Na ten moment wierzę że w porę na tyle się ocknął że nie było seksu.

Generalnie łatwiej by było gdyby kogoś przeleciał niż miał romans. Jednorazowa przygoda jest łatwiejsza do przełknięcia.

Nie mieszacie mi w głowie, ja jestem wdzięczna za każdą uwagę, świeże spojrzenie, będąc w środku nie myśli się tak racjonalnie Z przymrużeniem oka
Jeszcze będę z nim nie raz rozmawiać nie raz. Ochłonę, pojawią się nowe pytania.

Jak macie jakieś uwagi, piszcie. To mi pomaga ułożyć sobie wszystko w głowie Uśmiech
16211
<
#36 | Runio dnia 09.12.2025 18:30
Czy ta relacja rozleciała po projekcie? Bo może ona wyczuła jego słabość do niej , wykorzystała go do projektu, coś tam obiecała, a po projekcie spokojnie zaczęła wygaszać romans. Tylko mąż kochanki się dowiedział i mleko się rozlało. A ona wcale nie zamierzała, wchodzić w to głębiej. Takie tam moje dywagacje.
16273
<
#37 | Anetastp dnia 09.12.2025 19:11
Impreza skończyła się dokładnie na koniec projektu. Późniejsze maile były już tylko kurtuazyjne.

Nie ma co go bronić, duży chlopiec jest. Nie musiał w to wchodzić. Oboje są winni po równo i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jesli dał się wykorzystać to nadal Jego problem Z przymrużeniem oka

Terapia daje mu w kość, dziś wrócił o 10 lat starszy. Jakby mnie posłuchał na czas teraz nie byłoby tyle do przepracowania.
16211
<
#38 | Runio dnia 09.12.2025 21:06
Aneta nie bronię go, jest dorosły i powinien wiedzieć z czy to się je. W projekt musiał wejść już mocno zaangażowany a ty już dawno byłaś w tyle.
Poleciał jak ćma do światła. Jak pisałem wczesnie, mózg został w tyle. Zrobił swoje dla koleżanki i był zbędny. Może nawet poskarżyła się mężowi, że kolega z pracy ja nagabuje, i zrobila odpowiedni pijar w domu.
Tak czy inaczej niech wreszcie weźmie konsekwencje swoich działań. Może zrozumie może nie. Czas dorosnąć.
16273
<
#39 | Anetastp dnia 09.12.2025 22:13
To że kochanka w oczach mężczyzn jest obrazem oazy spokoju i dobra jestem pewna. Nie obchodzi mnie co ona zrobiła, kiedy i dlaczego.

Mój mąż bezrefleksyjnie skorzystał z okazji, a konsekwencje ponoszę również ja.

Dziś mam słabszy dzień. Widzę że stałam się tłem, codziennością dla kogoś dla kogo chciałam zmieniać świat na lepszy. Boli. To jest ten dzień kiedy płacze i tak naprawdę nie wiem dlaczego. Nad tym co zostało zniszczone? Może to moja żałoba. Jutro wstanę silna, a teraz jest jak jest.
13728
<
#40 | poczciwy dnia 09.12.2025 22:36
Płaczesz po wyidealizowanym obrazie swojego faceta, który zbudowałaś sobie w głowie.
Ten obraz przyszło Ci skonfrontować z rzeczywistością i doznałaś dysonansu.
16273
<
#41 | Anetastp dnia 09.12.2025 22:54
#poczciwy dziękuję za ubranie tego w słowa.

Teraz próbuje stworzyć dwa obrazy. Przyszłość bez Niego i z nim.

Kilka dni temu zdjęłam pierwszy raz od lat obrączkę, na dłużej niż na czas sprzątania. Najpierw mi jej brakowało, a teraz się przyzwyczaiłam.
13728
<
#42 | poczciwy dnia 10.12.2025 08:58

Cytat

Teraz próbuje stworzyć dwa obrazy. Przyszłość bez Niego i z nim
.
A może nie twórz żadnych obrazów, tylko przyjmij rzeczywistość taką jaka jest.
16211
<
#43 | Runio dnia 10.12.2025 15:29
Jeżeli cię interesuje moja wizja tego okresu, w którym nastąpiło kryzys, to wygląda to tak. Nie usprawiedliwiam go! Miał dołek, nie zwrócił się po pomoc, pojawiła się nowa koleżanka, nastąpiło zauroczenie, zdradą emocjonalna. Nią pewno, jakieś sygnały wysyłał do niej. Pojawił się projekt, one niego wszedł, by zbliżyć się do niej. Ona wyczuła że przy odpowiednim podejściu zrobi sporo dla niej . Ty już byłaś tylko tłem dla niego. Manipulował tobą jak kochanka nim. Liczył na więcej, ale kochanka nie chciała, lub nie była gotowa na zdradę fizyczną . Facet był gotowy do niej.
Wynajęcie hotelu na godziny to nie problem. Jest samochód, łono natury. Miejsc bez liku. Ale kochanka potrzebowała go do projektu i tyle. Później też jeszcze nie wyszedł emocjonalnie. To raczej uczucie do niej jeszcze fermentowalo, a nie wyrzuty. Problemy zaczęły się dla niego jak wkroczył mąż kochanki. Podsumowanie: zdradziłby cię fizyczne, gdyby kochanka na to pozwoliła . Facet angażując się w taką relację zawsze liczy na sex.
16273
<
#44 | Anetastp dnia 10.12.2025 16:11
#Runio najbardziej mnie interesuje męski punkt widzenia w tej sytuacji. Ja mam zupełnie inne spojrzenie, do tego moja romantyczna dusza. Czy są na świecie jeszcze wierni mężczyźni?

#poczciwy rzeczywistość jest smutna. Mieszkam z ciałem kochanego męża i obcym facetem w środku. Nie wiem czy chce poznać tego gościa.
16211
<
#45 | Runio dnia 10.12.2025 17:55
Jaki jest męski punkt widzenia? Nie wiem. Mogę napisać swój.
Romantyzm jest fajny ale w książkach i filmach. Jako rozrywka. W życiu jak w życiu. Trzeba się liczyć z niespodziankami. Ja swoje przeszlem w wieku młodzieńczym. W dorosłość wszedłem z brakiem miłości romantycznej, a z wiedza, czego oczekuje od partnerki. Bardziej instynktownie niż świadomie. Żona atrakcyjna ale nie w moim typie, wysoka brunetka, ciemne oczy , szczupła. Ja preferowałem niskie niebieskookie blondynki, nie koniecznie szczupłe. Żona marzyła o wysokim brunecie, ciemnookim a zakochała się w faceci niższym od siebie, niebieskookim ciemnym blądynie.
Ale inne walory ( charakter,) zaważyły na związku. I naprawdę żyjemy już razem 40 lat. Uczucie u mnie dojrzewało powoli. Ale trwałe. U żony jej miłość widzę codzienne w działaniach i stosunku do mnie. A więc są wierni faceci. Jest ich sporo tylko często mijacie je, wy kobiety kierując się romantyzmem, lub hipergamią.
W swoim otoczeniu widziałem fajnych facetów, jak i permanentnych zdradzaczy. Tylko fajni albo byli ominami albo zdradzani. Ty na starcie wybrałaś sobie górkę. Ale jeżeli chcesz coś zbudować to musisz liczyć sie z stratą. Może kobiety lepiej znoszą zdradę niż mężczyźni, ale i jednych i drugim współczuję,bo dostają strzał między oczy. To jak zachował się mąż nie usprawiedliwia tego co zrobił, ale wiedziałaś z kim się wiążesz. Miłość zaślepia, ale zawsze dowiadujemy się o tym za późno
16273
<
#46 | Anetastp dnia 10.12.2025 18:30
Nie do końca o to mi chodzi w romantycznym uczuciu. Widzisz uczucie we mnie nie przyszło od razu. Przeszłam nieszczęśliwe zakochanie wiele miesięcy wcześniej. Powiedziałam mamie po kilku randkach z różnymi facetami że odpuszczam, nie potrzebuje związku.
Dosłownie kilka dni poźniej pojawił się On. Zwykły chłopak, kolega ze szkoły. Zaproponował spacer. Miałam kolegów więc się umówiłam na spacer, jak z kumplem ot tak. Z nikim tak świetnie mi się nie rozmawiało. Nie widziałam problemu żeby umówić się kilka kolejnych razy. Tylko że dla Niego to nie były tylko spacery. Właściwie nie wiem jak to się stało, utonęłam w jego oczach, ciepłym głosie, trosce, a z czasem jak się okazało wielu wspólnych wartościach. Nie był typem człowieka na którego dziewczyny leciały, raczej spokojny, na uboczu. Z czasem zrozumiałam że w domu nie ma kolorowo. Można powiedzieć że razem dorastaliśmy. Dziesiątki razy ja się zmieniłam, On się zmienił ale zawsze byliśmy na wyciągnięcie ręki. Aż do teraz. To była ta romantyczna wizja. Razem mimo wszystko, z akceptacją naszych wad.
Widzę że się stara próbuje. W życiu nie był tak przybity, ale to po prostu wyrzuty sumienia, nic więcej. Mówi że wie że wszystko spierdolił, że żałuje... Ale to niczego nie zmienia. Zaufanie budował latami a przez własny egoizm i głupotę stracił to w chwilę.
16211
<
#47 | Runio dnia 10.12.2025 20:22
Wieszak ja zakochałem się dziewczynie nie widząc jej tylko w jej głosie. Jak ja zobaczyłem, to była przeciętna dziewczyna, ale uczucie zostało. Na szczęście dla mnie nie trwało to długo, bo ona zerwała. Od chorowałem.
I wiedziałem czego chcę od partnerki. I tak znalazłem przyszła żonę. Dosłownie.Niespodzianka! I trzeba coś stracić, aby coś zyskać. Jak napisał poczciwy straciłaś nierzeczywisty obraz męża, a poznałaś go prawdziwego. Słabego, egoistnego, nie potrafiącego komunikować się z tobą, manipulanta. On też zobaczył siebie. Prawdziwego.
Jeżeli chcesz mu wybaczyć, jesteś na tyle silna, i widzisz w nim szczerość ( a znasz go najlepiej, mimo wszystko) to może warto dać mu szansę. Ale nie może to być bezwarunkowe. Limit się wyczerpał.
Decyzja jest w twoich rękach, a raczej w głowie. I ten związek może już będzie inny. Ani lepszy ani gorszy. Inny. Wiesz na co go stać, on wie że nie będziesz dla niego Matką Teresą.
16273
<
#48 | Anetastp dnia 10.12.2025 20:52
On myślał że będą mną targać wielkie emocje, dostanie w pysk. A ja zamiast tego przeprowadziłam najgorsza, najbardziej bezlitosną rozmowę w moim życiu. Sama się po sobie tego nie spodziewałam.
Nie wiem czy ja się chce bawić w dawanie szansy. Myślę o tym bo są dzieci i niestety nadal kocham tego dupka. A co jest w drugą stronę nie wiem. Kiedyś myślałam że wiem.
Starsze dziecko zanim pójdzie spać, zawsze prosi żebyśmy usiedli blisko, siada między nami i chce żebyśmy oboje mocno przytulali. To jest trudne. Takie wieczory wiszą na włosku nie z mojej winy.

Zapisałam się do terapeuty na przyszły tydzień. Chce żeby ktoś mi pomógł, świadomie zostać lub odejść.

Prawnie minimum będzie intercyza. Jeśli tego nie podpisze nie mamy o czym rozmawiać. Muszę zabezpieczyć siebie i dzieci. W akcie desperacji przelał mi wszystkie nasze oszczędności... Były u Niego bo miał lepsza lokatę. Nie interesuje mnie to. To mi nie odbuduje poczucia bezpieczeństwa.
16211
<
#49 | Runio dnia 10.12.2025 22:34
Jestem zwolenników 2 szans, ale to zależy od tego, w jakich okolicznościach do niej doszło, jak długo trwał ,jak zachowuje się zdradzacz po jej wykryciu, czy partner też przyłożył swoją cegiełkę do niej itp. Jak mówią na forum kazda zdradą jest taka sama a jednak inna.
To że zdradzacz dostaje szansę to nie znaczy że ostatecznie do niej dojdzie . Ale żeby zobaczyć czy odzyskać cień zaufania musi minąć czas.
Rok max dwa , zależy od psychiki osoby zdradzonej. I na to musi być przygotowany zdradzacz. Odbudować zwiazek musicie chcieć tego obydwoje. On musi się starać bardzo i mniej. On musi też widzieć że zauważasz jego starania.Jeżeli nie jesteś gotowa na to lub on to nie ma sensu w tym trwać i niszczyć się na wzajem. Tym bardziej że patrzą na to dzieci. A one widzą i czują dużo.
16211
<
#50 | Runio dnia 10.12.2025 22:38
Miało być,, on musi starać się bardzo ty mniej" . Pisze z komórki stąd te literówki.
15773
<
#51 | Julianaempatyczna dnia 10.12.2025 23:14
Przystopuj trochę, ochłoń. Szybko chcesz podjąć decyzję, masz na to czas. Daj sobie i mężowi szansę.

Mężowi odjebało, ale można powiedzieć, ze jest normalny. Przeczytaj dwa poprzednie wątki, chyba Aga i Jola... jakieś prostytutki, uzależnienie, jednym słowem jakieś nieogary męskie.
Jeden pol życia bzykał prostytutki w trakcie gidzin pracy, drugi jak odstawił mleko trzepie sobie.
16273
<
#52 | Anetastp dnia 11.12.2025 01:16
#Runio miałeś rację, nie bzyknal bo nie było tematu ze strony tamtej kobiety. Już wcześniej zdradzała męża fizycznie i za bardzo ją to obciążało... Jej mąż zadzwonił do mojego sprawdzić czy tu też był seks...
Co do szansy rok/dwa na odbudowę to naprawę kawał czasu. Kolejne 2 lata mojego życia i nie wiadomo czy to się uda. Przeraża mnie to teraz.

#Julia tkwię w tym codziennie. Staram się być pozytywna i silna i to się udaje. Problem w tym że nie mogę jeść i spać. Widzi to i pyta jak mi pomóc. Odbyliśmy bardzo długa rozmowę. Jeszcze więcej szczerości niż poprzednio. Wiem że go to przerasta, ale mnie też. Ciężko ochłonąć i patrzeć trzeźwo.
Z jednej strony coś się we mnie gotuje z drugiej tak bardzo bym chciała się przytulić...

Czytałam wiele historii tutaj. Zdrady są bardzo różne, dlatego napisałam o mojej sytuacji bo nie znalazłam nic podobnego. Przykro się czyta o tym że ktoś popuścił aż tak wodze fantazji jak u przytoczonych przez Ciebie historii. Ciężko coś takiego dźwignąć a co dopiero wybaczyć Smutek
16211
<
#53 | Runio dnia 11.12.2025 02:42
Z perspektywy tu i teraz wydaje się że to czas długi,ale z perespektywy lat 40 które masz to tylko max 5% czasu, który poświęcasz.
Nie powiem zostaw go, nie powiem daj szansę bo to twoje życie i decyzje.
U ciebie zdradą jest emocjonalna, nie fizyczną . Facet prędzej wybaczy ja niż fizyczną. U kobiet odwrotne. A więc nasze spojrzenia różnią się.
Wiesz zauroczenie trwa krótko . To się zdarza, ale trzeba być tego świadom, jak to przejść. Nie wszyscy to potrafią. A jak się budzą z bajki to wtedy wstyd i pytania ,, co ja zrobiłem,,
15773
<
#54 | Julianaempatyczna dnia 11.12.2025 07:17
No tamta pani, widać gościnna w kroku skoro to juz nie pierwszy raz. Twoj maz jak tego nie wiedział, to go otrzezwilo trochę. Czy dla takiej pani warto rozwalić rodzinę, niech się zastanowi. Na ile to bylo trwałe, i który był w kolejce.

Co go przerasta? To, ze Cie skrzywdził? Jak cierpisz? Czy przerastają go myśli o niej, czy wątpliwości o sens naprawy z Tobą, bo daleko zaszło i mize się nie udać, stracić czas?

Jestem zdania, ze lepiej spróbować i żałować niż odwrotnie. Wspólna orka o małżeństwo i rodzinę nie jest straconym czasem. Wszystko zależy od tego, czego chcecie i czy chcecie.
Masz trochę taki zawzięty charakter jak ja, trudno może byc Ci wybaczyć. Cenisz się, takim osobom jest trudno dac szansę.
15773
<
#55 | Julianaempatyczna dnia 11.12.2025 07:21
Daj się przytulić, może oboje tego potrzebujecie.
16273
<
#56 | Anetastp dnia 11.12.2025 09:19
Ja go zapytałam czy naprawdę był aż tak głupi że tym razem ona zostawi wszystko dla Niego i nie wpadł na to że w dalszej perspektywie będzie kolejnym rogaczem. Cisza.

Nie może dźwignąć tego co zrobił (jak pisałem na początku, poszedł nawet na tory....). Nie radzi sobie ze zranił mnie, widzi że mnie to boli. Powiedział że seperacja była by prostsza bo nie musiałby się z tym wszystkim mierzyć na codzień, że potrzebuje sam siebie ukarać, ale ta kara dotknie i mnie i dzieci.

Mam zawzięty charakter, zawsze taka byłam. Ale gdyby nie to nie walczyłabym 1,5 roku o małżeństwo. Wczoraj mi puścili nerwy. Nazwałam go pierwszy raz w życiu c****em i egoistą. Powiedziałam że bez mojej zgody wrzucił mnie w to szambo i nie interesuje mnie jak to zrobi ale ma nas z tego wyciągnąć. Wiem, słabe to było...

Potem rozpisaliśmy wspólnie plan A i plan B. Wyjaśniłam że jak się rozstaniemy (to według Niego łatwiejsza opcja) to z czasem oboje ułożymy sobie życie na nowo. I ja nie wiem czy będzie łatwiej. Przyjdzie moment że trzeba będzie dzieciom przedstawić nowych partnerów. I że musi się pogodzić że kiedyś na codzień jego dziećmi zajmie się ktoś inny. Ale jak biegał za kochanka to o nich nie myślał ani przez minutę. Dotarło. Poprosił o czas.

Mimo wszystko bardzo potrzebowałam się przytulić. Nie wiem czy On też, ale ja bardzo. Pomogło mi to.
16211
<
#57 | Runio dnia 11.12.2025 10:30
Żeby podjąć ostateczną decyzję co dalej musisz wejść w fazę akceptacji tego co się stało. Wtedy zaczynasz myśleć logicznie. Pojawienie się na forum świadczy że potrzebujesz pomocy i opinii innych.
Twój mąż z dysfunkcjami z dzieciństwa jest łatwym łupem na rynku.
W twoim wypadku wydaje mi się że łatwiej będzie dla Ciebie , próba
uratowanie związku, niż szukanie miejsca na rynku matrymonialnym.
Dwójka dzieci do dla faceta też niełatwa akceptacja. Też nie wiadomo na kogo trafiasz, czy następny partner cię nie skrzywdzi. Męża już znasz z każdej strony . Wiesz na co go stać. Wykazuje skruchę i chęci poprawy.
Daj mu czas na wymazanie się. Masz dużą świadomość zachowań męża i swoich. Ich źródła. To dużo. Nadal męża kochasz. To widać po tym jak piszesz . Może więcej nadziei i odwagi w swych działaniach.
Coś mało dziewczyny się udzielają wątku
Może czas dla nich?. Wysłuchaj ich opinii
16273
<
#58 | Anetastp dnia 11.12.2025 10:51
Wybieram się do terapeuty w przyszłym tygodniu, liczę na to że to mi pomoże ogarnąć myśli. Wasza pomoc jest nieoceniona, ale potrzebuje rozmowy w 4 oczy ze specjalistą.

Temat ponownego wejścia na rynek, jak to napisałeś, też jest takie nie fair. Jak nie będzie chciał walczyć to bez problemu kiedyś sobie kogoś znajdzie, a ja zostanę z łatka matka z dziećmi. Zawsze najpierw muszę pomyśleć o ich bezpieczeństwie, później o sobie. Bardzo je kocham i nie pozwolę żeby cierpiały.

Nie zaprzeczę że kocham. Gdybym mogła cofnąć czas żeby to wszystko się nie wydarzyło... niestety nie mogę. Próbuje jemu też dać czas na zebranie się do kupy, nie jest to jednak proste. Chyba potrzebuje deklaracji w stylu "spierdoliłem wszystko, nie wiem co miałem w głowie. Kocham Cię i będę walczyć bo mi na Tobie zależy". Na razie jesteśmy na etapie, "wiem że nawaliłem, przepraszam, co mogę dla Ciebie zrobić".
13728
<
#59 | poczciwy dnia 11.12.2025 11:50

Cytat

Przyjdzie moment że trzeba będzie dzieciom przedstawić nowych partnerów

Dlaczego zakładasz z góry, że się ktoś pojawi.
A może polubi siebie i swoje towarzystwo i nie będzie chciał w nic wchodzić. A może i Ty postanowisz być sama.
Wiele rzeczy zakładasz a powinnaś się skupić na faktach.
Na tym co tu i teraz. Na tym co potwierdzone a nie co może się wydarzyć.

Cytat

Gdybym mogła cofnąć czas żeby to wszystko się nie wydarzyło... niestety nie mogę.

Myślenie życzeniowe odłóż na bok.
To co napisałem wyżej, gdybanie nic nie wnosi.
Opieraj się na faktach a nie iluzji.
Ponadto jeszcze dziś tego nie zrozumiesz i nie dostrzegasz, ale to może być punkt zwrotny w Twoim życiu jeśli tylko dobrze to wykorzystasz.
Cały czas uciekasz od rzeczywistości.
Gdyby się nie wydarzyło... gdybym mogła cofnąć czas...itd.
Serio wolisz żyć w iluzji i być zakładnikiem myślenia życzeniowego?
Facet okazał się kim innym niż sobie wyobrażałaś.
Ale czy to jego wina? Nie! To Ty sobie zbudowałaś ten obraz idealnego człowieka.
A ludzie nie są idealni, popełniają błędy. Większe, mniejsze, ale zawsze.
Od Ciebie zależy oczywiście co z tym zrobisz bo to Twoje życie niczyje inne.
Żeby jednak pójść dalej musisz zaakceptować rzeczywistość i to kim jest Twój facet. To nie znaczy od razu, że jest gorszy od innych. Znaczy tylko tyle, że nie jest tym kim myślałaś, że jest.
Za zdradę odpowiedzialność pełną ponosi on, ale za to jaki sobie obraz idealnego faceta zbudowałaś w głowie odpowiedzialność ponosisz Ty.
Przestań grzebać w czymś na co wpływu nie miałaś i nie masz.
Zajmij się tym na co masz wpływ.
16273
<
#60 | Anetastp dnia 11.12.2025 12:46
#poczciwy Pewnie masz rację, zakładam że coś będzie lub nie. Wszystko co kiedyś było stałe i bezpieczne się skończyło.

Nie mogę się w pełni zgodzić. To co było kiedyś nie było obrazem. On był taki a nie inny, to nie był żaden wymysł. Znałam jego wady i zalety, akceptowałam takim jakim jest. Nikt inny nie potrafił mnie rozbawić do łez a za chwilę wkurzyć jak On. I to wspólne beznadziejne poczucie humoru...
W 2024 roku sukcesywnie się odciął od emocji, ode mnie i tak, w tamtym czasie żyłam obrazem tego co było. To dawało mi siłę żeby próbować ogarnąć sytuację. I tu masz rację, iluzja wygrała. Mój ogromny błąd.

Wyjaśnij proszę skąd pomysł że to może być punkt zwrotny w moim życiu? Co kryje się pod "jeśli dobrze to wykorzystasz".
13728
<
#61 | poczciwy dnia 11.12.2025 13:38

Cytat

Wyjaśnij proszę skąd pomysł że to może być punkt zwrotny w moim życiu? Co kryje się pod "jeśli dobrze to wykorzystasz".

To bardzo proste: bez dyskomfortu nie ma wzrostu.
Ból, który odczuwamy motywuje nas jak nic innego do rozwoju.
Niezależnie od tego czy z nim zostaniesz czy nie.
Dlatego napisałem, że wszystko zależy od Ciebie.
Są tacy co utknęli na lata w roli ofiary gdy inni poszli bardzo do przodu i stworzyli szczęśliwe relacje głównie z samym sobą. Odkryli siebie na nowo, jeszcze inni przepracowali swoje traumy.

Cytat

To co było kiedyś nie było obrazem. On był taki a nie inny, to nie był żaden wymysł

Owszem to była iluzja, bo jak sama zaznaczyłaś w swoich wypowiedziach; nie przypuszczałaś, że będzie zdolny do czegoś takiego..
A powinnaś to zakładać.
Bycie świadomym polega na tym, że wiesz iż masz wpływ tylko na siebie, wszystko inne jest poza kontrolą.
A rożne rzeczy mogą nas spotkać, łącznie ze zdradą.
Bo jesteśmy tylko i aż ludźmi. Każdy z osobna.
Jeśli ktoś z góry zakłada, że inna osoba nie jest zdolna do jakichś zachowań to po prostu żyje w swojej bajce, buja w obłokach.
16273
<
#62 | Anetastp dnia 11.12.2025 14:15
#poczciwy w swoim życiu doświadczyłam dyskomfortu, jak to ładnie ująłeś wiele razy. To prawda że człowiek podnosi się silniejszy, sprawdziłam na własnej skórze. W tej sytuacji nie widzę jeszcze możliwość by ta zdrafa dała mi coś na plus, ale kto wie.

Rozumiem Twój punkt widzenia. Moje naiwne "mnie to nie spotka" wychodzi mi bokiem. Mimo to nie żałuje. Było mi cudownie w mojej bajce. To były piękne lata i poza bólem, który teraz muszę znieść niczego bym nie zmieniła.

Czego by nie powiedzieć ten związek wiele mi dał. Przez lata dojrzałam, rozwijałam się, nie stałam w miejscu. Mam cudowne dzieci. Muszę teraz ułożyć wszystko na nowo bez bajkowych obrazów.
16273
<
#63 | Anetastp dnia 11.12.2025 15:11
Nie chcąc wpływać na Jego decyzję nie powiedziałam jeszcze że mam biopsję w lutym. Będę musiała powiedzieć bo to będzie w znieczuleniu. Wyniki rezonansu zna, sam pytał, tutaj jest ok. Biopsja to stary problem, który niestety powrócił.

To chce omówić z psychologiem. Czy ja nie działam trochę w strachu że zostanie z litości. Moje problemy zdrowotne zawsze były Jego słabym punktem i unikam tych tematów jak ognia teraz.
15773
<
#64 | Julianaempatyczna dnia 11.12.2025 16:47
Czekasz na decyzję, tzn ze on chce się wymiksować bo przestał kochać? Czy iść na łatwiznę?

W tych czasach i wieku niech nie liczy na wartościową kobietę.
15773
<
#65 | Julianaempatyczna dnia 11.12.2025 16:51
Czy on w ogóle prosił o wybaczenie, prosił o szansę? Powiedział kocham od wyjawienia zdrady?
16273
<
#66 | Anetastp dnia 11.12.2025 17:18
Czekam na decyzję bo zaproponowałam jako jedną z opcji separację. Czekam bo uważam że to On powinien zawalczyć nie ja. Świeżo po tym jak się przyznał powiedział że marzeniem byłoby spróbować to wszystko ratować.

Przepraszał wiele razy. A kocham nie padło i lepiej żeby nie padało jak On sam nie wie co ze sobą zrobić. Tamtej też powiedział że kocha więc jeszcze długo jego kocham będzie nic nie warte. No i powiedziałam że kocham przez ostatnie 2 lata było nic nie warte. Trudne, przykre ale takie są fakty.
16273
<
#67 | Anetastp dnia 11.12.2025 17:23
Wartościową kobietę miał przy sobie, wierną i obecną. Może to jednak nie Jego bajka.

A to że lepiej iść na łatwiznę to już pokazal. Zamiast rozmawiać szukał tego czego mu wtedy brakowało i pech chciał że tego nie znalazł Z przymrużeniem oka
15794
<
#68 | trzechZczech dnia 13.12.2025 15:57

Cytat

Życie jest tak kruche a w ludziach tyle złości, nienawiści

niedawno miałem przypadek na drodze niby nic ale różnie się mogło skończyć jadę sobie lasem fajna prosta droga dobrze mi znana była 3 nad ranem pusto bo droga na odludzu i sobota to sobie trochę nadepnąłem ibach wprost z rowu wyskakuje sarna na drogę prosto przed. ale bach nie było bo jakimś cudem bydle zdążyło uskoczyć z powrotem a i ja zareagowałem prawidłowo...ale ciśnieie mi podniosło to był taki moment zupelnej relaksacji spokoju błogości hahaha poczucia jedności ze światem, kontroli i to się w sekundę zmieniło w serce w gardle. pół łyżeczki niespodzwiewanej adrenalinki... nie żebym jej potrzebował ale niektórzy nie mogą opanować tej potrzeby. dlatego tak cisną na drodze albo sobie uprawiają ekstremalne sporty albo sobie skaczą na bandżi albo zdradzają swoje żony jak za nudno albo sobie jadą bawić w wojnę bo szukają śmierci bo perspektywa nudnego ustalonego życia rodzinnego przyprawia im myśli samobójczych ale wprost się do tego nie mogą przyznać...wolą zostać bohaterami xD
16273
<
#69 | Anetastp dnia 18.12.2025 08:30
Nie wiem jeszcze jakie podejmę decyzję, co będzie dalej. Skupiam się na sobie, dzieciach idę do przodu. Podobno wyglądam kwitnąco Z przymrużeniem oka

Powiedziałam mężowi o forum. Mam tak rzadkie imię że nie mogłam go tu użyć w nicku. Pewnie po opisie będzie wiedział że to ja.

Tymczasem żyje, cieszę się tym co mam. Moje nowe dwie zasady. Nic w życiu nie jest pewne. Jutra może nie być.

Trzymajcie się wszyscy. Badzo Wam dziękuję za wsparcie jakie mi daliście.
13728
<
#70 | poczciwy dnia 18.12.2025 09:37
Nie wiem czy informowanie go o forum było dobrym wyborem.
16273
<
#71 | Anetastp dnia 18.12.2025 11:02
Nie powiedziałam jakie, nie podałam nicku, nie wykluczyłam że to fb. Powiedziałam że są miejsca gdzie są osoby w podobnej sytuacji i tam znalazłam wsparcie i zrozumienie. Dużo czasu mnie zajęło znalezienie tego miejsca.

Nie wydaje mi się że będzie szukał. Uczciwie poinformowałam że ja mam pomoc i wyjdę z tego cało Uśmiech Bo tak czuję dzięki obecności tutaj.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?