| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:09:20 |
Edek_2 | 00:16:20 |
Rognar | 00:24:39 |
Anetastp | 00:47:35 |
Landexpzglosy | 00:59:25 |

Witam wszystkich. O sytuacji może trochę później. Moje pytanie dotyczy możliwości odzyskania wiadomości whatsapp bez dostępu do telefonu. Wiadomo, że jak coś wejdzie do internetu już z niego nie wychodzi. Znalazłem kilka stron na których oferują odzyskanie wiadomości np
Cytat
Cytat
- trolling na poziomie scenarzysty,
- albo ktoś z dużą potrzebą kontroli, kto używa roli ofiary do zarządzania otoczeniem.
To się gryzie. Też tworzysz narrację jak autor i bardzo usilnie chcesz przekonać do swojej "racji". Może masz rację a może autor to zraniony facet który emocjonalnie sie wysławia. Kto ma rację? Tego sie nie dowiemy.
Cytat
Różnica jest taka, że ja oceniam zachowanie, nie osobę.
Jak nie widzisz różnicy, nie mój problem.
Ja bazuję na tym co widzę, na tym co czytam, nie karzę mu się leczyć. W/g mnie to potrzeba poklepania po plecach i powiedzenia, słusznie robisz.
Dla mnie osoba zraniona nie atakuje, jest otwarta. To nie są ataki osoby, która broni swojej racji, to obrona swojego EGO.
Za kryzys w związku odpowiadają dwie osoby, a nie tylko osoba zdradzająca.
W żadnej wypowiedzi Jess'a nie ma ani grama autorefleksji.
Jess,
atakując mnie nie zdobędziesz nade mną kontroli.
Ty tworzysz jednostronną narrację, której nikomu nie wolno zakwestionować. Mylisz „dzielenie się historią” z uprawianiem jednostronnej propagandy, gdzie każdy, kto nie przyklaśnie – staje się wrogiem (sam zresztą tak twierdzisz otwarcie).
Próbujesz obrazić mnie, podważyć moje słowa wyśmiewczo, jednak nie zmniejszy to ich ciężaru. Nie mi on ciąży, skoro to Ty mnie atakujesz.
Ja nic nie tworzę, ja bazuję na tym co sam piszesz. To, że Twoja historia jest niespójna, sam sobie zaprzeczasz nie jest moją winą.
Niczym się nie param, nie snuję żadnych domysłów, piszę co widzę, a widzę, co pokażesz. Opieram się na Twoich wypowiedziach.
Mówisz o zdradzie, ale nie pada ani jedno zdanie autorefleksji. Ani jedno.
Nie pytasz „dlaczego”, tylko krzyczysz „patrzcie, jak mnie skrzywdzono”. Patrzcie jak mu dowaliłem. "Jest śmieciem". "To gówno przyklejone do statku". itd...
Gdy ktoś wskazuje luki – wyśmiewasz go.
Gdy ktoś nie potwierdza Twojej wersji – obrażasz.
To nie postawa osoby zranionej. To postawa kogoś, kto manipuluje opinią innych, by dostać poklask i zwolnienie z odpowiedzialności.
Twój problem nie polega na tym, że ktoś Cię zdradził.
Twój problem polega na tym, że nadal musisz udowadniać światu, że jesteś dobry, a ona zła.
I z tego powodu nikt Ci tu nie pomoże.
Bo Ty nie szukasz zrozumienia – Ty szukasz potwierdzenia. Niezależnie ile go dostaniesz zawsze będzie mało... zawsze będzie niedosyt... zapętlisz się w swojej potrzebie...
A ja nie jestem od klaskania, poprosisz o pomoc - pomogę, ale na moich warunkach nie Twoich.
Nie powiem, Ci że dobrze robisz, jeżeli widzę, że zaprzeczasz sam sobie.
Nie poklepię po plecach jak nie oddasz się autorefleksji.
Jess,
zacznij szczery proces autorefleksji albo odrzuć wszystko, okopując się głębiej w roli ofiary.
heniek,
jesteś inteligentnym facetem widać to po stylu w jakim piszesz, co prawda tekst się zlewa i trzeba po 2-3 razy czytać, żeby zrozumieć. Natomiast powiedz szczerze, widzisz tu cierpiącego mężczyznę, który przyszedł po pomoc, czy człowieka, który potrzebuje przytakiwania?
Znam słabą stronę swojego spojrzenia, w tym wypadku jest nią brak empatii, wybacz, ale nie czuję nic do kogoś, kto próbuje mną manipulować.
Manipulować po to aby zdobyć uznanie i potwierdzenie swojej wersji. Kogoś nieskłonnego do spojrzenia na siebie.
Nigdy nie twierdziłem, że jestem nieomylny, idealny - jak każdy mam swoje wady. Może się mylę, może nie.
Spójrz na inne moje posty na tym forum, na inne wątki w jakich się udzielam, gdy ktoś jest szczery i widzę jego cierpienie nie niszczę jego fasady, bo jej tam nie widzę.
Nie będę klaskał komuś, kto chce mnie wykorzystać do podniesienia swojego ego...
I tak, tu przemawia przeze mnie troszkę bagaż jaki niosę, i tak, jestem jego świadom.
Jeżeli ktoś szczerze poprosi o pomoc, obiema rękoma pomogę, ale jeżeli ktoś chce potwierdzenia swojej zajebistości, ode mnie tego nie dostanie. Mogę dać jedynie prawdę, bez owijania w bawełnę, ostrą jak skalpel, albo zniesie, albo uruchomi mechanizmy obronne (atak - ucieczka).
Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, wszyscy popełniamy błędy... Czasem warto się do nich przyznać i wziąć za nie odpowiedzialność.
Co jeżeli ja się mylę?
Przeproszę... wezmę za to odpowiedzialność, co jeżeli mam rację...?
Nie zaśmiecaj innych wątków tylko jeśli chcesz uzyskać jakieś opinie to opisz własną historię a nie dodawaj tego posta gdzie popadnie; poczciwy
Cytat
życie
Proszę, daj chociaż krótko znać, co u Ciebie. Czy udało Ci się cokolwiek wyjaśnić lub zdobyć jakieś dowody? Jak wyglądają teraz Twoje relacje z żoną?
Cytat
zrozumiałem ją, poszedłem dalej, zostawiłem to za sobą, więc tak, można powiedzieć że wybaczyłem, bo nie mam już żalu. Kompletnie nie rusza mnie co robi.
Wegetujesz i umierasz na raty w tej karykaturze małżeństwa.
Masz tego pełną świadomość i nie masz energii żeby zrobić coś co zmieni ten stan. Może to jest z jakichś powodów korzystne dla żony ,ale przypuszczam że gdy u niej coś się zmieni , to wywróci wszystko bez mrugnięcia okiem. Bo ona wie że jak tyle czasu nic nie zmieniłeś ,to ona ma wszystkie atuty w ręku.No chyba że Cię nie doceniam.Tak statystycznie masz ok.15 lat do emerytury i starości.Nie szkoda Ci życia?
Co do seksu to wiesz dlaczego unika? Nie ma ochoty bo ma kogoś na boku. Taki sam schemat jak u mnie/ Wysyłasz ją do ginekologa? Ja wysyłałam do urologa. Taka różnica.
Spójrz na siebie z boku. Nie jesteś teraz taki ponury, bez chęci do życia? Czy swój żal, smutek, rozczarowanie masz na twarzy, w postawie ? Zapytaj przyjaciela, kogoś bliskiego, odpowiedzą Ci.
Możesz być samcem alfa, ale twoja żona zobaczyła w nim coś czego ty nie masz. To może być coś mało istotnego, ale wywołały u niej emocje, i poszło. Emocje u kobiety,a jeszcze z problemami z dzieciństwa ( jeśli były )i masz co masz. Przynajmniej zdradą emocjonalna. I po Tobie. Życie u boku partnera dla opcji to wegetacja a nie małżeństwo.