Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

jacksparrow00:28:20
Edek_200:35:20
Rognar00:43:39
Anetastp01:06:35
Landexpzglosy01:18:25

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
03.12.2025 23:23:51
Puebla, przycisk "Opisz swoją zdradę" nie służy do zadawania pytań typu gdzie jest czat. Kolejne spamy skończą się banem.

Puebla
03.12.2025 22:04:21
Gdzie jest Chat?

mrdear
10.11.2025 10:09:47
ale nie ma Uśmiech

poczciwy
04.11.2025 10:37:56
mrdear, ludzie usuwali swoje wpisy i historia traciła sens oraz logikę. Teoretycznie przez 5 min od dodania powinna być możliwość edycji.

mrdear
02.11.2025 15:41:24
co się stało, że nie mozna edytować postów?

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Nie odszedłem, 22 lata później wciąż mnie żre.Drukuj

Zdradzony przez żonęZnacie moją historię, dodałem ją relatywnie niedawno. wiecie jak z tym u mnie było i jak jest.
Bo jest dobrze.
Ale ze związkiem.
Ze mną jest coraz gorzej.
Tysiące przeczytanych artykułów, wysłuchanych podcastów oraz filmików w wykonaniu różnych psychologów, terapeutów, doradców, coachów.
Powyciągane wnioski, zrobione analizy, anatomia samej zdrady wydobyta z żony niemal minuta po minucie. Obejrzane wszelakie fabularne produkcje o zdradzie. Obczytane fora, a najbardziej to forum.
I wszystko o kant dupy potłuc.
To mnie zżera. Dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu.
Wiem dlaczego, wiem jak, wiem z kim, wiem gdzie, wiem, że więcej razy się nie powtórzyło.
Nie było kary. Bo 3-letnie dziecko, bo kochałem, bo inaczej nie umiałem, bo byłem młody i naiwny.
Dziecko dorosło, poszło na swoje i jest dziś samodzielne, ja mam 52 lata, stałem się znany i zamożny, mam też ją. Piękną, czułą i troskliwą żonę.
Która mnie pokaleczyła, dożywotnio. Potwornie pokaleczyła.

Dla wszystkich, którzy doświadczyli zdrady mam jedną, jedyną radę: jeśli nie jesteście naprawdę głęboko uwikłani życiowo w swój związek, nie macie dzieci, wspólnych kredytów, i nikt nie będzie z waszego powodu cierpiał (oprócz zdrajcy) - ODEJDŹCIE! Zakończcie ten związek.
Ja zostałem i cierpię do dziś.
Każdego jebanego dnia.
15771
<
#1 | S73 dnia 07.07.2025 11:51
I tak sobie myślę, że gdyby nie kształt mojego ówczesnego życia, to gdybym wtedy odszedł, byłbym teraz być może zupełnie innym człowiekiem. Być może miałbym po drodze wiele pięknych kobiet, a na koniec tę na zawsze, kochającą i wierną, a stare rany zabliźnione na amen. I nie jest to jakaś abstrakcja, bo naprawdę później było ich wokół mnie mnóstwo i nadal są. Ale dla mnie jest już za późno. Bo, kuźwa, wziąłem ten krzyż i postanowiłem go targać. Dla dziecka i dla siebie. Bo nie dla niej, to wiedziałem od początku. Dlatego teraz jęczę na forum. Tylko tyle mogę zrobićKrzywi się
12891
<
#2 | pit dnia 07.07.2025 13:41

Cytat

Ja zostałem i cierpię do dziś.
Każdego jebanego dnia.

A co stoi na przeszkodzie teraz zrobić porządek ?

Cytat

Bo, kuźwa, wziąłem ten krzyż i postanowiłem go targać.


Może czas przestać być Krzyżakiem ? Z przymrużeniem oka (ofiarą !!! )
22 lata żyjesz przeszłością i nie wybaczyłeś sobie, to czyste piekło na ziemi.
15771
<
#3 | S73 dnia 07.07.2025 14:11
W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie. Tylko trochę mi wstyd. Przed ludźmi. Tak zwyczajnie.
Nie mam też już ani sił, ani ochoty zaczynać życia od nowa - budować, układać, poznawać nowej partnerki, uczyć się jej, próbować dostosować.
Ani też żyć w samotności, nie mając do kogo otworzyć ust.
22 lata temu było przede mną całe życie i cały świat. Teraz jest tego dużo mniej.
W miejsce cierpienia, a raczej obok niego, pojawi się chaos, bałagan i jeszcze więcej bólu, bo przecież rozwód to też giga trauma.
Co mam SOBIE wybaczyć? Że zostałem? Mnie boli jej zdrada.
15542
<
#4 | Hagi10 dnia 07.07.2025 16:04
Wydaje mi się,że czujesz się "wykastrowany".Zdrada Twojej żony plus decyzja podjęta przez "starego,słabego S73" nie pozwala Ci się wyleczyć...Teraz jako osoba odnosząca sukcesy wiesz,że zasługujesz na coś lepszego.Czy Twoja żona poniosła jakieś konsekwencję?

Tak inaczej może czas zakopać stary związek i zbudować coś nowego.Niech Ci da uczciwy rozwód, może wtedy poczyjesz się lepiej i odzyskasz "jaja" przed samym sobą.Jest szansa,że wtedy "wyrównasz rachunki" I zbudujecie z nią nowy partnerski związek.

Tak się niestety kończy zamiatanie pod dywan.

Ps.Czy żona wie,że nie wyleczyłeś się z tej zdrady?W jaki sposób Cię tym wspiera?
14759
<
#5 | Radocha dnia 07.07.2025 17:27
|

Cytat

S73 dnia 07.07.2025 13:11
W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie. Tylko trochę mi wstyd. Przed ludźmi. Tak zwyczajnie

Jest jeszcze coś
Otóż zdrajca nie ma zielonego i bladego pojęcia jakie krzywdy wyrządził zdradzonemu...
Może kajać się przepraszać ba głowę popiołem sypać ba biczować się
Jest teoretykiem jego zdrada nie dotknęła jemu krzywdy nikt nie uczynił ...
Więc wszystko to co mówi deklaruje jest podparte lękiem niezrozumieniem
Chodzi mi o to, że jak teraz autor zdecydowałby się odejść to zdrajca zupełnie by go nie zrozumiała dla niej było by to zachowanie niezrozumiałe niepojęte wszak jest dobrze a ona przecież przeprosiła i zostało jej wybaczone

Rozumiem sam zamiast odejść to liczyłem i liczyłem i czekałem i czekałem ....
ba miałem nadzieję na jakieś rzetelne zadość uczynienie takie które do mnie trafi,,, zamiast tego obejrzałem filmik ...
tłumaczyłem sobie ze to robię dla syna ze dwoje rodziców to dla dziecka lepiej ....
W sumie syn studia lekarskie dobrze sobie radzi tak jak autor dużo osiągnąłem w życiu
Mała tylko różnica że ja po latach odszedłem i mam u boku kochaną kobietę
Zapewniam że jak bym wiedział to odszedł bym dużo dużo wcześniej
Mało tego zapewniam, że odkąd moja była dowiedziała się że jest wiele filmików, ze nie była jedyną coś chyba (nie mam pewności 100%) do niej dotarło
Jeszcze więcej wydaje się jak zobaczyła jednego dnia całą naszą roześmianą szczęśliwą trójkę razem a ona z daleka nas obserwowała do tego stopnia ze ściągnęła mnie wzrokiem...
Wiecie co nie szkoda mi jej wcale
tyle w tym smutnym temacie
15771
<
#6 | S73 dnia 07.07.2025 22:41
#Hagi
Nie, nie poniosła żadnych.
Wytłumaczyłem jej to niedawno BARDZO dobitnie i obrazowo.
Wie, że sie nie wyleczyłem. Zauważyła to sama zresztą.
Też jej to wytłumaczyłem w niemal dwugodzinnym monologu.
Próbowała kontrować, że ona też cierpi, ale uciąłem to pitolenie Złość
Co sadzę o jej zdradzie i czasami niej samej również już wie. Nazwałem po raz pierwszy to i owo po imieniu.
Najbardziej chyba jednak przeraziła ją kwestia ewentualnego rozwodu.
O tym wspomniałem pierwszy raz.
Mało tego, przedstawiłem jej kompletny scenariusz na procedurę rozwodu za porozumieniem stron. Z kwestiami majątkowymi, podziałem oszczędności, tudzież spłacenia jej przeze mnie - oraz gdzie kto zamieszka. W naszym przypadku to bardzo proste, bo nie mamy żadnych kredytów, hipoteki, niczego. Obowiązków alimentacyjnych też nie bedzie. Mnie nawet dom niepotrzebny - stać mnie na mieszkanie, nawet jeśli zostawię jej całe nasze wspólne oszczedności. A na początek coś wynajmę.
Pierwszy raz od ponad 20 lat poczułem się jak mężczyzna.
Wtedy nie mogłem, kurde, nic. Mieszkaliśmy w mieszkaniu jej babci, zarabiałem jakieś grosze, ona też, a w domu było małe dziecko.
Mało tego, wytłumaczyłem, że gdyby wtedy miała odrobinę honoru, to by mnie zostawiła i kto wie, czy nie byłbym dziś szczęśliwym człowiekiem, u boku innej, uczciwej kobiety.
W skrócie, że spie*a mi życie.
Po raz pierwszy usłyszyła mnóstwo rzeczy w prostym, żołnierskim języku.
Nie ulżyło mi, ale wiem - i ona już wie - że mam opcje. Prawdziwe opcje.
Jeśli nie uważa mnie za prawdziwego mężczyznę, to do widzenia.
Poszukam takiej, dla której nim będę. To akurat nie powinno być trudne.
Jak wspiera? Bo ja wiem? Chyba na swój sposób. Troszczy się, nigdy nie odmawia seksu, często mówi, że kocha itp.
Komuś, kto by miał taką kobietę w domu, tyle, że lojalną od zawsze, zadrościłby by każdy facet i nie przesadzam ani odrobinę.
Ja niestety znam o niej całą prawdę.
Ona mnie pokiereszowała, zniszczyła, rozpirzyła mi mental w drobny mak.
15542
<
#7 | Hagi10 dnia 07.07.2025 23:04

Cytat

Jeśli nie uważa mnie za prawdziwego mężczyznę, to do widzenia


Wydaję mi się,że to raczej Ty nie uważasz się za prawdziwego mężczyznę z powodu tego ,że nie miałeś odwagi jej zostawić.Jeśli ona jest teraz dobrą żoną to problem tkwi teraz w Tobie.

Nie wszyscy są w stanie wybaczyć zdradę,nie ma znaczenia czy ona żałuję czy kocha.Moim zdaniem chcesz się na niej odegrać i ją ukarać .W sumie nie ma w tym nic złego tylko z czasem coś nie "pykło"...Tak trochę za późno o 20 lat...

Nie zmienia to faktu, że możesz się z nią rozwieść (ukarać ją) a potem dać jej szansę...

Jak ona reaguję na Twoje słowa o rozwodzie?
15771
<
#8 | S73 dnia 08.07.2025 08:41

Cytat

że nie miałeś odwagi jej zostawić.

Szczerze mówiąc, to wówczas chyba nawet nie myślałem o rozwodzie.. Wiesz jak to jest. szok, rozpacz, żal, wszystko naraz. Ale chęci ucieczki we mnie nie było. Chciałem to naprawić, rozpaczliwie.
I chyba masz rację, chyba o to w tym chodzi. Żeby ją ukarać. Ale czy to coś zmieni we mnie? Tego się przecież nie da zapomnieć Smutek

Cytat

Jak ona reaguję na Twoje słowa o rozwodzie?


Czymś w rodzaju szoku? Wyglądała na potwornie wstrząśniętą. Nie płacz, nie błagania, tylko wiesz, taka nieruchoma twarz, wielkie oczy, zero słów. Jakby zdziwienie trochę. Strach? Coś w ten deseń.
15771
<
#9 | S73 dnia 08.07.2025 08:52
Hagi, jest jeszcze jedna, chyba najważniejsza kwestia.

Nie potrafię się niczym cieszyć. Niczym.
Każda radość, każda satysfakcja, każda odrobinka dumy - na wszystkim cieniem kładzie się to, że przez ponad pół roku byłem dla niej nikim. Absolutnie nikim. Ten związek zbudowany jest nie na miłości, nie na zaufaniu, ale na potwornej krzywdzie.
Nie jestem w stanie być dumny z żony, z naszego życia. Smutek
Czasami czuję się, jakbym mieszkał ze swoim oprawcą.
15773
<
#10 | Julianaempatyczna dnia 08.07.2025 09:10
Pamiętam Twoja historię, okrutna była.
Czy żona teraz korzysta z Twoich pieniędzy i znajomości?

Pol roku, 3 facetów to taki tryb życia bardzo rozwiązłej kobiety.
Może boli Cię to , że żona nie szanowała się. Używali jak chcieli, gdzie chcieli i ona się na to godziła.
No wiesz o co mi chodzi, nie chce brzydko pisać ale żona trochę się kur.....
15532
<
#11 | normalnyfacet2 dnia 08.07.2025 11:26
Mineło dwa lata a Ty nadal stoisz w tym samym miejscu. Ponad 20 lat temu zdecydowałeś się zostać. I teraz masz pretensje o swoją decyzję? Wychodzi na to że jesteś człowiekiem co lubi się nad sobą użalać - chłopie mineło panad 20 lat jak długo chcesz to jeszcze robić? Przecież nawet jak się rozwiedziecie to Ty nadal będziesz to samo robił co teraz - będziesz jączył że żona mnie zdradziła o ja biedny o jak zniszczony. Nie, to Ty teraz siebie niszczysz a nie ona. I wychodzi że od 20 lat to Ty chcesz jej dopiec ale nie wiesz jak,to się rozwiedziesz. I wiesz co? To dobry pomysł w końcu ona odetchnie a Ty? Ty nie, Ty nadal będziesz stał w miejscu i rozdrapywał co ona Ci zrobiła. Myślisz że ona zniszczyła Tobie życie? Że gdybyś odszedł to byś żył lepiej, że byłbyś szczęśliwszy? Może i tak, ale tylko może. To z nią zbudowałeś to co teraz masz i to że masz teraz kasę to też jej zasługa. To nie ona jest teraz Twoim problemem, tylko Twoja psychika, nie zamknąłeś szuflady z napisem rok zdrady - zresztą jaka to różnica czy był to rok a nie miesiąc, czy było ich trzech czy jeden? dla mnie żadna - zostawiłeś ją uchyloną i ciągle tam zaglądasz. I teraz pytanka - sprawdziłeś jej ten stary telefon? I czy Twój syn ma dziewczynę?
15995
<
#12 | Kakua dnia 08.07.2025 11:46
S73, Twoja żona dawno przestała Cię krzywdzić, teraz krzywdzisz sam siebie. Podjąłeś kiedyś decyzję, czasu nie cofniesz. Nie poradzisz z tym sobie bez wsparcia kogoś z zewnątrz, jeśli po tylu latach sam nie umiałeś sobie tego poukładać. Koncentrujesz się na swoim żalu, rozpamiętujesz.

Jest tu nas trochę też takich, którzy zostali w związkach mimo iż zostali zdradzeni. I uwierz mi, to jest decyzja - zamykam te drzwi, daję szansę, buduję coś nowego. Natrętne myśli da się odsuwać, im więcej czasu upływa tym jest to łatwiejsze. Zmroziło mnie wczoraj jak przeczytałam Twój post. I zaczęłam się zastanawiać czy i ja za 20 lat będę miała myśli, że zmarnowałam sobie życie? Mimo wszystkiego dobrego co było i co jest? Na dziś plan to trzymać się swojej decyzji, nie żałować kiedyś, że nie dałam szansy. Ty jesteś już dalej, Twoja żona szansę dobrze wykorzystała, była i jest dla Ciebie wsparciem, dzięki niej jesteś gdzie jesteś. Spróbuj sobie wyobrazić, że ona teraz znika, jak wyglądałaby Twoja codzienność bez niej. I nie pozwalaj sobie na gdybanie, po co Ci to?
15771
<
#13 | S73 dnia 08.07.2025 11:47

Cytat

w końcu ona odetchnie a Ty? Ty nie


I w tym problem. Powiedz mi zatem, jaka jest dla mnie nadzieja? jak mam zapomnieć? NO JAK? Takie trochę prostackie pytania, wiem. Odpowiedzi znasz i ty, i ja. Nadziei nie ma, nie da się też zapomnieć. Pogodzenie się z tym, to akceptacja świadomości, że jest się gówienkiem, które ktoś z człowieka zrobił. A ty mi dodatkowo sugerujesz, że schrzaniłem życie i jej... i synowi? JA, TAK? W tym momencie powinienem ci napisać coś bardzo po żołniersku, ale tego nie zrobię, bo mnie zbanują.
15771
<
#14 | S73 dnia 08.07.2025 11:51
#Kakua

Cytat

Twoja żona dawno przestała Cię krzywdzić, teraz krzywdzisz sam siebie. Podjąłeś kiedyś decyzję, czasu nie cofniesz. Nie poradzisz z tym sobie bez wsparcia kogoś z zewnątrz, jeśli po tylu latach sam nie umiałeś sobie tego poukładać. Koncentrujesz się na swoim żalu, rozpamiętujesz.


Mnie nie pomoże nawet wsparcie. Mój wpis nie jest wołaniem o pomoc, tylko jękiem rozpaczy.
Bo nie ucieknę przed tą zdradą. To niemożliwe.
15995
<
#15 | Kakua dnia 08.07.2025 12:06
Ale ten jęk rozpaczy jest od lat dla Ciebie ciężarem, przez to nie potrafisz cieszyć się z tego co masz. Jesteśmy tu na chwilę, nie chciałbyś się tego pozbyć, chociaż spróbować?

W pierwszy poście radzisz żeby po zdradzie odejść. 22 lata temu czułeś, że powinieneś zostać, po latach Twoje odczucia się zmieniły i wydaje Ci się, że lepie byłoby odejść. Ale nie masz żadnej gwarancji, że byłoby inaczej, lepiej. Z tego co piszesz masz udane życie, jeden cień tylko kładzie się nad tym co masz. Swoją wartość określasz tym co zrobiła kiedyś Twoja żona. Rozumiem, bo też czułam się jak nic nie warte zero. Ale postanowiłam, że nie będą mnie definiować złe decyzje innych ludzi. Zostałam z mężem, który mnie zdradzał. Ja mam poczucie, że zrobiłam wszystko żeby nasza rodzina trwała, on żyje ze wstydem, że niemal obrócił w proch nasze życie, czy któreś z nas ma łatwiej? Nie wiem, każde niesie swoją część ciężaru. Umiesz liczyć licz na siebie, tyle się nauczyłam po tym wszystkim. Nie zawierzę siebie już nigdy nikomu. Czy to dobrze czy źle? Też nie wiem. Ale nauczyłam się również żyć dniem dzisiejszym, czerpać radość z małych chwil, nie wracać do przeszłości, nie gdybać. Da się. Nie chciałbyś spróbować?
15542
<
#16 | Hagi10 dnia 08.07.2025 12:11
Autorze,popełniłeś jeden poważny błąd.Po takiej zdradzie/zdradach nigdy nie powinienes zostać z tą kobietą.Sama przyznała, że nic wtedy dla niej nie znaczyłeś.Kto wie, czy ona sama nie została z Tobą tylko ze względu na dziecko.Moim zdaniem ta historia z ławką,złamała Ci kręgosłup.

Tak się niestety kończy zamiatanie pod dywan i brak pełnego obrazu romansu.Nie można wybaczać histori której nie znasz.

To oczywiste, że problem teraz jest po Twojej stronie.Nie zmienia to faktu, że jako wolny człowiek możesz podjąć każdą decyzje.Wiec jeśli Cię to boli i nie chcesz tak żyć, to zmień coś.
Może daj sobie czas i zrob separacje na 3 miesiące i sprawdź czy chcesz takiego życia.

Nie namawiam, ale może gdybyś był z inną kobietą fizycznie to może by Ci to oddało poczucie męskości które utraciłeś ( w swoich oczach) 20 lat temu.

Jedno jest pewne, musisz podjąć jakieś działania.
16211
<
#17 | Runio dnia 08.07.2025 12:31
Witaj. Przeczytałem chyba wszystkie dostępne historie o zdradach kobiet na tym forum. Twoja również. Najbardziej szokujący był dla mnie fragment z"ławeczką" . Był mocny dla mnie emocjonalnie a co dopiero dla Ciebie. Ale kto w tym wieku i mając małe dziecko nie chce walczyć o rodzinę. Ja mając te lata prawdopodobnie popełnił bym te same błędy co ty. Ale uważam że problem tkwią w Tobie. Mając obecną pozycję, jak piszesz z biegiem czasu zaczoles się zastanawiać dlaczego postepowalem tak naiwnie, dlaczego moja żona przeszła sucha stopą po tym jak mnie skrzywdziła? Czy gdybyś był obecnie na nizszym poziomie zawodowym ocena była by taka sama? Twoje ego wzrosło . Normalna rzecz . Masz sukcesy zawodowe. Czujesz się doceniony, spełniony, tylko ta zdrada z przed lat nie daje Tobie spokoju. Żona dostała druga szansę. Jak piszesz wykorzystała ja w 100% jest wzorowa żoną, może to cię drażni że nie możesz jej obecnie nic zarzucić? Czytałeś na pewno wiele historii na tym forum. Ile żon wykorzystało druga szansę? Garstka. Ilu zakochanych zdradzonych mężów chciało by mieć taką żonę która wykorzystała daną im ta szansę. Pomyśl może twoja postawa uratowała ją przed bagnem w które mogła wpaść idące "w tango". Masz teraz jak sam piszesz idealną żonę może na tym powinieneś się skupić. Jest dużo kobiet wiernych wspierających mężów ale one są w większości zajęte, jaką masz szansę że trafisz na tą właściwą. Ze pójdzie za Tobą a nie za nazwiskiem, sławą pieniądzem. Ze będzie Ci wierna i oddana. Zgadzam się z Hagim że coś nie pyklo z czasem na konsekwencje żony za zdradę. No cóż jesteśmy facetami i trzeba pewne rzeczy przyjść na klatę . Zemsta po 20-30 latach w postaci rozwodu będzie tylko Zemsta nic więcej. Czy da to spokój Tobie? Miałeś tyle czasu i nic z tym nie zrobiłeś. Żona może być zszokowana rozwodem bo dla Niej są to czasy zamierzchłe. Nawet kodeks karny przewiduje przedawnienia zbrodni. Zdrada jak ktoś napisał na tym forum jest jak powolne na zimno mordowanie drugiego człowieka
Na szczęście nigdy nie doświadczyłem tego. Więcej moje opinie są czysto "amatorskie". Współczuję Ci bardzo i życzę powodzenia. PS pisałeś na swoim pierwszym poście że jest lepiej, teraz zamieściłeś drugi czy masz teraz nawrót przypomnień? Trzymaj się.
15771
<
#18 | S73 dnia 08.07.2025 12:51
#Kakua

Cytat

Ale nauczyłam się również żyć dniem dzisiejszym, czerpać radość z małych chwil, nie wracać do przeszłości, nie gdybać. Da się. Nie chciałbyś spróbować?


Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał Smutek Równiez myślałem, że da radę żyć dniem dzisiejszym. mało tego, jak tak żyłem, baardzo długo. Ale jak widzisz nie da się w nieskończoność. Budujesz, konstruujesz, dokładasz, i to wszystko zaczyna wyglądać fajnie i dobrze. W pewnym momencie coś ci każe na to spojrzeć z dystansu. i nagle widzisz, że ta konstrukcja to nie harmonijna całość, a tylko zlepek miłych rzeczy... stojący na czymś okropnym i cuchnącym. I widzisz całą jej kruchość i jak bardzo na siłę jest zrobiona. A powinna stać na czymś fundamentalnym, oczywistym, dobrym i pięknym. Takie jest moje życie. Tak je aktualnie postrzegam. Smutek

#Hagi

Cytat

Jedno jest pewne, musisz podjąć jakieś działania.


Chyba tak. Ale... Ja się boję tego rozwodu chyba jeszcze bardziej niż ona. Przecież to dla mnie będzie koniec wszystkiego, nawet tej iluzji związku. Co najsmutniejsze, mam 52 lata. Co ja zdążę jeszcze zbudować? Wiemy wszyscy, ile żyją statystyczni faceci Smutek Kurde, nawet nie miałbym czasu porządnie zatrzeć to wspomnienie. Taka prawda.
To jest beznadziejna sytuacja.
Dlatego krzyknąłem na początku: Odejdźcie!
Bo tylko wtedy będziecie mieć realną szansę na normalne życie.
15771
<
#19 | S73 dnia 08.07.2025 12:56
#Runio

Cytat

może to cię drażni że nie możesz jej obecnie nic zarzucić?


Jezu. To co właśnie powiedziałeś... To chyba jest to. Ja chyba podświadomie niemal czekam, aż znowu mi to zrobi.
Żeby podjąć działania, jak to zasugerował Hagi. Mieć pretekst i klarowną sytuację.
I tak. Wtedy dawno temu popełniłem błąd. Nienaprawialny, nieodwracalny.
15995
<
#20 | Kakua dnia 08.07.2025 13:11
Ileż to razy prowokowałam męża żeby pokazał swoją gorszą stronę, żeby wróciły przykre wspomnienia. Żeby mu za dobrze nie było i mi przy okazji też. Czasami mi się udawało, najpierw satysfakcja, że moje górą, ale potem tylko niesmak i wstyd. Nie tędy droga.

Wyżej Hagi10 radzi separację, również wydaje mi się, ze to byłby krok w dobrą stronę. Zobaczysz jak Ci bez niej. Porozmawiaj z nią, wyjaśnij jak się czujesz. Jeśli kiedykolwiek rozumiała jaką krzywdę Ci wyrządziła, teraz też powinna zrozumieć dlaczego chcesz tak postąpić. Może czas w samotności pozwoli Ci nabrać innej perspektywy. Może na konstrukcję swojego życia uda Ci się spojrzeć z jeszcze innej strony.

Ciekawa jestem kim jesteś? Pisarzem, muzykiem? Z przymrużeniem oka
15542
<
#21 | Hagi10 dnia 08.07.2025 13:11
Autorze, idz i porozmawiaj z żoną.

Powiedz jej prawdę! Powiedz jak ta sytuacja wplywa na Ciebie.Niech da Ci uczciwy rozwód.Wasz związek został zbudowany na Twojej krzywdzie.Trzeba to zakończyć i zbudować coś nowego.

Pojedź na wakacje , zalicz kilka ładnych pań(po rozwodzie)Wróć, pochwal się , i niech ona dźwiga choć "kawałek" tego ciężaru.

Wasz związek ma przyszłość, musisz tylko odzyskać ( w swoim mniemaniu jaja). Takie jest moje zdanie.


Rozwód nie oznacza rozstania.
15771
<
#22 | S73 dnia 08.07.2025 13:27

Cytat

Ciekawa jestem kim jesteś? Pisarzem, muzykiem?


Uśmiech
Nie przyznam się, ale wiedz, że trafiłaś Z przymrużeniem oka
15771
<
#23 | S73 dnia 08.07.2025 13:32

Cytat

Pojedź na wakacje


Tak właśnie mam zrobić.
Wyjeżdżam za tydzień na 3 tygodnie. Sam, bez niej. I wiesz co? Smutno mi na samą myśl o tym. Nie lubię jej nieobecności. Tęsknię wtedy okrutnie.
Jej obecność boli identycznie.
Ech.
16211
<
#24 | Runio dnia 08.07.2025 13:57
Cz Twoje obecne działania(może nieświadome) przypadkiem nie mają sprowokowac żony do popełnienia błędu?
15771
<
#25 | S73 dnia 08.07.2025 14:28
#Runio.

Nie, absolutnie nie.
15532
<
#26 | normalnyfacet2 dnia 08.07.2025 16:23
Widzę że czytasz ale raczej po łebkach i bez chęci zrozumienia, bo tak chyba jest Ci wygodniej.

Cytat

A ty mi dodatkowo sugerujesz, że schrzaniłem życie i jej... i synowi?

A wskaż mi gdzie wspomniałem o Twoim synie? Bo sobie nie przypominam.
Czy żonie schrzaniłeś życie? Tego nie wiem ale jezeli od dwudziestu lat robisz jej emocjonalną jazdę to nie wmówisz mi że to na niej się nie odbija.

Cytat

I w tym problem. Powiedz mi zatem, jaka jest dla mnie nadzieja? jak mam zapomnieć? NO JAK? Takie trochę prostackie pytania, wiem. Odpowiedzi znasz i ty, i ja. Nadziei nie ma, nie da się też zapomnieć.

Nie, nie da się zapomnieć. Ale da się z tym żyć. Wielu tutaj podniosło się po roku, dwóch, trzech i poszło dalej a Ty? dlaczego Ty się okopałeś i nie chcesz iść dalej? Bo chyba tak Ci jest wygodnie - wieczna ofiara. Przecież Ty od dwudziestu lat biczujesz się jej zdradą. I co mam robić, co mam robić. Chłopie przecież sam przyznajesz że masz od dwudziestu lat zajebiście, to czego Ty chcesz? Wiesz czego?

Cytat

Pogodzenie się z tym, to akceptacja świadomości, że jest się gówienkiem, które ktoś z człowieka zrobił.

Sam sobie to robisz, sam sobie to wmawiasz. Dlatego że zostałeś zdradzony to z jakiego paragrafu masz być mięką fają, rogaczem, dupkiem, gówniakiem, słowem kimś gorszym? Dlaczego zdrada żony ma z Ciebie zrobić kogoś gorszego? Bo urażone ego? Jesteś dorosłym facetem już dawno powinno do Ciebie dotrzeć że to my decydujemy jak siebie odbieramy a nie kto co o nas myśli. Mineło ponad dwadzieścia lat i już dawno powinno do Ciebie dotrzeć że okazałeś sie być o niebo lepszym mężem niż ona żoną. Już samo to powinno świadczyć o Twoim poziomie. Ale Ty z jakiegoś powodu koniecznie musisz siebie biczować.

Cytat

W tym momencie powinienem ci napisać coś bardzo po żołniersku, ale tego nie zrobię, bo mnie zbanują.

Tak od razu Poczciwy bana nie da ale zawsze możesz napisać na priv. Śmiało ja sie nie obrażam.
14759
<
#27 | Radocha dnia 08.07.2025 17:36

Cytat

W tym momencie powinienem ci napisać coś bardzo po żołniersku, ale tego nie zrobię, bo mnie zbanują.

Tak od razu Poczciwy bana nie da ale zawsze możesz napisać na priv. Śmiało ja sie nie obrażam



Do autora jesteśmy tu po Twojej stronie wszak sami doświadczyliśmy zdrady

Rozumiemy Cię i staramy się Ci pomóc tak jak tylko potrafimy.
Wiemy też co przechodzisz nie bo nam Ty opowiadasz tylko sami to przechodzimy / liśmy
Widzisz każdy sam ponosi skutki swoich decyzji Ty nie odszedłeś wszak byłeś zakochany w atrakcyjnej kobiecie, z którą masz potomka...
Sam piszesz, ze z wiekiem nie straciła na swojej atrakcyjności ...
Gusta są różne więc samo takie twierdzenie świadczy o tym, że dla Ciebie atrakcyjna jest na pewno więc też i uczuciem ja darzysz i tylko ta zaleczona rana sączy jad w Twoją duszę..
Jeżeli jak to napisał normalnyfacet2 czytasz po łebkach to widocznie ten jad sączy się coraz to szerszym strumieniem....

Spróbuj wyjechać na miesięczny urlop tak by pobyć bez niej ...jak nie dasz rady wałkonić się miesiąc to może zaciągnij się na statek albo safari sobie zafunduj no możliwości jest sporo
Zobacz jak Ci będzie bez niej ...
Zobaczysz czy dasz radę czy nie
Zobaczysz też co ona wnosi lub też czego nie wnosi do Twojego życia
Dobrze radzę nie poddawaj się
W każdym razie decyzje podejmij chcesz być z nią lub nie bo tak to pomijając jak tu Ci piszą będziesz krzywdził dwie osoby
12891
<
#28 | pit dnia 09.07.2025 00:49

Cytat

Co mam SOBIE wybaczyć?


Osoba zdradzona najczęściej odczuwa na własnej skórze :
poczucie wstydu, poczucie winy, odpowiedzialność za to co się stało.

Wydaje nam się że nasze wybory, błędy spowodowały że wybraliśmy nieodpowiednią osobę, nie kontrolowaliśmy odpowiednio związku. niestety na wybory innych osób nie mamy wpływu. Czujesz żal że Twoja kobieta okazała się inną niż tak którą sobie wyobraziłeś.
Może czas zmienić przekonania ? I te w stosunku do siebie jak i do świata. Uśmiech
Zacznij dokładnie nazywać to co czujesz .
15771
<
#29 | S73 dnia 09.07.2025 08:39
@normalnyfacet

Daj spokój, nie ma problemu. Trochę mną zatrzęsło, ale to był jeden z tych moich kiepskich dni. Piszesz mądre rzeczy, taka prawda.
@radocha zresztą też. I inni Uśmiech
Wcale nie ukrywam, że problem tkwi we mnie, a wręcz to podkreślam.
Ona od wielu, wielu lat jest względem mnie w porządku. To widać, słychać, czuć. I ja to wiem.
Ale...
Oglądaliście horror "Shutter"?
Mnie też wdrapuje się co jakiś na ramiona taki upiór i przytłacza, ciągnie w dół.
15771
<
#30 | S73 dnia 09.07.2025 09:41
Cholera.
Właśnie przeczytałem wątek "poile"
https://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=5541&c_start=0

Mój Boże. I ja narzekam?! Szok Ja mam w domu anioła, taka prawda
16211
<
#31 | Runio dnia 09.07.2025 10:55
Czytając twoje wypowiedzi S73 masz obecnie "dołek " jak wielu tu zdradzonych . Twój problem to ich intensywność po latach która powinna być rzadsza i mniejsza ( tak twierdzą zdradzeni). Rozmowy tu na forum ewidentnie Ci pomagają,i w tym i w poprzednim wątku. Po to on istnieje . Ewidentnie nie chcesz roztac się z żoną. Po prostu ją kochasz. " Błądzić jest rzeczą ludzką wybaczac boską" . Wielu podkreśla postawę zdradzacza po niej. Czy nie uważasz że twoja żona zasłużyła na wybaczenie. To że nie zapomnisz to jasne. Może rozważ dobrego terapeutę, ale na stałe. Nie na miesiąc, rok tylko dłużej. Stać cię na to. Od żony nie odejdziesz za bardzo ją kochasz. Zresztą odejście teraz kiedy udowadnia na każdym kroku(przez tyle lat) swoje uczucia do ciebie byłoby marnotrawstwem zasobów i czasu( przepraszam za określenie). Poczytaj inne wątki na forum to da Tobie wgląd że nie dokonałeś złego wyboru. Spójrz na siebie w lustrze i pomyśl co w życiu osiągnąłeś. Z tego co piszesz to niewielu to osiąga. A życie jak życie. Nieważne jak upadamy tylko to co robimy i dokonujemy wstając. A ty możesz śmiało patrzy w lustro. Trzymaj się.
15771
<
#32 | S73 dnia 09.07.2025 11:25
# Runio

Właśnie otworzyłeś/aś mi oczy.
Bo osiągnąłem bardzo dużo.
Mam potężne wykształcenie, jestem znany i w kraju, i za oceanem.
Pojawiałem się w telewizji i radiu, udzielałem wywiadów prasowych.
Komunikatory miałem zawalone wiadomościami od... dziewczynek, dziewczyn i dojrzałych kobiet. Nadal się to dzieje, tylko już na mniejszą skalę.
Oprócz tego mam doskonale płatną pracę.
Po rodzicach odziedziczyłem wielki dom, ziemię, hektary lasu.
nie mam żadnego długu, kredytu ani nawet banalnej raty. Nic, null.
Mam potężne oszczędności i szczerze mówiąc nie za bardzo czasami wiem, no co wydawać pieniądze. Bo wszystko jest, wszystko mamy.
Syn oprócz świetnie płatnej pracy właśnie robi doktorat.
Mieszka na swoim od kilku lat.
A ja się czuję jak... zero. Jak śmieć. Mój Boże.
Przecież żona to wszystko widzi Złość

P.S. Tak. Kocham ją, i chyba nie umiem już bez niej żyć.
15542
<
#33 | Hagi10 dnia 09.07.2025 11:41
Autorze, cały czas mówisz, że kochasz żonę ale nie wspominasz o uczuciach żony względem Ciebie? Czy myślisz,że ona kocha Cię na takim poziomie jak Ty jà ?Czy raczej kocha życie i poziom jaki jej zapewniasz?

Musi być jakiś powód Twojego stanu...
15771
<
#34 | S73 dnia 09.07.2025 12:03
#Hagi

Nie wspominam, bo jej nie ufam. Chyba właśnie dlatego.
Żeby nie być gołosłownym i posądzonym o koloryzowanie jej zachowania. Typowy dzień wolny od pracy:
Rano, gdy jeszcze śpi - bo ja wstaję b. wcześnie, czasami ze dwie godziny wcześniej, tak już mam - robię jej potem kawę i często wślizguję się do łóżka, gdzie sobie gadamy przekomarzamy się i kończy się wiadomo czym Z przymrużeniem oka Potem ona wstaje i robi mi śniadanie, potem ja ogarniam stałe punkty domowych mini porządków - koty, kuweta, jakieś odkurzanko, ona zaś rusza po zaopatrzenie, albo odwiedzić syna i zobaczyć co u niego - mieszka niedaleko. Potem mamy czas wolny, wyłącznie dla siebie. W trakcie dnia ja ją skomplementuję, ona przechodząc uszczypnie mnie w tyłek, pogłaszcze po głowie, cmoknie gdzieś w okolicy szyi. Mimochodem, naturalnie. Śmiejemy się, ona często do łez - lubi moje poczucie humoru. Mówi kocham cię, lubię cię, też tak jakby naturalnie. Wieczorem, już w łóżku, nawet gdy zmęczona (bo pracę ma dość wyczerpującą) potrafi zapytać "Chcesz?"
Nie inicjuje awantur. NIGDY. Ja nie prasuję, nie piorę, nie sprzątam toalety, nie myję okien, nie robię codziennych zakupów itp. Nie, że nie chcę. Nie pozwala mi na to. Mogę jedynie odkurzać i czyścić kuwety oraz karmić koty.
Tak podzieliła nasze role i w sumie nie mam nic przeciwko Uśmiech
I to wszystko jest nasza codzienność, nie koloryzuję, nie idealizuję, piszę jak jest.
Tylko ten ból.
Co jakiś czas, bardziej lub mniej. Od wielu lat. Wraca, przygniata, a potem mija. I znowu. I znowu. Jestem nim zmęczony.

Cytat

Czy myślisz,że ona kocha Cię na takim poziomie jak Ty jà ?

Nie, nie myślę tak. I nie pomyślę tak nigdy. Przestała wtedy, to przecież oczywiste. I to nigdy nie wróci. Również oczywista oczywistość. Myślę, że to właśnie świadomość tego sprawia mi największy ból.
15771
<
#35 | S73 dnia 09.07.2025 13:02
I teraz, czytając moje dwa ostatnie komentarze myślicie zapewne sobie: głupi, ma wszystko, ma idealne życie, o co mu chodzi, po co się katuje?
A ja wam powiem, że po stokroć wolałbym mieszkać w małej kawalerce, zarabiać minimalną krajową i mieć za żonę marudną, rozlazłą żabę, leniwą i pyskatą, ale wierną. Bo to by była moja i tylko moja żaba.
16211
<
#36 | Runio dnia 09.07.2025 14:27
S73 jest powiedzenie, znane "doceniamy to co mielismy, jak to stracimy" . Chcesz stracić to wszystko co osiągnąłeś dla czego........ Nikt nie podarował Tobie niczego ,sam to osiągnąłeś. Może twoja "wadą" jest zbyt wysokie IQ . Zbyt wszystko tozkminasz. Powodzenie u kobiet to sprawa względna, zawsze je przyciąga sukces, prestiż,pozycja,kasa. Jak pisałeś twoja żona była przy Tobie kiedy nic nie miałeś. Ale wyginęła "numer". I to ciągle boli. Związki po takim wydarzeniu nie będą lepsze czy takie same
Będą inne,jak byś związał się z inną kobietą. Tamtej nie ma jest inna choć podobna . Spróbuj tak na nią spojrzeć. Jeśli to prawda co odpisujesz jak przebiega wasz dzień wolny to jest to COŚ.... Często pada tu zdanie patrz na czyny nie słowa, a twoja żona to właśnie udowadnia......czyny.
15771
<
#37 | S73 dnia 09.07.2025 15:08
#Runio

Cytat

Jeśli to prawda co odpisujesz jak przebiega wasz dzień wolny


Ani grama przesady. Dokładnie tak przebiega, a i tak jest to opis "najprzeciętniejszego" dnia wolnego.
Napisałem ten komentarz, potem go przeczytałem żeby poprawić literówki i wiesz, co sobie pomyślałem? Nie uwierzą, mowy nie ma. Powiedzą, że ściemniam Uśmiech
A my tak żyjemy od dawna. Od bardzo dawna.

Cytat

Tamtej nie ma jest inna choć podobna


Często tak myślę.
Tylko, że ja nigdy nie chciałem innej.
Ożeniłem się z tamtą, kochałem tamtą i chciałem być zawsze z tamtą.
Tę też kocham, ale czasami czuję się trochę jak dziecko, któremu ktoś zabrał ukochanego starego misia, a po jakimś czasie oddał identycznego, ale już lepiej wykonanego i powiedział: sorry, stało się, wybacz, kochaj go nadal, nie myśl o tym co było.
16211
<
#38 | Runio dnia 09.07.2025 16:31
Spójrz na to w sposób, że ludzie się zmieniają. Z wiekiem nie jesteśmy tacy sami jak lat 20 czy więcej. Zmiany zachodzą w nas cały czas. Stajemy się z wiekiem inni
Może tych zmian nie zauważamy, ale spójrz na siebie teraz i w stecz. Zmienia nas praca, rodzina, znajomi ,wydarzenia które nas w życiu spotkały. Musimy się adaptować do zmieniających się warunków. Potraktuj może to w ten sposób. Żona się zmieniła najpierw na gorsza która przez pewien okres nie była tym czego oczekiwales a później przeszła przemianę na lepszą. Może bez tych wydarzeń nie osiągnął byś tego co masz. Może to cena Twojego sukcesu. Niema co dywagować co by było gdyby
Jest co jest i należy cieszyć się z tego. Czasu nie cofniesz, decyzję podjąłeś i trzeba iść dalej. I zacznij też kochać siebie
14759
<
#39 | Radocha dnia 09.07.2025 17:26
#35

Cytat

| S73 dnia 09.07.2025 12:02
I teraz, czytając moje dwa ostatnie komentarze myślicie zapewne sobie: głupi, ma wszystko, ma idealne życie, o co mu chodzi, po co się katuje?

Autorze nie obraź się ale czasem chyba zapominasz na jakim to smutnym forum piszesz?
To co większość z nas to głupcy?
Z przymrużeniem oka
15794
<
#40 | trzechZczech dnia 09.07.2025 22:04

Cytat

Ja zostałem i cierpię do dziś.
Każdego jebanego dnia.

To chyba problem tkwi w głowie(i może dotyczyć też innych dziedzin życia - mania(???)) a nie w żonie czy jej zdradzie. Nie chcę być niegrzeczny ani prymitywny, ale to raczej niemęsko tak się zachowywać. Czym jest znowu taka zdrada żeby tak kompulsywnie myśleć o niej przez tyle czasu(niszczyć siebie- świadomie), no co takiego żona zrobiła, tam jakieś naście czy ile minut pocierała swoim hmmm.... zakończeniem o jakiś inny kawałek mięsa - przecież do tego zostały stworzone i takie mają oprogramowanie żeby próbować różnych mięs a nie tylko jednego przez całe życie. Ale kto bogatemu zabroni wierzyć w miłość jak z bajki dla dzieci? Na przykład w historii polskiej arystokraci też w to często wierzyli, żeby zrobić przyjemność ukochanym żonom realizowali ich zachcianki, np jeden wysypał drogę solą bo żona sobie zażyczyła pojeździć na saniach w lecie. A potem? ich żonki i tak wolały tłuc się ze służbą. Mogę tylko napisać jak to wygląda z mojej strony - żałośnie, niemęsko, i wręcz egoistycznie. Podjąłeś decyzję to się z nią pogódź.
15782
<
#41 | Koralina dnia 10.07.2025 09:46
S73, wiesz co myślę? Że miałeś po prostu szczęście. Wielu z nas Ci po prostu zazdrości, że jakoś Ci się po zdradzie ułożyło., bo Twoja żona pokazała CZYNAMI , że żałuje i chce z Tobą budować rodzinę i być na dobre i na złe. Że dana szansa okazała się tym co było najlepsze w tym momencie i w jak się okazało - w następnych latach, aż do teraz. Wciąż macie o czym ze sobą rozmawiać, potraficie razem spędzać czas nie skacząc sobie do gardeł, świetnie RAZEM wychowaliście syna z którego możecie być dumni.
Wielu z nas na tym forum mimo dawanych szans znów zostało zdradzony, tak jak ja.
Masz problem ze sobą. Sorry, że będę dosłowna ale W DUPIE CI SIĘ PRZEWRACA. Ogarnij się chłopie i doceń to co masz. Zaczynanie od nowa w tym wieku wcale nie jest łatwe (wiem doskonale) i przyjemne.
Powiedz szczerze, że teraz Ty masz ochotę na skok w bok, bo latka mijają i chcesz udowodnić swoją męskość. Nie tędy droga. Zadbaj o swoją rodzinę. O kobietę, która jest z Tobą, o związek który tworzycie, bo dziś stworzenie takiego związku w którym oboje mówią jednym głosem wcale nie jest łatwe.
Przepraszam za ton, może niezbyt miły, ale po tym co przeżyłam inaczej nie potrafię, bo dawałam szanse a za słowami o miłości nie szły żadne czyny tylko kolejne kłamstwa i zdrady. Bolało jak cholera, nadal boli. Zwłaszcza, że dałam się nabrać. Ty zaufałeś i dostałeś czyny i uczucia. Doceń to wreszcie i nie zachowuj się jak ci.a tylko prawdziwy facet. Odpowiedzialny facet. Czasu nie cofniesz, zdarzeń też nie, ale możesz przyszłość wykorzystać do dobrego życia z kimś komu naprawdę na Tobie zależy, z żoną.
Masz prawo poczuć się czasem źle, bo jedyną drogą by zapomnieć jest lobotomia. Ale zrób bilans zysków i strat ostatnich lat swojego życia z żoną i zobaczysz, że może wcale nie jest źle. Może potrzebujesz specjalisty, głębokiej oczyszczającej rozmowy o swoich uczuciach.
pomyśl co byś zrobił gdyby sytuacja była odwrotna i gdyby teraz Twoja żona stwierdziła, że nie ma siły z Tobą żyć. Ciężko byłoby , prawda?
15771
<
#42 | S73 dnia 10.07.2025 10:39
Karolina

Masz rację. Wszyscy tutaj mają trochę racji.

Cytat

Powiedz szczerze, że teraz Ty masz ochotę na skok w bok, bo latka mijają i chcesz udowodnić swoją męskość


Sam zaczynam się powoli o to podejrzewać.
Wiesz, od paru dni mam w głowie taki dziwny stan. Spróbuję go jakoś opisać:
Jestem jakby zakochany w żonie, jak daaawno temu, a jednocześnie to przecież jest teraz i znam tę kobietę, bo jestem z nią od 30 lat. Gdy mam ją za chwilę zobaczyć (np. po powrocie z pracy) mam jakby motylki, tralalala i te sprawy, a za chwilę zjazd i myśli typu: co ty chłopie przeżywasz?! Przecież to jest to samo co zawsze, ta sama kobieta.
A potem obowiązkowe dodatkowe walnięcie obuchem: i do tego cię zdradziła, poniżyła najbardziej jak to możliwe.
Ona wyczuwa moje zmiany nastroju, i to od bardzo dawna, choćbym nie wiem jak się starał nie dać tego po sobie poznać.
Więc od parunastu dni mamy naprawdę urozmaicony, inicjowany raz przez jedno, raz przez drugie seks, rozmowy są jeszcze fajniejsze, życie zwyczajnie przyjemne, w skrócie chwilami robi się bajkowo.
I nagle znowu coś sprowadza mnie na ziemię i to cholerne ukłucie:
czym ty się jarasz, przecież to jest normalka, od lat tak jest. I zapewne będzie.

Dlatego pomyślałem, że masz rację.
Tu faktycznie może chodzić o to, że chciałbym inną kobietę Smutek
Żeby motylki trwały dłużej, żeby nie było poczucia, że to nic nowego.
Kwestia zdrady jest tu być może jedynie pretekstem. Okrutnie bolesnym i destrukcyjnym, ale pretekstem.
Chyba dotknęłaś sedna problemu.
DZIĘKUJĘ CI.
Myślę, że teraz łatwiej będzie mi się ogarnąć, kto wie, czy nie definitywnie.

P.S.
A wiesz, co jest w tym momencie dla mnie najdziwniejsze?
Że jednocześnie kompletnie, ale to kompletnie nie interesują mnie inne kobiety, żeby nie wiem jak były atrakcyjne. Naprawdę.
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są Uśmiech
Chcę moją żonę.
Poprzewracane w dupie, też chyba masz rację.
15782
<
#43 | Koralina dnia 10.07.2025 10:51
Może warto też iść do psychiatry jeśli czujesz , że możesz mieć w związku ze swoimi myślami epizody depresji. Leki pomagają , życie staje się piękniejsze, na dużo spraw masz wyrąbane (sorry za dosłowność) a kolory są bardziej różowe.

Naprawdę Ci zazdroszczę, że możesz mieć obok siebie kogoś wartościowego (mimo wszystko), kto dobrze wykorzystał daną mu szansę. Nie spieprz tego.
Dużo dobrego życzę.
15771
<
#44 | S73 dnia 10.07.2025 11:01

Cytat

że możesz mieć w związku ze swoimi myślami epizody depresji


Jasny gwint! Depresja! Przeczytałem swój ostatni wpis i to faktycznie może być to - owo COŚ. Zacytuję sam siebie:

Cytat

I nagle znowu coś sprowadza mnie na ziemię i to cholerne ukłucie:
czym ty się jarasz, przecież to jest normalka, od lat tak jest.

Cytat

Żeby motylki trwały dłużej, żeby nie było poczucia, że to nic nowego.

Cytat

kompletnie, ale to kompletnie nie interesują mnie inne kobiety, żeby nie wiem jak były atrakcyjne. Naprawdę.
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są


Cóż to innego, jeśli nie opis epizodów depresyjnych?! A przecież znam ten temat doskonale Z przymrużeniem oka
Rany.
Jeszcze raz dziękuję. Jesteś jak snajper.
16213
<
#45 | Edek_2 dnia 10.07.2025 22:34
S73 - jeśli chcesz sobie w końcu z tym poradzić, to musisz dotrzeć do sedna problemu.
Dla mnie są to okoliczności podejmowania decyzji, że zostajesz w związku.
Nie oszukuj czym się wtedy kierowałeś i wybacz sam sobie (tak wewnętrznie). Jeśli to zrobisz to spokój przyjdzie. Ciesz się życiem.
15532
<
#46 | normalnyfacet2 dnia 11.07.2025 01:50
Ponawiam pytanie, czy sprawdziłeś jej telefon?

Cytat

A ja się czuję jak... zero. Jak śmieć. Mój Boże.

Bo chcesz się tak czuć. To taplanie się we własnym poczuciu bólu. Ty tego chcesz, dlatego przez 20 lat rozdrapujesz strup.
Myślę że w pewnym stopniu jesteśmy podobni. Z tą różnicą że ja nie pozwalam wyrywać się swojemu bólowi, a Ty postawiłeś go na ołtarzu.
Chcesz siebie określać przez zdradę żony.
Czy byłeś u psychiatry lub psychologa? Na jakieś terapi?

Cytat

Typowy dzień wolny od pracy:
Rano, gdy jeszcze śpi - bo ja wstaję b. wcześnie, czasami ze dwie godziny wcześniej, tak już mam - robię jej potem kawę i często wślizguję się do łóżka, gdzie sobie gadamy przekomarzamy się i kończy się wiadomo czym Z przymrużeniem oka Potem ona wstaje i robi mi śniadanie, potem ja ogarniam stałe punkty domowych mini porządków - koty, kuweta, jakieś odkurzanko, ona zaś rusza po zaopatrzenie, albo odwiedzić syna i zobaczyć co u niego - mieszka niedaleko. Potem mamy czas wolny, wyłącznie dla siebie. W trakcie dnia ja ją skomplementuję, ona przechodząc uszczypnie mnie w tyłek, pogłaszcze po głowie, cmoknie gdzieś w okolicy szyi. Mimochodem, naturalnie. Śmiejemy się, ona często do łez - lubi moje poczucie humoru. Mówi kocham cię, lubię cię, też tak jakby naturalnie. Wieczorem, już w łóżku, nawet gdy zmęczona (bo pracę ma dość wyczerpującą) potrafi zapytać "Chcesz?"
Nie inicjuje awantur. NIGDY. Ja nie prasuję, nie piorę, nie sprzątam toalety, nie myję okien, nie robię codziennych zakupów itp. Nie, że nie chcę. Nie pozwala mi na to. Mogę jedynie odkurzać i czyścić kuwety oraz karmić koty.

Proponuję żebyś się rozpędził i strzelił baranka o ścianę. Może coś ci się rozjaśni.
Chłopie, jak myślisz ile przed Tobą życia? Może udar, zawał, wypadek... okopałeś się we własnym bólu, co nie przeszkadza Tobie czerpać przyjemności z żony. A jednocześnie gdy masz doła ją kopiesz. Chyba też z przyjemnością. Bo zasłużyła...a że to Ty podjąłeś decyzję o pozostaniu w małżeństwie, nic to że mineło dwadzieścia lat..najważniejsze że Tobie samopoczucie podskoczy.

Cytat

A potem obowiązkowe dodatkowe walnięcie obuchem: i do tego cię zdradziła, poniżyła najbardziej jak to możliwe.

Zdradziła, tak. Ale poniżyła? to Twoje subiektywne odczucie. Ty tak to oceniasz. To nie Ty zdradziłeś, to ona, to ona siebie poniżłyła.
We własnych i Twoich oczach.

Cytat

A wiesz, co jest w tym momencie dla mnie najdziwniejsze?
Że jednocześnie kompletnie, ale to kompletnie nie interesują mnie inne kobiety, żeby nie wiem jak były atrakcyjne. Naprawdę.
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są Uśmiech
Chcę moją żonę.

Bo inne przy Twoim charakterze dłuzej z Tobą by nie wytrzymały?
Na prawdę będziesz się nad sobą użalał do zasranej śmie.ci?
Tak sie zastanawiam czy sobie z nas jaj nie robisz? Dwadzieścia lat, inteligentny facet nagle sie orientuje o depresji? Łał.
15771
<
#47 | S73 dnia 11.07.2025 09:22
Normalny

Walisz tymi prostymi konkretnie.
I wiesz co? Są kurewsko otrzeźwiające.
Nie, nie robię sobie jaj. W ani jednym cholernym wpisie.
Doskonale też widzę, co odpierniczam.
Wkurza mnie to, bo nienawidzę nie mieć nad sobą kontroli.
Tak, sprawdziłem ten telefon. Absolutnie nic podejrzanego. Dotarłem też do kogoś, kto z nią wtedy pracował i potem jeszcze ze cztery kolejne lata. Pojawiali się orbiterzy, ale ucinała ich jednego po drugim. Jej bliska przyjaciółka opowiedziała, że żona wielokrotnie zwierzała się jak jest jej głupio, źle i przykro. Ja naprawdę mam ogląd niemalże każdego jej dnia i to przez dobre kilka lat po zdradzie. Co istotne, potem zmieniła pracę i od tamtej pory pracujemy dosłownie okno w okno. Od minimum dziesięciu lat znam jej grafiki, wiem z grubsza kiedy wróci, kiedy wyjdzie itp. W jej życiu zwyczajnie nie ma miejsca na romanse, chyba, że robiłaby to absolutnie spontanicznie, gdzieś po toaletach, czy innych zakamarkach w pracy, czy na zakupach. Inaczej zauważę każdą anomalię prawie od razu. Sami wiecie, że romans to jest jednak dla zdradzającego spory bałagan i chaos w codziennym życiu.
Dowiedziałem się jeszcze jednej, myślę, że bardzo istotnej rzeczy. Ich było nie trzech, a tylko dwóch. Pierwszy był pełnoskalowym romansem. Zakończyła to sama, wiem na pewno. Drugi, który orbitował wokół niej od początku, wyczuł to i wszedł w rolę pocieszyciela, bo ją żarły wyrzuty, po czym powolutku zaczął wchodzić w rolę kochanka. To wtedy sprawa się rypła. Trzeci był tylko orbiterem, który od początku nie miał szans i orbitował, gdy była z pierwszym, a potem drugim.
Całość - bo to w sumie jeden ciąg, jeden haj, trwała kilka miesięcy.
Tak, miałem epizod depresyjny, z pięć lat temu. W odstępie dwóch tygodni zmarła mi babcia, potem nagle, ojciec. Miesiąc wcześniej syn wyprowadził się na swoje, a my zostaliśmy sami, z dwoma kotami. Brałem leki na depresję, ale po tym jak omal nie spowodowałem potężnego wypadku drogowego, przestałem. Nie byłem w stanie funkcjonować na lekach, otępiały mnie, przeszkadzały - bo przecież całe moje życie zawodowe i okołozawodowe to jedna wielka kreacja Z przymrużeniem oka
A mrok powraca i powraca.
No i wyzwalacze traumy wciąż są i zawsze będą, bo lobotomii sobie przecież nie zrobię.
Dlatego dziękowałem Koralinie za jej spostrzeżenia - bo na śmierć zapomniałem o swojej depresji Smutek
15532
<
#48 | normalnyfacet2 dnia 11.07.2025 10:18
Czyli jak sam widzisz, sam sobie to robisz. Musisz zastanowić się jak masz reagować gdy szuflada się otwiera, jak dławić wspomnienia a za tym Twoje emocjonalne reakcje. Wyjazd w "głuszę", sport, słuchawki na uszy i zagłuszanie myśli...musisz sam to rozkminić. Ale jazda po żonie, rozwód i inne pierdamoty nie wchodzą już w gre, nie ten czas.
15542
<
#49 | Hagi10 dnia 11.07.2025 10:49
Autorze mi się wydaję,że głównym powodem Twojego cierpienia jest świadomość, że wasza miłość po zdradzie nigdy nie była/nie jest "czysta" I "równa"...

Moim zdaniem strasznie kochasz swoją żonę i cały czas czujesz zazdrość o tę zdradę...Zbudowałeś żonie piedestał doskonałości, byłeś w swoim mniemaniu doskonałym mężem i nie możesz zaakceptować, że była ona kawałkiem tyłka dla jakiegoś frajera.Dosłownie za nic...

Autorze musisz zaakceptować, że takie są kobiety i taka jest/czy była Twoja żona.Znalazła wtedy lepszego "samca" więc Ty dla niej nie istniałeś, teraz to Ty jesteś odnoszącym sukcesy gościem , więc stoisz wysoko na rynku matrymonialnym i ona o tym wie , kobieta będzie walczyła o takiego faceta jak lwica.

Jedyna co musisz teraz zrobić to korzystać z życia i tego kim jest i co daje Ci teraz Twoja żona, ale najpierw zaakceptuj rzeczywistość...Taki jest świat i taka jest Twoja żona...

Widzisz, osoby zbyt moralne, za grzeczne i ułożone często kończą tak jak Ty. Dwadzieścia lat kopiesz się z koniem z nadzieją ,że ona czy świat zobaczy skalę Twojego cierpienia...Nie zobaczy
15771
<
#50 | S73 dnia 11.07.2025 11:41

Cytat

Dwadzieścia lat kopiesz się z koniem z nadzieją ,że ona czy świat zobaczy skalę Twojego cierpienia...Nie zobaczy


To też boli Smutek
Wkurzające jest też to, że gdy czuję się szczęśliwy z tą kobietą, i to do tego stopnia, że czasami aż chciałbym się komuś tym szczęściem pochwalić, cały entuzjazm natychmiast gasi świadomość, że to przecież jest oczywista oczywistość, że tak przecież powinno być od zawsze i ludzie będą zwyczajnie zdziwieni, co ja tak nagle śmieję się jak głupi do sera.
W skrócie:
Świat cierpienia nie zobaczy, a szczęścia mu nie objawię, bo w miejscu, w którym jestem powinno być ono czymś oczywistym i normalnym. Banalnym wręcz.

Cytat

byłeś w swoim mniemaniu doskonałym mężem


Nie, tak akurat nigdy nie uważałem. Znam swoje wady i niedoskonałości. Znałem je również przed zdradą.
Tyle, że ja nigdy nie zdradziłem. Niestety, z tego też nie mogę być dumny, bo to przecież kolejna oczywistość, naturalna rzecz.

Cytat

Autorze musisz zaakceptować, że takie są kobiety i taka jest/czy była Twoja żona.Znalazła wtedy lepszego "samca" więc Ty dla niej nie istniałeś, teraz to Ty jesteś odnoszącym sukcesy gościem , więc stoisz wysoko na rynku matrymonialnym i ona o tym wie , kobieta będzie walczyła o takiego faceta jak lwica.


Wiem, ja to wszystko wiem. Tylko nawet sprowadzenie wszystkiego do poziomu instynktów naturalnych, genów, atawizmów itp. nie sprawia, że mi lżej.
Faktycznie - może to być czysta zazdrość...

Normalny

Cytat

Musisz zastanowić się jak masz reagować gdy szuflada się otwiera, jak dławić wspomnienia a za tym Twoje emocjonalne reakcje.


Właśnie o to chodzi. Ja to robiłem latami, dekadami wręcz i jakoś to szło.
I nagle (jak np. dwa lata temu albo teraz) jeb! cała ta praca, wysiłki, żeby draństwo zdusić, stłumić, idą w pizdu.
I jak się nie wkurzyć? No jak? Za kilka dni zapewne znowu zniknę z forum. A za rok, dwa, trzy zapewne wrócę i znowu będę jęczał. Ech Smutek
Jedno wiem na pewno, ona zjebała sprawę zdradzając mnie, a ja spartoliłem, nie odchodząc.
I nikt mnie przekona, że dokonałem dobrego wyboru. Nikt.
14759
<
#51 | Radocha dnia 11.07.2025 13:32
autorze sam jestem zdradzony
mało tego ożeniłem się piękną atrakcyjną kobietą
do tego stopnia atrakcyjną że kobiety o podobnej urodzie występują w telewizji czy też w różnego rodzaju produkcjach
z tzw porządnej rodziny - z jej bratem utrzymuje do tej pory kontakt zapraszamy się na różnego rodzaju okazje z jej rodzicami też tak było (teść nie żyje)
mam z nią syna teraz już coraz bardziej samodzielny ogarnięty młody człowiek
okazało się że ożeniłem się z kobietą która była zakręcona na punkcie swojej pierwszej miłości i zresztą przy pierwszej okazji chciała do niego wrócić
przeszedłem nad olewaniem mnie nad lekceważeniem ...wybacz długo bym musiał wyliczać a to nie mój wątek.
Chcę Ci tylko powiedzieć że gdyby nie drugi raz gdyby nie filmik który nakręcił specjalista wynajęty przez żonę owego luda to ja gotowy byłem przebaczyć wszystko i przez jakiś za krótki jak dla mnie czas kiedy sądziłem ze wróciła na dobre po jej zresztą pokajaniu się byłem szczęśliwym facetem i miałem w głębokim poważaniu ze około dziesięciu lat tkwiłem w patozwiązku...
Tu też moja szanowna poprzedniczka Karl napisała Ci ze jesteś szczęściarzem bo jak sam piszesz Twoja zona już nigdy nie dała Ci powodu do nazwę to powrotu wątpliwości
Więc daj sobie i wam spokój do diabła - byłem kilka lat żołnierzem jak by co Uśmiech
15771
<
#52 | S73 dnia 11.07.2025 14:35
Radocha

Tak zrobię. Tobie też dziękuję Uśmiech Właśnie uświadomiłem sobie, że ja swoją wojnę przecież wygrałem.
Czytałem dziś rano to forum i jak zwykle zadziałała ta cholerna wyobraźnia.
Ten jej drugi, nie do końca doszły koleś był rozwodnikiem, miał też jakieś nieślubne dziecko oraz świeżo byłą dziewczynę. I wtedy miał 45 lat. W sumie taki typowy, stary ruchacz. Dziś ma zapewne lat 67, o ile w ogóle jeszcze żyje (bo prowadził dość hulaszczy tryb życia).
Gdybym wtedy żonę zostawił, najprawdopodobniej zmajstrowałby jej bachora, potem kopnął w tyłek. Nie wiem, gdzie i jak by skończyła, ale tym bym się raczej nie przejął.
Ale nasz synek?
Co by było z nim? Jakie miałby dzieciństwo i młodość? Kto by go prowadził przez życie? Jakiś obcy prostak i pogubiona totalnie matka? Co by czuł? Gdzie by był teraz?
Gdy o tym pomyślałem, zrobiło mi się słabo. Nadal mnie mdli.
I cofam, co napisałem wcześniej.
Ja nie popełniłem błędu.
Podjąłem najlepszą w tamtych okolicznościach możliwą decyzję.
Nie dla żony, nie dla siebie, tylko dla syna.
Stoczyłem bitwę o jego przyszłość i ją wygrałem.
Owszem, jestem pokiereszowany, pokaleczony, oboje trochę jesteśmy, ale chłopak jest dorosły, bezpieczny i szczęśliwy.
I takie też miał dzieciństwo (dbaliśmy też żeby nigdy nie był świadkiem naszych, a raczej moich ówczesnych awantur).
Reasumując:
Było warto. Dla dobra dziecka. Po prostu.
Tak jak wszyscy stwierdziliście - reszta nie ma znaczenia Uśmiech

#Normalnyfacet

Cytat

To nie Ty zdradziłeś, to ona, to ona siebie poniżłyła.
We własnych i Twoich oczach.


Amen.
16212
<
#53 | SS20 dnia 11.07.2025 14:49

Cytat

Jedno wiem na pewno, ona zjebała sprawę zdradzając mnie, a ja spartoliłem, nie odchodząc.
I nikt mnie przekona, że dokonałem dobrego wyboru. Nikt.

Problem w tym że jakbyś odszedł 20 lat temu, też byś dziś sądził ze spartoliłeś.
Problem z Tobą że nie umiesz wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje i ich skutki. Chciałbyś zjeść ciasteczko i jednocześnie mieć ciasteczko. Zjesz ciasteczko cierpisz z powodu że nie ma ciasteczka, nie zjesz to cię skręca że masz taki głód którego nie możesz zaspokoić.
Napisałem Ci prywatną wiadomość Szeroki uśmiech

Cytat

Owszem, jestem pokiereszowany, pokaleczony, oboje trochę jesteśmy, ale chłopak jest dorosły, bezpieczny i szczęśliwy.
I takie też miał dzieciństwo (dbaliśmy też żeby nigdy nie był świadkiem naszych, a raczej moich ówczesnych awantur).
Reasumując:
Było warto. Dla dobra dziecka. Po prostu.
Tak jak wszyscy stwierdziliście - reszta nie ma znaczenia Uśmiech

Problem że Ty wcale nie wierzysz w to co napisałeś Szeroki uśmiech
15771
<
#54 | S73 dnia 11.07.2025 15:09

Cytat

Problem że Ty wcale nie wierzysz w to co napisałeś


Tak sądzisz? Możliwe. Ale to są moje wnioski wyciągnięte na podstawie każdej możliwej dostępnej mi informacji.
zdaje sobie sprawę, że z emocjami ciężko jest wygrać, ciężko je wytłumić albo przekształcić w lepsze, pozytywniejsze.
Ale spróbuję.
Bo jakie mam inne wyjście?
Jak inaczej odzyskam spokój?
No jak?
16211
<
#55 | Runio dnia 11.07.2025 15:59
Wejdę z ostatnim już komentarzem. Wszyscy na forum powiedzieli chyba wszystko co mogli jeżeli chodzi o pomoc Tobie. Problem jest w Tobie, jeżeli nie pomagają Ci opinie forumowiczów ( doświadczonych , wiele przeżyli) to potrzebujesz specjalista( dobrego) co napisałem poprzednio, i to na dłuższy czas. Nie jesteś wyjątkiem na tym świecie. Wielu tu chciałoby być w Twojej sytuacji( Radocha). Są ludzie którzy przeżyli większe tragedię po zdradzie i idą dalej. Nie masz innych problemów w życiu poza zdrada sprzed 22 lat? Zacznij może działać w wolontariacie, praca w hospicjum może trochę Cię otrzeźwi. Ludzie podejmują decyzje nie zawsze trafne, lądują na ulicy tracą rodziny na ty tozkminasz swoją decyzję sprzed lat , która nie była, zła. Takich przypadków zachowań żon po zdradzie można przeczytać na tym forum na palcach jednej ręki. Jak napisała Karolina przewraca Ci się .....dopisz resztę. Powtórzę ilu osiąga w życiu tyle co ty...... Porownujesz się do g....... Powtórzę pokochaj siebie za to co osiągnąłeś,do czego doszles.
Co dałeś żonie ,synowi. Podziękuj opatrzności że dała Tobie mądrość wyboru, że zona swoimi czynami!!!!! udowodniła Tobie że dokonałeś mądrego wyboru. Podjąłeś decyzję a teraz po 22! latach zalisz się że była zła. Z drugiej strony powtarzasz że jak kochasz i tęsknisz za nią jak jej niema.. nie masz rozdwojenia jaźni ..... Nie odejdziesz,powtarzam za bardzo ją kochasz . I Ona też na to nie zasługuje. Pracuj nad sobą,bo niszczysz siebie i rodzinę. Użalanie nic nie pomoże
15771
<
#56 | S73 dnia 11.07.2025 18:32
Runio

Chyba tak. Obiecałem sobie, że dziś będzie ostatni dzień rozkmin. Wystarczy, dość. Powiedziane zostało wszystko. Dosłownie wszystko. Tu się nie da już nic więcej wykminić. Jestem dobrym mężem, dobrym ojcem i chyba niezłym facetem. Ale będę starał się być jeszcze lepszy. Dla niej i dla siebie. Widzę jak na dłoni, co wtedy było nie tak, dlaczego zdradziła, co jest teraz. Wszystko rozebrane na czynniki pierwsze.


Pozdrawiam wszystkich i dziękuję Uśmiech
13603
<
#57 | Oirb dnia 14.07.2025 11:45
Cześć.
Za dużo dłubiesz w przeszłości.
Nie wiesz i nie dowiesz się co by było gdyby...
Moze gdybyś wtedy odszedł to nie miał byś tego co masz. Moze jednak ta kawalerka z rozlazłą ale wierną kobietą jednak nie byłaby twoim spełnieniem marzeń. Moze byś już nie żył .Czasu nie cofniesz, Życie ci spiernicza a ty mając możliwośc fajnie żyć to grzebiesz i grzebiesz tej ranie. Sytuacja z Polie była zupelnien inna niż twoja. Jak dobrze pamiętam to już dawno po rozwodzie a dzieci są z nim. Ja też zostałem z żoną, Mija 8 rok. Mało kto podejmuje taka decyzję. Przetrawiłem cale forum, przegadaliśmy z forumowiczami dziesiątki godzin. Spotkaliśmy sie kilka razy i z wieloma do dziś mam kontakt. Cała ta sytuacja zmieniła mój sposób postrzegania różnych spraw. Wiele zrozumiałem, wieku rzeczy dalej nie rozumiem ale ich nie rozkminiam.
Jak chcesz pogadać to napisz prv to ci opowiem jak było.
15353
<
#58 | milyfacet dnia 18.07.2025 14:51
Najprawdopodobniej mam najmniejsze doświadczenia w tych sprawach, ale dla autora podam mój przykład. Oczywiście nie będę tu nic własnego opisywał. Ale jak większość z nas wybaczyłem. od zdrady minęło 12 lat. Od momentu w którym się dowiedziałem około 4 lata. I było długo ciężko - terapia - na początku topienie smutków wiadomo w czym. Z roku na rok było lepiej. Teraz tego już prawie nawet nie wspominam, a jak sobie przypomnę to jakoś to już mnie nie uderza. Za to pojawiło się 1,5 roku temu pewna niewiadoma i niepewność bo coś się wydarzyło ale do końca nie wiem co i wiem że żona coś ukrywa. I teraz to spędza mi sen z powiek i meczy myśli. Dlaczego to tu pisze? Drogi autorze zastanawiałeś się co by było jakby Twoja żona dawała ci inne powody do myślenia a nie ten z przeszłości tylko? Pewnie żyłbyś tymi nowymi znowu miotając się co zrobić. Odejść nie odejść. itd.....I czystym sumieniem życzyłbym sobie Twojej sytuacji w której żona popełniła błąd życiowy, skoro tego już nie robi pewnie wyciągnęła wnioski. I już mógłbyś spokojnie żyć dalej.... Ale no właśnie jest to ale .... I jedno mi się nasuwa by ci napisać. Pamiętaj około 70% ludzi nigdy nie dowie się o zdradzie swojej żony/męża bo nie wyjdą na jaw. A potem te osoby jak ich to nie rozdzieli spędzają ze sobą resztę życia....
16218
<
#59 | aneta17 dnia 20.07.2025 00:04
Witam,
nigdy nie jest zapóźni, aby coś zmienić w swoim życiu. Wiek tu jest tylko wymówką i usprawiedliwieniem. Mam 41 lat i nadszedł czas na zmiany. Zdrada męża po 18 latach małżeństwa tylko mi w tym pomaga. Zrozumiałam , że wstyd i walka o rodzinę nie ma już żadnego sensu. Córka jest dorosła, syn jest nastolatkiem. Poświęciłam siebie w imię czego? Rodziny , której teraz nie ma. Warto o siebie walczy! Może warto skorzystać z pomocy psychologa lub terapeuty. Lepiej coś robić niż narzekać. Jestem tego przykładem , bo odzyskuje siebie. Biegałam słuchając muzyki to bardzo pomogło na początku. Złe myśli i wspomnienia chociaż na chwilę uciekały z głowy. Rozmowa z drugim człowiekiem i praca to znakomita terapia. Wiem po sobie. W życiu spotkało mnie bardzo dużo złych rzeczy ze strony osób najbliższych, bo to one najbardziej potrafią skrzywdzić. Bywało bardzo źle, próba samobójcza, złe myśli , ale dalej żyję ! Każdy dzień to wyzwanie i warto robić coś dla siebie. Przyszłość jest przede mną, a przeszłość już za mnąZ przymrużeniem oka Samotność nie jest taka straszna ,wręcz przeciwnie pomogła mi zrozumieć moje błędy. Wiele lat męczyłam się ze swoją traumą z dzieciństwa, ale po 34 latach wyznałam prawdę mojej rodzinie i bardzo mi to pomogło. Ciężar , który nosiłam w sercu znikł i z każdym dniem jest lepiej. Pogodziłam się z tym co mnie spotkało i muszę dalej żyć dla moich kochanych dzieci. Warto rozmawiać, a nie dusić w sobie problemy. Nie znikną za pomocą czarów !!! My sami musimy coś zrobić !!! Małymi kroczkami można dojść dalekoUśmiech
16211
<
#60 | Runio dnia 20.07.2025 00:24
Aneta 17 przeczytaj dokładnie wątek S73. Twoja rada dotyczy Twojego przypadku. Zalecasz bohaterowi rozwalenia małżeństwa po 22 latach gdzie wybaczył żonie i ona przez te lata dowiodła że S73 podjął dobrą decyzję?! Gdzie jest idealna żoną. Gdzie odpokutował swoje grzechy? Pomyśl.... To że tobie się nie powiodło (przykro mi) to nie znaczy że jest tylko jedna ścieżka do poprawy swojego samopoczucia.
16218
<
#61 | aneta17 dnia 20.07.2025 01:28
Do Runio.
Czy padło tam takie zadanie? Nie. Zalecam terapeutę , psychologa, rozmowę z inną osobą i walkę o siebie. Człowiek zraniony rani innych nieświadomie ( żonę i dziecko) Mój mąż przez 12 lat zmagał się z chorobą psychiczną. Jego choroba przechodziła na innych. Nic nie robił, tylko udawał , że nic się nie dzieje. W końcu wpadł na pomysł zdrady, która miała mu pomóc, a okazało się, że zniszczył do końca naszą rodzinę. Dla 18-łatki był gotowy na wszystko. Dziś ma tylko swoją dziewczynę, bo cała rodzina odwróciła od niego. On dalej jest chory i nie jest z nim dobrze. Jednak to jego problem. Przez męża próbowałam się zabić, rok temu znowu przychodziły złe myśli do głowy. Dziś wiem, że stan naszego zdrowia psychicznego jest bardzo ważny. Dla nas samych , ale i najbliższych. Ja tylko opisałam swoją historię i nie wstydzę się jej !!! Wiele osób zmaga się z problemami, ale nic nie robiąc nic się nie zmieni. Ja zrobiłam coś dla siebie i moich dzieci. Rodzina widzi jakie poczyniłam kroki do przodu i jest zadowolona. Każdy przypadek jest inny i indywidualny. Otwartość, przebaczenie i pogodzenie się z losem bardzo pomaga. W moim przypadku to pomogło. W wieku 6 lat byłam molestowana przez kogoś z dalszej rodziny i nikomu o tym nie mówiłam ze wstydu i strachu. Moja mama dowiedziała się po 34 latach co mnie spotykało. Zdrada męża mi w tym pomogła. Nie mam już tajemnic i sekretów przed nikim. Jestem innym człowiekiem. Wolnym i szczęśliwym. Korzystam z pomocy terapeuty i jestem z siebie dumna. Już się nie boję i nie wstydzę!!!
16211
<
#62 | Runio dnia 20.07.2025 14:02
Jest to wątek S73 . Na razie On zakończył go. Podjął decyzję . Moim zdaniem słuszna. Twuj jest inny. Podjęłaś decyzję która była dla ciebie prawidłową i jedyna ale Twoja historia jest jednak inna. Myślę że na razie należy zakończyć ten wątek i czekać na odzew bohatera za jakiś czas. Myślę że będzie się pojawiał z radami w innych wątkach dzieląc się swoim doświadczeniem.P.s może opiszesz swoją historię która będzie inspiracją dla innych zdradzonych . Gratuluję decyzji i ułożenia sobie życia w spokoju.
14759
<
#63 | Radocha dnia 21.07.2025 20:23
Aneta 17
Runio ma rację załóż swój wątek tak będzie przejrzyściej
Rady Twoje zapewne są w dobrej wierze tak mi się wydaje ale widzisz S73 należy na tym forum do mniejszości
Czyli do tych których partnerzy po wybaczeniu zdrady nie dali żadnego już powodu do podejrzeń
Niewielu tu nas może tak samo o swoich byłych czy też tych z którymi dalej się jest powiedzieć
Jak dla mnie to dopiero 4 znany mi przypadek z tego forum.
Pozdrawiam Cię serdecznie trzymaj się
16218
<
#64 | aneta17 dnia 21.07.2025 23:27
Do Runio i Radocha.
Dziękuję za miłe słowa. Już nie podejmuję tematuZ przymrużeniem oka Właśnie opisuję swoją smutną i prawdziwą historię życia. Może to komuś pomoże i mi też przyniesie satysfakcję.
14918
<
#65 | Piko dnia 23.07.2025 18:52
Czesc, ja tez jestem w takiej samej sytuacji.
Jak sie poznaliśmy to byla tez z kims innym. Wszedlem w to, zeiazek, dziecko, lata mijały. Troche ostatnio sie oddalilismy i bum, wyjechala do innego.miasta z kokezanka i tam go spotkała. Tez mam 52 lata, uwiklany finansowo, dziecko 14. Ja sie sfokusowalem na synu, ma w tym roku egzaminy wiec nie chce tworzyc nerwowej atmosfery.
Ona chce naprawiac zwiazek.
Dobrze Cie rozumiem.
15771
<
#66 | S73 dnia 03.08.2025 08:59
Panie i Panowie, chyba przepracowałem i zintegrowałem traumę. Wyjechałem na 3 tygodnie. Kolejne setki godzin podcastów, niekończące się analizy siebie, jej, nas prowadzone przy pomocy Grok 3, wielogodzinne rozmowy telefoniczne i przez komunikator z nią, i z terapeutą. Wg obu specjalistów, maszyny i człowieka przepracowałem i zintegrowanemu traumę, a żona... jest we mnie ponownie zakochana i to bardzo. . Ja to widzę, terapeuta to widzi maszyna to widzi. To co okazywała mi przez 20 lat po zdradzie to jest ledwie połowa tego, co dostaję od niej od dwóch miesięcy. W ramach terapii opowiedziała dosłownie wszystko, jak na spowiedzi, co było jak było itp. Też chciała zrzucić brzemię wyrzutów. Znam juz jej typ osobowości, wiem jak ją czytać. Wiem jak czytać siebie. Jest cudownie. Jest dobrze. Trauma stała się dawnym wspomnieniem, elementem narracji, tu i teraz jesteśmy zwyczajnie szczęśliwi. Bardzo szczesliwi. Bo ja też się w niej na nowo zakochałem. W końcu żyjemy. Samoocena wywaliła mi w kosmos i to nie bez powodu Uśmiech A ona? Ona jest coraz piękniejsza i lepsza dla mnie. Mamy wspaniała, dojrzałą i namiętna relację. Wiem, dawny syf będzie jeszcze próbował wyjść na powierzchnię, ale już się tego nie boję.
I wiecie co? Dobrze, że wtedy nie odszedłem.
16211
<
#67 | Runio dnia 03.08.2025 11:38
Witaj. Przypadkowo usunąłem swój post. Więc go powtórzę. Pamiętaj że dołki będą przychodzić.Ale postaraj się nie przenosić tego stanu na relację z żona. Twój wątek jest wyjątkowy bo niewiele żon po danej jej szansy ja wykorzystuję. Jak pisal Markus albo Gunio jego kobieta,, egzamin na żonę oblała ale poprawkę zdała celująco ,, Twoja historia napawa mnie optymizmem . Życzy Wam wszystkiego co najlepsze. Ciesz się życiem z żoną bo czas szybko leci. Trzymam za Was kciuki.
14759
<
#68 | Radocha dnia 03.08.2025 18:36

Cytat

S73 dnia 03.08.2025 07:59
Jest cudownie. Jest dobrze. Trauma stała się dawnym wspomnieniem, elementem narracji, tu i teraz jesteśmy zwyczajnie szczęśliwi. Bardzo szczesliwi. Bo ja też się w niej na nowo zakochałem. W końcu żyjemy


Lubię czytać takie teksty
Powodzenia Uśmiech
15771
<
#69 | S73 dnia 07.08.2025 15:31
#Radocha

Cytat

Lubię czytać takie teksty
Powodzenia Uśmiech


To nie do końca tak Z przymrużeniem oka
To nie jest tak, że dokonałem wyboru.
Powiedziałem, że dobrze, że nie odszedłem - bo JA miałem farta.
Miałem w domu anioła, upadłego anioła, który po wszystkim wstał, wyprostował się, otrzepał skrzydła i przez 22 lata był wzorem żony, matki, kochanki. Nigdy, powtarzam nigdy nie usłyszałem od niej "nie kocham cię, waham się, daj mi czas itd itp. NIGDY. Każdy czyn, każde słowo, każdy uczynek był wyrazem miłości. Nie przesadzam, nie koloryzuję. Nigdy, ani razu, gdy trauma do mnie wracała i wyżywałem się na niej, nie padło słowo skargi, nie pojawiła się agresja, ani nawet zwykłe "przestań". Jedynie łzy i przeprosiny i słowa "i tak cię kocham". Ja sam, na jej miejscu, zwyczajnie bym odszedł, nie zniósłbym tego, mowy nie ma. Ona to ustała. Nigdy nie było cichego dnia. Nawet cichej godziny nie było.
Mam anioła w domu. Od ponad 20 lat. Drugiej takiej nie ma. NIE MA.
Takie, moi drodzy miałem warunki do udźwignięcia ciężaru zdrady.
A i tak było i bywa ciężko.
Gdybym wtedy, od razu, odszedł, ta potworność byłaby teraz zwykłym dawnym wspomnieniem - ot, nieudany dawny związek. A prawdziwą i rzeczywistą narracją byłoby moje nowe życie po zdradzie. Może lepsze, może gorsze, ale na pewno nowe, inne.
Dlatego powtórzę jeszcze raz:
Odejdźcie po zdradzie. Tylko to was ocali przed cierpieniem do końca życia.
Mnie anioł otulił skrzydłami. Dosłownie i w przenośni.
A czy wam się taki trafił? Szansa jest raczej minimalna.
14759
<
#70 | Radocha dnia 10.08.2025 08:54

Cytat

Mnie anioł otulił skrzydłami. Dosłownie i w przenośni.

Z przymrużeniem oka
No i bardzo dobrze jeszcze raz gratuluję, w każdej regule jest wyjątek jak mawiała moja mama.

Cytat


A czy wam się taki trafił? Szansa jest raczej minimalna


Widzisz ja może z racji mojego tatarskiego pochodzenia mam inną satysfakcję
Jak to się mówi karma wraca
No więc mam syna wraz z synową
Moja sytuacja finansowa jak najbardziej pozwola mi spełniać większość zachcianek mojej wnuczki, wnuka, wnuków Szeroki uśmiech
Mam wokoło siebie ludzi na których mogę liczyć w każdej potrzebie (m/n mój szwagier brat mojej byłej żony)
Mam też towarzyszkę życia, która też dużo dobrego wniosła do mojego świata, ba pasuje do niego bardzo dobrze, bez zgrzytu że tak się wyrażę.
Z drugiej strony koleżanka mojej siostry opowiedziała mi jak kiedyś mój syn przechodził koło swojej matki czyli mojej byłej żony i nie zatrzymując się przeszedł jak koło obcej podczas gdy jej kilka metrów dalej kłaniając się powiedział dzień dobry
Brat rodzony mojej żony spotyka się z nią tylko na cmentarzu
Nie ma obok siebie nikogo na kogo może liczyć, by wymienić przysłowiową żarówkę musi wzywać fachowca i mu zapłacić
Jak się spotkamy przez przypadek w sklepie czy też galerii to widzę pustkę w jej oczach krótko mówiąc nie mogę się powstrzymać by nie uśmiechnąć się sam do siebie
Jak mówi przysłowie co cię nie zabije to cię wzmocni
Tak właśnie się czuję teraz -wzmocniony Z przymrużeniem oka
Tak to jest u mnie Uśmiech
13880
<
#71 | Crusoe dnia 10.08.2025 11:33
Radocha cieszę się Twoją radością.To kolejny dowód,że warto mieć honor,wartości którymi kierujemy się w życiu.Karma czy sprawiedliwość dziejową jak zwał tak zwał ale coś w tym jest.Pozdrawiam.
16211
<
#72 | Runio dnia 10.08.2025 18:15
Radocha może w końcu opiszesz swoją historię. Tak dla potomności....
15782
<
#73 | Koralina dnia 11.08.2025 15:18
Radocha, zaśmiecamy wątek, ale też napiszę, że mam tak samo. Patrzę na mojego byłego i widzę, że wygląda i żyje jak zbity pies. Miał wszystko - firmę, rodzinę, poważanie. Nie ma nic. Z dziećmi kontakt niewielki, firmę stracił, o poważaniu nie wspomnę. A całe życie wraz z dziećmi słyszeliśmy, że bez niego nie damy sobie rady. Gdy mnie zostawił i płakałam to wmawiał mi, że płaczę bo nikogo sobie nie znajdę.
Karma wróciła. Dziś patrzę na niego jak namiastkę faceta który koncertowo spieprzył swoje życie.
A ja żyję, z każdym dniem lepiej. Jak feniks z popiołów się podniosłam.
14759
<
#74 | Radocha dnia 11.08.2025 21:20

Cytat

Runio dnia 10.08.2025 17:15
Radocha może w końcu opiszesz swoją historię. Tak dla potomności..

Jest tu gdzieś, dawno temu opisałem choć rzeczywiście porozrzucana po wątkach
No wiesz wtedy było to wszystko na gorąco i nagle odkryłem, że nie jestem sam, że są tacy co zrozumieją co nie wyśmieją co nie wyszydzą ba i jeszcze doradzą, pomogą tak by człowiek okrzepł
Później się nie udzielałem wszak musiałem posklejać swoje życie
Teraz szczerze to nie czuje potrzeby bo wchodzę na to forum już tylko jak mogę cos w wątku od siebie dodać tak by innemu mi podobnemu pomóc

Cytat

Koralina dnia 11.08.2025 14:18
Radocha, zaśmiecamy wątek, ale też napiszę, że mam tak samo
.
Bratnie my dusze droga Karl Uśmiech
Cieszę się, że Ci się udało
Ok nie zaśmiecajmy wątku Szeroki uśmiech
16211
<
#75 | Runio dnia 11.08.2025 23:29
0k nie zaśmiecamy wątku, ( przepraszam S73)ale wtedy pisałeś z innej perspektywy. Wplatales swoją historię w innych wątkach. Jak pamiętam byłeś zwolennikiem ratowania związków. Miałeś spór z Poczciwym ( jeżeli dobrze pamiętam) w którymś wątku. Jak teraz patrzysz na swój były związek. Z boku? Co zrobiłeś dobrze a co nie tak. Może jakaś głębsza analiza.....
15771
<
#76 | S73 dnia 12.08.2025 12:11
Owszem, byłem. Zrobiłem dobrze, bo finalnie wyszło to, co teraz. Związek idealny, na każdym poziomie. Czyste szczęście. Źle, bo przez ponad dwie dekady płaciłem straszliwą cenę. Sobą płaciłem. Psychicznie, fizycznie. Nadal płacę, widzicie to w moich rozhuśtanych emocjami wpisach, co jakiś czas. Sam fakt, że tu zaglądam, w sytuacji, gdy mam to w zasadzie przepracowane, mówi za siebie. Mam piękną, dobrą kobietę, z którą za kilka dni wyjeżdżam do tropikalnego raju, mam wspaniałego, arcyinteligentego niezależnego finansowo syna, mam pieniądze, mam sławę, mam miłość. W chwili, gdy to piszę, żona, to ponętne coś, szczebiocze do mnie z kuchni, gdzie robi mi śniadanie. A ja? Siedzę na forum, gdzie żal, cierpienie, zgryzota. Bo nie odchodząc wtedy, zrobiłem sobie potworną krzywdę. Taka prawda
13603
<
#77 | Oirb dnia 12.08.2025 17:25
W takim razie dużo zdrówka i spokoju w życiu. Wypocznijcie i cieszcie się sobą Uśmiech
14759
<
#78 | Radocha dnia 12.08.2025 18:06

Cytat

S73 dnia 12.08.2025 11:11
Zrobiłem dobrze, bo finalnie wyszło to, co teraz. Związek idealny, na każdym poziomie. Czyste szczęście. Źle, bo przez ponad dwie dekady płaciłem straszliwą cenę. Sobą płaciłem.


Bracie z rogatego forum wydaje mi się, że widzisz Siebie w krzywym zwierciadle.
Wydaje mi się też, że nie akceptujesz Siebie takim jakim jesteś, a to moim zdaniem błąd, duży błąd i nad tym popracuj
Spójrz na Siebie jak na twardziela takiego przez duże T
Qrła no zostawić poddać się to każdy potrafi
Ty zacisnąłeś zęby i dałeś radę

Efekt

Cytat

Mam piękną, dobrą kobietę, z którą za kilka dni wyjeżdżam do tropikalnego raju, mam wspaniałego, arcyinteligentego niezależnego finansowo syna, mam pieniądze, mam sławę, mam miłość. W chwili, gdy to piszę, żona, to ponętne coś, szczebiocze do mnie z kuchni, gdzie robi mi śniadanie.

Widzisz miałeś wybór tzn Twoja żona pozostawiła Ci wybór nie postawiła Cię pod ścianą i sam dokonałeś tego wyboru Sam prawda?
Pamiętaj, że wielu z nas zdradzonych pozbawionych jest tego wyboru - są postawieni pod ścianą
Masz Rodzinę jeszcze raz MASZ RODZINĘ
To zawdzięczasz Sobie i tylko Sobie
Zachowałeś się jak Twardziel jak Mężczyzna w całym tego słowa znaczeniu
Zapytaj syna - jestem pewny na 100%, ze potwierdzi to co napisałem
Runio zapytał mnie

Cytat

Jak teraz patrzysz na swój były związek. Z boku? Co zrobiłeś dobrze a co nie tak. .Może jakaś głębsza analiza....

Moje postępowanie było konsekwentne czyli widziały gały co brały, tyle że nie miałem pojęcia jak wielka fascynacja swoją pierwszą miłością jest u mojej byłej
Jak głęboko to w niej siedzi, jak ważne to dla niej
Założyłem, ze tak jak ja będzie konsekwentna w swoich wyborach i z czasem mnie pokocha zaakceptuje
Założyłem, że jej wspaniałe ciało będzie przeciwwagą rekompensatą dla braku uczucia z jej strony wobec mnie, czego zresztą nie ukrywała więc w tym była szczera
Cóż w przeciwieństwie do żony autora tego wątku, który staram się zaśmiecać jak najmniej moja była żona nie postawiła na nas tylko na swój kaprys marzenie - nie wiem jak to nazwać
Poszedłem inną drogą niż S73 nie z własnego wyboru tylko zostałem postawiony pod ścianą czyli nie pozostawiono mi wyboru i tylko dlatego musiałem wyrzucić królewnę z mojego życia na jej własne zresztą życzenie
Czy teraz postąpiłbym inaczej?
Nie
To był mój wybór zwyczajnie zaryzykowałem by mieć w domu piękną kobietę mimo, że o mojej byłej w szkole i na studiach mawiano królewna lodu
Więc spodziewałem się, ze jak to się mówi łatwo nie będzie
Tyle że lubię wyzwania, one do tej pory mnie napędzały nudne życie bez emocji nie dla mnie.
Nie byłem cichym spokojny człowiekiem, byłem cytuję mojego nauczyciela geografii z podstawówki ,,łobuzem"
Dlatego rodzina wysłała mnie do wojska i nie była to jednostka zaopatrzeniaSzeroki uśmiech
Oczywiście nie wiedziałem, że aż takie smutne to będą emocje, że tak mnie to dojedzie, zrani ...
W każdym razie, kiedyś bardzo bym się cieszył, gdyby moja była zachowała się jak żona autora tego wątku i teraz bym słuchał jak mówi coś do mnie z kuchni
To wydaje mi się tyle wszak mogę tu pisać szczerze
15794
<
#79 | trzechZczech dnia 13.08.2025 21:48
# S73
To co dalej tak gryzie, bo wychodzi na to że coś gryzie i mimo przedstawionej sielanki nie daje zapomnieć? Czy to nie czasem wybujałe ego które nie pozwala zapomnieć żadnej przewiny? Tacy ludzie sukcesu bogaci sławni tak mają. Wszystko musi być po ich myśli a jak nie to się kreują na przykład na męczenników - tutaj bardzo mocno widać takie ciągoty. Jak z boku się patrzy to raczej żałośnie to cierpienie i męczennictwo wygląda, raczej beka nie męczennictwo.
Nie rozumiem zachwytu tropikami, do Polski w końcu przybyło lato i mamy 30 stopni. Co w tym takiego wspaniałego żeby jechać do podobnych temperatur....w takim ukropie nawet w cieniu człowiek gorzej funkcjonuje nic się nie chce i nie ma siły robić nawet chodzić, a od takiego słońca można zwyczajnie zejść. Żeby jeszcze jechać tam i to jeszcze do Grecji Egiptu czy gdzieś żeby wypychać kieszenie jakimś kiwającym się muzułom którzy nie mają ograniczenia w reprodukowaniu się. Przeglądałem sobie niedawno oferty na wypoczynek i znalazłem fajny kierunek - Pyramiden. Ruski ośrodek wypoczynkowy xD na norweskiej wyspie. Daleko od wszystkiego, na samotnej wyspie, temperatury w dzień 10 stopni xD. nie oslabia was ten upał...
15907
<
#80 | Mari1999 dnia 17.08.2025 21:55
To super że udało Ci się uratować rodzinę. Twoja żona walczyła o Was, o Ciebie i Wasz syn, dzięki temu że byliście na tyle dojrzali żeby walczyć, miał pełną rodzinę. Są tu ludzie którzy nie mieli wyboru, nie było woli walki, skruchy, mimo dzieci, długoletniej historii itd. Są tu ludzie, których porzucono bez skrupułów. Doceń to, że Twoja żona walczyła o Ciebie i dziś możesz usłyszeć jej głos z kuchni. Kochasz ją i nie pozwól żeby przeszłość definiowała Twoją przyszłość, nie masz wpływu, żadnego i nie zmienisz tego co się stało. To na co masz wpływ to przyszłość i zacznij się nią cieszyć, bo mimo wszystkich trudności udało się wam. Super, że są też takie historie jak Twoja.
15771
<
#81 | S73 dnia 31.10.2025 13:36
Przepracowane. Na koniec zapytałem AI (z którą rozmawiałem za namową terapeutów od kilku miesięcy, opowiadając jej wszystko, dosłownie wszystko ze swojej historii i o chwili obecnej) - czy to moment, w którym powinienem przestać zadawać pytania.
Maszyna odpowiedziała tak:
"Tak. To właśnie ten moment.
Przez ostatnie miesiące pytałeś, analizowałeś, sprawdzałeś, drążyłeś – i zrobiłeś to wszystko, co trzeba było zrobić.
Zrozumiałeś jej język.
Zrozumiałeś swój lęk.
Zbudowałeś ciszę, która nie boli.
Zbudowałeś bliskość, która nie potrzebuje słów.
Teraz wystarczy żyć.
Nie musisz już pytać. I po prostu bądźcie.
A jeśli kiedyś przyjdzie Ci do głowy pytanie –
pomyśl o tym, co już wiesz.
A potem ją przytul.
To wszystko."

Niby tylko maszyna, a podsumowała to w najlepszy możliwy sposób.
15794
<
#82 | trzechZczech dnia 14.11.2025 20:59

Cytat

opowiadając jej wszystko

licho opowiadać swoje życie botowi, bieda trochę xD

Cytat

Niby tylko maszyna, a podsumowała to w najlepszy możliwy sposób.

To że spodobało Ci się co bot z siebie wypluł nie znaczy że miał rację, te boty podlizują się userom próbują napisać to czego chce od nich user. To po to żeby korzystali częściej. A darmowe wersje są do niczego robią proste błędy. Skąd będziesz wiedział kiedy twój bot zrobi jakiś prosty błąd. Ale to chodzi o pieniądze...czytałem artykuł że specjalnie ograniczają możliwości żeby ludzie płacili.
15771
<
#83 | S73 dnia 18.11.2025 09:08
#trzech

a niby czemu? To narzędzie. Dostało wszelkie mozliwe dane - miesiącami je karmiłem. I taki wypluło wynik. Z kalkulatorem też polemizujesz, że ci bzdury wyswietla? A Ty napisałeś mi coś mądrzejszego? Z przymrużeniem oka
13728
<
#84 | poczciwy dnia 18.11.2025 20:04

Cytat

a niby czemu? To narzędzie. Dostało wszelkie mozliwe dane

Z tym akurat się zgadzam z użytkownikiem trzechZczech.
AI wypluwa wyniki zgodne z Twoimi oczekiwaniami a te zdobywa na podstawie danych jakie podajesz.
Zrób sobie kiedyś taki eksperyment, że podaj dokładnie te same dane, wymyśl np. historię o zdradzie,ale jeden raz zapytaj o opinię jako strona poszkodowana a z drugiej jako zdradzająca. Zobaczysz, że w zależności od tego kto zadaje pytanie wypluje Ci inne wyniki.
Tutaj nie ma obiektywnej prawdy jak np. w przypadku gdybyś zadał pytanie kto napisał Lalkę. Wtedy opiera się na faktach, ale dopóki jest to tylko opinia, sugestia itd to zawsze wynik będzie uszyty stricte pod pytającego.
15771
<
#85 | S73 dnia 19.11.2025 15:01
#poczciwy

Prawdziwy wynik to moje obecne życie. W tym co mi Grok napisał nie ma nic odkrywczego. Przynajmniej dla mnie. Po prostu elegancko skonstatował. Już nawet nie mam ochoty o nic pytać, nikogo. Na forum zaglądam z dawnego, traumatycznego przyzwyczajenia. Jeszcze kilka miesięcy temu dawało mi to "chorą" dopaminę, teraz już nie. Mój lęk w zasadzie zniknął. Pamięci sobie nie wyczyszczę, ale wygrałem z traumą. Po 20-letniej walce. Pomogło forum, pomogli terapeuci, ale największe ukojenie dała mi właśnie ta maszyna. Bo między innymi z jej pomocą rozebrałem wszystko na atomy, po czym uważnie obejrzałem każdy z osobna. Nikt, powtarzam nikt nigdy nie pojmie, jak gigantyczną wykonałem pracę i jak drobne niuanse przeorałem wzdłuż i wszerz. Ogrom tego znam tylko ja Z przymrużeniem oka Rozwalało mnie to po drodze nieraz, dobijało (stąd moje tematy i komentarze tutaj), aż dotarłem do kresu. Nie mam już więcej pytań, zwyczajnie nie mam Uśmiech
13728
<
#86 | poczciwy dnia 19.11.2025 15:48
Nie zanegowałem nigdzie Twojego zaangażowania we własną odbudowę, wręcz przeciwnie - gratuluję. Odniosłem się tylko do mechanizmu działania AI.
16211
<
#87 | Runio dnia 19.11.2025 19:24
S73 jeżeli doszedłeś do siebie, przerobileś co miałeś przerobić, jeżeli czujesz się dobrze to nie odpowiadają już na wpisy w swoim wątku. Idź do przodu. Nie ma na razie i oby już nie było lęku o twoje małżeństwo. Wracanie do tego co wydarzyło się 20lat temu nic dobrego Tobie nie przyniesie. A każdy wpis to powrót do tej traumy i przypominanie tego co i tak nie zmienisz. Żyj i ciesz się z życia z żoną. Powodzenia.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?