Landexpzglosy | 01:56:56 |
JamesTon | 02:39:26 |
P1501 | 03:36:54 |
Rognar | 06:28:16 |
#
poczciwy | 07:15:36 |

Witam. Za namową znajomego chciałbym się podzielić moją historią… Ja 39 lat żona 37 dwójka dzieci. 14 lat bardzo udanego małżeństwa, w oczach znajomych wręcz wzorowego. Ognisko impreza, moja żona spędza większość wieczoru w towarzystwie dawnego kolegi, rozmawiają, nic nadzwyczajnego. W pewnym momencie dosiadł się do mnie człowiek którego nie znałem i grzecznie rozmawiając powiedział mi żebym uważał bo kolega żony nie jest „ w porządku” a pozatym to podobno mają ze soba kontakt już od jakiegoś czasu co mnie zdziwiło bo do tej pory nic o nim nie słyszałem… Zaczęło się wyciszanie telefonu w ciągu dnia, później zmiana kodu żebym przypadkiem czegoś nie zobaczył. Kilka razy próbowałem rozmawiać na ten temat, ale słyszałem tylko że tak jej wygodnie, że to jej sprawa ( chociaż przez tyle lat nie było potrzeby, a ja nie jestem z tych co zaglądają w czyjś telefon). Po 10 miesiącach zapewniania mnie że nie kontaktuje się z owym „znajomym” żona dostała wiadomość w złym momencie i zobaczyliśmy ją oboje. Nic specjalnego ale mleko się wylało. Przyznała się że mają ze soba kontakt, że rozmawiali kilka razy przez telefon a nawet spotkali się ze trzy razy w galerii czy przed siłownią na chwilę porozmawiać. Zapewniła mnie że poza rozmowami i może delikatnym flirtem do niczego nie doszło. Czy mogę jej wierzyć skoro przez długi czas zapewniała mnie że się nie kontaktują? Dlaczego robiła z tego taką tajemnicę skoro nic się takiego nie wydarzyło? Podobno bym tego nie zrozumiał, rozmawiali tylko bo on miał problemy, załamanie. Ja w tej chwili nie jestem w stanie jej zaufać i to jest największy problem. Spimy razem, spędzamy bardzo dużo czasu z dziećmi albo we dwoje. Wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze ale przychodzą momenty że to do mnie wraca i zastanawiam się czy mogę jej ufać czy znowu zostanę zaskoczony… Jestem już psychicznie zmęczony taką huśtawka, rozmawiamy dużo, spokojnie, ale czarne chmury wracają co jakiś czas i moje podejrzenia sprawiają że zasypiamy „plecami do siebie”
Poczytaj nasze historie tutaj, to moze znajdziesz wiecej podobienstw do swojej, a takze pewne schematy, ktorym podlegaja zachowania zdradzaczy, moze sam sie do czegos natchniesz.
Ja od siebie powiem tyle, ze kobiecie do zdrady nie potrzeba wielkiego halo, moze to byc pretekst, ktory Cie zwali z nog. Moja zona umowila sie z jednym takim na seks, by mu podziekowac za pomoc w sugestiach i rozmowach na temat jej wlasnego biznesu, jakim chciala sie zajac, przy okazji zaimponowal jej bedac jakims managerem, ktorym ja nie bylem i nie chcialem byc nigdy. Rozumiesz takie pojecie wdziecznosci ? Doloz do tego stalowy dogmat zdrady, ze ta pojawia sie zawsze tam, gdzie w zwiazku pojawiaja sie deficyty oczywiscie w odwroconej korelacji przyczynowo - skutkowej, tzn. jesli zdrada nastapi, to wskutek deficytu czegos, a nie ze jak jest deficyt, to ze z automatu bedzie zdrada (tu faktorem jest czas, bo sytuacja wymaga pewnego rozwoju). Jednak nie oszukuj sie sam, ze ten czas moze jeszcze nie uplynal, bo odpowiedz na to pytanie lezy gdzie indziej. Jestes czlowiekiem, ktory pyta, ktory chce odpowiedzi, a jednoczesnie zbombiles jedyna okazje na szybkie dowiedzenie sie prawdy (bo niezaprzeczalnym dowodem jest, ze zona cos ukryla, z poczatku traktujac Cie standardowo jako niemote niezdolna do pojecia jej jakze szlachetnego i madrego postepowania, a'la wdziecznosc mojej zony, rowniez niezrozumiala dla mnie wowczas, stad ukrywana w klamstwach, ze jedzie do pracy na 1dniowy wyjazd, podczas gdy pojechala do hotelu wyrazic owa wdziecznosc). Lapiesz podobienstwo w podejsciu kobiet usilujacych udowodnic nam po fakcie, ze bysmy tego nie zrozumieli, albo ze to dla naszego dobra takie ukrywanie prawdy (pewnie w domysle, zebysmy zawalu nie mieli), bo one nas oczywiscie bardzo kochaja, ale kiedy popelnia blad, to my jestesmy Ci dobrzy i wspaniali i delikatni, ze nie zaslugujemy na taka prawde = takie dwa pokretne, dyskredytujace sie nawzajem podejscia, w zaleznosci od charakteru kobiety ? Postapiles najgorzej, jak mogles, bo odsloniles swoje karty w tej grze (po zdradzie sie zaczyna gra klamstw, jedynym wyjsciem wowczas jest do niej przystapic, aby te gre wygrac i osiagnac zalozone cele), a nie wiedziales, czym to bedzie skutkowac: spaleniem swojej pozycji i umocnieniem jej Teraz pytasz sie o cos, co wymaga cofniecia sie w czasie, a to niemozliwe. Pisalem, ze odpowiedz lezy gdzie indziej - tylko musisz sobie zdac sprawe z tego, ze od zony tej odpowiedzi nie uzyskasz inaczej, jak tylko potwierdzenie faktow, ktore z dowodami rzucisz na stol. Jesli tego chcesz (a jest szansa, ze prawda bedzie tez inna, dla Ciebie zbawienna - nie licz na to, ale miej nadzieje, bo ona bedzie motywatorem Twoich dzialan w tym kierunku), to musisz sie od tej chwili okopac i dolaczyc do gry zony (ona ja zaczela, czyz nie ?), ale dodajac wlasne zasady. A wiec, standardowo, albo wynajecie detektywa, albo zabawa w niego, z podwojna twarza tym razem: jedna twarz dla zony - ufnego meza, ktory uwierzyl w jej tlumaczenia tak bardzo, ze nawet zapomnial o calej sprawie, a druga twarz ryjaca po nocach, po godzinach, dokopujaca sie do wszystkich potrzebnych informacji, nie stroniaca od ryzyka prowokacji, czy dzialan, ktore uwazala dotychcas za obrzydliwe (podsluchy, keyloggery, szpiegowanie itp), sprytnie udajaca przed zona, ze wszystko jest ok. To albo dajesz sobie wiecej czasu na odbudowanie zaufania.
No wiec jak, gdybys byl niczym Neo - ktora tabletke bys wzial od Morfeusza - niebieska, czy czerwona?
Cytat
Pytasz czy można wierzyć kłamcy? Zwłaszcza na takim etapie?
To naiwność.
Cytat
Ty naprawdę wierzysz w jej wyjątkowość? Popłynęła i tyle.
Nie łykaj wszystkiego jak pelikan.
Z założenia nie powinieneś wierzyć jej nawet w jedno słowo.
Cytat
Świetna gratyfikacja zdrajcy.
Gdyby ktoś nagradzał mnie dodatkowo bliskością jakiej dotąd nie było tylko i wyłącznie dlatego, że zdradzam to robiłbym to bez przerwy.
Chłopie obudź się dopóki nie jest za późno.
Ta relacja jest jeszcze do uratowania w moim mniemaniu, ale zdecydowanie musisz zmienić postawę z petenta na rozdającego karty.
Dziś prosisz o uwagę a to ona powinna być na Twoim miejscu.
Jeśli nie zmienisz dynamiki tego związku to i tak się to rozwali.
po pierwsze na złodzieju czapka gore telefon był zablokowany - powód klasyka proszę poczytać napisane tu smutne historie
po drugie ostrzeżenie kolegi który wyraźnie znał kumpla żony facet nie lubił czasu tracić na próżno ze tak się wyrażę, więc zapewne nie chodziło to rozmowy o gwiazdach w aranżacji muzyki nastrojowej.
Cytat
Chłopie obudź się dopóki nie jest za późno.
Ta relacja jest jeszcze do uratowania w moim mniemaniu
Zwykle zgadzam się z poczciwym ale w tym przypadku postawił bym jeden warunek uratowania jak to dobrze napisał relacji bo o związku trudno pisać
Otóż jest to do uratowania pod warunkiem klepania formułki na zasadzie ..Polacy nic się nie stało"
Jak zaczniesz drążyć to moim zdaniem będzie po relacji ...
Nie obraź się szanowny kolego ale masz wyrachowaną żonę
Cóż zrób tabelkę za i przeciw i wypunktuj to tak na początek
pozdrawiam
Nie zaśmiecaj innych wątków tylko jeśli chcesz uzyskać jakieś opinie to opisz własną historię a nie dodawaj tego posta gdzie popadnie; poczciwy
Cytat
A jeszcze mi się właśnie skojarzyło że żona usunęła ostatnio zdjęcie profilowe z Facebooka a zawsze miała, na pytanie dlaczego stwierdziła poprostu że nie chce
ictus" bym rzekł.
Przepraszam ze trochę poszydzę ale jak to żona jej kolegi ma być zła o kontakty koleżeńskie... czy też o lekki flirt?
Cóż do odważnych to Twoja zona nie należy, a jak tzn że miłość do boczniaka wielką i gorącą nie była
Cytat
tzn zdrajca nie rozumie jakie szkody uczynił swoim postępowaniem nie osaczaj znaczy nie drąż nie sprawdzaj nie badaj bo dowiesz się za dużo o tyle za dużo że będzie to koniec związku
Wiesz panie kolego ja bym ją na Twoim miejscu samą w domu parę razy zostawił, a to wyjście z kolegami a to z koleżankami z utratą kontaktu włącznie - no zwyczajnie wyłącz telefon ,,,'Rozumiesz niech poczuje się trochę olana że tak pozwolę sobie nazwać.
Zacznij jakieś hobby czy cokolwiek zwyczajnie rób coś co nie będzie wymagało jej obecności, a wręcz rzeknę ze jej obecność będzie zbędna niepożądana i niech ona to odczuje
Niech też wie że z żona kolegi sprawę będzie musiała wyjaśnić sama
Nie wiem czy opanujesz chęć odwetu ale ja na Twoim miejscu bym jej powiedział że żona jej kolegi poprosiła Cię o spotkanie ...
Cóż życie jest jakim go tworzymy
Wiesz kiedy mojej żonie zaczęło na mnie zależeć tak serio serio
Jak już wiedziała ze mnie straciła bezpowrotnie
Tak jak napisał Radocha, zrób obrot o 180% i pokaz jej,że potrafisz żyć bez niej.Druga sprawa zablefuj z tym spotkaniem z żoną Kowalskiego, powiedz jej ,że kobieta ma Ci do przekazania zebrane informacje...Zapytaj się żony czego możesz się spodziewać z tych rewelacji...Jeśli nie jest dobrą kłamczuchą to po jej reakcji będziesz już wiedział wszystko...
Cytat
Większość kobiet ma intuicję i łatwo kłamstwo wyłapią moim zdaniem im mniej słów tym lepiej
Chce się spotkać i tyle resztę zostawić żonie czy będzie ciekawa zwyczajnie jak zareaguje to wydaje się być kluczowe wszak prawda obroni się sama
Nie robić tez z tego sprawy na jakieś pytanie czy pójdziesz wzruszyć ramionami i nie wracać do tematu więcej.
Zresztą to autor podejmuje decyzję my tylko piszemy ze swojego punktu widzenia
Pamiętaj autorze że to nie my poniesiemy skutki Twoich decyzji tylko Ty.
Zresztą rada może być nieaktualna bo może już żona kolegi spotkała się z żoną autora itd...
Z tym facetem tak jak pisze Hagi słuszna moim zdaniem rada jak radził Ci to na pewno nie bez powodu