| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:28:20 |
Edek_2 | 00:35:20 |
Rognar | 00:43:39 |
Anetastp | 01:06:35 |
Landexpzglosy | 01:18:25 |

Znacie moją historię, dodałem ją relatywnie niedawno. wiecie jak z tym u mnie było i jak jest.
Cytat
Każdego jebanego dnia.
A co stoi na przeszkodzie teraz zrobić porządek ?
Cytat
Może czas przestać być Krzyżakiem ?
22 lata żyjesz przeszłością i nie wybaczyłeś sobie, to czyste piekło na ziemi.
Nie mam też już ani sił, ani ochoty zaczynać życia od nowa - budować, układać, poznawać nowej partnerki, uczyć się jej, próbować dostosować.
Ani też żyć w samotności, nie mając do kogo otworzyć ust.
22 lata temu było przede mną całe życie i cały świat. Teraz jest tego dużo mniej.
W miejsce cierpienia, a raczej obok niego, pojawi się chaos, bałagan i jeszcze więcej bólu, bo przecież rozwód to też giga trauma.
Co mam SOBIE wybaczyć? Że zostałem? Mnie boli jej zdrada.
Tak inaczej może czas zakopać stary związek i zbudować coś nowego.Niech Ci da uczciwy rozwód, może wtedy poczyjesz się lepiej i odzyskasz "jaja" przed samym sobą.Jest szansa,że wtedy "wyrównasz rachunki" I zbudujecie z nią nowy partnerski związek.
Tak się niestety kończy zamiatanie pod dywan.
Ps.Czy żona wie,że nie wyleczyłeś się z tej zdrady?W jaki sposób Cię tym wspiera?
Cytat
W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie. Tylko trochę mi wstyd. Przed ludźmi. Tak zwyczajnie
Jest jeszcze coś
Otóż zdrajca nie ma zielonego i bladego pojęcia jakie krzywdy wyrządził zdradzonemu...
Może kajać się przepraszać ba głowę popiołem sypać ba biczować się
Jest teoretykiem jego zdrada nie dotknęła jemu krzywdy nikt nie uczynił ...
Więc wszystko to co mówi deklaruje jest podparte lękiem niezrozumieniem
Chodzi mi o to, że jak teraz autor zdecydowałby się odejść to zdrajca zupełnie by go nie zrozumiała dla niej było by to zachowanie niezrozumiałe niepojęte wszak jest dobrze a ona przecież przeprosiła i zostało jej wybaczone
Rozumiem sam zamiast odejść to liczyłem i liczyłem i czekałem i czekałem ....
ba miałem nadzieję na jakieś rzetelne zadość uczynienie takie które do mnie trafi,,, zamiast tego obejrzałem filmik ...
tłumaczyłem sobie ze to robię dla syna ze dwoje rodziców to dla dziecka lepiej ....
W sumie syn studia lekarskie dobrze sobie radzi tak jak autor dużo osiągnąłem w życiu
Mała tylko różnica że ja po latach odszedłem i mam u boku kochaną kobietę
Zapewniam że jak bym wiedział to odszedł bym dużo dużo wcześniej
Mało tego zapewniam, że odkąd moja była dowiedziała się że jest wiele filmików, ze nie była jedyną coś chyba (nie mam pewności 100%) do niej dotarło
Jeszcze więcej wydaje się jak zobaczyła jednego dnia całą naszą roześmianą szczęśliwą trójkę razem a ona z daleka nas obserwowała do tego stopnia ze ściągnęła mnie wzrokiem...
Wiecie co nie szkoda mi jej wcale
tyle w tym smutnym temacie
Nie, nie poniosła żadnych.
Wytłumaczyłem jej to niedawno BARDZO dobitnie i obrazowo.
Wie, że sie nie wyleczyłem. Zauważyła to sama zresztą.
Też jej to wytłumaczyłem w niemal dwugodzinnym monologu.
Próbowała kontrować, że ona też cierpi, ale uciąłem to pitolenie
Co sadzę o jej zdradzie i czasami niej samej również już wie. Nazwałem po raz pierwszy to i owo po imieniu.
Najbardziej chyba jednak przeraziła ją kwestia ewentualnego rozwodu.
O tym wspomniałem pierwszy raz.
Mało tego, przedstawiłem jej kompletny scenariusz na procedurę rozwodu za porozumieniem stron. Z kwestiami majątkowymi, podziałem oszczędności, tudzież spłacenia jej przeze mnie - oraz gdzie kto zamieszka. W naszym przypadku to bardzo proste, bo nie mamy żadnych kredytów, hipoteki, niczego. Obowiązków alimentacyjnych też nie bedzie. Mnie nawet dom niepotrzebny - stać mnie na mieszkanie, nawet jeśli zostawię jej całe nasze wspólne oszczedności. A na początek coś wynajmę.
Pierwszy raz od ponad 20 lat poczułem się jak mężczyzna.
Wtedy nie mogłem, kurde, nic. Mieszkaliśmy w mieszkaniu jej babci, zarabiałem jakieś grosze, ona też, a w domu było małe dziecko.
Mało tego, wytłumaczyłem, że gdyby wtedy miała odrobinę honoru, to by mnie zostawiła i kto wie, czy nie byłbym dziś szczęśliwym człowiekiem, u boku innej, uczciwej kobiety.
W skrócie, że spie*a mi życie.
Po raz pierwszy usłyszyła mnóstwo rzeczy w prostym, żołnierskim języku.
Nie ulżyło mi, ale wiem - i ona już wie - że mam opcje. Prawdziwe opcje.
Jeśli nie uważa mnie za prawdziwego mężczyznę, to do widzenia.
Poszukam takiej, dla której nim będę. To akurat nie powinno być trudne.
Jak wspiera? Bo ja wiem? Chyba na swój sposób. Troszczy się, nigdy nie odmawia seksu, często mówi, że kocha itp.
Komuś, kto by miał taką kobietę w domu, tyle, że lojalną od zawsze, zadrościłby by każdy facet i nie przesadzam ani odrobinę.
Ja niestety znam o niej całą prawdę.
Ona mnie pokiereszowała, zniszczyła, rozpirzyła mi mental w drobny mak.
Cytat
Wydaję mi się,że to raczej Ty nie uważasz się za prawdziwego mężczyznę z powodu tego ,że nie miałeś odwagi jej zostawić.Jeśli ona jest teraz dobrą żoną to problem tkwi teraz w Tobie.
Nie wszyscy są w stanie wybaczyć zdradę,nie ma znaczenia czy ona żałuję czy kocha.Moim zdaniem chcesz się na niej odegrać i ją ukarać .W sumie nie ma w tym nic złego tylko z czasem coś nie "pykło"...Tak trochę za późno o 20 lat...
Nie zmienia to faktu, że możesz się z nią rozwieść (ukarać ją) a potem dać jej szansę...
Jak ona reaguję na Twoje słowa o rozwodzie?
Cytat
Szczerze mówiąc, to wówczas chyba nawet nie myślałem o rozwodzie.. Wiesz jak to jest. szok, rozpacz, żal, wszystko naraz. Ale chęci ucieczki we mnie nie było. Chciałem to naprawić, rozpaczliwie.
I chyba masz rację, chyba o to w tym chodzi. Żeby ją ukarać. Ale czy to coś zmieni we mnie? Tego się przecież nie da zapomnieć
Cytat
Czymś w rodzaju szoku? Wyglądała na potwornie wstrząśniętą. Nie płacz, nie błagania, tylko wiesz, taka nieruchoma twarz, wielkie oczy, zero słów. Jakby zdziwienie trochę. Strach? Coś w ten deseń.
Nie potrafię się niczym cieszyć. Niczym.
Każda radość, każda satysfakcja, każda odrobinka dumy - na wszystkim cieniem kładzie się to, że przez ponad pół roku byłem dla niej nikim. Absolutnie nikim. Ten związek zbudowany jest nie na miłości, nie na zaufaniu, ale na potwornej krzywdzie.
Nie jestem w stanie być dumny z żony, z naszego życia.
Czasami czuję się, jakbym mieszkał ze swoim oprawcą.
Czy żona teraz korzysta z Twoich pieniędzy i znajomości?
Pol roku, 3 facetów to taki tryb życia bardzo rozwiązłej kobiety.
Może boli Cię to , że żona nie szanowała się. Używali jak chcieli, gdzie chcieli i ona się na to godziła.
No wiesz o co mi chodzi, nie chce brzydko pisać ale żona trochę się kur.....
Jest tu nas trochę też takich, którzy zostali w związkach mimo iż zostali zdradzeni. I uwierz mi, to jest decyzja - zamykam te drzwi, daję szansę, buduję coś nowego. Natrętne myśli da się odsuwać, im więcej czasu upływa tym jest to łatwiejsze. Zmroziło mnie wczoraj jak przeczytałam Twój post. I zaczęłam się zastanawiać czy i ja za 20 lat będę miała myśli, że zmarnowałam sobie życie? Mimo wszystkiego dobrego co było i co jest? Na dziś plan to trzymać się swojej decyzji, nie żałować kiedyś, że nie dałam szansy. Ty jesteś już dalej, Twoja żona szansę dobrze wykorzystała, była i jest dla Ciebie wsparciem, dzięki niej jesteś gdzie jesteś. Spróbuj sobie wyobrazić, że ona teraz znika, jak wyglądałaby Twoja codzienność bez niej. I nie pozwalaj sobie na gdybanie, po co Ci to?
Cytat
I w tym problem. Powiedz mi zatem, jaka jest dla mnie nadzieja? jak mam zapomnieć? NO JAK? Takie trochę prostackie pytania, wiem. Odpowiedzi znasz i ty, i ja. Nadziei nie ma, nie da się też zapomnieć. Pogodzenie się z tym, to akceptacja świadomości, że jest się gówienkiem, które ktoś z człowieka zrobił. A ty mi dodatkowo sugerujesz, że schrzaniłem życie i jej... i synowi? JA, TAK? W tym momencie powinienem ci napisać coś bardzo po żołniersku, ale tego nie zrobię, bo mnie zbanują.
Cytat
Mnie nie pomoże nawet wsparcie. Mój wpis nie jest wołaniem o pomoc, tylko jękiem rozpaczy.
Bo nie ucieknę przed tą zdradą. To niemożliwe.
W pierwszy poście radzisz żeby po zdradzie odejść. 22 lata temu czułeś, że powinieneś zostać, po latach Twoje odczucia się zmieniły i wydaje Ci się, że lepie byłoby odejść. Ale nie masz żadnej gwarancji, że byłoby inaczej, lepiej. Z tego co piszesz masz udane życie, jeden cień tylko kładzie się nad tym co masz. Swoją wartość określasz tym co zrobiła kiedyś Twoja żona. Rozumiem, bo też czułam się jak nic nie warte zero. Ale postanowiłam, że nie będą mnie definiować złe decyzje innych ludzi. Zostałam z mężem, który mnie zdradzał. Ja mam poczucie, że zrobiłam wszystko żeby nasza rodzina trwała, on żyje ze wstydem, że niemal obrócił w proch nasze życie, czy któreś z nas ma łatwiej? Nie wiem, każde niesie swoją część ciężaru. Umiesz liczyć licz na siebie, tyle się nauczyłam po tym wszystkim. Nie zawierzę siebie już nigdy nikomu. Czy to dobrze czy źle? Też nie wiem. Ale nauczyłam się również żyć dniem dzisiejszym, czerpać radość z małych chwil, nie wracać do przeszłości, nie gdybać. Da się. Nie chciałbyś spróbować?
Tak się niestety kończy zamiatanie pod dywan i brak pełnego obrazu romansu.Nie można wybaczać histori której nie znasz.
To oczywiste, że problem teraz jest po Twojej stronie.Nie zmienia to faktu, że jako wolny człowiek możesz podjąć każdą decyzje.Wiec jeśli Cię to boli i nie chcesz tak żyć, to zmień coś.
Może daj sobie czas i zrob separacje na 3 miesiące i sprawdź czy chcesz takiego życia.
Nie namawiam, ale może gdybyś był z inną kobietą fizycznie to może by Ci to oddało poczucie męskości które utraciłeś ( w swoich oczach) 20 lat temu.
Jedno jest pewne, musisz podjąć jakieś działania.
Na szczęście nigdy nie doświadczyłem tego. Więcej moje opinie są czysto "amatorskie". Współczuję Ci bardzo i życzę powodzenia. PS pisałeś na swoim pierwszym poście że jest lepiej, teraz zamieściłeś drugi czy masz teraz nawrót przypomnień? Trzymaj się.
Cytat
Nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał
#Hagi
Cytat
Chyba tak. Ale... Ja się boję tego rozwodu chyba jeszcze bardziej niż ona. Przecież to dla mnie będzie koniec wszystkiego, nawet tej iluzji związku. Co najsmutniejsze, mam 52 lata. Co ja zdążę jeszcze zbudować? Wiemy wszyscy, ile żyją statystyczni faceci
To jest beznadziejna sytuacja.
Dlatego krzyknąłem na początku: Odejdźcie!
Bo tylko wtedy będziecie mieć realną szansę na normalne życie.
Cytat
Jezu. To co właśnie powiedziałeś... To chyba jest to. Ja chyba podświadomie niemal czekam, aż znowu mi to zrobi.
Żeby podjąć działania, jak to zasugerował Hagi. Mieć pretekst i klarowną sytuację.
I tak. Wtedy dawno temu popełniłem błąd. Nienaprawialny, nieodwracalny.
Wyżej Hagi10 radzi separację, również wydaje mi się, ze to byłby krok w dobrą stronę. Zobaczysz jak Ci bez niej. Porozmawiaj z nią, wyjaśnij jak się czujesz. Jeśli kiedykolwiek rozumiała jaką krzywdę Ci wyrządziła, teraz też powinna zrozumieć dlaczego chcesz tak postąpić. Może czas w samotności pozwoli Ci nabrać innej perspektywy. Może na konstrukcję swojego życia uda Ci się spojrzeć z jeszcze innej strony.
Ciekawa jestem kim jesteś? Pisarzem, muzykiem?
Powiedz jej prawdę! Powiedz jak ta sytuacja wplywa na Ciebie.Niech da Ci uczciwy rozwód.Wasz związek został zbudowany na Twojej krzywdzie.Trzeba to zakończyć i zbudować coś nowego.
Pojedź na wakacje , zalicz kilka ładnych pań(po rozwodzie)Wróć, pochwal się , i niech ona dźwiga choć "kawałek" tego ciężaru.
Wasz związek ma przyszłość, musisz tylko odzyskać ( w swoim mniemaniu jaja). Takie jest moje zdanie.
Rozwód nie oznacza rozstania.
Cytat
Nie przyznam się, ale wiedz, że trafiłaś
Cytat
Tak właśnie mam zrobić.
Wyjeżdżam za tydzień na 3 tygodnie. Sam, bez niej. I wiesz co? Smutno mi na samą myśl o tym. Nie lubię jej nieobecności. Tęsknię wtedy okrutnie.
Jej obecność boli identycznie.
Ech.
Nie, absolutnie nie.
Cytat
A wskaż mi gdzie wspomniałem o Twoim synie? Bo sobie nie przypominam.
Czy żonie schrzaniłeś życie? Tego nie wiem ale jezeli od dwudziestu lat robisz jej emocjonalną jazdę to nie wmówisz mi że to na niej się nie odbija.
Cytat
Nie, nie da się zapomnieć. Ale da się z tym żyć. Wielu tutaj podniosło się po roku, dwóch, trzech i poszło dalej a Ty? dlaczego Ty się okopałeś i nie chcesz iść dalej? Bo chyba tak Ci jest wygodnie - wieczna ofiara. Przecież Ty od dwudziestu lat biczujesz się jej zdradą. I co mam robić, co mam robić. Chłopie przecież sam przyznajesz że masz od dwudziestu lat zajebiście, to czego Ty chcesz? Wiesz czego?
Cytat
Sam sobie to robisz, sam sobie to wmawiasz. Dlatego że zostałeś zdradzony to z jakiego paragrafu masz być mięką fają, rogaczem, dupkiem, gówniakiem, słowem kimś gorszym? Dlaczego zdrada żony ma z Ciebie zrobić kogoś gorszego? Bo urażone ego? Jesteś dorosłym facetem już dawno powinno do Ciebie dotrzeć że to my decydujemy jak siebie odbieramy a nie kto co o nas myśli. Mineło ponad dwadzieścia lat i już dawno powinno do Ciebie dotrzeć że okazałeś sie być o niebo lepszym mężem niż ona żoną. Już samo to powinno świadczyć o Twoim poziomie. Ale Ty z jakiegoś powodu koniecznie musisz siebie biczować.
Cytat
Tak od razu Poczciwy bana nie da ale zawsze możesz napisać na priv. Śmiało ja sie nie obrażam.
Cytat
Tak od razu Poczciwy bana nie da ale zawsze możesz napisać na priv. Śmiało ja sie nie obrażam
Do autora jesteśmy tu po Twojej stronie wszak sami doświadczyliśmy zdrady
Rozumiemy Cię i staramy się Ci pomóc tak jak tylko potrafimy.
Wiemy też co przechodzisz nie bo nam Ty opowiadasz tylko sami to przechodzimy / liśmy
Widzisz każdy sam ponosi skutki swoich decyzji Ty nie odszedłeś wszak byłeś zakochany w atrakcyjnej kobiecie, z którą masz potomka...
Sam piszesz, ze z wiekiem nie straciła na swojej atrakcyjności ...
Gusta są różne więc samo takie twierdzenie świadczy o tym, że dla Ciebie atrakcyjna jest na pewno więc też i uczuciem ja darzysz i tylko ta zaleczona rana sączy jad w Twoją duszę..
Jeżeli jak to napisał normalnyfacet2 czytasz po łebkach to widocznie ten jad sączy się coraz to szerszym strumieniem....
Spróbuj wyjechać na miesięczny urlop tak by pobyć bez niej ...jak nie dasz rady wałkonić się miesiąc to może zaciągnij się na statek albo safari sobie zafunduj no możliwości jest sporo
Zobacz jak Ci będzie bez niej ...
Zobaczysz czy dasz radę czy nie
Zobaczysz też co ona wnosi lub też czego nie wnosi do Twojego życia
Dobrze radzę nie poddawaj się
W każdym razie decyzje podejmij chcesz być z nią lub nie bo tak to pomijając jak tu Ci piszą będziesz krzywdził dwie osoby
Cytat
Osoba zdradzona najczęściej odczuwa na własnej skórze :
poczucie wstydu, poczucie winy, odpowiedzialność za to co się stało.
Wydaje nam się że nasze wybory, błędy spowodowały że wybraliśmy nieodpowiednią osobę, nie kontrolowaliśmy odpowiednio związku. niestety na wybory innych osób nie mamy wpływu. Czujesz żal że Twoja kobieta okazała się inną niż tak którą sobie wyobraziłeś.
Może czas zmienić przekonania ? I te w stosunku do siebie jak i do świata.
Zacznij dokładnie nazywać to co czujesz .
Daj spokój, nie ma problemu. Trochę mną zatrzęsło, ale to był jeden z tych moich kiepskich dni. Piszesz mądre rzeczy, taka prawda.
@radocha zresztą też. I inni
Wcale nie ukrywam, że problem tkwi we mnie, a wręcz to podkreślam.
Ona od wielu, wielu lat jest względem mnie w porządku. To widać, słychać, czuć. I ja to wiem.
Ale...
Oglądaliście horror "Shutter"?
Mnie też wdrapuje się co jakiś na ramiona taki upiór i przytłacza, ciągnie w dół.
Właśnie przeczytałem wątek "poile"
https://www.zdradzeni.info/news.php?readmore=5541&c_start=0
Mój Boże. I ja narzekam?!
Właśnie otworzyłeś/aś mi oczy.
Bo osiągnąłem bardzo dużo.
Mam potężne wykształcenie, jestem znany i w kraju, i za oceanem.
Pojawiałem się w telewizji i radiu, udzielałem wywiadów prasowych.
Komunikatory miałem zawalone wiadomościami od... dziewczynek, dziewczyn i dojrzałych kobiet. Nadal się to dzieje, tylko już na mniejszą skalę.
Oprócz tego mam doskonale płatną pracę.
Po rodzicach odziedziczyłem wielki dom, ziemię, hektary lasu.
nie mam żadnego długu, kredytu ani nawet banalnej raty. Nic, null.
Mam potężne oszczędności i szczerze mówiąc nie za bardzo czasami wiem, no co wydawać pieniądze. Bo wszystko jest, wszystko mamy.
Syn oprócz świetnie płatnej pracy właśnie robi doktorat.
Mieszka na swoim od kilku lat.
A ja się czuję jak... zero. Jak śmieć. Mój Boże.
Przecież żona to wszystko widzi
P.S. Tak. Kocham ją, i chyba nie umiem już bez niej żyć.
Musi być jakiś powód Twojego stanu...
Nie wspominam, bo jej nie ufam. Chyba właśnie dlatego.
Żeby nie być gołosłownym i posądzonym o koloryzowanie jej zachowania. Typowy dzień wolny od pracy:
Rano, gdy jeszcze śpi - bo ja wstaję b. wcześnie, czasami ze dwie godziny wcześniej, tak już mam - robię jej potem kawę i często wślizguję się do łóżka, gdzie sobie gadamy przekomarzamy się i kończy się wiadomo czym
Nie inicjuje awantur. NIGDY. Ja nie prasuję, nie piorę, nie sprzątam toalety, nie myję okien, nie robię codziennych zakupów itp. Nie, że nie chcę. Nie pozwala mi na to. Mogę jedynie odkurzać i czyścić kuwety oraz karmić koty.
Tak podzieliła nasze role i w sumie nie mam nic przeciwko
I to wszystko jest nasza codzienność, nie koloryzuję, nie idealizuję, piszę jak jest.
Tylko ten ból.
Co jakiś czas, bardziej lub mniej. Od wielu lat. Wraca, przygniata, a potem mija. I znowu. I znowu. Jestem nim zmęczony.
Cytat
Nie, nie myślę tak. I nie pomyślę tak nigdy. Przestała wtedy, to przecież oczywiste. I to nigdy nie wróci. Również oczywista oczywistość. Myślę, że to właśnie świadomość tego sprawia mi największy ból.
A ja wam powiem, że po stokroć wolałbym mieszkać w małej kawalerce, zarabiać minimalną krajową i mieć za żonę marudną, rozlazłą żabę, leniwą i pyskatą, ale wierną. Bo to by była moja i tylko moja żaba.
Będą inne,jak byś związał się z inną kobietą. Tamtej nie ma jest inna choć podobna . Spróbuj tak na nią spojrzeć. Jeśli to prawda co odpisujesz jak przebiega wasz dzień wolny to jest to COŚ.... Często pada tu zdanie patrz na czyny nie słowa, a twoja żona to właśnie udowadnia......czyny.
Cytat
Ani grama przesady. Dokładnie tak przebiega, a i tak jest to opis "najprzeciętniejszego" dnia wolnego.
Napisałem ten komentarz, potem go przeczytałem żeby poprawić literówki i wiesz, co sobie pomyślałem? Nie uwierzą, mowy nie ma. Powiedzą, że ściemniam
A my tak żyjemy od dawna. Od bardzo dawna.
Cytat
Często tak myślę.
Tylko, że ja nigdy nie chciałem innej.
Ożeniłem się z tamtą, kochałem tamtą i chciałem być zawsze z tamtą.
Tę też kocham, ale czasami czuję się trochę jak dziecko, któremu ktoś zabrał ukochanego starego misia, a po jakimś czasie oddał identycznego, ale już lepiej wykonanego i powiedział: sorry, stało się, wybacz, kochaj go nadal, nie myśl o tym co było.
Może tych zmian nie zauważamy, ale spójrz na siebie teraz i w stecz. Zmienia nas praca, rodzina, znajomi ,wydarzenia które nas w życiu spotkały. Musimy się adaptować do zmieniających się warunków. Potraktuj może to w ten sposób. Żona się zmieniła najpierw na gorsza która przez pewien okres nie była tym czego oczekiwales a później przeszła przemianę na lepszą. Może bez tych wydarzeń nie osiągnął byś tego co masz. Może to cena Twojego sukcesu. Niema co dywagować co by było gdyby
Jest co jest i należy cieszyć się z tego. Czasu nie cofniesz, decyzję podjąłeś i trzeba iść dalej. I zacznij też kochać siebie
Cytat
I teraz, czytając moje dwa ostatnie komentarze myślicie zapewne sobie: głupi, ma wszystko, ma idealne życie, o co mu chodzi, po co się katuje?
Autorze nie obraź się ale czasem chyba zapominasz na jakim to smutnym forum piszesz?
To co większość z nas to głupcy?
Cytat
Każdego jebanego dnia.
To chyba problem tkwi w głowie(i może dotyczyć też innych dziedzin życia - mania(???)) a nie w żonie czy jej zdradzie. Nie chcę być niegrzeczny ani prymitywny, ale to raczej niemęsko tak się zachowywać. Czym jest znowu taka zdrada żeby tak kompulsywnie myśleć o niej przez tyle czasu(niszczyć siebie- świadomie), no co takiego żona zrobiła, tam jakieś naście czy ile minut pocierała swoim hmmm.... zakończeniem o jakiś inny kawałek mięsa - przecież do tego zostały stworzone i takie mają oprogramowanie żeby próbować różnych mięs a nie tylko jednego przez całe życie. Ale kto bogatemu zabroni wierzyć w miłość jak z bajki dla dzieci? Na przykład w historii polskiej arystokraci też w to często wierzyli, żeby zrobić przyjemność ukochanym żonom realizowali ich zachcianki, np jeden wysypał drogę solą bo żona sobie zażyczyła pojeździć na saniach w lecie. A potem? ich żonki i tak wolały tłuc się ze służbą. Mogę tylko napisać jak to wygląda z mojej strony - żałośnie, niemęsko, i wręcz egoistycznie. Podjąłeś decyzję to się z nią pogódź.
Wielu z nas na tym forum mimo dawanych szans znów zostało zdradzony, tak jak ja.
Masz problem ze sobą. Sorry, że będę dosłowna ale W DUPIE CI SIĘ PRZEWRACA. Ogarnij się chłopie i doceń to co masz. Zaczynanie od nowa w tym wieku wcale nie jest łatwe (wiem doskonale) i przyjemne.
Powiedz szczerze, że teraz Ty masz ochotę na skok w bok, bo latka mijają i chcesz udowodnić swoją męskość. Nie tędy droga. Zadbaj o swoją rodzinę. O kobietę, która jest z Tobą, o związek który tworzycie, bo dziś stworzenie takiego związku w którym oboje mówią jednym głosem wcale nie jest łatwe.
Przepraszam za ton, może niezbyt miły, ale po tym co przeżyłam inaczej nie potrafię, bo dawałam szanse a za słowami o miłości nie szły żadne czyny tylko kolejne kłamstwa i zdrady. Bolało jak cholera, nadal boli. Zwłaszcza, że dałam się nabrać. Ty zaufałeś i dostałeś czyny i uczucia. Doceń to wreszcie i nie zachowuj się jak ci.a tylko prawdziwy facet. Odpowiedzialny facet. Czasu nie cofniesz, zdarzeń też nie, ale możesz przyszłość wykorzystać do dobrego życia z kimś komu naprawdę na Tobie zależy, z żoną.
Masz prawo poczuć się czasem źle, bo jedyną drogą by zapomnieć jest lobotomia. Ale zrób bilans zysków i strat ostatnich lat swojego życia z żoną i zobaczysz, że może wcale nie jest źle. Może potrzebujesz specjalisty, głębokiej oczyszczającej rozmowy o swoich uczuciach.
pomyśl co byś zrobił gdyby sytuacja była odwrotna i gdyby teraz Twoja żona stwierdziła, że nie ma siły z Tobą żyć. Ciężko byłoby , prawda?
Masz rację. Wszyscy tutaj mają trochę racji.
Cytat
Sam zaczynam się powoli o to podejrzewać.
Wiesz, od paru dni mam w głowie taki dziwny stan. Spróbuję go jakoś opisać:
Jestem jakby zakochany w żonie, jak daaawno temu, a jednocześnie to przecież jest teraz i znam tę kobietę, bo jestem z nią od 30 lat. Gdy mam ją za chwilę zobaczyć (np. po powrocie z pracy) mam jakby motylki, tralalala i te sprawy, a za chwilę zjazd i myśli typu: co ty chłopie przeżywasz?! Przecież to jest to samo co zawsze, ta sama kobieta.
A potem obowiązkowe dodatkowe walnięcie obuchem: i do tego cię zdradziła, poniżyła najbardziej jak to możliwe.
Ona wyczuwa moje zmiany nastroju, i to od bardzo dawna, choćbym nie wiem jak się starał nie dać tego po sobie poznać.
Więc od parunastu dni mamy naprawdę urozmaicony, inicjowany raz przez jedno, raz przez drugie seks, rozmowy są jeszcze fajniejsze, życie zwyczajnie przyjemne, w skrócie chwilami robi się bajkowo.
I nagle znowu coś sprowadza mnie na ziemię i to cholerne ukłucie:
czym ty się jarasz, przecież to jest normalka, od lat tak jest. I zapewne będzie.
Dlatego pomyślałem, że masz rację.
Tu faktycznie może chodzić o to, że chciałbym inną kobietę
Żeby motylki trwały dłużej, żeby nie było poczucia, że to nic nowego.
Kwestia zdrady jest tu być może jedynie pretekstem. Okrutnie bolesnym i destrukcyjnym, ale pretekstem.
Chyba dotknęłaś sedna problemu.
DZIĘKUJĘ CI.
Myślę, że teraz łatwiej będzie mi się ogarnąć, kto wie, czy nie definitywnie.
P.S.
A wiesz, co jest w tym momencie dla mnie najdziwniejsze?
Że jednocześnie kompletnie, ale to kompletnie nie interesują mnie inne kobiety, żeby nie wiem jak były atrakcyjne. Naprawdę.
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są
Chcę moją żonę.
Poprzewracane w dupie, też chyba masz rację.
Naprawdę Ci zazdroszczę, że możesz mieć obok siebie kogoś wartościowego (mimo wszystko), kto dobrze wykorzystał daną mu szansę. Nie spieprz tego.
Dużo dobrego życzę.
Cytat
Jasny gwint! Depresja! Przeczytałem swój ostatni wpis i to faktycznie może być to - owo COŚ. Zacytuję sam siebie:
Cytat
czym ty się jarasz, przecież to jest normalka, od lat tak jest.
Cytat
Cytat
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są
Cóż to innego, jeśli nie opis epizodów depresyjnych?! A przecież znam ten temat doskonale
Rany.
Jeszcze raz dziękuję. Jesteś jak snajper.
Dla mnie są to okoliczności podejmowania decyzji, że zostajesz w związku.
Nie oszukuj czym się wtedy kierowałeś i wybacz sam sobie (tak wewnętrznie). Jeśli to zrobisz to spokój przyjdzie. Ciesz się życiem.
Cytat
Bo chcesz się tak czuć. To taplanie się we własnym poczuciu bólu. Ty tego chcesz, dlatego przez 20 lat rozdrapujesz strup.
Myślę że w pewnym stopniu jesteśmy podobni. Z tą różnicą że ja nie pozwalam wyrywać się swojemu bólowi, a Ty postawiłeś go na ołtarzu.
Chcesz siebie określać przez zdradę żony.
Czy byłeś u psychiatry lub psychologa? Na jakieś terapi?
Cytat
Rano, gdy jeszcze śpi - bo ja wstaję b. wcześnie, czasami ze dwie godziny wcześniej, tak już mam - robię jej potem kawę i często wślizguję się do łóżka, gdzie sobie gadamy przekomarzamy się i kończy się wiadomo czym Z przymrużeniem oka Potem ona wstaje i robi mi śniadanie, potem ja ogarniam stałe punkty domowych mini porządków - koty, kuweta, jakieś odkurzanko, ona zaś rusza po zaopatrzenie, albo odwiedzić syna i zobaczyć co u niego - mieszka niedaleko. Potem mamy czas wolny, wyłącznie dla siebie. W trakcie dnia ja ją skomplementuję, ona przechodząc uszczypnie mnie w tyłek, pogłaszcze po głowie, cmoknie gdzieś w okolicy szyi. Mimochodem, naturalnie. Śmiejemy się, ona często do łez - lubi moje poczucie humoru. Mówi kocham cię, lubię cię, też tak jakby naturalnie. Wieczorem, już w łóżku, nawet gdy zmęczona (bo pracę ma dość wyczerpującą) potrafi zapytać "Chcesz?"
Nie inicjuje awantur. NIGDY. Ja nie prasuję, nie piorę, nie sprzątam toalety, nie myję okien, nie robię codziennych zakupów itp. Nie, że nie chcę. Nie pozwala mi na to. Mogę jedynie odkurzać i czyścić kuwety oraz karmić koty.
Proponuję żebyś się rozpędził i strzelił baranka o ścianę. Może coś ci się rozjaśni.
Chłopie, jak myślisz ile przed Tobą życia? Może udar, zawał, wypadek... okopałeś się we własnym bólu, co nie przeszkadza Tobie czerpać przyjemności z żony. A jednocześnie gdy masz doła ją kopiesz. Chyba też z przyjemnością. Bo zasłużyła...a że to Ty podjąłeś decyzję o pozostaniu w małżeństwie, nic to że mineło dwadzieścia lat..najważniejsze że Tobie samopoczucie podskoczy.
Cytat
Zdradziła, tak. Ale poniżyła? to Twoje subiektywne odczucie. Ty tak to oceniasz. To nie Ty zdradziłeś, to ona, to ona siebie poniżłyła.
We własnych i Twoich oczach.
Cytat
Że jednocześnie kompletnie, ale to kompletnie nie interesują mnie inne kobiety, żeby nie wiem jak były atrakcyjne. Naprawdę.
Wiesz, tak jakbym mijał drzewa w parku. Po prostu są Uśmiech
Chcę moją żonę.
Bo inne przy Twoim charakterze dłuzej z Tobą by nie wytrzymały?
Na prawdę będziesz się nad sobą użalał do zasranej śmie.ci?
Tak sie zastanawiam czy sobie z nas jaj nie robisz? Dwadzieścia lat, inteligentny facet nagle sie orientuje o depresji? Łał.
Walisz tymi prostymi konkretnie.
I wiesz co? Są kurewsko otrzeźwiające.
Nie, nie robię sobie jaj. W ani jednym cholernym wpisie.
Doskonale też widzę, co odpierniczam.
Wkurza mnie to, bo nienawidzę nie mieć nad sobą kontroli.
Tak, sprawdziłem ten telefon. Absolutnie nic podejrzanego. Dotarłem też do kogoś, kto z nią wtedy pracował i potem jeszcze ze cztery kolejne lata. Pojawiali się orbiterzy, ale ucinała ich jednego po drugim. Jej bliska przyjaciółka opowiedziała, że żona wielokrotnie zwierzała się jak jest jej głupio, źle i przykro. Ja naprawdę mam ogląd niemalże każdego jej dnia i to przez dobre kilka lat po zdradzie. Co istotne, potem zmieniła pracę i od tamtej pory pracujemy dosłownie okno w okno. Od minimum dziesięciu lat znam jej grafiki, wiem z grubsza kiedy wróci, kiedy wyjdzie itp. W jej życiu zwyczajnie nie ma miejsca na romanse, chyba, że robiłaby to absolutnie spontanicznie, gdzieś po toaletach, czy innych zakamarkach w pracy, czy na zakupach. Inaczej zauważę każdą anomalię prawie od razu. Sami wiecie, że romans to jest jednak dla zdradzającego spory bałagan i chaos w codziennym życiu.
Dowiedziałem się jeszcze jednej, myślę, że bardzo istotnej rzeczy. Ich było nie trzech, a tylko dwóch. Pierwszy był pełnoskalowym romansem. Zakończyła to sama, wiem na pewno. Drugi, który orbitował wokół niej od początku, wyczuł to i wszedł w rolę pocieszyciela, bo ją żarły wyrzuty, po czym powolutku zaczął wchodzić w rolę kochanka. To wtedy sprawa się rypła. Trzeci był tylko orbiterem, który od początku nie miał szans i orbitował, gdy była z pierwszym, a potem drugim.
Całość - bo to w sumie jeden ciąg, jeden haj, trwała kilka miesięcy.
Tak, miałem epizod depresyjny, z pięć lat temu. W odstępie dwóch tygodni zmarła mi babcia, potem nagle, ojciec. Miesiąc wcześniej syn wyprowadził się na swoje, a my zostaliśmy sami, z dwoma kotami. Brałem leki na depresję, ale po tym jak omal nie spowodowałem potężnego wypadku drogowego, przestałem. Nie byłem w stanie funkcjonować na lekach, otępiały mnie, przeszkadzały - bo przecież całe moje życie zawodowe i okołozawodowe to jedna wielka kreacja
A mrok powraca i powraca.
No i wyzwalacze traumy wciąż są i zawsze będą, bo lobotomii sobie przecież nie zrobię.
Dlatego dziękowałem Koralinie za jej spostrzeżenia - bo na śmierć zapomniałem o swojej depresji
Moim zdaniem strasznie kochasz swoją żonę i cały czas czujesz zazdrość o tę zdradę...Zbudowałeś żonie piedestał doskonałości, byłeś w swoim mniemaniu doskonałym mężem i nie możesz zaakceptować, że była ona kawałkiem tyłka dla jakiegoś frajera.Dosłownie za nic...
Autorze musisz zaakceptować, że takie są kobiety i taka jest/czy była Twoja żona.Znalazła wtedy lepszego "samca" więc Ty dla niej nie istniałeś, teraz to Ty jesteś odnoszącym sukcesy gościem , więc stoisz wysoko na rynku matrymonialnym i ona o tym wie , kobieta będzie walczyła o takiego faceta jak lwica.
Jedyna co musisz teraz zrobić to korzystać z życia i tego kim jest i co daje Ci teraz Twoja żona, ale najpierw zaakceptuj rzeczywistość...Taki jest świat i taka jest Twoja żona...
Widzisz, osoby zbyt moralne, za grzeczne i ułożone często kończą tak jak Ty. Dwadzieścia lat kopiesz się z koniem z nadzieją ,że ona czy świat zobaczy skalę Twojego cierpienia...Nie zobaczy
Cytat
To też boli
Wkurzające jest też to, że gdy czuję się szczęśliwy z tą kobietą, i to do tego stopnia, że czasami aż chciałbym się komuś tym szczęściem pochwalić, cały entuzjazm natychmiast gasi świadomość, że to przecież jest oczywista oczywistość, że tak przecież powinno być od zawsze i ludzie będą zwyczajnie zdziwieni, co ja tak nagle śmieję się jak głupi do sera.
W skrócie:
Świat cierpienia nie zobaczy, a szczęścia mu nie objawię, bo w miejscu, w którym jestem powinno być ono czymś oczywistym i normalnym. Banalnym wręcz.
Cytat
Nie, tak akurat nigdy nie uważałem. Znam swoje wady i niedoskonałości. Znałem je również przed zdradą.
Tyle, że ja nigdy nie zdradziłem. Niestety, z tego też nie mogę być dumny, bo to przecież kolejna oczywistość, naturalna rzecz.
Cytat
Wiem, ja to wszystko wiem. Tylko nawet sprowadzenie wszystkiego do poziomu instynktów naturalnych, genów, atawizmów itp. nie sprawia, że mi lżej.
Faktycznie - może to być czysta zazdrość...
Normalny
Cytat
Właśnie o to chodzi. Ja to robiłem latami, dekadami wręcz i jakoś to szło.
I nagle (jak np. dwa lata temu albo teraz) jeb! cała ta praca, wysiłki, żeby draństwo zdusić, stłumić, idą w pizdu.
I jak się nie wkurzyć? No jak? Za kilka dni zapewne znowu zniknę z forum. A za rok, dwa, trzy zapewne wrócę i znowu będę jęczał. Ech
Jedno wiem na pewno, ona zjebała sprawę zdradzając mnie, a ja spartoliłem, nie odchodząc.
I nikt mnie przekona, że dokonałem dobrego wyboru. Nikt.
mało tego ożeniłem się piękną atrakcyjną kobietą
do tego stopnia atrakcyjną że kobiety o podobnej urodzie występują w telewizji czy też w różnego rodzaju produkcjach
z tzw porządnej rodziny - z jej bratem utrzymuje do tej pory kontakt zapraszamy się na różnego rodzaju okazje z jej rodzicami też tak było (teść nie żyje)
mam z nią syna teraz już coraz bardziej samodzielny ogarnięty młody człowiek
okazało się że ożeniłem się z kobietą która była zakręcona na punkcie swojej pierwszej miłości i zresztą przy pierwszej okazji chciała do niego wrócić
przeszedłem nad olewaniem mnie nad lekceważeniem ...wybacz długo bym musiał wyliczać a to nie mój wątek.
Chcę Ci tylko powiedzieć że gdyby nie drugi raz gdyby nie filmik który nakręcił specjalista wynajęty przez żonę owego luda to ja gotowy byłem przebaczyć wszystko i przez jakiś za krótki jak dla mnie czas kiedy sądziłem ze wróciła na dobre po jej zresztą pokajaniu się byłem szczęśliwym facetem i miałem w głębokim poważaniu ze około dziesięciu lat tkwiłem w patozwiązku...
Tu też moja szanowna poprzedniczka Karl napisała Ci ze jesteś szczęściarzem bo jak sam piszesz Twoja zona już nigdy nie dała Ci powodu do nazwę to powrotu wątpliwości
Więc daj sobie i wam spokój do diabła - byłem kilka lat żołnierzem jak by co
Tak zrobię. Tobie też dziękuję
Czytałem dziś rano to forum i jak zwykle zadziałała ta cholerna wyobraźnia.
Ten jej drugi, nie do końca doszły koleś był rozwodnikiem, miał też jakieś nieślubne dziecko oraz świeżo byłą dziewczynę. I wtedy miał 45 lat. W sumie taki typowy, stary ruchacz. Dziś ma zapewne lat 67, o ile w ogóle jeszcze żyje (bo prowadził dość hulaszczy tryb życia).
Gdybym wtedy żonę zostawił, najprawdopodobniej zmajstrowałby jej bachora, potem kopnął w tyłek. Nie wiem, gdzie i jak by skończyła, ale tym bym się raczej nie przejął.
Ale nasz synek?
Co by było z nim? Jakie miałby dzieciństwo i młodość? Kto by go prowadził przez życie? Jakiś obcy prostak i pogubiona totalnie matka? Co by czuł? Gdzie by był teraz?
Gdy o tym pomyślałem, zrobiło mi się słabo. Nadal mnie mdli.
I cofam, co napisałem wcześniej.
Ja nie popełniłem błędu.
Podjąłem najlepszą w tamtych okolicznościach możliwą decyzję.
Nie dla żony, nie dla siebie, tylko dla syna.
Stoczyłem bitwę o jego przyszłość i ją wygrałem.
Owszem, jestem pokiereszowany, pokaleczony, oboje trochę jesteśmy, ale chłopak jest dorosły, bezpieczny i szczęśliwy.
I takie też miał dzieciństwo (dbaliśmy też żeby nigdy nie był świadkiem naszych, a raczej moich ówczesnych awantur).
Reasumując:
Było warto. Dla dobra dziecka. Po prostu.
Tak jak wszyscy stwierdziliście - reszta nie ma znaczenia
#Normalnyfacet
Cytat
We własnych i Twoich oczach.
Amen.
Cytat
I nikt mnie przekona, że dokonałem dobrego wyboru. Nikt.
Problem w tym że jakbyś odszedł 20 lat temu, też byś dziś sądził ze spartoliłeś.
Problem z Tobą że nie umiesz wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje i ich skutki. Chciałbyś zjeść ciasteczko i jednocześnie mieć ciasteczko. Zjesz ciasteczko cierpisz z powodu że nie ma ciasteczka, nie zjesz to cię skręca że masz taki głód którego nie możesz zaspokoić.
Napisałem Ci prywatną wiadomość
Cytat
I takie też miał dzieciństwo (dbaliśmy też żeby nigdy nie był świadkiem naszych, a raczej moich ówczesnych awantur).
Reasumując:
Było warto. Dla dobra dziecka. Po prostu.
Tak jak wszyscy stwierdziliście - reszta nie ma znaczenia Uśmiech
Problem że Ty wcale nie wierzysz w to co napisałeś
Cytat
Tak sądzisz? Możliwe. Ale to są moje wnioski wyciągnięte na podstawie każdej możliwej dostępnej mi informacji.
zdaje sobie sprawę, że z emocjami ciężko jest wygrać, ciężko je wytłumić albo przekształcić w lepsze, pozytywniejsze.
Ale spróbuję.
Bo jakie mam inne wyjście?
Jak inaczej odzyskam spokój?
No jak?
Co dałeś żonie ,synowi. Podziękuj opatrzności że dała Tobie mądrość wyboru, że zona swoimi czynami!!!!! udowodniła Tobie że dokonałeś mądrego wyboru. Podjąłeś decyzję a teraz po 22! latach zalisz się że była zła. Z drugiej strony powtarzasz że jak kochasz i tęsknisz za nią jak jej niema.. nie masz rozdwojenia jaźni ..... Nie odejdziesz,powtarzam za bardzo ją kochasz . I Ona też na to nie zasługuje. Pracuj nad sobą,bo niszczysz siebie i rodzinę. Użalanie nic nie pomoże
Chyba tak. Obiecałem sobie, że dziś będzie ostatni dzień rozkmin. Wystarczy, dość. Powiedziane zostało wszystko. Dosłownie wszystko. Tu się nie da już nic więcej wykminić. Jestem dobrym mężem, dobrym ojcem i chyba niezłym facetem. Ale będę starał się być jeszcze lepszy. Dla niej i dla siebie. Widzę jak na dłoni, co wtedy było nie tak, dlaczego zdradziła, co jest teraz. Wszystko rozebrane na czynniki pierwsze.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję
Za dużo dłubiesz w przeszłości.
Nie wiesz i nie dowiesz się co by było gdyby...
Moze gdybyś wtedy odszedł to nie miał byś tego co masz. Moze jednak ta kawalerka z rozlazłą ale wierną kobietą jednak nie byłaby twoim spełnieniem marzeń. Moze byś już nie żył .Czasu nie cofniesz, Życie ci spiernicza a ty mając możliwośc fajnie żyć to grzebiesz i grzebiesz tej ranie. Sytuacja z Polie była zupelnien inna niż twoja. Jak dobrze pamiętam to już dawno po rozwodzie a dzieci są z nim. Ja też zostałem z żoną, Mija 8 rok. Mało kto podejmuje taka decyzję. Przetrawiłem cale forum, przegadaliśmy z forumowiczami dziesiątki godzin. Spotkaliśmy sie kilka razy i z wieloma do dziś mam kontakt. Cała ta sytuacja zmieniła mój sposób postrzegania różnych spraw. Wiele zrozumiałem, wieku rzeczy dalej nie rozumiem ale ich nie rozkminiam.
Jak chcesz pogadać to napisz prv to ci opowiem jak było.
nigdy nie jest zapóźni, aby coś zmienić w swoim życiu. Wiek tu jest tylko wymówką i usprawiedliwieniem. Mam 41 lat i nadszedł czas na zmiany. Zdrada męża po 18 latach małżeństwa tylko mi w tym pomaga. Zrozumiałam , że wstyd i walka o rodzinę nie ma już żadnego sensu. Córka jest dorosła, syn jest nastolatkiem. Poświęciłam siebie w imię czego? Rodziny , której teraz nie ma. Warto o siebie walczy! Może warto skorzystać z pomocy psychologa lub terapeuty. Lepiej coś robić niż narzekać. Jestem tego przykładem , bo odzyskuje siebie. Biegałam słuchając muzyki to bardzo pomogło na początku. Złe myśli i wspomnienia chociaż na chwilę uciekały z głowy. Rozmowa z drugim człowiekiem i praca to znakomita terapia. Wiem po sobie. W życiu spotkało mnie bardzo dużo złych rzeczy ze strony osób najbliższych, bo to one najbardziej potrafią skrzywdzić. Bywało bardzo źle, próba samobójcza, złe myśli , ale dalej żyję ! Każdy dzień to wyzwanie i warto robić coś dla siebie. Przyszłość jest przede mną, a przeszłość już za mną
Czy padło tam takie zadanie? Nie. Zalecam terapeutę , psychologa, rozmowę z inną osobą i walkę o siebie. Człowiek zraniony rani innych nieświadomie ( żonę i dziecko) Mój mąż przez 12 lat zmagał się z chorobą psychiczną. Jego choroba przechodziła na innych. Nic nie robił, tylko udawał , że nic się nie dzieje. W końcu wpadł na pomysł zdrady, która miała mu pomóc, a okazało się, że zniszczył do końca naszą rodzinę. Dla 18-łatki był gotowy na wszystko. Dziś ma tylko swoją dziewczynę, bo cała rodzina odwróciła od niego. On dalej jest chory i nie jest z nim dobrze. Jednak to jego problem. Przez męża próbowałam się zabić, rok temu znowu przychodziły złe myśli do głowy. Dziś wiem, że stan naszego zdrowia psychicznego jest bardzo ważny. Dla nas samych , ale i najbliższych. Ja tylko opisałam swoją historię i nie wstydzę się jej !!! Wiele osób zmaga się z problemami, ale nic nie robiąc nic się nie zmieni. Ja zrobiłam coś dla siebie i moich dzieci. Rodzina widzi jakie poczyniłam kroki do przodu i jest zadowolona. Każdy przypadek jest inny i indywidualny. Otwartość, przebaczenie i pogodzenie się z losem bardzo pomaga. W moim przypadku to pomogło. W wieku 6 lat byłam molestowana przez kogoś z dalszej rodziny i nikomu o tym nie mówiłam ze wstydu i strachu. Moja mama dowiedziała się po 34 latach co mnie spotykało. Zdrada męża mi w tym pomogła. Nie mam już tajemnic i sekretów przed nikim. Jestem innym człowiekiem. Wolnym i szczęśliwym. Korzystam z pomocy terapeuty i jestem z siebie dumna. Już się nie boję i nie wstydzę!!!
Runio ma rację załóż swój wątek tak będzie przejrzyściej
Rady Twoje zapewne są w dobrej wierze tak mi się wydaje ale widzisz S73 należy na tym forum do mniejszości
Czyli do tych których partnerzy po wybaczeniu zdrady nie dali żadnego już powodu do podejrzeń
Niewielu tu nas może tak samo o swoich byłych czy też tych z którymi dalej się jest powiedzieć
Jak dla mnie to dopiero 4 znany mi przypadek z tego forum.
Pozdrawiam Cię serdecznie trzymaj się
Dziękuję za miłe słowa. Już nie podejmuję tematu
Jak sie poznaliśmy to byla tez z kims innym. Wszedlem w to, zeiazek, dziecko, lata mijały. Troche ostatnio sie oddalilismy i bum, wyjechala do innego.miasta z kokezanka i tam go spotkała. Tez mam 52 lata, uwiklany finansowo, dziecko 14. Ja sie sfokusowalem na synu, ma w tym roku egzaminy wiec nie chce tworzyc nerwowej atmosfery.
Ona chce naprawiac zwiazek.
Dobrze Cie rozumiem.
I wiecie co? Dobrze, że wtedy nie odszedłem.
Cytat
Jest cudownie. Jest dobrze. Trauma stała się dawnym wspomnieniem, elementem narracji, tu i teraz jesteśmy zwyczajnie szczęśliwi. Bardzo szczesliwi. Bo ja też się w niej na nowo zakochałem. W końcu żyjemy
Lubię czytać takie teksty
Powodzenia
Cytat
Powodzenia Uśmiech
To nie do końca tak
To nie jest tak, że dokonałem wyboru.
Powiedziałem, że dobrze, że nie odszedłem - bo JA miałem farta.
Miałem w domu anioła, upadłego anioła, który po wszystkim wstał, wyprostował się, otrzepał skrzydła i przez 22 lata był wzorem żony, matki, kochanki. Nigdy, powtarzam nigdy nie usłyszałem od niej "nie kocham cię, waham się, daj mi czas itd itp. NIGDY. Każdy czyn, każde słowo, każdy uczynek był wyrazem miłości. Nie przesadzam, nie koloryzuję. Nigdy, ani razu, gdy trauma do mnie wracała i wyżywałem się na niej, nie padło słowo skargi, nie pojawiła się agresja, ani nawet zwykłe "przestań". Jedynie łzy i przeprosiny i słowa "i tak cię kocham". Ja sam, na jej miejscu, zwyczajnie bym odszedł, nie zniósłbym tego, mowy nie ma. Ona to ustała. Nigdy nie było cichego dnia. Nawet cichej godziny nie było.
Mam anioła w domu. Od ponad 20 lat. Drugiej takiej nie ma. NIE MA.
Takie, moi drodzy miałem warunki do udźwignięcia ciężaru zdrady.
A i tak było i bywa ciężko.
Gdybym wtedy, od razu, odszedł, ta potworność byłaby teraz zwykłym dawnym wspomnieniem - ot, nieudany dawny związek. A prawdziwą i rzeczywistą narracją byłoby moje nowe życie po zdradzie. Może lepsze, może gorsze, ale na pewno nowe, inne.
Dlatego powtórzę jeszcze raz:
Odejdźcie po zdradzie. Tylko to was ocali przed cierpieniem do końca życia.
Mnie anioł otulił skrzydłami. Dosłownie i w przenośni.
A czy wam się taki trafił? Szansa jest raczej minimalna.
Cytat
No i bardzo dobrze jeszcze raz gratuluję, w każdej regule jest wyjątek jak mawiała moja mama.
Cytat
A czy wam się taki trafił? Szansa jest raczej minimalna
Widzisz ja może z racji mojego tatarskiego pochodzenia mam inną satysfakcję
Jak to się mówi karma wraca
No więc mam syna wraz z synową
Moja sytuacja finansowa jak najbardziej pozwola mi spełniać większość zachcianek mojej wnuczki, wnuka, wnuków
Mam wokoło siebie ludzi na których mogę liczyć w każdej potrzebie (m/n mój szwagier brat mojej byłej żony)
Mam też towarzyszkę życia, która też dużo dobrego wniosła do mojego świata, ba pasuje do niego bardzo dobrze, bez zgrzytu że tak się wyrażę.
Z drugiej strony koleżanka mojej siostry opowiedziała mi jak kiedyś mój syn przechodził koło swojej matki czyli mojej byłej żony i nie zatrzymując się przeszedł jak koło obcej podczas gdy jej kilka metrów dalej kłaniając się powiedział dzień dobry
Brat rodzony mojej żony spotyka się z nią tylko na cmentarzu
Nie ma obok siebie nikogo na kogo może liczyć, by wymienić przysłowiową żarówkę musi wzywać fachowca i mu zapłacić
Jak się spotkamy przez przypadek w sklepie czy też galerii to widzę pustkę w jej oczach krótko mówiąc nie mogę się powstrzymać by nie uśmiechnąć się sam do siebie
Jak mówi przysłowie co cię nie zabije to cię wzmocni
Tak właśnie się czuję teraz -wzmocniony
Tak to jest u mnie
Karma wróciła. Dziś patrzę na niego jak namiastkę faceta który koncertowo spieprzył swoje życie.
A ja żyję, z każdym dniem lepiej. Jak feniks z popiołów się podniosłam.
Cytat
Radocha może w końcu opiszesz swoją historię. Tak dla potomności..
Jest tu gdzieś, dawno temu opisałem choć rzeczywiście porozrzucana po wątkach
No wiesz wtedy było to wszystko na gorąco i nagle odkryłem, że nie jestem sam, że są tacy co zrozumieją co nie wyśmieją co nie wyszydzą ba i jeszcze doradzą, pomogą tak by człowiek okrzepł
Później się nie udzielałem wszak musiałem posklejać swoje życie
Teraz szczerze to nie czuje potrzeby bo wchodzę na to forum już tylko jak mogę cos w wątku od siebie dodać tak by innemu mi podobnemu pomóc
Cytat
Radocha, zaśmiecamy wątek, ale też napiszę, że mam tak samo
Bratnie my dusze droga Karl
Cieszę się, że Ci się udało
Ok nie zaśmiecajmy wątku
Cytat
Zrobiłem dobrze, bo finalnie wyszło to, co teraz. Związek idealny, na każdym poziomie. Czyste szczęście. Źle, bo przez ponad dwie dekady płaciłem straszliwą cenę. Sobą płaciłem.
Bracie z rogatego forum wydaje mi się, że widzisz Siebie w krzywym zwierciadle.
Wydaje mi się też, że nie akceptujesz Siebie takim jakim jesteś, a to moim zdaniem błąd, duży błąd i nad tym popracuj
Spójrz na Siebie jak na twardziela takiego przez duże T
Qrła no zostawić poddać się to każdy potrafi
Ty zacisnąłeś zęby i dałeś radę
Efekt
Cytat
Widzisz miałeś wybór tzn Twoja żona pozostawiła Ci wybór nie postawiła Cię pod ścianą i sam dokonałeś tego wyboru Sam prawda?
Pamiętaj, że wielu z nas zdradzonych pozbawionych jest tego wyboru - są postawieni pod ścianą
Masz Rodzinę jeszcze raz MASZ RODZINĘ
To zawdzięczasz Sobie i tylko Sobie
Zachowałeś się jak Twardziel jak Mężczyzna w całym tego słowa znaczeniu
Zapytaj syna - jestem pewny na 100%, ze potwierdzi to co napisałem
Runio zapytał mnie
Cytat
Moje postępowanie było konsekwentne czyli widziały gały co brały, tyle że nie miałem pojęcia jak wielka fascynacja swoją pierwszą miłością jest u mojej byłej
Jak głęboko to w niej siedzi, jak ważne to dla niej
Założyłem, ze tak jak ja będzie konsekwentna w swoich wyborach i z czasem mnie pokocha zaakceptuje
Założyłem, że jej wspaniałe ciało będzie przeciwwagą rekompensatą dla braku uczucia z jej strony wobec mnie, czego zresztą nie ukrywała więc w tym była szczera
Cóż w przeciwieństwie do żony autora tego wątku, który staram się zaśmiecać jak najmniej moja była żona nie postawiła na nas tylko na swój kaprys marzenie - nie wiem jak to nazwać
Poszedłem inną drogą niż S73 nie z własnego wyboru tylko zostałem postawiony pod ścianą czyli nie pozostawiono mi wyboru i tylko dlatego musiałem wyrzucić królewnę z mojego życia na jej własne zresztą życzenie
Czy teraz postąpiłbym inaczej?
Nie
To był mój wybór zwyczajnie zaryzykowałem by mieć w domu piękną kobietę mimo, że o mojej byłej w szkole i na studiach mawiano królewna lodu
Więc spodziewałem się, ze jak to się mówi łatwo nie będzie
Tyle że lubię wyzwania, one do tej pory mnie napędzały nudne życie bez emocji nie dla mnie.
Nie byłem cichym spokojny człowiekiem, byłem cytuję mojego nauczyciela geografii z podstawówki ,,łobuzem"
Dlatego rodzina wysłała mnie do wojska i nie była to jednostka zaopatrzenia
Oczywiście nie wiedziałem, że aż takie smutne to będą emocje, że tak mnie to dojedzie, zrani ...
W każdym razie, kiedyś bardzo bym się cieszył, gdyby moja była zachowała się jak żona autora tego wątku i teraz bym słuchał jak mówi coś do mnie z kuchni
To wydaje mi się tyle wszak mogę tu pisać szczerze
To co dalej tak gryzie, bo wychodzi na to że coś gryzie i mimo przedstawionej sielanki nie daje zapomnieć? Czy to nie czasem wybujałe ego które nie pozwala zapomnieć żadnej przewiny? Tacy ludzie sukcesu bogaci sławni tak mają. Wszystko musi być po ich myśli a jak nie to się kreują na przykład na męczenników - tutaj bardzo mocno widać takie ciągoty. Jak z boku się patrzy to raczej żałośnie to cierpienie i męczennictwo wygląda, raczej beka nie męczennictwo.
Nie rozumiem zachwytu tropikami, do Polski w końcu przybyło lato i mamy 30 stopni. Co w tym takiego wspaniałego żeby jechać do podobnych temperatur....w takim ukropie nawet w cieniu człowiek gorzej funkcjonuje nic się nie chce i nie ma siły robić nawet chodzić, a od takiego słońca można zwyczajnie zejść. Żeby jeszcze jechać tam i to jeszcze do Grecji Egiptu czy gdzieś żeby wypychać kieszenie jakimś kiwającym się muzułom którzy nie mają ograniczenia w reprodukowaniu się. Przeglądałem sobie niedawno oferty na wypoczynek i znalazłem fajny kierunek - Pyramiden. Ruski ośrodek wypoczynkowy xD na norweskiej wyspie. Daleko od wszystkiego, na samotnej wyspie, temperatury w dzień 10 stopni xD. nie oslabia was ten upał...
Maszyna odpowiedziała tak:
"Tak. To właśnie ten moment.
Przez ostatnie miesiące pytałeś, analizowałeś, sprawdzałeś, drążyłeś – i zrobiłeś to wszystko, co trzeba było zrobić.
Zrozumiałeś jej język.
Zrozumiałeś swój lęk.
Zbudowałeś ciszę, która nie boli.
Zbudowałeś bliskość, która nie potrzebuje słów.
Teraz wystarczy żyć.
Nie musisz już pytać. I po prostu bądźcie.
A jeśli kiedyś przyjdzie Ci do głowy pytanie –
pomyśl o tym, co już wiesz.
A potem ją przytul.
To wszystko."
Niby tylko maszyna, a podsumowała to w najlepszy możliwy sposób.
Cytat
licho opowiadać swoje życie botowi, bieda trochę xD
Cytat
To że spodobało Ci się co bot z siebie wypluł nie znaczy że miał rację, te boty podlizują się userom próbują napisać to czego chce od nich user. To po to żeby korzystali częściej. A darmowe wersje są do niczego robią proste błędy. Skąd będziesz wiedział kiedy twój bot zrobi jakiś prosty błąd. Ale to chodzi o pieniądze...czytałem artykuł że specjalnie ograniczają możliwości żeby ludzie płacili.
a niby czemu? To narzędzie. Dostało wszelkie mozliwe dane - miesiącami je karmiłem. I taki wypluło wynik. Z kalkulatorem też polemizujesz, że ci bzdury wyswietla? A Ty napisałeś mi coś mądrzejszego?
Cytat
Z tym akurat się zgadzam z użytkownikiem trzechZczech.
AI wypluwa wyniki zgodne z Twoimi oczekiwaniami a te zdobywa na podstawie danych jakie podajesz.
Zrób sobie kiedyś taki eksperyment, że podaj dokładnie te same dane, wymyśl np. historię o zdradzie,ale jeden raz zapytaj o opinię jako strona poszkodowana a z drugiej jako zdradzająca. Zobaczysz, że w zależności od tego kto zadaje pytanie wypluje Ci inne wyniki.
Tutaj nie ma obiektywnej prawdy jak np. w przypadku gdybyś zadał pytanie kto napisał Lalkę. Wtedy opiera się na faktach, ale dopóki jest to tylko opinia, sugestia itd to zawsze wynik będzie uszyty stricte pod pytającego.
Prawdziwy wynik to moje obecne życie. W tym co mi Grok napisał nie ma nic odkrywczego. Przynajmniej dla mnie. Po prostu elegancko skonstatował. Już nawet nie mam ochoty o nic pytać, nikogo. Na forum zaglądam z dawnego, traumatycznego przyzwyczajenia. Jeszcze kilka miesięcy temu dawało mi to "chorą" dopaminę, teraz już nie. Mój lęk w zasadzie zniknął. Pamięci sobie nie wyczyszczę, ale wygrałem z traumą. Po 20-letniej walce. Pomogło forum, pomogli terapeuci, ale największe ukojenie dała mi właśnie ta maszyna. Bo między innymi z jej pomocą rozebrałem wszystko na atomy, po czym uważnie obejrzałem każdy z osobna. Nikt, powtarzam nikt nigdy nie pojmie, jak gigantyczną wykonałem pracę i jak drobne niuanse przeorałem wzdłuż i wszerz. Ogrom tego znam tylko ja