

| ania33w | 07. Grudzień |
| jarek304 | 07. Grudzień |
| Mar80 | 07. Grudzień |
| vipi | 07. Grudzień |
| justyneczkax | 07. Grudzień |
Runio | ![]() |
Rognar | ![]() |
jacksparrow | ![]() |
MarekXX | 01:14:40 |
Anetastp | 01:44:55 |

Witajcie. Moja historia to klasyk. Zdradził mnie z koleżanką z pracy, ich romans trwał kilka miesięcy, gdy się dowiedziałam zerwał ze mną i wybrał ją...
Czy depresja jest zdiagnozowana?
Masz jakąś rodzinę, znajomych, przyjaciół?
Może takie proste rzeczy jak stacjonarny kurs włoskiego czy hiszpańskiego? Jakiś kurs tańca? Piszesz że jesteś atrakcyjna.Korzystaj z tego.Mężczyzna zbliży się do Ciebie na tyle,na ile pozwolisz.Po prostu pozwalaj ostrożnie na coraz więcej.
Tylko ,gdy wybierzesz tego kogoś,powiedz mu co Cię spotkało i co blokuje.Jak będzie mu na Tobie zależeć, uszanuje i da Ci czas.
Jak nie ,to daj szansę następnemu.I żadnych pożyczek,inwestycji, Bo takie zranione to łatwy łup dla hochsztaplerów.
Po drugie, wysiłek fizyczny... to naturalne źródło hormonów szczęścia i nagrody
Po trzecie jak chcesz pogadać, tu są ludzie chętni do pomocy, możesz pisać tutaj albo na priv. Zawsze pomożemy na tyle na ile będzie to możliwe.
Pozbierasz siÄ™
Chociaż obecnie za każde jego niepowodzenie to ja odpowiadam ..
Mam rodzinę, ale oni nie wiedzą jak źle jest. Mam jedną przyjaciółkę, która zna moją sytuację... ale jak długo mogę ją męczyć jednym i tym samym...
Marzy mi się kurs tańca, ale partnera brak. Może się odważę i pójdę sama na jakieś zajęcia solo...
Mężczyzn żadnych nie poznaję, nie sądzę by jakiś chciał też poznać mnie. Czasem tylko marzę o tym, że czeka mnie jeszcze coś dobrego...
Dla siebie nie robiÄ™ za wiele.... aktualnie nawet siebie nie lubiÄ™...
Wysiłek fizyczny? Mi szczęścia nie daje... próbowałam... nie działa...
Z tym zapisywaniem to trafiłeś.... czego to ja nie zapisuję... zeszytów to mam kilka.... dzienniki wdzięczności, dzienniki postępu... Co dobrego zrobiłam dla siebie, co dobrego mnie spotkało... opisuje też każdy swój dzień.... no księgi już zapisałam.... ale to też nie pomaga...
Tak wiem... ciężki przypadek...
Ewidentnie masz problem z polubieniem siebie. Miałam to samo patrząc z perspektywy czasu. Dziś jednak wiem, że jest to jak najbardziej możliwe a życie ze świadomością, że siebie lubimy jest dużo lepsze.
Jak chcesz to napisz priv, chętnie porozmawiam , może telef.
Wysiłek może nie zastąpi terapi, ale na pewno mocno ją wesprze. Marszobiegi i bieganie to bardzo tania forma ruchu. Jest dużo obecnie grup biegowych. Znajdziesz tam różny stopień zaawansowania biegowego. Znajdziesz towarzystwo do rozmowie fajnie spędzisz czas. Wyznacz sobie cele. Np przebiegnięcie 5km, 10km itd. Spokojniej i powoli realizuj swój cel.
Daj sobie czas. Biegacze to fajne towarzystwo. Przedział wiekowy, zawodowy,spoleczny jest różny i to czyni towarzystwo ciekawym. Powodzenia.
Ps Wejdź na fora internetowe grup biegowych, jeżeli nie masz nikogo znajomego , który się tam udziela.
To twoja siła sprawiła że to czułaś, nie on.
Takie proste ćwiczenie, przypomnij sobie moment z nim, jakiś dobry, skup się na tym to wtedy czułaś, na samym uczuciu, wyobraź sobie cieniutką srebrną nić łączącą ciebie wtedy z nim, przetnij ją i dalej skup się na tym co czułaś.
To uczucie, te emocje one są w tobie, on tylko je wyzwalał.
Naucz się wyzwalać je sama, a będzie lepiej. To wymaga czasu, wiem, ale to wszystko pozytywne co czułaś jest Twoje!
Jak potrzebujesz rozmowy, napisz...
Możemy Tobie dawać wspaniałe rady, możesz mieć świetnego terapeutę, ale to Ty musisz zrobić pierwszy,potem drugi, trzeci krok w nowe życie. Bez niego. Sama. To co zrobisz zależy od ciebie. Jesteś młodą kobietą . Przed tobą jeszcze pół wieku życia. Jeżeli nie wyjdziesz ze swej skorupy, to jak możesz sobie pomóc. Jak mogą pomóc innymi? Ropamietujesz faceta, który nie jest wart najmniejszej uwagi. Czy jest on wart tego , żebyś miała skopane następne parę lat życia? Jak masz poznać swego przyszłego męża, partnera skoro nic nie robisz z swoim życiem. Wierz mi jest sporo fajnych facetów którzy też szukają fajnych dziewczyn. Każdy z nas był zakochany i to może nie raz. Przeżył zawód miłosny. Większość tu obecnych została zdradzona . Mimo wszystko poszła dalej. Żyją dalej , nawiązali relację. ..... Krok po kroku. Co cię nie zabiło to cię wzmocni
Dasz radÄ™.
I nie zawsze trzeba delikatnie. Moja przyjaciółka nie była delikatna (chwilami to wręcz ostro było gdy pod posterunkiem policji mną dosłownie wstrząsnęła i bałam się że mi natłucze za moją postawę - dziś stwierdzam, że miała rację i bardzo mi tym pomogła!). I to jej postawa najwięcej mi pomogła.
Uważam, że trzeba zrobić wszystko by wyjść ze skorupy ofiary i żyć. To nie jest łatwe ale możliwe.
w Twoim przypadku, może pomogło, ale to nie znaczy że tu też pomoże, czy Ty byłaś w zdiagnozowanej depresji? Znasz to uczucie? Kiedy cały świat idzie do przodu a Ty stoisz w miejscu bo nie masz siły, to nie to że nie chcesz, po prostu nie masz siły, każdy kto popędza powoduje tylko coraz większe poczucie winy, zaczynasz widzieć tylko jedno rozwiązanie... ale wiesz że nie możesz bo za kogoś odpowiadasz? gnijesz w tym stanie, wiesz, że gnijesz, ale nie masz siły nic z tym zrobić... chcesz, ale brakuje siły, brakuje wsparcia...
Z depresją trzeba jak z dzieckiem, małymi krokami, ze wsparciem, trzeba pokazać postawą, obecnością, że można... że się da... nacisk, presta, potrząsanie powodują tylko pogłębienie tego stanu....
Czasem trzeba wstrząsu by zauważyć w czym się tkwi. Dlatego ponownie proszę autorkę o kontakt, bo z pozycji kobiety leżącej na podłodze i wyjącej jestem teraz w zupełnie innym miejscu, szczęśliwa jak nigdy dotąd bo szczęśliwa (wreszcie!) ze sobą.
Cytat
Zgadzam się z opinią mrdear. Ta choroba często niesie ze sobą ogromne poczucie winy, wstydu i samotności (nawet wśród ludzi). Żeby móc znowu otworzyć się na innych, autorka najpierw musi odzyskać choć trochę siły.
Cytat
Autorko posta, jak siÄ™ czujesz?
Też się martwię bo nie odpisała mi na prywatne wiadomości. Podejrzewam że nawet nie wie że do niej napisałem bo skrzynka PW na tym forum jest strasznie nieintuicyjna i szybko się zapycha.