#
poczciwy | 00:47:40 |
JustinIngep | 01:49:05 |
Roszpunka19 | 04:16:52 |
Crusoe | 06:45:02 |
NieOddycham | 10:43:42 |

2. W naszym związku od dłuższego czasu nie działo się dobrze. Tzn. nie było kłótni, nie było cichych dni. Ale pojawia się obojętność, zimnica. Zaczęliśmy tworzyć dwa osobne centra życiowe. Dobrze działającą zimną firmę rodzinną. Choć żona twierdziła, że mamy związek idealny.
1. Jesteś zdradzany w sposób bezczelny i bezceremonialny, okazujesz swoją słabość nie reagując więc żona to robi ze zdwojoną siła bo wie, że może.
2. Pozostaje z Tobą tylko z wygody, czego się przypadkowo dowiadujesz i dalej z tym nic nie robisz. Godzisz się świadomie na bycie opcją B.
3. Zamiatasz wspaniałomyślnie sprawę pod dywan myśląc, że to wszystko załatwi.
4. Dochodzi do powtórki/ żona już nie daje rady dłużej udawać, że jesteś tylko opcją B i Tobą gardzi, dochodzi do końcowego rozpadu relacji/układu.
Stary, popełniłeś wszystkie błędy jakie tylko można było popełnić.
Ona już 15 lat temu straciła do Ciebie cały szacunek a swoją miękką postawą tylko utwierdziłeś ją w swoim przekonaniu.
Trochę na własne życzenie spierdoliłeś sobie 15 lat życia.
Ok było minęło, czasu nie cofniesz, wyciągaj wnioski.
Teraz powinieneś czym szybciej się odciąć i zamknąć sprawę formalnie. Nie żyj iluzją wielkiej miłości i możliwości naprawy. Nie można reanimować trupa. Tego już dawno nie ma. To małżeństwo jest prehistorią, istnieje tylko na papierze.
To co teraz czujesz to głównie lęk.
Lęk przed samotnością, przed nieznanym.
Przywiązanie też często mylone jest z miłością a to dwie różne sprawy.
Zastanów się czy faktycznie potrafiłbyś kochać kata?
Tylko w przypadku gdybyś był poważnie zaburzony a tym samym współuzależniony.
Pora zakasać rękawy, odnaleźć jaja i zacząć brać sprawy w swoje ręce jak na faceta z jajami przystało.
Wiesz co ja Ci poradzę mając podobne doświadczenia?
Jak dla mnie jesteś rozgrywającym
1.Żona wyprowadziła się.....
Panie kolego dla kasty nadzwyczajnej to jest argument, że to z nią jest coś nie w porządku i to ona jest odpowiedzialna za rozpad związku
2,30 lat związku więc pozwolę sobie wyjść z założenia, że dzieci nie stanowią już problemu i radzą sobie same więc szanowny kolego masz wolną rękę i sytuację czystą.
3.Rozumiem bardzo rozumiem jak tylko można wszak sam jak to się mówi kochałem nad życie i już na starcie godziłem się na wiele rzeczy i zachowań żony, na które większość facetów z tego forum się nie zgodziłaby ba wysłała by mnie bym stanął w kolejce za jajami, ale wierz mi recydywa to koniec związku definitywny koniec
Zważ też, ze jak wielokrotnie to pisałem wielu specjalistów twierdzi, ze zdrada ta mentalna czyni u zdradzonego większe szkody niż ta fizyczna więc moim zdaniem nie musisz udowadniać czy ta wcześniejsza była fizyczną też, wystarczy, ze była mentalną
4 Panie kolego wypunktuj sobie wszystkie za jak zostaniesz w związku i wszystkie przeciw wszak oprócz fizyków większość ludzi zgadza się że matematyka to królowa nauki
Rachunek prosty jak trzonek szpadla wyjdzie Ci za i przeciw.
5. Z mojego doświadczenia wiem i wielokrotnie to zaobserwowałem i odczułem ....
Odczułem każdą cząstką swojego ciała i duszy
Najbardziej bolało moją było to jak widziała kochającą mnie kobietę u mojego boku jak już wiedziała, że definitywnie mnie straciła -wszak byłem jej własnością -
PS
Oczywiście możesz rozpaczać wchodzić w negatywne emocje ba obwiniać cały świat o to co Cię spotyka - sam tak robiłem piszę jako praktyk- możesz też wykorzystać szansę że będąc jeszcze sprawnym facetem dostałeś prezent od losu na rozpoczęcie kolejnego rozdziału swojego życia bez toksycznej jednostki u Twojego boku
Twój wybór
2. Tak jak pisałem powyżej wolę rozwód bez orzekania o winie, chodzi o czas i o ciągłe powracanie do sprawy. Ja to chce zamknąć sprawnie. Nie chce separacji, dowodów, przesłuchań. Odcinam w ciągu pół roku, żałoba (powstawanie z kolan) i nowa przestrzeń. Taki mam oto plan. Bo co mi da orzekanie o winie? No może satysfakcje, pognębienie kochasia, jej i to że nie będzie mogła już nigdy próbować zasądzić ode mnie alimentów. Jeśli chodzi o dzieci problemu nie ma, bo są dorosłe, majątek podzielony. Dużo mam również roboty, przy firmach które prowadzę, muszę ją stamtąd usunąć. Zatem do szybkiego rozwodu jest mi bliżej.
Nadrzędnym moim celem jest to, że nie chcę już być FRAJEREM.
Chce nowego wartościowego życia, najszybciej jak to możliwe wiedząc że pokonam to w odpowiednich etapach. Tak wiem nie będzie łatwo.
PS Acha z głównej opowieści (opisu powyżej) usunęła się jedynka,choć jest to bez większego znaczenia. Cytuje poniżej:
1 Jesteśmy małżeństwem od ponad 30 lat, jesteśmy po pięćdziesiątce. Mamy dwójkę dorosłych dzieci (jedno już samodzielne, a drugie studentka). A cała sprawa wybuchła w lutym 2025r.
Cytat
Nasza intuicja rzadko nas myli.
Tym bardziej, że już miałeś szansę poznać jej prawdziwe oblicze.
Mózg próbuje Cię oszukać i oddalić te nieprzyjemne uczucia i emocje, z którym się to wiąże. Normalna reakcja organizmu, taki mechanizm obronny.
Miałem dokładnie to samo, czyli broniłem się rękami i nogami przed przykrą i brutalną prawdą. Próbowałem wmawiać sobie, że to nieprawda, że może mam zwidy, że coś źle interpretuję.
Jej manipulacje i gashlighting dodatkowo mnie w tym poczuciu umacniały. Jednak co się odwlecze to nie uciecze...
2.
Cytat
Nikt Cię nie namawia zarówno do rozwodu jak i orzeczenia winy.
To Twoje życie i to Ty będziesz ponosił konsekwencje swoich decyzji. A jakieś niewątpliwie ponieść musisz. Nie da się przejść przez to suchą stopą.
My możemy tylko spróbować Ci pokazać coś czego nie jesteś w stanie dostrzec z uwagi na więź emocjonalną i zaangażowanie emocjonalne.
Obiektywnie rzec ujmując ja tutaj nie widzę ani podstaw ani szans na jakikolwiek ratunek tego trupa. Szkoda czasu, ale to tylko moja opinia na podstawie własnych doświadczeń, ale i kilku dobrych lat spędzonych na tym portalu.
Cytat
Rozwód mnie jak najbardziej interesuje, ale bez orzekania winy (ja nic na orzekaniu winy nie zyskuje, a robi się spore bagno odłożone w czasie i to dość długim, powstaje dla mnie wykańczająca toksyna. Wolę ten czas wykorzystać na odbudowę i moje nowe godne powstawanie). Ja tego czasu ze względu na mój wiek mam coraz mniej. Wiem a raczej przypuszczam, że nie da się przejść przez to suchą stopą tak jak piszesz Poczciwy.
Cytat
Poczciwy nie będe ratować tego trupa. Mam tego świadomość i to zrobię. Nie chcę dawać kolejnej szansy. Nie wyobrażam sobie życia bez zaufania i z jej zapewnieniem, które nigdy nie będzie do sprawdzenia.
1. Czy ktoś z Was rozwodził się bez orzekania o winie? Może mi dać jakieś rady? Zamierzam skorzystać z usługi adwokata.
Dla pożytku innych opisze moją sprawę w tym wątku do końca, tzn. do momentu aż stanę na nogi, jak feniks z popiołu.
Mój świat też zawalił się gdy oboje byliśmy po pięćdziesiątce. W życiu nie myślałam, że wlasnie po pięćdziesiątce będę znów wolna... I patrząc z perspektywy czasu dobrze die stało.
Za jakiś czas zobaczysz jednak, że budujesz nowy. Lepszy.
Terapię wspolną odpusc ... Nie warto.
I jak to powiedział Tolkien ustami Froda „Jak podjąć przerwane wątki dawnego życia? Jak dalej istnieć, kiedy w głębi serca zaczynasz rozumieć, że powrót jest niemożliwy? Są sprawy, których czas nie poskleja. Niektóre rany są zbyt głębokie i nie chcą się zabliźnić”
Cytat
Tak go "dobrze znałaś" i nie domysliłaś się, że wolał przeżywać orgazmy z młodą laską, zamiast czekać na starość cieszyć się szczęściem wnuków a nie własnym, trzymając za ręce kobietę która w ogóle go nie rozumie? No weź...
Cytat
żeby kogoś w miarę dobrze poznać należałoby dokładnie przeanalizować historię ów człowieka włączając w to najwcześniejsze dzieciństwo -np jakim był dzieckiem kiedy jeszcze nic go nie kształtowało i co potem jakich miał rodziców jacy byli rodzice jakie rodzeństwo itp. W pewnym wieku już jesteśmy z grubsza ukształtowani ale to się może zmieniać cały czas.A to co wychodzi z ust, to moze być prawa ale wcale nie musi. Odwieczne pragnienie każdej władzy( i nie tylko) jak sprawdzić co się kryje w kilogramie szarego kisielu między uszami.
Z jakiegoś powodu też tu jesteś i udzielasz " boskich" rad.
NIE ZAŚMIECAJ WĄTKÓW INNYCH AUTORÓW OSOBISTYMI WYCIECZKAMI.
W związku z tym, że łączą nas sprawy businessowe widzieliśmy się w firmie. Ona świetnie się czuje, uśmiecha się i wygląda na to, że jest zadowolona. Osobne mieszkanie służy jej. Nie musi chodzić do pracy więc ma totalny luz. Co robi w wolnym czasie tego nie wiem, i nie interesuje mnie to.
Byłem również na spotkaniu u adwokata. Chce rozwodu bez orzekania o winie. W moim rejonie to około 6 miesięcy oczekiwania, czyli +- jesień. Przygotowałem uproszczony plan podziału majątku dla żony, wzięła go to i ma się zastanowić. Zobaczymy, jest dla niej korzystny. Poprosiłem adwokata, aby w przyszłym tygodni przed wysłaniem pozwu omówił go wspólnie z nami i wyjaśnił co i jak.
PSYCHE - Pod względem psychicznym, nie jest łatwo choć jakby trochę lepiej. Mam sporo zajęć w firmie, ale też dodatkowych (siłka, spacery etc). Acha rozpocząłem terapię indywidualną z panią psycholog/terapeutą, wygląda to dobrze. Chce, żeby mnie przez to przeprowadziła. Powiedziałem jej, że chciałbym, aby była moim przewodnikiem po tym nie łatwym dla mnie czasie.
PS miałem pomysł, żeby porozmawiać z jej kochankiem. Ale w sumie odpuściłem, bo niby po co. I co on mi powie??? Na pohybel z nim….
NIECH MOC BĘDZIE ZE MNĄ I Z WAMI
Zmiana zamków, kodu do pilotów. Jeżeli ma dostęp do Twoich finansów to je zabezpiecz. Cokolwiek masz cennego lub ważnego w domu(papiery) to też je zabezpiecz np. skrytka bankowa. Ona jest teraz Twoim wrogiem i musisz przygotować się mając plan jaki środki.
O psychologu nikomu nie mów , nawet dzieciom, bo może chcieć zrobić z Ciebie wariata.
Myślę że nadal masz wątpliwości czy dobrze robisz.
Robisz dobrze tylko nadal masz ją w sercu i to problem.
Może gdybyś miał dowody byłoby Ci łatwiej, ale nie wierzę w zdradę emocjonalną - to występuje bardzo rzadko - ona straciła do Ciebie szacunek za pierwszym razem bo poszła na całość a Ty łyknąłeś że tylko były emocje. I wcale nie jest powiedziane ze pomiędzy zdradami o których wiesz nie było innych.
Napisz coś o pierwszej zdradzie dla porównania.
Boli Ciebie że ona taka zadowolona. Zagraj w jej grę.
Zmień fryz, ciuchy, perfumy, kleisz uśmiech na facjatę i grasz luzaka(z czasem będzie to coraz łatwiejsze)
Zrozum Ty myślałeś że ona sie zmieniła, zrozumiała, że kocha. A ja myślę że cały ten czas grała na czas.
Cytat
NIECH MOC BĘDZIE ZE MNĄ I Z WAMI Uśmiech
Facet może się nieźle zdziwić jak wyskoczysz z takimi hagadami.
Cytat
Dziękuje Karolina. Tak pojawiają się natrętne myśli, obniżenia nastroju i dołki, bezsenność, swoisty rollercoaster ale można sobie z tym próbować poradzić. Terapia jest ok. Jest też trochę metod do samodzielnej pracy, np.: wysiłek fizyczny (jakaś praca fizyczna np. w ogrodzie, długi spacer w dość szybkim tempie, biegi, siłownia (trening hipertroficzny), aeroby, każdy może coś tam znaleźć. Uspokojenie umysłu przez medytację (jest mnóstwo na kanale YT). Koniecznie polecam książkę Siła Rezyliencji G. Schiraldi, gdzie znajdują się konkretne sposoby na radzenie sobie w takich traumatycznych sytuacjach (mega). Ogólnie próba zajęcia się czymś co odciągnie od powracających myśli i trzymanie się również Metody 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie opisanej na tym forum. Jedna z metod buddyjskich mówi „Świadomie unikaj okoliczności powodujących powstawanie przeszkadzających uczuć”. Oczywiście każdy powinien znaleźć swojego złotego Grala albo kilka małych gralików aby to jakoś przeżyć a wszystkich nas łączy CZAS który leczy rany, choć z pewnością nie wszystkie da się wyleczyć czy też zabliźnić. On po prostu musi minąć i zdanie sobie sprawy oraz zaakceptowanie tego bardzo pomaga, polecam.
Cytat
Oczywiście że mam wątpliwości choć są mniejsze niż na początku, nie mam jej w sercu, ale mam w sercu pamięć o niej jak był dobry czas. Wydaję mi się to naturalne, podobne do żałoby po śmierci bliskiej osoby, boli a ja sobie zdaję z tego sprawę, że to już przeminęło i jest mi po prostu lżej.
Cytat
W 2010 roku żona przestała mnie kochać, bo ponoć nie dawałem jej seksu i byłem zbyt zajęty pracą, nie była ze mną szczęśliwa i odkochała się (w ogóle tego tak nie czułem..)Przypomniała sobie o kimś sprzed studiów i zaczęli z sobą flirtować. (300km odległości pomiędzy miejscowościami a łączyło ich wspólne duże miasto w Polsce, gdzie się mogli spotkać). Miała ciężki czas straciła pracę, śmierć bliskiej osoby, choroba dziecka…Jak pisałem na wstępie znalazłem list, gdzie ona już po pewnym czasie, moich awanturach i zadymie żegnała się z gościem pisząc o bezwarunkowej miłości do niego, a mnie, że traktuje jako protezę, zastępstwo. Wkurzyłem się i wyprowadziłem na ok 6 miesięcy, i potem wróciłem, bo dzieci, bo się tęskniło, bo sam nie wiem i nie pamiętam. Zamiotłem sprawę pod dywan i nie przepracowałem tego w terapii. Obiecałem, że nie będę tego tematu już nigdy roztrząsał. To był oczywiście błąd. I szybkie życie potoczyło się dalej aż do teraz, gdzie tak jak na wstępie napisałem zobaczyłem te ich wpisy, fotki, jej zachowanie do niego. Ona jednak wypiera że tak nie jest. W 2010 byłem inny a teraz jestem już na osi czasu gdzie indziej, mentalnie inny, a czasu coraz mniej. Nie wiem czy w 2010 i teraz nastąpiła zdrada fizyczna, myślę, że tak, choć to nie ma już znaczenia. Ponieważ nie dam jej drugiej szansy, nie chcę i nie mogę. Ponieważ nie wyobrażam sobie jakbym miał z nią żyć za rok, 5 czy 10 lat. Zaufanie do niej znikło, zostałem oszukany a miłość odpłynęła w siną dal.
Ktoś na tym forum polecał kanał Musisz Wiedzieć, naprawdę otwiera oczy, choć trochę teorii spiskowych też tam usłyszałem.
Cytat
A-dam w hagadach starałem się napisać w miarę rzetelnie co i jak. Z moim zdrowiem psychicznym w mojej opinii jest ok i paru osób wtajemniczonych w sprawę również. Terapeuta jeszcze się nie wypowiedział. Przeczytałem Twój wątek aż na 4 strony i współczuje ci tej sytuacji. Ja mam o wiele łatwiej, jestem po prostu zdecydowany. Mam diametralnie inną sytuację niż Ty, bardziej klarowną i o co innego w niej chodzi, choć tak naprawdę jednak oto samo, czyli o sprawy łóżkowe…
Cytat
Ona świetnie się czuje, uśmiecha się i wygląda na to, że jest zadowolona. Osobne mieszkanie służy jej. Nie musi chodzić do pracy więc ma totalny luz. Co robi w wolnym czasie tego nie wiem, i nie interesuje mnie to.
Panie kolego
Jakiś czas temu fryzjer do której uczęszczam rozwodzi się z jej relacji z winy męża (nie wchodzą w dyskusje słyszę na zasadzie chciał nie chciał musiał w czasie kiedy oczekuję na moją kolej i w czasie kiedy pani zajmuje się moimi włosami na głowie)
Cały czas deklaruję że właśnie mężowi na złość zachowuje się tak by on widział, ze separacja jej służy że znakomicie sie ma itd itp
Taka mała wstawka
Są ludzie *choć nie twierdzę ze Twoja zona do nich należy) którzy nazwę to żywią się nieszczęściem innych sprawi im to radość, poprawia samopoczucie napędza daje siłę bym rzekł
Moja rada
Przestań się na niej skupiać
Przestań się na niej skupiać
i jeszcze raz
Przestań się na niej skupiać
Najpierw zacznij próbować później realizuj nawet małymi kroczkami a nawet dwa kroki w przód a jeden w tył byle do przodu
Co Cię ona obchodzi?
Co Ci do tego czy ona dobrze wygląda czy źle?
Rozejrzyj się
Mało to wartościowych pań w okolicy
Postaw na siebie i zadbaj o siebie
Cytat
A jak się nie dogadacie to co?
Nie wyciagnnales lekcji z pierwszej odkrytej zdrady. Zamiotles ja, jak sam mowisz. Skupiles sie na sobie, ale "od momentu", a zapomniales sie wyleczyc z "do momentu", jesli sobie wyobrazasz skale czasowa. Nie mysl, ze ucieczka w przyszlosc, w nowe zycie, w zapomnienie da Ci upragniony efekt. Spytaj terapeuty. Niedomkniety temat bedzie wracal, ale Ty myslisz, ze odnalazles wlasny sposob na jego zamkniecie, ale to nadal bedzie ucieczka. To nigdy nie dziala dobrze. Co gorsza, juz opracowales plan A oparty wlasnie o te ucieczke, stad niechec do konfrontacji z zona, czy nawet pokusze sie o glebsze twierdzenie, ze niechec do poznania faktow z przeszlosci lub terazniejszosci, jak rozmowa z kochankiem, czy detektywem, to wynik nieprzepracowanej traumy po zdradzie. Tak dziala trauma, to naturalny (w sensie pierwotny) mechanizm na "ratowanie" psychiki w obawie przed poznaniem niewygodnych faktow, ktore moga spowodowac zjazd. Efekt wyparcia. To tylko moja teza, ktora mozesz latwo zweryfikowac - mozesz i umiesz rozmawiac o zdradzie zony w sposob swobodny, bez emocji, czy umialbys posluchac tasmy z jej jekami wiedzac, ze zaspokaja ja tamten kochanek ? Szczerze sobie odpowiedz, bo mi sie cos nie wydaje, choc kryteria tego "testu" moglem nieco uproscic. Nie musisz tlumaczyc, ze nie ma sensu zajmowac sie kims, co do kogo podjales juz decyzje, ze z nim nie bedziesz... to znaczy mialoby to sens teoretyczny, ale praktyka jest jednak inna, bo tu masz jeszcze A podzial majatku i B kobiete na fali wznoszacej swoich sukcesow bycia wynagradzana za niecne uczynki, ktora nie powiedziala ostatniego slowa. To komplikuje calosc, a praktyka forum wskazuje jednoznacznie: zawsze miej dowody i zawsze sie zabezpieczaj planem B, zeby nie zostac krok z tylu, bo z tego kroku raptem sie robi wojna na calego.
Cytat
Przestań się na niej skupiać
i jeszcze raz
Przestań się na niej skupiać
Obecnie obydwoje prowadzicie taką trochę grę na zasadzie, komu mniej zależy i kto ma się lepiej. Tak jak napisał kolega wyżej, nie skupiaj się na niej tylko na sobie. Działaj tak żebyś miał spokój a twoje samopoczucie nie cierpiało. Ciebie już nie obchodzi co ona robi czy jak się zachowuje. Dbaj o siebie, powodzenia!
Kompletnie nie zrozumiałeś wpisu normalnegofaceta;
Tu nie chodzi o to, że masz jej dowalić.
Wręcz przeciwnie powinno Ci zależeć na jak najszybszym zakończeniu tej farsy zwanej relacją.
Warto jednak być realistą i brać pod uwagę, że nie wszystko musi się potoczyć jak sobie tego zażyczymy.
Jak zauważył Heniek, nie wyciągnąłeś wniosków po pierwszej zdradzie, ale co gorsza w dalszym ciągu nie wyciągasz.
Wierzysz kobiecie, która Cie w sposób bezczelny, bezceremonialny i perfidny dwa razy oszukiwała? Gratuluję wiary...
Jeszcze jedno zdanie techniczne - nie umieszczaj proszę posta pod postem. Jeśli chcesz coś dodać w prawym górnym rogu każdego posta jest przycisk edytuj.
Cytat
Nie pisałem Ci swoich uwag po to żebyś mi sie tłumaczył. Zrobiłem to po to żebyś zrozumiał że tak cie mogą postrzegać inni ludzie. a zwłaszcza wysoki sąd na sprawie rozwodowej do której się przygotowujecie. I jak wtedy przekonasz sąd że nie jesteś wielbłądem?
Grozi Ci sprawa z orzekaniem o winie i to ty zostaniesz uznany za winnego.
Grozi Ci że do końca życia będziesz utrzymywał nie tylko swojego szona ale i jej kochanków. Ktoś kto nie miał skrupułów żeby cie dwa razy oszukać nie będzie ich miał i po raz trzeci.