| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:21:23 |
JamesTon | 00:21:26 |
Crusoe | 00:31:23 |
#
poczciwy | 01:10:11 |
NieOddycham | 02:55:42 |

W związku byliśmy 10 lat. Z tego mamy dwojke własnych dzieci oraz jedno z jej poprzedniego związku (mała znam od urodzenia). Nasz związek zaczął się romansem. Tak zostaliśmy parą. Z poprzednim partnerem miała bardzo dobry kontakt i on również nas normalnie odwiedzał przez cały okres. Nasze rozstanie zaczelo się od zobaczenia że piszę z przyjaciółka. Kontem oka zobaczyłem że wysłała skierowanie do lekarza. Spytałem z kim piszę a ona że z "babcią". Widziałem, że osoba zapisana była krótsza. Kiedy poszla się kąpać to wzialem jej telefon i ściągnąłem jej rozmowę z przyjaciółka ( z innymi nigdy nie miałem problemu że piszę ale tu coś mnie tknelo). W trakcie rozmow na tematy które mnie interesowały, okazało się że bardzo się jej zalila. Kiedyś powiedziała, że idzie do niej spać powiedziałem ok. Chciałem ja odwieźć bo może chciałaby się napić ale powiedziała, że nie przecież ona nie pije. W trakcie rozmów okazało się, że wynajęły hotel i poprostu spędziły razem noc. Przy każdym spotkaniu ciągle się przytulały i napewno przyjaciółka była z tego bardzo zadowolona bo o tym pisała. Przyjaciółka jest od niej 10 lat młodsza, jest osobą homoseksualną. Początkowo podejrzewałem, że może jest coś więcej. W momencie kiedy nie byliśmy razem ale jeszcze mieszkałem to ona kiedyś z nią przyjechała po imprezie firmowej i spały razem w jednym łóżku mimo że ja pościeliłem w salonie a sam spałem u dzieci bo ich akurat nie było. Po rozstaniu, przeczytaniu rozmow i zaczęciem samemu wszystko rozkminiac doszedlem do trudnych faktów. W domu zostawiałem ją ze wszystkim samą, nie było wsparcia partnerskiego. Częste kłótnie i wyciąganie brudów z mojej strony. Doszedlem, że byłem toksyczny w tym związku a przyczyną mogły być też doświadczenia z dzieciństwa. Brakowalo namiętności w ciągu dnia. Wielokrotnie kiedy ja chciałem to ona nie chciała. Teraz wyszło, że to dlatego, że ona miała w głowie co musi zrobić by ogarnac dom, dzieci itp. Kiedy przychodził jakiś znajomy czy jak się spotykała to była inna osoba przy niej. Ja bywałem spychany w hierarchii niżej od tej osoby. Zawsze czulem sie zazdrosny ale wiem, ze mialo to swoje podloze. Ktos jej pomagal przy czym ja nie. Dodatkowo ona powiedziała że ja męczyłem wiele lat psychicznie. Analizowałem nasze rozmowy na whats appie i miala racje. Tak samo mowila co jej przeszkadza ale to nigdy so mnie nie doszlo. Po rozstaniu, zacząłem się opiekować wszystkim (wiem nic nie da się zrobić w jeden dzień ale chciałem pokazać, że coś do mnie doszlo). Nie dawało to żadnego skutku i traciłem sam siłę we wszystkim. Chciałem zakończyć, życie dając wszystkim spokój, jej i sobie. Kiedyś wróciła wczesniej z pracy a ja pisałem list pożegnalny i wyjaśniając wszystkie swoje błędy i przepraszając ją. Dzień przed tym kiedy chciałem pójść się powiesić to zaproponowała wspólne spanie i później sex. Zawsze po sexie palimy papierosa. Z jej miny było widać że jest załamana, jakby żałowała że to zrobiła. Poszedłem do łóżka a ona jeszcze zostala. Napisałem jej, że nie chce by coś robila z litości. Wtedy znowu się zaczęło, że pewnie znowu trzepie jej telefon, bo ostatnio z kimś o tym rozmawiała. Wtedy się zdenerwowałem i powiedziałem. "Chcialas wiedzieć co pisałem to masz. Nic nie trzepie tylko myślałem, że coś znalazłaś. " To porażka kolejny zmieniło sytuację. Zaczelo się że poszliśmy do psychologa. Ja myślałem, że chciała coś między nami odbudowac ale ona poszla tylko po to, że ja chciałem a ona chciała tylko bym żył. Później pojechała do moich rodziców. Skończyło się tak, że pojechalismy do psychiatryka. Totalnie załamany byłem psychicznie. Dalem się zamknąć, ze względu dla niej ale nie ukrywałem tam że ponownie bym to zrobił. Kiedy byłem w szpitalu okazywała się inna osoba. Jednak szybko wyszło, że chodziło o coś innego. Skończyło się na tym że wypuścili mnie i chwilę po tym wyjechałem do Niemiec. Wiedziałem, że nie mogę zostać blisko jej dlatego, że ciągle bym przyjeżdżał, bym ja męczył swoją osobą. Po miesiącu ciszy przyjechałem, raz, drugi. Od samego początku mówiłem otwarcie, że w głównej mierze przyjeżdżam do niej, ze ona jest dla mnie ważniejsza. Tlumaczylem wielokrotbie, ze chodzi o to ze dzieci dorosna i beda mialy swoje rodziny a ja z nia chcialbym sie zestarzec. Nigdy te slowa chyba nie dotarly, bo zawsze slysze ze dzieci nie są dla mnie ważne, co mnie mocno denerwuje. W tym czasie coś się zmieniło, myślałem, że chce sprubowac na nowo, spaliśmy razem, przytulałem ją, był sex (inny niz zawsze). Przedłużyłem sobie specjalnie wolne, o dwa dni. Myślałem, że może będzie chciała coś zrobić ale zauważyłem po fakcie że to był zły wybór. Ona stwierdziła, że ja już odrazu chce się wprowadzić z powrotem. Od tamtego czasu było tylko źle między nami aż do lutego. Wtedy zaproponowałem randkę. Zgodziła się i spędziliśmy wieczór razem (co prawda ona cały czas w telefonie pisząc z kims). Sama powtarzała wielokrotnie, że z jednej strony nie chce się już z nikim wiazac, bo tak ja zniszczyłem psychicznie ale z drugiej strony by chciała ale się boji. Przyjeżdżałem co dwa tygodnie. Cały czas rozmawiając z dziecmi pytałem co się dzieje na codzień. One powiedziały, że wszędzie jak gdzieś jada to z mamy przyjaciółka, córka powiedziała, że poszli do kina i czuła się trochę zazdrosna bo mama przytulała się z przyjaciółka. Kiedy ona przychodzi do domu to zawsze śpią razem, ale jak przyjechała inna przyjaciółka to spały osobno. Chciałem się ja spytac, żeby wyjaśnić temat raz na zawsze czy coś więcej jest między nią a przyjaciółka. Mi nie chodzi o zdradę fizyczna. Tylko od niej dostala coś czego nie było w związku, jej pasuje uklad taki jaki jest. Jasno ustaliła jej granice (to też wyczytałem w rozmowach). Czy to może być rodzaj zdrady emocjonalnej. Czy ona się denerwuje bo ja myślę, że uprawiają dziki sex. A ja chciałbym wiedzieć co ona czuje emocjonalnie. Ostatnio znowu rozmawiałem i powiedziałem ponownie, że czuję się jakby ktoś mi ja zabierał, że nie jestem w stanie przebić się z żadnymi emocjami, bo ciągle jest jej przyjaciółka. Tak samo znowu od dłuższego czasu zaczęły nachodzić mnie myśli samobojcze dlatego, że nie chce szukac nikogo nowego, zaraz dzieci na tyle wyrosną, że będę tata na chwilę. Wtedy zostanę całkowicie sam a tego nie chce więc wolę to zakończyć wcześniej.