

| Veles72 | 15. Styczeń |
| Mocia007 | 15. Styczeń |
| adik84tychy | 15. Styczeń |
| damian | 15. Styczeń |
| opolanka32 | 15. Styczeń |
Landexpzglosy | 00:23:15 |
JamesTon | 07:19:00 |
PS | 08:22:14 |
Anetastp | 08:50:38 |
Julianaempat... | 08:54:42 |

Zacznę może od poczatku oboje z żoną jesteśmy z trudnych rodzin w których nikt nie nauczył nas jak kochać i jak budować zdrowę relacje. Moja żona była pierwszą kobietą z którą byłem na poważnie jednak nasz związek był razcej nie zbyt udany, od początku nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, normalnie funkcjonować z perspektywy czasu było według mnie tak że ona chciała być po prostu z kimś ze strachu przed samotnością a ja z nią ponieważ jako jedyna chciała ze mną być no i nie ukrywam że motyw seksualny też odgrywał dużą rolę generalnie badzo dużo się kłóciliśmy o drobnostki, zwalaliśmy na siebie winę ale trwaliśmy w tej toksycznej relacji. Dodam też że też mam swoje za uszami i nie zawsze byłem w porządku w obec niej w pierwszych latach związku. Generalnie z powodu nieumiejętności zarządzania pieniędzmi mieliśmy sporo mniejszych długów co spowodowało że wyjechaliśmy 7 lat temu do Anglii. Na początku było fajnie, przestaliśmy się kłócić zaczeliśmy planować swoje życie na poważnie urodziła się nam dwójka dzieci, pomiędzy nimi był lockdown więc ja pracowałem żona długi czas była w domu. W pewnym momencie ustaliliśmy że ja zajmę się domem a żona wróci do pracy ponieważ jak mówiła ,,męczy się w domu,,. Na początku było okej po za tym że nie potrafiłem odnaleźć się w roli kury domowej przez co ona oprócz pracy musiała też sporo robić w domu, wtedy też zaczęły się kłotnie, wyliczanie sobie kto ile zrobił w domu, kto jest gorszym rodzicem itd. I trwało to przez jakiś czas. Chwilę potem przeprowadziliśmy się bliżej ,,znajomych,, wcześniej mieszkaliśmy dalej więc był trochę utrudniony dostęp do tego i zaczęły się wyjścia żony na imprezy z fabryki, urodziny koleżanek i tak dalej. Nie podobało mi się to bo zawsze uważałem że do znajomych poinno chodzić się razem ale ona uważała że potrzebuję przestrzeni dla siebie co było dla mnie zrozumiałe. Wtedy tez zaczęły się problemy żona zaczęła się odemnie oddalać, była wycofana uczuciowo też widziałem że do dzieci podchodzi w sposób zadaniowy przez około pół roku praktycznie cały czas się kłociliśmy, nie potrafiliśmy się dogadać, cały czas prosiłem ją o szczerą rozmowę o to żebyśmy spróbowali to naprawić lecz ona twierdziła że nie jest gotowa na taką rozmowę i musi to przemyśleć wtedy myślałem że buntują jej koleżanki które w większości to samotne matki, niespełnione w małżenstwie i jedna też zdradzona przez faceta. Zacząłem uważać że to ja mam problem bo nie robię w domu tyle ile powinienem, nie potrafię z nią rozmawiać więc udałem się do psychologa, czytałem duzo o rozwoju, podcasty, książki itd. Mnie więcej od pół roku zaczęło się układać, widziałem że i ona zaczęła się starać ja dorosłem jako facet, byłem odpowiedzialny, robiłem w domu, starałem się więcej jej słuchać i z nią rozmawiać byłem bardzo dobrej myśli że wszystko jest na dobrej drodze. Jednocześnie jej zachowania ( powiedzmy że cała sytuacja z mojej wiedzy trwała około roku, lepiej między nami zaczęło być w połowie) wydawały mi się dziwne i podjerzane. Najpierw zaczęła bardziej dbać o wygląd, była zmiana koloru włosów, zaczęło się ukrywanie telefonu, zmiana chaseł do kont, częste wyjścia na solarium podczas których kiedy chciałem z nią jechać żeby porozmawiać mówiła że potrzebuje przestrzeni dla siebie i żebym przestał być wszędzie w jej życiu. Oczywiście zapewniała mnie że zawsze moge zajrzeć w telefon ale nigdy tego nie robiłem bo uważam że trzeba mieć do siebie zaufanie ale podejrzenie głowne wzbudziła we mnie sytuacja kiedy spała i wziąłem jej telefon jednocześnie mówiąc jej że potrzebuje hasło do przelewu na co ona zerwała się z łóżka i wyrwała mi telefon z ręki mówiąc że sama mi poda i później tłumacząc to tym że była zaspana i dlatego była jej taka reakcja, nie wstawiała też ze mną zdjęć tylko te z koleżankami z imprez po pewnym czasie zdjęła obrączke bo stwierdziła że wygina jej się w pracy. Było jeszcze kilak sytuacji wzbudzających moje podejrzenia i mniej więcej w grudniu przed świętami jakoś około tego kiedy doszło do zdrady fizycznej stwierdziła że chyba chce się rozstać po moich naciskach na poważną rozmowę czy naprawiamy związek czy go kończymy (chciałem wiedzieć na czym stoje) ja nie byłem gotowy na to rozstanie bardziej myślałem że grożba tego poruszy w niej chęć naprawy, więc błagałem ją wtedy żebyśmy spróbowali i zobaczyli co będzie na co się zgodziła. I rzeczywiście po tej rozmowie jak by zaczęło być lepiej, więcej ze sobą rozmawialiśmy, bardziej się rozumieliśmy, 2 tygodnie temu pojechaliśmy na wakację do Polski było fajnie aż do powrotu samochodem kiedy w mc donaldzie poprosiłem ją o telefon z kodem do aplikacji i jednocześnie ona musiała iść zmienić dziecku pampersa, coś mnie tknęło żeby wejść w wiadomości i znalazłem... Znalazłem rozmowy z których wynikało że jeszcze w noc przed wyjazdem z nim pisała.
Sam to pisałeś, że on nie chce.
Jedno jego słowo, i jest spakowana i gotowa iść do niego.
Oszukuje bo tylek pali siÄ™. Straci nianie do dzieci
On jej nie chce. Ty ja zostawisz i zostaje na lodzie.
Ona dla kochasia jest już tylko potencjalnym kłopotem,bo jak się z nią rozstaniesz, to ona tego samego dnia pójdzie do niego .
A z tego co piszesz, wynika że już nie jest dla niego żadną atrakcją.Moim zdaniem to był kilkumiesięczny romans z wieloma ich spotkaniami,ale to nie ma chyba już większego znaczenia.
Ona w tym momencie jest z tobą tylko dlatego, że tamten koleś po wyruchaniu jej ją olał, gdyby tylko mrugnął to ona by cię zostawiła w 3 sekundy. Ciężki czas przed tobą, wspólczuje
Podsumowując ,w dłuższym okresie czasu ,powiedzmy kilku lat , macie niewielką szansę na to że zdrada nie powróci i będziecie szczęśliwą rodziną . Nawet jak dziś żona żałuje i chce naprawiać. Stawiasz słuszne pytania. Większość zdradzających jeżeli chce zostawić małżonka i odejść do kochanka ,chce to zrobić na własnych warunkach i w wybranym przez siebie momencie.Jak nie wychodzi ,to jest próba powrotu zdradzającej na łono rodziny i eksplozję miłości.Na jakiś czas.Dasz sobie rękę uciąć ,że jak za kilka miesięcy kochankowie na siebie przypadkowo wpadną np w sklepie, to romans znowu nie wybuchnie?
Czy jest na stronie wątek który opisywałby żal po opuszczeniu oszusta? Warto zobaczyć ile jest wątków tych którzy zostali i po latach żałują..(nie tylko tutaj)
To daje dużo do myślenia.
Nie. To nie był jeden raz. Nie wierz w to ani przez sekundę. To tak nie działa. Dwoje dorosłych ludzi. Wiele spotkań na przestrzeni wielu miesięcy, intymnych spotkań. Wzajemne zauroczenie. Połącz kropki
Pamiętaj, kobiety przyznają się tylko do tego, co mniej więcej
wiesz i rzucisz im tym w twarz, chyba że bardzo, ale to bardzo
profesjonalnie je przesłuchasz, a o to pod warunkiem, że próbują współpracować.
Wiem, o czym mówię, uwierz mi.
Gdy poznał się z panią pan
Najtrudniejszy pierwszy krok
Zanim innych zrobisz sto
Najtrudniejszy pierwszy gest
Przy drugim już łatwiej jest
Najtrudniejszy pierwszy krok
Potem łatwo mija rok.
Z własnego doświadczenia wiem jakie emocje są przy pierwszym spotkaniu z kochankiem i jak to wciąga aby się spotkać ponownie i jeszcze raz i jeszcze.
A po pierwszym romansie łatwiej o następny.
Ale widzę że szukasz uzasadnienia dla wybaczenia.Twoje życie sam wybierasz.
Z twoich słów wynika że chcesz ratować małżeństwo ,masz do tego prawo ale czy jesteś na tyle twardy psychicznie że jesteś w stanie to wytrzymać. Bo jazdy emocjonalne będziesz miał jak w banku. Dzieci są czynnikiem motywujacym Ciebie do walki ale czy twoja żona ma tej motywacji więcej od Twojej. Jeżeli nie to jest to strata czasu
Wszystkiego się nie dowiesz, bo raczej od zdrajczyni pełnej prawdy się nie usłyszy. Naprawa związku po zdradzie emocjonalnej i fizycznej jest zadaniem karkołomnym, ale nadzieja umiera ostatnia. To że Ty masz nadzieję na naprawę nie znaczy że twoja żona tego również pragnie. Musi ona wykonać gigantyczna prace nad sobą( ty również). Stać was na taka pracę?